„Nie mam pasji” – mity, które blokują Twoją pasję

Żyjemy w świecie, który reklamuje nam wszystko. Pasja również stała się narzędziem w rękach marketingowców. Dziś to synonim kariery, bogactwa, sukcesu. Nic dziwnego, że ciągle chcemy jej szukać.

A przecież pasja to nie jest coś, co można znaleźć. Nie ma sensu jej szukać. Nie zrobi ona z Ciebie nagle bogatego, wspaniałego, oryginalnego człowieka sukcesu. To niemożliwe… Więc dlaczego tak wiele osób w to wierzy i uporczywie szuka swojego „powołania”? Bo wmówiono im, że:

Pasja jest jedna, jedyna

zachód słońca

Święta, nieskalana, piękna i dziewicza… Bzdury! Przecież uczyłeś się o Leonardo da Vinci – „człowieku renesansu”. Ten to miał zainteresowań! Pasji można, a nawet trzeba mieć wiele.

Moimi pasjami są: języki obce, lotnictwo, klasyczne auta, taniec, gotowanie, ogrodnictwo, pisanie bloga, fotografia, a ostatnio nawet szycie… I to i tak tylko pierwsze, te najbardziej oczywiste, jakie przychodzą mi teraz do głowy. Moich pasji w życiu były dziesiątki, jeśli nie setki!

I tyle należy ich mieć. Czemu musisz niby skupiać się na jednej? To tak, jakby rzec, że nie możesz mieć więcej dzieci, niż jedno, bo jak będziesz miał więcej to nie będziesz już ich kochał. Absurd!

Pasja musi być oryginalna

żaglowiec zachód słońca

Kolejna bzdura. Zbieranie znaczków każdy nazwie pasją, a ile osób się tym zajmuje? Cała masa!

Pamiętam jak kiedyś, w szkole średniej moja koleżanka śmiała się z kuzyna, którego największym marzeniem było… zostać śmieciarzem… Tak. On chciał ponad wszystko zostać śmieciarzem. Pracować dla miasta. Jeździć jak jakiś „Yattaman” z tyłu śmieciarki i kolekcjonować odpady…

Idiotyczne? Też kiedyś tak myślałam. Przecież każdy może to robić. Jasne, ale nie każdy będzie to robił z uśmiechem. Nie każdy będzie wstawał skoro świt z bananem na twarzy na myśl o tym, że przejedzie się zaraz po mieście i skolekcjonuje masę śmieci.

Pasja nie musi być oryginalna. Pasja to po prostu coś, co chcesz robić. To, o czym marzysz. Do czego dążysz. Jednego będzie „jarać” lot w kosmos, a drugiego praca na recepcji. Tu nie ma żadnych reguł typu „To zbyt banalne, by mogło być pasją”. 

Pasja to coś, co pochłania bez reszty

zachód słońca statek

To się zdarza, ale to nie jest żadna reguła. Tak jak pisałam wyżej – pasji można mieć kilka, a nawet kilkadziesiąt, więc logiczne, że jakaś konkretna nie musi wypełniać nam całego naszego życia.

Pasje mogą być większe i mniejsze. Coś może nas interesować tylko przez chwilę. Coś innego dłużej. Niektóre rzeczy faktycznie „jarają” nas całe życie, ale to nie oznacza, że trzeba zapominać o całym świecie i robić cały czas w kółko tylko jedną.

Pasja to coś, w czym jesteś dobry

sunset at Nat

Kiedyś grałam w siatkówkę. Poświęcałam na to kawał życia, chodziłam na treningi, grałam ze znajomymi w czasie wolnym. Czy to była moja pasja? Zdecydowanie. Czy byłam w tym dobra? No nie bardzo…

To, że coś sprawia Ci przyjemność i chcesz to robić nie oznacza, że będziesz w tym dobry. Tak, często bywa tak, że jak ktoś coś robi dość często i dostatecznie długo to w końcu osiąga w tym mistrzostwo. Ale to są tylko niektóre przypadki. Większość ludzi będzie grać całe życie w siatkówkę, czy robić cokolwiek innego, ale nigdy nie będzie mistrzami.

