oliwki

Przyczyna otyłości i chorób – to wcale nie cukier

Cukier dorobił się naprawdę złej sławy w ostatnim czasie. I faktycznie, jego wpływ na nasze ciało nie pozostaje obojętny, szczególnie w ilościach, w jakich go dziś spożywamy. Ale pierwszym i podstawowym winowajcą współczesnej fali otyłości i chorób, jaka dotyka kraje rozwinięte wcale nie jest cukier…

Jeszcze parę dekad temu problem otyłości praktycznie nie istniał. A cukier był w naszych dietach obecny. Tak samo chleb, makarony i inne produkty mączne, które dziś mają taki sam, albo nawet gorszy wpływ na nasze ciała. Ba, wiele kultur do dziś spożywa spore ilości węglowodanów i nie ma problemów ani z otyłością, ani ze zdrowiem. Włosi zajadają się pizzą i makaronem, a jednak mają idealne sylwetki i nienaganne zdrowie. O co więc chodzi?

A jeśli to nie sam nadmiar? Co, jeśli to… również brak?

Dekady temu wyklęto go jako głównego winowajcę otyłości. W zamian dostarczono nam nowoczesną dietę. Tak, mowa o znienawidzonym i zawsze winnym tłuszczu. Masło zastąpioną „zdrową” margaryną, smalec – zmodyfikowanymi olejami roślinnymi. Prawdziwą oliwę – olejem słonecznikowym, itp. Odebrano nam zdrowe, naturalne tłuszcze, a w zamian dano substytuty, które miały naprawić „szkody”. Nigdy nie naprawiły. Wręcz przeciwnie. Pogorszyły sytuację dużo bardziej…

Dostaliśmy tzw. „tłuszcze trans”. I to właśnie one są najważniejszym sprawcą współczesnych chorób oraz epidemii otyłości.

Tłuszcze trans to po prostu tłuszcze zmodyfikowane – „popsute” już na etapie produkcji. Podgrzewane do bardzo wysokich temperatur, sztucznie utwardzane za pomocą wodoru, itd. Taki tłuszcz działa na nasze ciało gorzej niż tłuszcz naturalnie zjełczały (czyli utleniony) – jest niezwykle silnym utleniaczem. Mówiąc prosto – jest trucizną, toksyną.

Uszkodzone frakcje tłuszczy typu Omega-6 (występujące w tłuszczach roślinnych, uszkadzane podczas podgrzewania) są budulcem tzw. blaszki miażdżycowej – czyli tego, co osadza się w naszych tętnicach i powoduje choroby i zawały serca. Naukowcy zaczynają o tym w końcu głośno mówić i udowadniać, że podwyższony cholesterol nie ma nic wspólnego z tłuszczami nasyconymi – jest tylko wskaźnikiem stanu zapalnego organizmu. Stanu zapalnego, który wywołują u nas przede wszystkim obecne wszędzie tłuszcze trans.

Ponieważ tłuszcze trans nie występują w przyrodzie, są sztucznym wytworem człowieka – organizm nie wie i nie potrafi nauczyć się sobie z nimi radzić. Badania potwierdzają, że tego typu tłuszcze są odpowiedzialne za tzw. „belly fat”, czyli tłuszczyk w okolicach brzucha. Nie trudno również dostrzec gigantyczne różnice w tym jak tyli nasi dziadkowie, babcie i rodzice, a tym, jak tyją np. Amerykanie. Ich ciała przypominają ciała kosmitów, kogoś nie z tej Ziemi…

frytki
Wszystko z powyższych zawiera w składzie tłuszcze trans: zarówno frytki (smażone w fryturze), kiełbasa (dodatek), majonez i ketchup (składnik)… Smacznego!

Problem polega na tym, że tłuszcze trans są dziś obecne… wszędzie. Naprawdę wszędzie. Od olei do smażenia, przez margaryny, frytury (służące do smażenia np. frytek), po ciasteczka, wypieki, produkty paczkowane. By nie wzbudzać podejrzeń, producenci używają różnych nazw np. „tłuszcz roślinny”, „masło 18%” (nie ma czegoś takiego jak masło 18-procentowe!), itp.

