Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa?

Znam ludzi, którzy są mocno otyli. Cierpią na różne choroby cywilizacyjne typu cukrzyca i nie mają nic przeciwko wstrzykiwaniu sobie insuliny co chwila. Znam ludzi, których rodzice poszli pod nóż z powodu tego typu chorób. Woleli dać sobie obciąć stopę, niż zmienić swoje nawyki żywieniowe…

Nie mam problemu z takimi ludźmi. Jeśli ktoś chce jeść nawet sam cukier, niech je. Jeśli chce palić 50 papierosów dziennie, niech pali. Jeśli chce się szprycować narkotykami, niech się szprycuje… Jedyne, z czym mam problem to to, że zmusza się mnie do finansowania ich stylu życia.

Czy osoba, która nie dba o swoje zdrowie lub celowo je kaleczy jest takim samym klientem służby zdrowia jak osoba, która ciężko pracuje nad swoją formą? Czy wyobrażasz sobie taką sytuację, że wchodzisz do restauracji z rodziną, zamawiasz dla każdego obiad z kotletem, ale dostajesz go tylko Ty, bo otyła osoba obok zjadła 10 kotletów i restauracja nie ma więcej? I że, jednocześnie, mimo, że dostałeś tylko jednego kotleta, zapłacić musisz za wszystkie cztery, które zamówiłeś dla całej rodziny?

Czy tak powinny funkcjonować restauracje? Czy ludzie otyli powinni mieć prawo zjeść Twój obiad? Oczywiście, że nie. Nikt by się na coś takiego nie zgodził. Więc dlaczego godzimy się na dokładnie taki sam mechanizm opieki zdrowotnej – płacą wszyscy, ale dostępna jest ona tylko dla niewielu?

Wiem, zaraz podniosą się głosy, że „każdy ma prawo do opieki lekarskiej”, itp. Ale niezależnie od tego, ile razy to powtórzymy – nie stanie się to prawdą. Zdrowie jest towarem, tak samo jak kotlety w restauracji. Możesz domagać się, by każda knajpa oferowała Ci kotleta dziennie za darmo, bo „masz prawo jeść”, nieprawdaż? Ale możesz też ugotować sobie obiad w domu

Gdyby opieka zdrowotna nie była państwowym, pseudo-darmowym dobrem (czy może raczej „złem”) w naszym kraju – jak sądzisz, jak odbiłoby to się na osobach otyłych, itp.? Co by było, gdyby cukrzyk dowiedział się, że od teraz będzie sam opłacał prywatnego lekarza i swoje dawki insuliny? Co zrobiłby taki cukrzyk? Co zrobiłaby osoba otyła? Co zrobiliby nałogowi palacze?

Motywacja to kop od rzeczywistości

Po pierwsze, zaczęliby myśleć. Zaczęliby w ogóle dostrzegać problem – rozumieć, że kaleczenie zdrowia będzie kosztować ich jakieś pieniądze. Potem oceniliby, czy chcą sponsorować sobie te paczki papierosów, narkotyków, M&Msów, itp., czy też może taniej i praktyczniej będzie zmienić swój styl życia i zaoszczędzić sporo forsy.

Zapewniam Cię, że 90% skorzysta z tej drugiej opcji. A pozostałe 10% sfinansuje sobie swoją prywatną opiekę zdrowotną. I problem rozwiąże się sam. Jak i również problem jakości naszej służby zdrowia.

Dawanie ludziom czegoś za darmo nigdy nie rozwiązuje żadnych problemów. Wręcz przeciwnie – powoduje kolejne. Co by było, gdybyśmy palaczom zaczęli rozdawać darmowe paczki papierosów? Czy to miałoby jakikolwiek sens? Każdy złapie się za głowę. Ale jednak rozdawanie ludziom leków – nie mniej szkodliwych substancji – jak cukierków uznajemy za normalne! Ba – nawet za potrzebne!

Twoje zdrowie nie jest Twoim prawem. Masz prawo do życia, swojej własności i wolności. Nie masz prawa do życia, własności i wolności innych ludzi. Zabieranie komuś pieniędzy w podatkach, by finansować Twój chory styl życia jest zwykłą kradzieżą. Tak samo jak nie zabierzesz komuś serca, gdy Twoje zacznie szwankować – tak samo nie masz prawa zabrać komuś jego pieniędzy – jego własności gdy Twoja własność – Twoje ciało – zacznie szwankować.

Jak wygląda niepubliczna opieka zdrowotna?

W USA do lat 50 tych w świecie szpitali, klinik i lekarzy funkcjonował wolny rynek. Słyszałeś o problemach służby zdrowia w Ameryce w tamtych czasach? Ja też nie. Wszelkie problemy zaczęły się pojawiać, gdy rząd zaczął się wtrącać w życie obywateli. Gdy zaczął wydawać dyplomy lekarzom oraz certyfikaty i wymagania szpitalom.

Wcześniej zdrowie było towarem, jak wszystko inne. Lekarze nie musieli nawet kończyć szkół – jedyne co musieli to wyleczyć pacjenta. Brzmi szalenie? Otóż nie. Lekarze w tamtych czasach, zamiast wkuwać nieaktualną wiedzę z książek na studiach edukowali się w swoim własnym zakresie. Było to ich interesie. Zupełnie jak teraz lekarze alternatywni. Źli lekarze nie utrzymywali się długo – wystarczyła jedna wpadka, by opinia takiego lekarza została zszargana na zawsze. Ludzie sami polecali specjalistów sobie nawzajem.

Lekarze byli odpowiedzialni za swoją pracę. Pieniądze zarabiali tylko jeśli faktycznie pomagali innym. Leczyli, by wyleczyć, a nie – jak dziś – by… leczyć bez końca. I każdy, kto chciał pracować miał do nich dostęp, bo rząd nie zabierał mu połowy wypłaty w podatkach

Dziś w Stanach mamy więcej socjalizmu, niż kapitalizmu, stąd wszystkie problemy ze służbą zdrowia, o której się tyle słyszy. Historie opisujące przypadki śmierci w oczekiwaniu na lekarza nie są już odosobnione, ale czy w Polsce nie ma takich przypadków? Ostatnio głośna była sprawa kobiety, która urodziła w szpitalnym holu, bo nikt się nią nie zajął. Dziecko zmarło…

Obdarowywanie ludzi przez państwo czymkolwiek zawsze kończy się źle. Po pierwsze dlatego, że to, co darmowe nigdy nie będzie dobrej jakości. Nigdy nie będzie też odpowiednio dopasowane do potrzeb danej osoby. Po drugie – dlatego, że ułuda bezpieczeństwa i dostępnej pomocy zabiera ludziom motywacje, by dbać o swoje życie, swoje zdrowie i swoje szczęście.

Kto lepiej zadba o te rzeczy od Ciebie? Kto lepiej od Ciebie wie, czego potrzebujesz? Kto polepszy Twoje życie, jeśli nie Ty sam? Czy naprawdę rząd wie lepiej, jak powinieneś żyć? Opieka państwowa jest ułudą. Niezależnie od tego, ile dostaniesz od państwa – i tak ostatecznie za swoje życie odpowiadasz Ty sam. Opieka państwowa pozbawia Cię najważniejszego, co masz – wyboru.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

98 myśli nt. „Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa?”

  1. Trafiłem na ten blog niedawno.
    Jestem libertarianinem. Ale kurcze, po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy mam smutne wrażenie, że w Polce nigdy nie zapanuje wolność. Coś kiedyś komuś dano (w tym wypadku „darmową” służbę zdrowia) i większość trzyma się tego z całych sił, nie przyjmując żadnych argumentów. Owszem, prywatne ubezpieczenie brzmi może trochę strasznie. Może nawet teraz jest to dość drogie. Ale gdyby z takich ubezpieczeń korzystali wszyscy, ceny by drastycznie spadły. Gdyby był wybór, ludzie sami eliminowaliby słabe ubezpieczalnie poprzez odejście. Ale tego nie widać, bo pięknie ukryto to w podatkach. Nie każdy wie, że jak na rękę dostaje najniższą krajową czyli ok. 1430zł, czasem mówi się mu że jest to brutto 2000 to tak na prawdę jest to 2324. Tyle to kosztuje pracodawcę. Prawie 1000zł więcej. I tyle by dostał, gdyby nie było Zusów i podatków. Jakie ubezpieczenie można by wykupić za taką kwotę? Śmiem twierdzić, że świetne, zarówno emerytalne jak i zdrowtne. A to tylko najniższa krajowa, sporo ludzi zarabia dużo więcej. Pomijam już vat, akcyzę a także podatek, który do ceny towarów musi sobie wliczyć producent, sprzedawca a które też nam zabierają np. w sklepach. Tego prawie nikt nie liczy.
    Edukacja społeczeństwa pod względem ekonomicznym jest na mizernym poziomie. Dlatego znowu nasz wybór w najbliższych wyborach będzie między tymi samymi partiami, które pięknie mówią nam to co chcemy usłyszeć.

    Polubienie

  2. Autorce nie chodzi o „wypisanie się” dziś z NFZ i „wpisanie” jutro na prywatne ubezpieczenie, tylko ogólnie mówiąc o „wyrzuceniu” RZĄDU jako pośrednika między człowiekiem a szpitalem. Ponieważ to właśnie tam „gubione są” nasze pieniądze a nie idą one w 100 % na cele opieki zdrowotnej. Tu potrzeba REWOLUCJI, która zawsze zaczyna się od świadomej jednostki, czyli od nas samych…

    Autorka bloga ma na myśli to, że wolałaby by państwo nie zabierało nam tak dużej częśći pieniędzy na składkę zdrowotną (czy też inną) BO TAK MA BYĆ i koniec. Chodzi jej o to by każdy Polak mógł czuć się spełniony i zadowolony z siebie, czy ze swojej pracy, nie mając jednocześnie potrąconej tak dużej części swoich ciężko zarobionych pieniędzy. Często tę kwestię zauważają dopiero osoby, które wyjechały z kraju i zdały sobie sprawe, że wcale nie trzeba oddawać tak sporej części naszych zarobionych pieniędzy do skarbu państwa. Bądźmy więc wdzięczni takim osobom za tego typu informacje ze świata bo nie usłyszymy o tym w „wiadomościach” a z prawdziwego życia. Dlaczego tak wiele emocji wzbudza w nas fakt, że niektóre kraje nie okradają swoich obywateli? I dlaczego tak zażarcie bronimy swojego rządu? jeśli w innych krajach znaleziono sposób na jakiś problem i ludzie są zadowoleni to czemu by nie zgapić? bo NIE?

    Każdy z nas wie, że składki potrącane z wypłaty dla większości osób w Polsce są za wysokie a co chwila jakieś podwyżki. Gdzie w takim razie podziewają się te złoża z naszej wypłaty? Coś tam trafi gdzie trafić miało ale większa część i tak jest na opłacenie BIUROKRACJI.

    Moi drodzy czy zdajecie sobie sprawę, że w Polskim sejmie i senacie mamy więcej polityków niż w USA? Gdzie Polska wielkośćią odpowiada średnio jednemu stanowi a stanów w Zjednoczonej Ameryce jest… 50.
    Po co nam ich aż tylu?
    Czy wiecie, że np. w Wielkiej Brytanii nie ma urzędów?
    oczywiście dana instytucja żyje i ma się dobrze ale w internecie. Podatek online. Swoją działalność zakładamy również online w pare minut. Każdy kierowca ma jedną tablicę rejestracyjną na samochód na całe życie. Czy to nie jest łatwe ? Zmieniając auto po prostu informujemy urząd transportu listownie. Nie idziemy do urzędu by stać w kolejce w celu zmiany tablic i uiszczenia sporej opłaty za to, nie ma podatku od wzbogacenia gdy kupujesz samochód. Szpital, poczta i policja, żadnych urzędów i milionów urzędników, ton papierów, ksero oraz rzadko działającym telefonem a o kontakcie email nie wspomne. XXI wiek, gdzie spora część dzieci w podstawówce umie korzystać z telefonu oraz internetu a z organem państwowym nie ma takiej możliwości BO NIE.

    Utrzymanie biurokratycznej piramidy, która nie ułatwia nikomu niczego jest ogromnym wydatkiem dla państwa i to MY za wszystko płacimy. Na to by ta biurokracja działała, urzędy, politycy i cała ta bardzo poważna i dystyngowana otoczka, jak i bardzo wysokie pensje, niskie podatki czy diety. I to jest nazywane oficjalnie, SŁUŻBA PAŃSTWA.
    Czy Polacy, którzy służa swojemu krajowi (żyjąc wg.prawa, pracując, płacąc odatki etc.) czują się w swoim kraju „obsługiwani” przez nasz rząd? (którykolwiek rządził bo wszystkie i tak „rządzą” się nieswoimi pieniędzmi podobnie)

    Autorce tematu rozchodziło się tylko i wyłącznie o to by ludzie zaczęli zastanawiać się gdzie i na co idą ich własne pieniądze i dlaczego tak tego dużo.
    To, jest właśnie interesowaniem się swoim państwem, troszczeniem się czy wszystko gra jak należy? jeśli nie, czemu w to brnąć? Dlaczemu mamy przymykać na coś oko? To, że coś zostało stworzone nie oznacza, że nie może być ulepszone. Autorka nie napisała, że mamy zlikwidować opieke zdrowotną i leczyć się sami w domu, tylko ją zmienić/odnowić/naprawić bo tu coś ewidentnie kuleje.

    Jeśli każdy z nas jest zmuszony do płacenia składki zdrowotnej to dlaczego nie wszyscy otrzymują „opiekę”?

