Co daje prawdziwe szczęście człowiekowi? Jedna prosta rzecz!

Szczęście ponoć jest „ulotne”, trzeba go „wiecznie szukać” i „pochodzi z wewnątrz, a nie z zewnątrz”. Wiecie dlaczego jest tyle definicji szczęścia? Bo wszystkie są błędne. Bo nie sprawdzają się w praktyce.

Przepis na szczęście jest prosty jak budowa cepa – to rozwój. Tylko tyle. Rozwój. Działanie, doświadczenie, efekty. Po prostu rozwój.

Jesteśmy szczęśliwi, gdy czujemy, że się rozwijamy. O ironio! My – ludzie – tak przerażeni zwykle zmianami – „szczęśliwiejemy” permanentnie, gdy permanentnie doświadczamy zmian… Gdy ciągle się czegoś uczymy. Gdy „awansujemy” w życiu.

Pamiętacie gry video? Panowie to pewno nawet nie muszą pamiętać, bo ciągle grają… O co chodzi w grach video? Które gry najbardziej cieszą i „wciągają„? Te, w których się „awansuje„. Przechodzi do nowych „leveli„. Czyli po prostu rozwija. 

Codzienność różni się od takich gier tylko tym, że mamy jedno, a nie wiele żyć. Ale sama zasada i sens są te same – żyjemy po to, by się rozwijać. By ciągle „rosnąć„. By ciągle uczyć się czegoś nowego.

Ponoć biologicznym sensem istnienia jest przedłużanie gatunku – dlatego naszym życiem steruje głównie seks i wszystko, co z nim związane. Dlatego połowa reklam to reklamy kosmetyków, ciuchów, itp., które maja nas zamienić w obiekty pożądania… Takie reklamy są najskuteczniejsze.

Ale nawet w tej kwestii – budowanie rodziny i wychowywanie dzieci ma na celu rozwój. Po co ciężko pracujemy? By nasze dzieci „miały łatwiej„. By mogły stać na naszych „barkach„. Dajemy im lżejszy start. Budujemy dla nich lepszą rzeczywistość. I dlatego dzieci dają takie wielkie szczęście – bo dzieci to synonim rozwoju!

I to tyle – oto przepis na szczęście. Na permanentne szczęście, nie jakieś tam „ulotne” podróby typu nowe auto czy kiecka. Ten przepis naprawdę działa. Zawsze wychodzi. Zawsze się sprawdza.

Zaniechaj rozwoju i działania – a będziesz wiecznie smutny, zdołowany i zdemotywowany. Dlatego np. socjalizm zabiera ludziom szczęście. Bo zabiera im wolny wybór i możliwości – zabiera im podstawy potrzebne do rozwoju.

Dlatego socjaliści (lewicowcy) wiecznie wszędzie widzą problemy, a nie możliwości. Głód, biedę, przemoc, wyzysk. I domagają się od innych, by „naprawili” dla nich te problemy. Zwykle rzucając w stronę „biednych” i „uciśnionych” jak najwięcej pieniędzy. Jakże naiwne to podejście! Pieniądze szczęścia nie dają – szczęście daje tylko rozwój.

Dlatego właśnie wolność jest tak ważnym elementem potrzebnym do szczęścia. Bez wolności nie ma rozwoju. Im więcej wolności – tym więcej szans na rozwój i tym samym na szczęście.

Właśnie dlatego osoby, które szybko dorabiają się fortuny – czy to w jakieś LOTTO, czy na biznesach, czy hazardzie – popadają w depresję! Nie są wcale szczęśliwe. Bo nagle tracą motywację do rozwoju. Tracąc tym samym sens życia.

Więc jeśli chcesz prawdziwego szczęścia, to nie szukaj „kasy” – tylko po prostu się rozwijaj. Nie ważne, jak jesteś biedny, czy bogaty, wysoki czy niski, mądry, czy głupi, piękny, brzydki, kulawy, ślepy, głuchy, wierzący, „nicnieznaczący” czy sepleniący – nie ma znaczenia!

I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze! Bo zdejmuje z Ciebie brzemię Twojego pochodzenia. Nieważne, czy jesteś Polakiem, Chińczykiem, czy Szwajcarem – szczęście nie jest zależne od tego co masz, tylko od tego, co potrafisz z tym zrobić. Nie ważne na którym szczebelku drabiny życia jesteś – ważne jest samo to, że możesz się po niej wspinać.

