Dlaczego politycy kłamią? Czy kiedykolwiek będziemy mieć normalny rząd?

Ostatnio usłyszałam: „Naprawdę liczyłem na PiS… ale teraz widzę, że  to kolejni tacy, co tylko dorwali się do koryta… Czy kiedykolwiek będziemy mieć normalny rząd, który coś w końcu zmieni?”.

Nie. Nigdy. Nigdy nie będziemy mieć normalnego rządu, normalnych polityków, ani tym bardziej normalnego państwa. Nigdy. I pozwól, że wytłumaczę Ci dlaczego.

Wyobraź sobie, że Twoi znajomi wybierają Cię na zarządcę w swojej firmie. Otrzymujesz pensję 10-krotnie wyższą, niż Twoja obecna. Praca jest łatwa, prosta i przyjemna. Wiele dni jest nawet wolnych. Dodatkowo otrzymujesz pełno darmowych „bonusów” jak np. wycieczki do najciekawszych miejsc na całym świecie, darmowe posiłki w restauracjach, imprezy firmowe, itp.

Widzisz się tam, w tej firmie, w otoczeniu znajomych? Jako wygrany? Widzisz, jak te wszystkie problemy, z którymi żyłeś do tej pory znikają? Jak nagle możesz sobie pozwolić na wszystko, o czym zawsze marzyłeś? Widzisz to wspaniałe życie w luksusie?

Teraz wyobraź sobie, że Ci znajomi wymagają od Ciebie, byś w swojej pracy podejmował konkretne decyzje. Nic dziwnego, wszakże to ich firma. Więc robisz to, czego oczekują. Ale Twoje decyzje powodują często bunt i niezadowolenie pracowników firmy. Niektórzy na zawsze opuszczają firmę i wyjeżdżają pracować w innych, gdzie są lepiej traktowani.

Z czasem Twoi znajomi wymuszają na Tobie kolejne decyzje, które prowadzą do jeszcze gorszego funkcjonowania firmy i jeszcze więcej pracowników się buntuje. Postanawiasz więc dokładnie sprawdzić, co jest grane. Okazuje się, że właściciele firmy od wielu lat oszukują swoich pracowników, zabierając im coraz większą część wypłat i obiecując, że w zamian zaoferują im różne „bonusy”.

Ale te bonusy albo się nie pojawiają, albo pojawiają się tylko dla nielicznych, a większość z tych pieniędzy finansuje… Twoją posadę i wszelkie luksusy firmowe dla właścicieli i zarządców takich jak Ty. Zauważasz też, że mógłbyś zacząć podejmować inne decyzje – dobre dla pracowników i firmy, które szybko spowodowałyby znaczny wzrost jakości ich życia i pracy. Ale to oznaczałoby, że sam ją stracisz. Że Twoja posada przestanie być potrzebna. I że w efekcie również Twoi znajomi sporo na tym stracą...

Co robisz?

Bohatersko poświęcasz się w imię wyższych wartości i kończysz z niczym, na ulicy, bez pracy, znajomych i perspektyw? Z wielkimi kredytami, które wziąłeś na swój luksusowy dom?

Tak właśnie wygląda polityka. By coś zmienić w tym kraju politycy musieliby poświęcić siebie. I chyba każdy zgodzi się ze mną, że to po prostu nigdy nie nastąpi. Nie tylko dlatego, że politycy to zwykle bardzo kulawe moralnie jednostki.

W perspektywie takiej, jak opisana powyżej nawet normalne i zdrowe jednostki ulegną i będą chronić ten chory system, który utrzymuje ich „u koryta”, a wyzyskuje innych. Każdy zawsze najpierw patrzy na siebie i swoich najbliższych, a dopiero później martwi się o innych.

Jak odsunąć władze od koryta?

