Aborcja – za czy przeciw? Tak, masz rację!

W Polsce znów rozpętała się burza o aborcję. I jak zwykle w tym temacie brakuje dyskusji, a nie brakuje negatywnych emocji wylewanych na lewo i prawo. Moje stanowisko w tej sprawie zupełnie Cię zaskoczy. Ale zanim opiszę dlaczego – zacznijmy od sensownej dyskusji.

Po pierwsze – debata o aborcji nie jest debatą o Twoich, ani moich emocjach. Tak jak żadna inna polityczna czy społeczna debata. Faktów i opinii nie obchodzi to, jak Ty się z nimi czujesz. Emocje nie są podstawą dla stanowienia prawa. Inaczej nie dałoby się go egzekwować. Każdy mógłby każdego posłać do więzienia tylko dlatego, że poczuł się źle.

Więc niezależnie od tego czy emocjonujesz się, bo ginie dziecko, czy też dlatego, że kobieta jest traktowana jak „inkubator” – Twoje uczucia są Twoim problemem. Nie są żadnym wyznacznikiem w świetle prawa. Zamiast wyrzucać je do otoczenia w formie obelg, wulgaryzmów czy prób wymuszenia na innych jakiegoś działania znacznie lepiej będzie, jeśli się z nimi pogodzisz i je zrozumiesz. Bo wymuszanie na kimś jakichś decyzji po to, byś Ty mógł poczuć się lepiej jest nie tylko naiwne – jest też niemoralne.

Problem z aborcją

Pierwszym i podstawowym problemem aborcji jest zderzenie dwóch podstawowych i niezbywalnych praw człowieka: prawa do życia oraz prawa do własności. Dziecko ma prawo do życia, a kobieta ma prawo do decydowania o swojej własności – swoim ciele.

Te prawa są niezbywalne, co oznacza, że nie można ich kogoś pozbawić. W polskim systemie nawet przestępcy zachowują owe prawa – nie można więźnia zabić, ani okaleczyć. Jedyne co mu zabieramy to prawo do wolności – trzecie podstawowe prawo człowieka.

Cała dyskusja na temat aborcji jest więc w gruncie rzeczy prosta – wystarczy rozważyć prawo do życia dziecka w kontekście prawa do własności kobiety. I tu zaczyna się problem emocjonalny, o którym pisałam wyżej – zaczyna się bowiem wartościowanie.

W przypadku aborcji wartościowanie polega na tym, że albo prawo do życia jest dla nas ważniejsze, albo prawo do własności. Można to łatwo zaobserwować w przypadku osób, które sprzeciwiają się aborcji, ale dopuszczają ją gdy ciąża w jakiś sposób zagraża matce. To, czego dokonują to właśnie wartościowanie: życie dziecka jest dla nich ważniejsze niż nienaruszona własność kobiety (jej ciało), ale naruszona własność kobiety (chore ciało) staje się nagle ważniejsza niż życie dziecka.

To, czego nikt chyba nie chce zauważyć w tych całych rozważaniach to fakt, że ciąża i poród nie jest, za przeproszeniem, puszczeniem bąka. Ciąża to poważny, długi proces, podczas którego mniej lub bardziej naruszone zostaje ciało kobiety. Poród jest bolesny i dość niebezpieczny, nawet, czy raczej szczególnie, w warunkach szpitalnych.

Cały proces wymaga również od kobiety jedzenia za dwóch, opieki i ochrony ciąży, a zwykle również uniemożliwia jej, przynajmniej w części, normalne funkcjonowanie – w ostatnim etapie ciąży kobieta jest bardzo zależna od innych.

Mamy więc 2 niezaprzeczalne fakty:

  1. Kobieta w ciąży potrzebuje dużo więcej pożywienia, wsparcia innych, ochrony, spokoju – czyli staje się zależna od innych, przestaje być autonomiczną jednostką
  2. Ciąża zmienia ciało kobiety, a dziecko korzysta z jej ciała jak z „domu” – powoduje to trwałe zmiany w jej organizmie

W świetle powyższych faktów musimy uznać, że dziecko narusza ciało kobiety. Ale narusza je w sposób nieświadomy. Przejdźmy teraz do niego.

Dyskusje na temat tego, kiedy zaczyna się życie są świetną formą manipulacji emocjami. Zabicie płodu czy embrionu to w końcu nie to samo co zabicie dziecka. Rozważania na temat stadiów rozwoju w brzuchu matki są, według mnie, pozbawione sensu. Nie da się bowiem fizycznie określić dokładnych momentów “przeobrażeń” – każda ciąża jest inna. Ile dzieci, tyle różnych ciąż i ich przebiegów.

Moim zdaniem dziecka nie możemy traktować jednak, jako odpowiedzialnego, niezależnego człowieka. Nie jest nim nawet po narodzinach – nadal, przez wiele lat potrzebuje opieki innych.

Uznanie powstania życia w momencie zapłodnienia jest sensowne, tylko wtedy, gdy jednocześnie uznamy, że:
  1. Dziecko, dopóki przebywa w łonie matki jest całkowicie od niej zależne, nie ma ono możliwości przetrwać bez niej – i tu toczy się dyskusja o jego prawo do życia
  2. Dziecko w momencie przyjścia na świat wraz ze swoim pierwszym, samodzielnym oddechem staje się niezależne od matki, ale zależne od opieki dorosłych – tu ma już prawo do życia i własności (nie można naruszyć jego ciała i życia)
  3. Dziecko, które dorasta i w pełni rozwija swoją osobowość staje się w pełni człowiekiem (konkretny moment nie do określenia, przyjmuje się 18 lat, wg mnie dużo za dużo, no ale nie o tym dziś dyskusja) – w tym momencie nabywa prawo do wolności (i jednocześnie staje się za siebie odpowiedzialne)

Dziecko nie jest niezależną i w pełni świadomą swoich czynów jednostką. Jest zależne od innych – w czasie ciąży całkowicie zależne od matki. Ale o ile by być dzieckiem wystarczy mieć matkę, o tyle by być matką – nie wystarczy mieć dziecka.

Przyczyny aborcji

Niezależnie od okoliczności, ostateczny efekt jest ten sam – niechciane dziecko. Mamy więc kształtującego się człowieka, który chce żyć przez jakiś czas kosztem organizmu matki, oraz matkę, która z jakichś przyczyn nie chce lub nie może użyczać swojego ciała. Dziecko ma prawo do życia, matka ma prawo do swojej własności. Ale w tym przypadku łagodne oddzielenie tych praw od siebie jest niemożliwe.