Szczęście to po prostu ciągła „wspinaczka”. Zawsze można sięgnąć wyżej. Osiągnąć więcej. Więcej zrobić. Zawsze można się czegoś nowego nauczyć. Zdobyć nowe umiejętności. Polepszyć byt swój i innych.

Więc po prostu się rozwijaj! Ciągle. Działaj! Próbuj. Poznawaj. Testuj. Doświadczaj świata! „Awansuj” życiowo. Codziennie bądź lepszą wersją siebie samego

A będziesz szczęśliwy. Permanentnie.

Satysfakcja z życia gwarantowana…

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

31 myśli nt. „Co daje prawdziwe szczęście człowiekowi? Jedna prosta rzecz!”

  1. KASIA, a gdzie ty się rozwijasz teraz? czy kiedy pracowałaś to była tylko rutyna jeśli była, czy w Berlinie nie rozwijałaś się, tam nie mozna sie w weekendy nudzić….?

    Polubienie

  2. Hej. Dwie sprawy

    Wpis kłóci mi się trochę z przykładem Andrew, o którym pisałaś tu:

    https://zyciepodpalmami.pl/2017/02/01/amerykanski-sen-o-co-w-nim-tak-naprawde-chodzi/

    Według Twojej teorii, wydawałoby się, że ktoś kto żyje przez tyle lat jako kelner nie może być szczęśliwy. Brak rozwoju, rutyna. A jednak jest szczęśliwy. Jak to rozumiesz? Jak pogodzić ze sobą te dwa sprzeczne fronty?

    Być może nie chodzi koniecznie o rozwój, ale o zmianę? Te dwie rzeczy zazębiają się w gruncie rzeczy bardzo. Intuicyjnie, wydaje mi się, że zawsze kiedy przychodzi w życiu większa zmiana, mamy wrażenie, że poszliśmy do przodu, że coś się ruszyło. Tak czy inaczej, zgadzam się (z autopsji), że rutyna zabija od środka i skazuje na nieszczęśliwe życie.

    Tomek

    Polubienie

  3. Ja nie wiem.. Ty to zawsze potrafisz się „wstrzelić z tematem”, Kasiu. Podpisuję się obiema rękoma, nogami, cyckami i czołem pod tym co napisałaś, chociaż w pierwszej chwili pomyślałam, że… klepiesz trzy po trzy. Później pomyślałam o tym przez dłuższą chwilę i.. BINGO! Od paru miesięcy jestem permanentnie nieszczęśliwa, bo właśnie przestałam się rozwijać. Wyjechałam za granicę, pozdawałam certyfikaty, znalazłam pracę, która mnie wręcz cofnęła. Od paru dni tylko siedzę i piję (!), bo uświadomiłam sobie, że się nie rozwijam, bo NIE CHCĘ SIĘ TUTAJ ROZWIJAĆ. Chcę się rozwijać dalej, w Polsce, a te Niemcy jakoś mnie blokują i straciłam motywację do wszystkiego.Tak, już kiedyś do Ciebie pisałam w tej sprawie, ale dalej nie podjęłam żadnych kroków. Chciałabym, a boję się – wiesz jak to jest. Kurczę, naprawdę zacumowałam jak jakiś cholerny okręt i boję się odpiąć kotwicę, co kończy się powoli nerwicą, nałogiem, rozdrażnieniem i wyżywaniem na niewinnych ludziach. A wiesz, że gdyby nie Ty, w ogóle nie wpadłoby mi to do głowy? Jesteś mistrzynią, dzięki!

    Polubienie

    1. Nie ma za co 🙂
      No to już wykonałaś pierwszy krok – zlokalizowałaś problem! Teraz wypada mu się bliżej przyjrzeć – jakie dokładnie emocje wywołuje w Tobie i co? Ludzie? Praca? Droga do pracy? Sklepikarz? Pani sprzątaczka? Rodzina? Itd. Zacznij od ludzi – bo to oni są największym generatorem naszych emocji.

      Warto zastanowić się nie tylko „co otrzymuję od innych”, co mnie wkurza, ale również: „Czego NIE otrzymuję? I dlaczego mnie to wkurza?”. Może być to szacunek, może być też zwykła ludzka empatia, nieobecna zwykle u Niemców. Ale nie sugeruj się tym, to są tylko przykłady, skup się na sobie – co faktycznie Cię wkurza, czego Ci brakuje? Czego oczekujesz od innych, pracy, rodziny, siebie samej?

