plaża

Pochwała bycia nie-miłym, czyli 4 podstawowe błędy osób pracujących nad sobą

Autorką poniższego artykułu jest Miriam Babula, nauczycielka medytacji, która namawia do życia w zgodzie ze sobą. Jej fenomenalne artykuły znajdziecie na blogu www.BezEgo.com.

Jest kilka idei, które – jeśli się ich kurczowo złapiemy – ściągną naszą pracę nad sobą na manowce. Dziś zajmiemy się jedną z bardziej niebezpiecznych, czyli tą oto wizją:
  • Im więcej zajmujemy się innymi, tym lepiej to o nas świadczy.
  • Im więcej zajmujemy się sobą, tym gorzej to o nas świadczy (i w ogóle wstyd i hańba!).

W efekcie, stajemy się mili. Czyli niczego nie chcemy dla siebie. Ba! My nawet nie mamy własnych potrzeb! Jesteśmy tu tylko po to, aby służyć innym.

Jest to idea niezwykle pokrętna i nawet nie marzę o tym, aby w jednym wpisie opisać wszystkie jej pokrętności. Dziś skupimy się, więc, na 4 podstawowych błędach w światopoglądzie, na których owa idea się opiera.

Zacznijmy, więc, od rewolucyjnego stwierdzenia, że mili są niewolnicy i służący, a:

Celem pracy nad sobą jest wolność bycia sobą i podążanie za własnymi potrzebami

palmy

Żeby to lepiej zilustrować, przytoczę historyjkę o mistrzu taoistycznym.

Któregoś dnia cesarz uznał, że chciałby zadać mu kilka pytań i wysłał swoich ludzi, żeby przywieźli mistrza na dwór. Jego wysłańcy zastali mistrza siedzącego nad rzeką i przekazali zaproszenie od jaśnie cesarza.

Nie przegap bardzo ważnego szczegółu tego obrazka: otóż mistrz moczy patyk w rzece. Nie przegap bardzo ważnego szczegółu tego obrazka: mistrz moczy patyk w rzece.

Czy mistrz podskoczył i zaczął się gorączkowo pakować, podpytywać jaki prezent powinien przywieźć? Może jakąś pieczeń? A może będzie miał zaszczyt oddać swojego ukochanego psa dla umilenia życia jego wysokości?

Nie! Mistrz spojrzał na nich i, nie wyjmując patyka z wody, rzekł:

– „Nie odczuwam potrzeby widzenia się z cesarzem. Odczuwam potrzebę trzymania patyka w wodzie.”

Dalsza historia opisuje najróżniejsze argumenty wysłanników, na które mistrz odpowiadał dokładnie tak samo. Skończyło się tak, że cesarz musiał się pofatygować osobiście.

Aż chciałoby się rzec: Co za hucpa! Czyżby mistrz nie znał swego miejsca?!? Tak fatygować cesarza, który przecież ma sprawy wagi państwowej na głowie, tylko dlatego, że chce mu się moczyć głupi patyk w wodzie?

A niby dlaczego nie?

zachód słońca palmy

To, że ktoś ma więcej pieniędzy/władzy od nas, czy po prostu umie głośniej wykrzykiwać wyzwiska nie oznacza, że jest od nas ważniejszy i mamy spełniać jego potrzeby, zamiast skupić się na swoich – nawet tak ekscentrycznych jak potrzeba trzymania patyka w wodzie.

I w ten szybki sposób znaleźliśmy się w głównej części tego tekstu, czyli:

4 podstawowe błędy popełniane przez osoby pracujące nad sobą

morze

Błędne przekonanie nr 1: Istnieją ludzie ważniejsi od nas i po prostu musimy zajmować się ich emocjami i zachciankami bardziej niż własnymi.

Prawda nr 1: Nikt nie jest od nas ważniejszy. Ani policjant drogówki, ani prezes Banku Światowego, ani nawet nasza osobista żona/mąż. Nie mamy najmniejszego obowiązku zajmować się ich emocjami i komfortem.

Jeśli czujesz się nieswojo z takim dictum, spieszymy do drugiej strony tego medalu, czyli: Nikt nie jest mniej ważny od nas. I nikt nie ma obowiązku postępować wbrew potrzebom własnym, po to, żeby zająć się naszymi. Nawet nasza osobista żona/mąż.

A dokładniej: jedyną osobą, która ma obowiązek zajmować się spełnianiem moich potrzeb to… Ja. A jedyną osobą, która ma obowiązek zajmować się spełnianiem potrzeb twoich, to… tak! zgadłeś… Ty.