Praktycznie wszystko jest dziś również przygotowywane na bazie tych tłuszczów. Zapewniam Was, że znalezienie restauracji, która do przygotowywania posiłków używa naturalnych tłuszczy, np. oliwy z oliwek, graniczy z cudem…

Ostatnio nawet USA postanowiło wycofać takie tłuszcze z rynku amerykańskiegoTo kraj z największą epidemią otyłości i chorób serca. To, że powodują je tłuszcze trans jest już oficjalne. Zabroniono ich również w: Danii, Austrii, Norwegii, Szwajcarii, na Węgrzech i Islandii, a ostatnio nawet na Litwie. Dlaczego w Polsce jeszcze nikt nie zajął się tym tematem?

Ale co ma piernik do wiatraka?

makaroniki

Co mają tłuszcze trans i tłuszcze naturalne do większej ilości cukru w naszych dietach? Ano to, że kiedy zabrano nam tłuszcze naturalne (tłuste, czerwone, najlepiej dzikie mięso, domowy rosół, masło, oliwa, itd.) i wciśnięto „zdrowe” margaryny i oleje słonecznikowe nasze ciała przestały się nasycać jedzeniem.

Z „braku laku” zaczęliśmy sięgać po cukier. I zapychać się pszennymi wyrobami. A cukier i dzisiejsza zmodyfikowana pszenica silnie uzależniają…

Naturalne tłuszcze mają tę wspaniałą cechę, że juz najmniejsze ich ilości niesamowicie sycą. Co więcej – są zupełnie inaczej trawione niż węglowodany (cukry) – zapewniają długotrwałą i stabilną energię, podczas gdy cukier utylizowany jest natychmiast i dlatego ciągle mamy napady głodu.

Ostatnio poddaję swoje ciało dość ciekawemu eksperymentowi – mocno ograniczam mięso. A co za tym idzie – tłuszcze nasycone naturalnie w nim obecne. Efekt jest natychmiastowy – moja ochota na „słodkie” drastycznie wzrosła. Do tego stopnia, że ciężko mi ją kontrolować!

Sekret Włochów

bruszeta

Zauważyliście, że Włosi jedzą przeogromne ilości pizzy, chleba i makaronów? Wszystko pszenne – a więc zmodyfikowane, powodujące równie silne tycie co sam biały cukier (indeks glikemiczny produktów pszenicznych, nawet tych pełnoziarnistych to ok. 80, dla porównania – cukier to „tylko” 70). Dlaczego więc cieszą się idealnymi sylwetkami, zdrowiem, urodą?

Odpowiedź jest banalnie prosta – bo produkty pszenne zawsze łączą z oliwą z oliwek. I to nie w byle jakich ilościach – prawdziwa, włoska pizza ma oliwę w swoim cieście, w składzie swojego pomidorowego sosu, a na koniec taka pizza jest jeszcze dodatkowo polewana oliwą… Włoskie zupy nie są zupami, jeśli nie pływa w nich łyżka stołowa oliwy. A makarony konsumowane są oczywiście tylko z sosami na oliwie…

Oliwa z oliwek to wyjątek w świecie tłuszczy roślinnych – jest bardzo sycąca i jako jedyną (obok oleju kokosowego) można ją podgrzewać nawet do 160-180 st. C nie niszcząc jej struktury (nie utlenia się jak inne oleje roślinne – nie staje się więc toksyczna dla organizmu).

Ale nie ma tak naprawdę większego znaczenia jakiego tłuszczu użyjemy – kokosowego z ryżem, oliwy z oliwek z makaronem, czy masła z ziemniakami – węglowodany spożywane razem z tłuszczem trawione są wolniej i inaczej wpływają na nasz organizm. 

Więc dlaczego producenci i restauracje nie używają naturalnych tłuszczy?

pizza włoska

Z najbardziej błahego powodu, jaki może istnieć – bo naturalne tłuszcze są drogie. Dużo droższe niż tłuszcze trans. Butelka oleju słonecznikowego kosztuje kilka-kilkanaście razy mniej niż olej kokosowy, masło klarowane czy oliwa z oliwek. Margaryna kosztuje mniej niż naturalne masło (82% tłuszczu). Zdrowe tłuszcze są tak naprawdę najdroższym elementem w diecie. Ale również tym najbardziej niezbędnym. 