    Coś tu widocznie nie gra. Nie chodzi o to by się kłócić i przyznać kto ma racje… chodzi o prawdę. Prawda nie musi się bronić. Autorce chodzi o to by człowiek mógł dostać więcej pieniędzy do portfela, bo na nie w końcu zarobił a potem mająć więcej pieniędzy, mógł nimi swobodnie dysponować.

    Warto kwestionować wszystko co jest nam podawane na tacy. Warto bo to nasze życie a nie nikogo innego. Warto mieć swój pogląd, nie warto jednak twardo przy nim stać nie poznawszy innych poglądów. Dlaczego ? Bo jesteśmy tylko ludzmi i mogło nam coś umknąć, co drugi człowiek zauważył i może nam to pomóc zrozumieć pewne sprawy, których my sami nie potrafiliśmy lub odwrotnie, my możemy drugiej osobie otworzyć oczy na świat mówiąc szczerze co nam w duszy gra. Nauczmy się rozmawiać, wymieniać poglądy, dociekać innośći innych… życie jest zbyt piękne by znać tylko swoje zdanie, sąsiada czy członków rodziny, którzy często to zdanie mają zaczerpnięte z telewizji, która pokazuje nam to co chce… byśmy widzieli.

    Bądźmy ciekawi świata bo jesteśmy jego częścią.

    Pozdrawiam Wszystkich bardzo ciepło i z miłością.

    Polubienie

  3. Troche to przypomina placenie rachunku za gaz „na ryczalt”. Nie dosc, ze nikt nie oszczedza gazu i de facto wszyscy placa wiecej, to na dodatek nawet jak nie korzystasz z gazu wcale (bo wolisz kuchenke elektryczna), to i tak za gaz musisz zaplacic 😛

    Polubienie

  4. Pracownicy firm ubezpieczeniowych nie do konca są poinformowani co mają w swojej ofercie. A propo ubezpieczenia zdrowotnego dla Polaków mieszkających za granicą i przyjeżdzających do Polski. Tak sie złożyło, ż e w tym roku przeszło dwa mesiące spedziłam w Polsce. Na stałe mieszkam w USA. Nie jestem obywatelem. Równiez poszłam do NFZ . Pani wyliczyła mi składkę, która była w tej samej wysokości co Twoja. Nie za bardzo chciałam ponosic tak wysokie koszty więc udałam sie do PZU. I tam wykupiłam polisę za, która zapłaciłam $60 na cały pobyt. Byłam 2,5 miesiąca.

    Polubienie

    1. Do PZU też dzwoniłam, chyba nawet 2 razy 😀 Odsyłano mnie za każdym razem w kółko: „A, nie to ja Panią połącze z życiowymi ubezp.”… „A, nie to jest turystyczne..”… „A nie, to przełączę na …” i tak w kółko!:D Myślałam, że pęknę ze śmiechu.

      Polubienie

  5. Aga
    Piszesz, że Twój mąż ma chorobę genetyczną i trzeba go leczyć, bo to nie jego wina.
    Sorki, że zabrzmię ostro, ale kogo to wina, moja?
    Dlaczego mam oddawać swoje pieniądze na Twojego męża?
    Daj mi jeden powód.
    Wolałbym te pieniądze zachować na wszelki wypadek dla mojego dziecka. Dlaczego Twój mąż ma być ważniejszy?

    Widzisz, tak to właśnie wygląda, że wybierasz wtedy i „de facto” wybrałabyś swojego męża a nie moje dziecko gdyby trzeba było sfinansować leczenie, gdzie dorzuciłem swoje 50%.

    Innego argumentu tu nie ma, bo każdy patrzy na czubek własnego nosa niestety. Ty naprawdę nie widzisz jak działa? Fiddle przedstawił dobry przykład nt funkcjonowania tego budżetu.

    Polubienie

    1. Ja i mąż wpłacamy składki przez b.wiele lat i nie korzystaliśmy przez wiele, wiele lat ze służby zdrowia. Na pewno z tych skladek korzystal wtedy ktos inny. Nawet do glowy by mi nie przyszło powiedziec komus choremu: To nie moja wina, że chorujesz. Pieniądze są moje. Dobrze wiem Think że to nie twoja wina że mój mąż jest chory. Dla mnie straszny jest ton tej wypowiedzi. Przepraszam cię bardzo że mój mąż lecząc się korzystal z twoich pieniędzy.

      Polubienie

      1. Ale czy jesteś w stanie uszanować zdanie i prawo kogoś innego do jego własności? Czy to, że Ty chcesz oddawać swoje pieniądze na ten system oznacza automatycznie, że każdy MUSI też chcieć? Bo jeśli tak to jesteś tyranem, nieszanującym innych i narzucającym siłą swoje zdanie. I to próbuję ja i inni Ci wytłumaczyć od początku.

        Polubienie

    2. A skąd to obliczenie że dorzuciłes 50% do leczenia mojego męża. Może nie musiałeś, bo skoro ja pracuję 20 lat i on również a pieniądze na leczenie potrzebne są od mniej więcej czterech – to może jednak nie musiałeś dorzucać swoich 50%??? Mam taką nadzieję. I jeszcze raz napiszę, że mojemu mężowi nie należy się więcej niż innym. Nigdy tak nie myślałam. Przez ostatnie lata wiele razy bylam w szpitalach – czy ci ciężko chorzy ludzie, którzy w nich sie leczą i którzy placili składki przez cale życie, mają się teraz jeszcze kajać, że ktos kto bardzo tego nie chcial dorzucił 50%!!! do ich leczenia? I nie wiem czemu uważasz że skoro tak pięknie działanie systemu wytlumaczyl Fiddle – ja mam to uznać za prawdę objawioną? Nie uznaję. Caly czas przewija się tu motyw wolności i wyboru. Przeciez ty tez możesz wybrać, ze wypisujesz się z systemu i sam budujesz, jak to pięknie napisala Catherine, swój własny NFZ. Trzeba tylko znalezc miejsce, gdzie istnieje prawdziwy kapitalizm, bo to tam podobno możliwe. A co do prywatnych ubezpieczalni – znam i wiem, że bardzo często bronią się rękami i nogami i stosują kruczki prawne, żeby za cos nie wypłacić. A argument, ze szczególnymi przypadkami powinny zając się fundacje – nie słyszeliście o fundacjach, które malwersowaly pieniądze i pomoc do potrzebujących nie docierała???wszystko ma swoje plusy i minusy, systemy też. Ale nie atakujcie ludzi za to, ze korzystają z tego systemu, na który tez zresztą płacili. I nie wmawiajcie mi że widzę tylko czubek mojego nosa bo ani mnie nie znacie ani nie wiecie co robię. No jasne powinnam powiedziec mężowi: Chłopie nie lecz się i umieraj, bo jest taki Think który zaplacil 50% za twoje leczenie i jest bardzo niezadowolony. I jeszcze raz napiszę: 20 lat pracę składki i to nie jest tak że ja ci cos zabieram. Zabiera system, więc walcz z tym systemem. Tylko zacznij od góry a nie od dołu, od chorych bo oni często walczą o życie i nie mają czasu na filozofowanie.

      Polubienie

      1. Aga – pisanie ludziom rzeczy w stylu: „Nie podoba się, to spier…laj” jest naprawdę dziecinne i pokazuje, że nie masz za grosz szacunku do innych. To jest dyskusja, a w dyskusji chodzi o to, by wymieniać poglądy. Ty swoją postawą uniemożliwiasz dialog, bo odrzucasz wszystko, co Ci niemiłe, np. świadomość, że ktoś może nie chcieć wspierać systemu, z którego korzystasz.

        Przypomnę jeszcze raz – w Polsce mamy komunizm. Pieniądze są ludziom zabierane siłą. Nie znam osoby, która z własnej nieprzymuszonej woli oddawałaby co miesiąc ponad 60% (tyle płacimy pośrednio i bezpośrednio) zarobionych pieniędzy.

        Sprawiasz wrażenie osoby z bardzo silnym dysonansem poznawczym. Czy jesteś w stanie zaakceptować fakt, że niektórzy Twoje poglądy, działania i zachowanie oceniają negatywnie? Że uznają system, który wspierasz za niemoralny? Czy jesteś w stanie w ogóle wyobrazić sobie inną opcję? Czy jest szansa, że w swoich poglądach się mylisz?

        Nie mówię, że jesteś jakimś zbrodniarzem, który siłą ludziom wyrywa pieniądze. Mówię, że system, jaki nam narzucono odgórnie, demoralizuje i niszczy społeczeństwo. Pokazuję, że są inne rozwiązania – czy lepsze czy gorsze – o tym jest rozmowa.

        Komunizm jest takim wstrętnym ustrojstwem, że nastawia ludzi przeciwko sobie i demoralizuje nawet najlepsze jednostki. W komunizmie każdy jest złodziejem i jednocześnie każdy czuje się „usprawiedliwiony”, bo „wszyscy tak robią”. Powtórzę więc jeszcze raz coś co już pisałam wcześniej: „To, co niemoralne, jest niemoralne, nawet jeśli wszyscy to robią. To, co moralne, jest moralne, nawet jeśli nikt tego nie robi”.

        Polubienie

        1. Jak się mam wypisać? Bo ja nie wiem. Pieniądze są mi zabieranie z konta co miesiąc bez mojej zgody. Jestem zarejestrowany w UP, innego wyjścia nie ma, bo będę pracował na czarno?
          To jest wyjście w stylu, płać albo utrudnimy Ci życie w każdej innej dziedzinie, bo co ja wtedy załatwię w tym systemie? Z automatu odpadam z wszystkiego, a nie tylko z NFZ. Przepraszam, ale przypominasz małą rozzłoszczoną dziewczynkę, która mówi ,,tak, bo tak”.

          Piszesz, że fundacje oszukiwały. W takim razie Fundacja upada, bankrutuje i wypłaca odszkodowania.
          A przepraszam, to nie w naszym państwie.

          Po prostu szkoda, że nie dopuszczasz do siebie żadnej alternatywy.
          Ma być tak jak jest, albo wszyscy umrzemy.

          Polubienie

          1. Think czyli rozumiem, że tkwisz w systemie tak samo jak ja. Piszesz, ze nie możesz się wypisać i jednocześnie żałujesz, że ja nie dostrzegam żadnej alternatywy …. Rozumiem, że jedyna różnica między nami jest taka (bo oboje oplacamy składki), że ty potępiasz system na lifestylowym blogu a ja napisalam po prostu prawdę, że ten system uratował mojemu mężowi życie. Bo tak było. Rozumiem też, że gdyby hipotetycznie (naprawdę nie życzę tego nikomu, naprawdę!) przydarzyaby ci się poważna, bardzo kosztowna w leczeniu choroba, to leczyłbyś się w systemie, ale z ogromnymi wątpliwościami moralnymi a po pewnym czasie nie mógłbyś już patrzeć na siebie w lustro. No to może faktycznie jestem potworem, bo ja bardzo cieszyłam się, że mąż żyje. Jednocześnie mam świadomość wielu tragedii, które wydarzają się i w służbie zdrowia i poza nią. W prywatnej też. A propos: Mojego męża żadna prywatna firma ubezpieczeniowa nie chciała ubezpieczyć ani od chorób ani od następstw nieszczęśliwych wypadków, bo wykonywał niebezpieczny zawód. Ubezpieczyć chcieli go tylko od śmierci. Taka refleksja…

            Polubienie

              1. No to think też mógł zaryzykować rozumiem. Nie rejestrowac się w UP bo przeciez chodziło m.in. o to, żeby jako bezrobotny mieć ubezpieczenie zdrowotne. Mógł nie wchodzić do systemu, zaryzykować. Ty byś tak zrobiła? Ja mu się nie dziwię. Też bym się zarejestrowała, żeby mieć ubezpieczenie. Skoro ktos jest bezrobotny, to nie stać go na prywatne ubezpieczenie. A prywatne ubezpieczenie wcale takie fantastyczne nie jest…

                Polubienie

                1. Opowiem Ci anegdotkę. Podczas mojej ostatniej podróży do Europy chciałam, jak zawsze, dać zarobić patriotycznie polskiej firmie. Przeszukałam więc większość po prostą rzecz – prywatne ubezpiecznie w razie wypadku. Coś jak dla turysty przyjeżdżającego do Polski. Są, owszem, ale… dla obcokrajowców. Obdzwoniłam wszystkie firmy, jakie znalazłam. Szukałam nawet przez pośredników. Zero. Nic. Nada. Nie ma czegoś takiego, jak prywatne ubezpieczenie dla Polaka. Po ponad 2 tygodniach „walk” z polskim socjalizmem kupiłam ubezpieczenie na całą Europę, niezależne od narodowości, przez internet, w 5 minut, w irlandzkiej firmie, za… 60€ na miesiąc.

                  Tyle w kwestii „wolnego rynku” usług w Polsce.

                  Dodam, że pytałam się też ile kosztowałoby mnie „prywatne” ubezpieczenie w NFZ. To było coś rzędu 120€ miesięcznie…

                  Tak więc gdy mówisz, że z wolnym rynkiem prywatnych usług nie byłoby Cię stać na leczenie, pokazujesz tylko, że nie potrafisz liczyć. Pieniądze wpłacone rządowi i przez rząd, po opłacie ich „pracy”, oddane klinikom i szpitalom to nigdy nie będzie ani równe, ani tym bardziej więcej, niż pieniądze wpłacone ubezpieczycielowi tudzież klinice/szpitalowi bezpośrednio.