Jak widać na powyższym przykładzie jest to fizycznie niemożliwe. Nie bez powodu mamy powiedzenie: „Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuj absolutnie”. Każdy z nas przyzwyczajony do konkretnego poziomu życia nigdy nie odda swojej pozycji dobrowolnie. Taka jest natura człowieka, czy nam się to podoba, czy nie.

Nie da się więc odsunąć władzy od koryta. Nie ma i nie będzie nigdy takich polityków, którzy coś w tej kwestii zmienią. Którzy nie zaczną zachowywać się jak świnie i przeżerać naszych ciężko wypracowanych pieniędzy, które oddajemy w podatkach.

Jedynym rozwiązaniem jest… pozbycie się koryta. Dopóki rząd ma dostęp do wielkich pieniędzy z podatków i pożyczek – będzie robił to, co robi od lat. To się nigdy nie zmieni, dopóki my nie zmienimy naszego podejścia. Jeśli będziemy czekać na normalnych i prawych polityków to będziemy czekać wiecznie.

Kto powinien wydawać Twoje pieniądze?

Wyobraźmy sobie teraz przez chwilę niemożliwe – że jednak znajdują się w Polsce politycy tak prawi, że zamiast „wyżerać” z koryta postanawiają faktycznie przeznaczyć całe pieniądze z podatków na społeczeństwo. Poświęcają na to nawet swoje własne zarobki. Pracują całkowicie za darmo i nie otrzymują nigdy żadnych bonusów. Czy to jest dobre rozwiązanie? Pomijając fakt, że niemożliwe – również to nie jest coś, co zmieni nasze państwo. Oto dlaczego.

Istnieją 4 możliwości wydawania pieniędzy:
  1. Kupujesz sam sobie coś za swoje pieniądze: w takim przypadku zwracasz uwagę na cenę i na przydatność danej rzeczy. Kupujesz rozważnie i oszczędnie.
  2. Kupujesz sam sobie coś za czyjeś pieniądze: tu nie zwracasz już uwagi na cenę, w końcu to nie Twoje pieniądze, ale nadal patrzysz na przydatność danej rzeczy. Kupujesz rozważnie, ale już nie oszczędnie.
  3. Kupujesz komuś coś za swoje pieniądze: zwracasz uwagę na cenę, ale nie patrzysz już na przydatność danej rzeczy. W końcu nie znasz dobrze potrzeb kogoś innego. Kupujesz nierozważnie, ale oszczędnie.
  4. Kupujesz komuś coś za czyjeś pieniądze: nie zwracasz uwagi ani na cenę, ani na przydatność danej rzeczy. Kupujesz nierozważnie, i nie oszczędzasz. W końcu nie znasz potrzeb danej osoby, a za całość płaci ktoś inny, więc co Cię to obchodzi, ile wydasz…

Która z powyższych sytuacji obrazuje funkcjonowanie rządu? Oczywiście 4 i również 2, bo rząd sam korzysta z „koryta”. Wówczas wydaje on Twoje pieniądze na Ciebie (nierozważnie i nieoszczędnie) oraz Twoje pieniądze na siebie samego (rozważnie ale nadal nieoszczędnie).

Efektem jest to, że zamiast samemu decydować najlepiej jak się da, bo to my, a nie nikt inny najlepiej znamy swoje własne potrzeby – oddajemy nasze pieniądze rządowi z zaufaniem, że wyda je lepiej niż my sami… A potem dziwimy się, dlaczego w naszym kraju jest tak źle…

Odpowiedzialność to wolność

Na domiar złego, nawet gdy wytkniemy rządowi, że źle rozporządza naszymi pieniędzmi – politycy i urzędnicy w Polsce nie są odpowiedzialni za swoje decyzje. Nie można więc ich w żaden sposób pociągnąć do odpowiedzialności.