Przyznając wyższość prawu dziecka naruszamy prawo kobiety. Przyznając wyższość prawu kobiety naruszamy prawo dziecka.
Przeanalizujmy obie sytuacje, ich cele i efekty:
  1. Jeśli zakazujemy aborcji to celem jest ochrona życia dziecka. Co to tak naprawdę znaczy w praktyce? Jak wspomniałam wyżej, dziecko nie jest istotą niezależną. Zakaz aborcji jest więc tak naprawdę nakazem do utrzymywania dziecka przy życiu. Jeśli matka nie chce być matką i nie dba o ciążę, czy można ją do tego zmusić? Czy można zmusić kogoś, by kochał? By się dla dziecka poświęcił? Według mnie jest to po prostu fizycznie niemożliwe.
  2. Jeśli przyzwalamy na aborcję to celem jest ochrona własności kobiety. Co dokładnie oznacza w praktyce? Niestety zabicie całkowicie zależnej od kobiety istoty ludzkiej, która nieświadomie narusza jej ciało.
Podsumowując: efektem zakazu aborcji jest zmuszanie kobiety do utrzymywania przy życiu, kosztem jej własności oraz wolności, nieświadomej istoty. Efektem przyzwolenia na aborcję jest zabicie dziecka, które nieświadomie narusza ciało kobiety.

„To jak wybór Zofii”

Czas przyznać się więc do najważniejszego: w kwestii aborcji nie ma dobrych wyborów. Niezależnie od tego, jakiego wyboru dokonamy – rodzi on poważne konsekwencje. Zabijanie jest niemoralne. Ale niemoralne jest również zmuszanie kogoś do utrzymywania innych przy życiu i poświęcania swojej najważniejszej i nienaruszalnej własności – ciała.

Jeśli uznamy, że należy prawnie przyzwolić na aborcję, to uznajemy, że można zaatakować, lub nawet zabić każdego, kto narusza naszą własność, czy przynajmniej nasze ciało. Że w takim przypadku prawo do własności jest ważniejsze niż prawo do życia.

Tak naprawdę podobne prawo już istnieje i nazywa się obrona własna. Masz prawo się bronić, gdy ktoś chce Cię skrzywdzić. Ale w przypadku nieświadomego, rozwijającego się dopiero dziecka ciężko mówić o jego agresji.

Jednocześnie prawo, według którego możemy kogoś zabić tylko dlatego, że przekroczył próg naszego domu i dobrowolnie nie chce go opuścić zawsze było domeną pewnego państwa – USA. Kraju niemalże całkowitej wolności, niezmierzonych możliwości i w efekcie – niesamowitego dobrobytu. Państwa, do którego swego czasu pchał się cały świat. Które stworzyło najlepszą i najbardziej wolną kulturę w historii całego świata…

Jeśli z kolei uznamy, że należy prawnie zakazać aborcji, to uznajemy, że każdy z nas jest zobligowany do utrzymywania przy życiu innych, kosztem swojego ciała i swojej własności. Że w takiej sytuacji prawo do życia jest ważniejsze od prawa do własności

Ale wówczas należy również nakazać rodzicom opiekę nad dziećmi, których nigdy nie chcieli. Innym nakazać, by oddawali swoje nerki czy krew potrzebującym. By za wszelką cenę płacili za aparatury utrzymujące przy życiu umierających. By oddawali swoje jedzenie głodującym, a pieniądze biednym…

Wiemy dobrze, jak taki system się nazywa: faszyzm, socjalizm, komunizm. Niezależnie, jak go nazwiesz – jest to po prostu system ucisku. System, w którym za Ciebie decydują inni. W czasie rządów Hitlera, jak i Stalina aborcja była całkowicie zakazana dla obywateli Niemiec i Rosji. I nakazana dla innych, „nieczystych ras”… Nie było w tej kwestii wyboru…

W kwestii aborcji naprawdę nie ma dobrych wyborów. Każdy wybór jest tu niemoralny.

Więc co zrobić?

Wiem, co sobie myślisz – „krytykuje zmuszanie do ciąży, mieszka we Francji – na pewno jest za aborcją”… Zdziwię Cię więc, gdy powiem, że nie. Jestem przeciwko aborcji. Uważam ją za zabójstwo i kiepską pod względem zdrowotnym ingerencję w ciało kobiety. To według mnie niewłaściwy wybór. I osobiście bym go nigdy nie podjęła.

Ale to jestem ja. Z moimi doświadczeniami, moimi przemyśleniami i moim systemem wartości. Ze wsparciem rodziny, najbliższych i wspaniałym mężczyzną u boku. Z odpowiednimi środkami na przyszłość. I w pełni dojrzałym i zdrowym organizmem…

I w związku z tym mimo, że jestem przeciwko aborcji nie mam żadnego prawa wymuszać na innej kobiecie, tego co według mnie powinna zrobić ze swoim ciałem i życiem zależnego od siebie dziecka. I uważam, że Ty również nie masz.

Aborcja jest problemem społecznym, a nie problemem politycznym, do którego może mieszać się rząd, powołując się na moralność. W kwestii aborcji nie ma moralnie dobrych wyborów.

Problem aborcji jest problemem kobiety, która nie chce dziecka. Niezależnie jaki ma ku temu powód. To ona ma problem do rozwiązania, a nie Ty. A Twoje emocje związane z jej wyborem są Twoim problemem, z którym musisz uporać się Ty.

Nie, nie masz prawa wymuszać na kimś innym jakiegoś działania tylko po to, by poczuć się lepiej. Jeśli uznamy, że masz takie prawo, to dlaczego niby ojciec dziecka nie miałby wymusić na matce aborcji, bo wtedy sam poczuje się lepiej?

Jeśli chcesz faktycznie chronić życie dziecka to musisz także chronić życie i własność kobiety. Musisz budować społeczności i relacje, które sprawią, że aborcja będzie ostatnią rzeczą, o jakiej pomyśli nawet młoda, czy zgwałcona kobieta. Musisz zaoferować swoją pomoc, a nie swoje negatywne emocje i żądania. Musisz zmienić siebie, aby móc zmienić swoje otoczenie. A potem swój kraj. I być może nawet cały świat.

Tak, zgadzam się z Tobą, że aborcja odbiera dziecku prawo do życia. Zgadzam się również, że całkowity jej zakaz odbiera kobiecie prawo do jej własności oraz wolności. Rozumiem Cię i jestem po Twojej stronie.

Ale czy ty aby na pewno też?

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

43 myśli nt. „Aborcja – za czy przeciw? Tak, masz rację!”

