Jak szukać pracy? Najefektywniejszy sposób, by znaleźć pracę

Ostatnio moja przyjaciółka postanowiła wyjechać do UK z misją znalezienia tam pracy. Ma potężne doświadczenie i perfekcyjną znajomość języka. Ale mimo, że była tam aż kilka tygodni – nie załapała się nawet na jedną rozmowę kwalifikacyjną… Co zrobiła źle?

W takiej sytuacji znajduje się masa osób. Wykwalifikowani, doświadczeni, gotowi do pracy – ale bez szans. „Pracy nie ma” – powtarzają w kółko… A gówno, za przeproszeniem, prawda!

Zawsze przy takich tematach wspominam i będę zawsze wspominać, że praca jest. Zawsze. I wszędzie. I udowadniałam to już wiele razy w swoim życiu znajdując ją w każdym zakątku świata. A nawet przebierając w wielu ofertach. Nie, to nie dlatego, że jestem jakaś nadzwyczaj zdolna.

Moja przyjaciółka zrobiła to, co robią wszyscy – przejrzała ogłoszenia, wysłała parę CV, zgłosiła się do agencji pośrednictwa pracy. I tyle. Po czym spędziła bezczynnie kolejne kilka tygodni czekając

Wiecie, jak dostałam swoją pierwszą w życiu pracę w zawodzie architekta (właściwie staż – podczas studiów)? Poszłam do biura architektonicznego i powiedziałam, że chcę pracować.

Więcie jak dostałam drugą w życiu pracę? Poszłam i powiedziałam, że chcę pracować. Nawet trzecią – mimo, że moje doświadczenie nie było wystarczające, a praca bardzo wymagająca – również dlatego, że poszłam i powiedziałam, że bardzo chcę tam pracować….

Wszystkie te i multum późniejszych posad zdobyłam nie dlatego, że miałam doświadczenie i ładnie zaprojektowane portfolio – tylko przede wszystkim dlatego, że wykazywałam chęć pracy. Nauki. Rozwoju.

I to nie jest jakaś moja teoria. Mnóstwo szefów, u których pracowałam szczerze mi to mówiło. Jeden nawet wspominał jak kiedyś szukał młodego absolwenta do pracy, gdy jego biuro w Warszawie się rozwijało. Otrzymał setki CV na mejla. I jedno w formie wydrukowanej. Złożone osobiście.

Zatrudnił tego chłopaka tylko i wyłącznie dlatego, że przyszedł do biura osobiście… Tylko i wyłącznie dlatego! W końcu czym różnią się od siebie absolwenci studiów? Wszyscy są tak samo nieprzygotowani do życia. Jeden pokazał, że zależy mu na pracy – więc ją dostał. Tym się wyróżnił spośród tłumu – chęcią do działania, inicjatywą. Nie czekał, tylko wziął życie w garść. 

Metoda „desantu”

Zwana też przeze mnie pieszczotliwie „Bombardierung” (niem. „bombardowanie”) to najefektywniejsza metoda szukania pracy. Składa się z dwóch części:

1. Bombardierung Twoim CV

Absolutnie wszystkich potencjalnych miejsc pracy w Twoim zasięgu za pomocą e-maila. I nie chodzi tu tylko o wyszukanie i odpowiedź na oferty pracy.

Jeśli, przykładowo, jestem architektem to wyszukuję w internecie nie tylko same ogłoszenia ale również adresy biur architektonicznych. Co z tego, że nie szukają nikogo przez ogłoszenia? Co Ci szkodzi, by napisać do nich, że szukasz pracy i jeśli w przyszłości…?

Nie raz zdarzyło mi się dostać jakąś ofertę pracy długo (nawet rok) po tym, jak wysłałam zapytanie. Ludzie nie odpiszą na Twojego maila – ale jakaś część z nich zachowa sobie Twoje CV na później, „w razie czego”. Po co się męczyć, wystawiając ogłoszenie, jak ma się pod ręką chętnego do pracy, do którego wystarczy zadzwonić?

Zaznaczam też, że limity określasz sobie sam – Twoim „terenem” może to być tylko Twoje miasto, ale może to być cały kraj (jeśli jesteś gotów dla pracy się wyprowadzić). Ja, gdy chciałam wyemigrować bombardowałam też moimi CV-kami wszelkie znalezione biura w Londynie i innych miastach Europy, które mnie interesowały. Tylko dlatego, że rozważałam wyprowadzkę.

