Język hiszpański w 6 miesięcy – krok po kroku

Jeden z najpopularniejszych i najłatwiejszych do nauki języków na świecie – piękny, melodyjny hiszpański. Co sprawia, że tak łatwo go przyswoić? I dlaczego ludzie go uwielbiają? Odpowiedź jest prosta – emocje!

Język hiszpański to jeden z tych języków, w których emocje grają najważniejszą rolę. Jego melodyjność bierze się właśnie z silnego akcentowania tego, co chcemy podkreślić. To język, który wspaniale nadaje się do luźnych pogawędek, poezji czy piosenek, ale za to w roli oficjalnego nośnika informacji brzmi po prostu prześmiesznie.

Jeśli chcesz naprawdę się go nauczyć – musisz nauczyć się tak naprawdę na nowo wyrażać siebie. Nie da się mówić dobrze po hiszpańsku nie wyrażając jednocześnie swoich emocji. Wymaga to pewnego przełamania swoich wewnętrznych blokad – ale gdy już tego dokonasz, odkryjesz zupełnie nowy, nieznany Ci wcześniej świat niesamowitej wolności i swobody w wyrażaniu swoich myśli.

Właśnie dlatego hiszpański jest uwielbiany na całym świecie – to język, który płynie prosto z serca. Wyzwala duszę południowca i pozwala Ci komunikować się z taką samą beztroską, z jaką komunikują się Hiszpanie czy mieszkańcy Ameryki Łacińskiej. Osiągnięcie poziomu komunikacyjnego przyjdzie naprawdę szybko – ale po kolei.

Od czego zacząć? Przede wszystkim przeczytaj ten artykuł.  Potem od razu, bez zbędnego „zacznę od jutra” rozpocznij budowanie środowiska które zmusi Cię do uczenia się hiszpańskiego zupełnie bez wysiłku. To pierwsza i podstawowa faza:

Faza obserwacji


 telefon, komputer, tablet

Wszelka elektronika z jaką obcujesz ma prawie zawszę opcję zmiany języka – przestawiasz je na język hiszpański. Tak, będzie ciężko przez pierwszych kilka dni. Potem się przyzwyczaisz i w ten sposób nauczysz bardzo wielu wartościowych codziennie używanych słów i zwrotów

interfejs facebooka, gmaila

I innych tego typu tworów też ma opcję zmiany języka – jak wyżej (zwłaszcza facebook daje świetne efekty bo znasz doskonale używane tam hasła)

podcasty i/lub radio/muzyka

Wyszukaj interesujące Cię audycje i miej je zawsze przy sobie (w telefonie lub link do wersji online). Polecam słuchać mniej odcinków ale po kilka razy (w losowym ciągu) – uczysz się w ten sposób lepiej niż słuchając ciągle czegoś nowego. Wyszukaj lub poproś kogoś o polecenie muzyki z hiszpańskimi tekstami – najlepiej typu rap, gdzie po prostu dużo „gadają”. Ja podczas nauki hiszpańskiego słuchałam fenomenalnego zespołu „Calle 13”, który serdecznie polecam.

Najważniejsze aby było to coś co Ci się spodoba – nauka ma być przyjemnością i dodatkiem do rozrywki, a nie katorgą. Słuchaj naprzemiennie – w pracy/szkole, w drodze do niej – tego na co masz akurat ochotę.

seriale i filmy

To najważniejsza część nauki – jako że tu uczysz się na podstawie swojej pamięci, z gestami, sytuacjami, etc. Wybierz serial, który dobrze znasz (widziałeś przynajmniej raz np. po polsku lub angielsku). Np. Friends (dostępne np. tutaj), How I Met Your Mother (dostępne tu), lub każdy inny – wystarczy wyguglać:

nazwa serialu/filmu +espanol +online

Filmy dostępne są np. tutaj. Znów – wybieraj takie, które już dobrze znasz (widziałeś kilka razy). Polecam animacje i bajki (np. Disney’a) – mają zwykle dużo większy ładunek emocjonalny przez co ułatwiają naukę. Seriale oglądamy codziennie, najlepiej po 2-3 lub więcej odcinków. Są ważniejsze niż filmy bo szybciej się z nich uczysz. Dodatkowo, zwykle są krótkie, przez co możemy je obejrzeć w wolnej chwili – np. podczas śniadania/obiadu.