  1. 19 lat upłynęło, czekam na zieloną kartę i uciekam z tego pełnego rozgoryczenia, nienawiści, strawionych ludzi od złości ***dołka jakim jest Polska.
    Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  2. Witaj, ja mam tylko mala prosbe. Wspomnialas w jednym miejscu, ze wedlug Ciebie lepiej jest zdecydowac sie na urodzenie dziecka w domu. Powiem szczerze, ze temat mnie zainteresowal i troche juz na ten temat poczytalam, ale bardzo interesowalby mnie Twoj punkt widzenia. Wiec jesli znajdziesz chwile, bede wdzieczna za podjecie tematu, uwielbiam Twoje podejscie do zycia! Tylko tak dalej, pozdrawiam! 😉

    Lubię to

    1. Mówisz o porodzie w domu? Ja nie wiem, czy gdzieś wspominałam o akurat porodzie w domu i odpiszę szybko, bo od razu się przyznaję, że w tym temacie wiem bardzo mało.

      Mogę tylko napisać, co podpowiada mi intuicja: poród u zwierząt, a jesteśmy zwierzętami, odbywa się tak, że samica szuka schronienia, bezpiecznego kątka i rodzi sama. Ciekawym jest fakt, że np. zwierzęta udomowione urodzą w obecności ludzi, otoczone ich opieką. W ten sam sposób funkcjonowało to u ludzi – kobieta w ciąży była traktowana „jak święta”, pomagała jej cała społeczność, itd. Rodziła w domu, w bezpieczeństwie, wśród najbliższych osób.

      Dziś mamy szpitale, które z jednej strony oczywiście ratują życie (poród to nie „puszczenie bąka”, jak wspominałam w artykule :), ale z drugiej – generują niesamowitą ilość stresu. Od różnych mam słyszałam o niedogodnościach szpitalnych, typu: „podłączona do aparatury nie mogłam się ruszać, tak jak nakazywało mi ciało, wszystko mnie bolało”, itp.

      Ja nie wyobrażam sobie porodu w takich warunkach – wśród obcych, chemii, szpitalnego zapachu, itd. Z niezrozumiałych do końca powodów (intuicja) wydaje mi się również, że należy rodzić wśród natury – może ma to związek z bakteriami, których dziecko powinno doświadczyć po narodzinach? Obecność jakiś strumieni, rzek, ziemi, drzew wydaje mi się konieczna. Ale mówię to bez żadnych naukowych podwalin, czysto intuicyjnie do tego podchodzę. Może jak będę rodzić sama to się to zmieni, więc nie brałabym tego za jakiś wielki wyznacznik.

      Kierujmy się tym, co mówi nam nasz organizm, a nie co komuś mówi czyiś 🙂

      Lubię to

      1. Dziekuje bardzo!
        Bo tak sie w tym dzisiejszym swiecie slyszy, ze szpital, warunki, czystosc, jedyna opcja, zabezpieczenia. Nikt jakos nie pomysli, ze to wlasnie obce bakterie, inne srodowisko, stres i nerwy – ktore tylko utrudniaja juz i tak wymagajacy proces. Kazda kobieta jest inna, potrzebuje innegi czasu, pozycji, atmosfery. Czesto lekarze i polozne to ludzie, ktorzy nas nie znaja, zajeci swoja praca – oczywiscie, jest wielu poswieconych pracy, ale moga tez traktowac kolejny porod jako… kolejny porod wlasnie. A to wielkie wydarzenie dla kazdej mamy czy ojca.
        Dlatego dochodze ostatnio do zdania, ze jesli nie ma przeciwskazan (powiklan i innych trudnosci wymagajacych jednak leczenia szpitalnego, bo taka ryzykantka nie jestem 😛 ) to lepiej poznac polozna, spedzic z nia duzo czasu, miec lekarza „pod reka”, wszystkie badania zrobic w odpowiednim czasie – lecz rodzic „u siebie”, w warunkach domowych, znanej przestrzeni. Zapewnia to wiekszy komfort, a i maz moze pomoc, nikt nie wygania etc. 😀
        Takie jest moje obecne podejscie, temat poruszylam z czystego zainteresowania. Zanim ja bede w ciazy sporo pewnie czasu minie, ale dobrze czasem pomyslec o takich niecodziennych aspektach zycia 🙂 czy tez zastanowic sie nad przyczynami pewnych spolecznie „normalnych” zachowan. Moglabym napisac jeszcze wiele, ale to moje przemyslenia nie jestem pewna, czy komukolwiek chcialoby sie czytac tak dlugi komentarz 😛 w kazdym razie dziekuje za odpowiedz, dzieki Tobie i artykulom na bloga zaczelam sie wiecej w zyciu intuicja kierowac, niezwykle cenne doswiadczenie! Ale mialam konczyc, wiec juz tylko pozdrawiam i zycze slonecznego, cieplego tygodnia! Nie przestawaj pisac, a czytelnikow zachecam do rozwazania poruszanych tu kwestii i bycia otwartym na nowe perspektywy, a nie „bo wszyscy tak robia”. Do nastepnego razu! 😀

        Lubię to

        1. Cieszę się! Też tak do tego podchodzę. Na pewno w kwestiach zdrowia mamy tendencję do uciszania naszej intuicji i słuchania autorytetów, ale ja osobiście im więcej widzę i poznaję lekarzy, tym mniejszy mam do nich szacunek. To ludzie, jak wszyscy inni.

          Tak samo jest w przypadku architektów – z zewnątrz za sam tytuł postrzegani są za nie wiadomo kogo. Tymczasem większość architektów, których ja znam czy znałam, to ludzie naprawdę pogubieni, nie potrafiący myśleć samodzielnie, robiący masakryczne błędy i co najgorsze- nigdy się do nich oficjalnie nie przyznający! Nie zdziwię się, jeśli środowisko lekarzy będzie funkcjonować podobnie.

          Lubię to

  3. podobało mi się, jak spokojnie i bez zacietrzewienia napisałaś swój artykuł, ale jest jedna rzecz którą jakoś zazwyczaj pomija się wymieniając argumenty za aborcją – dziecko nie bierze się z powietrza. Poza przypadkiem gwałtu to jest efekt wolnej decyzji kobiet. większość kobiet chyba wie czym może się skończyć seks – dlaczego to „prawo do własności ciała” jakoś nie zaczyna się w momencie decyzji żeby, za przeproszeniem, rozłożyć nogi? dziecko się na świat samo nie prosiło, a płaci życiem tylko za to, że dwójka dorosłych ludzi nie bierze odpowiedzialności za własne czyny

    Lubię to

    1. To jest przypuszczanie. Nie, nie każdy wie wszystko w tej sprawie. Oczywiście są też tacy, co wiedzą i są po prostu „głupi”, ale to nie zmienia faktu, że dziecko właśnie bierze się z powietrza, nagle powstaje nowe życie. Gdyby to życie powstawało poza ciałem matki nie mielibyśmy problemu. Ale powstaje w ciele, dlatego nie da się tego tematu łatwo i prosto, a już na pewno dobrze rozwiązać.

