„Dieta zmieniła moje życie” – Aleksandra Sobala i jej walka z Hashimoto

Inspirujące Historie to wywiady z podróżnikami, emigrantami i innymi interesującymi osobami, a także listy od czytelników bloga, którzy zmienili swoje życie. To historie, które inspirują i motywują do działania i spełniania marzeń – zarówno tych wielkich jak i tych małych.

Aleksandra Sobala (znana też jako „Aleksandra Jaskiniowa”) ma 25 lat i pochodzi z Łodzi. Od dziecka zmaga się z chorobą Hashimoto – jednak dziś jej życie wygląda zupełnie inaczej, niż kilka lat temu – udało jej się nad nią zapanować.

„Zbiła” antyciała, poradziła sobie z problemami hormonalnymi i ciągłym zmęczeniem. Przestowała jod, ale głównym motorem jej przemiany od zawsze jest dieta, w szczególności protokół autoimmunologiczny. Swoje doświadczenia i pomysły kulinarne opisuje na blogu „Jaskiniowa Kuchnia”.

Jak wyglądała Twoja przygoda z pisaniem? Czy zawsze Cię do tego “ciągnęło”, czy to był Twój debiut?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Przez całe życie dużo pisałam, również w języku hiszpańskim (ukończyłam iberystykę). Zawsze jednak czułam, że czegoś w moim pisaniu brakuje, że nie trafia ono do odbiorców tak, jak powinno.

Teraz już wiem, że chodziło o doświadczenie – jako młoda osoba, która nie za wiele przeżyła, moja wiedza o świecie była mocno ograniczona.

Początek studiów magisterskich był dla mnie niezwykle trudny i przykry, a przeżyty stres spowodował rzut Hashimoto, czyli okres zaostrzenia objawów choroby. Wtedy też poczułam potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi

Na początku Jaskiniowa Kuchnia miała był blogiem głównie kulinarnym – gotowanie to jedna z moich największych pasji – ale z czasem zaczęłam rozwijać tematykę bloga, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem czytelników.

Opowiedz krótko swoją „walkę” z Hashimoto?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Trudno powiedzieć, od kiedy choruję na Hashimoto. Kiedy miałam 11 lat zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy. Od tej pory zażywam syntetyczny hormon. Co ciekawe, żaden lekarz nigdy nie wykonał dokładnych badań…

Podejrzewano u mnie zespół policystycznych jajników (PCOS, PCO), który miał być przyczyną nieregularnych miesiączek. Praktycznie każda wizyta u specjalisty okazywała się fiaskiem – jedna pani ginekolog-endokrynolog chciała nawet “leczyć mnie” tabletkami antykoncepcyjnymi przez kilka lat.

Gdy miałam 20 lat, po raz pierwszy w życiu udałam się na prywatną wizytę do endokrynologa, który polecił mi wykonać badania przeciwciał. Wynik 850 przy normie 35 bardzo mnie zmartwił, ale lekarze kazali się nie przejmować, bo ponoć “niektórzy pacjenci mają trzy-cztery razy tyle przeciwciał co ja”

Moje leczenie się nie zmieniło, miałam jedynie „unikać lodów i zimnych napojów”… Czemu nikt wcześniej nie zlecił mi kontroli poziomu przeciwciał – nie wiem…

Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Przez niemal całe życie problemy z tarczycą nie były zbyt uciążliwe – dopiero rozpoczęcie studiów magisterskich i wiele stresów, które wówczas przeżyłam, sprawiły że Hashimoto pokazało swoje groźne oblicze.

Wtedy też zaczęłam interesować się alternatywnymi metodami leczenia i okazało się, że moje ciągłe problemy trawienne mają duży związek z tarczycą, i że mogę sobie pomóc samą dietą.

I dieta faktycznie zmieniła moje życie. Przeciwciała powoli spadały, aż w końcu osiągnęłam wynik 183. Obecnie moje TSH wynosi ok. 1,7, tylko wyniki FT3 i FT4 mogłyby być wyższe, jednak mimo to czuję się naprawdę dobrze. O niebo lepiej niż kiedyś.