Czy wyobrażasz sobie, że idziesz do kogoś obcego, oddajesz mu 50% wszystkich swoich pieniędzy i mówisz, żeby nim rozporządził i przeznaczył je na Ciebie, zabierając sobie sporą prowizję? I, że niezależnie od tego, jakie decyzje podejmie – nie jest za nie ani trochę odpowiedzialny?…

Nikt o zdrowych zmysłach nie zrobiłby czegoś takiego. Ale jednak jako społeczeństwo robimy to cały czas – oddajemy większość naszych pieniędzy (suma wszystkich podatków, jakie płacisz w Polsce to ok. 60% Twoich zarobków) rządowi i mówimy, żeby się nami „zajął”. I nie mamy nic przeciwko temu, by nie był za swoje decyzje ani trochę odpowiedzialny. Ani też temu, by wziął sobie sporo z tych podatków dla siebie…

Zmienić nasz kraj możemy tylko i wyłącznie zmieniając nasze podejście. Nazywając rzeczy po imieniu. I przede wszystkim – będąc odpowiedzialnym. I wymagając tej odpowiedzialności od innych – również urzędników i polityków.

Bez odpowiedzialności nie ma wolności, a bez wolności nie ma odpowiedzialności. Dopóki pozwalamy, by o naszym życiu decydował jakiś fircyk w parlamencie – nigdy nie będziemy wolnym narodem.

Będziemy bandą idiotów, żyjących pod dyktando cwaniaków, którzy dorwali się do koryta. Będziemy zapełniać to koryto naszymi ciężko wypracowanymi pieniędzmi i patrzeć jak kolejne świnie wyżerają z niego co się da i zostawiają nam ochłapy.  I dziwić się, dlaczego w naszym kraju nadal jest tak źle

Nie ma dobrych rozwiązań w kwestii państwowego koryta. Nie ma polityków, którzy poświęcą siebie w imię narodu. Nie ma na świecie człowieka, który mając do dyspozycji Twoje pieniądze wyda je mądrzej i oszczędniej niż Ty sam.

Wolność oznacza rozwój

Jedynym rozwiązaniem jest usunięcie koryta. A to oznacza usunięcie podatków. Nie trzeba nawet rewolucji – można to przecież przeprowadzić powoli, obniżając podatki z roku na rok, aż to minimalnego poziomu, pozwalającego utrzymać armię, sądownictwo i przedstawicieli państwa.

Zastanawialiście się kiedykolwiek po co są nam właściwie politycy? Po co są nam kolejne ustawy? Po co ta cała burza w mediach? Czy to jest naprawdę coś, czego nam potrzeba? Podziałów społecznych? Walki o to, kto dostanie więcej, a kto mniej ochłapów z koryta?

Państwa z ograniczonym rządem istniały na całym świecie i zawsze radziły sobie doskonale. Wszelkie badania potwierdzają, że im bardziej ograniczona rola rządu – tym lepsza organizacja państwa. Nowoczesna historia pokazuje nam niezbite dowody na to, że każda ingerencja rządu w życie obywateli – czy to w kwestii gospodarki, czy wolności osobistej – kończy się spowolnieniem rozwoju lub nawet całkowitą stagnacją.

Homo sapiens to jedyne w swoim rodzaju „zwierze stadne”. Jesteśmy bowiem egoistami o indywidualnych potrzebach, ale zdolnymi do organizacji w określonym celu. Potrzebujemy jednocześnie „stada” i wolności. By żyć szczęśliwie musimy móc zachować balans między swoją indywidualnością oraz organizacją w grupy. I ten balans zachować można tylko wtedy, gdy uczestnictwo w danych grupach jest dobrowolne.

Każde zmuszanie kogoś do partycypacji w czymkolwiek wbrew jego woli jest tyranią i szkodzi nie tylko jemu samemu, ale także danej grupie. W skali kraju zmuszanie ludzi do płacenia gigantycznych podatków szkodzi wszystkim. Podatnikom, bo zostają z tragicznej jakości edukacją, służbą zdrowia i każdą inną opieką społeczną. Bezrobotnym, bo zostają niewolnikami systemu, całkowicie pozbawianymi godności i możliwości rozwoju. I politykom – bo darmowa kasa z podatków wyniszcza nawet najsilniejsze moralnie jednostki i zamienia je w tyranów.

