zachód slońca Los Angeles

Jak wyleczyć się z kompleksów?

Wbrew wszelkim wiarom nie ma ludzi idealnych. Każda, nawet najpiękniejsza i najmądrzejsza osoba ma jakieś kompleksy. Ba – właśnie ci najbardziej urodziwi mają ich najwięcej! Przepięknie podsumowała to pewna modelka, w swojej fenomenalnej prezentacji na TED:

Swego czasu po internecie krążyła historyjka pewnej znanej firmy. W tej historyjce różne kobiety miały opisać swój wygląd profesjonalnemu rysownikowi. Rysownik był za kotarą, nie widział więc kobiet, a one nie widziały jego… Zresztą co ja się produkuję, sami zobaczcie:

 

I jak? Pomysł, według mnie genialny i nawet jeśli sporo było tu reżyserii (jak zawsze w tego typu filmach) – nie sposób nie zgodzić się z ogólnym przesłaniem – inni widzą nas zupełnie inaczej, niż my widzimy siebie samych.

Co ciekawe, cechy, które my uznajemy za naprawdę negatywne zwykle nie są aż tak widoczne, jak nam się wydaje. Ludzie bowiem mają naturalną tendencję do skupiania się na tym, co pozytywne. My natomiast tych pozytywów nie widzimy. To raz. A dwa:

Ludzie w większości sytuacji widzą przede wszystkim nasz charakter

I to nie jest żaden banał. Kiedy bardzo dawno temu rzuciłam pracę w biurze architektonicznym (bo spóźniali się z wypłatami) – i zostałam „na lodzie” postanowiłam podjąć pierwszą lepszą pracę, jaką znalazłam – pracę w call center. 

Podczas szkolenia poznaliśmy cały zespół. Wśród pracowników była jedna dziewczyna – otyła to mało powiedziane. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłam to się przeraziłam – ledwo mieściła się w drzwiach. „Jak można tak nie dbać o swoje zdrowie i swój wygląd” – pomyślałam obserwując jej wielki tyłek.

Jednak parę dni później spotkałam ją na korytarzu – i nie była to już ta gruba, niedbała dziewczyna. Tym razem zobaczyłam jej twarz, a raczej – jej wielki, szczery, prawdziwy uśmiech. I jej charakter. Jej zachowanie. Jej wpływ na innych…

To był prawdziwy szok. „Jak ja mogłam ją tak ocenić, co za wspaniała osoba” – pojawiło się natychmiast w mojej głowie. Nagle, w moich oczach dosłownie schudła 50 kg. I w ogóle przestało mieć znaczenie, że ciuchy ledwo opinają jej ciało. „Oj tam, każdy ma trochę tu i tam” – moje myślenie zmieniło się o 180 stopni.

To była wspaniała, miła, pomocna i niezwykle pozytywna osoba. Życiowy lekkoduch, o pięknych oczach, zadbanych włosach, i lekko zwariowanym manikiurze. „Ludzie powinni się od tej osoby uczyć, jak żyć” – myślałam za każdym razem, gdy miałam szczęście z nią obcować.

Ludzie widzą to, co im pokażesz

Na Karaibach dominuje dość nietypowy wzór sylwetki – kobieta nie powinna być chuda. Nawet szczupłe panie mają tu spory problem. Kobieta musi być… kobietą. Pulchniusią, milusią, krągłą pięknością.

I naprawdę z niedowierzaniem obserwuję tu dziewczyny, które ponętnie prezentują swoje wdzięki – o dziwo tym pewniej i silniej, im są… grubsze…

To te szczupłe są wstydliwe, często zakompleksione i niezbyt towarzyskie (choć niezwykle piękne, według mnie). Kobiety o krągłych kształtach są najwyraźniejsze. To one przyciągają uwagę, to one są w centrum zainteresowania, to od nich nie mogą oderwać wzroku mężczyźni – i wcale nie chodzi tu o kolor skóry, bo tak samo reagują na nie przyjezdni Europejczycy, wychowani w kulcie „szczupłości”. 

Chodzi właśnie o charakter, o zachowanie. Im kobieta pewniejsza siebie – tym większe ma powodzenie. Im bardziej zakompleksiona – tym gorzej postrzegana.

Wszystko dlatego, że osoby pewne siebie po prostu skupiają się na swoich plusach, a osoby zakompleksione – na swoich minusach. I czy nam się to podoba, czy nie – to na czym skupiamy się my – jest widoczne również dla innych.