Czy protokół autoimmunologiczny wydawał Ci się trudnym zadaniem? Jak zapatrujesz się na niego dziś?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Kiedy go zaczęłam, byłam bardzo zdeterminowana, a nawet zdsperowana. Nie widziałam dla siebie innej deski ratunku i stałam się niemal fanatyczna w tym, co jadłam.

W konsekwencji zbyt mocno ograniczyłam węglowodany i odczułam kilka tego przykrych konsekwencji. Mimo to protokół autoimmunologiczny pozwolił mi na znaczne złagodzenie alergii, problemów trawiennych, a nawet bóli stawów i kolan.

Z perspektywy czasu wiem, że popełniłam kilka błędów, ale dzięki temu mogę skutecznie ostrzegać innych przed podobnymi pomyłkami.

Jak wyglądało Twoje podejście do “jodowania”? 
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Bałam się eksperymentować na własną rękę, zapytałam więc o poradę moją ulubioną lekarkę, która poradziła stosować jod na skórę

Po około miesiącu stosowania miesiączki po raz pierwszy w życiu stały się niemal regularne, co bardzo mnie zadziwiło. Obecnie cykle trochę się wydłużyły, więc być może konieczne są większe dawki jodu. Zamierzam jednak skonsultować dawki z fachowcem przed ich zwiększeniem. 

Wyobrażasz sobie życie bez sztucznych hormonów? Sądzisz, że da się od nich uwolnić?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Kiedyś żywiłam ogromną niechęć to przyjmowania tabletek, teraz jednak wiem, że moja tarczyca została uszkodzona i nie jest w stanie wyprodukować odpowiedniej ilości hormonów. Testowałam kiedyś ich odstawienie, co skończyło się bólem serca i złym samopoczuciem, a zatem nie polecam eksperymentować na własną rękę.

Dziś na szczęście pojawiają się alternatywy dla syntetycznego hormonu, chociażby NDT, czyli naturalny ekstrakt z tarczycy. Zmiany w leczeniu Hashimoto i niedoczynności tarczycy są konieczne – wielu pacjentom Letrox czy Euthyrox nie pomagają i dlatego polscy lekarze powinni otwierać się na inne metody terapii.

Wierzę, że u niektórych pacjentów odstawienie hormonów może okazać się wykonalne – wszystko zależy jednak od stanu pacjenta i tego, jak jego ciało zareaguje na zmianę diety i odpowiednio dobraną suplementację.

Opowiedz trochę o Twojej kuchni, bo w końcu Twój blog to w bardzo dużej części fenomenalne przepisy?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Pasją to gotowania zaraziłam się od mamy i siostry. Początki nie należały do zbyt udanych – moje pierwsze ciasteczka miały kolor węgla…

Później na szczęście było już tylko lepiej i z radością odkrywałam coraz to nowe smaki. Dzięki swoim umiejętnościom kulinarnym podbiłam również serce „Pana Jaskiniowego”, który zakochał się w mojej tarcie cytrynowej (i we mnie przy okazji również). Po rozpoczęciu diety udało mi się stworzyć jej bezglutenową i bezmleczną wersję, chyba nawet lepszą od tej „tradycyjnej”.

Dużym wyzwaniem okazało się dla mnie przejście na protokół autoimmunologiczny – na początku byłam zrozpaczona, gdyż musiałam zrezygnować z około 80% tego, co jadłam do tej pory.

Po pewnym czasie potraktowałam jednak tę zmianę jako wyzwanie i okazało się, że nawet bez powszechnie używanych składników można gotować zdrowo i smacznie!

Zaczęłam eksperymentować i dzielić się przepisami na blogu. A żeby udoskonalić swoje umiejętności, w zeszłym roku rozpoczęłam kurs “Sporządzanie potraw i napojów”. Jeśli dobrze pójdzie, w styczniu zdam egzamin i będę zawodowym kucharzem.

Opowiedz trochę o platanach, które mało kto w Polsce zna, a które królują na Twoim blogu?
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Gdy rozpoczynałam protokół autoimmunologiczny, zaczęłam szukać kulinarnych inspiracji na blogach amerykańskich. Dość często pojawiał się tam tajemniczy składnik, “plantain”, który bardzo mnie zaintrygował.

Poszukałam informacji w języku polskim i okazało się, że chodzi o platany (lub plantany), które wyglądem przypominają niedojrzałe banany i są powszechnie używany w kuchni Ameryki Południowej oraz Afryki. Zaczęłam szukać ich w polskich sklepach, jednak bezskutecznie.

