Dlaczego tęsknimy? Jak poradzić sobie z sentymentami – do Polski, do ludzi, do rzeczy?

Ostatnio zarówno w komentarzach jak i wiadomościach oraz w dyskusjach w grupie „Życie Pod Palmami” na Facebooku pojawiło się dużo wzmianek o problemach z emigracją i tęsknotą za Polską. Dziś krótko opowiem więc dlaczego w ogóle tęsknimy, skąd biorą się nasze sentymenty i jak sobie z tym radzić.

Zacznijmy od tego, że ludzka psychika zbudowana jest tak, że nasza pamięć jest bardzo selektywna. Ponieważ świata doświadczamy poprzez emocje – to, co pamiętamy to również emocje. Nie rzeczy, nie ludzie, nie wydarzenia – tylko emocje, które nam towarzyszyły.

I bardzo ważną rzeczą jest uświadomić sobie, że nasze wspomnienia ciągle się zmieniają. Czasem nawet drastycznie. Im starsze wspomnienia – tym większa szansa, że pamiętamy „źle„. Nasze wspomnienia bazują na emocjach, nie faktach. Bardzo często zdarza się, że 2 osoby, doświadczające tego samego – będą pamiętały zupełnie co innego.

Drugą bardzo ważną informacją na temat ludzkiej pamięci jest to, że nasz mózg lepiej pielęgnuje pozytywne wspomnienia. Jest to logiczne – nie chcemy negatywnych emocji – rzadko kto chce wracać do przeszłości i „zmierzyć” się z przykrymi doświadczeniami (choć tego właśnie wymaga rozwój osobisty).

I właśnie tak rodzą się wszelkie „sentymenty„. Sentyment to nic innego, jak selektywne wspomnienia danej osoby, wydarzenia, rzeczy. Pamiętamy to, co dobre, zapominamy to, co złe. Dlatego właśnie prawie zawsze wydaje nam się, że

„Kiedyś było lepiej

Gdy czujemy się źle, gdy w naszym życiu pojawiają się problemy – nasz umysł ma tendencje do powracania do pozytywnych emocji, zapisanych w naszej pamięci. Chyba nikt nie zobrazował tego nigdy lepiej niż twórcy animacji „W głowie się nie mieści” – jeśli jeszcze jej nie widzieliście to koniecznie obejrzyjcie.

W tej historii główna bohaterka – mała dziewczynka o imieniu Riley doświadcza poważnej zmiany życiowej – przeprowadzki do innego miasta. Ogromny stres związany z całkowicie nowym miejscem oraz wyrwaniem z bezpiecznego, znajomego środowiska szybko daje o sobie znać – Riley po raz pierwszy w życiu musi zmierzyć się z masą negatywnych doświadczeń.

Standardowa „technika” praktykowana przez większość ludzi – czyli uciekanie od swoich negatywnych emocji i próba „pozostania pozytywnym” kończy się tak, jak musi się skończyć – Riley popada w marazm, odcinając się od swojego smutku nie pozwala sobie również na radość.

I w kluczowym momencie animacji Riley wpada na „genialny” pomysł – skoro wszystkie jej pozytywne doświadczenia, wszystkie wspaniałe wspomnienia są „w przeszłości” – w starym miejscu – to po prostu wróci do tego miejsca. I wszystko będzie znów dobrze!

Wiemy doskonale, jak skończy się taka próba w takiej „bajce” – ale jednocześnie sami robimy dokładnie to samo! Ile razy zdarzyło Ci się myśleć, by powrócićdo Polski, do ludzi, do rzeczy, do dzieciństwa? Gdyby tylko móc wrócić – to wszystko będzie znowu dobrze i znów będziemy szczęśliwi! 

Ano nie. To nie czas, miejsca, rzeczy, czy ludzie sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Szczęście budujemy my sami. Tworzymy je, poprzez nowe doświadczenia. Również te negatywne.

To, co pamiętamy zawsze jest przez nasz umysł selekcjonowane. Pamiętamy większość dobrego – pamiętamy pozytywne emocje. Negatywnych nie chcemy – wyrzucamy je ze swojej świadomości. One dalej tam są – my po prostu nie chcemy się z nimi mierzyć.

