Jak wygląda mój typowy dzień na Karaibach?

Zwykle budzę się bez pomocy budzika około 5:30. Tak – aż tak wcześnie – o tym dlaczego i jak tego „dokonać” pisałam w artykule: Jak budzić się wyspanym? Jak wstawać wcześnie rano?.

Dzień prawie zawsze rozpoczynam zaparzaniem kawy. Piję ją tylko rano i tylko w ilości jednej malutkiej filiżanki. Bardziej dla smaku i aromatu niż dla samego jej działania. Podczas tych kilku minut oczekiwania na kawę ćwiczę jogę, by wybudzić organizm. Czasem wychodzę na taras, by podziwiać wschód słońca. Po czym „uzbrojona” w kawusię biorę się za „wybudzanie” umysłu.

Zaczynam zwykle od przeglądania stron z informacjami na temat tego, co mnie interesuje – psychologii, inwestycji, nieruchomości, finansów, itp. Potem odpisuję na e-maile, zaglądam na Facebooka i do Waszych komentarzy na blogu, etc.

Nigdy nie oglądam żadnych wiadomości. Uważam to za zaśmiecanie sobie głowy – każda ważniejsza informacja ze świata czy kraju, która bezpośrednio nas dotyczy szybko do nas dotrze tak czy owak przez znajomych. Po co nadwyrężać sobie emocje na masę informacji, która nie ma zwykle żadnego wpływu na nasze życie?

Poranek to dla mnie czas spokoju i skupienia – jestem wtedy najbardziej produktywna. Załatwiam różne sprawy biznesowe. Czasem w tym czasie powstają również artykuły na bloga.

Śniadanie jem dopiero po 8:00, zwykle przygotowując sobie w tym czasie również lunch do pracy, do której wyruszam około 9:00.

Jednym z moich ulubionych momentów każdego dnia są spacery – przed pracą i po pracy zawsze spaceruję kilkanaście minut podziwiając widoki, jachty, naturę, witając się z ludźmi po drodze i czasem ucinając sobie krótkie pogawędki.

Czas pracy wykorzystuję do maksimum. Jak już wielokrotnie wspominałam na blogu – pracuję bardzo mało, ale sprytnie i efektywnie. W tej kwestii polecam książki takie jak: „Getting things done”, „Mindset”, i fenomenalną „Making ideas happen”. Pracujemy po to, by żyć, by korzystać z życia, z czasu wolnego, a nie żyjemy, by pracować.

Mój system pracy polega na optymalizacji w celu jak najwyższej produktywności – to pozwala mi jednocześnie dobrze zarabiać i mieć masę czasu wolnego. W świecie przedsiębiorców nie liczy się to, ile godzin pracujesz – tylko to, ile w ciągu tych godzin osiągasz. Ważna jest jakość Twojej pracy, a nie sama jej ilość.

Ponieważ moja praca polega głównie na „rysowaniu„, tworzeniu – czyli aktywuje tylko jedną część mózgu – a rzadko na czytaniu/pisaniu, etc – które aktywują inną – w jej czasie dodatkowo wykorzystuję właśnie tę nieaktywną część. Jest to coś, co nie tylko pozwala nam robić 2 rzeczy naraz, ale też usprawnia produktywność.

Mówiąc prosto – pracuję jeszcze efektywniej i lepiej jeśli podczas pracy czegoś słucham. Innym przykładem może być to, że lepiej skupisz się na tym, czego słuchasz, jeśli będziesz spacerować, lub wykonywać inne czynności. Tak działa nasz mózg.

Zwykle słucham różnych audiobooków, wykładów, podcastów, itp. Słucham ich prawie przez cały czas pracy, co daje łącznie kilka godzin dziennie. To kilka godzin nauki i rozwoju każdego dnia.

Przykładowo – dziś przesłuchałam m.in. bardzo interesujący wywiad na temat pradawnego systemu prawa w Irlandii. Fenomenalne, ciekawe informacje podane „na tacy”. Dzięki internetowi i takim cudom jak YouTube można dziś się edukować zupełnie za darmo. Czemu więc nie korzystać?

Podczas pracy robię jeszcze jedną rzecz – koryguję swoją krótkowzroczność. Używam w tym celu 2 par okularów z takimi szkłami, aby moje źrenice ciągle musiały „ćwiczyć„. Nie tylko poprawia to wzrok, ale też sprawia, że oczy mniej się męczą.