Aplikacje/gry

Istnieje wiele aplikacji na smartfony do nauki języków. Osobiście zawsze korzystam z Duolingo – bo to jedyna aplikacja, która zwyczajnie jest interesująca i mamy ochotę jej używać. Nauka staje się ciekawą grą. Jedyny mankament jest taki, że nie mamy dostępnego języka hiszpańskiego z poziomu polskiego – jedynie z poziomu angielskiego – musimy więc znać ten język, żeby za jego pomocą móc uczyć się hiszpańskiego. Aplikacja jest tak napisana, że kolejne lekcje mijają bardzo szybko. Polecam jej używać zawsze wtedy, kiedy macie akurat wolną chwilę i sięgacie po telefon, żeby sprawdzić facebooka, itp. Zamiast tych wszystkich zjadaczy czasu wybierajcie coś co nauczy Was języka: w kolejce do kas, w poczekalniach, w drodze do pracy/szkoły, w oczekiwaniu na znajomych, itd.


Zasada jest prosta – uczymy się bez wysiłku, bo język dosłownie otacza nas z każdej strony. Po około tygodniu pojawiają się pierwsze skojarzenia – w głowie zaczynają pojawiać się pojedyncze słowa lub frazy dotyczące danej sytuacji.

UWAGA! Tu nie chodzi o to, żeby cokolwiek rozumieć. Uczysz się tak samo jak przyswaja język małe dziecko – poprzez obserwacje i dedukcje. Jest to dużo potężniejsza forma nauki, niż forma „podręcznikowa”. Obserwujesz bowiem całe sytuacje i używane w nich frazy. Po około miesiącu zaczniesz kojarzyć jakich wyrażeń i słów używa się w jakiej sytuacji i do przekazania jakich treści. To gigantycznie przyśpiesza fazę drugą:

Konwersacje


 Tandem/Spotkania

Po około 2-3 miesiącach jesteś gotowy by zacząć próbować mówić po hiszpańsku. Cały czas kontynuuj obserwacje z fazy pierwszej – seriale, filmy, muzyka – tym otaczasz się nieprzerwanie i dodajesz do tego żywy kontakt z językiem. Wyszukaj w swoim mieście grupy/osoby mówiące biegle po hiszpańsku (niekoniecznie sami Hiszpanie, czy Latinos – mogą to być osoby z innych krajów – grunt aby nie mówiły po polsku).

Zwykle w większych miastach można znaleźć spotkania lub kluby itp. Zapisz się do tych grup (np na FB) i uczęszczaj tak często jak to tylko możliwe. Dodatkowo poszukaj tzw. tandemu – osobę, która język, którego ty się uczysz a chce się nauczyć tego, który ty znasz (np. polskiego). Istnieją strony typu Scrabbin.com oraz grupy tego typu na FB. W razie całkowitego braku opcji – pozostają Ci odpłatne konwersacje w szkołach językowych – nie jest to najlepsza opcja, ale z braku laku…

Osobom, które nie mogą sobie na to pozwolić pozostaje szukać partnera do rozmów na Skype lub poprzez Whatsapp, itp (wiadomości głosowe).

Uwaga – przy tego typu serwisach bardzo dużo osób nie odpisuje na nasze wiadomości – jest to spowodowane tym, że wielu już znalazło swoich partnerów do nauki i zwyczajnie nie ma czasu odpisywać lub zapomnieli usunąć konto np. po wyjeździe z miasta. Nie należy się tym zrażać tylko szukać dalej. 

