Jak pozbyć się hejterów? Co zrobić gdy ludzie podcinają Ci skrzydła

Jeśli kiedykolwiek próbowałeś zmienić siebie i swoje życie lub poszczęściło Ci się w jakiejś sytuacji – na pewno spotkałeś się z osobami, które pośrednio lub bezpośrednio próbowały podcinać Ci skrzydła.

Popularnie zwanych dziś „hejterami”, negatywnych ludzie nie należy mylić jednak ze zwykłymi krytykującymi. Krytyka jest nam niezbędna i buduje obie strony poprzez dyskusję. „Hejt” ma podłoże emocjonalne. Polega na wyrzucaniu do otoczenia negatywnych emocji. „Hejt” jest po prostu niekontrolowaną reakcją ludzi, którzy nie radzą sobie z czymś w życiu.

Wbrew pozorom przeciętny „hejter” nie będzie smutnym, szarym człowiekiem. Może to być nawet osoba uchodząca za ideał. Mogą to być Twoi przyjaciele oraz najbliźsi. Podcinanie skrzydeł jest w Polsce społecznie akceptowane i bardzo popularne. Skąd mieć pewność, że to „hejt”, a nie krytyka i co zrobić w takich sytuacjach?

Hejt jest wymierzony w Ciebie, krytyka jest wymierzona w temat

Krytyka i „hejt” mogą wywołać u nas podobne emocjelęk, niesmak, agresję, itd. Tzw. „negatywne”, nieprzyjemne emocje. To normalna reakcja. Jeśli jesteś osobą wrażliwą i słabą emocjonalnie – każdą, nawet najmniejszą krytykę odbierzesz jako atak na siebie. Odróżnienie hejtu od krytyki wymaga samoświadomości – zdolności do posiadania opinii o własnych opiniach. Emocji dotyczących własnych emocji.

Jeśli więc potrafisz spojrzeć na swoją reakcję osobno i na krytykę osobno – dostrzeżesz, że część krytyki otoczenia będzie dotyczyła samego tematu, a nie Ciebie. Przykładowo – załóżmy, że chcesz rzucić wszystko i wyjechać na Karaiby. Prawdopodobnie usłyszysz o ludzi coś w stylu: „Chyba Cię pogrzało, przecież to niebezpieczne!”.

O ile sama forma takiej wypowiedzi nie jest idealna (jest emocjonalna) – o tyle jej treść nie jest hejtem. Jeśli nie jesteś przygotowany na taki wyjazd (np. nie masz oszczędności, nie znasz języka), albo zwyczajnie nigdy nie emigrowałeś – otoczenie ma rację – jest spora szansa, że zachowujesz się nieodpowiedzialnie. Jest też niemalże pewne, że taki wyjazd będzie niebezpieczny.

W takiej sytuacji jest to zwykła i – co bardzo ważne – potrzebna krytyka. Być może podejmujesz złą decyzję, bazującą na szalejących emocjach, a nie na intuicji? Hejt wyglądałby mniej więcej tak: „Jesteś głupi, nigdy Ci się nie uda, co ty wymyślasz?”. Lub tak: „I co, będziesz tam sprzątał i kelnerzył?”. Coś w tym stylu.

Hejt odnosi się do Ciebie, a nie do samego tematu. Jest efektem lęku i problemów osoby, która go roztacza. Jest właśnie tym przysłowiowym „podcinaniem skrzydeł” – „wyrzygiwaniem” negatywnych emocji do otoczenia. Im więcej pozytywnych emocji w Tobie i motywacji – tym silniejsza będzie reakcja „hejtera”.

Hejt ma na celu Twoją reakcję

Ponieważ celem hejtu jesteś Ty, a nie temat, który poruszasz, czy Twoje działania i decyzje – każda nagła reakcja z Twojej strony pod wpływem „wyrzyganych” na Ciebie emocji sprawi, że hejter poczuje się lepiej. Dosłownie przeleje on na Ciebie swoją negatywność, swoje lęki i słabości.

Najlepszą, ale też najtrudniejszą reakcją jest ignorancja. Jeśli reagujesz w jakikolwiek najmniejszy sposób – choćby skupiając swoją uwagę i wzrok na takiej osobie – dajesz jej tym samym sygnał, że ich metoda „działa„.