      Gdy sobie uświadomisz czego potrzebujesz i czego nie chcesz – wtedy dopiero można zacząć świadomie budować swoje otoczenie. Bo praca to nie koniec życia, jest życie poza pracą. Może warto wybrać się i poznać ludzi? Z mojego doświadczenia obcokrajowców jest dużo w Niemczech – zwykle mówią po angielsku, więc już masz jeden element rozwoju 🙂 Prawie zawsze to ludzie bardzo serdeczni i otwarci, w dodatku – przeżywający podobne problemy co Ty z niemiecką kulturą i codziennością. Ale znów – to tylko przykład, szukaj tego co Ty uważasz za potrzebne dla siebie. Może to nie ludzie, może po prostu książki, a może nie wiem, nauka pilotażu.

      Nie chcę oceniać, ale coś mi się zdaje, że powrót do Polski to jest ucieczka przed samą sobą. Zostań i zmierz się z tymi wszystkimi problemami – podziękujesz sobie w przyszłości. Zamiast wracać do Polski zastanów się co ta Polska dla Ciebie reprezentuje, za czym tęsknisz – i nie mówię tu o polskiej kiełbasie i bigosie, za którymi każdy tęskni w każdym momencie (poza momentami, gdy je je), tylko o emocjach.

      Warto też wyrobić sobie nawyk – początkowo będzie trudno, ale polecam się przełamać – za każdym razem jak będziesz miała ochotę sięgnąć po alkohol – sięgnij po ludzi. Nie ważne jakich i gdzie. Po prostu ludzi. Rodzinę, znajomych, nawet przypadkowe osoby. To jest trudne, ale potrzebne.

      Polubienie

    2. Wczoraj znalazłam Twojego bloga, Kasiu. Cieszę się, bo wiele w nim mądrości i prawdy. Super, że tak kreatywnie i pozytywnie piszesz o swoim życiu, i życiu – w ogóle. Skąd tyle mądrości w tak młodej osobie?
      Tyle odwagi i zdrowego podejścia do przyziemnych spraw tego świata?
      Zaraziłaś mnie do zmian, zresztą kolejnych w moim życiu. Cztery lata temu zostawiliśmy dosłownie wszystko, by stworzyć lepszą przyszłość naszej córce w nowym miejscu, w Polsce. Dzisiaj wiemy, że była to dobra decyzja. Paula nam za to podziękowała. To najlepszy prezent, jaki dostaliśmy. Wiemy, że nasza córka będzie szukać swojego miejsca na ziemi. Ciągnie ją w świat, i to szanuję. Zresztą jest podobna do mnie i mojego męża. Nas też już nosi….Za dwa lata nasza córka zdaje maturę i na pewno wyjedzie z Polski. I co wtedy z nami? Wielokrotnie żartując, mówimy, że my też gdzieś wyruszymy. Może za nią, a być może szukając swojego miejsca na ziemi. Tak barwnie piszesz o swojej wyspie, że mam wielką ochotę podążyć za Tobą. Muszę się przygotować i dać sobie szansę na kolejne zmiany. One mnie nie przerażają, wręcz przeciwnie – ja ich potrzebuję, by oddychać pełną piersią, by móc się rozwijać, by być szczęśliwą. Dziękuję, Kasiu. Mam nadzieję, że będzie nam dane kiedyś spiotkać się. Bądź szczęśliwa.

      Polubienie

  4. Niedawno przyjaciółka zapytała co sprawa mi radość, co mnie uszczęśliwia. I co? Nie byłam w stanie odpowiedzieć jej na pytanie, bo sama nie znam na nie odpowiedzi. Może za twardo stąpam po ziemi, bo skupiam się na tym co mnie denerwuje i odbiera mi radość.

    Polubienie

  5. To dlatego w nudnej pracy, żeby nie zwariować, wymyśliłam sobie naukę j. angielskiego. W dzieciństwie nie było mi dane poznać go dość dobrze, więc go nie rozumiałam i wmówiłam sobie, że nigdy się go nie nauczę. Obecnie dzięki angielskiemu „chce mi się żyć”, bo wiem, że już niedługo osiągnę swój językowy cel i będę mogła wyjechać za granicę. Tym samym, rozwój mogę nazwać szczęściem, bo jego brak powoduje, że „usycham”. Nigdy nie mogłam i nie mogę zrozumieć ludzi, którzy żyją dniem obecnym, bez celu i chęci rozwoju, niektórzy z nich wydają się być zadowoleni lub „pogodzeni” ze swoim życiem. A ich głównym zajęciem jest shopping, nowe ciuchy, gadżety, którymi mogą się pochwalić w „środowisku”.

