brama brandenburska

„Ja nigdy nie mógłbym…” – gdzie są limity naszych możliwości?

Jest ciepły wrześniowy wieczór. Siedzimy otoczeni kwiatami na ulicznym tarasie naszej ulubionej knajpy. Słońce oświetla miasto delikatnymi promykami. Wokoło powoli budzi się wieczorny, uliczny gwar tego szalonego miasta.

„Jak możesz zostawić Berlin?” – pytam z niedowierzaniem. Mój przyjaciel wzrusza ramionami i leniwie sięga po swój kufel piwa. „Rozejrzyj się! Jesteśmy na najlepszej ulicy na świecie. Tu jest wszystko, co jest Ci potrzebne. Popatrz na tych szczęśliwych ludzi. Na tą atmosferę. Na piękno tego chaosu. Na tą wolność.„… Jak możesz to wszystko zostawić?”…

Przyjaciel spogląda na mnie milcząco z lekkim akcentem politowania. Po chwili zaczynam rozumieć, że nawet nie próbuje wytłumaczyć mi czegoś, czego wytłumaczyć się nie da. Ja nie rozumiem jego. On nie rozumie mnie

Po długim milczeniu zaczynamy rozmawiać na różne tematy, tak jak dawniej, omijając zgrabnie fakt, że widzimy się, być może, ostatni raz w życiu.

Żyjemy życiem zdefiniowanym

Berlin Sprewa

Takim, w którym nie trzeba podejmować ryzyka. Które ktoś nam zaprojektował i zbudował. W którym jedyne co musimy, to podążać wyznaczoną ścieżką. I zarabiać pieniądze, by móc kupować więcej wygody. Jak w jakiejś grze…

Mimo, że każdy z nas dobrze wie, że ta wygoda prowadzi do problemów, do braku sensu życia, do fizycznego i mentalnego cierpienia

Tak, każdy z nas to wie. I to już od dziecka. Najszczęśliwsi byliśmy jak mogliśmy wspiąć się na drzewo, utaplać się w błocie podczas gry, dostać zadyszki bawiąc się w berka… To były rzeczy, o których myśleliśmy gdy przykuto nas do szkolnej ławki i uciszano co jakiś czas przez nauczyciela, który kazał nam robić dokładnie to, co pokazywał…

Szczęście w życiu płynie z mierzenia się ze sobą samym. Ze sprawdzania własnej siły. Z poszerzania swoich horyzontów. Do tego jesteśmy stworzeni. Każdy z nas urodził się po to, by odkrywać dla siebie coś nowego.

W życiu nie chodzi o to, być silnym, tylko by czuć się silnym

Kolumna Berlin

Większość życia spędzamy myśląc: „Jak już będę…. to wtedy…”. Jak już będziemy bogaci to przestaniemy pracować. Jak będziemy mieć czas to zaczniemy się uczyć języka. Jak będziemy wystarczająco pewni siebie to zagadamy do tej osoby. Itd…

Czekamy na życie.  Czekamy na jakiś magiczny moment, w którym nasz los się zmieni. Nie rozumiejąc, że nasz los kreujemy my i to każdego dnia, w każdej godzinie, każdej minucie.

Myślimy, że pewnego dnia będziemy dość silni, by coś zrobić. Ale ostatecznie nigdy nie jesteśmy. Bo by stać się silnymi, musimy najpierw zadziałać. Siła i pewność siebie to nagroda, jaką otrzymujemy po spróbowaniu czegoś nowego, a nie przed.

Spróbowaniu, bo nie wszystko w życiu się udaje. I nie chodzi o to, by się udawało. Chodzi tylko o to, by działać. By czuć się silnym. A nie patrzeć na innych i powtarzać „ja nigdy nie mógłbym”...

Limity naszych możliwości nie istnieją, dopóki ich nie zbadamy

Warschauer Strasse Berlin

Powtarzanie, że „nigdy nie moglibyśmy” czegoś zrobić jest naiwne. Możemy naprawdę wiele. Nie chcemy, nie mamy ochoty – ale to nie oznacza, że nie jesteśmy w stanie.

I jeśli każde życiowe przedsięwzięcie potraktujesz jako swego rodzaju badanie siebie i swoich limitów – nie możesz przegrać. Bo nawet jeśli Ci się coś nie uda – to po prostu dowiesz się o sobie więcej.

Jeśli jesteś niski i nie bardzo umiesz skakać to prawdopodobnie nie zostaniesz wielkim koszykarzem NBA. Ale to w żaden sposób nie oznacza, że nie możesz pasjonować się tym sportem, trenować, próbować. Bo nie wiesz gdzie Cię to zaprowadzi…

Steve Jobs nie wiedział, gdzie zaprowadzi go konstruowanie komputerów w garażu. Shakespeare nie wiedział, gdzie zaprowadzi go pisanie wierszyków. Krzysztof Kolumb nie miał zielonego pojęcia, gdzie zaprowadzi go ocean. No dobra, jakieś miał – ale mylne! Myślał, że dopłynie do Indii. Odkrył Nowy Ląd. I dzięki temu mamy Karaiby

Berlin wieczór

Jest ciepły wrześniowy wieczór. Stoimy otoczeni wieczornym gwarem miasta. Słońce powoli zasypia. Nocny zgiełk Berlina się budzi. Żegnamy się z moim przyjacielem i rozchodzimy w przeciwnych kierunkach…

Oglądam się za siebie jeszcze kilka razy w niedowierzaniu – „Jak można zostawiać to piękne miasto? To wspaniałe życie?” – kręcę głową myśląc „ja nigdy nie mogłabym”

Niecałe pół roku później siedzę w metrze pędzącym na lotnisko. Z biletem w jedną stronę. Słońce oświetla miasto pierwszymi promykami. Wokoło powoli budzi się życie tego szalonego miasta…

„Czy jestem w stanie zostawić Berlin?” – zastanawiam się… Czy jestem w stanie wyjechać w nieznane? Nauczyć się tego cholernego języka francuskiego? Znaleźć pracę? Żyć bez tych wszystkich wygód cywilizacji? I tego zgiełku i chaosu tego miasta, których tak „potrzebuję”?…

Nie tylko jestem w stanie. To właśnie takie działania doprowadzą mnie ostatecznie do szczęśliwego życia. To właśnie takie działania doprowadziły Kolumba na Nowy Ląd. Co by było, gdyby wszyscy wielcy tego świata mówili „Ja nigdy nie mógłbym.”?

Ten artykuł jest częścią pierwszą. Przeczytaj część drugą: „Potęga pożegnań – dlaczego warto zamykać za sobą drzwi”

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

3 myśli nt. „„Ja nigdy nie mógłbym…” – gdzie są limity naszych możliwości?”

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s