      Lubię to

  4. Podoba mi się Twoje podejście wolnościowe i zamiłowanie do faktów. Także to że na to patrzysz z wielu stron i zgadzam się z Tobą.

    Jednak najprościej ujmując: wolność jednego kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego.

    Kobieta ma prawo decydować o swoim ciele, ale nie ma już prawa decydować o ciele swojego dziecka, bo to odrębny byt. Co do argumentu, że ciąża zmienia ciało kobiety to prawda, lecz żeby uniknąć tych zmian to trzeba dokonać morderstwa. Pozbawienie życia niewinnego człowieka to czyn moralnie zły najcięższego kalibru. Tego nie przebije argument o prawie do własności, ponieważ nienarodzone dziecko ma prawo do życia oraz również do własności tj. do swojego ciała. Tego prawa nie odbiera mu etap życia płodowego. Wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego. Taka natura. To, że dziecko jest zależne od kobiety nie sprawia, że może ona decydować o jego śmierci. Dzieci są zależne od rodziców także po narodzinach i często do 30.tki. I mają wpływ na ciało matki i na jej umysł.

    Polecam logiczny artykuł: http://delurski.pl/6262/aborcja-dla-opornych/ Myślę, że Ci się spodoba.

    Odnośnie opieki itp. zagadnień tu wymienionych też zgadzam się. Poruszasz kwestie przemilczane przez wielu. No i
    dodam, że na aborcji najwięcej korzystają mężczyźni, a kobiety są skazane w 78% na syndrom postaborcyjny.

    Lubię to

    1. Hasło „twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna moja” dotyczy właśnie dziecka. Może sobie żyć i ma do tego prawo DOPÓKI nie narusza wolności, życia I/LUB własności innych. I o tym jest cały mój artykuł. Te prawa nie są w żadnej hierarchii. To oznacza właśnie to, że m.in. na moim terenie to JA ustalam zasady. I jak się im nie podporządkowujesz to mam prawo cię nawet zabić. Oczywiście tylko w przypadku gdy naruszasz moja wolność własność lub życie. Dlatego właśnie zabieranie kobiecie prawa do własności i wolnosci rodzi komunizm/faszyzm/socjalizm. Dlatego całkowity zakaz tudzież nakaz aborcji to domeny systemów totalitarnych, a wybor pozostawiony kobiecie czy tzw. Złoty środek, kompromis, to domena systemów wolnościowych. Niestety, ale postulując zakaz aborcji postulujemy jednocześnie nakaz utrzymywania przy życiu niechcianego dziecka.

      Ja mam na tyle szczerości i obiektywizmu w sobie że nie udaje, że obchodzi mnie los czyjegoś dziecka. Obchodzi mnie moja rodzina i przyjaciele, reszta jest mi obca i każdemu innemu też, nawet jeśli się nie przyznaje, bo taka jest natura człowieka. Dlatego nie lecisz do szpitala oddać swojej nerki umierającemu dziecku, ani nie płacisz za operację która moze uratowac życie.

      Jeśli robimy zakaz aborcji, czyli nakaz utrzymywania przy życiu niechcianego dziecka to bądźmy konsekwentni i niech ten nakaz dotyczy wszystkich. Ale w takim systemie będziesz siła zmuszony by wlansnie np. oddać swoja nerkę obcej osobie.

      I z tego powodu, mimo że nie podoba mi się zabijanie ludzi, a zwłaszcza niewinnych nieświadomych dzieci, pozostawiam wybor kobiecie, bo rozumiem że zakaz aborcji to nakaz utrzymywania przy życiu.

      Lubię to

      1. W toku cywilizacji, w niektórych przynajmniej kulturach, wykształcił się solidaryzm i nawet to widać, kiedy ludzie organizują się, by komuś pomóc.
        „Wolność wyboru kobiety”? Ale to nie kobieta dokonuje (najczęściej) aborcji, tylko lekarz. Kim jest lekarz?
        I ostatnia kwestia, to rozumienie hasła „moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych”. Proponuję podstawić za słowo „wolność” słowo tożsame, czyli „odpowidzialność” i przemyśleć to jeszcze raz. Istnieje takie powiedzenie, że człowiek jest odpowiedzialny za wszystko, co oswoi. To można rozciągnąć na odpowiedzialność za wszystko, co powoła do istnienia.

        P.S. Nie mam ochoty na dyskusje, więc nie oczekuję odpowiedzi.

        Lubię to

        1. Znów – jedno nie wyklucza drugiego i jedno nie oznacza automatycznie sensowności drugiego. To, że się ludzie solidaryzują i organizują by sobie pomóc, nie oznacza, że możemy ich do tego zmuszać. Niech się organizują naturalnie, czyli w swoich kręgach. Jak ktoś nie chce dać Jasiowi swojej nerki to ma do tego prawo. Jak chce to super. Nie da się kogoś zmusić, by był hojny czy się przejmował losem innych.

          Dwa, co to ma za znaczenie czy aborcji dokonuje lekarz – zgodnie z wyborem kobiety? Czy jeśli ktoś się włamie do mojego domu, a ja zamiast go sama zastrzelić zdecyduję się zawołać policję, która go zastrzeli – wybór o pozbyciu się delikwenta z domu to teraz wybór policji? Lekarz nie idzie i siłą nie zmusza żadnej kobiety do aborcji. To kobieta idzie do lekarza.

          Odpowiedzialność za dziecko, którego nie chcesz? W takim razie, wg tej logiki powinniśmy siłą zmuszać ludzi, by utrzymywali przy życiu swoją rodzinę? Przykładowa sytuacja: masz wujka, którego nienawidzisz, nie chcesz go w swoim życiu, bo Cię np. molestował, wujek leży pod aparaturą, bo nie może sam żyć. Zgodnie z Twoją zasadą odpowiedzialności musisz płacić na utrzymywanie go przy życiu, a to są niemałe kwoty. Serio to ma wg Ciebie sens?

          I ostatnia uwaga – o czym pisałam w innym komentarzu: Udawanie, że obchodzi nas los dzieci innych ludzi jest szczytem hipokryzji. Jeśli tak bardzo zależy nam na utrzymaniu przy życiu innych dzieci – to dlaczego nie ma tłumów ludzi w szpitalach, gotowych oddać swoje nerki, czy oddających całe swoje pieniądze, sprzedających domy, by opłacić operacje, które mogą komuś ocalić życie? Dlaczego?