Dodatkowo dekady propagadny, sianej przez wielkich producentów tłuszczy trans zrobiły swoje – ludzie uwierzyli, że to naturalne tłuszcze (zwłaszcza te nasycone) są zabójcze, a tłuszcze roślinne, np. słonecznikowy to produkty „idealne do smażenia”... Nawet dziś, w czasach gdy kolejne państwa oficjalnie przyznają się do błędu i zabraniają tłuszczy trans na swoich rynkach – dietetycy nadal je polecają, jako jedyne „zdrowe” rozwiązanie…

Pamiętajmy, że jeszcze nie tak dawno nikotyna i samo palenie uważano za… zdrowe! Polecano je nawet kobietom w ciąży. Lobby wielkich koncernów tytoniowych do dziś wciska papierosy wielu rozwijającym się krajom, zachęcając do palenia nawet dzieci, mimo, że dobrze wiemy, jak rakotwórcze jest ich działanie! To, czego doświadczamy z tłuszczami trans to zwykła powtórka z historii.

Ale o ile nawet oficjalne badania i potwierdzenia nie wycofały papierosów z naszych rynków – nie ma się co oszukiwać, że o nasze zdrowie i bezpieczeństwo związane z tłuszczami zadbają państwa. Ono jest w naszych rękach i tak samo jak świadomie wybierasz rzucenie palenia, czy nie sięganie po nie – tak samo powinieneś postępować w kwestii tłuszczy. I innych, „zdrowych” sztucznych wytworów przemysłu. 

W tych czekoladkach również ukrywa się tłuszcz trans. Jest zwykle obecny w nadzieniu.
Podsumowując: jeśli masz problemy ze zdrowiem, otyłością, hormonami, itp. – pierwszym elementem, który powinieneś wyeliminować ze swojego życia są tłuszcze zmodyfikowane.
Należy zastąpić je zdrowymi, naturalnie występującymi tłuszczami pochodzenia zwierzęcego oraz roślinnego (tych nigdy nie podgrzewamy, za wyjątkiem oliwy z oliwek i oleju kokosowego!). Dopiero wtedy można z sukcesem przejść cukrowy detoks. I raz na zawsze zmienić swoje ciało na takie, które nie będzie już potrzebować diet ani lekarstw.

Zobacz również:

TŁUSZCZE – JAK JE SPOŻYWAĆ BY SIĘ NIE ZABIĆ


JAK ODSTAWIENIE CUKRU WPŁYWA NA TWÓJ MÓZG

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

108 myśli nt. „Przyczyna otyłości i chorób – to wcale nie cukier”

  1. Włosi cieszą się smukłymi sylwetkami? Stanęłam na tym zdaniu i … nie czytam dalej.

    Skąd czerpiesz swoją wiedzę?

    To chyba jakiś stary „stereotyp”. Czemu piszesz o tak ważnych tematach, skoro nie masz na ten temat wiedzy?
    To chyba jakaś odpowiedzialność…

    Dawno nie widziałam tak wielu ludzi z nadwagą w jednym miejscu, co na południu Włoch. Na plaży zdarzał się cud, jeżeli ktokolwiek nie miał opony na brzuchu.
    Byłam przerażona tym widokiem.

    Lubię to

    1. Znam wielu Włochów – choć fakt, poza ich własnym krajem. Wszyscy są okazami zdrowia i urody – zarówno kobiety jak i mężczyźni. Czy jest z nimi aby na pewno aż tak źle? Czy może problem dotyczy tylko rejonów turystycznych/miastowych? Bo obawiam się że jest właśnie tak.

      I czy aby na pewno to co opisujesz nie jest hiperbolizacją? Zamiast porównywać do Polaków, którzy są wzorową niemalże pod względem sylwetek nacją (jeszcze, choć to się szybko zmienia) – porównaj Włochów do Amerykanów.