Dlaczego trzeba wysyłać aż tyle i do wszystkich? Bo nawet jeśli masz super doświadczenie – odezwie się do Ciebie 1 na sto osób, a tylko 1 na 300 będzie prawdziwie zainteresowana współpracą. Każde miejsce, które omijasz to potencjalny „missed hit” czyli „pudło”. Niewykorzystana szansa.

A nawet jeśli odezwie się do Ciebie cała masa – co i mi się zdarza – czy nie lepiej mieć z czego wybierać? Warto stosować tą metodę choćby dla zbadania swojej wartości na rynku i swoich szans w zawodzie – łatwiej później negocjować dla siebie wyższe stawki – jeśli wiesz, że oprócz danego pracodawcy jest jeszcze 4 innych zainteresowanych czujesz się pewniej.

2. Szturm na wybrane cele

Druga część metody desantu polega na wydrukowaniu swoich CV (i ewentuanie portfolia) i latania z nimi w zębach po wybranych lokalizacjach.

Po prostu wyszukujesz adresy interesujących Cię zawodowo miejsc (np. ja wyszukuję biura architektoniczne) i udajesz się tam osobiście. Tak, to brzmi dziwnie, ale to jest naprawdę potężne – właśnie dlatego, że większość tego nie robi.

Moją pierwszą pracę zdobyłam właśnie tak – sprawdziłam wcześniej nazwisko szefa biura, po czym udałam się tam i powiedziałam na wejściu sekretarce, że „mam spotkanie (nie miałam żadnego umówionego 😉 ) z panem Kowalskim”.

Po czym zdziwionemu nadzwyczaj szefowi biura powiedziałam wprost, że studiuję i szukam pracy. Zapytał czy mam CV. A ja na to, że z czym? Moje doświadczenie dało się podsumować w 2 zdaniach: „Umiem trochę ArchiCADa. I chcę się uczyć”. Szef się roześmiał i ostatecznie przyjął mnie na płatny staż. Później opowiedziałam to koleżance z roku, która zrobiła dokładnie to samo – i też dostała tam pracę!

Nie trzeba oczywiście posuwać się do takich podłych podstępów, by spotkać się z szefami osobiście – można po prostu porozmawiać z sekretarką i zostawić swoje CV. Ale warto choćby zapytać, czy szef nie znalazłby dla Was 5 minutpoznanie Ciebie osobiście gigantycznie wzmacnia Twoje szanse na to, że gdy firma będzie kogoś potrzebować zwrócą się właśnie do Ciebie.

Czasem nawet w taki sposób można „wymusić” rozmowę kwalifikacyjną – bo skoro już jesteś, już się pofatygowałeś, by przyjść, to czemu Cię nie poznać? Naprawdę, pojawienie się w miejscu pracy osobiście pokazuje, jak bardzo zależy Ci na danej posadzie. To bardzo pozytywne wrażenie w oczach pracodawcy.

O to, czy Ci się ta praca podoba możesz się martwić tylko jak już ją dostaniesz

Większość osób nie wierzy w swoje możliwości i kompletnie nie docenia siebie. Bo skąd niby możesz wiedzieć, ile jesteś wart na rynku pracy – skoro nie szukasz, nie analizujesz, nie stosujesz powyższej metody?

Bardzo wiele osób mówi mi: „Ale ja się do tego nie nadaję chyba”, „Ale to ja nie mam takiego doświadczenia„, „Ale to daleko, ja nie wiem czy chcę się przeprowadzać do Warszawy/Paryża/Londynu”, itd. Ale co za różnica?

Przecież jesteś bezrobotny, masz masę czasu, możesz codziennie pół dnia wysyłać swoje CV mejlem, a przez drugie pół objeżdżać okolicę z CV w zębach. Co Ci szkodzi?

Martwić się o to, czy się nadajesz do jakiejś pracy, albo czy chcesz się dla niej przeprowadzić możesz się przecież dopiero gdy dostaniesz jakąś propozycję. Wtedy będzie czas na rozważania.

