Dlaczego przejmujesz się opinią innych? O dysonansie poznawczym

O tym temacie wspominałam już kilka razy na blogu. Dziś poświęcę mu cały artykuł, by wytłumaczyć dlaczego tak bardzo potrafimy przejmować się opinią innych. W dodatku nie tylko na nasz temat.

Mechanizm dysonansu poznawczego jest jednym z najpotężniejszych mechanizmów naszej psychiki. Osobiście uważam go za „number one” wszystkich mechanizmów, ważniejszy nawet od opisanej niedawno projekcji.

Mamy z nim do czynienia praktycznie codziennie i – jeśli nie jesteśmy jego świadomi – skutecznie będzie on „mieszał” nam w głowie i utrudniał osiąganie sukcesów w życiu.

Poznanie go i zrozumienie jego działania pozwoliło mi zupełnie inaczej spojrzeć na moje życie. Całkowicie przewartościować rzeczywistość. Studiowanie tego tematu zajęło mi wiele lat, ale osiągnięcie stanu świadomości, w którym dysonans poznawczy przestał w końcu „decydować za mnie” – było tego warte.

Dlaczego dysonans poznawczy ma taką siłę?

Ponieważ jak sama nazwa wskazuje – wprowadza on nas w stan dysonansu. Powoduje bardzo silny dyskomfort psychiczny. I rezultatem tego dyskomfortu jest prawie zawsze obieranie błędnych decyzji i wyciąganie błędnych wniosków nt. życia i ludzi.

Dysonans poznawczy jest również odpowiedzialny za „czarno-białe” widzenie świata. Im większy radykalizm – tym silniejszy dysonans poznawczy w danej jednostce. I tym mniej sukcesów w życiu taka jednostka będzie osiągać. Wspominałam o tym w tym artykule.

Jako przykład dysonansu poznawczego podam komentarze, jakie pojawiły się na blogu i na Facebooku odnośnie mojej krytyki Pana Szafrańskiego w jednym z ostatnich artykułów. Część osób zareagowała nerwowo, jedna osoba wręcz domagała się, bym przestała wyrażać swoją opinię. Mamy więc tu do czynienia z chęcią cenzury – silnym radykalizmem.

Dlaczego te osoby tak reagują?

Postawię się na chwilę w ich sytuacji. Bardzo lubię i cenię pracę najsłynniejszego architekta na świecie – Franka L. Wrighta. Uważam go za wizjonera, który zmienił świat. Załóżmy, że nagle przychodzi ktoś i mówi: „F. L. Wright był manipulatorem i oszustem. Wykorzystywał i wyzywał swoich pracowników. Bił i zdradzał swoje żony”.

Czy ta opinia wywołuje we mnie zdenerwowanie? Dyskomfort? Słowem – czy pojawia się u mnie dysonans poznawczy? Ano nie. Dlatego, że po pierwsze doskonale znam działanie tego mechanizmu i potrafię go „wyłapać” już na samym początku. Po drugie – ponieważ dzięki tej zdolności nie widzę świata „czarno-białego”, w którym są tylko „ci dobrzy” i „ci źli” ludzie.

Zamiast mechanizmu dysonansu pojawia się u mnie proste pytanie testujące logikę mojego postrzegania rzeczywistości:

Czy A faktycznie wyklucza B?

Czy to, że ktoś jest wspaniałym architektem oznacza automatycznie, że jest wspaniałym człowiekiem? Czy można być dobrym architektem, który zmienił świat i jednocześnie być wstrętnym człowiekiem, który nie szanuje innych ludzi?

Logiczna odpowiedź brzmi: „Można. Jedno nie przeczy drugiemu. Jedno drugiego nie wyklucza.

Natomiast emocjonalna odpowiedź brzmi: „F.L.Wright jest wspaniałym człowiekiem i koniec! Jak ktokolwiek śmie temu zaprzeczać?! Przecież on zrobił tyle dobrego!”.

