Czy to prawdziwa miłość? Jak zbudować trwały związek?

Mimo, że nie czytam i nie oglądam żadnych wiadomości, poprzez znajomych docierają do mnie niektóre większe historie. Jak ostatni „news roku” o rozwodzie Angeliny Jolie i Brada Pitta…

Zawsze w takich momentach zastanawiam się, dlaczego to niby takie szokujące? Rozstania w Hollywood są tylko kwestią czasu. Na palcach jednej ręki można policzyć trwałe i zdrowe związki w show biznesie. Nie bez powodu są to te, o których prawie nigdy nie słyszymy…

Zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego tak jest? Dlaczego celebryci nie potrafią budować trwałych relacji? Dlaczego mamy dziś tyle rozwodów? Oczywiście jest kilka powodów, ale pierwszy i najważniejszy to niezrozumienie czym jest prawdziwa miłość.

Pożądanie – czyli pseudo miłość

Pierwsze oblicze miłości to właśnie ta Hollywoodzka miłość – czyli zwykłe pożądanie, które każdy doskonale zna. Zwykły, zwierzęcy instynkt, służący reprodukcji w naturze. Znaczenie ma tu tylko i wyłącznie wygląd – tym bardziej pociągający im więcej silnych genetycznie cech dana osoba posiada.

Piękne ciała, długie włosy, symetryczne rysy, młodo wyglądająca skóra, itd. – właśnie dlatego w show biznesie mamy tyle operacji plastycznych. Bo w tym świecie liczy się wygląd – szczególnie u kobiet. Mężczyźni show biznesu to bardzo prymitywne samce, a kobiety show biznesu to bardzo prymitywne samice. Oni szukają dobrego wyglądu, one – silnego i władczego osobnika.

A zachodnia kultura, przesiąknięta dziś show biznesem podąża w tym samym kierunku. Kobiety malują się, stroją i „fotoszopują” tworząc kompletnie sztuczny obraz siebie. Mężczyźni „pakują” na siłowni i gonią za pieniędzmi, które mają dać im status i władzę. Wszystko dyktowane jest tu właśnie pożądaniem – zarówno kobiety, jak i mężczyźni chcą być atrakcyjni.

Pożądanie mija równie szybko, co przychodzi – jednego dnia możesz „zakochać się” w jednej osobie, a następnego być zainteresowany zupełnie inną. I właśnie dlatego związki celebrytów są słabe i nie trwają długo – samo pożądanie nie zbuduje trwałej relacji, a świat show biznesu pełen jest ponętnych osobników bez większych wartości moralnych. Zdrady, rozwody, ponowne zejścia i rozstania par – to naturalne zachowania prymitywnie myślących osób. Dających się ponieść instynktom.

I być może właśnie przez ten wpływ show biznesu na naszą kulturę popełniamy gigantyczny błąd – sądzimy, że pożądanie jest pierwszym i niezbędnym elementem miłości – lub nawet mylimy prawdziwą miłość z silnym pożądaniem.

Pożądanie przychodzi i odchodzi, jest tylko instynktownym zachowaniem naszego ciała. Nie jest i nie musi być pierwszą fazą związku. Miłość „od pierwszego wejrzenia” nie jest wcale niezbędna, by zbudować trwałą, zdrową i namiętną relację.

Często słyszy się „Nie mam szczęścia co do mężczyzn/kobiet”. Kobiety żalą się, że zawsze trafiają na samych „gnojków”, a mężczyźni – na same „zołzy”. Na pewno masz kogoś takiego wśród swoich znajomych. Przyjrzyj im się dokładnie – są to osoby, które kierują się właśnie swoim instynktem – pożądaniem. Nie zainteresują się nikim, dopóki ta osoba nie będzie wzbudzać w nich tej prymitywnej reakcji.

Opieranie relacji na pożądaniu jest jak budowanie domu na fundamentach ze świeżych, soczystych pomarańczy – niby piękne i apetyczne, ale to musi bardzo szybko zgnić i się zawalić. Niemożliwe jest bowiem utrzymanie tego uczucia na tym samym poziomie przez dłuższy czas. Pożądanie służy reprodukcji, a nie budowaniu relacji.