W tym czasie udałam się na wakacje do Szwecji, w której platany można było kupić bardzo łatwo. Przetestowałam je i okazały się naprawdę smaczne. Przywiozłam ze sobą kilka do Polski i przygotowałam pierwsze platanowe przepisy.

Kilka miesięcy później koleżanka z pracy powiedziała mi, że są dostępne w Łodzi i w ten sposób mogę je kupić zawsze, gdy tylko mam na nie ochotę.

W platanach najbardziej lubię ich wszechstronność. Można z nich przygotowywać zarówno desery, jak i dania na słono. Moje ulubione platanowe przysmaki to:

I na koniec – co powiesz osobom, które chcą zacząć swoją przygodę z naturalnymi metodami walki z tarczycą?
Zdjęcie: www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl
Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Przede wszystkim zachęcam do znalezienia specjalisty (dietetyka lub lekarza), który zleci odpowiednie badania (w tym pod kątem występowania pasożytów – na przykład lamblii, glisty ludzkiej czy bakterii takich jak yersinia oraz celiakii) i poprowadzi nas przez cały czas trwania protokołu.

Dla mnie protokół to w pewnym sensie “ostatnia deska ratunku”. Warto najpierw wypróbować inne opcje, chociażby odstawić gluten, nabiał i produkty pełne konserwantów. Często już takie zmiany pomogą nam poczuć się lepiej. Wielu osobom ulgę przyniosła także dieta pierwotna, czyli paleo.

Nie ma się co oszukiwać – protokół autoimmunologiczny to dieta restrykcyjna i niełatwa w stosowaniu. Do tego najczęściej należy ją wzbogacić odpowiednimi suplementami. Lekarz może zalecić również oznaczenie poziomu witaminy B12, ferrytyny, żelaza

Zdjęcie: http://www.Jaskiniowa-Kuchnia.blog.pl

Do tego oczywiście konieczne jest ograniczenie stresu, dużo ruchu, dbanie o jakość i długość snu, a także unikanie toksyn i konserwantów – chociażby tych zawartych w kosmetykach (po więcej informacji zajrzyj do artykułu „Łazienka bez Strat„).

Nie należy także zapominać o roli psychiki w procesie leczenia. Choroby autoimmunologiczne są często związane z negatywnym postrzeganiem samego siebie. To banał, ale kluczem do zdrowia jest pokochanie siebie takimi, jacy jesteśmy.

Dzięki zmianie nastawienia nasze ciało będzie skuteczniej się regenerować. Dlatego jeśli czujesz, że sobie nie radzisz, poszukaj pomocy u specjalisty. Sama wiem, że psychoterapia może zdjąć z nas duży emocjonalny ciężar.


Więcej informacji na temat Aleksandy, jej kuchni i podejścia do życia znajdziecie na blogu Jaskiniowa Kuchnia.

 


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

27 myśli nt. „„Dieta zmieniła moje życie” – Aleksandra Sobala i jej walka z Hashimoto”

  1. Hej,

    bardzo ciekawy i dający do myślenia artykuł.
    Serdeczne pozdrowienia dla Pani Aleksandry.
    Ps. przepisy z platana na pewno spróbuję.

    Pozdrawiam,
    Monika

    Polubienie

  2. No właśnie dziwi. Wiele czytałam nt szkodliwości jodu w przypadku tarczycy chorej na Hashimoto. Być może masz rację. W mojej sytuacji lepiej jest myśleć, że łyknięcie pigułki załatwia sprawę. Przy chorobie mojego męża moja choroba to pikuś, błahostka. W przypadku zdiagnozowanego Hashimoto walczy się o jakość życia, on walczy o życie. Nie byłabym w stanie teraz zastanawiać się, jak jeść, żeby nie jeść zbóż, psiankowatych i wielu rzeczy jeszcze. Przetestuję na własnej skórze, jak to jest jechac wiele lat na hormonie, dbając w miarę możliwości o siebie ale nie stosując diet. Moze nie będzie tak źle….pozdrawiam

