Dlaczego (nie) uczyć się języków obcych?

Jeśli czytałeś artykuły na temat mojej nietypowej metody nauki języków obcych, być może zadziwiło Cię, dlaczego znam aż 6 języków. I po co uczę się kolejnego.

W tym artykule chciałabym przedstawić dość ważny aspekt nauki, o którym również większość osób nigdy nie myślimotywację. Zawsze słyszę bowiem od innych, że „muszą się zmotywować”. Sam temat jest tak obszerny, że poświęcę mu niebawem osobny artykuł, tu wspomnę tylko o tym, że:

Cel to nie motywacja

Większość osób podchodzi do nauki języka mając jakiś określony cel. Praca, wyjazd, podniesienie kwalifikacji, „bo wypada znać”, itp. To niestety prawie nigdy nie działa.

Oczywiście można się zmuszać do nauki języka obcego i może to nawet przynieść jakieś minimalne efekty, ale nie tędy droga. Gdy w artykułach na temat nauki opisuję, że języków należy się uczyć jak małe dziecko – poprzez zabawę – mam na myśli to, by się ze sobą samym nie siłować.

Jeśli uczysz się dla jakiegokolwiek zewnętrznego celu – nie uda Ci się. Jest to fizycznie niemożliwe. Nauczyć się języka obcego, tak samo jak i czegokolwiek innego masz szansę tylko wtedy, gdy robisz to dla siebie. Pozwól, że opowiem Ci z jakich powodów ja zaczęłam uczyć się konkretnych języków:

  • Języka angielskiego zaczęłam się uczyć, bo grałam jako dziecko w gry komputerowe, które były wtedy tylko w tym języku. Również bajki były wtedy dostępne tylko po angielsku.
  • Języka niemieckiego zaczęłam się uczyć, bo mam rodzinę w Niemczech i gdy z ją odwiedzaliśmy niewiele rozumiałam.
  • Języka hiszpańskiego zaczęłam się uczyć, bo swego czasu bardzo lubiłam Shakirę. Tak po prostu. Chciałam rozumieć, o czym śpiewa.
  • Język portugalski zawsze uważałam za najpiękniejszy na świecie, więc po opanowaniu 3 wcześniejszych podjęłam się nauki i jego. Jest jeszcze piękniejszy, jak się go rozumie.
  • Do języka francuskiego podchodziłam z 5 razy – robiąc błąd, który opisuję w tym artykule. Stawiałam sobie bowiem cele… Udało mi się dopiero gdy podeszłam do niego z perspektywy „małego dziecka”, które uczy się poprzez zabawę.
  • A języka greckiego

…to jest zabawna historia. Zawsze fascynowała mnie grecka kultura, czasy starożytne i oczywiście architektura. Ale nigdy sam język. Gdy odwiedzałam paryski Luwr i przechadzałam się po części z grecką sztuką starożytną zauważyłam część pozbawioną turystów. Była to komnata z ewidentnie mało interesującymi innych, kamiennymi tablicami zapisanymi starogreką.

To było coś pięknego. Otulającego historią. Wysublimowanego w sposób, którego współczesna kultura nie potrafi uchwycić. I zafascynowało mnie to na tyle, że zaczęłam interesować się greckim alfabetem i historią tego języka. A potem znalazło się milion powodów, dla których jego nauka była ważniejsza niż nawet praca…

Motywacja pochodzi z wewnątrz

Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jaką zyskujesz ucząc się obcych języków jest poszerzanie swoich możliwości wyrażania się. Nie ma nic bardziej rozwijającego zdolność abstrakcyjnego myślenia niż nauka języków – ale tylko właśnie w ten „chaotyczny”, dziecięcy sposób.

Przykładowo – w języku angielskim istnieją dwa sposoby na powiedzenie „muszę„. Pierwsze brzmi „I have to”, drugie „I must”. Pozornie są sobie równe i można ich używać zamiennie. Ale gdybyś zapytał mnie po angielsku, dlaczego uczę się języka greckiego, odpowiem „I must”, a nie „I have to”. 

Między tymi wyrażeniami istnieje bowiem pewna różnica. „Have to” sugeruje, że przymus pochodzi z zewnątrz„Muszę znaleźć pracę”, „Musisz mi pomóc”, „On musi zdać ten egzamin”. Jeśli potrzeba zrobienia czegoś wynika z wewnątrz, jeśli jest to coś, czego się pragnie, chce – wówczas odpowiednie jest słowo „must”: „Muszę mu pomóc”, „Ona musi iść pobiegać”, „Musimy wygrać”.  

„I have to do this” oznacza, że „ktoś coś nam kazał”, natomiast „I must do this” – że czujemy potrzebę, by coś zrobić. Czujemy wewnętrzną motywację, by działać. W języku polskim wyrażenie „Muszę to zrobić” nie zawiera tej dodatkowej, jakże istotnej informacji.

I dlatego muszę „I must” wytłumaczyć Ci tę część artykułu po angielsku:
  • jeśli czujesz, że musisz „have to” uczyć się języka – prawdopodobnie nigdy się go nie nauczysz
  • jeśli czujesz, że musisz „must” uczyć się języka – prawdopodobnie nauczysz się go bardzo szybko

Każda motywacja bierze się bowiem z naszych wewnętrznych emocji, a nie z zewnętrznych celów. Paradoksalnie – im poważniejszy cel – tym bardziej sobie szkodzisz. Dodajesz sobie niepotrzebnego stresu.