Jak wspomniałam wyżej – mi się zdarza mieć kilka opcji – nie inaczej było na Karaibach, gdzie również przeprowadziłam desant moich CV i portfolio. Ostatecznie mogłam wybierać spośród 3 ofert pracy. Trzech! Na małej karaibskiej wysepce! Naprawdę, praca jest wszędzie – trzeba tylko wykazać zainteresowanie i chęci. 

Dodajmy, że emigrując tu nawet nie sądziłam, że znajdę pracę w zawodzie. Więcej – byłam niemalże pewna, że nie znajdę. Gotowa pracować w jakiejś szkole językowej, czy ostatecznie jako kelnerka czy recepcjonistka. Ale mimo to działałam i wysyłałam swoje CV – wszędzie, gdzie się dało.

Dywagacje na temat tego, że chcesz pracować tak czy inaczej, czy znasz ten czy inny program, czy chcesz się przeprowadzićzostaw sobie na „po rozmowie kwalifikacyjnej”, albo jeszcze lepiej – „po otrzymaniu oferty”. Gdy pokażesz pracodawcy, że musisz się zastanowić nad jego ofertą – dodatkowo u niego zapunktujesz.

Nie czekaj i nie licz na odpowiedzi „od razu”

O powyższej metodzie „desantu” opowiadałam kiedyś znajomemu, który chciał zmienić swoją branżę i radził się mnie jak znaleźć pracę „od zera”. Pomogłam mu z CV i nakazałam „bombardierungwszystkich firm, jakie znajdzie.

Odezwał się po jakimś czasie narzekając, że „nikt mu nie odpowiada”.  Zapytałam więc, ile e-maili wysłał. „Jakieś 2… 2 tygodnie temu i do teraz nikt się nie zgłosił”… Aha… „A może by tak 2 setki mejli?” – odpowiedziałam – „I poczekać ze 2 miesiące?”…

W tej metodzie naprawdę nie zdarzy się nagle jakiś cud. Owszem, ktoś może zaoferować Ci pracę „od zaraz” – ale równie dobrze możesz zostać wywołany dopiero po kilku miesiącach.

Pomyśl o tym jak o inwestycji na przyszłość – każde wysłane CV i każda osobista wizyta w firmie zwiększa po prostu Twoją rozpoznawalność na rynku – a tym samym Twoją szansę na zdobycie zatrudnienia.

Nie zrażaj się tym, że ludzie nie odpowiadają. Polacy nie mają w zwyczaju odpisywać na tego typu mejle. To nie oznacza, że jesteś „do niczego” – oznacza po prostu, że ktoś nie miał czasu, albo nie może zaoferować żadnej pracy w danej chwili. Albo też to, że Twoje doświadczenie jest za małe/za duże na dane stanowisko.

Jeśli nie będzie Ci też dane porozmawiać z szefem podczas osobistego „szturmu” na firmy – nie rozpaczaj, tylko wykorzystaj to, co masz – porozmawiaj chwilę z sekretarką, wykaż zainteresowanie firmą, opowiedz trochę o sobie, zaprezentuj się w kilku zdaniach i zostaw jej Twoje CV uprzejmie prosząc, żeby przekazała je szefowi.

A jeśli z jakiegoś powodu spotkasz się podczas tego procesu z odmową – zawsze pytaj dlaczego. Uwagi są tu na wagę złota – jeśli bowiem zrobiłeś coś nie tak – będziesz miał szansę nie popełnić tego błędu przy następnym razie.

Nie czekaj więc na pracę tylko idź i ją zdobądź. Ona naprawdę jest wszędzie. Ale musisz wykazać zainteresowanie, musisz działać, musisz się pokazać. Po prostu musisz zmaksymalizować swoje szanse na to, żeby ta praca znalazła Ciebie.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

37 myśli nt. „Jak szukać pracy? Najefektywniejszy sposób, by znaleźć pracę”

  1. Ciekawy wpis. Zwykle szukamy pracy przez portale, natomiast osobiste roznoszenie CV należy do rzadkości. Może nadszedł czas żeby się przestawić i bardziej czynnie szukać swojej pracy marzeń?