    Polubienie

  6. Boszzzz ja nigdy nie będę szczęśliwa 😑 mój słomiany zapał nie pozwala mi na zbudowaniu systemu. Poddaję się w przedbiegach. Jedyne w czym jestem konsekwentna to mycie zębów i picie systematyczne ziólek od mnichów ☺

    Polubienie

      1. He no nie spojrzałam na to od tej strony ☺ ale generalnie nie potrafię się za bardzo zdyscyplinowac i choć bym chciała to zbudowanie systemu w którym wszystko z siebie wynika i do czegoś prowadzi jakoś mnie przerasta. Moim problemen jest chyba chaotyczność i to, że chciałabym wszystko od razu. Może jak przetrenuje z ziółkami to mi lepiej pójdzie ☺

        Polubienie

  7. A ja się nie zgodzę. Rozwój może i jest receptą na szczęście, ale pewnie nie dla każdego. Uważam, że to kwestia bardziej indywidualna. Spotkałam, znam osoby, którym rozwój do szczęścia nie jest potrzebny, a mogą czerpać je skądinąd.
    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    1. Pewno, też znam ludzi uzależnionych 😉 Tylko że to jest szczęście chwilowe, bo jak sama zaznaczasz- „czerpią je”. Prawdziwego szczęścia się nie czerpie, prawdziwe szczęście po prostu jest.

      Polubienie

  8. Ale jest też druga strona medalu- gdy leżymy na hamaku, pijemy pińa coladę, patrzymy w morze i czujemy się szczęśliwi. A wtedy się nie rozwijamy, kontemplujemy moment, a to też daje szczęście.

    Polubienie

      1. To, że osiągnę jakiś punkt w rozwoju, też jest tylko szczęściem chwilowym. Potem pojawia się nowy punkt, do którego będę chciała dążyć. A w między czasie czasem jest frustracja, czasem poczucie braku postępów, a dopiero potem satysfakcja.

        Polubienie

          1. Zbudowanie systemu wprowadza rutynę, a ja jej nie lubię na dłuższą metę. Zresztą zaplanowanie sobie dnia w wysokim procencie zabija spontaniczność, nie mogę wyjść ze znajomymi gdzieś, bo mam zaplanowane ćwiczenia, jest piękna pogoda na zewnątrz, ale nie mogę wyjść, bo mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia- naukę słówek, gotowanie. Zgadzam się, że do pewnego stopnia system jest potrzebny, ale nie może go być za dużo. Poza tym zauważyłam ciekawą rzecz, że wszyscy moi znajomi, którzy mieli szczęśliwe dzieciństwo, nie dążą do wielkich rzeczy- im wystarczy dobra praca, udany związek i czas wolny po 8 godzinach pracy. Są przy tym mili i uczynni. Natomiast ludzie (włącznie ze mną), którzy mieli ciężko na początku, dążą usilnie, żeby nauczyć się nowych rzeczy, żeby zarabiać więcej, żeby, żeby… Ale to się odbywa kosztem czasu wolnego i czasu poświęconego bliskim.

            Polubienie

            1. Źle rozumiesz pojęcie systemu – system nie tworzy rutyny – dobry system ciągle podlega zmianom i adaptacjom i pomaga wycisnąć z życia dużo więcej niż właśnie wspomniane cele.

              Przykładowo – nauka języka. Dobry system to nie kucie codziennie o stałej porze czegoś tam. Dobry system to adaptacja otoczenia na potrzeby nauki- np. angielskie seriale, muzyka, podcasty, radio, artykuły do kawy, interfejs telefonu, komputera, spotkania z anglofonami, itd. To jest system – co nie zrobisz w takim systemie – rozrywka, praca, spotkania – wszystko sprawia, że się uczysz.

              Wierz mi, ja nienawidzę rutyny i schematów. Również kocham spontaniczność. Ale jak w przykładzie wyżej – po prostu robisz to na co masz ochotę, ale zbudowany przez Ciebie system, np. wyszukane raz ulubione seriale po angielsku, zamiast polskie sprawiają, że system „działa” sobie, a Ty się uczysz. Tak spontanicznie, jak Ci się podoba 😀

              Polubienie

              1. Gdy się rano budzisz, jaką masz myśl w głowie? Mam dzisiaj do zrobienia to i to i to? Czy może, co zrobić, żeby przeżyć ten dzień szczęśliwie? Marnowanie czasu też jest super, zazwyczaj wtedy przychodzą mi najlepsze pomysły do głowy- czy gdzieś jadę pociągiem, albo w czasie bezsennej nocy. Poza tym użyteczność krańcowa z każdej nowej nauczonej rzeczy maleje. Język angielski daje super możliwości,drugi język zwiększa szanse na rynku pracy, a przy trzecim odkrywam, że wszyscy wolą się porozumiewać po angielsku zaraz po tym, jak zapomnę jedno słowa. Zresztą, to zależy, jak zdefiniujesz rozwój- jeżeli wstaję rano, ćwiczę, żeby czuć się dobrze, potem czytam książkę, bo to lubię, to to jest system, ale nie jest rozwojem sensu stricte.