Ba, część ludzi nigdy nawet nie stanie na boisku od siatkówki czy nie zacznie zajmować się tym, co ich pasjonuje. Bo zwyczajnie nie będą mieli takiej możliwości. Kulawy nie zostanie raczej olimpijskim siatkarzem, a ślepy – pilotem, ale czy to oznacza, że siatkówka i lotnictwo nie mogą być ich pasjami? Przecież można to oglądać, o tym czytać, doświadczać tego na tyle różnych sposobów…

Co z tego, że nie jesteś w czymś mistrzem? Co z tego, że nawet czegoś nie robisz? To nadal może być Twoja pasja – wystarczy, że Cię to interesuje, że obcowanie z tym napawa Cię pozytywną energią.

Pasja to coś, na czym można zarobić

statek

Bo jest tak oryginalna i tak zajebista, że każdy będzie chciał Ci płacić, byś to robił… Kolejna bzdura! Co ma w ogóle jedno z drugim? Pasja nie oznacza automatycznie lawiny kasy.

Jak byłam ostatnio w parkach narodowych w USA to poznałam masę ludzi – zarówno młodych, jak i starych – którzy pracowali jako kelnerzy, hotelarze, sklepikarze, itp. Teoretycznie mieli kiepskie zawody, nie generujące dużych zysków.

Ale oni tego chcieli. Bo po pracy mogli wskoczyć na rower, do swojego jeepa czy na kajak i udać się na łono natury. To była ich pasja. Żyli i pracowali by móc to robić. I byli cholernie szczęśliwi.

Oczywiście to nie oznacza, że nie można pasji połączyć z pracą, lub jakoś na niej zarabiać. Ale znów – to nie jest reguła. Niektórzy z poznanych wyżej ludzi pracowali jako przewodnicy wycieczek w parkach narodowych. Ale nie dostrzegłam, żeby byli jakoś bardziej szczęśliwi od innych, którzy mieli „normalne” zawody.

Wbrew pozorom robienie z pasji swojej kariery nie zawsze wychodzi na dobre. Bardzo łatwo się w tym pogubić i nie dostrzec, że pracujemy za darmo, bo chcemy coś zrobić (bo nas to „jara), a nie dlatego, że ktoś chce nam za to faktycznie zapłacić. Takie sytuacje są nagminne wśród np. architektów.

Pasja to coś, co prowadzi do sukcesu

szczęście sukces

Nie. Pasja nie oznacza automatycznie drogi do sukcesu. I, jak napisałam wyżej, może wręcz nam zaszkodzić w życiu. Ile osób poświęca się nieświadomie karierze, zapominając o innych, ważnych aspektach życia jak relacje czy zdrowie?

Najlepszym przykładem może być Steve Jobs, którego pasje dosłownie zabiły. Mało osób wie, że w pewnym momencie swojej kariery pracował po 14 godzin dziennie za pensję równą… 1$ miesięcznie!… Czy odniósł sukces? Pewnie i to wiele razy. Ale czy wyszło mu to da dobre? No znów nie bardzo…

Pasja może, ale nie musi prowadzić do sukcesu, a kariera na niej zbudowana niekoniecznie wyjdzie nam na dobre w życiu. Sam życiowy sukces to pojęcie tak niejednoznaczne, dla każdego oznaczające coś innego, że nie można generalizować mówiąc, że pasja zawsze prowadzi do szczęścia, spełnienia, kariery i sukcesu.

Pasja jest na całe życie

zachód słońca

To chyba największy mit dotyczący pasji. Jedna, piękna, wielka i na całe życie – jak miłość. Nie, pasje w życiu przychodzą i odchodzą, jak miłości. I co za różnica, czy ta pierwsza jest tą ostatnią, czy ostatnia pierwszą? Ważne, że w ogóle jest i trzeba się nią cieszyć.