    Polubienie

  2. Tekst fajny, i wiele w nim prawdy. Roboty jest tyle, że dla każdego starczy. Ja od 4 lat jestem wolnym strzelcem, początkowo martwiłem się jak to będzie a teraz jest dobrze 🙂 Jak znaleźć klienta? Tak jak robotę- opisane w przedmiotowym wątku 🙂 Najważniejsze to dać się poznać i być pewnym swego, jeśłi z podkulonym ogonem podam swoje warunki to mnie wyśmieją, jeśli z zadartą głową pełen optymizmu, ale z głową pełną wiedzy, to jest już o czym rozmawiać. Pozdrawiam i życzę więcej takich tekstów

    Polubienie

    1. jak ktoś chce znajdzie sposób, jak nie chce znajdzie powód. Pracy jest teraz w Polsce sporo, ale są też zawody do których mało osób się garnie.

      Polubienie

      1. No co racja to racja. Mój zawód wyuczony jest taki że za dużo od innych zależy, znowu jak zajmowałem się wnętrzami to dorwało się do tego ludu bez wiedzy i doświadczenia psując branże. Teraz zajmuję się kilkoma tzw biznesami niszowymi z różnych branż niespokrewninych ze sobą. Roboty od groma nie wiadomo w co ręce pchać 🙂

        Polubienie

  3. och jak to cudownie brzmi. „Iść osobiście…..” Wysyłam cv, chodzę osobiście do potencjalnych pracodawców. Robię wszystko co w mojej mocy aby dostać pracę o obszarze swoich kompetencji i zainteresowań. Z jakim rezultatem?…. Ano z takim, że albo trzeba jeździć po całej Polsce, nie mając nawet swojego biurka; albo mam zbyt wysokie kwalifikacje; albo oczekuję zbyt dużego wynagrodzenia (bo przecież 2 500 zł – 2 800 zł netto dla osoby z wyższym wykształceniem, studiami podyplomowymi, znajomością języka i kilkuletnim doświadczeniem to za duże żądania)… Ostatnie miesiące poszukiwań pracy doprowadziły mnie do tego, że powoli przestaję wierzyć w siebie i że moje życie zawodowe nabierze jakiegokolwiek sensu. Dodam tylko tyle, że mam 30 lat, jestem mega ambitną osobą, chętną do dalszej nauki , rozwoju itp. Zawsze byłam dobrym, rzetelnym pracownikiem.
    Nie raz denerwowały mnie wpisy narzekających, umartwiających się nad sobą ludzi. Wszystko wydawało się możliwe… dam radę, da się zrobić… aż do teraz…. kiedy mam wrażenie, że wykorzystałam już wszystkie możliwości, aby zmienić coś na lepsze. Powoli nie mam siły i szlag mnie trafia, że ktoś, kto tak bardzo chce, jest odpowiedzialny, wykształcony wali głową w mur i nie wie co dalej.

    Polubienie

    1. Z całym szacunkiem, ale… to są TWOJE opinie. Najwyraźniej, jeśli faktycznie aż tyle miejsc zwiedziłaś w poszukiwaniu pracy – pracodawcy nie podzielają tej oceny. Może czas spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że skoro nikt nie chce Cię zatrudnić na Twoich warunkach to po prostu stawiasz zbyt nieopłacalne warunki? To, że Tobie się wydaje, że powinnaś zarabiać daną stawkę nie oznacza, że będziesz. Masz więc do wyboru – pracować za mniej i rozwijać się, albo szukać pracy za więcej, ale stać w miejscu. Podkreślę tu jeszcze raz, że ja zaczynałam w PL od stawek 800 zł, a w Niemczech – 900€. I to z doświadczeniem. Dla porównania – podczas gdy ja zarabiałam 900€, inni architekci, bez wykształcenia z byle dyplomem żądali zarobków na poziomie 2200€ na „dzień dobry”. 2 lata później ja zarabiałam wielokrotność swojej początkowej pensji, a oni dalej szukali pracy…

      Polubienie

    2. Spoko.ja niemogac znalezc pracy w zawodzie stwierdzilem ze wyjade do pracy fizycznej na rok gdzies..pojechalem do holandii .przez rok pracy zbudowalem taku solidny kompas i motywacje ze czuje sie teraz jak donald trump.. przez rok pracy na szklarniach w blocie po krok i mokrymi wlosami 12h dziennie,mieszanie torfu w maszynie ze sypie sie na leb wybilo mi z glowy wszelkie depresje i stany wahania.. nie ma na to czasu. Dzis mija juz cztery lata po tym okresie a ja nauczylem sie trudnego programowania,siedze w moim pawilonie i zgarniam 7-8-9tys miesiecznie i wolnych chwilach wypoczywam w beskidzie

      Polubienie

      1. Gratuluje sukcesu Makif. Czy możesz powiedzieć jaki język wybraleś i jak się go uczyłeś – jak zdobywałeś doświadczenie?