                  Polubienie

                  1. Przyznam, że nie dotarłam do NFZ z pytaniem o prywatne ubezpieczenie. Ciekawe, co za 120 euro jest oferowane w tym ubezpieczeniu? Za to sprawdziłam jaką skladkę zdrowotną odprowadzal przez ponad 20 lat mój mąż. Jest to trochę ponad 100 euro miesięcznie. Rocznie prawie 5000 zł. Przez 20 lat 100 000 zł. Myślę więc, że swoje leczenie sfinansowal sam i ciągle finansuje. Sprawdzę dokladnie ile kosztuje taka procedura jak dializa czy przeszczep. Think bardzo ostro zareagował, ze musi doplacać do mojego męża. Ano jak widać nie musi. Przynajmniej przez jakiś czas. Z tego co zrozumiałam jest zarejestrowany w UP, więc ktoś za niego składki opłaca. I ja nie mam z tym problemu. Raz ktos korzysta z systemu, innym razem ktos inny. Bo skoro mnie atakowano za to że płacę składki i jestem beneficjentem systemu i nazywano to niemoralnością, to jak potraktować osobę bezrobotną za którą te składki wpłaca ktoś lub coś? Jak sama pisalas życie jest niesprawiedliwe. Think pisal że to nie jego wina ze mój mąż jest chory. Bezrobocie jakiejś osoby tez nie jest moją winą. Ale ja nigdy bym nie napisala i nie pomyślała: Sory ale czy to moja wina że jesteś bezrobotny. Dlaczego mam płacić za ciebie składki? Dlaczego uważasz ze jesteś ważniejszy od innych? Nie myślę tak, bo wierzę w jakąś ludzką solidarność. Życie jest jakie jest i czasem nawet najbardziej zaradnej, niezależnej osobie potrzebna jest pomoc.

                    Polubienie

                    1. Jest takie powiedzenie „Tylko winny się tłumaczy”. Skoro zadajesz sobie trud, by sprawdzić składki i „oczyścić” się z zarzutów to już dobrze – świadczy o tym, że moralność jednak puka do drzwi. Czyli dyskusja przyniosła pozytywne efekty.

                      Jak już wspomniałam wcześniej – tu nie chodzi o to, że Ty jesteś zbrodniarzem, bo korzystasz z systemu. Tu chodzi tylko i wyłącznie o przemyślenie, czy taki system jest moralny, dlaczego nie działa dla wszystkich (choć sugeruje się, że tak jest), dlaczego „nie starcza” dla wielu. Moim celem było również zwrócenie uwagi na to, że istnieje prosta i tańsza alternatywa, w przypadku której nikogo nie zmusza się do płacenia za coś, czego nie chce. Oceniam taki system jako nie tylko dużo skuteczniejszy – ale przede wszystkim moralny.

                      Polubienie

  6. Przy okazji tej dyskusji w komentarzach wyszła na światło dzienne jedna poważna sprawa. Chodzi o mentalność niewolniczą, czyli przekonanie, że bez pana człowiek sobie sam nie poradzi. A to nie jest prawda. Państwo sprawdza się dobrze w dwóch przypadkach – w zapewnieniu bezpieczeństwa zewnętrznego i w zapewnieniu bezpieczeństwa wewnętrznego, łącznie z usankcjonowaniem zasad współżycia społecznego. Każdy inny element aktywności państwa jest zawłaszczaniem pola przeznaczonego dla indywidualnej ludzkiej działalności. Państwo, zwyczajnie robi swoim obywatelom nieuczciwą konkurencję. W związku z tym, obywatele wycofują się z zawłaszczanych przez państwo dziedzin, co prowadzi do pojawienia się problemów, z którymi państwo zaczyna bohatersko walczyć… i przegrywa. Drugim skutkiem jest ubożenie społeczeństwa. Państwo nie posiada bowiem żadnych swoich dochodów. Wszystko, co państwo ma, odebrało swoim obywatelom lub pożyczyło, za co ci obywatele będą musieli zapłacić.
    Pozwolenie państwu na zawłaszczanie nowych dziedzin aktywności wiąże się więc z przyzwoleniem na większy rabunek obywateli. Poza nowymi problemami i mniejszą ilością pieniędzy w kieszeniach, społeczeństwo nie zyskuje na tym nic.
    Najgorszym, co zrobiło państwo, było wejście w sferę dobroczynności. Ludzie przestają pomagać innym, no bo przecież jest „pomoc społeczna” itp.
    Tak, życie nie jest sprawiedliwe i nie każdy może być pięknym, młodym, zdrowym i bogatym. I tego nie zmienimy. Poza tym, każde doświadczenie czegoś nas uczy, na przykład, radzenia sobie. Wybierając łatwiejszą drogę, oczekując iż państwo ma nam dać to, czego potrzebujemy, godzimy się na ograbianie wszystkich dla naszego osobistego zysku. Nie zamierzam nikogo umoralniać, ale warto się nad tym zastanowić i wziąć odpowiedzialność za własne życie we własne ręce. Warto, bo to zdrowszy schemat.

    Polubienie

      1. Dzięki, ale to tylko skrótowe podsumowanie tego, co wynika z artykułu i komentarzy. To przede wszystkim, użycie przez Ciebie bardzo jednoznacznych, nie pozostawiających miejsca na różne interpretacje, określeń, wzbudziło tyle emocji i wywołało lawinę, czyli… dobra robota. 😀

        Polubienie

          1. Mnie też zaskoczyła siła reakcji alergicznej na normalność. Chyba dopiero młode pokolenie będzie w stanie uwolnić się z odruchów kolektywistycznych i weźmie odpowiedzialność za własny los. Całe pokolenie zostało stracone… 😦

            Polubienie

            1. Niestety nie. Bo machina nadal działa. Moje pokolenie – w młodości wielcy wojownicy komuny, a w dorosłości – musiałam ogłądać jak jeden po drugim poddają się temu systemowi. Nawet najmądrzejsi ludzie. Był to jeden z ważniejszych powodów, dla ktorych wyjechałam.

              Polubienie

              1. Ja jednak mam nadzieję, że młodzież, mając otwarty dostęp do informacji, stanie się świadoma, w czym żyjemy.
                Poniżej w linku można przekonać się, czym jest Unia Europejska (od 28 minuty), a odpowiedź na pytanie na samym końcu, wyjaśnia dlaczego wpis, który komentujemy, wywołał taką burzę:

                Polubienie

              2. Świetny tekst. Wielu ludzi albo kocha system, albo… go niedostrzega. Piszę to jako przedsiębiorca. Klienci i osoby poszukujące pracy nie mają pojęcia, co to paragon, faktura, jakie podatki odprowadza pracodawca, czym są umowy o pracę. Ludzie liczą na to, że dostaną macierzyński i emeryturę, więc jak zbawienia wypatrują podpisania gdzieś umowy o pracę.
                60% to może w podstawowych podatkach z wynagrodzenia. Jesli jako pracodawca wydam na ciebie 5tys, ty dostaniesz 3tys. Zgadza sie. Reszta do państwa. A potem jeszcze VAT. W USA ponoć w sklepach ceny są podane netto, przy kasie człowiek dowiaduje się, ile zapłaci. Może w ten sposób ludzie zaczynaja trochę kojarzyć, jak działa gospodarka.
                Można by mnożyć przykłady. System jest tak skonstruowany, by ludzie o nim nie wiedzieli tzn. podatki opłaca pracodawca.

                Polubienie

                1. Dokładnie tak jest i nie ma z tym najmniejszego problemu! Zależnie od stanu są to stawki rzędy 8-9-10%. Przy okazji w ten sposób jest konkurencja między stanami. Kupując coś pamiętasz, że kosztuje ok. 110% podanej ceny i tyle. Tak samo jak w knajpie pamiętam, że zapłacę nie tyle co w menu tylko 115% z napiwkiem.

                  Polubienie

  7. W USA nie ma socjalizmu. Ten kraj nic nie robi dla swoich obywateli za darmo. Obamacare wymaga dopracowania, jednak dał możliwość dostepu do słuzby zdrowia wielu osobom. Jestem zdecydowanie za tym, żeby samemu zadbać o siebie i wziąć odpowiedzialnośc za swoje zycie. Jest kilka wyjatków, miedzy innymi niespodziewany wypadek. I tutaj bez ubezpieczenia zaczynaja się spore problemy. Dzienny pobyt w szpitalu to kosz ok.$10 tyś. Firmy, które zatrudniaja pracowników niechętnie chcą dawać benefit w postaci polisy zdrowotnej. Czasami pokrywaja go częściowo. Przy niskich zarobkach…..

    Polubienie

    1. W USA nie ma też kapitalizmu, jest socjo-podobne ustrojstwo, które niszczy kraj od wielu dekad. Dziś USA jest wrakiem.

      W kwestii wypadków, itp – jest właśnie ubezpieczenie. Ludzie wykupują ubezpieczenia gdy wyjeżdżają za granicę, dlaczego nie mieliby wykopywać go, w razie wypadku w kraju? Ja np. tak robię we Francji – płacę, choć nie muszę, właśnie w przypadku poważnego wypadku i hospitalizacji. Jak ktoś chce płacić za cotygodniowe wizyty płaci dużo wyższe ubezpieczenie niż ja.

      W Stanach przed Obamacare niektórzy po prostu odkładali pieniądze na „czarną godzinę” i z nich się leczyli. Jest wiele takich przypadków, gdzie nawet krótkie leczenie kosztuje ludzi 20-30 tyś $. Wolą płacić to raz, zamiast ubezpieczenie – ich wybór.

      Natomiast w przypadkach naprawdę drastycznych, jak np. samotna osoba, bezdomna, itd. – czy nie od tego są fundacje i… zwykła ludzka pomoc? Łatwo jest myśleć – ah, ci bezdomni, niech idą do państwa po pomoc, trudniej pomóc samemu, poczuć odpowiedzialność za inną osobę. Kapitalizm motywuje do takiej pomocy. A przecież ludzie naprawdę w dołku nie potrzebują pieniędzy – oni potrzebują pomocy społeczeństwa, ludzi wokół siebie, którzy ich podniosą duchowo. Tacy ludzie mieliby się dużo lepiej z wolnym rynkiem usług, bo inni mieliby większą motywację by im pomagać, a organizacje charytatywne miałyby więcej pieniędzy, by to robić.

      Państwo udaje, że chce pomóc, po czym zbiera kasę i mówi, że ma za mało.

      Polubienie

  8. Dziecko kobiety, o której piszesz, zmarło jeszcze przed jej przyjazdem do szpitala. Nie twierdzę, że ten fakt działa na korzyść służby zdrowia.

    Polubienie

      1. Jeśli to przypadek ze Starachowic, to dziecko było martwe przed porodem, dlatego ta pani trafiła do szpitala (po kilku dniach okazało się, że była krewną członka rady miasta i została zmanipulowana żeby wykorzystać tą tragiczną sytuację do stworzenia medialnej burzy), w tym przypadku to media wydały wyrok. Przykład nie jest trafiony, ale Twój post jest bardzo mądry. Podziwiam taki sposób myślenia, nie piszę zbyt często komentarzy, chyba to mój pierwszy na jakimkolwiek blogu, powiem tylko tyle: logika, którą podskórnie czuje większość z nas, ale mało kto boi się o niej mówić głośno (bo pod skrzydłami „państwa” tak bezpiecznie). Dziękuję za Twoje posty, otwierają oczy na wiele (tak oczywistych!) spraw. Pozdrowienia z małopolski.

        Polubienie

        1. Dzięki za miłe słowa. Jednym z moich ulubionych cytatów jest: „To, co niemoralne jest niemoralne, nawet jeśli wszyscy to robią. To, co moralne, jest moralne, nawet jeśli nikt tego nie robi”… Trzymam się tej zasady, bo pozwala patrzeć na życie bez ucisku społeczeństwa.

          Nie znam dokładnie przypadku tej kobiety, po prostu widziałam ostatnio artykuł, nie pierwszy nt. kolejnej, którą „olano” przy jej porodzie. Nawet jeśli był przypadek manipulacji, jak mówisz, to jednak tego typu historii jest cała masa. Zakładając, że tylko 50% z nich jest prawdziwa, a reszta to naciągane sztuczności – to nadal jest tragiczny wynik dla służby zdrowia. Ale największy problem z socjalizmem to to, że ludzie traktowani są jak śmieci. Ja nie mogę na to patrzeć i nie powiedzieć, co myślę.

          Polubienie

  9. Pani Jolanta napisała, że w USA są osoby, których po prostu nie stać na ubezpieczenie prywatne. Co ty na to Catherine Sophie? Jaka rada dla nich? Pewnie taka że sami sobie winni, bo nie mają motywacji i nie chce im się.

    Polubienie

    1. Ma rację – w USA, jak już wspomniałam wcześniej wiele razy jest całkowity socjalizm w kwestii opieki zdrowotnej. Dlatego ludzie umierają i płacą gigantyczne składki, o ile w ogóle mają możliwość. Obamacare to jeden z ważniejszych elementów, który sprawił że zwyciężył Trump. Ludzie to odrzucają.

      Polubienie

  10. Obecnie mieszkam w USA i staram się zrozumieć ich system zdrowotny. Niestety nie wyglada to najlepiej. Od ubiegłego roku po wprowadzeniu Obamacare, więcej Amerykanów może liczyć na min. usług zdrowotnych. Jednak nie są one free, za część i tak trzeba płacic. Pokrywany jest tylko okteślony procent. Na rynku jest wiele prywatnych firm ubezpieczeniowych i jest z czego wybierać. Niestety spora grupa , nie ma ubezpieczenia, bo ich po prostu na to nie stać. Służba zdrowia tutaj to ogromny biznes. W większości metody leczenia dyktowane są przez firmy ubezpieczeniowe. Bo to one mają pieniądze. To też nie jest wolność. Lekarze musza trzymac się określonych, narzuconych procedur oraz liczyć się z kosztami. A zapewniam, że ceny usług sa horrendalne.