Wiele z Was pisało ostatnio o swoim doświadczeniu z upragnionym powrotem do Polski z emigracji w różnych krajach. Historie większości można podsumować podobnie – twarde zderzenie z rzeczywistością. Bolesne „rypnięcie” głową o mur. Mur polskich problemów, o których szybko zapomnieliśmy

Masa negatywnych doświadczeń i emocji, od których uciekamy, zamiast czerpać z nich wiedzę i energię prędzej czy później się na nas zemści za to, że nie daliśmy im dojść do głosu. Parafrazując słynną sentencję:

„Jeśli nie zrobisz czegoś z emocjami – to emocje zrobią coś z Tobą”

Oczywiście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – i dla większości powrót do „przeszłości” – np. do Polski z emigracji jest potrzebnym „kubłem zimnej wody„, pozwalającym trzeźwo spojrzeć na rzeczywistość. Jest potrzebnym elementem, by zrozumieć czego nie chcemy – i ułatwić sobie poszukiwanie tego, czego pragniemy od życia.

Za każdą emigracją, za każdą zmianą życiową stoi jakiś powód. A czasem nawet milion powodów. Warto o nich pamiętać. Warto pamiętać to, co „negatywne„. Można nawet zrobić sobie listę, by „oszukać” swój umysł, który automatycznie zapisuje i pielęgnuje tylko to, co pozytywne. I warto do takiej listy – do tych negatywnych wspomnień – często wracać. Analizować je. Czerpać z tych „nieprzyjemnych” emocji siłę.

Bo szczęśliwe życie to ciągły rozwój. Prawdziwe szczęście jest nierozerwalnie związane ze smutkiem. Jak w tej wspomnianej wyżej animacji Pixara – to właśnie smutek jest nam potrzebny, by zrozumieć nasze sentymenty.

To smutek robi miejsce na radość i szczęście. Pomaga nam zamienić nasze kiedyś było lepiej, chcę do tego wrócić” na „mam wspaniałe wspomnienia z przeszłości – ale czas zbudować nowe wspomnienia. W nowym miejscu. Z nowymi ludźmi. Wśród nowych rzeczy”.

Kiedyś miałam taki stary samochódlegendę. Marzenie mojego życia. Ile mnie kosztował w naprawach nie będę nawet wspominać, bo się uśmiejecie na śmierć… Ale przez kilka lat był mój – i z tych lat pamiętam każdą wspaniałą podróż – ale prawie żadnej z setek usterek i napraw… Ot, nasza ludzka selektywna pamięć!

Gdy sprzedawałam ten samochód – płakałam. Tak, za samochodem. Wiem, że to co najmniej dziwne. Ale ten samochód to było coś więcej, niż tylko dwie tony stali i śrub. To była moja przeszłość. Przeszłość pełna wspaniałych wspomnień, ale również masy popełnionych błędówprzykrych doświadczeń.

I w końcu nadszedł czas, by pogodzić się z rzeczywistością – ten samochód był wspaniały, piękny i wygodny. Ale w ogóle nie był praktyczny. Kosztował mnie zbyt wiele. Blokował moją wolność i możliwości. 

Nie było łatwo się z nim pożegnać, tak samo jak nigdy nie jest łatwo pożegnać się z przeszłością. Ale bez tego nigdy nie pójdziemy naprzód. Nigdy nie damy sobie szansy na nowe doświadczenia. Bez smutku – nie damy sobie szansy na szczęście.

Więc jeśli jesteś gdzieś pomiędzy – starym, a nowym, znanym, a nieznanym, gotowym i komfortowym, a wymagającym „ruszenia tyłka i budowania” – pamiętaj, że sentymenty to tylko Twoja selektywna pamięć. Pamiętaj i pielęgnuj również te negatywne wspomnienia.

Nie zmieniłeś swojego życia, by wracać do przeszłości. Zmieniłeś je – by zbudować nową, inną przyszłość. By zdobyć nowe możliwości, których wcześniej nie miałeś. Zacznij je wykorzystywać.

Kiedy miałam już nowy samochód – również płakałam. Był niewygodny, mały, co tu dużo gadać – nie mógł się równać ze starą „legendą”. Ale gdyby nie ten nowy samochód pewnie nigdy nie byłoby mnie dziś na Karaibach. No ale to już zupełnie inna historia

Puentą tej jest to, że czasem to, co nowe, niewygodne i nieznane – jest nam potrzebne, by dostać się tam, gdzie zmierzamy – do przyszłości naszych marzeń… Każda nowa droga życiowa jest trudna, niebezpieczna, nieznana, niewygodna. Ale szczęścia nie czerpiemy z wygody, tylko z rozwoju. Z podążania nowymi drogami i odkrywania nowego, a nie wracania ciągle na stare, utarte szlaki.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

11 myśli nt. „Dlaczego tęsknimy? Jak poradzić sobie z sentymentami – do Polski, do ludzi, do rzeczy?”