Nie chodzi tutaj o to, by wyglądać na silną jednostkę, która ma wszystko gdzieś. Nawet jeśli zwrócisz uwagę na hejtera, a potem nie odpowiesz mu, tylko skupisz uwagę na czymś innym – nawet na suficie jeśli jesteś z nim w zamkniętym pomieszczeniu – zabierasz mu pole działania. W większości przypadków całkowity brak reakcji lub sam brak odpowiedzi sprawi, że taka osoba pójdzie szukać innej „ofiary”. A Ty będziesz mieć święty spokój.

Sarkazm

Sarkazm bywa prześmieszny. Ale jest najmniej efektywną formą dyskusji. Sarkazm ma bowiem na celu ośmieszenie rozmówcy, a nie samą rozmowę na dany temat. Sarkazm jest domeną osób, które uważają się za lepsze od innych i jednocześnie ślepo wierzą autorytetom.

Idealną reakcją na sarkazm, poza opisaną wyżej ignorancją, jest… akceptacja. Przykładowo, jeśli ktoś sarkastycznie mówi Ci: „Ależ Ty mądry jesteś, normalnie najmądrzejszy człowiek świata!”, odpowiadasz po prostu: Dziękuję, cieszę się, że tak sądzisz, uśmiechasz się, obserwujesz bezcenną minę hejtera i odchodzisz.

Sarkazm jest zjawiskiem, które nazywamy „pasywną agresją” czyli niedosłownym, ukrytym atakiem na innych. I jak każdy hejt ma na celu wzbudzić Twoją reakcję. Ale gdy zamiast tego okażesz „wdzięczność” taka osoba może tylko się poddać lub użyć jawnego ataku. Ponieważ pasywna agresja jest domeną słabych psychicznie ludzi – nie podejmują oni prawie nigdy tego drugiego działania. I tym samym pozbywasz się problemu.

Przemowy ego

Drugą, obok sarkazmu, formą pasywnej agresji jest przejmowanie uwagi i władzy w danej sytuacji poprzez coś, co osobiście nazywam „niekontrolowanymi przemowami ego„. Takie zdania zawsze zaczynają się od Ja…”.

Przykładowo – opowiadasz komuś, że od kilku miesięcy mieszkasz z rodzicami i oszczędzasz maksymalnie, by niebawem wyemigrować na Karaiby. W dodatku dzięki prostszemu życiu i zmniejszonej konsumpcji czujesz się dużo lepiej. W odpowiedzi słyszysz:Ja bym nie mógł tak żyć…” opatrzone spojrzeniem sugerującym, że jesteś idiotą, że robisz coś takiego.

W takiej sytuacji idealną odpowiedzią jest coś w rodzaju: „Czy to nie wspaniałe, że jesteśmy tak różnorodni? Że różne osoby chcą różnych rzeczy od życia? Jedni są szczęśliwi z tym co mają, inni szukają szczęścia na drugim końcu świata. To piękne, że wszyscy możemy sami decydować o sobie. Wyobrażasz sobie, że o naszym życiu decyduje ktoś inny? To by była dopiero tragedia…”.

Taką odpowiedzią całkowicie odbierasz hejterowi władzę. Nie pozostawiasz mu żadnej innej drogi, niż wycofanie się. Jeśli będzie drążył temat – wyjdzie na tyrana. Jeśli zacznie się tłumaczyć – tylko potwierdzi Twoje słowa – wszyscy jesteśmy różni i brak zrozumienia dla decyzji innych robi z nas agresorów.

„Nie uda Ci się”

Tego typu nieoczywisty hejt bardzo często spotkamy wśród najbliższych nam osób. I to właśnie to najlepiej kojarzone jest z „podcinaniem skrzydeł”. I w tego typu sytuacjach ignorowanie zwykle nie jest opcją – przecież nie przestaniemy nagle rozmawiać z najbliższymi i przyjaciółmi.

„Na pewno Ci się nie uda„, „To niemożliwe„, „Jesteś za słaby„, „Za głupi, itd. Taka reakcja na czyjeś plany i marzenia jest niestety niemalże standardem w polskiej rzeczywistości. Łagodniejszą jej formą jest też „Ale po co Ci to/na co…”. Ale to również forma hejtu.