Pasja to po prostu zainteresowanie jakąś rzeczą. Może być chwilowe, a może trwać lata czy dekady. Jak byłam młoda to sądziłam, że architektura jest moją wielką pasją na całe życie. Bo przecież umiałam ładnie rysować i wszyscy mi mówili, że powinnam zostać architektem…

Ale mój romans z architekturą zakończył się dla mnie dość poważnym kopem w dupę od rzeczywistości i to nie jeden raz. Bo w życiu nie ma nic stałego i tak jak ciągle zmienia się wszystko wokół – tak ciągle zmieniamy się i my. Zmieniają się też i nasze pasje.

Dziś już nawet nie wymieniam architektury wśród moich pasji, jak widać w pierwszym punkcie tego artykułu. Może dlatego, że jest ona dla mnie oczywistością i jest ze mną od zawsze. Ale może dlatego, że ta dawna pasja odeszła w cień, dając miejsce nowym?

Im więcej się zmieniasz i uczysz, im więcej poznajesz i odkrywasz – tym więcej nowych pasji będzie się pojawiać w Twoim życiu. Naturalnie, bez żadnego specjalnego szukania i filozofowania typu „Co powinienem w życiu robić?”.

Już masz masę swoich pasji. Ciesz się nimi, zamiast szukać na siłę tej jedynej, niepowtarzalnej, wspaniałej i prowadzącej do spełnienia, sukcesu i góry kasy. Ona nie istnieje. To tylko chwyt marketingowy współczesnego świata.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

15 myśli nt. „„Nie mam pasji” – mity, które blokują Twoją pasję”

  1. Dzięki za Twojego bloga, naprawdę pomaga nabrać zdrowego podejścia do życia. Przez ostatnie dwa lata interesowałam się rozwojem osobistym, ale w sumie niczego mi to nie dało poza wiecznym stresem, że ‚ciągle mi nie wychodzi i że ciągle nie udaje mi się realizować swoich celów i kurcze, jakim to ja jestem nieudacznikiem’ Oczywiście dobrze mieć jakieś dążenia w życiu i wciąż je mam, ale odkąd zaczęłam czytać Twoje artykuły, nie ma we mnie już takiego ciśnienia na osiąganie celów. które skutecznie odbiera radość życia.

    Polubienie

    1. Hey. Jeśli tak się czułaś przez cały proces – to na 99% padłaś ofiarą tych, którzy na tym próbują zarobić. Przecież gdyby Ci wychodziło nie mieliby klienta 😀 Ostatnio dostałam podobną wiadomość od młodej dziewczyny z podobnym – myślę – problemem…

      Myślę, że będzie z tej tematyki kolejny artykuł zaraz. Dzięki za inspirację!

      Polubienie

    2. Zgadzam sie z Toba w 100%. Przechodzilam ostatnio podobne perypetie 🙂 Odnosze wrazenie, ze teraz jest swojego rodzaju moda na bycie zawsze szczesliwym, usmiechnietym i spelnionym. Oczywiscie nie ma w tym nic zlego i jest to wspaniale, ale jak ktos dopiero szuka swojej drogi i jest zagubiony, to jest to irytujace i mega frustrujace;-) Taka troche presja na pasje-znajdz ja, zarabiaj na niej gruby hajs i nie zapominaj sie usmiechac, a wtedy Twoje zycie bedzie epickie 😉

      Polubienie

  2. Mieszkam w Warszawie – przeprowadziłem się tutaj 2 lata temu wcześniej 10 lat pracowałem jako sprzedawca w sklepie z ubraniami – Jedyne co mi to dawało to pieniądze. Pomyślałem sobie że dobrze by było żeby coś co będę robił do końca życia (chyba) było moją pasją i czymś zgodnym z moimi zainteresowaniami. A że zawsze lubiłem Japonię to pomyślałem że fajnie było by zostać sushimasterem. Pewnego dnia wypłaciłem oszczędności i zrobiłem kurs na kucharza sushi. Po czym zwolniłem się z wielkiej korporacji odzieżowej i zacząłem szukać pracy jako sushi master. W warszawie znajomi patrzą na mnie jak na idiotę trochę i z takim trochę politowaniem bo przecież porzuciłem karierę w wielkiej korporacji na managerskim stanowisku na rzecz krojenia ryby i zwijania rolek. No cóż – nie jestem trendy nie zarabiam kokosów. Cały czas szukam pracy o którą nawet w Warszawie trudno, mam małe doswiadczenie ale wiem że przynajmniej praca będzie moją pasją a nie udręką i męczeniem się tylko dla wypłaty. Dzięki temu wiem że praca mnie rozwija i moje zainteresowania i że nie daje mi tylko pieniędzy ale też po prostu zwykłą przyjemność.