Zauroczenie – czyli raczkująca miłość

Zauroczenie pojawia się, gdy nawiązujemy emocjonalną więź z drugą osobą. Chcemy przebywać z nią razem jak najczęściej, godzinami rozmawiać na najróżniejsze tematy, nie możemy przestać o niej myśleć.

Zauroczenie może, ale nie musi być następstwem pożądania. I na odwrót – pożądanie może narodzić się podczas zauroczenia. Emocjonalną więź buduje się bowiem dużo łatwiej i szybciej przy jednoczesnej fizycznej więzi.

Zauroczenie to zafascynowanie drugą osobą i wszystkim, co z nią związane. Tzw. „chemia„, którą odczuwamy – burza pozytywnych emocji, które z nią kojarzymy. I ponieważ większość osób nie rozumie i nie potrafi odczytywać swoich emocji – zauroczenie równoznaczne jest dla nich z tzw. „zaślepieniem„, czyli skupianiem się na pozytywnych emocjach, a zagłuszaniem i ignorowaniem tych negatywnych. Obraz drugiej osoby jest idealny i nienaruszalny, a każdy, kto się nie zgadza jest „usuwany” z tej „drogi do szczęścia”.

Właśnie dlatego relacje z niektórymi osobami potrafią zmienić się lub całkowicie ulec degradacji gdy poznają one kogoś nowego. Właśnie dlatego niektórzy zmieniają się nie do poznania pod wpływem zauroczenia – raczkującej, dziecinnej, naiwnej wersji miłości.

Zauroczenie nierzadko pcha różne osoby do popełniania naprawdę wielkich błędów i podejmowania całkowicie niezrozumiałych decyzji. Intuicja tu nie działa, takie osoby selekcjonują tylko pozytywne emocje i na ich podstawie budują swoją rzeczywistość. Dają się, dosłownie, ponieść swoim emocjom. Nie zważają na nawet najsilniejsze sygnały od lęku czy smutku.

Zauroczenie trwa zwykle od kilku miesięcy do roku i ostatecznie zanika. Związane jest to z tym, że w miarę jak coraz lepiej poznajemy drugą osobę świeżość i ciekawość w związku zaczyna powoli ginąć. Mija zaślepienie i zaczynamy dostrzegać również te negatywne strony uznawanych wcześniej za „idealnych” partnerów.

W tym momencie wiele osób uznaje, że ich miłość się „wypaliła” i idzie szukać nowych partnerów, którzy zapewnią znów ten chwilowy, miłosny „high”. Część związków przeżywa mały kryzys, związany z „przejrzeniem na oczy” i dostrzeżeniem poważnych wad partnera. Pojawiają się pytania o sens relacji i przyszłość.

Zaangażowanie – czyli miłość prawdziwa

Tylko nieliczne osoby są zdolne pójść dalej niż zauroczenie i zbudować trwały i zdrowy związek. Zależy to nie tylko od dojrzałości emocjonalnej, czyli zdolności słuchania swoich uczuć i przekazania ich, ale także od zgodności: celów, wartości moralnych, wizji przyszłości. Jeśli dana para potrafi komunikować się w kwestii emocji i jednocześnie ma podobne spojrzenie na życie – zaczyna budować zaangażowanie.

Zaangażowanie to dziś prawdziwa rzadkość, a większość relacji, również rodzinnych czy przyjacielskich opiera się na wygodzie, zależności lub samym czerpaniu zysków. Zaangażowanie tym się różni od zauroczenia, że nie mija, gdy pojawiają się trudne momenty w życiu, podczas których przeważają negatywne emocje. Osoby niedojrzałe emocjonalnie „uciekają”, osoby dojrzałe, które potrafią się zaangażować w związek – zostają i walczą.