    Polubienie

  3. Z uwagą przejrzałam bloga „Jaskiniowa kuchnia”. Oto dokładny cytat z niego: Zostało już udowodnione, że profilaktyczne włączenie hormonu tarczycy może przynieść wiele korzyści w przypadku schorzeń z autoagresji. Wyniki badań niemieckich naukowców pokazały,że zapobiegawcze leczenie syntetycznym T4 spowodowało zdecydowanie wolniejszy rozwój choroby autoimmunologicznej. U osób, ktorym podawano syntetyczny hormon zaobserwowano wyraznie mniejszy poziom przeciwcial i limfocytów. Koniec cytatu. I to u osób z Hashimoto zdiagnozowanym,ale z hormonami tarczycowymi jeszcze w normie. Ja w momencie diagnozy miałam juz zniszczoną tarczycę i wysokie tsh. Piszesz, ze to na pewno nie euthyrox pomógł zbić przeciwciała. Może jednak trochę pomógł?😉 przynajmniej takie badania niemieckich specjalistów przytacza na swoim blogu Jaskiniowa Panna

    Polubienie

    1. Oczywiście. Jest masa takich badań, jak i masa pokazująca niebezpieczeństwa z dłigoterminowego „leczenia” się sztucznymi hormonami. To nie jest czarno-biały temat i tak jak Aleksandra napisała – jednemu służy jedno, drugiemu drugie. Ja po prostu z obserwacji na innych widzę, że tego „leczeniem” nazwać nie można, a badania, niestety, w gigantycznej ilości są robione dziś „na zamówienie”. Nie dziwi Cię, że mamy setki badań nt hormonów, a zero nt. jodu? Bo mnie to nieco niepokoi. I nie jest tak tylko w kwestii badań owych hormonów

      Polubienie

  4. Bardzo fajne przepisy na super smaczne potrawy.Syntetyczne hormony,niestety nie poprawią tej choroby jaką jest Hashimoto!
    Jedyną opcją bedzie zmiana diety i stylu życia!
    Jak najdalej od chemii!!!
    Fajnie by było ,gdyby pojawił sie taki artykuł poruszający sprawę niedoczynnosci tarczycy u psów i kotów oraz znaczenie diety w walce z epilepsją bo ponoć ta jest niczym innym tylko odpowiedzią immunolog.naszego organizmu na alergeny.
    Jeszcze raz dzięki za super artykuł 🙂

    Polubienie

  5. Tak.wiem,ile miałam i ile mam przeciwciał. Badania zlecił mi lekarz. Miałam 6000 parę lat temu, teraz mam 210. Podczas kazdej wizyty lekarz zleca mi tsh,ft 3, ft4, cholesterol i morfologię. Przeczytałam wiele artykułów i książek nt Hashimoto. Czytałam, że geneza choroby nie jest do końca poznana,ale stres może ją powodować.

    Polubienie

    1. Stres chroniczny ogólnie przyczynia się do chorób. Natomiast co do zbicia przeciwciał – gratulacje, tylko że to nie tabletkami z hormonami je zbiłaś tylko raczej stylem życia i dietą, jeśli już.

      Polubienie

  6. Na jaką wojnę?? Ależ emocjonalnie. Chodziło mi tylko o to,by nie demonizować lekarstwa. Nikogo nie obrażałam. Skoro ty piszesz,że jesteś dowodem na to, że stosowanie jodu na skórę powstrzymuje proces zapalny – to ja mogę napisać, że zażywanie euthyroxu i normalne, zdrowe odżywianie również tak działa. Napisałam, że czuję się bardzo dobrze i wyniki mam b.dobre,bo taka jest prawda. Ty natomiast bez cienia wątpliwości poinformowałas mnie, że za rok,dwa lub dekadę mój organizm odmówi mi posłuszeństwa i źle skonczę😊 na jakiej podstawie? Jestes prorokiem, skonczyłas studia medyczne? Za dekadę napiszę, jak się mam i jak się ma mój biedny,źle traktowany organizm.

    Polubienie

    1. Na podstawie obserwacji. Niestety, to, że czujesz się dobrze nie jest żadnym wyznacznikiem. Jak zjem tabletkę na ból głowy też się czuję dobrze, ale czy to znaczy, że ta tabletka nie wykańcza mi organizmu, a sama przyczyna bólu głowy jest wyeliminowana? Czy jestem wyleczona?