        Polubienie

    3. Głowa do góry, możliwości są zawsze. W każdej chwili można znaleźć pracę, trzeba szukać cały czas i się nie poddawać. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości szukania pracy, że nie ma co się załamywać.

      Polubienie

  4. a co, jak się nie wie gdzie szukać pracy? Bo się nic nie umie, bo się w siebie nie wierzy…bo po studiach już trochę czasu minęło i jakby straciły na aktualności.. pracuję w „przypadkowych” miejscach, nie w tych, które sama sobie wybieram, bo nie wiem co ja mogłabym robić .. aktualną pracę mam do grudnia… już robiłabym bombarding, gdybym tylko wiedziała gdzie uderzać 😦

    Polubienie

    1. Spróbuj znaleźć książkę: „Jaki wybrać zawód? Zaplanuj swoją przyszłość” – Katherine Brooks. Pomaga określić swoje możliwości i kierunki rozwoju, jeżeli nie wiesz, w którą stronę iść. Jest dość „poradnikowa”, więc nie każdemu przypada do gustu, ale można dla uzupełnienia podeprzeć się książką – wcale nie religijną – „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” – Regina Brett. Ta druga książka, to zbiór super krótkich historii z życia, inspirujących, które opisują ludzi będących w podobnej sytuacji jak Ty, ale takich którym udało się wybrnąć, czasem idąc w pracę/zawód, którego nigdy by nie przewidzieli, a w którym się odnaleźli. Powodzenia! 🙂

      Polubienie

      1. Dziękuję za odpowiedź i polecone tytuły – już jedną z książek zamówiłam i będę szukać inspiracji 🙂 Obawiam się jednak, że moim problem nie jest brak wiedzy czy znajomości siebie w tym temacie, swoich możliwości czy ograniczeń. Chyba praca jaką mam do wykonania to niestety coś więcej niż przeczytanie kolejnej książki dot. samorozwoju 😦 Problem nie tkwi nawet w bierności, nie brak mi motywacji, zaangażowania czy nawet wykształcenia.. to jakiś inny chochlik blokujący mnie przed wykonaniem pewnych kroków.

        Polubienie

    2. Mnie ciekawi jedna rzecz. Gdy spamujesz swoim cv wszystkie miejsca pracy, to nie da się zapamiętać wszystkich do których się wysłało (pod względem wymagań, miejsca, płacy itp.). Jak ktoś oddzwania to raczej oczekuje, że wiesz gdzie wysłałeś cv i co to za praca. Jak sobie z tym poradzić?

      Polubienie

      1. Nie rozumiem pytania. Po pierwsze ludzie zwykle odpisują, a nie dzwonią. Po drugie – jeśli już dzwonią to się przedstawiają i umawiają spotkanie. Zanim do niego dojdzie masz czas odszukać tą ofertę pracy i sobie ją przypomnieć. Nie słyszałam żeby ktoś zatrudniał kogoś przez telefon na podstawie tego czy ten ktoś pamięta ofertę pracy…

        Polubienie

        1. Nie rozesłałem tak znowu dużo cv (może ze 30) i jedyna jak do tej pory odpowiedź była rozmową telefoniczną, w której facet poinformował mnie tylko o jakie stanowisko chodzi i czy jestem zainteresowany (zaznaczmy, że wszystkie oferty na które składałem dotyczyły tego samego stanowiska). Rozumiem, że wszystkie oferty pracy, na które aplikujesz składujesz w jakimś miejscu i jak ktoś odpowiada to potem wracasz i przeglądasz po kolei, o którą chodzi, tak?