I tu należałoby zaznaczyć coś, co bardzo często powtarzam: „Udany związek to ciężka praca”. Wszelkie banialuki typu: „Jak spotkasz tą jedyną/tego jedynego to wszystko przyjdzie Ci łatwo” należy włożyć między bajki. Pomysł, że przy odpowiedniej osobie będzie nam się „chciało” przechodzić przez trudy życia i akceptować jej wady i problemy jest po prostu absurdalny. Nie znam żadnego zdrowego związku, który nie miewa gorszych momentów.

Świetnie skwitował to kiedyś mój przyjaciel: „Udany związek nie polega na tym, że nigdy się nie kłócisz, tylko na tym, że potrafisz się z tą osobą kłócić”. W przypadku niedojrzałej miłości typu „zauroczenie” kłótnie szybko, lub powoli niszczą związek, w przypadki miłości dojrzałej jest odwrotnie – kłótnie wzmacniają relację i potęgują zaangażowanie. Prowadzą bowiem do niezbędnych w każdym zdrowym związku kompromisów.

Osoby silnie zaangażowane dosłownie postrzegają drugą osobę jak swoją „drugą połówkę”. Zagrożenie dla drugiej osoby postrzegane jest przez nich jak zagrożenie dla nich samych. To właśnie ta niezwykle silna więź powoduje, że rozwody po wielu latach małżeństwa są dla wielu tak silnym ciosem, z którym nie potrafią sobie poradzić. Z punktu widzenia psychologii niektóre rozstania i związany z nimi ból można porównać do np. utraty dziecka. Jest to bowiem utrata części siebie.

Warto tutaj zauważyć, że zaangażowanie, czyli prawdziwa miłość nie jest tylko domeną związków. Prawdziwą miłość buduje się również między rodziną i przyjaciółmi. Relacje te różnią się od związku tylko tym, że nie występuje w nich zauroczenie i pożądanie.

Zdrowy i trwały związek, jak wspominałam wyżej, wymaga ciągłej pracy. Również po to, by ciągle móc odnawiać to zauroczenie i pożądanie, które prędzej czy później mija. Niestety większość par, nieświadomie zaniedbuje swoje związki gdy pojawia się kariera, dzieci, czy jakieś trudności w życiu.

Kiedyś przypadkiem wyczytałam gdzieś, że w kulturze Słowian każda para w niedzielę wieczorem miała tzw. „czas dla związku”, czy coś w tym stylu. Polegało to na tym, że dzieci oddawano pod opiekę i małżeństwo miało czas dla siebie, podczas którego mogło w spokoju porozmawiać, wyjaśnić konflikty i problemy. Zaaplikować tę prostą metodę w dzisiejszych „zapracowanych” i „zadziecinnionych” związkach i daję sobie rękę uciąć, że ilość rozwodów spadnie o połowę…

Czy prawdziwa miłość jest „na wieki”?

Nie. Jeszcze raz powtórzę – zdrowy i trwały związek wymaga ciągłej pracy. Nawet największa i najprawdziwsza miłość, czyli najsilniejsze zaangażowanie nie oznacza, że coś będzie trwać wiecznie. 

Wszystko dlatego, że ludzie się zmieniają. I czasem zmieniają się cele życiowe. Choć zdarza się to bardzo rzadko – nawet bardzo zaangażowane jednostki muszą czasem wybierać pomiędzy szczęściem w związku, a szczęściem z „zewnątrz”. Sam związek jest bowiem ważnym, ale tylko jednym elementem szczęśliwego życia i nie należy o tym zapominać.

Według moich obserwacji najważniejszą rzeczą warunkującą trwałość związku są wspólne wartości moralne. Cele życiowe się zmieniają, ale wartości moralne pozostają prawie zawsze stałe. Nie bez powodu radykalni liberałowie tworzą udane związki z liberałami, a radykalni prawicowcy z prawicowcami. Im więcej wartości wspólnych – tym większa jest szansa na zbudowanie trwałego i zdrowego związku.

Dlatego właśnie można być szczęśliwym zarówno w tzw. „otwartym związku” jak i w tradycyjnym modelu małżeństwa. Kluczem do szczęścia jest poznanie samego siebie i określenie swoich wartości i celów w życiu. Oraz sprawnej i jak najmniej konfliktowej komunikacji. Szczególnie, jeśli pojawiają się w naszym życiu jakieś problemy.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

10 myśli nt. „Czy to prawdziwa miłość? Jak zbudować trwały związek?”