Najlepszym przykładem tego, jak bardzo podatki deprawują i odzierają z godności jest to, że po ich obniżeniu i co za tym idzie zlikwidowaniu państwowej opieki cała masa nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, urzędników, księgowych będzie domagała się od innych, by ich utrzymywali. Nawet jeśli ci inni nie będą tego chcieli dobrowolnie robić.

Czy wyobrażasz sobie właściciela jakiejś restauracji, że zmusza ludzi, by u niego jedli? Lub by płacili mu, nawet jeśli nie korzystają z jego usług, bo jedzenie im zwyczajnie nie smakuje?

Proste rozwiązania są zawsze najskuteczniejsze

Wyobraź sobie, że jutro budzisz się w Polsce wolnej. Gdzie tylko właściciele firm płacą stały, 10-procentowy podatek od zarobków brutto. Że cała papierkowa robota i urzędniczy burdel znikają. Że nie musisz się tym w ogóle martwić.

Wyobraź sobie, że nagle Ty i cała masa innych ludzi zarabia 2 razy tyle, co wcześniej. Że zamiast 2 tyś złotych miesięcznie masz nagle do dyspozycji 4 tysiące. Że benzyna kosztuje o połowę mniej. Jedzenie tanieje o 15%. A wszelkie sprzęty i technologie – o 25%…

Wyobraź sobie, że nagle możesz sobie kupić wszystko, czego potrzebujesz, a w kieszeni i tak zostaje Ci jeszcze drugie tyle pieniędzy, z którymi nie wiesz nawet, co zrobić.

Czy ci bezrobotni nauczyciele, lekarze, pielęgniarki nie zaoferowaliby wówczas natychmiast swoich usług? Dużo tańszych i co najważniejsze – takich, jakich oczekujesz? Dostosowanych do Twoich potrzeb? Wyobraź sobie, że to oni biją się o Ciebie i zapraszają do swoich szkół i gabinetów, a nie Ty stoisz w kolejce i czekasz wieczność, by Cię łaskawie przyjęli…

A co z urzędnikami, księgowymi, itp? Czy i dla nich nie znalazłoby się trochę pieniędzy z tego, co Ci zostanie po opłaceniu lekarzy i wyborze odpowiedniej szkoły? Może urzędnik, zamiast zabierać Ci czas i nerwy zaoferowałby poranną kawę w sklepiku? Może księgowy, zamiast zajmować się nudną papierkową robotą, stworzoną mu sztucznie przez rządowe zagmatwane ustawy i prawo – zaoferować mógłby popołudniowy lunch? Kto wie, ilu urzędników i księgowych odnalazłoby wówczas swoje pasje. A tym samym swoje szczęście…

Wiem, że wiele osób powie teraz „niemożliwe„. Ale co niby jest tu niemożliwe? To, że ludzie sami zorganizują się i stworzą innym miejsca pracy? Przecież to dzieje się co chwilę, w postaci nowo powstających restauracji, klubów, sklepów, itd. Przecież to my, naszymi portfelami głosujemy za tym, która firma i która usługa ma pozostać, bo jest nam potrzebna, a która ma upaść…

Czy niemożliwe jest to, że ludzie zaczną pomagać bezdomnym, chorym, czy inaczej poszkodowanym przez los? Przecież to dzieje się co chwilę, w postaci nowo powstających organizacji charytatywnych, czy chociażby akcji kościoła…

Czy niemożliwe jest to, że lekarz czy nauczyciel państwowy zacznie pracować prywatnie? I prywatnie oferować swoje usługi chętnym, a nie zmuszonym do płacenia za nie? Przecież prywatni lekarze i nauczyciele już istnieją, mają się świetnie i oferują najlepsze usługi…