          Ano dlatego, że nie, nie obchodzi nas to. Człowieka obchodzi jego najbliższe otoczenie. Człowiek buduje relacje, nie da się nikogo do nich zmusić.

          Myślenie, że się da, że można ludziom ustalać relacje, moralność, zmuszać ich do pomagania innym kosztem swojej wolności, własności czy życia – jest po prostu komunizmem/faszyzmem/socjalizmem.

          I dlatego właśnie mimo, że jestem przeciwko aborcji, nie będę nikogo zmuszać do utrzymywania przy życiu dziecka, którego ktoś nie chce. Nawet gdybym miała je po urodzeniu samemu chcieć wychować – mogę co najwyżej to zasugerować danej osobie i zapytać, czy nie rozważy takiego scenariusza, jeśli np. pomogę jej donosić ciążę.

          Gdy w te tematy wchodzi siła, jako naród przegrywamy i historia to już wielokrotnie pokazała.

          W temacie aborcji NIE MA dobrych rozwiązań. Nie da się.

          Lubię to

          1. Lekarz to człowiek, który leczy. Policjant stoi na straży prawa. Prawo do samoobrony jest prawem naturalnym. Nikt nie ma prawa zabijać, ot tak, z własnego widzimisię. To takie różnice.
            „Odpowiedzialność za dziecko, którego nie chcesz? (…)”
            Dziecko jednak nie bierze się z powietrza, tylko jest konsekwencją pewnych wyborów. Jeżeli ktoś nie chce dziecka, może unikać pewnych czynności lub zabezpieczać się podczas ich wykonywania. Na tym polega odpowiedzialność, a nie na decydowaniu, czy podobają mi się skutki, czy może nie za bardzo, bo to już troszeczkę za późno. Kiedy dwoje ludzi „idzie ze sobą do łóżka”, to ma to konsekwencje. Kiedy ta sama para ludzi wchodzi na jezdnię pod pędzące samochody, to również będzie to miało konsekwencje. Na tym poziomie należy te sprawy porównywać.
            Za pełnoletniego wujka nie jestem odpowiedzialny w żaden sposób. Mogę się zdecydować mu pomóc, ale nie muszę. To zły przykład.

            „Udawanie, że obchodzi nas los dzieci innych ludzi jest szczytem hipokryzji”.
            Poniekąd, ale nie do końca. Ludzie uaktywniają się, kiedy innym trzeba pomóc. Jest całe mnóstwo organizacji, które zajmują się pomaganiem innym. I można im bardzo łatwo pomóc pomagać. To, że takich ludzi nie ma więcej, to wina państwa, które wpieprza się we wszystkie aspekty życia swoich obywateli, ale to temat znacznie rozleglejszy.
            Nigdzie nie twierdziłem, że państwo ma komukolwiek układać relacje. Nigdzie też nie pisałem, że w tym temacie są dobre rozwiązania, bo to oczywiste, że ich nie ma. To, o czym cały czas piszę, to sprawa odpowiedzialności. Jeżeli się już w coś weszło, to za późno zastanawiać się, czy się tego chce, czy nie. Wyboru należy dokonać wcześniej.
            Właściwie to rozumie „Anka” w wypowiedzi powyżej. Nie wiem, dlaczego dla Ciebie nie jest to oczywiste?

            Lubię to

            1. Po pierwsze dlatego, że nie znasz najwyraźniej realiów – przejedź się na polskie wsie i zapytaj dzieciaków co wiedzą o seksie. Mierzenie innych swoją miarą jest przykładem na nieświadomość i niedojrzałość – ludzie są różni. I to jest naszą siłą. Nie każdy myśli jak Ty i wie to co Ty, nie każdy żyje jak Ty.

              Po drugie – sytuacje są rożne, molestowania, gwałty, itp. Nie można też mówić o odpowiedzialności dzieci, czyli osób poniżej 18 roku życia. Co do dorosłych to oczywiście, możemy przyjąć, że powinni być odpowiedzialni. Ale często nie są.

              To mimo wszystko nie zmienia faktu, że dziecko narusza własność matki. I tym samym odbiera samo sobie prawo do życia. Niestety. W świetle praw liberatariańskich jeśłi wkraczas zna moją posesję i zjadasz mi jabłko to mam prawo Cię nawet zabić. Czy powinnam, czy może są lepsze rozwiązania – o tym można debatować, ale nie można nikogo zmusić, by oddawał swoje jabłka.

              Jeśli zabijamy nienarodzone dziecko to nazywajmy to zabójstwem. Ale jeśli zmuszamy kogoś do utrzymywania kogoś innego przy życiu kosztem swojej wolności i własności to też nazwyajmy to po imieniu, bo to ma imię – socjalizm. I nie bez powodu socjalizm rodzi się z dobrych intencji i „moralności” społeczeństwa…

              Ja nie mówię, że aborcja jest moralna. Mówię że w tej kwestii nie ma moralnego wyboru, nie ma dobrego wyboru. To jest tak samo, jak z imigrantami – czy powinniśmy im pomagać? Nie wiedząc co nam niosą? Czy nas nie wysadzą w powietrze. Tak samo jak w tym przypadku uważam, że wybór należy pozostawić narodom, tak samo w przypadku aborcji wybór należy pozostawić matce. Bo to jej własność jest naruszana.

              „Nie wiem, dlaczego dla Ciebie nie jest to oczywiste?” – to jest bardzo popularne hasło, które słychać zawsze od… radykałów. Zastanowiłabym się więc bardzo nad swoim postępowaniem i rozumowaniem.