    Polubienie

      1. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Równie dobrze można powiedzieć, że Ty masz na rękach krew tych ludzi, których życia lub zdrowia nie uratowano, bo zabrakło na to pieniędzy w „darmowej opiece”, bo nie popierałaś systemu. Inni mają na rękach kilka uratowanych istnień przez to, że zgodzili się na system „darmowej opieki” i płacą składki. Jedni tracą inni zyskują. Tak wygląda równowaga w przyrodzie, nie ważne jakie dasz argumenty. W większości swoich komentarzy dowołujesz się do wyidealizowanych teorii i systemów, i jeżeli chodzi o wyidealizowane podejście do życia, to masz w pełni rację. Nijak się mają jednak te wszystkie teorie do rzeczywistego świata, który był ,jest, i prawdopodobnie będzie. Nigdy nie będzie idealnie, bo człowiek nie jest z natury istotą ani idealną, ani doskonałą.

        Polubienie

        1. OK, Ty uważasz, że system, w którym ja daję komuś pieniądze, on potrąca sobie część z tego na swoją pensję (urzędnicy, politycy) i resztę daje na szpital i ja się w nim leczę jest lepszy od systemu, w którym ja płacę tę samą składkę bezpośrednio. Czyli szpital dostaje pieniądze ode mnie, bez pośredników. gdzie tu jest logika – nie wiem. Ale masz prawo w to wierzyć. Mnie to nie przekonuje.

          Uważam, że ludzie są z natury mądrymi, samodzielnymi istotami, zdolnymi o siebie zadbać i łączącymi się w grupy dobrowolnie, by zyskać jak najwięcej. Nie uważam, że należy ich do tego sztucznie zmuszać. Ty uważasz, że ludzie są głupi i niezaradni i że umrą pod mostem, jeśli się im zabierze polityka, który zabiera im pieniądze, by oddać tylko ich małą część. Masz też do tego prawo, ale logiki w tym też za bardzo nie widzę.

          Polubienie

          1. Nigdzie nie napisałem, że ten system, który krytykujesz, jest lepszy, i że nie masz racji, co więcej częściowo Ci tę rację przyznałem zgadzając się z Tobą w kilku komentarzach (jednocześnie pokazując mój punkt widzenia i innych ludzi). Nie uważam też, że ludzie są głupi i niezaradni, uważam wręcz przeciwnie, że są bardzo sprytni i w miejsce jednego obalonego systemu zaraz wymyślą inny, byle tylko przetrwać. Mimo to, po prostu nie wszyscy są na tyle zaradni, albo dojrzali emocjonalnie, albo w takiej sytuacji finansowej, żeby akurat sobie taką opiekę zdrowotną zapewnić.

            Polubienie

            1. Ja widzę inny punkt widzenia ludzi i rozumiem ich motywację – chciwość. Chciwość motywuje nas wszystkich i tak naprawdę, gdyby nie prawo, jakie stworzyliśmy sobie jako kultura, ludzie by kradli, mordowali, gwałcili, itd. Żyjemy bez tych zbrodni, bo za nie karzemy. Bo umówiliśmy się, że jak Franek zabierze Sławkowi cokolwiek, to reszta grupy Franka ukarze nie tylko zmuszając go, by oddał co ukradł, ale też jeszcze zadośćuczynił. Dlatego mamy 3 podstawowe prawa: życie, własność i wolność.

              Niestety dwa z powyższych praw są nagminnie łamane w każdym socjo-podobnym tworze. I tylko o tym mówię. Z mojej perspektywy jest to niemoralne. I dlatego nazywam ludzi, którzy zdają sobie sprawę z funkcjonowania tego systemu – niemoralnymi, czy raczej – kulawymi moralnie. Bo nie tylko utrzymują taki system bez słowa, a jeszcze próbują sobie znaleźć wymówki dla takiego stanu rzeczy. Jednocześnie rozumiem to zachowanie z psychologicznego punktu widzenia – mamy taką tendencję jako ludzie. Ale tu właśnie pojawia się cała esencja tego problemu – którą opisałam w artykule:

              Jeśli ktoś podkrada załóżmy jedzenie komuś innemu i tłumaczy się tym, że „potrzebuje” to co powinniśmy zrobić? Przymykać oko i pozwalać mu na to? Mimo sprzeciwu właściciela jedzenia, który na tym cierpi? Jaki sygnał daje to kradnącemu i innym? Ano, że można kraść!

              A jaki sygnał damy, gdy pokażemy – OK, zjadłeś jedzenie właściciela, teraz musisz mu to zadośćuczynić pracując dla niego przez x czasu, w ten sposób również nauczysz się pracować i nie będziesz musiał kraść, będziesz przydatny społecznie, zarobisz pieniądze i będzie sam w stanie się wyżywić.

              W pierwszym przypadku niszczymy społeczeństwo. W drugim – budujemy silne, zaradne społeczństwo.

              I to nie jest brak empatii czy współczucia – wręcz odwrotnie. To jest po prostu zrozumienie swoich uczuć i nie pozwalanie, by nam sterowały bez ładu i składu. Często powtarzam, że w większości przypadków najlepszą pomocą jest… brak jakiejkolwiek pomocy. Wystarczy być i wspierać, nakierować, pokazać, ale pozwolić danej osobie nauczyć się radzić sobie samemu.

              Jest też słynne powiedzienie: „Zamiast dawać ryby, daj ludziom wędkę i naucz ich łowić.” Socjalizm daje ludziom ryby. Kapitalizm daje im wędkę i pozwala zadbać nie tylko o siebie, ale o całą rodzinę, a czasem nawet społeczność. Pieniądze są tylko środkiem płatniczym. Nie są motorem kapitalizmu. Motorem kapitalizmu jest… ludzka chciwość. I to nie jest negatywna cecha, wbrew pozorom. Może być bardzo pozytywna. Chęć wyżywienia siebie i swojej rodziny nie jest niczym negatywnym. Chęć poprawienia swoich warunków też nie. Chęć budowania bezpieczeństwa tym bardziej.

              Staje się negatywna dopiero gdy czyjaś chciwość przekracza granice podstawowych praw innego człowieka. Jak np. w socjaliźmie, gdzie chciwość nie jest blokowana dobrym prawem i ja mogę zabrać Ci Twoją własność lub wolność, żeby leczyć mnie i moją rodzinę. Albo mogę żyć nieodpowiedzialnie i nie płacić nic na ubezpieczenie, a potem korzystać z Twojej odpowiedzialności i składek, by naprawić sobie zdrowie. I właśnie dlatego nazywam tez system niemoralnym.

              Jednocześnie nie uważam kapitalizmu za jakiś ideał. Wolność ma swoją cenę – jest nią właśnie odpowiedzialność. Kapitalizm oznacza, że za swoje złe wybory Ty ponosisz konsekwencje. Socjalizm oznacza, że za Twoje złe wybory konsekwencje ponoszą inni.

              PS. Należy też zwrócić uwagę, że Polska jest krajem, które coraz bardziej się zadłuża. Tak więc za naszą „darmową” służbę zdrowia płacimy już nie tylko my, ale będzie za nią płacić jeszcze kilka pokoleń Polaków. Czy to jest moralne, żeby niewinne nikomu dziecko przychodziło na ten świat zadłużone na całe życie? I płaciło za głupotę i chciwość swoich rodzicieli? Według mnie – nie.

              Polubienie

              1. Teraz piszesz w sposób, który do mnie przemawia. Wydaje mi się, że pisząc swoje artykuły pomijasz nieświadomie niektóre kwestie, które dla Ciebie są oczywiste, bo nieświadomie wydaje Ci się, że są oczywiste dla wszystkich.

                Twój blog – domyślam się – zaczyna czytać wiele osób. Czy chcesz, czy nie, stajesz się kimś opiniotwórczym (choćby z powodu, że jesteś kimś lub sprawiasz wrażenie kogoś, kto spełnia swoje marzenia). Dla osób, które nadal potrzebują autorytetów w życiu, będziesz lub jesteś jednym z nich – niezależnie czy tego chcesz, i jak to oceniasz.
                Myślę, że z tego powodu warto pamiętać przy pisaniu artykułów, że Twoi czytelnicy będą dzielić się na trzy grupy: z mniejszym doświadczeniem życiowym, podobnym doświadczeniem życiowym jak Twoje, i takich z większym doświadczeniem niż Twoje.

                Jeżeli chcesz przekazywać swoją wiedzę i doświadczenia życiowe, myślę że warto pamiętać o tych, którzy mają mniejsze doświadczenie i będą wierzyć we wszystko, co napiszesz. Szczególnie że w wielu wpisach przybierz ton wypowiedzi osoby, która doskonale wie o czym mówi… Chyba, że nie przeszkadza Ci, że niektórym zaszkodzisz tym, że źle Cię zrozumieją – w myśl zasady, że jak Cię źle zrozumieli i popełnili błąd, to na tym błędzie niech się uczą. To też jest jakaś opcja rozwoju osobistego dla Twoich czytelników/dla nas wszystkich – trudno powiedzieć czy na skróty czy okrężną drogą. Nie twierdzę, że to jest zła droga – mnie pozwala uczyć się na Twoich błędach tego, jak nie powinno się pisać artykułów, jeżeli chce się być rozumianym przez szersze grono.

                Sieć stała się na tyle popularna i dostępna, że każdy, kto ma do niej dostęp, może pisać artykuły, na każdy temat, kiedy chce. Często zapominając o tym, że pisząc nie do końca rzetelnie, niektórym trochę pomogą, innym zaszkodzą. Nie zawsze pamiętając o tym, że – chcąc czy nie – pisząc do innych możemy być opiniotwórczy dla ludzi z mniejszymi doświadczeniami życiowymi niż nasze. Kiedy mówię o pisaniu „nie do końca rzetelnie” mam na myśli patrząc tylko z jednej/swojej perspektywy i pomijając inne aspekty lub jak pisałem na początku, nieświadomie pomijając fakty, które dla piszącego artykuł są oczywiste, ale dla innych oczywiste mogą nie być.

                Pozdrawiam ciepło 🙂

                Polubienie

                1. Mylisz się. Bardzo często zaznaczam, że wszystko jest tylko MOJĄ opinią i że każda decyzja i tak rodzi konsekwencje dla podejmującego. Odpowiedzialnym za czyjeś działania jesteś tylko w jednym przypadku – gdy kogoś do nich ZMUSZASZ. Np. gdy każesz mu opłacać w podatkach szkoły, służbę zdrowia, itd 🙂

                  Dlatego mówię np o tym – że podtrzymując obecny system, głosując i opowiadając się za nim dana osoba jest współodpowiedzialna za np. śmierć niektórych ludzi, czy ich cierpienie – którzy w kapitalizmie mieliby dostęp do lepszej opieki.

                  Moje teksty nikogo nie zmuszają, ani nawet nie manipulują – co też często zdarza się na blogach. Są po prostu opiniami i obserwacjami, które działają dla mnie. To, czy zadziałają dla innych każdy sobie może sam sprawdzić. Może, nie musi.

                  Z tego samego powodu nie odpowiadam na masę wiadomości z pytaniami o emigrację, pracę i np. zdrowie. Uważam, że każdy powinien szukać odpowiedzi na własną rękę.

                  Co do poruszania trudnych tematów – ten blog jest przede wszystkim o wolności. Tematy polityczne będą się pojawiać, bo muszą. Są nierozerwalnie z nią związane. Stąd również takie artykuły jak ten. I w takim tonie, jak tutaj.

                  Polubienie

                2. Rozwiązaniem, które mogłoby zadowolić chyba najwięcej osób, jest wprowadzenie darmowej podstawowej opieki zdrowotnej (z nagłymi wypadkami ratowania życia i epidemiologicznymi) dla wszystkich, i wprowadzenie specjalistycznej/płatnej opieki dla tych, którzy chcą się ubezpieczyć na wypadek przewlekłych chorób i innych wymagających specjalistycznego i szczególnie długotrwałego leczenia.
                  Myślę, że rozpoczęcie artykułu od stwierdzenia w takim tonie – jeżeli się z tym oczywiście zgadzasz – pomogłoby Ci uniknąć wielu kontrowersji. Również zmiana tytułu na taki: „Czy specjalistyczna opieka zdrowotna powinna być darmowa?”, zamiast „Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa” zaoszczędziłoby kilku nieporozumień.

                  Polubienie

                  1. Mylisz agresję z pewnością siebie. W kwestiach moralności jedni mają silne tezy, inni słabsze, a jeszcze inni w ogóle ich nie mają. Ja żyję wg bardzo konkretnych i silnych zasada moralnych, na których opiera się mój życiowy sukces. Jedną z tych zasad jest np. bycie szczerą osobą, niezależnie od sytuacji. Osoby, które uderza czyjaś moralność same mają z nią po prostu problem. Świetnym przykładem była tu w komentarzach jedna Pani, która w pewnym momencie zaczęła nawet wyszukiwać ile zapłaciła na służbę zdrowia, żeby się „bronić”. Jest takie bardzo mądre powiedzenie – „tylko winny się tłumaczy”.

                    Wracając do tematu – Ty szukasz rozwiązania, które uszczęśliwi „największą liczbę osób”. Ja żyję wg zasady, że „Right is right even if nobody’s doing it. Wrong is wrong even if everybody’s doing it”. To, że większość czegoś chce w socjalistycznym ustroju nie oznacza, że jest to dobre, funkcjonalne czy moralane rozwiązanie.