Bill Cosby był fenomenalnym aktorem i jednocześnie agresywnym, bezwzględnym gwałcicielem. Bill Clinton był bardzo uwielbianym politykiem i również jednocześnie agresywnym, bezwzględnym gwałcicielem. A F.L.Wright był genialnym architektem i jednocześnie miał obrzydliwy charakter. Nie wiem czy bił żony, ale nie mogę tego wykluczyć. Skoro miał obrzydliwy charakter to jest spora szansa, że pomiatał innymi ludźmi.

Nie zaprzeczam – i nie potwierdzam. Dopuszczam możliwość. I w tym tkwi cały sekret obiektywizmu.

Takie przykłady można mnożyć bez końca. Ich cechą wspólną będzie to, że po pojawieniu się dowodów czy oskarżeń na dane osoby – całe masy ludzi kurczowo zaprzeczają temu, że ich „idol” zrobił coś złego. To właśnie dysonans poznawczy w akcji.

Dla większości ludzi świat jest czarno-biały

Gdy obierzemy sobie kogoś lub coś za „idola”, za wzóridentyfikujemy się z nim, jego słowami i działaniami. Zakładamy z góry, że to człowiek podobny do nas, z naszymi wartościami i cechami.  Przyklejamy mu etykietkę „ten dobry„. I wszystko jest piękne! Czujemy się dobrze i bezpiecznie.

Gdy pojawia się ktoś lub coś, co temu przeczy, tak jak w przykładzie powyżej – ja skrytykowałam i pokazałam, że pan Szafrański może być manipulatorem – czujemy atak na samego siebie. Na nasze ego.

Mechanizm dysonansu poznawczego ma kilka etapów. Najpierw pojawia się element przeczący naszej wizji rzeczywistości:
  1. „Pan Szafrański jest wspaniałym człowiekiem i bardzo go lubię. Jest dla mnie wzorem. Zrobił tyle dobrego dla innych i dzięki niemu zaoszczędziłem pieniądze” („święta”, niepodważalna prawda)
  2. „Katarzyna mówi, że ten pan jest manipulatorem i że zostałem wykorzystany (zaprzeczenie „świętej” prawdzie)
Następnie następuje „rozszczepienie” rzeczywistości na dwie, sprzeczne w umyśle ofiary dysonansu, możliwości:
  1. „Pan Szafrański jest manipulatorem i zostałem wykorzystany. To by oznaczało, że jestem głupi. (tu pojawia się dyskomfort jako, że uszczerbku doznaje nasze ego)
  2. „Katarzyna nie ma racji i sama jest głupia”.

Z tych dwóch możliwości przeciętny człowiek zawsze wybierze sobie tą drugą. Dlaczego? Ano dlatego, że ta pierwsza spowodowałaby bardzo silny, niemożliwy do zniesienia dyskomfort psychiczny („Musiałbym uznać za możliwość to, że mój idol to zły człowiek, a ja jestem „głupi”. przecież nie jestem głupi!!!”).

Gdy zaczniesz obserwować dysonans poznawczy u siebie i u innych szybko zauważysz, że argumenty osób w takiej sytuacji zawsze są podobne:
  • ale on zrobił tyle dobrego
  • ale ja coś dzięki niemu zyskałem
  • ale on pomaga biednym
  • ale on mówi, że jest transparentny i szczery
  • ale przecież

I gdy powyższe zawodzą (a zawsze zawodzą, bo zawsze istnieją bardzo silne kontrargumenty – np. Bill Clinton też zrobił dużo dobrego, itd. – mimo to był gwałcicielem) pojawiają się ataki na źródło argumentów:

  • nie znasz dobrze tej osoby/ tego tematu/ itp.
  • jesteś głupia
  • jesteś złą osobą
  • itp.

Właśnie dlatego u większości osób, gdy kończą się argumenty – zaczynają się wyzwiska. Ostatecznie w powyższym przypadku dysonans poznawczy doprowadzi daną osobę do mniej więcej takiego wniosku: „Katarzyna jest głupia i musi być złą osobą. Katarzyna jest tą złą, a pan Szafrański jest dobry i mądry, a ja nie jestem głupi„. 