              Tak jak napisałam na początku – ludzie są różni. Jak chcesz mieć jednomyślne społeczeństwo to chcesz mieć socjalizm. Oczywiście masz do tego prawo, ale warto pomyśleć tu o… konsekwencjach. Czyli inaczej odpowiedzialności, o którą tak walczysz 🙂

              Lubię to

              1. O takich sprawach miałem zajęcia w szkole średniej, ale być może od tamtego czasu zmieniło się na gorsze, nie wiem.
                Po drugie – starasz się być nadopiekuńcza. Prawo takie być nie może. Musi być proste, a państwo nie może promować zabijania. To są podstawy.
                „Dziecko narusza własność matki”.
                Powtarzasz to, jak mantrę, a w tym wypadku to guzik prawda. Decyzja zapada wcześniej. Dziecko nie jest efektem cudu, tylko współżycia seksualnego. Jest tego współżycia konsekwencją, a nie naruszeniem własności.
                Dziwny jest świat libertariański w Twojej wersji. Za zjedzenie jabłka w żadnym innym ustroju nie grozi kara śmierci…
                Tak, aborcja to zabijanie dzieci. Nie, ciąża to nie jest socjalizm, bo w większości przypadków kobieta zachodzi w ciążę z własnej woli. Dyskusyjne mogą być tylko przypadki, kiedy jest inaczej i doskonale wiem, że ich się nie wyeliminuje.
                Socjalizmem za to śmierdzi na kilometr zakładanie, że ludzie są głupi i nieodpowiedzialni. Tak właśnie traktuje nas państwo opiekuńcze! Czemu więc się do tego przyłączasz?
                „Wybór należy zostawić narodom”.
                To jest przykład myślenia kolektywistycznego. Podejście wolnościowe wygląda natomiast tak: nie ma zasiłków, jeśli chce ktoś przyjechać, to musi się tutaj utrzymać z własnej pracy, tak jak Ty na Karaibach. Dlatego do Polski nie przyjeżdżają muzułmanie tylko Ukraińcy. Dużej rodziny bowiem nie utrzyma się tutaj z pracy jednego człowieka.
                Ja nie chcę mieć jednomyślnego społeczeństwa. Ja chcę, żeby państwo stworzyło przestrzeń do życia i rozwoju dla swoich obywateli. I w przeciwieństwie do Ciebie, ja nie jestem przeciwnikiem aborcji o czym napisałem w pierwszym swoim komentarzu. W przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, ja bym się nie wahał. Tak samo nie wnikałbym w decyzję zgwałconej kobiety. Ale państwo nie może promować zabijania! Legalizacja aborcji jest pierwszym krokiem w kierunku eugenicznej kontroli społeczeństwa. Odpowiedzialne podejście polega na zwracaniu uwagi na skutki swoich wyborów.

                Lubię to

                1. Nie czytam całej Twoje wypowiedzi, bo już początek pokazuje, że nie potrafisz dyskutować. Jak wspominałam w artykule – to nie jest miejsce na wyrzucanie swoich negatywnych emocji. Takie zachowanie niestety prowadzi do tego co reprezentujesz – radykalnych poglądów i żądania różnych rzeczy od innych. Opisałam w artykule do czego to prowadzi, ale chyba zrobię jakiś dokładniejszy, bo ludzie nie rozumieją, że różnica między lewicą, a prawicą nie istnieje. To jest to samo myślenie, tak więc wykrzykując swoje „najświętsze prawdy” nie różnisz się niczym od głośnej feministki na jakimś czarnym proteście.

                  Lubię to

                2. Niezrozumienie wyczytuje z Twoich wpisow.. Obecne prawo, ktore w zaden sposob nie promuje aborcji ma ulec zmianie na restrykcyjne prawo… i o to przeciez chodzi…. a nie o liberalizowanie aborcji, ktorej projekt nie zostal przyjety. Zatem do czego wlasciwie sie odnosisz?
                  Ja nie wyczytalam w Twoich wypowiedziach bys nie byl przeciwnkiem aborcji… Twoje wpisy odebralam zupelnie inaczej, niz teraz przedstawiasz.
                  Sklanialabym sie do tego, ze jestes radykalistą..

                  Lubię to

                  1. Proszę sobie przeczytać pierwszy mój wpis w tym temacie (1.10.2016 o 23:14). Tam jest wszystko.
                    Prawo nie zostanie zmienione, ponieważ jest to temat wywołany sztucznie tylko po to, żeby był protekst do działań przeciwko obecnemu rządowi (nie, nie popieram, ani tego rządu, ani żadnego w ostatnim ćwierćwieczu).
                    Dyskusja nie jest o obecnym prawie, więc nic na ten temat z moich wpisów nie wyziera. Piszę o podstawach ideologicznych państwa i skutkach, jakie niesie wybór byle czego.
                    Czy jestem radykalistą? W tym temacie akurat nie za bardzo, bo to nie ja mogę zajść w ciążę, więc nie ja stanąć mogę kiedyś przed wyborem. Za to już konieczność poddania się „eutanazji” dotyczyć może wszystkich, jeśli pozwoli się na zrobienie wyłomu, dlatego mam swoje zdanie.

                    Lubię to

                    1. Co to znaczy konieczność poddania się eutanazji? 😀 Przecież eutanazja z definicji jest pomocą przy samobójstwie. A samobójstwo to świadoma decyzja. Konające zwierzęta „dobijamy”, bo to „humanitarne”, ale konający ludzie mają być odzierani z godności? Nie bardzo rozumiem logiki. W kwestii eutanazji oczywiście moje zdanie jest takie samo jak w kwestii aborcji. Rząd nie powinien się w to mieszać.

                      Lubię to

                    2. Przykład Holandii. Legalne są tam, zarówno aborcja, jak i eutanazja. Władze Rotterdamu rozważają obecnie wprowadzenie przymusowej antykoncepcji dla kobiet, które uznają za „niekompetentne do wychowania dzieci”. Oczywiście reklamują to jako „ochronę dzieci”.
                      https://www.nrc.nl/nieuws/2016/09/30/rotterdam-wil-zwangerschapsverbod-4541680-a1524394 (niestety, nie znalazłem wersji angielskiej)
                      No i cały czas przebąkuje się o przymusie „eutanazji” (eutanazja to znaczy dobra śmierć, a nie pomoc w samobójstwie, tak nawiasem mówiąc). I sądzę, że to będzie wprowadzane, gdyż wszystkie zachodnie państwa europejskie mają problemy budżetowe. Oczywiście, możemy poczekać kilka, kilkanaście lat na uprawomocnienie tych pomysłów, ale to tylko kwestia czasu.
                      Na Zachodzie od dawna więzi rodzinne są osłabiane, więc starsi ludzie bywają naciskani i to przez „bliskich”, żeby szybciej dokonali żywota. Młodzi Szwedzi wręcz domagają się, żeby „państwo coś zrobiło z ich rodzicami”, bo oni mają swoje życia i nie mają ochoty interesować się losem własnych rodziców.
                      Moje zdanie jest cały czas niezmienne: państwo nie może promować zabijania, bo każdy wyłom otwiera puszkę Pandory. Jak ktoś chce, to granice nie są pozamykane, a za kilka stówek można dolecieć w niemal dowolne miejsce na kontynencie.