Pulchniejsze Karaibki nie zasłaniają więc ciała, nie chowają się w kąt, tylko podkreślają to, co mają najlepsze – ponętne piersi i tyłki, wydatne usta, zadbane włosy, itd. Chodzą dumnie wyprostowane, zadziornie się uśmiechając i roztaczając wokół siebie aurę jakiejś nieopisanej „zajebistości”, że się tak wyrażę. „Popatrzcie, jaka jestem pewna siebie” – wygłaszają samym swoim zachowaniem. 

Natomiast te szczuplejsze chodzą zgarbione, niezgrabnie próbując ukryć fakt, że są „inne”. Mowa ciała jest bezlitosna – przemawia do nas dużo silniej, niż słowa. Takie kobiety nawet gdy są naprawdę piękne (przynajmniej według mnie) – swoim zachowaniem mówią: Jestem beznadziejna, nie jestem ciekawą osobą, nie zapoznawaj się ze mną”

Obraz jest potężny. Ale jest „martwy”.

Żyjemy w dobie reklamy. Jest ona już absolutnie wszędzie – nie tylko w formie tradycyjnej, na ekranie. Również w formie obrazów, jakie sami tworzymy. Ręka w górę kto ani razu nie próbował „dobrze wyjść na zdjęciu”? No właśnie…

W czasach, gdy można zarobić miliony na swoich zdjęciach na Instagramie, czy jako szafiarka na blogu – obraz stał się kapitałem. Ale ten obraz jest statyczny. Jest sztuczny, nienaturalny. I nigdy nie wygra z życiem. 

Sztucznie prezentowany obraz jest bowiem zawsze martwy. Nie opowiada żadnej historii. A ludzie ponad wszystko kochają właśnie historie. 

Dlatego z instagramowymi modelkami i blogowymi szafiarkami zawsze będą wygrywać podróżnicy, pisarze, czy choćby vlogerzy z charyzmą. Charakter przemawia do ludzi setki razy silniej niż obraz. 

Charakter buduje relacje. Obraz buduje przepaść.

W showbiznesie naprawdę trudno znaleźć ludzi prawdziwie szczęśliwych, a jeszcze trudniej – ludzi z trwałymi, silnymi relacjami. Co chwilę mamy huczne małżeństwa, okraszone zdjęciami pięknymi jak z bajki, a zaraz potem rozwody, z obrzydliwymi szczegółami.

I to nie jest tak, że showbiznes rujnuje te relacje. Po prostu ludzie, którzy dążą do sławy to ludzie… najbardziej niepewni siebie. To właśnie Ci, którzy myślą, że wygląd ma znaczenie. Którzy potrzebują przyklasku publiczności.

Ale nawet największy przyklask innych i sława nie daje im szczęścia. Toteż mamy co chwilę szalone, alkoholowe czy narkotykowe wybryki, potem odwyk, znów wybryki i znów odwyk… Ci ludzie tkwią w błędnym kole – szukają bowiem szczęścia nie tam, gdzie powinni. 

Ich życie zbudowane jest na sztucznym obrazie siebie, jaki prezentują. Nie sposób zadać sobie tu pytania – przecież Ci aktorzy, modelki, itd – są naturalnie niezwykle piękni. Dlaczego więc mają potrzebę zmieniania się, operacji plastycznych, silnego makijażu, itd?

Ano właśnie dlatego, że są to osoby niezwykle niepewne siebie. Niezadowolone z siebie. Potrzebujące tego przyklasku. I takie osoby to idealne ofiary dla showbiznesu. Showbiznes na takich ludziach żeruje. Silną, pewną siebie jednostką z wartościami nie da się manipulować i zmuszać jej do „małpich występów” na scenie.

I właśnie dlatego osoby z showbiznesu nigdy nie budują trwałych, silnych i pięknych relacji – ani przyjaźni, ani, tym bardziej małżeństw. Bo nie mają do tego predyspozycji. Bo budowanie relacji wymaga przede wszystkim szczerości, której tak im brakuje.

Co możesz dać światu?

Jak więc znaleźć w sobie pozytywy? Jak skupić się na swoim charakterze? Jak najlepiej zaprezentować siebie innym? Wystarczy odpowiedzieć sobie na to proste pytanie.