      Polubienie

  7. MvD. Codziennie gotuję obiady dla calej rodziny. Nie uważam tego za wielki wyczyn. Ale protokół autoimmunologiczny wyklucza wiele warzyw: ziemniaki, psiankowate, strączkowe. Wyklucza jajka i zboża. Nie jestem leniwa, nie odżywiam się w McDonaldzie, ale nie uważam, żeby pomidor i papryka, jajko szkodziły mojej tarczycy. Bardziej zaszkodzi jej stres związany z życiem wg zasad takiej diety. Za parę lat pojawi się kolejna dieta i kolejna. Jesli ktos uważa, ze to pomaga niech stosuje, ale nie można pisac, ze ludzie, którzy leczą się pod kontrolą lekarza i łykają tabletki są nieświadomi, lekkomyślni i sobie szkodzą.

    Polubienie

    1. Można pisać, mamy wolność słowa 🙂 Co to w ogóle za stwierdzenie, że „nie można pisać”. Może jeszcze „nie można myśleć?”. Ty masz swoją opinię, wierzysz lekarzom i OK. Inni twierdzą, że nie warto i też OK. Nauczmy się szanować zdanie innych. To, że ktoś uważa inaczej nie znaczy, że trzeba z nim iść na wojnę.

      Polubienie

    2. Aga ziemniaki, pomidory czy jajka nie są wyeliminowane po to żeby uprzykrzyć nam życie. Zostało dowiedzione, że warzywa psiankowate i jajka są jednymi z produktów, które w wielu przypadkach stymulują reakcję autoimmunologiczną. Wiele osób z chorobami autoimmunologicznymi ma z nimi problem.
      jeśli chodzi o stres związany z przejściem na protokół: wszystko jest kwestią podejścia. Ja się cieszę, że jestem na protokole, cieszę , że wreszcie widzę światełko w tunelu po 20 latach choroby. Nie czuję, że czegoś mi brakuje, jem bardzo smacznie i różnorodnie. Jem pizzę, makaron, kotlety, desery – w internecie jest mnóstwo świetnych przepisów zgodnych z protokołem.

      Polubienie

    3. Hej, Aga, nic nie jest tak proste, niestety. Podejście dietetyczne do Hashimoto to dość „młody” wynalazek, ale całkiem logiczny. Kładzie się coraz większy nacisk na dostosowywanie protokołu autoimmunologicznego do indywidualnych potrzeb pacjenta i dlatego diety będą coraz skuteczniejsze. Ja oczywiście wiem, że dieta to nie droga dla każdego i rozumiem, kiedy ktoś nie ma na to czasu lub chęci. I nie mam gwarancji, że będzie to miało wpływ na długość życia – słyszałam o osobach żywiących się super zdrowo i umierających na raka dość młodo, a także o takich, które paliły i niezbyt dobrze się żywiły, ale dożyły dziewięćdziesiątki. Nic nie jest czarno-białe. Życzę Ci zdrowia i powodzenia 🙂

      Polubienie

  8. Mój styl życia nie doprowadził do choroby. Do choroby doprowadził stres, na wystąpienie którego nie miałam wpływu – bo spowodowany ciężką chorobą bliskiej osoby. I być może Czernobyl, bo jestem z tego pokolenia. Jeszcze raz napiszę: odżywiam się zdrowo i prowadzę się zdrowo. Nie sądzę, ze życie wg protokołu autoimmunologicznego i innych wymyślnych diet mogłoby poprawić stan mojej tarczycy. A Aleksandra,tak zrozumiałam z artykułu, również zażywa lekarstwo, bo próby odstawienia zakończyły się bólem serca i innymi dolegliwościami. Skąd więc pewnosc,że wyeliminowała stan zapalny samą dietą??? A może wyniki badań hormonalnych są u niej w normie,bo zażywa hormon? Rozumiem, że trzeba o siebie dbać, racjonalnie się odżywiać i ja tak robię. Nie jest fajną rzeczą straszenie ludzi,że za dekadę ich organizm się rozsypie, bo nie stosują diety i nie leczą się jodem. Nie stosuję diety, nie leczę się jodem a za dekadę lub dwie – kto wie czyj organizm się rozsypie??