Gdy na Karaibach wybija 12:00 w południe, wszyscy zostawiają pracę i udają się na około 2 godzinną przerwę. Biura pustoszeją. Panuje spokój, a lokalne knajpki powoli zapełniają się gośćmi.

Choć czasem też wychodzę na lunch ze znajomymi zwykle jem w biurze razem z kolegą, który zawsze ma ze sobą jakiś pyszny posiłek przygotowany przez jego żonę – kreolkę – moją dobrą przyjaciółkę, oraz jakieś owoce ze swojego ogrodu. Ucinamy sobie pogawędkę i pałaszujemy lokalne pyszności. Często też w tym czasie rozmawiam z bliskimi na Skype.

Około 14:00 Karaibczycy wracają ze „sjesty” i zaczyna się druga część dnia. Dla mnie trwa bardzo krótko – z pracy wychodzę około 16:00. Oczywiście mogłabym pracować więcej i zarabiać dużo więcej. Ale po co? Lepiej korzystać z reszty dnia. Po południu jestem też zwykle dużo mniej produktywna.

Po pracy czasem spotykam przyjaciół, niekiedy wybieramy się na plażę podziwiać zachód słońca. Wieczorem zwykle wspólnie z moim chłopakiem gotujemy i jemy kolację, opowiadając sobie jak spędziliśmy dzień i rozmawiając na przeróżne tematy.

Później zwykle „marnujemy” trochę czasu na czymś, co ja nazywam „odmóżdżaniem” – czyli swego rodzaju odpoczynkiem od wszystkiego. Mimo, że jest to teoretycznie czas bezproduktywny – w moim przypadku zwykle i tak służy jakiemuś rozwojowi.

Przykładowo – obecnie oglądam (po raz już chyba setny) serial Friends w wersji portugalskiej. Uwielbiam ten język. I mimo, że znam go już dość dobrze – z każdym obejrzanym odcinkiem uczę się czegoś nowego lub po prostu utrwalam swoją wiedzę. Więcej na temat tego jak błyskawicznie uczę się języków właśnie dzięki tak prostym rzeczom przeczytasz tu (KLIK).

Około 21:00 wyłączam wszystkie urządzenia, biorę prysznic i relaksuję się. Warto na około godzinę przed snem dać sobie spokój ze wszelkimi „rozpraszaczami” i niebieskim światłem ekranów, zakłócającym działanie naszego organizmu. W moim przypadku bardzo polepsza to sen.

Tak mniej więcej wygląda mój typowy dzień. A Wy? Macie swoje codziennie „rytuały” i sposoby na wykorzystywanie dnia do maksimum?

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

42 myśli nt. „Jak wygląda mój typowy dzień na Karaibach?”

  1. Hej Kasiu!

    Dziekuje, ze sie dzielisz z nami informacjami na temat zycia na takiej pieknej wyspie. Bardzo lekko czyta sie Twoje posty a jeszcze przyjemniej oglada fotki. Tez uwielbiam te bajeczne rejony dlatego nasz slub, wesele oraz podroz poslubna odbyla sie w Cancun, Meksyku. Goscie z Polski, Szwajcarii i innych stron swiata byli zachwyceni natura.

    Wracajac do tematu- jako Twoja rówieśniczka , ktora rowniez poddala sie systemowi typu: studia, praca, dom i oszczędzanie/inwestowanie na stare lata, powiedz, czy da sie zaplanowac spokojna przyszlosc na wyspie? Czy da sie kupic domek i uzbierac na te lata, kiedy bedziemy za slabi, zeby pracowac?

    Zastanawiam sie na tym widzac kolegow, ktorzy w wieku 40 lat, wynajmuja mieszkania, wszystkie oszczednosci wydaja na rozrywki i nie mysla o przyszlosci a przeciez czym wczesniej zaczniemy, tym szybciej finansowo sobie zabezpieczymy przyszlosc.

    Lubię to

  2. Hej Kasiu, przepraszam, ze tutaj, ale z racji, ze cenie sobie Twoje zdanie, czy była by możliwość zebys napisała cos na temat MacBooków i produktów firmy Apple? Czy moze powstał juz jakis artykuł na ten temat? Mam juz iPhone’a i jestem na prawdę zadowolona, a teraz chciała bym zainwestować w macbooka, tylko wciąż sie waham, bo MacBooki sa stosunkowo drogie w porównaniu z innymi.