          Polubienie

          1. Dokładnie. Dopiero jak ktoś zareaguje i zaproponuje rozmowę kwalifikacyjną to patrzę czy w ogóle mnie to wtedy interesuje. Zwykle idę na rozmowy kwalifikacyjne nawet jak wiem, że pracy się nie podejmę, z czystej okazji do poćwiczenia sobie tego typu sytuacji życiowych.

            Polubienie

          2. Jak szukasz pracy przez portale z ogłoszeniami o pracę, to tam zawsze na swoim koncie masz info gdzie wysłałeś cv. Ja nigdy nie zapamiętywałam gdzie poszło moje cv, po prostu sprawdzam na koncie. A zanim pójdę na rozmowę to czytam co to za firma, opinie, kogo szukają.

            Polubienie

  5. Ludzie jeżeli mają wybrać między znanym a nieznanym, praktycznie zawsze wybiorą znane. Jeżeli przyjdziesz z CV do firmy, już jesteś bardziej znany niż 12000 osób, które wysłały tylko maila.

    Kolega dostał pracę tylko dlatego, że chodził raz w tygodniu do firmy zapytać jak tam się mają przyjęcia nowych… Sekretarka wyjęła jego CV z szuflady i położyła na szczycie tych do przeglądania przez szefa. Dostał tę pracę.

    Poszedłem kiedyś osobiście z CV do firmy, zostawiłem, porozmawiałem chwilę. Chciałem pracować jako reporter dla nich. Odezwali się po pół roku – jakie było moje zdziwienie, kiedy zaproponowali mi zarządzanie zespołem, bo miałem w tym większe doświadczenie. Czasem nie dostaniesz ,na co czekasz, ale przynajmniej jest jak płacić rachunki.

    Kiedyś – idąc do firmy – wpadłem na szefową w korytarzu nie wiedząc, że to ona, burknęła coś, że nie mam umówionego spotkania, kazała mi iść do pierwszej osoby z brzegu i zostawić CV. Niecały tydzień później tam pracowałem.

    Znajomości – wiem, że to w Polsce nie jest popularne, ale – kilka razy pracę znalazłem w ten sposób – często przez to, że pracując w jednym miejscu/branży zbierałem kontakty do innych podobnych firm.

    Czasem intuicja i „tzw. szczęście” – choć w szczęście nie wierzę. Wierzę, że jak się czegoś chce, to się dostaje. Jak się słucha intuicji, to się jedzie/idzie we właściwe miejsce i we właściwym czasie. Wyjeżdżałem do UK z myślą, że będę pracował w firmie produkującej karmę dla zwierząt, bo taką pracę teoretycznie znajomy mi załatwił. Tyle,że firma nie chciała dać od razu kontraktu, wysłała mnie do agencji, żebym załatwił papiery. W agencji, jak się dowiedzieli, że interesuję się kolarstwem, lubię jeździć na rowerze – dali mnie do pracy w sklepie rowerowym… Przed wyjazdem miałem nadzieję, że dostanę pracę od 8 do 16 w jakiejś fajnej branży, na której się znam. Stało się 🙂

    Polubienie

  6. Ostatnio zrobiłam takie bombardierung (ja to nazywam masowym spamowaniem 😉 bo dla mnie zawsze kończy się to sukcesem. Jak wysyłam CV na oferty to nie ma odzewu, ale jak wysłałam lekko ponad 100 CV w ciągu 2ch dni do wszystkich interesujących miejsc, to po kolejnych 3ch dniach już miałam pracę. Ale nie ma reguły – jest mnóstwo miejsc gdzie trzeba się wręcz zarejestrować online i wypełnić formularz, po to żeby przejść kilkuetapowy proces rekrutacyjny. Często wręcz w twarz mi mówiono: jeśli będzie oferta pracy to będzie na stronie, proszę tam patrzeć i się rejestrować. Z tego powodu osobiste roznoszenie CV odłożyłam na półkę.

    Polubienie

  7. Nie zgadzam się, może tak jest w DUŻYCH miastach, w małych tak nie ma. Nie wystarczy wejść i mówić „Chcę pracować”, żeby dostać pracę. Ktoś z dużego miasta tego nie zrozumie. A wiele osób nie chce zwyczajnie wyjeżdżać i chce zostać w małym mieście, gdzie większość stanowisk jest obsadzona „do śmierci”.. A pracować każdy chce.