Ja, swoich tandemów też szukałam czasem bardzo długo – a niektórzy, po spotkaniach okazywali się kiepskimi partnerami do nauki – tego typu wymiana wymaga pewnego poziomu pewności siebie, której niestety dużo osób nie ma. Nie przejmujcie się więc, jeśli nie znajdziecie swoich tandemów od razu – próbujcie i szukajcie. 

Idealnie byłoby poświęcać na konwersacje 2-3 dni w tygodniu (1,5-2 godz., z czego połowę czasu mówimy w jednym języku, a drugą połowę – w drugim).

Nie stresuj się, początki są bardzo trudne. Poinformuj swoich rozmówców, że dopiero zaczynasz i nie jest Ci łatwo – będą dodawać Ci otuchy i pomagać. Szybko zauważysz też, że zaczynasz „myśleć” po hiszpańsku – już po pierwszym tygodniu intensywnych prób mówienia (i przy okazji słuchania swojego rozmówcy!) do głowy zaczną Ci mimowolnie przychodzić słowa i wyrażenia po hiszpańsku. To świetny znak, że zaczynasz czuć się z tym językiem komfortowo.

UWAGA: nigdy nie myśl i nie analizuj, czy to co mówisz jest poprawne gramatycznie. Twoim celem jest komunikować się, przekazywać to co chcesz powiedzieć (oczywiście na początku to są całkowite podstawy). Będziesz robić masę błędów, nie unikniesz tego. Przyjmij prostą zasadę – nie ważna jest ilość błędów – ważne jest jak dobrze Twój rozmówca Cię rozumie. Początki są trudne, ale już po miesiącu zauważysz, że podstawowe konwersacje nie sprawiają Ci żadnego problemu. Po około 2-3 miesiącach uzyskasz płynność w wymowie i będziesz w stanie się komunikować bez większych przeszkód – taki poziom wystarcza, aby podjąć pracę w kraju hiszpańskojęzycznym i uczyć się go dalej w ekspresowym tempie na miejscu.


Osoby, które w swojej pracy bazują silnie na dobrej znajomości języka czytanego i pisanego będą musiały przejść również tu fazy (można je zacząć wcześniej – razem z fazą drugą, o ile czas nam pozwala):

CZYTANIE I PISANIE


Artykuły i wiadomości po hiszpańsku

Google News oferuje wiadomości z opcją innych języków, oprócz tego istnieje masa blogów, stron, magazynów, itp. w internecie w języku hiszpańskim. Zapisz się do newsletterów, dodaj do RSS lub na Facebooku i zwyczajnie w wolnych chwilach próbuj czytać po hiszpańsku. Jeśli poświęciłeś wystarczająco dużo uwagi fazie pierwszej – czytanie przyjdzie z łatwością.

Duolingo, o którym już wspominałam ma opcję tłumaczenia artykułów z/na j.hiszpański gdy osiągniesz odpowiedni poziom – to też świetna opcja. Bardzo szybko zauważysz, że pomimo skomplikowanej pisowni zaczynasz intuicyjnie rozumieć kiedy w jaki sposób zapisujemy jakie dźwięki.

W tej fazie zrozumiesz niewystępujące w języku polskim, a obecne w hiszpańskim i wielu innych językach zjawisko gramatyczne zwane „Subjuntivo”. Mimo, że uznawane za trudne do nauczenia, w rzeczywistości jest proste, jeśli uczysz się opisywaną tu metodą. W fazie czytania dostrzeżesz po prostu coś, co już wielokrotnie słyszałeś i powtarzałeś – zmianę formy czasownika w przypadku omawiania sytuacji hipotetycznych lub wyrażania chęci/życzeń.

GRAMATYKA


 Podręczniki

Po fazie trzeciej pozostaje nam już tylko wziąźć do ręki jakikolwiek podręcznik gramatyki francuskiej i przestudiować dlaczego to piszemy tak, a tamto inaczej. Niezbędne tylko osobom, które będą pracowały ze słowem pisanym.