                Polubienie

                1. Tobie chodzi chyba o to, by żyć „chaotycznie” wg tego na co masz akurat ochotę. I to się zgadza że to jest przyjemnie życie. Rzecz w tym, że możemy w bardzo dużym stopniu kontrolować to, co nam się „chce” poprzez odpowiednią pracę z emocjami. Jeśli przykładowo – chcesz mieć lepszą kondycję i ćwiczyć codziennie, ale Ci się nie chce jak przychodzi co do czego – zmuszasz się 2-3 razy i stosujesz „nagrodę”, np. jakiś pyszny zdrowy deser czy cokolwiek innego. Nie różnimy się tak bardzo od zwierząt – swoje zachowania możemy sami zaprogramować. Jeśli skorelujesz w swoim organizmie ćwiczenia = nagroda – będzie chciał ćwiczyć.

                  Tak to wygląda w skrócie. Mi najczęściej wystarczy świadomość, że np. po zrobieniu czegoś, czego nie chcę będę się czuć lepiej. Np. ostatnio miałam lekko stresującą sytuację, która wymagała rozmowy z pewną osobą. Ludzie zwykle unikają jak ognia takich rzeczy, nie chcą, boją się, itd. Ulegają swoim negatywnym emocjom. Natomiast ja z takich emocji czerpię informację i motywację – skoro coś jest nie tak to trzeba to wyjaśnić. I po 5 min. rozmowie cała sytuacja odmieniła się o 180 stopni.

                  Na tym polega dobry system – zamienia problemy w życiu na szanse.

                  Polubienie

                  1. A to nie oznacza tłumienia intuicji? Może jak ci się nie chce ćwiczyć, to aktywność jest źle dobrana? Zamiast ćwiczyć aerobik, frajdę może ci sprawiać pływanie, albo jazda konna, więc po co się zmuszać. Jeżeli nie masz ochoty czytać gazety po portugalsku zamiast zmieniać emocję w tym kierunku, może warto zająć się czymś innym, bo w sumie znajomość kolejnego języka nie jest ci potrzebna. A silne emocje zawsze sygnalizują, że trzeba na coś zwrócić uwagę, Wchodzenie w konflikt jest trudne i to kształci. Ale co do pozostałych kwestii, to dobrze jest iść z prądem i czasem nie rozwijać się za bardzo, bo to pozbawia nas czasu na inne rzeczy. Kiedy ktoś ma problemy emocjonalne, dobrze żeby je wyleczył, doszedł do normy, ale potem już nie potrzebuje bycia dobrym we wszystkim- bycia świetnym sprzedawcą, bycia duszą towarzystwa, urodzonym negocjatorem. Warto się rozwijać, ale niech będzie to jedna, dwie rzeczy, ale nie więcej. Takie jest moje zdanie.

                    Polubienie

      2. Uzylabym tu może słowa „harmonia „. Jeżeli harmonia gości w naszym życiu to czujemy się spełnieni i na swoim miejscu. Wtedy i o rozwój latwo- bo rozwój to nie tylko kolejne studia podyplomowe…

        Polubienie

  9. Bardzo mądry i przyjemny wpis, oby coraz więcej takich ludzi 🙂
    Potrafisz zainspirować, nie mogę się doczekać kiedy znajdę wolny wieczór i dokładnie przewertuję Twojego Bloga, myślę że znajdę na nim wiele wartościowych treści.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  10. Zawsze o tym wiedziałem ale nie umiałem powiązać rozwoju ze szczęściem, w pewnym momencie uwierzyłem że najważniejszym jest bycie „tu i teraz” i… spadłem z hukiem… po to, aby sobie przypomnieć, że drabina nie służy do stania na niej; trzeba jeszcze mieć pewność że jest oparta o właściwą ścianę. Ten wpis był mi bardzo potrzebny! Dziękuję 🙂

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s