Po co Ci dodatkowy stres?

Mamy go w życiu już wystarczająco dużo. Jak wspominałam w tym artykule – ze stresem nie da się „sobie radzić”, stres można tylko eliminować. Narzucając sobie kolejne życiowe cele związane z nauką języka tak naprawdę utrudniasz sobie cały proces.

Niezależnie bowiem od tego, jak wiele się nauczysz – zawsze będziesz miał wrażenie, że czegoś brakuje. Większość ludzi stawia sobie bardzo niejednoznaczny cel: „Nauczyć się języka”. Co to właściwie znaczy? To zbyt ogólne pojęcie, sugerujące dodatkowo, że język będzie się znało bardzo, bardzo dobrze. Na równi z ojczystym. A coś takiego nigdy się nie wydarzy! Bo nawet języka ojczystego uczymy się przez całe życie.

Zupełnie innym podejściem jest zbudowanie sobie systemu, a nie postawienie celu: „Będę uczyć się języka”. Zauważ, jak bezstresowe i „lekkie” jest to stwierdzenie. Po prostu, będę się uczyć. Będę słuchać, oglądać, próbować sklecić zdania, czytać… Zrobię tyle, na ile będę mieć sił, chęci, motywacji. A co przez to osiągnę – zobaczymy.

Z dokładnie takim podejściem ja zaczynałam naukę każdego języka. I dlatego osiągnęłam sukcesy i to w tak krótkim czasie. Budowałam sobie system, środowisko, budowałam motywację, zamiast stawiać sobie jakieś cele.

Ktoś może stwierdzić: „No tak, ale ja nie chcę się uczyć, ale muszę, bo potrzebuję języka w pracy do maja”. OK, ale w jaki sposób to koliduje z opisanym wyżej podejściem? Czy zmuszając się i myśląc o nauce jak o „źle koniecznym” sobie pomagasz?

Czy nie lepiej potraktować dane zadanie jako przygodę, szansę na odkrycie czegoś ciekawego? Zapewniam Cię, że każdy, nawet najbardziej znienawidzony język kryje w sobie bardzo ważne informacje na temat… Ciebie samego. Tak. Nauka języka to nauka wyrażania siebie w inny, nowy sposób. To nauka o nas samych.

Jeśli będziesz myślał: „Muszę nauczyć się do maja” – to poniesiesz porażkę. Bo ten cel jest niejednoznaczny. Bo niezależnie od tego jak wiele się nauczysz – zawsze zostanie coś, czego nie zrozumiesz. Natomiast jest stwierdzisz: „Mam czas do maja – zobaczmy jaki postęp zrobię w nauce” – z miejsca jesteś zwycięzcą. Bo przecież jakiś, nawet jeśli minimalny, postęp poczynisz.

Takie podejście sprawia, że budujemy swoją motywację i ciekawość.  Zrzuca z nas ciężar „celu” i daje przestrzeń na eksplorację języka. I tyczy się to każdego innego rejonu naszego życia.

Jeśli stoisz przed jakimś zadaniem – potraktuj je nie jako cel, który „musisz” osiągnąć, ale jako eksperyment na sobie samym. Potraktuj to jako szansę na odkrycie czegoś w swojej osobowości. Z takim podejściem zawsze odniesiesz sukces. I nie będziesz musiał szukać motywacji.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

6 myśli nt. „Dlaczego (nie) uczyć się języków obcych?”

  1. Dla mnie motywacja do nauki jezykow jest bardzo prosta: ucze sie jezyka, ktorego dzwiek mi sie podoba. I tylko takiego.
    Dlatego tez nauczylam sie piorunem hiszpanskiego, a teraz ucze sie finskiego.
    I z tego samego powodu nigdy nie naucze sie portugalskiego czy wloskiego chocby mi dali za to milion dolarow – bo ich nie znosze, „bola mnie od nich uszy”.

    Bardzo fajny wpis, pozdrawiam!

    Polubienie

  2. Dzięki za ten wpis!
    Ten artykuł powinien być wstępem do każdego podręcznika nauki kazdego języka!:) Ja chcę dodać jedną rzecz – Z nauką języka jest jak z chodzeniem na siłownie – tak naprawdę jesli chcemy to robić to nauka języka i siłownia powinny się stać naszym stałym stylem życia. Bo nie wystarczy iść na kurs i się nauczyć bo uczysz się całę życie i sport też uprawiasz całe życie jak chcesz być zdrowy i sprawny. Więc trzeba tez podejść do języka nie jako do zadania do wykonania ale do zmiany stylu swojego życia. Życia opartego o ciekawość i rozwój:)

    Polubienie

  3. Masz rację. Gdy uczyłem się z pasji to było niesamowite. A kiedy z przymusu, że muszę bo podróż wcześniej zaplanowana, to motywacja zewnętrzna brała górę nad tą wewnętrzną. Niby oczywiste, jednak dopiero po twoim tekście zdałem sobie z tego sprawę. Dziękuję.

    Polubienie

  4. Świetnie to wszystko ujęłaś. Osobiście przez bardzo długi czas myślałam, że „muszę” nauczyć się języka do tego stopnia, że odczuwałam dziwna presję obowiązku. Obecnie traktuję to jako zabawę i nowe doświadczenie, które faktycznie pomaga mi wyrazić siebie ( uczę się języka hiszpańskiego) i widzę coraz to lepsze rezultaty ! 😉
    Pozdrawiam ! 😉

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s