kamienie

Jak spełnić marzenia? Jak zbudowałam swoje marzenie

Trzy lata temu postanowiłam porzucić moje wielkie marzenie – Architekturę. Był to bardzo trudny, ale także fascynujący okres odkrywania siebie na nowo.

Natrafiłam wtedy na poniższy tekst z 2011 roku, autorstwa Juan Miguela Rivera-Severo. Wydawał mi się piękny i inspirujący, choć nie potrafiłam wtedy zrozumieć do końca dlaczego tak do mnie przemówił…

Jak z wieloma tego typu rzeczami – których nie rozumiem do końca w danej chwili, a jednak jakoś „przemawiają” – zachowałam go na później, mając nadzieję, że kiedyś wszystkie jego linijki będą miały sens. I dziś, po wielu latach, mają. Są oczywiste. Niemalże banalne. Piękne, prawdziwe i nadal pouczające.

Dlatego prezentuję Wam jego tłumaczenie, w nadziei, że da Wam do myślenia, szczególnie jeśli stawiacie dziś czoła jakimś problemom w życiu. Nawet, jeśli go nie do końca rozumiesz, będzie dla Ciebie wielką inspiracją:


„Pamiętam jak kiedyś, gdy byłem młody, rysowałem wszędzie wielkie domy. Na naszych drzwiach, na asfaltowej drodze, we wszystkich notatnikach…

dom

To były naprawdę wielkie domy. Gigantyczne! I zawsze miały wielkie filary, i balkon tak szeroki, by moja mama mogła spokojnie wypić sobie na nim swoją kawę, w leniwy, niedzielny poranek, czytając jakąś powieść, którą dla niej wybrałem w miejskim sklepiku z książkami.

Wyobrażałem sobie, że będzie jej potrzebny ten balkon, gdy będzie nas czasem odwiedzać, by zobaczyć dzieciaki i zamęczać moją żonę swoimi sugestiami na temat tego, jak utrzymać taki wielki dom.

Wyobrażałem sobie, że będzie wtedy już starsza, a ja nadal będę młody. I pamiętam, że myślałem, że będę wtedy bardzo zajęty – bo będę żył swoim życiem, spełniał swoje marzenie, albo gonił za nowymi…

I pamiętam moją pierwszą lekrysunek architektonicznycję rysunku na studiach, gdzie uczono nas izometrii oraz tego jak kreślić rzuty prawdziwych domów. Niezależnie od tego, jak się starałem, moje linie się rozmazywały. A profesor nie pozwalał mi rysować tych wielkich filarów, ani tego balkonu dla mojej mamy…

Tylko dach. Okna. Drzwi. I tę donicę na kwiaty, której nie chciałem obok swojego domu… Linie, które kreśliłem zawsze się rozmazywały, bo moja ręka się pociła. I musiałem zaczynać od nowa. Ale linie rozmazywały się ponownie…

domy

I pamiętam, jak patrzyłem na te wielkie domy, które stały wszędzie tam, gdzie wychodziłem na papierosa… W mojej dzielnicy, w mieście i na jego peryferiach. Jezu, jakie to były wielkie domy! Naprawdę wielkie i przepiękne!

I pewnego razu odważyłem się i wszedłem do środka takiego wielkiego, pięknego domu. Zatrzymałem się w progu i zacząłem się rozglądać. I oto stały tam – moje filary! I ten balkon, idealny dla każdej mamy…

dom

Podniosłem owalny kamień, który leżał w jednej z donic. I wtedy zawołał mnie jeden z przyjaciół i zobaczył to, jak zahipnotyzowany obserwowałem ten dom. I nagle zapytał, dlaczego porzuciłem Architekturę…

A ja po prostu odpowiedziałem, że moje linie się rozmazywały. Bo moja ręka się pociła. I musiałem stale zaczynać od nowa. Ale moje linie rozmazywały się ponownie…

Wtedy spojrzał na ten kamień, który „podkradłem” i zapytał mnie, czy będę zbierał tak po jednym kamieniu ze wszystkich wielkich i pięknych domów, aż uzbieram ich dość dużo by skonstruować własny. Odpowiedziałem, że taki mam właśnie plan.