Jeśli właśnie zacząłeś się zastanawiać nad tym, czy można w takim razie w ogóle prosić o pomoc, lub jej udzielać, to oczywiście, że tak. Błąd popełniamy dopiero wtedy, gdy uważamy, że psim obowiązkiem żony/męża/przyjaciela jest pomagać nam dokładnie wtedy i w taki sposób, w jaki sobie zażyczymy. Oraz, że my mamy symetryczny psi obowiązek wobec nich.

zachód słońca

Błędne przekonanie nr 2: Egoizm to spełnianie własnych potrzeb. Praca nad sobą, zaś, oznacza tych potrzeb eliminowanie. Bycie miłym to najlepszy dowód na to, że nam się to udało!

Prawda nr 2: Żywy organizm tym się różni od kawałka deski, że ma potrzeby, które albo spełni, albo zginie. Innymi słowy, życie jest równoznaczne ze spełnianiem własnych potrzeb. Jeśli przestaniemy je spełniać – zginiemy, albo popadniemy w depresję, co różni się od śmierci jedynie mniejszym stopniem znieruchomienia.

Praca nad sobą nie polega więc na tych potrzeb eliminowaniu (jak by to w ogóle było możliwe!), tylko na ich coraz sprawniejszym spełnianiu. A pierwszym – i najważniejszym! – krokiem jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności za własne szczęście i samo-realizację.

Bycie miłym to najlepszy dowód na to, że tej odpowiedzialności wziąć na siebie nie chcemy. Jesteśmy bowiem mili tylko i wyłącznie wtedy, gdy chcemy, aby to bliźni zechcieli spełnić nasze potrzeby.

I jest to idealna postawa, jeśli jesteśmy szczeniaczkiem, który faktycznie nie jest w stanie się sobą zająć. Jego jedyną szansą na spełnienie potrzeb jest właśnie manifestowanie własnej słodkiej bezbronności.

Zobacz jaki jestem słodki. Zajmiesz się mną...?

Zobacz jaki jestem słodziutki… Zajmiesz się mną…?

W przypadku dorosłego, zdrowego przedstawiciela Homo Sapiens, jest to zwykła manipulacja, czytaj: czysty egoizm.

Wbrew rozpowszechnionej opinii, egoistami bowiem nie jesteśmy wtedy, gdy spontanicznie podążamy za swoimi potrzebami, tylko gdy próbujemy zmanipulować / zastraszyć / zawstydzić innych do porzucenia własnej ścieżki i zajęcia się nami.

Błędne przekonanie nr 3: Praca nad sobą polega na rozwijaniu bezgranicznego i specyficznie rozumianego zaufania do świata i bliźnich: jeśli osiągniemy 100% zaufania, mamy 100% gwarancji, że nikt nas nigdy nie zaatakuje. Jeśli atakuje, to znaczy, że nie ufaliśmy wystarczająco i bęc! Mamy za swoje.

A innymi słowy: jeśli ktoś nas atakuje to tylko i wyłącznie nasza wina. A skoro tak, to samo-obrona nie wchodzi w grę.

Na efekty takiego przekonania nie trzeba długo czekać. Najprzykrzejszym z nich wszystkich jest lęk przed kontaktami z innymi. No bo jak tu wyjść do ludzi, gdy nie możemy się przed nimi bronić? I bardzo słusznie!

Prawda nr 3: Po świecie chodzi sporo osób, które robią co mogą, aby przerobić nas na swój osobisty podnóżek. Jeśli będziemy wobec nich mili, tylko im to ułatwimy.

Praca nad sobą nie polega bowiem na zdemontowaniu całego systemu obronnego, tylko na zdemontowaniu zbędnego i nawykowego systemu obronnego (czytaj: EGO). Czyli na doskonaleniu percepcji tego, co się dzieje wokół nas tu i teraz, rozwijaniu reagowania elastycznego i nie przechodzeniu do defensywy, gdy takiej potrzeby nie ma.

Jeśli jednak potrzeba samo-obrony zachodzi, czyli gdy ktoś próbuje ograniczyć nasze prawo do samo-spełnienia czy samo-stanowienia, bronimy się! I to tak, jak umiemy najlepiej.