                      Lubię to

                    3. Jeszcze kilka zdań (również nie do publikacji).
                      Chcę pokazać, jak bardzo cynicznie podjęto temat aborcji i jak bardzo ten temat jest upolityczniony.
                      Opozycja próbuje obalić rząd, prowokując niepokoje społeczne. „Czarny marsz” to ich największy „sukces”. Rząd nie może w żaden sposób uciszyć opozycji, gdyż dostarczyłoby to tylko argumentów przeciwko niemu. Trwa rozhuśtywanie nastrojów społecznych, co oczywiście jest na niekorzyść społeczeństwa, bo taka wewnętrzna wojenka dobrze skończyć się nie może. Mieć trzeba nadzieję, iż nie będzie z tego żadnych poważniejszych perturbacji, czyli że nie dojdzie do sprawdzenia w praktyce unijnej „klauzuli solidarności”.
                      Na temacie aborcji przegrał PiS, więc teraz poruszony będzie kolejny temat, eutanazja.
                      http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/kornel-morawiecki-skonczylbym-ze-swoim-zyciem-gdybym-byl-udreka-dla-rodziny_903078.html
                      W tym temacie PiS będzie mógł się wykazać jako partia obrony życia. Opozycja nie ma tutaj szans, gdyż przyzwolenie społeczne jest niewielkie. Opozycja o tym doskonale wie, więc będzie się starała temat przemilczeć. Media propisowskie tematu chyba nie pociągną, ponieważ im nie wypada. Ciekawe, kto ma większą siłę przebicia?
                      Tak wygląda polski ping-pong.

                      Lubię to

  5. Jest to najmądrzejsza wypowiedz, jaka w ogole przeczytałam na ten temat. Zgadzam sie z kazdym Twoim słowem. Inspirujesz!

    Ja sie martwię o Polskę, chociaż nie mieszkam w tym kraju, to widze, dokąd zmierza, co jeszcze bardzoej utwierdza mnie w przekonaniu, ze na pewno tam nie wrócę. Szukam swojego raju

    Lubię to

  6. Ja jestem za aborcją. Jeżeli rządowi zależy na ochronie życia powinien stworzyć ludziom odpowiednie warunki do wypuszczania na świat potomstwa. Mam na myśli obniżenie podatków, zwiększenie miejsc prac, ale przede wszystkim reforma edukacji. Już na etapie szkolnym potrzeba autorytetów i dobrych pedagogów zamiast gównianej książeczki do biologii.

    Jeżeli traktujemy ludzi jak owce to rzeczywiście potrzebne są zakazy i sterowanie nimi przez Państwo. Jeżeli zależy nam na stworzeniu wolnego, inteligentnego narodu, który potrafi podejmować własne suwerenne decyzje to oddajmy władzę ludziom. Niech oni decydują o swoim losie.

    Może przed dokonaniem aborcji obowiązkowa, darmowa konsultacja z psychologiem, aby dostarczyć wiedzy i pomóc z podjęciem decyzji?

    Lubię to

    1. Marlan trafiles w sedno. Celem wiekszosci rzadow jakich znam – mieszkalem w Polsce, Niemczech i Francji a mieszkam obecnie w Kanadzie, jest wlasnie „produkcja” owiec – ludzi ograniczonych w mysleniu i podejmowaniu decyzji, placacych co raz wyzsze podatki w celu utrzymania rzadu ktory nic nie produkuje. Wiadomo, ze system edukacji nie uczy niczego potrzebnego oprocz moze czytania i liczenia. O to wlasnie chodzi. Ludzie inteligentni sa niebezpieczni wiec niepotrzebni…pozdrawiam!

      Lubię to

  7. Z dyskusji o „być czy mieć”, przeskoczyłbym na rozważania na temat odpowiedzialności.
    Dzisiejsze społeczeństwa są wytresowane w nieodpowiedzialnym funkcjonowaniu, bo tacy ludzie potrzebują państwa do życia i są dobrymi konsumentami. A przecież kobiety nie są wiatropylne!
    Druga sprawa. Jeżeli zezwalamy na zabijanie nienarodzonych dzieci, to łamiemy „tabu życia”. Potem leci już z górki: „eutanazja”, zabijanie niepełnosprawnych, czyli eugenika pełną gębą.

    Oczywiście, w przypadku wyboru: życie kobiety, czy życie jej nienarodzonego dziecka, nie miałbym wątpliwości. „Ex malis eligere minima oportet” (ze złego należy wybrać mniejsze zło).

    P.S. Dyskusja o eutanazji powraca co jakiś czas. Dla rządzących to bardzo dobry temat zastępczy, emocjonujący i odwracający uwagę ludzi od spraw istotnych dla stanu państwa.

    Lubię to

    1. Przepraszam bardzo, ale jakiej odpowiedzialności ludzi poniżej 18 roku życia w takim razie? Dzieci nie są odpowiedziane w świetle prawa. Druga sprawa to to o czym pisałam – Samo posiadanie dziecka w łonie nie czyni z nikogo matki (mówimy o relacji, nie fizycznym aspekcie). Czy możesz zmusić siłą kobietę do dbania kochania i opiekowania się dzieckiem? Jest to wg mnie po prostu bardzo naiwne myślenie. Próby prostego podsumowania tematu, tak jak chcesz to zrobić, niestety tutaj nie działają. Tu nie ma DOBRYCH rozwiązań. I dlatego ja osobiście uważam, że rządowi wara od takich tematów. Rząd nie jest po to, żeby ludziom ustalać ich relacje.

      Lubię to

      1. To, że za niepełnoletnich odpowiadają rodzice, nie znaczy wcale, iż ci ludzie muszą być nieodpowiedzialni.
        Wbrew temu, co piszesz i co myślisz, to jest proste, gdyż odpowiedzialne podejście ogranicza radykalnie ilość niechcianych ciąż.
        Podejmowanie współżycia intymnego prowadzić może do zajścia przez kobietę w ciążę. To chyba oczywiste? Reszta to konsekwencje. Naiwnością jest nie wzięcie pod uwagę takiej możliwości.
        Nigdzie nie napisałem, że rząd ma komuś ustalać relacje. Jestem daleki od tego. Natomiast napisałem, że państwo musi stać na straży życia. To jest podstawa cywilizacji. Bez tego dopuszczamy do głosu etykę sytuacyjną, a to oznacza otwarcie puszki Pandory pt. eugenika.
        No i na koniec. Prawo nie może być zbyt szczegółowe, bo nikt go wówczas nie będzie przestrzegać i to nawet nie ze złej woli.

        Lubię to

        1. Wg prawa odpowiedzialność za swoje czyny ponosisz od 18 roku życia. I tu wchodzi właśnie prawo. Tak więc jeśli kobieta ma być odpowiedzialna za ciążę, to w jaki sposób prawnie chcesz to rozwiązać? Bo tak jak opisałam w artykule – moralność to jedno, a egzekwowanie prawa to drugie.