                    Tak na marginesie prawdziwa demokracja istnieje tylko i wyłącznie i jest silnie związana z czystym kapitalizmem. Socjalizm, nawet w najłagodniejszej formie z założenia jest systemem totalitarnym.

                    Jeśli większość chce NFZtu – to niech większość sobie na niego płaci. Zmuszanie do tego kogokolwiek innego jest wg mnie niemoralne. I tyle 😀

                    Polubienie

  11. Cenzura na blogu autorki, jak w komunistycznej Polsce. A co do państwowych studiów… Ja takie skończyłam i wiele się nauczyłam. Pewnie padnie argument, że widzę tylko czubek własnego nosa ….. W takim razie ty również, bo jest masa osób, ktorym państwowe studia cos dały a ty twierdzisz inaczej. A swoją drogą: wtedy kiedy studiowałaś nie było prywatnych uczelni? Ja kończyłam studia prawie 20 lat temu i już prywatne uczelnie byly. Zamiast nawolywac do sprywatyzowania uczelni😁 mogłaś zapłacić i na prywatnych na pewno by cię czegoś nauczyli, skoro na państwowych nie potrafili.

    Polubienie

    1. Nie rozumiesz słowa cenzura. Cenzura jest wtedy, gdy nie możesz publicznie głosić swoich poglądów. Cenzurą nie jest to, że wypraszam Cię ze swojego domu czy bloga, bo nie podoba mi się Twoje słownictwo. Cenzurą nie jest też strofowanie kogoś na czyimś terenie, by zachowywał się w określony sposób. Masz prawo mówić, co chcesz, ale ja mam prawo to ignorować. Wycinki są tylko próbą stworzenia merytorycznej dyskusji bez agresji.

      Zmiana kogoś wypowiedzi na czyimś PRYWATNYM blogu czy nawet blokowanie osób, które nie zachowują się tak, jak wymaga właściciel nie jest cenzurą i nie jest komunizmem. Jest egzekwowaniem swojego prawa do wolności i własności. Natomiast zmuszanie innych, by płacili na Twoje ubezpieczenie zdrowotne, czy inne Twoje profity – komunizmem jest i to w najczystszej postaci.

      Co do prywatnych uczelni – nie nie było prywatnych uczelni, na których mogłam się kształcić. Nie rozumiem jak niby miałyby istnieć. Czy otwierałabyś restaurację obok restauracji, która karmi za darmo? Gównianym jedzeniem, ale za darmo? Oczywiście że nie. Albo mamy kapitalizm, albo komunizm, nie ma pośredniego, „pół-kapitalizmu”. Jeśli państwo finansuje edukację, to niszczy konkurencję na rynku.

      To, że ja uważam moje studia za kiepskie, nie oznacza automatycznie, że uważam WSZYSTKIE studia i uczelnie za bezużyteczne. Jedno nie równa się drugie – jest to błąd logiczny z Twojej strony. Również to, że komuś studia coś dały w żaden sposób nie oznacza, że państwowa edukacja nie jest niemoralna. Czy ci ludzie nie mogli zapłacić za tą edukację? Jaki tu widzisz problem? Zamiast płacić w podatkach zapłaciliby bezpośrednio, dużo mniej przy okazji. W jaki sposób to pogorszyłoby ich sytuację?

      Nie widzę logiki w tym co piszesz. Ja chcę pomóc ludziom, chcę dać im wolność i wybór, chcę „zwolnić” urzędników i polityków, którzy demoralizują społeczeństwo i działają przeciwko niemu. Chcę, żeby ludzie byli odpowiedzialni za siebie i mieli prawo do rozporządzania swoją własnością tak, jak chcą. Nie chcę nikogo zmuszać, by mi opłacał operację. Dlaczego uważasz, że ludzie nie mają do tego prawa? Dlaczego chcesz ich i siebie przy okazji utrzymywać w roli „niewolnika” państwowej opieki?

      Odniosę się jeszcze do chorób, bo pokazałaś w tej kwestii naprawdę brzydką stronę siebie. Przykro mi, że Twój mąż choruję, wiem, że zdarzają się w życiu tragedie. Jednocześnie wytykanie komuś, że jego choroba to „pestka” i „nic” w porównaniu z Twoją czy Twojego męża jest niezwykle egoistyczne i pokazuje narcystyczne poglądy na świat – „To ja i móż mąż jesteśmy najważniejsi na świecie. To my mamy prawo do opieki nawet kosztem życia innych!”. To, że Tobie jakaś choroba nie sprawia problemu, nie oznacza, że komuś innemu też nie sprawia. Umniejszanie cierpienia innym jest pokazywaniem naprawdę brzydkiego oblicza. Każdy swoje problemy postrzega jako najważniejsze. Tak jesteśmy zaprogramowani. Ale mówienie, że „moje są ważniejsze, niż Twoje” to czysty brak poszanowania podstawowych praw innych ludzi. Moja koleżanka parę dni temu straciła swojego dorosłego syna. Idąc Twoją logiką mogłabym napisać że Twoje problemy i choroba Twojego męża to „pikuś” w porównaniu z tym, co przeżywa teraz ta kobieta. Ale czy możemy faktycznie porównywać uczucia i problemy różnych ludzi?…

      Według mnie nie, bo są to indywidualne sprawy. I te indywidualne sprawy powinny pozostać indywidualne. Według mnie nie mamy prawa domagać się od innych, by nam pomagali. Możemy prosić, możemy przekonywać, ale zmuszać siłą – to po prostu niemoralne. Dużo łatwiejsze, ale niemoralne.

      Polubienie

  12. ja też chcę zwrócić pieniądze za leczenie mojego męża Dlatego i on i ja pracujemy, płacimy składki, podatki i nie obarczaj nas winą za czyjąś śmierć. Naprawdę to już poniżej pewnego poziomu

    Polubienie

    1. Składki płacisz na rząd, a nie dlatego, że masz zapłacić za leczenie swojego męża. Mam wrażenie że nie rozumiesz zupełnie jak wygląda system opieki państwowej. Pieniądze są filtrowane przez rząd, który potem orzeka, że na porodówkę nie da, a na dializy da. W ten sposób, wybierając taki system i wspomagając go – tak, przyczyniasz się do śmierci np. takiego dziecka kobiety której nie obsłużono przy porodzie. Możesz sobie to tłumaczyć jak chcesz. Taka jest rzeczywistość z mojej perspektywy. Ja też muszę płacić podatki, ale nie opowiadam się za systemem, który zabiera ludziom prawo do wyboru, wolności i poszukiwania swojego szczęścia.

      Polubienie

  13. dlaczego mój komentarz nie został opublikowany w całości? Pytałam jakie studia skończyłaś w tej strasznej socjalistycnej Polsce? Państwowe czy prywatne? Jeśli państwowe to kto za nie płacił?? a jeśli chodzi o twoją opinię,że prywatna służba zdrowia jest lepsza – leczyliśmy się i prywatnie i państwowo i muszę stwierdzić że to w państwowej służbie zdrowia mojemu mężowi uratowano życie, wykonywano wszelkie niezbędne badania i procedury. Atakujesz ludzi piszesz o kulawej moralności o złodziejskiej mentalności tylko dlatego,że w Polsce chorzy ludzie korzystają z państwowej służby zdrowia i płacą na nią składki????

    Polubienie

      1. Bo piszesz ad personam i wyzywasz ludzi – jak opanujesz emocje i będziesz pisać rzeczowo to nie będę Ci wycinać Twoich rzygów emocjonalnych.
      2. Skończyłam studia państwowe, za które bardzo chciałam płacić i już wtedy nawoływałam do sprywatyzowania uczelni. Bardzo chętnie oddam wszystkie pieniądze, jakie zapłacono za moje studia, mimo że te studia nie dały mi absolutnie nic, nie były nic prawie warte. Jeśli jesteś w stanie wyliczyć kto ile i kiedy zapłacił – mówię poważnie że chętnie oddam te pieniądze ludziom. Niestety system jest tak skonstruowany by było to niemożliwe, ani też by ludzie nie mogli domagać się tych pieniędzy z powrotem w przypadku gównianej uczelni, która produkuje bezrobotnych a nie architektów.
      3. Rozumiem, że to państwowa opieka uratowała życie Twojemu mężowi, ale jednocześnie to państwowa opieka jest też odpowiedzialna za śmierć ludzi. Ostatnio jak pisałam kobieta urodziła w holu, bo ją olewano, dziecko zmarło. Dlaczego odmawiasz tej kobiecie prawa do lepszych warunków? Dlaczego, mimo że całe życie płaciła ona i jej rodzina – nie otrzymała pomocy od państwa? Wytłumacz mi to w jaki sposób Twój mąż jest ważniejszy od dziecka tej kobiety? I wszystkich innych, którzy umarli z powodu zaniedbań państwowej służby. Czy w prywatnej klinice doszłoby do takich sytuacji? A nawet jeśli – czy matka zostałaby na lodzie z niczym? Wg mnie dostałaby gigantyczne odszkodowanie a klinika byłaby skończona. Nie widzę żeby NFZ upadał, mimo że ludzie cierpią i giną co roku…
      4. „piszesz o kulawej moralności o złodziejskiej mentalności tylko dlatego,że w Polsce chorzy ludzie korzystają z państwowej służby zdrowia i płacą na nią składki????” – Nie. Piszę o złodziejskiej mentalności i kulawej moralności, bo nie widzisz dalej niż czubek swojego nosa. Bo Tobie opieka uratowała męża, ale wielu ludziom zabiła. Tylko o tym mówię. I pytam dlaczego, na jakich podstawach uważasz, że tak właśnie powinno być, dlaczego uważasz, że powinno się zabrać innym nie tylko pieniądze w podatkach, ale też prawo do wyboru ubezpieczenia, lekarza, terapii, leków, czy również – stylu życia?

      Polubienie

      1. Mam podobne zdanie. Płaciłam przez 26 lat zus, a gdy chorowałam lub ktoś z mojej rodziny leczyłam sie prywatnie, bo nie było dla mnie miejsca w NFZ. I tak jest do teraz. Może gdybym miała znajomości i ogromny worek wypełniony pieniędzmi sytuacja wyglądał by inaczej.

        Polubienie

        1. Wystarczyłoby, gdybyśmy płacili podatki rzędu 10 czy nawet 15%. Mielibyśmy 2 razy więcej pieniędzy do wydawania na prywatną opiekę. Przykładowo najbiedniejsi Polacy co miesiąc w portfelu mieliby 3000 zmiast 1500zł… Według mnie to bym odmieniło życie diametralnie.

          Polubienie

    1. Jeszcze doznałem jednego analogicznego przykładu do obecnej sytuacji.

      Ja mam 30 lat i Catherine ma 30 lat.
      Razem odkładamy składki od 18 roku życia.
      Nagle Catherine zachorowała. Ja jestem zdrów jak ryba.
      Wszystkie pieniądze jakie razem odłożyliśmy w składach przez te 12 lat zostały wydane na leczenie Catherine.

      I dalej…

      Ja mam 30 lat i Catherine ma 30 lat.
      Teraz ja zachorowałem. Catherine jest zdrów jak ryba.
      Pieniędzy na leczenie mojej osoby niestety nie ma, bo wszystkie poszły na leczenie Catherine.

      Ja nie żyję. Catherine ma 30 lat.

      Tak to działa. Są 2 sposoby.
      Albo mam swoje oszczędności i jest szansa, że zdołają mnie wyleczyć.
      Albo nie mam nic, bo wszystko wzięła Catherine z wspólnych składek, bo jej choroba była poważniejsza.
      Albo nie leczymy Catherine, bo kosztorys leczenia jej choroby jest zbyt wielki więc pieniądze zostaną na mnie, bądź na mojego syna o którym wcześniej nie wspomniałem, ale to bez różnicy bo jest poniżej 18 roku życia, i musi być ubezpieczony, a do składek się nie dorzuca.

      Innego wyjścia nie ma. Bo tak jak wspomniałem.
      NFZ pieniędzy z nieba nie bierze. I gdzie tu sprawiedliwość?
      :>

      Polubienie

      1. Bardzo ciekawie wytłumaczyłeś mechanizmy. Tak właśnie to funkcjonuje. Szpitale nie optymalizują budżetu i leczą „ponad stan”, bo przecież „empatia” itd. To trochę tak jak z darmowym szkolnictwem. Darmowa szkoła i studia – piękne hasła. Ale kto za to tak naprawdę płaci? Rząd, by forsować takie budżety zawsze bierze pożyczki. Z każdym rokiem zadłużenie państwa rośnie. Kto będzie je płacił? Ano młode pokolenie. Więc to taki kawał, że edukacja jest darmowa. W rzeczywistości za edukacją płacą właśnie młodzi najwięcej. Dużo więcej niż płaciliby, gdyby była prywatna. Tak samo dużo mniej płacilibyśmy za lekarzy gdyby opieka zdrowotna była prywatna. Natomiast w przypadku poważnych schorzeń i operacji – działałoby to tak jak i dziś – zbierałoby się pieniądze. Różnica by była taka, że ludzie mieliby pieniądze w kieszeni i wybieraliby czy wyleczyć Zenka z piętra wyżej czy Janinę z województwa na drugim końcu Polski. Nie trudno zgadnąć jakie wybory byłyby dokonywane. To by jeszcze motywowało społeczności do współpracy, anie nienawidzenia się i walki jak dziś.