Czy niemożliwe jest to, że ludzie zaczną wspierać innych w ich biznesach, start-upach, czy budowaniu jakiś wynalazków i nowych technologii? Przecież to dzieje się już teraz – masa biznesmenów i bogaczy wspiera różne projekty, czy w inny sposób ryzykuje swoim majątkiem…

Żadna z tych rzeczy nie jest niemożliwa – one wszystkie już mają miejsce. Jedyna różnica polegałaby na tym, że ludzie mieliby dwa razy więcej pieniędzy, by te organizacje, szpitale, szkoły, biznesy, firmy, wynalazki, itp – wspierać. Mieliby wolność, by decydować czego naprawdę potrzebują…

To, co jest niemożliwe to to, że  rząd wyda Twoje pieniądze lepiej niż Ty sam. Jak i również to, by osiągnąć wolność nie biorąc odpowiedzialności za siebie i swój kraj…

„Zawsze zastanawiałem się, dlaczego nie zjawia się ktoś, kto w końcu coś z tym wszystkim zrobi… Aż zdałem sobie sprawę, że ja też jestem kimś…”

Lily Tomlin

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

10 myśli nt. „Dlaczego politycy kłamią? Czy kiedykolwiek będziemy mieć normalny rząd?”

  1. Polecam książkę „jak być wolnym” Toma Hodkingsona. Wiele z powyższych tematów jest tam pięknie opisanych i rozwiniętych.
    Co do naszego kraju, ja już się nie łudzę… Jeśli ktoś zna historię, ten wie że „narodem jesteśmy wspaniałym ale społeczeństwem beznadziejnym”. Przerabiamy swoją historię po raz kolejny – kłótnie, podziały, chory patriotyzm (nacjonalizm), niezrozumienie sąsiadów, brak empatii, cwaniactwo. Niewielu cieszy się z ogromnego sukcesu jaki osiągnęliśmy w ostatnim dwudziestoleciu, a być może (niestety) niedługo okaże się że obecne lata to był kolejny „przecinek” w historii, kiedy mieliśmy wolność.
    Moja skromna rada i gorąco namawiam, żeby wyjechać, przynajmniej na jakiś czas ! Nie bać się! Uwolnić się od domów, kredytów, toksycznych związków! Zawsze jest na to czas, a życie macie jedno. Jest wiele fajnych miejsc na świecie do życia, lub przynajmniej do mentalnego oczyszczenia…

    Polubienie

  2. Czytam Wasze komentarze..”potrzeba zmienic”..to najczesciej uzywany zwrot.Co zrobiliscie, by to zmienic?Dalej pracujecie w korpo, nakrecajac dochody niewiadomo kogo, bo nikt nie wie kto jest na poczatku listy plac.Wzieliscie kredyt na mieszkanko, auto z reklamy, telefon . chwilowke, by poleciec na wczasy.Dalej podniecacie sie kozaczkami z wystawy w sklepiku w galerii..nie mozecie zyc,bez podartych spodenek jakie ma ta wredna kolezanka.Wrzucacie pieniazek na tace…Nic nie zmienicie , jak nie zaczniecie od siebie!

    Polubienie

    1. święte słowa! I nie trzeba wcale dużo – wystarczy obejrzeć 2 systemy, jakie mamy do wyboru i zrozumieć jak działają: socjalizm i kapitalizm. A potem głosować za tym, który buduje bogactwo.

      Polubienie

  3. W Polsce jest problem mentalny z takim podejściem. Ludzie wolą gdy ktoś coś za nich zrobi, gdy ktoś za nich podejmie decyzję. W razie co jest na kogo zwalić winę, że nam się coś nie udało. Wszystko przecież przez sędziego, który wydał niesprawiedliwy wyrok. Jestem mediatorem i widzę np,. że ludzie często zamiast polubownie starać się rozwiązać spór, znaleźć rozwiązanie dostosowane do ich potrzeb wolą pozostawić to właśnie sędziemu. Tyle, że z wyroku zawsze ktoś będzie niezadowolony

    Polubienie

  4. Tak, potrzebna jest zmiana mentalna. I ona się dokonuje. Jeżeli nie nastąpi jakiś kataklizm, to wykształcą się nowe elity, dla których etos służby będzie ważniejszy od korzyści osobistych. Tylko na to potrzeba czasu i wiedzy. Młodzież już potrafi odróżniać, lecz za mało wie, dlaczego powinno być tak, a nie inaczej. Ale się nauczy, jestem o tym przekonany.