    Polubienie

    1. Nie rozumiesz własnej choroby. Stan zapalny to m.in. przeciciała i cholesterol. Aleksandra zbiła je do ok. 100 (zamiast tysięcy, które występują przeciętnie – czy w ogóle wiesz, ile masz ich Ty? Czy ktoś zalecił Ci te badania?).

      Natomiast sam jod jest potrzebny tarczycy do produkcji hormonów – i nie tylko tarczycy, całemu organizmowi, szczególnie kobiecemu.

      Współczuję z powodu stresu po tragedii w rodzinie, ale sam stres nie wywoła choroby tarczycy – raczej ją ujawnił. Takie choroby rozwijają się przez długie lata.

      Ogólnie polecam Ci jednak zajrzeć samemu do tematu, bo lekarze, na obecną chwilę, wiedzą o tym tyle co nic. Bardzo dosadnie opisał to Jerzy Zięba w „Ukrytych terapiach”, gdzie prześledził proces nauki studentów medycyny – o jodzie i chorobach tarczycy nie ma naprawdę nic. Zirou, nofing, jak to mawia Max Kolonko.

      Nie musisz też przechodzić na protokół autoimmunologiczny, o czym wspomina sama Aleksandra, czasem wystarczy redukcja do diety paleo/primal. Kluczowe jest zrozumienie dzisiejszego jedzenia i jego problemów, szczególnie tyczy się to współczesnych zbóż i supermarketowych, „plastikowych” produktów.

      Polubienie

  9. Do czasu??? Jestem pod opieką lekarza endokrynologa, dobrego lekarza. Dbam o siebie, ale nie stosuję protokołów autoimmunologicznych, diety paleo itp. Czuję się bardzo dobrze, wyniki mam bardzo dobre, regularnie robię badania.. Zjadanie platanów i odstawianie lekarstwa (bo syntetyczne) też można podsumować – do czasu, każdy sobie sam wybiera. Kobiety, które mają dzieci, pracę zawodową i chorują na Hashimoto (i chodzą regularnie do endokrynologa) mają być wpędzane w poczucie ,,sama sobie szkodzę, bo zażywam syntetyczne lekarstwo zamiast robić tortillę z trudno dostępnych platanów”????? Protokół autoimmunologiczny jest tak restrykcyjny a przygotowywanie posiłków wg tych zaleceń tak czasochłonne, pracochłonne, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie, zwłaszcza jeżeli ktoś łączy wychowanie dzieci z pracą zawodową. A namawianie do odstawienia lekarstwa, jakim jest euthyrox, jest rzeczą dla mnie niezrozumiałą. Jeszcze raz podkreślam: choruję od wielu lat na Hashimoto, regularnie robię badania i chodzę do endokrynologa, mam odpowiednio dobraną dawkę lekarstwa i czuję się świetnie. Niedoboru hormonu nie da się uzupełnić dietą. Procesu zapalnego nie można zatrzymać. Wcześniej czy póżniej trzeba będzie łykać tę straszną, diabelską :)))))) pigułkę. Naprawdę to nic strasznego. Można jeść normalnie, żyć normalnie i nie stresować się, że – orany!!! – znowu zjadłam gluten. Stres jest najgorszy dla naszej tarczycy. Żyjcie, jedzcie normalnie, łykajcie euthyrox:)

    Polubienie

    1. No rzecz w tym, że Aleksandra jest jedną z wielu osób, która udowadnia, że stan zapalny organizmu można praktycznie wyeliminować. Samą dietą. A ja udowadniam, że niedoczynną tarczycę można „naprawić” samym jodem.

      Natomiast łykanie lekarstw i kontynuowanie stylu życia, który doprowadził do choroby kończy się dla większości całkowitym wypaleniem tarczycy, jej usunięciem, lub rakiem. Ale to dopiero początek bo zniszczenia w organiźmie spowodowane chorymi jelitami spowodują w końcu „strajk generalny”.

      Niestety współczesna medycyna oferuje nam jedynie „duszenie” symptomów, a nie żadne leczenie. Łykanie hormonów tarczycy to nie jest leczenie. To jest zagłuszanie symptomów chorego organizmu.