Jeśli wolicie – dostępne są strony www z gramatyką hiszpańską, jak np. ta. Jeśli wystarczająco przerobiliście trzy pierwsze fazy – ta będzie tylko prostym dodatkiem, tłumaczącym coś co i tak już podświadomie rozumiecie.

W tej fazie zrozumiesz dlaczego w języku hiszpańskim występuje zjawisko „Subjuntivo” i wiele innych oraz utwierdzisz się co do zależności i reguł, które we wcześniejszych fazach intuicyjnie przyswoiłeś. Dowiesz się też dlaczego i kiedy używa się różnych akcentów.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

 

23 myśli nt. „Język hiszpański w 6 miesięcy – krok po kroku”

  1. „Po fazie trzeciej pozostaje nam już tylko wziąźć do ręki jakikolwiek podręcznik gramatyki francuskiej i przestudiować” – musisz zmienić na „hipszpańskiej” – serdecznie pozdrawiam, zabieram się do nauki już teraz!

    Polubienie

  2. Nie rozumiem dlaczego od razu szufladkujesz kogoś, kto zwróci Ci uwagę na błąd jako człowieka „od czystości i nieskazitelności”. Moim zdaniem jeśli tworzysz jakieś słowo – wszystko zależy od Ciebie jak je stworzysz. Ale jeśli używasz dostępnych i popularnych czasowników, no to trochę słabo robić w nich błędy ortograficzne na takim poziomie pisania, na jakim jest Twój blog 🙂 ale widocznie muszę „sobie z tym poradzić”, bo jestem tylko człowiekiem wytykającym błędy „od czystości i nieskazitelności” 😛

    Polubienie

    1. To akurat się nie odnosilo do Ciebie tylko do ogółu 🙂 Są ludzie którzy twierdzą, że nie rozumieją zdania jak się zrobi najmniejszy błąd i że „wracaj do szkoły” :-). Ja zawsze wtedy mówię, że jeśli ktoś nie rozumie matczynego języka bo jest literówka to do szkoły powinieneś iść raczej on 😀
      Za uwagi jak twoja oczywiście jestem wdzięczna i staram się poprawiać błędy, na tyle na ile mi czasu starcza bo zawsze priorytet mają nowe pomysły i nowe Artykuły 🙂

      Polubienie

      1. Jasne, pewnie, mnie też ludzie, którzy wszem i wobec krzyczą „kup sobie słównik” przyprawiają o uśmiech 🙂 Wybacz, że zrobiłam Ci takie zamieszanie dyskusyjne w komentarzach pod hiszpańskim 😀 obecnie zabieram się za naukę tureckiego, tutaj to dopiero mogę mieć szok kulturowy, bo to nie jest język, który bym słyszała na co dzień chociażby w internetach 😀

        Polubienie

  3. Uwielbam Twoje artykuły!
    PS w j.polskim nie ma czasownika ‚wziąźć’ tylko zawsze ‚wziąć’:) przepraszam, ale jestem po polonistyce i tak świetnie pisany blog po prostu wbił mi szpileczke w serce ta mała usterka:)

    Polubienie

        1. Kultura języka polskiego nie istnieje, właśnie dlatego, że ten język jest tak archaiczny, że nikt nie potrafi bo nie jest to fizycznie możliwe posługiwać się nim poprawnie. Polecam zajrzeć do Bułgarskiego i innych podobnych i zobaczyć co tam się stało, że dziś te języki są tak piękne, a polski dalej jak był nie do użycia tak jest nie do użycia. Nie bez powodu mamy masę neologizmów i przekleństw. To nie jest kultura ludzi – to są braki ewolucyjne języka. I właśnie takie konserwatywne podejście „tych, co się znają” szkodzi temu językowi najbardziej. Mówię to jako osoba, która poznała 7 innych języków… Naprawdę jest co ulepszać w j.polskim.

