Jak zacząć żyć od nowa?

Autorem poniższego artykułu jest Peter Bregman, CEO Bregman Partners, Inc., autor wielu książek i szkoleń związanych z kierowaniem firmą oraz doradca wielu potężnych firm, jak Allianz i Nike.

Niedawno wybrałem się na poranną przechadzkę w Malibu, w Kalifornii, która zawiodła mnie na plażę. Przysiadłem na chwilę na skałach i zacząłem obserwować surferów. Podziwiałem ich odwagę i zaparcie, by wstawać skoro świt, zanurzać się w lodowatej wodzie, przebijać się przez wirujące fale i ryzykować spotkanie z rekinami, tylko po to, by mieć szansę przez chwilę poczuć radość z przejażdżki po jakiejś fali.

Po około 15 minutach obserwacji mogłem rozróżnić u nich różne style, to jak sobie radzili, ich doświadczenie i przede wszystkim to, ile czerpali z tego radości. Ale uderzyła mnie jedna rzecz, która była dla nich wspólna – niezależnie od tego jak dobrze czy źle surfowali, każdy z nich kończył swoją przejażdżkę po fali w dokładnie ten sam sposób – upadając do wody. 

surfer-863717_1920

Niektórzy robili to z przyjemnością, podczas gdy inni próbowali desperacko tego uniknąć. Ale nie wszystkie upadki do wody były ich porażką – niektórzy skakali dopiero na końcu przejażdżki, gdy ich fala rozmywała się u brzegu.

To, co wydało mi się najbardziej interesujące w tej obserwacji to fakt, że jedyne co dzieliło zaplanowany, przyjemny upadek od niechcianego, unikanego to element zaskoczenia. Każdy surfer kończy swoją przejażdżkę upadając do wody – nie ma innego sposobu na jej zakończenie.

I zacząłem się zastanawiać – co by było gdyby każdy z nas traktował życie jak surfowanie po falach? Prawdopodobnie żylibyśmy pełniej.

sunset-691050_1280

Gdybyś żył jak surfer już dawno przeprowadziłbyś tą trudną rozmowę z szefem, czy pracownikiem, kolegą, partnerem… Już dawno zacząłbyś pracować nad tym projektem, który od dawna odkładasz na „kiedyś”… Już dawno zaryzykowałbyś z tą ofertą, którą przeanalizowałeś w każdy możliwy sposób, ale ciągle nie podjąłeś decyzji…

A gdyby jakakolwiek z tych rzeczy Ci się nie udała – wskoczyłbyś na tory życiowe z powrotem, tak samo jak ten surfer wskakuje na deskę po każdym upadku – i wiosłował w stronę kolejnej fali. Bo tak robią surferzy. 

Więc dlaczego nie żyjemy w ten sposób? Dlaczego, tak jak surferzy, nie akceptujemy potyczek, upadków, życiowych niepowodzeń? Dlaczego nie traktujemy ich po prostu jak nieodłączną część tej całej zabawy?

Bo boimy się swoich uczuć

Bałtyk

Nie boimy się porażek samych w sobie – to, czego się prawdziwie boimy to nasze negatywne uczucia im towarzyszące. Boimy się odczuwać żal, gniew, smutek, rozczarowanie…

Co jeśli przeprowadzisz tą trudną rozmowę, którą odkładałeś i zakończy ona Twój związek? Albo spowoduje problemy w pracy? Czułbyś niesamowity smutek i żal. 

Co jeśli zaryzykujesz i skorzystasz z tej oferty, którą analizowałeś tyle czasu i stracisz pieniądze? Czułbyś gniew. 

Co jeśli Twój projekt, za który ciągle nie możesz się zabrać się nie powiedzie? Czułbyś wielkie rozczarowanie. 

Ale co czujesz codziennie, gdy nie podejmujesz tego ryzyka? Gdy nie łapiesz żadnej fali, bo boisz się upaść? Twoje uczucia nie znikają, po prostu są rozłożone w czasie.

Czujesz się sfrustrowany w związku, w którym coś Ci nie odpowiada. Albo przytłoczony pensją, której nie akceptujesz. Albo ciągle katujesz się rozmyślaniem „Co by było gdybym zaryzykował z tą ofertą?”, „Jak by wyglądało moje życie, gdyby ten projekt się powiódł”…

Podejmowanie ryzyka i związane z nim upadki – porażki to po prostu część życia. I nie jest to coś, czego można wiecznie unikać. Jedyne, co możesz zrobić to to zaakceptować i nauczyć się czerpać z tego jak najwięcej. Ale jak?