    Lubię to

    1. Tak, to prawda. Ja korzystam cały czas ze starego Aira 11 cali. Niestety już niedostępny, a szkoda. Jeśli chodzi o nowe Macbooki (i w ogóle nowe Apple) to są to już produkty bardzo wadliwe i daleko im do dawnej świetności, gdzie cena mimo, że wysoka, gwarantowała niezawodność i wspaniały workflow. Jeśli do pracy profesjonalnej to nadal polecam, ale tylko dlatego, że na rynku po prostu ciągle nie ma konkurencji w tym sektorze. Jeśli do własnego użytku typu FB i mail – zdecydowanie wzięłabym coś innego.

      Lubię to

  3. Trochę nie w temacie, ale nawiązując do wielu poprzednich przesyłam link do wykładu Kena Robinsona o systemach edukacji i poznawaniu siebie i swoich talentów (tak do porannej kawy).

    Enjoy 😉

    Lubię to

    1. Cudownie jest być młodym i zdrowym, w dodatku na rajskiej wyspie…Cóż jednak jeżeli zdrówko nam nie dopisuje, potrzebujemy np. dializy lub co gorsza operacji.
      Składamy swoje zdrowie na barki lokalnych szpitali czy „biegiem pędzimy ” do USA lub Europy przepraszać się z cywilizacją na którą tak bardzo psioczymy.

      Lubię to

      1. Z całym szacunkiem ale ci, którzy muszą korzystać z współczesnej opieki medycznej w 99% sami są sobie winni. Znam wielu lekarzy, rozmawiałam też z takimi, którzy wyjeżdżają pracować na wojnach, bo… mają dosyć „ratowania pijaków i lekceważących życie” – na wojnie ratują „bohaterów” (ich własne słowa). Ludzie w większości prowadzą tragiczny tryb życia i jedzą tragiczne jedzenie, a potem dziwią się, że mają raka czy inne cukrzyce, itp.

        Pisałam też o tym artykuł: DLACZEGO ZACHODNIA KULTURA ROBI Z NAS MENTALNE I FIZYCZNE KALEKI?.

        Nie jestem też ani młoda, ani zdrowa – z poważną chorobą autoimmunologiczną walczę od lat. I właśnie dlatego, m.in. mieszkam na Karaibach, a nie w Europie. Do leczenia chorób potrzeba zdrowego trybu życia i świeżego lokalnego niezapaskudzonego chemią jedzenia, a nie medycyny.

        Lubię to

  4. Właśnie uświadomiłam sobie jak straszy jest mój dzień, mam nienormowany czas pracy, ale za dużo czasu spędzam w nieudanej i nieprzepracowanej przeszłości, tracąc na radości z normalnego, zwykłego dnia, zazdroszczę słońca i pozdrawiam serdecznie.

    Lubię to

  5. Dziękuję za polecenie fajnych książek, jedną z nich już zacząłem czytać; mam małą prośbę (pod którą podejrzewam podepną się czytelnicy bloga). Czy mogłabyś zrobić wpis typu: „Dziesięć książek który zmieniły mój sposób myślenia.” Dziękuję i pozdrawiam – Marcin

    P.S. mój plan dnia.. no cóż zmiany wielkie przede mną, bo w tej chwili jest u mnie godzina 2:30 am.

    Lubię to

    1. Wiem, że powinnam i nawet bardzo bym chciała, tylko, że… Ja mam strasznie słabą pamięć do tytułów, nazwisk, etc, a książki konsumuję w takich ilościach i tak szybko, że zwykle pamiętam tylko tą aktualną 😀

      No i to by był wpis: Miliony książek, które zmieniły moje życie” 😀 Ale obiecuję, że postaram się sklecić jakąś listę pełnych tytułów i autorów niebawem!