          Polubienie

          1. Hej, ja to wszystko rozumiem 🙂 poznałam jak do tej pory kilka języków, korzystam też z Twojej metody nauki (powinnaś to opatentować!). Ja uważam, że nasz język jest piękny i jak najbardziej do użycia, to że jest trudny, to inna sprawa 🙂 Nie mówię, że nie ma czego ulepszać, ale prawdą jest, że jakikolwiek język jest płynny, ewoluuje każdego dnia, a „ci konserwatywni co się znają” próbują tylko utrzymać go w jakichkolwiek ryzach. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło (z tego okropnie deszczowego dzisiaj kraju)!

            Polubienie

            1. Nie ewoluuje prawie w ogóle, 17-wieczne teksty zrozumiesz bez problemu, poczytaj 17-wieczną angielszczyznę, powodzenia w zrozumieniu czegokolwiek 😀 Polski jest hermetyczny i archaiczny i właśnie to myślenie tego typu powoduje, że tak ma być, bo tak i już, powoduje, że również jako Państwo nie idziemy dalej. Skoro 90% społeczeństwa nie potrafi nawet się porozumiewać, bo język jest tak poplątany i nielogiczny, że nie potrafi tego już nikt wytłumaczyć, nawet profesorowie.

              Polubienie

              1. Jesteś pewna, że siedemnastowieczna polszczyzna jest łatwa do zrozumienia z jej łacińskimi wtrętami?
                Taki pierwszy przykład z brzegu:
                https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pamietniki.html

                Język polski jest niesamowicie elastyczny i daje bardzo duże możliwości stylistyczne i słowotwórcze. I nawet, jeśli ktoś mówi niepoprawnie, da się go zrozumieć. Nielogiczny? Jak niemal każdy język.
                Nieprawdą jest, że się nie zmienia. Dziś już nie słyszymy różnic w wymowie „h” i „ch”, „ó” i „u”, „rz” i „ż”. Czas zaprzeszły jest praktycznie nieużywany.
                Hermetyczny? A makaronizmy? Od XVI wieku łacina, od XIX w. francuski i niemiecki, a od XX angielski nie mają wpływu na kształt polskiego?

                Żeby usłyszeć melodykę naszego języka, polecam wycieczkę na rumuńską Bukowiną w okolice miejscowości Kaczyca. Coś niesamowitego.

                Polubienie

                1. No właśnie, nawet jak ktoś mówi niepoprawnie to da się go zrozumieć, więc po co ta cała perfekcyjność. I skoro nie słyszymy różnicy między „ó”, a „u” to warto byłoby je ujednolicić i uprościć se życie.

                  Elastyczność języka polskiego nie istnieje. To, co mogę powiedzieć po angielsku nie ma żadnego przełożenia na polski. Angielski jest dobrym przykładem elastycznego, bardzo rozwiniętego, do bólu logicznego języka. Niemiecki podobnie, ale nie ma już tej elastyczności. Nie bez powodu Polacy nie potrafią się porozumiewać po angielsku, nawet jak się uczą latami, bo ten język wymaga całkowitej zmiany myślenia. Z polskim jesteśmy zamknięci w klatce bezsensownych „przepisów” językowych.

                  Dam Ci najprostszy przykład. Słowo „renovate” – renowować. Nie ma. Nie istnieje i, o zgrozo, nie ma prawa istnieć. A czemu? Bo jest „przeprowadzać renowację”. To jest właśnie ten brak elastyczności języka.

                  Mogłabym napisać o książkę o problemach języka polskiego, ale lepiej robię używając go tak, jak mi pasuje i nie przejmując się, że kogoś „błędy”, które wcale błędami nie są, rażą.

                  Kiedyś ludzie tu śmiali się ze mnie, jak mówiłam, że francuski jest tak nielogiczny i taką ma durną wymowę, że szybciej będzie, jak oni zaczną wymawiać swoje słowa odpowiednio (czyli wszystkie litery w słowie, a nie 10%), niż ja się nauczę to wymawiać w ten ich leniwy sposób. Dziś dalej się śmieją, ale… wymawiają to tak, jak należy. „My work here is done” (nieprzetłumaczalne).