  1. Bardzo spodobał mi się Twój post. Mam za sobą właśnie taką „nieudaną” emigrację, kiedy to po miesiącu wróciłam do Polski, właśnie z tęsknoty i już na lotnisku w Warszawie żałowałam powrotu. Niestety na kolejną próbę póki co się nie zdecydowałam.

    Odbiegając nieco od tematu tęsknoty za krajem chciałabym spytać czy doświadczyłaś kiedyś bolesnego rozstania z drugą osobą? Czy masz może jakieś rady jak sobie radzić z tęsknotą za ukochaną osobą?

    Polubienie

  2. niemal calkowiecie sie zgadzam z tym wpisem (jak i z wiekszoscia pozostalych). jesli chodzi o moje wspomnienia z PL, sa w wiekszosci negatywne, a jesli zaczynam cos za bardzo idealizowac, to nasi wspaniali rodacy zaraz mi przypominaja jacy sa, plus do tego kolega ktory wrocil i dzieli sie swoimi spostrzezeniami, wiec do PL nie mam zamiaru wracac. opcja sa karaiby, kanary, a moze jeszcze cos innego..

    Polubienie

  3. Sorry za offtop ale „głosowanie” złotówkami ? Rozumiem ze każdy orze jak może ale w takim wypadku ciężko zarzucić Szafrańskiemu ze jest jakimś naciągaczem bo np. pomaga ludzią wychodzić z długów a sponsoruje go jakiś master card. Well…

    Polubienie

    1. Nie widzisz różnicy pomiędzy wpisami sponsorowanymi, które MUSISZ czytać, czyli pieniędzmi, które MUSISZ płacić, a dobrowolną darowizną, którą możesz, a nie MUSISZ wpłacać? I która idzie nie na moje konto tylko na stworzenie konkretnego projektu? 🙂

      Ja widzę gigantyczną różnicę. Wolałbyś na blogu wpisy sponsorowane z przekłamaną rzeczywistością, reklamujące jakieś biura podróży? 🙂 Czy faktyczny opis życia na Karaibach i artykuły jak ten powyżej?

      Polubienie

      1. No tutaj masz racje. Ale tez nie każdy artykuł sponsorowany musi być zły. Może problem tkwi w tym ze nie każdy jest na tyle rozgarnięty żeby taki artykuł rozróżnić lub poznać ze to co ktoś oferuje wcale nie jest dla niego korzystne.
        Co do twojego „głosowania” żeby nie było, nie uważam ze taki crowfunding jest zły.
        Ok sorry za offtop, tylko ta kwestia mi się trochę nie zgadzała. Bo wiadomo ciężko żeby świat zawsze był kolorowy ale tez dlatego mi się ten zarzut wobec jego osoby nie podobał.

        Polubienie

        1. „Świnka” powstała tak naprawdę na prośbę czytelników 😀 – pytają się często w wiadomościach, a ostatnio też był komentarz na YouTube – dlaczego nie robię filmów pokazujących Karaiby, konkretnie życie na Karaibach. Ponieważ takie przedsięwzięcie wymaga zakupu sprzętu i wielkich nakładów pracy – nie tylko mojej, ale również innych – daję to jako opcję. Co z tego wyjdzie – zobaczymy, mam nadzieję, że coś naprawdę wartego uwagi.

          Myślałam też nad znalezieniem jakiejś stacji/ekipy, która by sama w coś takiego zainwestowała – ale obawiam się, że wtedy nie będzie to takie, jak powinno, tylko robione „pod publiczkę”. Tak więc mam nadzieję, że uda się nam wspólnie stworzyć cykl filmów – przy Waszym wsparciu.

          Polubienie

  4. Miło było czytać- takiego artykułu potrzebowałam. Śmieszne jest to, że mimo iż miałam świadomość tego co napisałaś, jakoś podświadomie, zawsze to wypierałam cofając się wspomnieniami. Cóż mogę tylko napisać, że zgadzam się w 100%

    Polubienie

  5. Wszystko w porządku, ale trzeba pamiętać o tym, iż przez ostatnie 10 lat Polska zmieniła się niewiarygodnie. Już dziś można pokusić się na stwierdzenie iż lepszy to kraj do pracy niż Portugalia, Włochy, Hiszpania itp. dlatego nie do końca warto negować chęć powrotu (pogoda dalej jest słabsza :)).

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s