      Lubię to

      1. Mieszkam we włoszech od wielu lat i nie widzę żeby włosi byli jakoś bardziej szczupli od polaków. W szczególności dużo kobiet w tym młodych ma fałdy tłuszczu.
        Według moich doświadczeń przyczyną otyłości jest łączenie cukrów z tłuszczami czyli dwóch składników które nie występują naturalnie w przyrodzie i według badań które czytałem podwyższony poziomu insuliny wpływa na gromadzenie się tłuszczu więc żeby nie być otyłym trzeba po prostu unikać spożywania dużych ilości cukrów razem z tłuszczami.
        Jeśli chodzi o włochów których znam to zauważyłem że ci szczuplejsi po prostu stosują schemat: śniadanie: kawa + coś słodkiego, potem przekąska, obiad często makaron ale niezbyt duża porcja i na kolacje uczta: owoce morza lub pizza. Jedzą jednak powoli i delektują się jedzeniem. Ci to żrą szybko i łapczywie w dużych ilościach najczęściej mają problemy z nadwagą.

        Lubię to

        1. To jest też bardzo błędny schemat. Jak zjesz hamburgera w McDonalds to nie to samo co lokalne eko ziemniaczki na masełku z boczkiem i kotlecikiem 🙂 To 2 zupełnie różne posiłki dla ciała. A teoretycznie i jedno i drugie to łączenie cukrów z tłuszczem, nieprawdaż?

          To nie same cukry, tłuszcze, czy proteiny są problemem – to ich jakość i rodzaj jest problemem.

          Dziś nie jemy już naturalnych tłuszczy zwierzęcych, ani naturalnych cukrów z warzyw, tylko faszerujemy się sztucznymi tłuszczami trans, jak oleje roślinne, margaryny, frytury, itp. oraz sztucznymi cukrami jak nowoczesna pszenica, syropy glukozowo-fruktozowe, itp.

          Ja jem gigantyczne ilości tłuszczu i cukrów, nawet deserów sobie nie odmawiam, ale nigdy nie tyję. Za to jak tylko jem coś przetworzonego, np. podczas podróży – dosłownie w ciągu 2 tygodni moje ciało zmienia się nie do poznania – i pojawia się słynny cellulit.

          To jakość jedzenie, a nie rodzaj jest najważniejszy. Oczywiście ilości też robią swoje, ale jesteśmy tak stworzeni, że gdy jemy zdrowo i naturalnie, nie da się zjeść niewłaściwie. Gdy ciało ma np. dość protein samo nam podpowie że nie ma na to ochoty. Podobnież z cukrami i tłuszczami.

          Lubię to

  2. Cukier ma jeszcze większy wpływa na zdrowie, niż wcześniej myślano. Badacze z HArvardu zostali opłaceni, by w swoich badaniach umniejszać wpływ cukru na zachorowalność na choroby serca! Zachęcam do lektury: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/cukier-choroby-serca-przemysl-cukrowniczy,25,0,2153497.html. Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że moja dieta, pozbawiona cukru, a smaczna, bo urozmaicona o stewię w kryształkach (nie jest gorzkawa) i tagatozę, zdrowe tłuszcze i białko, jest dobra dla mojego zdrowia 🙂 Precz z cukrem!

    Lubię to

      1. Niebezpieczna? pierwsze słyszę, dlaczego? Akurat miód jest zdrowy, ale bardziej kaloryczny niż cukier, a syropu klonowego to w ogóle nie tykam :O

        Lubię to

        1. LOL, w jaki sposób miód niby miałby być bardziej kaloryczny niż cukier? Takie naturalne słodycze nie mają indeksu glikemicznego powyżej 60, czyli są w pełni „normalne” dla naszego organizmu. Oczywiście nie oznacza to, że należy je jeść łyżkami. Grecy jedzą sporo miodu, w swojej najzdrowszej kuchni świata.

          Co do stewii – pierwszy problem polega na tym, że mimo, że nie dostarczamy organizmowi cukru – słodki smak powoduje tak czy owak wyrzut insuliny. Działanie jak w przypadku np. aspartamu. Po drugie – stewia jest szkodliwa na układ trawienny. Odsyłam do lektury badań na ten temat. Po trzecie – przy większej ilości zaburza nam balans hormonów i też zostało to udowodnione.