        Polubienie

  14. Waro tez zwrocic uwage co niektorzy ludzie uwazaja za zdrowe odzywianie. Znakomita czesc spoleczenstwa mysli, ze nie jedzac fastfoodow i slodyczy je zdrowo i tym sposobem bulka z serkiem topionym na sniadanie, jogurt pseudowocowy na drugie, koltet w bulce tartej smazony na oleju rzepakowym na obiad i kanapki z ciemnego „zdrowego” chlebka na kolacje z plastrem ogorka i taniej habaniny z marketu uchodza na zdrowe nawyki zywienione. Najwiekszy hit to „zdrowe” mleko pasteryzowane z marketu na mocne kosci. Nie mam nawet sily tlumaczyc ludziom jakie glupoty wygaduja pod adresem zdrowego zywienia. Moze teraz warto sie zastanowic czy naprawde sie zdorowo odzywiamy, doksztalic i potem jeszcze raz powaznie sie zastanowic czy choroba dopadla mnie z nibylandii! 🙂 Autorka bloga opublikowala duzo postow na temat zdrowego odzywiania, polecam zaczac od ich przeczytania. Stanowia one dobra podstawe, po ktorej mozna przejsc do dalszego zglebiania wiedzy z niezaleznych badan naukowych. Moim zdaniem prywatna opieka lekarska to jedyna szansa na otrzymanie wzorowych swiadczen medycznych. Pozdrawiam madra autorke. Zycze zdrowia przede wszystkim.

    Polubienie

    1. Na takiej, że ludzie, w tym małe dzieci umierają np. z powodu braku niektórych leków, bo państwo sobie ustala, że takich leków nie refundujemy, albo w ogóle nie zezwalamy. Świetnym przykładem są dzieci chore na padaczkę, którym pomagał olej z konopii. Co najmniej jedno dziecko umarło po tym, jak lekarza który je leczył zwolniono (później wygrał sprawę w sądzie że niesprawiedliwie, ale dziecku już życia nikt nie wróci). Dodam, że leczenie tego lekarza faktycznie leczyło, czyli polepszało masakryczny stan pacjentów.

      Takiej sytuacji nie ma na wolnym rynku usług – pacjenci mieliby takie leki, jakie wybiorą (a nie jakie wybiorą dla nich skorumpowani politycy) i takie leczenie jakie chcą. Tradycyjne, alternatywne, indiańskie czy co tam jeszcze. Każdy miał by po prostu masę wyboru. Dziś jest tak, że wyboru nie ma i sporo osób tak – nawet umiera. Nie powodujesz tego bezpośrednio, ale pośrednio – tak.

      Wytłumacz mi proszę w jaki sposób w wolnym państwie z wolny rynkiem usług, gdzie masz tradycyjne leczenie i masę innych opcji, które prawdopodobnie pomogłyby Twojemu mężowi polepszyć jego stan – byłabyś bardziej poszkodowana? Wytłumacz mi dlaczego wolisz płacić ponad połowę pieniędzy w podatkach bezpośrednich i pośrednich, i z tego otrzymywać tę mizerną i niesatysfakcjonującą jak sądzę po Twoich wypowiedziach opiekę państwową? Dlaczego uważasz, że gdybyś miała ponad 2 razy więcej pieniędzy (Ty i reszta rodziny, dodajmy) co miesiąc i płaciła dużo mniej na ubezpieczenie prywatne – w jaki sposób to by pogorszyło sytuację Twoją i Twojego męża? Według mnie polepszyło by, bo nie tylko otrzymałabyś wybór i lepszą opiekę (BTW: sądzisz że prywatna opieka jest gorsza jakościowo od państwowej? Jeśli tak to dlaczego – znów pytam całkiem poważnie, może coś przeaczam, ale wg moich obserwacji prywatna opieka w PL jest dużo lepszej jakości niż państwowa.

      Polubienie

    2. Nie chcę tutaj nikogo wytykać palcami, bo tematy związane z ubezpieczeniem są dość kontrowersyjne.
      Jednak aga podchodzisz zbyt emocjonalnie (co koniec końców jest zrozumiałe w pewnych granicach) do tego co napisała Catherine.
      Piszesz ,, W jaki sposób miałby zapłacić za transplantację,dializy,leki. Jakie prywatne ubezpieczenie???” Do tego ,,że nie sądzę, żeby ktoś umarł dlatego, że mój mąż miał przeszczep opłacany przez NFZ”. Błąd.
      Twój mąż miał opłacany przeszczep z moich, powtarzam, z moich pieniędzy które im oddaje co miesiąc. Nie z NFZ, ponieważ NFZ tylko tymi pieniędzmi rozporządza.

      Dlaczego miałby ktoś umrzeć?

      Nieraz wykonywałem przelew na leczenie chorej dziewczyny czy chłopaka których rodzice oddawali pieniądze na NFZ których ubezpieczenie NFZ nie obejmowało (nie obejmowało dlatego, że nie jest to rentowne tzn. pieniądze które NFZ musiałoby rozporządzić na leczenie tego dziecka mogłyby np. wyleczyć 10 przypadków chorób na jakie zapadł Twój mąż więc mamy bilans 10 żyć za 1). Tzn. jeżeli oni oddawali/ oddają pieniądze co miesiąc, i nagle dowiedzieli się, że nie dostaną z tego ani grosza z powrotem, to myślisz, że gdzie te pieniądze idą? Rozpływają się? Niewiedza i wyimaginowany obraz rzeczywistości na poprawienie własnego życia i poprawy nastroju w tym kraju przez ludzi mnie rozbraja.

      Tak to działa, pieniądze nie spadają z nieba. Jednak gdyby ktoś tak samo zachorował z mojej rodziny, uważałbym tak samo jak Ty, bo obok krzywdy człowieka nie mogę przejść obojętnie.

      Więc ten wywód zakończę informując Cię, że nie wszyscy dostaną pieniądze „z NFZ” jak Twój mąż i umrą. Umrą, bo systemu jednostka nie obchodzi.

      I tym optymistycznym akcentem, kończę.

      Polubienie

  15. mój mąż jest po przeszczepie nerki Jego nerki zostały zniszczone przez genetyczną chorobę Przez całe życie dbał o zdrowie nie pił, nie palił, uprawiał sport. Niestety to tylko opóżniło dializy i przeszczep Teraz ma cukrzycę, ale nie dlatego że wpieprzał fast foody (bo wg Ciebie tak robią ludzie i dlatego chorują). Jest to skutek uboczny leków immunosupresyjnych, które musi zażywać do końca życia. W jaki sposób miałby sam zapłacić za dializy, transplantację, leki ???? Jakie prywatne ubezpieczenie????? Siedź na Karaibach, ciesz się zdrowiem i nie odzywaj się.

    Polubienie

  16. Może się mylę, ale od jakiegoś czasu zauważam zradykalizowanie tonu Twoich artykułów. Mimo, że w dużej mierze zgadzam się z Twoimi opiniami, w tym z generalnym podejściem do kwestii służby zdrowia, to sądzę, że należy on do bardziej kompleksowych i niejednoznacznych zagadnień i nie rozumiem po raz kolejny, jak Ty, jak się wydaje, jako osoba inteligentna i otwarta, nie potrafisz albo nie chcesz zostawić wystarczająco przestrzeni do przemyśleń innych osób, poglądów nieco lub bardzo różnych od Twoich. A teraz wcale się nie zdziwię, jak ja dostanę za mój komentarz po głowie. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. W jaki sposób moja opinia na dany temat zniewala innych do posiadania własnych? Czy ja stoję z pistoletem i mówię Ci – myśl tak i zrób prywatną służbę zdrowia? No nie bardzo. Masz prawo do swoich poglądów i wyrażania ich jak tylko chcesz. Pokazuję jedynie to, co uważam za niemoralne i przykłady udowadniające, że pewne systemy działają, a inne nie. Tłumaczę także dlaczego. Zawsze jest szansa, że się mylę, więc zachęcam do konstruktywnej krytyki i debaty.

      Polubienie

  17. Kobieto co ty piszesz?? Môj mąż jest po przeszczepie nerki. Jego nerki zostały zniszczone przez genetyczną chorobę. Zawsze dbal o swoje zdrowie, nie palił, nie pił, uprawiał sport. Niestety nie uchroniło go to przed dializami ani przeszczepem. Kogo byłoby stac na płacenie za dializy i transplantację? Jakie prywatne ubezpieczenie?? To co piszesz jest okrutne. Nie każdy chory jest winien swojej choroby, większość właśnie nie jest. Siedź kobieto na tych swoich Karaibach, ciesz się zdrowiem i uważaj za alfę i omegę. Jestes totalnie oderwana od rzeczywistości. Twoim wielkim życiowym osiągnięciem jest ucieczka przed życiową pustką na Karaiby. Woooow! Są ludzie, którzy codziennie walczą ze swoją chorobą, z uśmiechem na twarzy. I nie uciekają na Karaiby – mają rodziny, dla których walczą i się nie poddają. Tak, życie jest niesprawiedliwe jak piszesz. Ale jest cos takiego jak empatia i szacuje dla drugiego człowieka, nawet tego który je fast foody i pali. Proszę nie płać za leczenie mojego męża! Siedź na Karaibach, żyj sama dla siebie i ciesz się zdrowiem, bo łatwo się pisze takie głupoty jak się jest zdrowym. I dla mnie twoja moralność jest kulawa a nie moralność Gosi, która umieściła komentarz

    Polubienie

    1. Po pierwsze – dlaczego życie Twojego męża jest WAŻNIEJSZE niż życie dzieci i innych, którzy umierają, bo nie starcza na operacje? Czy to jest OK według Ciebie? Dlaczego dializy Twojego męża są ważniejsze niż utrzymywanie przy życiu innych, którzy nie otrzymują pomocy albo nie taką, jak powinni od służby zdrowia? Pytam poważnie.

      Po drugie – na jakiej podstawie sądzisz, że inni ludzie MUSZĄ się składać na opiekę Twojego męża? Czy masz prawo zabierać innych pieniądze i zmuszać ich do pomocy?

      Po trzecie – na jakiej podstawie wnioskujesz, że gdyby opieka zdrowotna była prywatna, a Ty zarabiałabyś 2 razy więcej pieniędzy i opłacała sobie prywatne ubezpieczenie – że taka prywatna opieka byłaby gorsza niż obecna (skoro płacąc mniej zyskiwałabyś więcej, bo nie opłacasz filtra urzędników)? Pytam jak najbardziej poważnie.

      Po czwarte – mówienie komuś „Siedź cicho” jest odmawianiem prawa do głosu, prawa do wolności słowa. Rozumiem, że chcesz ludziom odebrać prawo do wyrażania opinii, tylko dlatego, że ta opinia Ci się nie podoba – a to jest domena komunizmu. Dość niemoralne, nie sądzisz?

      Po piąte – Nie jestem zdrową osobą. Hashimoto to bardzo poważna choroba, silnie utrudniająca życie. Kto choruje ten wie. Mimo to nie uważam, że mam prawo zabierać Tobie Twoje pieniądze na moje leki. Nawet jakbym miała umrzeć. Nie mam prawa naruszać Twojego prawa do Twojej własności. Czy może uważasz, że powinnaś płacić na moje leczenie i ewentualne leki?

      Polubienie

    1. Pokaż mi proszę fragment w którym twierdzę, że chorzy są sami sobie winni. Nigdzie nie użyłam słowa „winni”. Użyłam przykładów do zademonstrowania jak demotywuje się ludzi, którzy mają szansę polepszyć swoje zdrowie. Oraz dlaczego opieka zdrowotna wygląda tak źle na przykładzie Polski i bardzo dobrym przykładzie USA, który ilustruje, że to ingerencja państwa tworzy problemy, a nie wolny rynek usług medycznych.

      Polubienie

  18. W przypadku prywatnej służby zdrowia i prywatnych ubezpieczeń, leczenie byłoby tańsze, ponieważ płacący z własnej kieszeni wydawałby oszczędniej, a lekarze z czegoś przecież żyć by musieli, więc i ceny musieliby dostosować do możliwości chorych.
    Kiedy państwo zaczęło się mieszać do opieki zdrowotnej w USA, to w ciągu 20 lat usługi medyczne zdrożały sześciokrotnie. To dużo.

    Polubienie

  19. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wybrała kraj, w którym nie musisz płacić za nic, a już na pewno nie za opiekę zdrowotną. Trochę takich na świecie zostało. Możesz nawet spróbować znaleźć prywatne ubezpieczenie, które będzie dosięgać Cię w takim kraju. Myślę, że jako osoba, która uważa, że ludzie powinni brać życie w swoje ręce i być za nie odpowiedzialni, powinnaś wybrać taką opcję, zamiast narzekać i odmawiać innym prawa do czegoś, do czego to prawo ktoś inny im dał. Każdy z nas ma prawo decydować o sobie i wybrać kraj, w którym dostaje to, czego potrzebuje. Niektórzy wybierają taki, gdzie jest darmowa opieka zdrowotna, inni taki gdzie nikt nie wie co to lekarz, ale czasem słyszy się o szamanie z sąsiedniej wioski. Wybór jest szeroki. Opcji wiele i dla każdego, wystarczy wziąć życie w swoje ręce.

    Polubienie

    1. Manipulujesz pojęciami, żeby nie wyjść na złodzieja. Czy nie prościej postawić sprawę jasno – „domagam się, by ludzie składali się na moje widzimisię”? Największy problem z socjalizmem to brak autentyczności i manipulacja faktami. Nie mieszkam w Polsce – wybrałam opcję emigracji, ale to nie oznacza, że nie mogę mówić dlaczego tak postąpiłam. W Polsce jest głęboka komuna, której nie akceptuję. Jest to moralnie zniszczony kraj, w którym wolność to tylko ładne słowo.