I on myślał, że ja żartuję… „


Jeśli ten tekst Cię choć trochę poruszył to wiesz, że nie jest wcale o domach, filarach, kamieniach czy rysowaniu. O czym jest? To pytanie, na które możemy odpowiedzieć sobie tylko sami. Dla każdego może on oznaczać coś innego. Dla wielu będzie dziś niejasny, nieczytelny, niezrozumiały. Tak jak kiedyś był dla mnie…

Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami – napisz je w komentarzu poniżej lub na FB. Czym są domy? Czym kamienie? Czym rozmazujące się wiecznie linie?… Mam nadzieję, że wywiąże się z tego ciekawa i motywująca dyskusja.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

10 myśli nt. „Jak spełnić marzenia? Jak zbudowałam swoje marzenie”

  1. To troszkę tak, jakby każdy z tych domów oddawał jeden kamień. Podobnie każdy z ludzi obdarza nas czymś trudnym. Potem ten ból niesiemy w nieznane. Uwiera nas, kształtuje nas. Jest ciężko i trudno, aż w którymś momencie uczymy się radości pomimo. Przestajemy nieść te cholerne kamienie i wtedy właśnie budzi nas szczęśliwy dzień.

    Lubię to

    1. O, a to ciekawa interpretacja. Ja to widziałam inaczej – te piękne wielkie domy są marzeniami innych, spełnionymi. I takie osoby są w stanie nam dawać siłę, motywację, natchnienie. Tą siłą i motywacją są dla mnie te kamienie, które autor postanowił zbierać – dla niego to wiele, dla tego, kto spełnił swoje marzenie to niezauważalne, on wręcz chce się tym dzielić, chce by inni też spełniali swoje.

      Lubię to

  2. Jakie to prawdziwe:)Własnych marzeń nie można budować pod cudze dyktando,bo przestaną być nasze.Nie można być też architektem cudzych marzeń ;)Każdy z nas musi sam wyszukać kamienie i z nich zbudować swój pałac.Tylko my sami wiemy co jest dla nas ważne i co nas uszczęśliwi.Ja osobiście już kilka razy „budowałam”,”rozbierałam”,przerabiałam swoją „budowlę”
    😀 i znowu buduję :D.Mam nadzieję,że kiedyś usiądę wygodnie ,zadowolona i spełniona ;)Albo może lepiej nie?Bo oznaczałoby to ,że już nie mam marzeń 😉

    Lubię to

  3. To jest tak, że on chciał mieć dom, a nie studiować architecturę. A do realizacji celu zabrał się w niewłaściwy sposób i mówiła to jego podświadomość/intuicja, która rozmazywała linie. Dopiero, gdy zbierał kamienie, krok po kroku tworzył to, czego chciał.

    Lubię to

  4. Dziękuję za powyższy tekst, inspirujący do refleksji.
    Zastanawia mnie dlaczego bohater powyższego artykułu poddał się,
    porzucając architekturę. Być może po prostu nie był to jego prawdziwy cel.
    Często jest tak, że zbierając male kamyczki po pewnym czasie dostrzegamy, iż jesteśmy w stanie zbudować z nich dom, nasz cel etc.
    Jak woda drąży skałę. Życie jest zródłem możliwości i często bywa tak, że nagle pojawiają się, okazje, sposobności by sięgnąć po to, czego pragniemy. Wszystkiego dobrego! 🙂

    Lubię to

    1. To nie było poddanie się. To było dostrzeżenie, że życie takie, jak dyktują nam inni nie jest dla nas. Że „życie perfekcyjne”, oparte o standardy nie jest możliwe, bo „linie zawsze się rozmywają” 😀

      Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s