                  Polubienie

                  1. W każdym języku mówi się niegramatycznie, ale reguły są.
                    Język pisany nie musi być prosty – nie każdy musi umieć pisać; chociaż dobrze byłoby, żeby chociaż umiał czytać.
                    Chyba inaczej rozumiemy elastyczność. Dla mnie elastyczność oznacza właśnie brak konkretnej reguły, jak przekazać informację. W angielskim masz bardzo konkretne reguły dotyczące tworzenia zdania.
                    Każdy język, czy może bardziej rodzina języków, wymaga zmiany sposobu myślenia, żeby się w nim odnaleźć. To nic zaskakującego. Jeżeli chcesz się porozumieć z Rosjaninem, nie musisz niczego zmieniać, bo wystarczy, że poznasz słowa i się dogadasz. A nie słyszałem, żeby ktoś mówił, iż język rosyjski jest archaiczny. Raczej na Zachodzie słychać „ochy i achy”, jaki on jest wspaniały.
                    Renovate – odnawiać, odświeżać, remontować, (a nawet) restaurować.
                    Ale nie wiem dlaczego istnienie kalki językowej w postaci braku słowa „renowować” uważasz za brak elastyczności języka? Język polski należy do grupy języków słowiańskich, więc rządzi się innymi prawami, niż języki zachodnie. Nie ma to nic wspólnego z jego elastycznością. Podobieństwo do angielskiego nie jest jej miarą.

                    P.S. Twierdzisz, że nie ma słowa „renowować”, a jednak go użyłaś… czyli jednak jest. 😀 Chociaż nie brzmi porywająco i do końca nie wiadomo, co oznacza, więc pewnie się nie przyjmie. Ale to tylko dlatego.

                    Polubienie

                    1. Bo rosyjski ewoluował, w przeciwieństwie do polskiego. Elastyczność języka polega na tym, jak dużo możesz z nim zrobić. Z angielskim możesz zrobić wszystko, z Polskim – nic. Archaiczna struktura, związki zgody, kolejność w zdaniach też ma znaczenie całkiem często.

                      Słowo renowować właśnie pokazuje brak elastyczności polskiego – w angielskim ta elastyczność polega na tym, że każde słowo może być rzeczownikiem, czasownikiem, przymiotnikiem, itd. Sztywna struktura zdań, paradoksalnie, powoduje tą elastyczność. W polskim nie ma słowa renowować, mimo, że nic nie stoi na przeszkodzie by takowe było. Mamy sytuacja – sytuować, to jest tylko kwestia akceptacji, bo przecież sens już jest.

                      Ale Polacy wolą biadolić, za przeproszeniem, jak Ty to robisz, jak to język polski jest wspaniały i nie trzeba nic zmieniać. OK, masz prawo tak sądzić, ja uważam inaczej. Że długa droga przed nim, no chyba, że chcemy by ludzie wiecznie bluzgali i wymyślali swoje slangi, bo nie bierze się to znikąd. Żaden inny język jaki znam nie ma takiej ilości slangu i bluzgów jak polski właśnie.