      Mówienie, że wszyscy w Twoim kraju wybierają coś jest poważnym nadużyciem. Nikt w Polsce nie wybiera, tylko jest zmuszony płacić podatki, ZUSy i inne duperele, z których część nie ma zupełnie nic, poza problemami i upierdliwościami. Powtórzę – socjalizm to jest moralnie zły system. Diabelski wręcz. Psychopatyczny, w którym manipulatorzy u władzy wykorzystują swoje ofiary – naród. A ofiary przejawiają wszelkie symptomy związku z psychopatą/socjopatą/narcyzem.

      Nie ma absolutnie żadnych sensownych argumentów przemawiających za państwową opieką zdrowotną. Jedyne, jakie zawsze słychać to „się należy”. Ja uważam, że nic się nikomu nie należy, poza podstawowym prawem do życia, własności i wolności.

      Polubienie

      1. Żaden system nie jest ani autentyczny, ani stworzony w pierwszej kolejności dla dobra jego obywateli. Wszystkie systemy od zarania dziejów były tworzone by ludźmi sterować i manipulować, wmawiając im, że to dla ich dobra.
        Uważasz mnie za złodzieja?

        Polubienie

          1. Zgadzam się. Kapitalizm jest systemem nastawionym na jednostkę, nawet kilka jednostek. Głównie tych, które już mają pieniądze i władzę, by mogły te zasoby jeszcze bardziej powiększać. Nie jest nastawiony na obywateli, chyba że w kontekście sprzedawania im iluzji wolności, która w rzeczywistości jest nowoczesnym niewolnictwem. Kolejnym uzależnieniem od systemu, w którym za pomocą mediów ogłupia się społeczeństwo i wpędza w uzależniający konsumpcjonizm. I za pomocą mediów tworzy się wielką masę zombie, które podążają jak owce na rzeź w kierunku, który sprzedaje im się pod marką wolności i sprawiedliwości na świecie. W kierunku, który z wolnością nie ma nic wspólnego. Systemem, w którym pieniądz jest i bogiem, i narkotykiem. Bogiem, bo za pieniądze możesz mieć wszystko z prawem i „wolnym rynkiem” po twojej stronie włącznie. Owszem, kapitalizm daje szansę niektórym biednym do tego, by stali się nieco bogatsi. Niemniej manipulacja faktami, manipulacja społeczeństwem, jak widać jest również w kapitalizmie. Żaden system nie jest ani czarny ani biały. W każdym trzeba się umieć odnaleźć, albo wyjechać tam, gdzie jest inny – ani czarny, ani biały, jednak taki, którego odcienie szarości nam pasują.

            Polubienie

            1. Mówisz o socjalizmie. Obecnie mamy socjalizm w całej Europie, USA, większości krajów na świecie. Nawet Australia ustępuje. Nie ma już wolnych krajów, poza Hong Kongiem, choć i tam różnie. Prawdziwie wolny kraj, jak kiedyś USA, dziś nie istnieje. Powtórzę jeszcze raz – na całym świecie, poza minimalnymi, nieznaczącymi wyjątkami, mamy SOCJALIZM, nie kapitalizm.

              To raz. Dwa – w kapitalizmie pieniądz nie jest Bogiem. Wręcz przeciwnie. Najważniejsze są RELACJE międzyludzkie. Jeśli nie utrzymujesz dobrych relacji – nie zarobisz. Nawet jako milioner, jak Trump. Kapitalizm motywuje ludzi do współpracy. Socjalizm – destabilizuje społeczeństwa i niszczy je od środka, właśnie poprzez niszczenie naturalnych więzów. Popatrz na dzisiejszą Europę – ilość szczęśliwych, dzietnych rodzin jest minimalna. We Francji 1 na 4 osoby jest produktywna. 1 na 4… 25% dorosłego społeczeństw jest przydatna społecznie. Reszta to „pijawki”…

              Polubienie

              1. W kapitalizmie relacje są ważne, ale nie międzyludzkie, tylko między ludźmi, którzy robią ze sobą biznes. Wydaje mi się, że relacje międzyludzkie kapitaliści mają raczej w nosie, bo kapitalizm to biznes a nie instytucja charytatywna. W kapitalizmie, w pierwszej kolejności myśli się o sobie i własnym biznesie, potem o ludziach i relacjach z nimi. Relacje to tylko narzędzie do gromadzenia kapitału, nie cel sam w sobie – a to już nie jest zbyt moralne moim zdaniem.
                Kapitalizm mobilizuje ludzi do pracy i współpracy, tak samo jak do rywalizacji, manipulacji, kłamania ludziom że potrzebują kupić jeszcze tylko kilka rzeczy, i będą szczęśliwi. Są plusy i minusy. Tak samo jak w socjalizmie – gdzie z jednej strony może niszczy niektóre relacje jak piszesz, ale z drugiej strony krzewi moralną zasadę, że jesteśmy stadem i o słabszych też trzeba czasem zadbać, a nie zostawiać ich za sobą na śmierć. Może ktoś powie, że to wbrew naturze, bo w naturze zawsze słabsze osobniki muszą zginąć, ale ja powiem wtedy, że człowiek chyba zapomniał, że sam jest częścią natury, więc jeżeli dba o słabszych, to działa zgodnie z naturą, nie wbrew niej. Tylko głupi nie dostrzega, że jesteśmy taką samą częścią natury jak wszystko inne, może jedynie gorszą, bo w imię kapitalizmu zabijamy naszą planetę.

                Piszesz, ze zabieranie pieniędzy ludziom, żeby finansować „darmową opiekę zdrowotną” jest niemoralne i ograniczające ludzkie prawa. Czy moralne jest odbieranie prawa do opieki zdrowotnej ludziom, którzy z jakiegokolwiek powodu nie są w stanie sobie na nią pozwolić lub sobie jej zapewnić i polegają na systemie?
                Twoja teoria obejmuje tylko wyidealizowany świat, w którym ludzie dzielą się na zaradnych i takich, których należy odstrzelić albo zostawić na samotną śmierć. Jednak świat nie jest czarno-biały, ma wiele odcieni szarości.

                Mówisz, że każdy powinien mieć wolny wybór i brać odpowiedzialność za własne decyzje. Zgadzam się, ale trzeba też pamiętać, że jakieś 95% naszych decyzji w życiu, to wybory nieświadome, bazujące na gotowych i wyuczonych w przeszłości wzorcach, zakodowanych w naszej podświadomości… Niestety taka spuścizna po ewolucji nam została, miało to nam zapewnić większą szansę na przetrwanie, bo podświadome działanie jest dużo szybsze niż świadome decyzje. Około 95% naszych decyzji nie jest więc wolnym wyborem, tylko reakcją niemal instynktowną. Zostaje nam jakieś 5%, żeby podejmować decyzje świadome (np. wykupić prywatne ubezpieczenie czy zmienić nawyki życiowe na zdrowsze), podczas kiedy 95% naszego umysłu, mentalnej siły i możliwości (operujących na wzorcach, których często nawet nie rozumiemy) próbuje tę szalę przeważyć. Chcesz powiedzieć, że jak się zabierze ludziom darmową opiekę zdrowotną, to nagle poznają te 95% tajemnic samego siebie i cudownie zaczną o siebie dbać zmieniając wszystko? Raczej pozostaną tą częścią stada, która będzie musiała umrzeć. Ty podjęłaś decyzję, że należy ich zostawić na śmierć lub cierpienie. Ja mam inne zdanie. Każdy z nas ma prawo do swojego.

                Polubienie

                1. Popełniasz bardzo poważny błąd, związany z niewiedzą nt. psychologii człowieka. Człowiek jest ewenementem w świecie natury – jesteśmy z jednej strony „zwierzętami stadnymi” jak się często mówi, z drugiej – potrzebujemy indywidualności. Potrzeba nam separacji i związków jednocześnie. Szczęście uzyskujemy poprzez BALANS. Kapitalizm sam w sobie po prostu daje ludziom wolność i pozwala im organizować się w grupy samemu. Bez przymuszonej woli. To powoduje najbardziej efektywną współpracę i właśnie dlatego do tej pory nie wynaleziono niczego lepszego, jako system, niż kapitalizm w jego czystej formie. Podkreślę jeszcze raz, że to co mamy w Europie, USA i innych krajach to nie jest kapitalizm, tylko coś socjalistyczno-podobnego z silnymi elementami komunizmu. W obecności wolnego rynku ludzie tworzą bez ograniczeń, co ma czasem negatywne skutki. Właściwym ograniczeniem jest odpowiednie prawo, z którego znów ludzie korzystają dobrowolnie (w libertarianizmie jest słynna zasada – brak ofiar – brak przestępstwa), a nie narzucane znów siłą zakazy i nakazy, które ograniczają WSZYSTKICH, a nie szkodzących innym. Socjalizm narzuca odgórnie organizację i jako taki hamuje rozwój społeczeństw. To tyle w temacie „psychologii” systemów.

                  „W kapitalizmie relacje są ważne, ale nie międzyludzkie, tylko między ludźmi, którzy robią ze sobą biznes. Wydaje mi się, że relacje międzyludzkie kapitaliści mają raczej w nosie, bo kapitalizm to biznes a nie instytucja charytatywna”. Otóż nie. Kapitalizm jest odzwierciedleniem relacji ludzkich. W kapitalizmie możesz współpracować, ale nie musisz. Najprościej opiszę to tak – kapitalizm to małżeństwo, które zawierasz z miłości (i/albo korzyści, co kto lubi) dobrowolnie, jest to Twój wybór. Socjalizm to małżeństwo na siłę, ktoś wybiera Ci partnera. Dlatego kapitalizm prowadzi do szczęśliwych ludzi, którzy wzajemnie sobie pomagają dobrowolnie, a socjalizm prowadzi do nienawiści bliźniego, jest nienaturalny dla ludzi. Ludzie potrzebują wolności.

                  Socjalizm więc nie krzewi żadnej zasady moralnej. Nie może tego zrobić bo jest to fizycznie niemożliwe. Czy jeśli zmuszę Cię, byś wskoczył do wody i ratował topielca – to Ty będziesz lepszą osobą? Nie, nadal nie będziesz chciał ryzykować swojego życia, by ratować czyjeś. Ale w obecności metaforycznej „lufy” przy głowie wybierzesz to jako „mniejsze zło”. A właśnie – na marginesie – w polityce mamy często „mniejsze zło”… Ułuda wolności i wyboru to właśnie domena socjalizmu.

                  „Może ktoś powie, że to wbrew naturze, bo w naturze zawsze słabsze osobniki muszą zginąć, ale ja powiem wtedy, że człowiek chyba zapomniał, że sam jest częścią natury, więc jeżeli dba o słabszych, to działa zgodnie z naturą, nie wbrew niej.” – Sam sobie przeczysz. Jeśli pozostawianie słabszych osobników na wyginięcie jest zgodne z naturą (jest, to prawda, selekcja naturalna) – to idąc Twoją logiką, że jesteśmy jej częścią – powinniśmy też tak postępować. Tak naprawdę utrzymują sztucznie przy życiu jednostki nie potrafiące zadbać o siebie same działamy wbrew naturze. Strzeliłeś sobie w stopę tym porównaniem do natury 😀 Zakładam, że niefortunnie. Uogólniając – jest masa rzeczy, jakie robimy wbrew naturze i z korzyścią dla społeczeństw – np. nie płodzimy 20-dzieci, tylko 2-kę, „oszukując” naturę. To, co chciałeś napisać to chyba coś takiego, że oszukiwanie natury działa na naszą korzyść. I tu się zgadzam – zgadzam się też z tym, że trzeba pomagać słabszym. Nie zgadzam się z tym, że powinno to być przymusowe. Jest też faktem, że socjalizm najbardziej dotyka właśnie najsłabsze jednostki bo to one tracą na nim najwięcej.

                  „Czy moralne jest odbieranie prawa do opieki zdrowotnej ludziom, którzy z jakiegokolwiek powodu nie są w stanie sobie na nią pozwolić lub sobie jej zapewnić i polegają na systemie?” – po pierwsze jakie „odbieranie”? Jeśli ukradniesz mi 100zł, a potem ja Ci je wyrwę – to czy je Ci zabieram? No nie bardzo. Chyba miałeś na myśli – „czy moralne jest pozwalać ludziom umrzeć, bo nie zapewnili sobie odpowiedniej opieki, nie pomyśleli o ubezpieczeni itd?” – według mnie tak. I już wyjaśniam dlaczego – jeśli miałbyś wybrać, kogo śmiertelnie chorego operować – Twoją matkę, czy moją matkę, wybrałbyś to pierwsze, bez zająknięcia. Tak jesteśmy stworzeni. Dbamy najpierw o siebie, a jak starczy środków to wtedy myślimy o innych. Nie ma w tym nic złego, tak samo jak nie ma nic złego w tym, że nie jesteś teraz w szpitalu i nie oddajesz krwi, albo nerki jakiemuś umierającemu dziecku. Teoretycznie przecież możesz, ale jednak nie widzę tłumu ludzi gotowych oddać swój organ (którego nie potrzebują do przeżycia) komuś, komu zagraża śmierć. Moralne jest cenić wyżej swoje zdrowie, własność, życie i wolność i swojej rodziny czy najbliższych wyżej niż kogoś innego. Moralne jest nie pomagać, jeśli nie mamy warunków, czy środków. Moralne jest też samemu ustalać kiedy chcemy pomóc, a kiedy nie.