Co możesz innym zaoferować? Nie zdziw się, jeśli pierwszą odpowiedzią będzie: „Nic”. Bo jeśli nie akceptujesz siebie, nie lubisz siebie – jak niby mają Cię zaakceptować i polubić inni?

Jeśli masz potrzebę naprawy czegoś w sobie – to zrób to. Ale pamiętaj, że obraz jest zawsze martwy, a charakter – żywy. Jasne, że warto zadbać o siebie – ale naprawdę nie musisz ani się farbować, ani malować, by wyglądać najlepiej, jak możesz. Jeśli wydaje Ci się, że operacja plastyczna rozwiąże Twoje problemy – to masz rację – wydaje Ci się. Nie rozwiąże żadnych, bo problemy są wewnątrz. 

I dopóki się z nimi nie zmierzysz – dopóki nie spojrzysz im w twarz – nie masz szans na to, ze zaakceptujesz siebie. Pewności nie buduje się obrazem. Pewność siebie zbudować można tylko budując swój charakter.

Sama, jeszcze nie tak dawno miałam „fioła” na punkcie swojego wyglądu. I o dziwo – im bardziej się starałam być „ładna” – tym gorzej wyglądało moje życie. Ostatecznie „sztuczne” budowanie wizerunku skończyło się dla mnie tragicznie – powierzchowne, sztuczne relacje, odcięcie się od samej siebie i efekt w postaci silnej depresji.

Ale twarde zderzenie z rzeczywistością było najlepszym, co mi się przytrafiło. To dzięki temu zrozumiałam, że ten „świat martwych obrazów” jest chory. I rozpoczęłam swoją wędrówkę ku wolności. Która ostatecznie zawiodła mnie do raju

Nic w moim wyglądzie się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie – dziś nie dbam o włosy, ani o makijaż, jak kiedyś. Nie myślę też za dużo na temat tego, co na siebie zakładam. Moja garderoba jest tak mała, że mieści się do jednej, małej walizki. Ale w moim wnętrzu zmieniło się wszystko. 

I dlatego właśnie dziś jestem tak pewna siebie. I mogę tak wiele zaoferować światu. Ten blog jest tylko jedną z masy rzeczy, które potrafię i chcę robić dla innych. Pewność siebie, pozytywna energia i szczerość to rzeczy, które budują obraz żywy i naturalny. Taki zawsze będzie więcej warty, niż nawet najpiękniejszy, ale sztuczny i martwy.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

8 myśli nt. „Jak wyleczyć się z kompleksów?”

  1. super wpis!!
    też miałam moment kiedy bardzo skupiałam się na swoim wyglądzie i przez to wykreowałam nieszczery i powierzchowny wizerunek. cieszyłam się wtedy powodzeniem ale było ono chwilowe bo na dłuższą metę moja sztuczność i niemożliwość otwarcia się na drugą osobę odrzucały.
    dzisiaj nie skupiam się tak na wyglądzie ale wciąż nie uporałam się do końca z tym głosem w głowie który twierdzi że powinnam dążyć do tego wizerunku który miałam wcześniej bo wtedy będę bardziej warta uwagi.. ale to coś co muszę przerobić

    Lubię to

  2. Twój blog czytam już od dawna, ale jeszcze nigdy nie zostawiłam tu komentarza. Postanowiłam to zmienić, chociaż w taki sposób mogę się odwdzięczyć za to, co robisz. Uwielbiam czytać Twoje teksty, mnóstwo się z nich uczę. Cały czas szukam swojej drogi i mam nadzieję, że to mi pomoże. Jeśli miałabym wybrać tylko jeden blog, który mogę czytać, to bez wątpienia byłby to Ten! 🙂

    Lubię to

  3. Ja jestem osobą bez kompleksów. 🙂 To nie znaczy, że uważam się za idealną – ostatnimi czasy trochę mi przybyło ciała w pasie i biodrach i staram się to naprawić, ale nie jest to moim „kompleksem”. Nie uważam się przez to brzydsza. Nie staram się tego ukrywać. Lubię siebie, lubię swoją twarz. Kiedy tworzę swoje awatary w grach staram się aby były możliwie jak najbardziej podobne do mnie. 🙂
    Jak byłam nastolatką malowałam się i farbowałam na potęgę, szkolny wyścig szczurów wyprał mi mózg. Na szczęście wyrosłam z tego. 🙂

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s