      Lubię to

      1. Może to nierozsądna prośba, ale może też mogłabyś podać strony, które zwykle przeglądasz i możesz polecić cyt. „z informacjami na temat tego, co mnie interesuje – psychologii, inwestycji, nieruchomości, finansów etc” 🙂 od dłuższego czasu czytam Twojego bloga i wg mnie masz bardzo dużą wiedzę. Na tematy, które tak naprawdę powinny każdego interesować. Ogólnie jestem Tobą zachwycona. Zazdroszczę, podziwiam i życzę wszystkiego najlepszego:)

        Lubię to

        1. Nie trzymam się żadnej listy tylko zawsze aktywnie przeszukuję internet. Ale OK, postaram się i to jakoś opisać – przynajmniej serwisy, które często odwiedzam i uważam za wiarygodne 🙂

          Lubię to

        1. Nie wiem co to są powieści, coś jak „W psutyni i w puszczy?” 😀
          Jeśli tak to nie.
          Ja ogólnie nie lubię książek, w życiu przeczytałam tylko kilka, prawie żadnej lektury (o mamo jakież to było nudne i bezwartościowe!), pamiętam Chłopców z placu broni, Doriana Greya, Neuromancera i fenomenalnego literacko Wielkiego Gatsby, który jest pośród innych książek niczem sernik nowojorski jest pośród innych ciast 😀 Taki literacki Citizen Kane.

          Za to uwielbiam książki psychologiczne maści wszelakiej i pochłaniam je masowo w ilościach mocno przekraczających zalecane dzienne spożycie 😉

          Lubię to

  6. Fajnie.
    Moj dzien to totalna mieszanka wybuchowa, mam nadzieje ze pewnego pieknego dnia w koncu sie to zmieni. Pracujac jako manager w sklepie odziezowym , istnieja u nas 2 zmiany. Jesli pracuje na 6 rano tzn. ze pobudka o 4.45 😦 ciezko jest. Wracam z pracy ok 17 , czasem wczesniej ale rzadko.Reszta dni to czas z synem i przygotowanie sie do dnia nastepnego, cale szczescie ze to mo facet ogarnia obiady i sprzatanie bo bloby calkiem zle. Przez takie dlugie godziny, 12 dni rocznie do uropu dochodzi, ale to zadna rekompensata. Do tego, dodam ze uwielbiam tanczyc, salsa, bachata,kizoma regulanie raz w tygodniu. Na cala reszte ciezko znalesc czas do tego dochodzi zmeczenie.
    Tak, bardzo chce to zmienic niestety jeszcze przez jakis czas moja kondycja finansowa na to nie pozwala, ale jesli tylko pozwoli to mam nadzieje ze uda mi sie zrealizowac moje marzenia.

    Lubię to

  7. Mój wygląda podobnie 🙂 Tylko – nie piję kawy bo nie lubię, zaraz po wstaniu z łóżka rzucam się na dłuuugie śniadanie 🙂 – od wiosny do jesieni w ogrodzie, spacery do pracy są super ! a po powrocie z pracy (też jestem architektem 🙂 ) relaksuję się pracą fizyczną w ogrodzie (choćby zbieraniem ślimaków 😉 )

    Lubię to

  8. Rowniez wstaje bez budzika, zawsze wraz ze wschodem slonca. Uwielbiam, kiedy budza mnie pierwsze promienie dnia, dlatego nigdy nie zaslaniam okien na noc. Do porannych rytualow zaliczam kawe lub mrozona zielona herbate podczas czytania gazety lub rozdzialu ksiazki. Dopiero pozniej sniadanie i poranna toaleta 😉 Jesli mam wiecej czasu i nie musze isc rano do pracy – zamiast czytania troche sportu: jogging na plazy albo spacer konno po lesie lub parku botanicznym. Daje mi to zastrzyk energii na reszte dnia.

    Lubię to

  9. A uprawiasz jakis sport czy spacery i kilkuminutowa joga wystarczaja? Bo zdrowie i sylwetke masz Swietna. To zasluga tylko diety Paleo? Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Dieta to wg mnie 90% wyglądu. Joga + hiking okazjonalny + codziennie (no prawie :P) ćwiczenia ze sztangą (zwykłe przysiady, wypady, etc) przez dosłownie 5 min. Nie lubię ćwiczyć i się pocić 😀

      Wg mnie nie ma sensu spędzać czasu na siłowniach, chyba że ktoś chce zostać następnym Szwarcenegerem. Parę minut treningu siłowego – ale siłowego, nie aerobowego i codziennie, a nie co tydzień – wystarcza. Ciało dużo lepiej na coś takiego też reaguje – nie odczuwamy tak zakwasów.