                  Wiemy też, że w kapitalizmie fundacje charytatywne mają się dużo lepiej niż w socjalizmie. To nie żaden sekret, że ludzie są bardziej skorzy pomagać, jeśli mają więcej środków do własnej dyspozycji. Odpowiedz sobie na proste pytanie – czy łatwiej jest pomóc panu Jankowi, który nagle stracił wszystko gdy zarabiasz 3000 PLN, czy też łatwiej mu jest w socjalistycznej Polsce, w której zarabiasz 1500 PLN i masz świadomość, że „przecież jest opieka społeczna, idź Pan zapytaj do urzędów o zasiłek”?

                  „Chcesz powiedzieć, że jak się zabierze ludziom darmową opiekę zdrowotną, to nagle poznają te 95% tajemnic samego siebie i cudownie zaczną o siebie dbać zmieniając wszystko?” – Tak. Jak zabierzesz ludziom łańcuchy państwa opiekuńczego i dasz wolność – szybko nauczą się z niej korzystać. Taka sytuacja zmusza ludzi i społeczeństwo do rozwoju i odpowiedzialności. Socjalizm zapina ludzi w kajdany, daje ochłapy i wmawia im, że sami sobie nigdy nie poradzą. Kto lepiej zadecyduje o Twoim zdrowiu, życiu i szczęściu – Ty, czy państwo?

                  I ostatnie pytanie – naprawdę uważasz, że 95% ludzi to „bydło”, które nie potrafi o siebie zadbać?

                  Polubienie

                2. Marcin brawo!! Uważam tak samo jak ty. Dla mnie bezdomny, który śpi pod mostem, nadal pozostaje człowiekiem i nie mam nic przeciwko, żeby byl leczony za moje składki. Kapitalizm to nie jest lek na cale zło

                  Polubienie

                  1. To świetnie. Ja nie mam problemu z tym, że Ty chcesz płacić na bezdomnych. Super, świetnie, że tak Ci się powodzi, że masz okazję. Ale nie każdy ją ma. Wiele ludzi w Polsce z trudem wiąże koniec z końcem i ich problemy to już nawet nie brakująca kasa na leki, ale to czy zapłacić w danym miesiącu za prąd czy za gaz… Tacy ludzie nie mają szansy wyjść z biedy, poprzez system, którego beneficjentem jest Twoja rodzina.

                    W kapitalizmie możesz stworzyć sobie nawet swój NFZ i leczyć się dokładnie tak samo jak teraz. Nic nie stoi na przeszkodzie. No może poza ludźmi, którzy nie będą zadowoleni i wycofają się z tego biznesu. Ale wtedy pozostaje kluczowe pytanie – czy powinniśmy ich siłą zmuszać, by opłacali Twój pomysł na opiekę zdrowotną?

                    Polubienie

                  2. Problem w tym, ze bezdomny tej pomocy nie dostanie. Gdyby tak bylo, ze pieniadze ze skladek pomagaja naprawde potrzebujacym, to nie byloby bezdomnych, a fundacje nie mialyby racji bytu. nawet tutaj w Wilekiej Brytanii gdzie ilosc benefitow jest pokazna, liczba bezdomnych tylko rosnie. A zeby otrzymac pomoc musisz byc zarejestrowany u lekarza rodzinnego, a zeby miec lekarza rodzinnego, musisz miec adres, a jak jestes bezdomny to adresu nie masz i tyle z Twojej pomocy.

                    Dla mnie bezdomny to tez czlowiek dlatego doplacam sie do fundacji, ktora umozliwia bezdomnym „resocjalizacje”, sciaga ich z ulicy, pomaga znalezc prace, szkoli w innych zawodach jesli jest taka potrzeba, pomaga ludziom ODBIC SIE OD DNA i stanac na wlasne nogi. To jest prawdziwa pomoc – motywowanie do wziecia swojego zycia w swoje rece. Osoby bedace na benefitach tego nie robia bo i po co? I tak dostana „swoje”. A wiesz co jest najlepsze w calej sytuacji? To, ze wplacam pieniadze do fundacji dobrowolnie i swiadomie, i dlatego, ze naprawde chce pomoc. Nie dlatego, ze pan minister powiedzial mi, ze mam to zrobic.

                    Polubienie

                    1. Ja też wpłacam na fundacje i angażuję się w akcje charytatywne, pomimo tego że płacę też składki na NFZ. A chodzi mi o sytuację, w której bezdomny który np ma zawał zostaje zabrany do szpitala i leczony. Bo znam taki przypadek. Nie rozumiem: Czy napisałam gdzies że ci którzy płacą składki automatycznie czują się zwolnieni z poczucia odpowiedzialności za słabszych, znajdujących się w trudnej sytuacji?

                      Polubienie

                    2. @Aga od tego wlasnie sa fundacje, od pomagania tym, ktorzy sa w trudnej sytuacji. Ja nie twierdze, ze placacy skladki czuja sie zwolnieni z obowiazku pomocy. Chodzi mi tylko o to, ze te skladki do tych potrzebujacych nie trafiaja. Bo gdyby trafialy, to fundacje nie mialyby racji bytu. A jest ich coraz wiecej. Czy gdyby ministerstwo porzadnie zarzadzalo pieniedzmi, ktore dostaje, czy taki np. WOSP musialby zbierac pieniadze na rozne aparatury? Nie, nie musialby. Panstwo bierze pieniadze, ale jak trzeba pomoc, to potrzebna jest interwencja fundacji.

                      Polubienie

      2. Piekne!Zawsze zastanawiaja mnie ludzie, ktorzy w tym zapchlonym systemie doszukuja sie jakis pozytywów.Obecna wladza psychopatow, jest wynikiem wieloletniej indokrynacji, wciskania ludziom kitu, zgodnie z zasada, ze klamstwo powtarzane wilokrotnie stanie sie prawda.GOWNO PRAWDA!Jestesmy spoleczenstwem zepsutym,zaklamanym,nietolerancyjnym.Przykrywamy swoja podlosc, zawisc woalka religijnosci, co wyglada komicznie i oblesnie zarazem.Szkoda moich przodkow, wszyscy z lini meskiej zgineli na wojnach i w wiezieniach za wolnosc..Ja przerwe to fatum.spakowanym…..Do zobaczenia.

        Polubienie

  20. Myślę, że upraszczasz trochę sprawę. Nie każdy ma na tyle silną wolę, żeby z dnia na dzień rzucić palenie, zmienić dietę, czy styl życia. Niektórzy nie zrobią tego nawet, jeżeli zabraknie darmowej opieki zdrowia. Wiele przypadków „niedbania o siebie”, to głęboko zakorzenione w podświadomości nawyki, których często ludzie nawet sobie nie uświadamiają – bo mechanizm wyparcia nie pozwala im tam zajrzeć. U niektórych potrzeba by najpierw długiej terapii, która by im uświadomiła, że żyją „niedbale” i gdzie tkwi tego przyczyna, która też często jest głęboko ukryta w ich podświadomości. Czasem zapalnikiem do takiego „niedbałego życia” jest niskie poczucie własnej wartości, czasem nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, czasem coś innego.

    Cieszę się, że mamy „darmową opiekę” w UK. Sam się do niej dokładam. Dwa miesiące temu maiłem wypadek, trochę z mojej winy, kosztowałoby mnie to pewnie parę tysięcy GBP, ale na szczęście „było za darmo”. Jesteśmy częścią jednej wielkiej rodziny, następnym razem ktoś inny może potrzebować pomocy – jak ja ostatnio – cieszę się, że dam na ratowanie jego życia swoje „trzy grosze”. Każdy z nas czasem popełnia błędy, jesteśmy tylko ludźmi. Każdemu należy się pomoc.

    Znam przypadek cukrzycy, który zakończył się amputacją nogi. Dlaczego? Amputacja była w wieku około 60 lat, problem zaczął się w dzieciństwie tej osoby. Zaczęło się od trudnego dzieciństwa, przemocy w rodzinie, kompleksów, trudności w radzeniu sobie z emocjami, co przełożyło się na cukrzycę w późniejszym wieku tej osoby. Skończyło się przewlekłą chorobą trwającą do dzisiaj. Możesz powiedzieć tej osobie, zmień sposób życia, proszę bardzo. Terapie u psychologa nie pomagały, ale może Tobie się uda.

    Polubienie

    1. Od takich przypadków są ubezpieczenia prywatne. Nic nie stoi na przeszkodzie by na wolnym rynku takie nabyć. Natomiast w przypadku gdy sam niszczysz sobie zdrowie – nadal możesz je nabyć ale już dużo drożej. To jest wg mnie sprawiedliwe rozwiązanie. Ja płacę za jednego kotleta na miesiąc, bo tyle „zjem”, a otyły płaci za 10 kotletów. I wszyscy są zadowoleni.

      Co do cukrzycy u „niewinnego” dziecka. Nie ma na świecie sprawiedliwości. Jedni rodzą się tacy, inni tacy. Jedni w takiej rodzinie inni w innej. Tego się nie da zmienić. Niestety i stety. Pisałam kiedyś art. „Nie miałam wyboru” w którym opisywałam dlaczego taka postawa jest mitem. Mitem, pchanym do przodu cały czas przez osoby, które nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Tak, wiele rzeczy nam się przytrafia, często niesprawiedliwych. Ale to nie oznacza, że nie powinniśmy nadal dążyć do ulepszania siebie i swojego życia. Na tym polega prawdziwe szczęście. I zabierając ludziom motywację, by do tego dążyć – motywację, którą dostaliśmy od samej natury – zabieramy im szansę na poszukiwanie swojego szczęścia.

      Polubienie

      1. Szczęście polega na… Tu jest pies pogrzebany, bo szczęście dla każdego polega na czymś innym. Dla jednego na ulepszaniu siebie, swojego życia, czasem życia innych. Dla innych polega na niezmienianiu niczego i akceptowaniu życia takim, jakie jest. Znowu opcji jest więcej, niż tylko jedna, którą uznałaś dla wszystkich za właściwą.

        Polubienie

        1. Czy dawanie ludziom wyboru w kwestii tego, jak definiują i szukają szczęścia nie jest traktowaniem z szacunkiem każdego człowieka? Czy nie jest respektowaniem jego praw? I czy zabieranie mu środków (pieniędzy) do poszukiwania tego szczęścia, tak jak uzna za stosowne i przeznaczaniu ich na wciskanie mu na siłę rzeczy, których nie chce lub które są kiepskiej jakości jest moralne i prawe?

          To jest błąd jaki popełniasz. Oddanie ludziom własności i wolności nie ogranicza w żaden sposób ich prawa do definiowania swojego szczęścia. Zabieranie tych rzeczy – tak. Moje własność i wolność kończą się tam, gdzie zaczynają się Twoje. Możesz szukać szczęścia robiąc co chcesz ze swoją własnością. Nie możesz – robiąc czegoś z czyjąś własnością.

          Polubienie

          1. Nie napisałem, że oddanie ludziom własności i wolności ogranicza ich prawo do definiowania swojego szczęścia. Napisałem, tylko że ludzie definiują swoje szczęście różnie, nie zawsze w ten sam sposób, w jaki robisz to Ty.

            Polubienie

            1. No tak, ale ja nigdzie nie piszę, że mam jedyną skuteczną receptę. Ja mówię o moich obserwacjach. Nie nakazuję nikomu rzucić wszystkiego i zmienić życia. Wręcz przeciwnie – zachęcam do własnych poszukiwań. Ale jeśli poszukiwania szczęścia dla kogoś oznaczają gwałcenie każdej napotkanej kobiety to logiczne jest, że to niemoralne i narusza własność i wolność i innych. Tak samo własność i wolność narusza socjalistyczne podejście do państwa.

              Polubienie

  21. Nie tylko otyli ludzie korzystają z opieki medycznej. Wiem, ze to bardzo popularne „wieszac psy” na sluzbie zdrowia. Ale ci ludzie uratowali mi życie, najpierw robiąc dializy, potem robiąc przeszczep nerki. Nie biore lekow „bo sa szkodliwe”, nie lecze sie „bo mi sie nudzi”. Moze nawyki zywieniowe zawsze byly bardzo dobre, moj styl zycia jest bez zarzutu, nigdy nie palilam papierosow. W mysl Twojego wpisu, nie powinno sie mnie leczyc, bo mimo, ze pracuje od 19 roku zycia i oplacam skladki, to moje leczenie jest kosztowne?
    Nie tylko otyli ludzie choruja.

    Polubienie

    1. Jest masa osób, którym medycyna nie jest w stanie pomóc, a jednak płacić składki muszą. Dlaczego TOBIE się należy opieka, a innym nie? Są osoby, które nie mogą funkcjonować z powodu różnych naprawdę drastycznych chorób i wymagają stałej dawki np. medycznej marihuany, która im pomaga, ale nie jest refundowana. Ba – nie jest nawet do zdobycia w Polsce tak naprawdę. Dlaczego TY jesteś WAŻNIEJSZA od tych osób? No dlaczego?

      Pytam, bo Twoje argumenty są takie, jak każdego socjalisty: „Mnie się należą pieniądze innych. Inni MUSZĄ płacić na moje zdrowie, moje dzieci, mój alkoholizm i moje papieroski”. Takie podejście to moralnie złe podejście.

      Ja Ci nie odmawiam opieki medycznej. Ja po prostu nie chcę na nią płacić. I nie chcę, żebyś Ty płaciła na moją. Chcę, żeby każdy był odpowiedzialny za siebie. A ten, kto chce być za innych przy okazji, bo ma wielkie serce – by robił to z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI, a nie pod groźbą więzienia czy innej kary.

      To, czego nie widzisz to nie tylko Twoja kulawa moralność („Moje życie jest ważniejsze niż innych życie, własność i wolność”) ale też fakt, że w systemie z wolnym rynkiem radziłabyś sobie o niebo lepiej.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s