Praktyka czyni mistrza

surfer-1149551_1920

Gdy ponosisz jakąś porażkę – nie bój się towarzyszących jej uczuć. Rozpoznaj je i daj im przestrzeń, by przekazały Ci ważne informacje na temat Ciebie i Twojego życia: co było przyczyną, jak możesz tego uniknąć w przyszłości? A potem wskocz z powrotem na swoją deskę i wiosłuj w stronę kolejnej fali, by sprawdzić, czy to, czego się nauczyłeś tym razem uchroni Cię od niespodziewanej – a może już spodziewanej? – porażki…

Podejmij tą trudną rozmowę z szefem czy partnerem. Zaryzykuj stratę części pieniędzy czy czasu na jakiś projekt czy ofertę. I pozwól sobie na niepowodzenie.

A gdy ono nadejdzie, bo na pewno nadejdzie, przeżyj je w pełni. Poczuj lęk jaki towarzyszy niepewności i przerażenie przy samym upadku. A potem weź głęboki wdech i poczuj wszystkie emocje, jakie nastąpią.

Im częściej będziesz to robił – tym będzie to łatwiejsze. I wierz mi lub nie – z czasem zacznie Ci się to podobać. Zaczniesz z tego czerpać satysfakcję, tak jak czerpią satysfakcję surferzy kończąc swoją przejażdżkę po fali w wodzie. Bo właśnie te doświadczenia sprawiają, że czujemy, że żyjemy. 

surfer-1209180_1280

Przykładowo: gdy następnym razem zrobisz czy powiesz coś niestosownego i poczujesz się „głupio” – pozwól sobie przez chwilę na to uczucie. Nie uciekaj, nie chowaj się. Poczuj wstyd i zakłopotanie. Zrozum, że Twoje emocje to tylko informacje o świecie zewnętrznym i Tobie samym. 

Gdy to zrozumiesz, przestaniesz się czuć źle. Przestaniesz walczyć sam ze sobą. Być może powiesz coś w stylu: „Nie wiem, dlaczego to powiedziałem”, być może przeprosisz. Być może przyznasz, że jest Ci „głupio”. A potem być może Ty i Twoje towarzystwo będziecie mogli się z tego zaśmiać. A może właśnie ta sytuacja pozwoli przeprowadzić tę trudną rozmowę, której tak unikasz?

I wkrótce przestaniesz bać się porażek i towarzyszących im uczuć. Wręcz przeciwnie – zaczniesz tego poszukiwać i pożądać, tak samo jak ci poranni surferzy.

Wstaniesz z samego rano i rzucisz się w wir trudnych decyzji, rozmów, przedsięwzięć. Podejmiesz ryzyka, które Cię paraliżowały. I potkniesz się przy tym parę razy. A niektóre z tych potknięć skończą się całkowitym upadkiem.

Ale wtedy po prostu wstaniesz i wskoczysz na tory życia ponownie. Tak jak ci poranni surferzy wskakują na deskę i podążają z powrotem w stronę fal – tam, gdzie dzieje się cała magia życia…

surf-board-1030739_1920

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

3 myśli nt. „Jak zacząć żyć od nowa?”

  1. Cześć. Przeczytałam ogrom tekstów na Twoim blogu, w ciagu ostatniego tygodnia chyba tylko wlasnie czytałam życie pod palmami 😉 i wczoraj tak dumałam nad wszystkim, co udało mi sie przeczytać i siadłam i… Płakałam przez bitą godzinę, bo nie chce, żeby życie mi przepłynęło przez palce i składało sie tylko z płacenia rachunków, gromadzenia przedmiotów i tygodniowych wakacji od pracy w korporacji, która jest jedynie ślepym zaułkiem. Cieszę sie, ze otworzyłas mi oczy, z drugiej strony jest mi smutno, bo zmarnowałam kilka dobrych lat życia i będę marnować, dopóki czegoś nie wykombinuję. Dzieki za obudzenie mnie w porę, bo 24 lata to przynajmniej nie 40 i juz mogę zacząć zbierać na wczesna emeryturę 😉

    Lubię to

    1. Cieszę się. To normalne, że żałujesz i jest Ci przykro, smutno. Jeśli czytałaś teksty o emocjach to wiesz, że to po prostu część drogi, jaką musisz przejść. Każde rozstanie boli – nawet z tym, czego ” już nie chcemy”. Dobra wieść jest taka, że im większe łzy tym większa radość po wszystkim. Odwagi i cierpliwości życzę! Mam nadzieję, że odnajdziesz swój „raj”

      Lubię to

  2. super 🙂 ten artykuł pomógł mi się pogodzić z głupstwem, które ostatnio popełniłam. tez niedawno obserwowałam podobną sytuację, dwie kobiety w kajakach – jedna płynęła środkiem rzeki, odważnie, szybko, widać było, że sprawiało jej to frajdę, a druga trzymała się brzegu, jakby nie pozwalając sobie na czerpanie z tego radości, pilnowała tylko, by się nie wywrócić.

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s