      Nie leczysz się, tylko sztucznie funkcjonujesz. Twój organizm w końcu powie „dość”. Pytanie tylko czy za rok, dwa czy za dekadę, a może dwie. Stąd mój komentarz „do czasu”.

      Co nie oznacza oczywiście, że nie można takiego wyboru podejmować. Każdy jest odpowiedzialny za swój los, tylko że nie każdy jest tego świadomy i jak w końcu przychodzi kryzys to potem jest najczęściej „czemu JA?” i „winny jest lekarz”. Lekarz winny może być, może nawet być skazany, ale konsekwecje swoich decyzji zapłacisz zawsze Ty. Takie jest życie.

      Nie piszę tego by Cię skrytykować, tylko uświadomić Ci jakie ryzyko podejmujesz.

      Polubienie

    2. Przygotowanie posiłków według protokołu jest pracochłonne? Ugotowanie warzyw z mięsem ma być skomplikowane i zabierać dużo czasu??
      Proces zapalny można zatrzymać dietą, taki jest jej cel. Wielu ludziom się to udało.
      Jeśli ty czujesz się ok to dobrze, ale wiele ludzi cierpi przez lata. I w takim przypadku protokół autoimmunologiczny plus zmiany w trybie życia przynoszą niesamowitą ulgę

      Polubienie

    3. Widocznie masz bardzo łagodną wersję Hashimoto, w której organizm atakuje jedynie tarczycę. U 30-50 % osób, te same przeciwciała potrafią łączyć się z komórkami mózgu, wywołując stan zapalny i objawy „mgły mózgowej” (czego sama doświadczyłam). Jestem przykładem pacjenta, któremu samo leczenie euthyroxem nic nie dało. Dopiero zmiana sztucznych hormonów na ekstrakt z tarczycy + suplementacja wyciągnęła mnie z choroby. Nie była to jednak zasługa mojego endokrynologa, ale efekt własnych poszukiwań. Niech każdy szuka swojej własnej drogi, byle dotrzeć do celu.

      Polubienie

  10. Niestety większość osób przechodzi taką ścieżkę choroby… ja miałam to samo i w momencie kiedy byłam już zdesperowana przeszłam na protokół autoimmunologiczny. Teraz jestem już na rozszerzonej diecie, ale nigdy nie powrócę do dawnych nawyków. Czuje się bez porównania lepiej niż kiedyś 🙂 .

    Polubienie

  11. Hashimoto zdiagnozowano u mnie 6 lat temu. Poziom przeciwciał 6000 przy normie 35.Aktualnie zażywam euthyrox. Wyniki mam b.dobre,tsh 1,4,morfologia super. Nie stosuję żadnej diety, staram się po prostu odżywiać zdrowo, ale jem to na co mam ochotę. Euthyrox nie powoduje u mnie żadnych skutków ubocznych. Jest syntetyczny,ale identyczny w składzie z naturalnym hormonem. U wielu moich koleżanek z Hashimoto również nie powoduje skutków ubocznych. Nigdy nie odważyłabym się na eksperymenty z odstawianiem leku. Żadna dieta nie uleczy tej choroby. A jeśli mam całe życie być na restrykcyjnej diecie, to dziękuję bardzo. Wolę raz dziennie do końca życia łykać małą i tanią tabletkę. Z Hashimoto żyję zupełnie normalnie.

    Polubienie

  12. Niedawno przeszłam na protokół autoimmunologiczny i już brakuje mi pomysłów na posiłki. A tu taki prezent! Dzięki 🙂 Swoją drogą jest to kolejna historia, która daje nadzieję i upewnia mnie, że warto zmienić dietę.

    Polubienie

  13. Polecam badanie alergenów u homeopaty. Polega ono na przyciśnięciu metalowej końcówki maszyny do bocznej strony kciuka, zaraz obok paznokcia. Tanie ono nie jest, ale pokazuje dokladnie na co jesteśmy uczuleni (nawet jeżeli w zwykłych testach u alergologa nic nigdy nie wyszło). Badanie pokazuje również dokładnie, na które konserwanty jesteśmy uczuleni.

    Mi wyszło wiele różnych produktów, a po zastosowaniu się do diety atopowe zapalenie skóry zanikło całkiem. A razem z nim „trądzik”, a raczej to, co lekarze zasłaniali trądzikiem.

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s