W takiej sytuacji dana osoba może się tłumaczyć, że to tylko „troska” o Ciebie, ale tak naprawdę jest to troska o siebie. Twoje zmiany życiowe mogą nie być na rękę najbliższym. Mało kto lubi poważne zmiany życiowe – jeśli jesteś częścią ich życia i ich dokonujesz – mają one pośredni wpływ również na ich sytuację.

Komentarze typu „Nie uda Ci się” najczęściej kończą się tym, że przechodzimy w pozycję obronną i zaczynamy tłumaczyć swoje decyzje. Że to wcale nie takie trudne, że umiemy, że sobie poradzimy. Ale takie dyskusje do niczego nie prowadzą.

Jeśli faktycznie chcesz zmienić podejście najbliższych do Twoich decyzji i planów – najskuteczniejszą formą jest postawienie ich przed faktem dokonanym. Posłużmy się kolejny raz przykładem z Karaibami: mówisz o nich najbliższym i słyszysz „Nie uda Ci się”, „Przecież to szaleństwo!”, „Nie poradzisz sobie”, itd.

Odpowiadasz coś w stylu: „Tak, masz rację. Doskonale rozumiem, że może się to skończyć jedną wielką porażką. Jestem na to przygotowany.

Ale poczynione przeze mnie zmiany i ich efekty już teraz sprawiają, że uczę się tak wiele nowego i ogólnie czuję się dużo lepiej. Więc nawet jeśli mój plan się nie powiedzie, lub nie wszystko pójdzie po mojej myśli – ja już jestem szczęśliwszym człowiekiem. Chcę tego spróbować pomimo ryzyka. Dlatego zamierzam kontynuować to, co zacząłem„. 

W takiej sytuacji osoby, którym faktycznie na Tobie zależy okażą Ci wsparcie. Nie oznacza to, że ich przekonasz – mogą nadal nie wierzyć w powodzenie Twoich planów, ale przestaną je komentować.

A co jeśli nie?

Bywa, że dopiero gdy dokonujemy jakiś zmian w naszym życiu dostrzegamy jak toksyczne i niezdrowe jest nasze otoczenie. Że nawet nasi najbliżsi nie okazują wsparcia, że dosłownie wszyscy nas „hejtują” w mniej lub bardziej oczywisty sposób.

Zmiany życiowe prawie zawsze wiążą się ze zmianą otoczenia. Jest to koniecznie, bo gdy zmieniasz się Ty – Twoje otoczenie przestaje Cię rozumieć. Często nawet najbliżsi. Wszyscy jesteśmy egoistami. Jedni są tego świadomi, inni nie. Ale wszyscy zawsze myślimy o sobie, zanim pomyślimy o innych. Dlatego nawet najbliższe nam osoby mogą walczyć o to, by wszystko pozostało jak jest, a nie o Twoje szczęście. To naturalna reakcja.

Dlatego jeśli planujesz poważne zmiany – pogódź się z tym, że będziesz sobie musiał znaleźć nowe otoczenie. Jeśli chcesz zacząć żyć zdrowo i lepiej jeść – szukaj osób, które już to robią. Jeśli chcesz nauczyć się jakiegoś języka – obracaj się w kręgach, które pozwolą Ci mieć z nim styczność. Jeśli marzysz o wyjeździe na Karaiby – szukaj ludzi, którzy już wyemigrowali i ułożyli sobie życie w dalekim i egzotycznym miejscu.

W obecnych czasach wszechobecnej technologii i social mediów nie jest to trudne. W ciągu kilku sekund możesz wyszukać różne grupy, stowarzyszenia, kluby, itp. Próbuj się do nich dostać i poznawaj ludzi – nawet tylko przez internet.

Jesteśmy „zwierzętami stadnymi” – żaden człowiek nigdy niczego nie osiągnął sam. Ludzie mają naturalną potrzebę, by sobie pomagać i by się wspieraćgdy czują ze sobą jakiś związek. Chcemy budować grupy, chcemy szukać tego, co nas łączy. Istnieją nawet całe serwisy poświęcone organizacji społeczności jak np. MeetUp.com, Internations.org, CitySocializer.com.

Nie przejmuj się, że się przejmujesz

Na koniec chcę jeszcze zaznaczyć bardzo ważną rzeczto normalne i naturalne, że hejt będzie Cię długo martwił. Że będziesz się przejmował. Nie da się nagle wyłączyć swoich emocji i reakcji.