                      Polubienie

                    2. Jak z polskim nic nie możesz zrobić? Wymyśliłaś słowo i twierdzisz, że nic nie możesz?
                      W języku angielskim większość słów ma wiele znaczeń. Wszystko zależy w jakiej konstrukcji gramatycznej zostaną użyte. Jak dla mnie to właśnie jest brak elastyczności – słowo zmienia znaczenie zależnie od tego z jakimi innymi słowami go użyjesz. To jest znacznie bardziej skomplikowane, niż reguły języka polskiego.
                      „Biadolić jak to język jest wspaniały”? 😀 To jest sprzeczność sama w sobie.
                      Ale co chcesz zrobić? Narzucić jakieś nowe reguły zamiast pozostawić językowi naturalną ewolucję zgodną z zapotrzebowaniem?
                      To, co określasz slangiem, polega właśnie na dorabianiu nowych znaczeń do słów, czyli upodabnianie języka do języka angielskiego.
                      Do języka potocznego przejdą słowa, które zyskają ogólną aprobatę i będą zrozumiałe dla większości.
                      Witkacy wymyślił słowo „glątwa”, które według niego miało zastąpić niemieckie „Katzenjammer”. Do obiegu wszedł jednak skrót niemieckiego: „kac”, bo krótkie, bo łatwe do wymówienia…
                      Język polski ostatnio reformowano w okresie międzywojennym. Specjaliści prześcigali się w tym, jakie największe głupoty uda im się do języka przemycić. Może stąd ta nielogiczność?
                      Skoro, jak twierdzisz, polski przewodzi w ilości bluzgów, to jednak nie jest taki bardzo archaiczny. Ale bluzgi nie mają nic wspólnego z nowoczesnością, czy elastycznością języka. To jest kwestia kultury. A skąd u nas taka kultura?Trzeba byłoby wrócić pamięcią do czasów ostatniej wojny i lat zaraz po niej. Mamy takie elity, jakie mamy, czyli przywleczone tutaj na radzieckich czołgach, więc skąd ludzie mają brać przykład?

                      Polubienie

                    3. Nie mogę w sensie, że jak coś takiego zrobisz to wyskakują ludzie od „czystości i nieskazitelności” i Ci mówią, że błąd to! 😀 O to mi chodzi.

                      Co do bluzgów, to niestety mają. Nie znam innego języka gdzie jest tyle bluzgów – to nie jest dwa razy więcej, to jest 20ścia razy więcej – i tyle słowotwórstwa i błędów itd. Nawet profesorowie mają problem z językiem polskim. Wg mnie tkwienie w tym archaicznym schemacie nie pomaga nam się rozwijać, jako naród. Popularne słowo na k… – jedno z cięższych przekleństw, w Polsce jest używane beż żadnego ładunku emocjonalnego, jako przecinek, itp. Inne przekleństwa również, do tego mamy „neutralne” przekleństwa typu: „zajebiste”, które nie są już nawet uznawane za przekleństwa, tak się przyjęły. Nigdzie na świecie nigdy nie zaobserwowałam podobnego zjawiska. To jest naprawdę problem języka polskiego i rozwiązać go możemy dopiero wtedy, gdy normalny zwykły język bez przekleństw da się używać. (Zauważ ostatnie zdanie, w którym musiałabym znów zmieniać całość by końcówka, o której pomyślałam w ostaniej chwili pasowała. Zauważ też, że mimo gramatycznego błędu natal jest to w 100% zrozumiałe. To jest właśnie ten brak elastyczności. W języku angielskim nie ma takich sytuacji).

                      Polubienie

                    4. Puryści są wszędzie. Zresztą, cokolwiek nie zrobisz, zawsze spotkasz się z krytyką. 😀
                      To, co uważasz za minus, dla mnie jest zaletą. Możesz coś powiedzieć niegramatycznie, a zostaniesz właściwie zrozumiana. W angielskim nie. Opanowanie więc zasad języka polskiego nie jest wcale tak istotne do porozumiewania się. To jest plus, bo język nie powinien być „matematyczny”, gdyż byłby nudny. Zresztą, mamy coś takiego, dr Zamenhof stworzył sztuczny język. Nazywa się esperanto. Nie ma w nim wyjątków, wszystko jest ustalone.

                      Polubienie

  4. Wszystko ujęte w pigułce i naprawdę świetny plan na naukę. Od dłuższego czasu nagle stanęłam w mojej nauce tego języka. Być może jest to spowodowane stresem związanym z próbą mówienia i oczywiście błędów. Koniecznie muszę się zmobilizować. Dzięki za ten tekst! 😉

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s