    No i tutaj kolejny problem bo jedni mówią że praca powinna być pasją a inni że nie dlatego żeby mieć pasję poza zawodową dzięki której bedziemy odpoczywać od spraw pracy.
    Ja stoję jakoś na stanowisku że dobrze łączyć pracę z pasją bo dobrze zeby nasza praca która zajmuje nam kilka godzin dziennie nas rozwijała, ubogacała.
    Śledzę blog na bieżąco i zmieniłem już w życiu sporo:)
    Oby tak dalej:)

    Polubienie

  3. Z tych samych powodow nie cierpie talent show. Jasne, lubie sie czasem pogapic, bo akurat ktos fajny sie pojawil, ale generalnie sama idea talent show jest dla mnie okropna. Dlaczego? Dlatego, ze pokazuje sie w nich talent jako cos co musi byc koniecznie zwiazane w pewien sposob ze sztuka, cos co mozna pokazac na scenie. Widzial ktos kiedys w talent show faceta konstruujacego jakas nowa maszyne? Nie. Widzial ktos rewelacyjna krawcowa tworzaca cuda z pieknych materialow? Nie. czy to znaczy ze oni nie sa utalentowani?

    Jasne, te programy zostaly stworzone do pokazywania zdolnosci na scenie, a nie w zaciszu domowym. I to jest ok. To co mi sie nie podoba, to to, ze ludzie ogladajac je mysla ze tylko to co mozna w nich pokazac mozna nazwac talentem. I potem widzi sie biednych ludzi na sile probujacych wcisnac sie w ta ciasna definicje talentu. I trzeba patrzec na to jak cierpia. Ilu nastolatkow byloby szczesliwszych jakby im sie nie wmawialo, ze nie sa utalentowani bo nie umieja spiewac czy tanczyc. A prawda jest taka, ze talentem moze byc wszystko (tak samo jak pasja moze byc wszystko), od szycia bluzek do zarzadzania sprawnie domowymi finansami.

    Polubienie

  4. Kocham Twoje przemyślenia…. Pewnego dnia również doszłam do wniosku że mam gdzieś co kto o mnie i dlaczego, wszystkim się i tak nie podobam i czas najwyższy pomyśleć o sobie. Przeniosłam sie na wieś i odkryłam że poprzednie lata były tylko wstępem. Szkoda tylko że tak późno… Ale- jest super! Naraz odkryłam że tak naprawdę zawsze chcialam być ogrodnikiem. Ale nie takim projektantem czy ogrodnikiem przez wielkie O. Zwykłym, ryjącym w ziemi i przesadzającym rośliny z doniczek do doniczek 🙂 Kocham to, sprawia mi to dziką przyjemność a ziemia za paznokciami jakoś współgra z lakierem do paznokci ;)Jest fajnie!!!! I tak już tylko będzie. Pozdrawiam i do zobaczenia w przyszłym roku na Gwadelupie 🙂 Marta

    Polubienie

    1. Zawsze w takich momentach przypomina mi się najważniejsza i zarazem chyba jedyna sensowna lektura szkolna – Kandyd. Nawet maturę o tym pisałam. Trzeba pielęgnować swój ogródek, a nie się bujać za nie wiadomo czym. Gość miał rację:D Ja też dziś moim największym marzeniem to jest mały domek, wielki ogród pełen najróżniejszych roślin, kozy, barany i kury, no i oczywiście nadzorujący to wszystko kot 🙂

      Polubienie

      1. Ogród wielki, domek na miarę moich potrzeb czyli taki akurat, roślin mnóstwo – nawet palmy 😀 kury u sąsiada, za to trzy psy i pięć kotów 🙂 Stawek z półmetrowymi karpiami… Kto nadzoruje – nie wiem. Ale jestem szczęśliwa 😀

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s