      Lubię to

  10. Ja tak ogladam ‚Charmed’ 🙂 Znam ten serial na pamiec wiec moglabym go ogladac nawet po marsjansku 😀

    Moim „rytualem” jest filizanka mocnej czarnej herbaty (bez zadnych dodatkow) z samego rana – tez bardziej dla smaku niz dzialania. Co do reszty, usiluje wrocic do swojego rytmu dnia, w ktorym wstawalam wczesnie rano. Duzo lepiej mi sie wtedy spalo i funkcjonowalo.

    Kupilam ostatnio czytnik ebookow i musze przyznac, ze jestem zachwycona – brak niebieskiego swiatla z jednoczesna mozliwoscia „zmieszczenia” ksiazek na jednym urzadzeniu naprawde zmienila jakosc moich wieczorow 🙂

    Lubię to

  11. Super wpis. Ja propos wiadomości zrobiłem tak, że przez tydzień nie oglądałem nic w tv, internecie itp. Takie wywzwanie. Potem przez 2 tygodnie i tu zadziałało coś. Po 2 tygodniach postanowiłem, że zrezgynuję w ogóle z wiadomości, tv, polityki itp. Rzeczywiście człowiek może zaoszczędzić nerwów 🙂
    Polecam też książkę „4 godzinny tydzień pracy”.
    Mam jednak problem, ze słuchaniem w pracy podcastów, radia w obcym języku itp. Strasznie szybko mi się mózg gotuje 🙂 Pracuję jako IT, mogę słuchać na słuchawkach wszelkich audycji, ale nie daję rady.
    Jakieś wskazówki jak to przełamać? 🙂

    Lubię to

    1. W jakim sensie „gotuje” się mózg? Być móże próbujesz angażować tą samą część? Nie da się słuchać i pisać czy czytać jednocześnie. Tzn da się, ale będziemy skupieni tylko na jednym. Jeśli np. programujesz to prawdopodobnie używasz również tej części odpowiedzialnej za rejestrację „logiczną” tego co słuchasz, stąd jest zgrzyt 😀

      Lubię to

      1. Gotuje mi się mózg czyli słucham 10 minut radia w obcym języku i koniec. Czuję własnie, tak jak napisałaś, że muszę wybrać albo programowanie (bo programuję) albo słuchanie bo inaczej to się rozprawszam i czuję się wręcz zmęczony próbując robić te dwie rzeczy naraz.
        Wychodzi na to ,że rzeczywiście angażuję te same cześci mózgu

        Lubię to

    2. Ja chyba zrobię podobnie jak Ty Eli i odetnę się całkowicie od internetu, polityki, wszelkich info na ok tydzień. Zobaczę czy dam radę.

      Poobcinałam już prawie wszystkie strony z info, polityką pozostawiając tylko 1 stronę internetową z wiadomościami, ale i to widzę, że po przeczytaniu porannym niusów trudno mi się później skupić na pracy pamięciowej.

      Mam mnóstwo rzeczy ciekawych do zrobienia, a poranna przebieżka po info politycznym działa na mnie uzależniająco. Rozprasza mnie i działa jakoś zniechęcająco. Muszę to zmienieć.

      Lubię to

      1. A może jakiś wspólny eksperyment tego typu zorganizować? „7 dni bez bredni” 😀 I zamiast przeglądać głupie newsy itp. – poświęcamy czas na zgłębianie tematów, które nas interesują, marzeń, etc. Jak się na coś takiego zapatrujesz?

        Lubię to

        1. Och, bardzo chętnie :).

          Może jest więcej osób, które potrzebują takich wyzwań i mobilizacji.
          W każdym bądź razie ja się piszę na ten eksperyment.

          Lubię to

  12. Brzmi jak opis idealnego dnia. Podoba mi się Twój sposób myślenia! Mądrze 😉
    Moja praca jest nieregularna i nie mam stałego grafiku. Czasem zaczynam o 12, a czasem o 8 rano. Jakkolwiek zawsze wstaję dużo wcześniej niż powinnam. Właśnie na wybudzenie się, robienie przyjemnych dla mnie rzeczy, pisanie artykułów na bloga itd. ; )
    Miłego piątku! 😉

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s