Uwalnianie się z toksycznego środowiska jest procesem. To, ile czasu zajmie zależy od bardzo wielu czynników – tego jak szybko dokonasz zmian, jak szybko znajdziesz nowe otoczenie, jakie decyzje podejmiesz dalej, itd. Nigdy też nie będzie tak, że hejt ze strony ludzi nie będzie miał na Ciebie wpływu. Celem nie jest stać się bezemocjonalną jednostką, tylko zminimalizować lub pozbyć się źródeł problemów i ataków.

Daj więc sobie czas, by zmienić swoje życie i swoje otoczenie i potraktuj to jako eksperyment. Być może wszystko się ułoży – ale może też skończyć się tak, że nie. Niezależnie od wyniku – jeśli rozwiniesz swoją osobowość i polepszysz swoje środowisko – odczujesz znaczącą poprawę swojego ogólnego samopoczucia i wyższą pewność siebie. A te dwie rzeczy odstraszają hejterów najskuteczniej.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

7 myśli nt. „Jak pozbyć się hejterów? Co zrobić gdy ludzie podcinają Ci skrzydła”

  1. Wlasnie w tym momencie mojego życia, w którym sie znalazłam jestem wciąż narażona na hejt, o którym piszesz… otóż po 3 latach w Niemczech postanowiłam wrócić do Polski i spotykam sie teraz chyba z każda odmiana hejtu. Ale muszę tu podkreślić, ze hejtuja mnie tylko Polacy 😉 jedna koleżanka stwierdziła „prędzej wrócisz niż myślisz” inna „No to zobaczysz w Polsce będziesz miała nie 3 pacjentów a pięciu” jeszcze inna tylko sie zaśmiała. Obcokrajowcy mówią „wow No
    Super No to życzę ci szczęścia” moja przyjaciółka tez mnie wspiera, No i rodzina „jasne wracaj, strasznie sie cieszymy”. Dlatego doszłam do wniosku, ze ludzie ktorzy mnie hejtuja chyba mi zazdroszczą, sami z chęcią by tez wrócili, ale kredyt, ale strach, ale problemy w małżeństwie. W sumie to ta sytuacja dała mi bardzo do myślenia, zaczęłam dostrzegać w jakiej iluzji żyją Polacy za granica, jak pieniądz ich zmienia, jak harują i nic nie maja z życia. Nie chce tu generalizować, ale większość Polaków, których spotkałam za granica w Niemczech jest tylko w tym kraju z powodu pieniędzy. Tobą kierowało co innego i to jest super dzięki temu być moze nie zrobiłaś sie złośliwa, zazdrosna i chciwa. Polacy w Niemczech sa humorzaści, roszczeniowi i bardzo kłótliwi. Oni sa po prostu bardzo nieszczęśliwi, ale podkreślam, ze jest to tylko grupa tzw. Dorobkiewiczów, czyli ludzi ktorzy pieniądz z jakichs dziwnych przyczyn stawiają na samym szczycie swoich priorytetów.

    Polubienie

    1. Ja w Berlinie unikałam Polaków. Jak zobaczyłam parę grup na FB i właśnie Polaków to mi się odechciało. Poziom poniżej krytyki. Z powodu nauki języków i ogólnego zamiłowania do innych kultur byłam też związana z grupami Hiszpanów, Latino, Portugalczyków, Francuzów, Amerykanów, UK, itd. I zauważylam że nigdzie w żadnej z tych innych grup nie ma żadnego hejtu, ludzie się wspierają, śmieją ze swoich przywar, dopingują, pomagają sobie. A Polacy? Oczywiście nie wszyscy, ale co najmniej połowa miała jakąś silną potrzebę nawyrzygiwać za przeproszeniem innym swój emocjonalny chaos 😀

      Możemy tylko się domyślać, że to nasza polska „kultura” i ten zniewolony system tworzy tak silne dysonanse u ludzi. Zagranicą źle, w kraju jeszcze gorzej. Polacy chyba często odnajdują się między młotem a kowadłem. Trudno im chyba zrzucić ten ciężar „polskości”.