    Dzisiejszy system jest tak skonstruowany, by władza była samowybieralna. Klientami systemu są wszyscy pracujący na etatach państwowych. I jest ich coraz więcej. Na kogo będą głosować? Oczywiście na tych, którzy ich karmią.
    Dlaczego politycy kłamią? Bo nikt ich nie rozlicza z obietnic, więc mogą. Od ćwierć wieku, a nawet dłużej, wciąż ci sami ludzie na świeczniku mówią nam, że jest dobrze, a będzie jeszcze „dobrzej”…

    Dałaś przykład 10% podatku dochodowego od firm.
    Podatek dochodowy jest karą za dobrą pracę – kto zarabia więcej, więcej musi oddać. To jest nieetyczne i niewychowawcze. Poza tym, można przy nim kombinować poprzez podwyższanie kosztów. Chyba lepszy byłby podatek obrotowy oraz konieczny na potrzeby samorządów, podatek od nieruchomości. Zakładam bowiem, że społeczeństwo będzie chciało utrzymać z własnych pieniędzy straż pożarną, policję i pogotowie. Przynajmniej na początku.

    Polubienie

      1. Chodzi Ci tylko o listę płac i tylko dotyczącą właścicieli? No a co ze służbowym samochodem, domem, wakacjami i czym tam jeszcze? A druga kwestia z tym związana – są różne formy prowadzenia działalności, w szczególności spółki. I co, kiedy spółki są właścicielami spółek?
        Zresztą, nie zastanawiaj się nad tym. Wchodzenie w zarobki, według mnie, nie jest najlepszym pomysłem. To musi być coś, czego nie da się ominąć i tutaj widzę trzy możliwości, o dwóch pisałem. Mogłyby to być podatek obrotowy, podatek od nieruchomości oraz tak zwany, podatek pogłówny, czyli stała suma od każdego z wybranej grupy osób (np: od ludzi pracujących zarobkowo).
        Ale znowu z dyskusją schodzimy poza temat główny, czyli zmianę mentalną społeczeństwa z ludzi sowieckich (homo sovieticus), wyzbytych wolnej woli, na normalnych, myślących homo sapiens.
        W sondażu, chyba jeszcze w latach 90tych, czytałem, że większość osób woli płacić wyższe podatki, ale z większą ilością ulg, niż niskie podatki bez ulg. Wydawało im się pewnie, że na tym zyskują…

        Polubienie

        1. Ale tak na prawdę to po co w ogóle zajmować się kwestią podatku dochodowego. Na dzień dzisiejszy mamy trzy podatki. PiT, CiT i VAT. I tak naprawdę to spokojnie wystarczy VAT. Przedsiębiorca płaci różnicę w VACIE a obywatel płaci VAT przy zakupach i już. PIT i CIT do likwidacji.

          Pozdrawiam

          Polubienie

          1. Jest to mniej więcej to co proponowałam w innym komentarzu. Podatki tylko od wygenerowanego zysku, jednostkowe, dla przedsiębiorców. Pracownicy płacą wtedy pośrednio, cały proces jest uproszczony maksymalnie. Nie ma miejsca na cwaniactwa i ukrywanie „dochodów” itp.

            Polubienie

  5. Trzeba byłoby jeszcze zmienić mentalność społeczeństwa, które mam wrażenie w znaczącej większości ma problem z wolnością i wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. Do tego uwielbia jak ich poprowadzi jakiś wódz i coś im ktoś da…

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s