          Lubię to

          1. Jak kobieta ma być prawnie odpowiedzialna za ciążę?
            Odpowiedzialność, to nie to samo, co odpowiedzialność karna. Odpowiedzialne życie polega na świadomym wyborze. Nie, nie w momencie, kiedy kobieta już w ciąży jest – wcześniej.
            A moralność to jeszcze coś innego. Moralność to rodzaj społecznej kontroli. Co nie znaczy, że zachęcam do zachowań amoralnych. Zawsze lepiej zachowywać się przyzwoicie.

            Lubię to

  8. Kobieta zostala stworzona po to, aby rodzila dzieci. To jest jej naturalna rola. Mowienie p prawie kobiety do wlasnosci ciala jest moim zdaniem manipulacja. Jesli kobieta nie chce rodzic niech nie zachodzi w ciaze.

    Lubię to

    1. Bo zgwałcona dziewczyna rzeczywiście miała wybór – zajść w ciążę, czy nie. A kiedy poród lub utrzymanie ciąży zagraża życiu kobiety, według tego, co piszesz, jej naturalną rolą jest umrzeć?

      Lubię to

    2. Kobieta wcale nie jest stworzona do rodzenia dzieci – to jest tylko potencjalna możliwość, z której można skorzystać. Wybór drogi życiowej zależy od każdego człowieka indywidualnie.

      Lubię to

  9. Bardzo dobry wpis. Wreszcie ktos na spokojnie wyjasnil na czym „burza” aborcyjna naprawde polega.

    Moim zdaniem zakazywanie aborcji nie ma sensu. Zakaz aborcji nie bedzie wiazal sie ze zwiekszonym przyrostem naturalnym, czy ze zwiekszona moralnoscia spoleczenstwa. Oznacza to jedynie, ze rozwinie sie mocniej „podziemie aborcyjne”. Kobiety, ktore chca ciaze przerwac za wszelka cene, znajda osobe, ktora za odpowiednia oplata zabieg wykona. A w jakich warunkach ten zabieg zostanie wykonany i czy dana pani nie przyplaci go zdrowiem/zyciem, to jeszcze inna historia.

    Aby zapobiec aborcjom nalezy tworzyc mozliwosci kobietom w ciazy, matkom do istnienia w spoleczenstwie. Nalezy oferowac wsparcie (a nie izolacje), aprobate dla podjetej decyzji o urodzeniu dziecka (a nie wyzywaniu od dziwek), stwarzac miejsca pracy przyjazne matkom (a nie zwalniac z pracy za bycie w ciazy) itp. Tylko w ten sposob mozna aborcji zapobiec. Sam prawny zakaz niczego nie zmieni.

    Lubię to

    1. Tak, ale to co piszesz to się nazywa socjalizm. „Trzeba stworzyć” – nie, nie trzeba. Wystarczy dać ludziom wolność, niech oni sami sobie stworzą społeczności, które kobietom dadzą wolność. Dziś mamy ucisk – jak kobieta chce być matką to nie może, nawet w małżeństwie. Bo musi harować na podatki, z których potem właśnie takie „trzeba stworzyć” się bierze 🙂 Oddajmy ludziom wolność, a problemy społeczne się rozwiążą, naprawdę.

      Lubię to

  10. Nie zgodzę się, wolność każdej jednostki kończy się w momencie decyzji – zabijam. Uważam, że dziecko w łonie matki tak nie zlepek komórek, ale człowiek, i tu powinien wejść kodeks karny, każda istota ma prawo do życia. Wyjątek jest jeden ciąża, która może zabić matkę…Wtedy decyduję matka!

    Lubię to

    1. Niestety nie. Twoja wolność nie kończy się, jeśli nawet zabijesz w obronie własnej. Jeśli wolność i własność kobiety kończy się tam, gdzie zaczyna się życie dziecka to Twoja wolność i własność kończy się też w tym samym miejscu. W związku z tym możemy Ci zabrać pieniądze na utrzymanie tego dziecka. I to właśnie się nazywa socjalizm. Bardzo niemoralny system.

      Lubię to

  11. Dla mnie jest to typowa sytuacja w której „we can agree to disagree”, ale według mnie wychodzisz w ogóle z błędnych założeń traktując ciało kobiety jako „własność”. Ciało ludzkie i żadna z jego części według prawa nie jest rzeczą, a więc nie można tu mówić o jakiejkolwiek formie własności. Ciało kobiety jest równoznaczne z jej życiem. Tak samo jak ciało dziecka jest równoznaczne z zachowaniem jego życia. Gdy ktoś nas atakuje nie mówimy, że narusza naszą własność, ale nasze dobra osobiste, nietykalność i inne niezbywalne prawa człowieka. Własność jest właśnie najczęściej ograniczanym prawem rzeczowym w prawie, dlatego że nie ma bezpośredniego związku z zachowaniem życia.
    Artykuł byłby ciekawy, ale jest oparty na błędnych fundamentach. Pozdrawiam.

    Lubię to

    1. Wręcz przeciwnie – Twoje ciało to właśnie Twoja własność. Z takich założeń wychodzi prawo libertariańskie. I masz prawo decydować co sobie z tym ciałem zrobisz – jeden będzie żarł cukierki i się upasi, a potem zachoruje, drugi będzie brał narkotyki i umrze, a trzeci się będzie prostytuował. I nikomu nic do tego. Problem zaczyna się gdy inni mają te zachowania fundować np. poprzez opiekę medyczną dla cukrzyków, programy dla narkomanów i walkę z prostytucją czy cotamjeszcze. Znów – socjalizm. Nieposzanowanie właśnie tych podstawowych praw rodzi niemoralne systemy. I nie bez powodu.

      Lubię to

      1. Catherine Sophie, jestem z Ciebie dumna! Niewiele jest kobiet, które potrafią tak rozsądnie i logicznie przedstawić sprawę. I strasznie mnie cieszy że widzisz jak ‚nakazywanie’ czegokolwiek prowadzi do socjalizmu. Nie dziwię się że nie mieszkasz już w Polsce, bo tutaj niestety te socjalistyczne zapędy wciąż mocno siedzą w ludziach, nawet tych młodych…
        Aczkolwiek szkoda że nie wspomniałaś, że temat aborcji jest tak mocno nagłośniony przez media, bo to dobra manipulacja dla rządu – narzucić chwytliwy temat, a w tym czasie przepchnąć jakąś niekorzystną ustawę. Tak teraz jest z CETA i TTIP 😦

        Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s