      Mi było łatwo głównie z tego względu, że ja się z Polską w ogóle nie utożsamiam. Zresztą był ostatnio artykuł o tem 😀 Ja nie widzę prawie żadnych wartości w Polsce i Polakach. Widzę doszczętnie zniszczony naród, brak społeczności, silne problemu u podstaw.

      Polubienie

      1. Ja widzę w Polakach duże wartości. Historia dała nam mocno po tyłku. Odbudowaliśmy kraj własnymi rękami. Wiem, ze taki przykład być moze Cię nie przekona, ale spójrz na powstanie warszawskie, ostatnio czytałam książkę „my dziewczyny z powstania”, historie fantastycznych dzielnych kobiet. Owszem czasy sie zmieniły, ale zdarzają sie i w Polsce ludzie bardzo wartościowi, po prostu zwyczajnie dobrzy. Polacy sa często trudni, sa troche jak wrzód na dupie, jęczą gderaja stękają, męczą. Ale tak jeżeli mam być szczera to jeżeli postawiła bym Polaka obok Niemca to wybiorę Polaka. Dlaczego? Bo Polak jest jakis, ma charakter ma temperament. Niemcy sa przewidywalni, prości i okropnie leniwi. Poza tym nie maja kompletnie szacunku do takich wartości jak dom, rodzina. 3/4 z nich jest rozwiedziona, 3/4 uważa własne dzieci za przykry obowiązek. Inaczej rzecz juz sie ma jeżeli chodzi o ludy nam bliższe kulturowo czyli Słoweńców, Chorwatów z nimi człowiek rozumie sie prawie jak z rodakiem, po prostu wyznają podobne wartości. W Litwinach i Bułgarach widzę niestety niezbyt przyjemne pozostałości po komunie, to sa te cechy, które często widzę rownież w Polakach, czyli walka o pieniądz, zazdrość. Hiszpanie z kolei sa bardzo emocjonalni, żywi, energiczni, dają energię. jeżeli uważasz Swoj kraj i Swoich ludzi za bezwartościowych to czemu do nas piszesz? Czemu stworzyłas dla nas blog? Czemu piszesz po Polsku skoro znasz kilka języków? I w końcu czy rzeczywiście uważasz, ze Twoje teksty trafiają do ludzi bezwartościowych, czy lubisz wchodzić ze swoimi czytelnikami w dyskusje? Nie chce absolutnie Ci nic wmawiać, ale uważam, ze jednak nas troche lubisz, ze uwielbiasz z nami dyskutować i ze nie jest z nami Polakami aż tak zle. Gdyby było to moze nikt by Cię nie czytał. A my jesteśmy tu dla Ciebie a Ty dla nas. Nie ważne skąd piszemy w danym momencie. Wiesz ze kolejna cecha, która obserwuje u Polaków jest narzekanie na własny naród? W Polsce jest zle, Polacy sa źli. Ale tak w zasadzie czemu? Czy wskaźnik morderstw jest wyższy w porównaniu do innych krajów? Czy mamy mniej wykształconych ludzi? Jeżeli np w danym dniu 1/10 osób bedzie w Polsce dla Ciebie niemiła to czy to oznacza ze w Niemczech na pewno byś tej jednej osoby nie znalazła? Nikt nie jest gorszy Polacy sa Polakami a Niemcy Niemcami. Polacy sa złośliwi a Niemcy fałszywi. Bilans wychodzi taki sam.

        Polubienie

        1. Źle się wyraziłam – masz rację. Mi chodzi o brak konkretnych wartości. „Bezwartościowy” ma faktycznie inny wydźwięk. I nie chodzi mi oczywiście że wszyscy Polacy są „do kitu” – chodzi mi o to, że jako naród nie mamy sprecyzowanych wartości. Niby wolność, ale „tylko taka wolność, co mi nie przeszkadza i nie wymaga ode mnie odpowiedzialności” (czyli żadna). Niby honor, ale tylko dopóki kasa nie pojawi się na horyzoncie, wtedy jakoś honor przestaje mieć znaczenie 😀 Niby braterstwo, ale to tylko przeciw wspólnemu wrogowi, bo poza tym co po co…

          O to mi chodzi. O brak konsekwencji i wiary w samych ludzi. O brak organizacji, o tą wyuczoną bezradność, o to podrzucanie kłód po nogi ludziom, którzy coś chcą zmienić.