  1. Ja jestem wierzącą i praktykującą chrześcijanką, a mój mąż wierzącym i praktykującym muzułmaninem i jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Każdy z nas szanuje religię drugiej osoby i mimo dwóch różnych podejść do kwestii wiary, nasze wartości moralne są bardzo podobne, dlatego zgadzam się w stu procentach z tym, że wspólne wartości są niezwykle ważne dla zbudowania trwałego i szczęśliwego związku. Oczywiście musieliśmy wypracować kilka ważnych kompromisów, ale każdy z nas jest otwarty na rozmowę i nieupieranie się za wszelką cenę przy swojej racji. Tak więc wspólne wartości i wspólne cele to rzeczywiście podstawa zdrowej i trwałej relacji z drugą osobą.

    Polubienie

    1. Ja myślę że to ma też związek z tym, jak bardzo fanatycznym się jest wierzącym. Jeśli ktoś szanuje wiarę wyżej niż związek to nie może się on udać. Jeśli ktoś, tak jak piszesz, myśli odwrotnie to jest to możliwe. Aczkolwiek w przypadku muzułmańskiej kultury, nie zawsze, ale bardzo często ich wartości są „odwrotne” od naszych. Tzn przykładowo Muzułmanin może Cię okłamywać (nie mówię, że tak jest) i w ten sposób manipulować i to jest w jego kulturze cecha pozytywna. Jest to pozytywną wartością. Dlatego właśnie te 2 kultury rzadko się dogadują. Są oczywiście też tzw. „moderate muslims” czyli Muzułmanie wychowani w naszej kulturze, ale to zupełnie inna para kaloszy 😀

      Polubienie

    1. Każdy związek może przetrwać, kwestia komunikacji i kompromisów. Ja np. jestem agnostyczką, a do kościoła chodzę i religii nie deprecjonuje, uznaję ją za część tradycji rodzinnej np. Jeśli ateista też do czegoś takiego podchodzi podobnie to czemu nie miałby stworzyć udanego związku nawet z osobą bardzo religijną?

      Polubienie

      1. Odnosze się tutaj do tego co napisałaś w tekście, czyli o wartościach moralnych. Np. kobiecie katoliczce bedzie brakowac obecnosci jej mezczyzny/meza w kosciele, zaangazowania w praktykach religijnych itp

        Polubienie

        1. Niekoniecznie. Nie mierz innych swoją miarą. Tak jak napisałam – ja np. jestem agnostyczką, co nie oznacza, że nie mogę pójść do kościoła z rodziną. Tak samo katolik może być wierzący i praktykujący i jednocześnie mieć na tyle wolności i wyobraźni, by móc nawet debatować z ateistą i się świetnie z nim dogadywać. W każdym związku są kompromisy i są ugody. Najlepszym przykładem jest „ja nie uczestniczę w Twoich spotkaniach z przyjaciółkami, a Ty nie uczestniczysz w moich męskich spotkaniach” 😀

          Polubienie

          1. Chyba źle zrozumialas moje pytanie 😉 Mi też nie przeszkadza ze np. moja babcia jest religijna i chodzi do kosciola. Chodzi mi tutaj o związek, o osobe z ktora sie zyje i podejmuje wspolne decyzje. Co w sytuacji gdy jest 1. listopada, druga osoba sama jedzie z dziecmi na 1-2 godzinna mszę na cmentarzu, a ateista siedzi w domu? Albo jak druga osoba bedzie co tydzien chciala zabierac dzieci do kosciola? Czy to nie są właśnie róźne wartości moralne o których mowa w poście, że tylko podobne spajają związek?

            Polubienie

            1. Przecież właśnie na to pytanie Ci odpowiedziałam. Ja jestem agnostyczką, co nie przeszkadza mi 1 listopada wpaść na cmentarze, a w niedzielę do kościoła. Dlatego mówię – wszystko zależy od stopnia zradykalizowania czyli ilości wolności.

              Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s