    Polubienie

      1. Ok, przyjaciele,rodzina,etc…a co gdy rodzina i przyjaciele tez sa w potrzebie,a sama potrzebujaca jest e zaawansowanej ciazy i dodatkowo z 5letnim dzieckiem..? Plus miejscowosc zabita gwozdziami,zero srodkow do zycia. Przebywalam za granica e kilku krajach, znam jezyki lecz wiem,ze brak pomoslow i swoich jakichs celow czuje sie totalnie zablokowana. Jednoczesnie wiem,ze tylko ta blokada mnie ogranicza…ratunkuuu!

        Polubienie

    1. Ale jaką masz alternatywę? Siedzieć i czekać aż praca sama cię znajdzie…?
      Czas leci i tak, nie ogląda się na to, czy coś z tym robimy.

      Polubienie

  8. Nie pozostaje mi nic innego tylko przyklasnąć. Nie rozumiem dlaczego to takie trudne przekonać innych, że pójście osobiście gdzieś, to najlepsza opcja. Przecież to oczywiste… Jasne, technologie są po to, by ułatwiać życie, ale tu chodzi o naszą przyszłość- tutaj nie ma miejsca na lenistwo.

    Polubienie

  9. Catherine Sophie, świetny wpis, sama jak wrócę z wakacji będę szukać tak pracy i wierzę że ja dostane. A co do komentarza Dawida. Mieszkam i prqcuje w UK i też nic mi nie wiadomo o zadnej nagonce na Polaków

    Polubione przez 1 osoba

  10. W UK akurat jest obecnie nagonka na Polaków więc dużo osób w rekrutacji poprostu odrzuca imigrantów mimo, że mają kwalifikacje i doświadczenie przewyższające rodowitych pracowników. Dochodzi do tego niepewność co do legalności zatrudnienia po Brexicie i można sobie wysyłać listy w nieskończoność… Bardzo uprościłaś proces szukania pracy bazując na swoim architektonicznym przykładzie. Jest dużo zawodów gdzie dojście do „szefa” albo firmy jest wręcz fizycznie niemożliwe bo trzeba dostać się na teren firmy, mieć kartę dostępu a spotkanie weryfikuje ochroniarz w portierni. Poza tym wysyłanie papierowych CV było sposobem na wyróżnienie się 5 lat temu, obecnie przyciągają uwagę linki do własnej strony internetowej albo filmowe CV na youtubie. W korporacjach szef wybiera sobie spośród CV które przefiltruje HR i to paradoksalnie osoby tam pracujące należy przekonać w pierwszej kolejności.

    Polubienie

    1. „W UK akurat jest obecnie nagonka na Polaków więc dużo osób w rekrutacji poprostu odrzuca imigrantów mimo, że maja kwalifikacje i doświadczenie przewyższające rodowitych pracowników.” – nie wiem o jakim regionie UK i branżach piszesz, ale w Bristolu agencje pracy są gotowe przyjąć Polaków nawet bez znajomości angielskiego – więc tutaj o żadnej nagonce nie ma mowy.

      Polubienie

      1. Ja jestem w Londynie i nie zauwazylam zadnej nagonki. Trzeba chciec i dzialac.

        Catherine Sophie, dziekuje za przypomnienie mi jak sie najlepiej dostaje prace. Tez tak robilam i dostawalam prace w krotkim czasie, tylko ostatnio jakos opadlam z sil. Tym postem przywrocilas mi troche utraconej energii 🙂

        Polubione przez 1 osoba

    2. Nie wiem skąd masz takie dziwne informacje, w zeszłym roku szukałam w UK pracy w budownictwie, ostatecznie znalazłam sie w programowaniu – co szczerze bardziej mi odpowiada – bez żadnego doswiadczenia, powiedziałam, ze chce sie nauczyć. Do tej pory mi oddzwaniają z miejsc, w których CV złożyłam i piszą mejle, czy jestem zainteresowana. Mimo wszystko chce zrezygnować z pracy na etacie i poki co podejmuje kroki do samozatrudnienia… W całkowicie innej branży 😉 w sumie dzieki temu blogowi 😀 przynajmniej wiem ze 8 godzin pracy dziennie to zupełnie nie moja bajka 😀

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s