Radykalizacja

Nie tylko początkowa wizja danej osoby nt. rzeczywistości zostanie ochroniona przez dysonans poznawczy – taka osoba jeszcze bardziej się uprze przy tej wizji jako jedynej słusznej. W angielskim nazywa się to „to double down on sth” czyli czymś w rodzaju postawienie wszystkiego na jedną kartę w życiu. Jak wiadomo wiąże się to z gigantycznym ryzykiem.

Efektem jest to, że dany wniosek może być błędny, jednak na nim teraz dana osoba oprze cały swój światopogląd. Dysonans poznawczy sprawia bowiem, tak jak wspominałam, że silnie radykalizujemy swoje poglądy. Nie dajemy sobie prawa do popełnienia błędów.

Czym to się kończy – stałym czytelnikom bloga nie muszę tłumaczyć. Nowym – polecam znaleźć choć jedną osobę, która odniosła wielki sukces życiowy i nie popełniła po drodze ani jednego błędu… Błędów nie popełniają i nigdy się nie mylą tylko przegrani.

Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam nieco bardziej obiektywnie spojrzeć na Waszą rzeczywistość. Że gdy pojawi się kolejna opinia o Was lub o kimś, kogo lubicie/cenicie – dostrzeżecie u siebie i u innych mechanizm dysonansu poznawczego. Co bierzecie za „pewnik” w życiu? Kto jest Waszym „idolem„? Podważanie jakich „prawd” sprawia, że czujecie się niekomfortowo?

Zrozumienie dysonansu poznawczego jest warunkiem koniecznym dla osiągnięcia pewności siebie. Tylko wtedy można bowiem naprawdę przestać przejmować się opinią innych – zarówno o nas samych, jak i o naszych wyborach czy ludziach, których cenimy.

Właśnie dlatego potrafię krytycznie spojrzeć na ludzi, których lubię, którzy są dla mnie wzorami. I nie biorę niczego w życiu za „pewnik”. Ani religii, ani nauki, ani żadnej opinii autorytetów. Bo przyjmowanie jakiejkolwiek „świętej prawdy” i zabieranie sobie prawa do popełniania błędów jest zamykaniem sobie drzwi do rozwoju.

.


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

17 myśli nt. „Dlaczego przejmujesz się opinią innych? O dysonansie poznawczym”

  1. Czytam Cię od dawna, ale to mój pierwszy komentarz – uwielbiam Twoje artykuły o psychologii! Z tego co pisałaś, dużo czytasz na te tematy, może masz jaką ciekawą pozycję do polecenia? Chętnie bym poczytałam o tym coś więcej 🙂

    Polubienie

    1. Jest tego taka ilość, że musiałabym naprawdę poważnie pomyśleć co i jak i w jakiej kolejności, bo ja czytam chaotycznie co mi akurat wpadnie w ręce. Ale postaram się zrobić jakiś podsumowujący artykuł z najważniejszymi tytułami. Dzięki za pomysł!

      Polubienie

  2. Wszystkich przybywajacych na terenie Wielkiej Brytanii zachecam do przetestowania dysonansu poznawczego i powiedzeniu publicznie, ze popiera sie Brexit 😀 Tylko uprzedzam, ze jak sie to zrobi w nieodpowiednim towarzystwie to moze sie na obelgach nie skonczyc 😀 😀 😀

    Polubienie

  3. Hmm, czy to w skrócie nie prowadzi do stwierdzenia, że każda wywołująca w nas gniew i opór opinia to źródło dysonansu? Czy są na sali psychologowie?

    Co z „toksycznymi ludźmi” w kontekście dysonansu? Bardzo często oceniasz innych w biało – czarny sposób. Kiedy wolno, kiedy nie?

    Swoją drogą, przeżywam dysonans przy każdym Twoim artykule od jakiegoś czasu. Chciałabym być wierną czytelniczką, bo lubiłam i podziwiałam Twoje artykuły. Dziś przy każdym nowym łapię się za głowę i czuję każdą komórką ciała, że nie tędy droga. Rozwiązanie mojego dysonansu? Mam kilka alrernatyw. Podpowiedz, jakie jest według Ciebie.

    Polubienie

    1. Nigdzie nie stwierdziłam, że ZAWSZE mamy do czynienia z dysonansem. Jest masa innych mechanizmów, jest przekraczanie naszych granic tolerancji, i jest w końcu sama bezpośrednia i pośrednia przemoc.