łódka

Na szczęście zazwyczaj nie ma potrzeby sięgania po wałek, ani nawet inwektywy. Wystarczy powiedzieć… „Nie!”:

Nie. Dziś nie pójdę z tobą do kina. Dziś mam ochotę pobyć sama. Nie. Nie mogę ci w tym pomóc. Sama ledwo zipię. Dziękuję, ale nie jestem głodna. (to, do tych miłych karmiących, którzy mają w nosie czy mamy ochotę coś zjeść czy nie, liczy się tylko to, czy oni wychodzą na opiekuńczych i będą mogli w przyszłości czegoś się od nas domagać w zamian.)

I w zależności od tego, czy jest nam przykro z tego powodu, czy nie – dodajemy „przykro mi”. Albo… nie. Inna opcja (o ile faktycznie tak czujemy): „bardzo bym chciała, ale…”

Ćwiczenie dla zaawansowanych – mówimy „Nie!” bez podania przyczyn. Ta umiejętność jest niezbędna, gdy mamy do czynienia z bezwzględnym manipulantem, który zbije wszystkie nasze argumenty, zanim dokończymy zdanie.

zachód słońca

Jeśli czujesz, że jest to trudne, zacznij od uważnego obserwowania przekonań, które cię blokują. Choć opcji jest kilka, najbardziej rozpowszechnioną jest lęk, że jeśli zaczniemy bronić prawa do spełniania naszych własnych potrzeb, inni uznają nas za „niemiłego”, zerwą z nami wszelkie kontakty i w końcu zostaniemy sami jak ten palec. A to akurat już błędne przekonanie nr 4.

Prawda nr 4 brzmi bowiem tak: Istnieją osoby, które nasze prawo do samo-stanowienia jak najbardziej szanują i wręcz będą nas w życiu w zgodzie ze sobą wspierać. Niestety, dopóki tkwimy w przekonaniu, że wszelkie relacje polegają na wypełnianiu wzajemnych psich obowiązków – nie jesteśmy w stanie tych osób zauważyć, a jeśli zauważymy to wręcz unikamy.

Dlaczego?

Dlatego, że… nie robią wrażenia „miłych” i na kilometr widać, że komplementów, w które sami nie wierzą, prawić nam nie będą i w psie obowiązki wrobić się nie dadzą.

Jeśli ta kwestia nadal cię nurtuje, znajdziesz kilka pomocnych idei w Sztuka akceptacji innych: jak ją rozwijać, żeby bliźni nie weszli nam na głowę. I na koniec:

Bardzo Ważny Disclaimer

zachód

„Pochwała bycia nie-miłym” nie oznacza bycia aktywnie niemiłym (o czym więcej w pierwszej i drugiej części Medytacji Liberała).

„Pochwała bycia nie-miłym” oznacza jedynie zarzucenie wysiłków bycia uznanym za „przemiłego człowieka” i zaakceptowanie faktu, że postępując w zgodzie ze sobą pewna część osób uzna (ba! wykrzyczy nam w twarz), że jesteśmy niemili. I – o ile uniesiemy to oskarżenie i nie zaczniemy być mili – pójdzie sobie w siną dal.

I super! Na ich miejscu pojawią się ci, którzy szanują naszą wolność.

Jeśli ktoś krzyczy: „Ale z ciebie niemiły egoista! Myślisz tylko o swoich potrzebach, a nie o moich!” – niechybny znak, że trwa właśnie batalia o naszą wolność. A naszym przeciwnikiem jest… bezwzględny egoista, który nie zawaha się zagrać na naszej największej słabości.

Bycie miłym jest w takiej sytuacji tożsame ze zdradą siebie. A nic nie ograbia nas z energii życiowej, radości i samo-akceptacji bardziej niż zdrada siebie właśnie. Jak to ujął Bruce Lee:
„Nie jestem tu po to, żeby spełniać twoje oczekiwania. A ty nie jesteś tu po to, żeby spełniać moje.”
Warto o tym czasem poinformować bliźnich.

Więcej artykułów Miriam Babuli znajdziecie na:

www.BezEgo.com

bezego.pl

 


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

6 myśli nt. „Pochwała bycia nie-miłym, czyli 4 podstawowe błędy osób pracujących nad sobą”

  1. Piękny tekst aby uświadomić sobie czy jesteś czyimś niewolnikiem, czy potrafisz postępować/odpowiadać w zgodzie z własnymi wartościami bez poczucia uzależnienia od innym… „Zdrowa świadomość”, asertywność daje poczucie spełnionego życia i wolności 😉 Brawo, dziękuję i pozdrawiam 🙂

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s