          Też się czasem zastanawiam, dlaczego nie piszę np. po angielsku. Na pewno nie jest mi łatwiej pisać po polsku. Ale może w tym rzecz? Może dlatego, że właśnie Polakom potrzeba zmian, wartości, wiary w siebie, budowania nowego? Gdy mieszkałam w Polsce cały czas walczyłam i starałam się coś zmieniać. I to się pewnie nie zmieni, nawet jak wyemigruję na Marsa 🙂

          Mimo, że nie widzę w Polsce konkretnych wartości i ludzi gotowych tych wartości bronić – widzę ludzi naprawdę pięknych i inteligentnych. Czasem naprawdę zachwycających. Na pewno stojących moralnie wyżej niż inne narody. Pomimo tego całego burdelu zwanego systemem politycznym.

          Widzę gigantyczne problemy, jakie mamy, ale widzę też to, czym Polska może być. Z natury mam umysł wizjonera, liberała, małego dziecka, więc przesadzam z optymizmem, ale właśnie tacy ludzie zmieniają świat. Tyle, że by zmienić Polskę, trzeba najpierw dostrzec te wszystkie problemy, a nie udawać, że wszystko „gra”, kiedy ewidentnie mamy rozbity i niszczony naród.

          Polubienie

  2. Super wpis 🙂 Bardzo mi bliski temat… Czasami mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie. Próba spełnienia marzeń wydaje mi się walką z wiatrakami. Bardzo się przejmuję opinią najbliższych. Wiem, że to błąd ale nie mam rodzeństwa. Tak więc jak po licencjacie chciałam się zająć architekturą wnętrz i założyć firmę to rodzice stwierdzili, że mi się nie uda i żebym lepiej znalazła sobie pracę w sklepie. No i dałam sobie z tym spokój, chciałam zrobić magistra z multimediów to prawie się po obrażali, gdy zrobiłam z malarstwa również była wielka afera. A jak mój tata spytał się mnie, po skończeniu przeze mnie studiów, co chcę robić dalej i powiedziałam, że spróbuje z malarstwem to prawie pół roku się do mnie nie odzywał. Ciągle krążę w okół sztuki z nadzieją, że któryś mój pomysł im się spodoba. Wiem, że to błąd. Najbardziej boli mnie to, że nawet jak coś drobnego mi się uda to widzę na ich twarzy tylko skrzywienie, lub jest milczenie, albo pytanie kiedy sobie znajdę normalną pracę. Ciężko nie zwracać uwagi na hejt… Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  3. Masz rację. Trzeba do hejtu, zarówno wystosowanego przez obcego, jak i przez kogoś bliskiego, podejść jak najbardziej ” na zimno”. Znajomość i rozumienie naszych emocji i egoizmu hejtera pozwoli nam zrozumieć sytuację i nabrać dystansu.

    Polubienie

  4. Ludzie hejtują z różnych powodów. Czasem – bo są energetycznymi wampirami i żerują na naszych emocjach: złości, żalu, na czymkolwiek, co emocjonalnie uda im się w nas wywołać. Czasem, bo boją się, że znikniemy z ich życia.
    Czasem hejtują po to, żeby nam się nie udało. Bo gdyby nam się udało, dalibyśmy im dowód na to, że sami nie potrafią sięgnąć po swoje marzenia/cele. Niektórzy ludzie, bu usprawiedliwić swoje niedziałanie żyją w stworzonej przez siebie iluzji, że się nie da, albo że świat jest zły, albo że ludzie są źli, albo wszystko to naraz. Kiedy im pokazujemy że się da, w ich świadomości może się pojawić ból i rozgoryczenie, złość na własną niemoc… Złość, której nie potrafią skierować na siebie, czyli realną przyczynę swoich problemów, więc kierują ją na innych i sięgają po hejt, by wylać swoje negatywne emocje.
    Stąd czasem ludzie hejtują nas zanim jeszcze spełnimy marzenia (mówiąc na przykład: „Na bank Ci się nie uda”) i czasem po tym jak nam się uda: („Na pewno jakiś przekręt zrobiłeś, albo udało Ci się, bo masz znajomości, albo „). Nie czyjś sukces ich boli, ale ich własne rozgoryczenie i niemoc w życiu.
    Patrząc z tej perspektywy – czasem łatwiej przechodzić obojętnie obok hejtu.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s