      Toksyczni ludzie wywołują dysonans praktycznie cały czas – właśnie dlatego tak łatwo im manipulować innymi. Właśnie dlatego np. kobiety nawet bite i wykorzystywane w związkach nadal twierdzą, że kochają swoich oprawców i że wszystko jest OK (radykalizacja).

      Jeśli wyczuwasz u siebie dysonans przy czytaniu tego bloga to bardzo dobrze – to znaczy, że stawiasz czoła tematom, hipotezom, opiniom – które nie są dla Ciebie wygodne. Tu nie chodzi o to, by się ze mną zgadzać, tylko o to, by dostrzegać inne punkty widzenia.

      Może najlepiej będzie jak podam swój przykład – dla mnie poznanie dysonansu było przełomowe, bo przestałam „uciekać” przed tym, co mi się nie podobało, co nie było komfortowe. W pewnym sensie świadomość tego mechanizmu pozwala nam być „sobą”, być szczerym. Jeśli żyjemy tylko w swoim wygodnym świecie i otaczamy się tylko ludźmi, którzy wywołują SAME pozytywne emocje, jeśli po prostu wyrabiamy sobie jedno, przyjemne dla nas środowisko – co jest kolejnym mechanizmem zwanym „efektem potwierdzenia”, ale o tym może w nast. artykule – wówczas nie mamy szansy na rozwój. Stoimy w miejscu.

      Moje zderzenia z rzeczywistością były bardzo bolesne, czasem wręcz nie do wytrzymania. Ale to jest potrzebne, by zacząć „trzeźwiej” spoglądać na świat. Mówię tu „trzeźwiej” nie bez powodu – bo całkowitego obiektywizmu raczej nie osiągniemy. Jeden z moich ulubionych cytatów brzmi tak:

      „Rzeczywistość jest przeceniana i nie można nigdy być pewnym, że dobrze ją rozumiemy. Jedyne, czego możemy być pewni to to, że pewne sposoby patrzenia na rzeczywistość sprawdzają się lepiej niż inne. Wybieraj więc te, które się sprawdzają, nawet jeśli nie wiesz dlaczego i nie jest to dla Ciebie wygodne.”

      Polubienie

  4. Rozumiem istote tego artykulu 🙂 notabene zdalam sobie sprawe jak latwo dac sie zlapac dysonansowi. Nie moglam jednak znalezc nic o Szafranskim, a jestem ciekawa twojej opinii co wielu moich znajomych wynosi go na piedestal.

    Polubienie

    1. No więc moja opinia jest taka, że człek ten przekracza dość mocno linię manipulacji, tzn. mówiąc prosto – żeruje na niewiedzy ludzi, by zarabiać pieniądze. Nie bez powodu ma tak zagorzałych „fanów” gotowych go zacięcie bronić. Nosi to delikatne ślady sekty. Spróbuj swoim znajomym zasugerować, że Szafrański się myli (nie nawet, że manipuluje, tylko że się myli) w kwestii oszczędzania i zarządzania finansami – dostaniesz deszcz zarzutów 😀 To właśnie dysonans poznawczy.

      Polubienie

  5. Pamiętam jak gdzieś czytałam (chyba na pudelku :D) jak jedna ze znanych blogerek powiedziała coś takiego : „Mężczyzna zarabiający średnią krajową i poniżej jest dla mnie nieudacznikiem życiowym”. Wywołało to wielkie poruszenie oraz masę obelg pod jej adresem. Faktycznie to było nie fajne co powiedziała, jednak bardzo zaskoczyło mnie że tyle ludzi przejęło się jej opinią. A tu masz – disonans poznawczy 🙂

    Polubienie

    1. Tak, dokładnie. Ale nie trzeba go znać, żeby zrozumieć o czym mówi ten artykuł i zrozumieć samo działanie dysonansu poznawczego 😀 Użyłam tego przykładu, bo jest dość dobry – większość ludzi widzi same pozytywy i ulega w tym przypadku temuż mechanizmowi.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s