          Więc mimo, że malutkie jej ilości prawdopodobnie nie zrobią nam zbyt wiele „kuku”, zastępowanie nią cukru i spożywanie codziennie jest już niestety proszeniem się o problemy.

          Tak jak wspomniałam – nie ma czegoś takiego jak „zdrowy” słodzik. Alternatywą są tylko naturalne substancje jak właśnie miód, ale to nie zmienia faktu, że najlepiej po prostu przeprowadzić sobie cukrowy detoks i przestać latać za słodkim. Zamiast oszukiwać się, że da się… no właśńie – oszukać organizm jakąś stewią 😀

          Lubię to

  3. Mam jedną jedynie uwagę dotyczącą ortografii – niestety nie mogę skopiować fragmentu tekstu, bo byłoby łatwiej… Trudno. Poświęcę trochę więcej czasu ;). Napisane jest „Praktycznie wszystko jest dziś również przygotowane na bazie tych tłuszczy” a winno być „… tłuszczów”. Bo tłuszcz to nie tłuszcza. Taka odmiana była, jest i mam nadzieję, że będzie.

    Lubię to

    1. Tłuszczy… albo jeszcze gorzej: „olei” 🙂 Co to za słowo? Przypomina się tekst Barcisia vel Norka „ojejajeja ile oleja!”

      Lubię to

      1. Takie osoby jak Ty są najlepszym dowodem, że edukacja powinna być płatna i prywatna „od stóp do głów”. Skoro tak nikły błąd uniemożliwia Ci zrozumienie tekstu to chodzenie do szkoły było marnowaniem pieniędzy innych…

        Lubię to

        1. Dokladnie,jesli dla ludzi skupienie sie na takim problemie jak ortogeafia jest problemem to nalezy im tylko moze wspolczuc- zapewne sa spelnieni wlasnym zakompleksieniem.hehehe…come on! I nawet ja juz nieiwem czy jestem gramattcznie poprawna(;)),Bo mam mix jezykowy w glowie. A tak a propo to super sie czyta ten blog !complimenti…

          Lubię to

      2. A co jest złego w słowie „olei”? Olei / olejów – obie formy są poprawne, tyle tylko, że słowo „olejów” jest bardziej powszechne.

        Lubię to

  4. Wow, jaka zaciekła dyskusja w komentarzach 🙂

    Ja nie musze słuchać dietetyków, żeby wiedzieć, że masz rację. Wystarczy mi spojrzeć na moje dwie prababcie – jedna zmarła parę lat temu w wieku 93 lat i dopiero ostatni rok życia wymagała opieki, bo organizm zwyczajnie zaczął już wysiadać, ale do 92 radziła sobie sama i praktycznie nie chorowała. Moja druga prababcia nadal żyje, ma 90 lat i jest okazem zdrowia. Serio, zabrali ją do szpitala na tydzień, żeby porobić różne badania i ma organy ksiązkowe ode mnie. Ale one jadły i gotowały tradycyjnie tak jak się kiedyś na wsi gotowało. Daj mojej prababci margarynę – wyśmieje cię 😀

    Ja i moja mama za to jesteśmy całe życie schorowane. To nie jest przypadek.

    Pozdrawiam,
    Emilia

    Lubię to

    1. Dokładnie!!! Moi dziadkowie też jak pamiętam się śmiali z margaryny! Dziadek do dziś kupuje od rolników, robi pomidory w słoikach na zimę, itd. A obiady u nich w domu za dzieciństwa to do dziś pamiętam, aromat świeżego koperku z ogródka, świeża młoda marchewka z ziemi, którą wyrywałam skrobałam i jadłam, żeby poudawać, że jestem królikiem Bugsem:D Żal mi patrzeć jak dziś młode dzieci jedzą industrialne rzeczy, bo ich rodzice nie mają nawet czasu im ciasta na urodziny przygotować samemu (albo i nie umieją) i jedyny smak, jaki znają to słodki cukier… Bo nic nie ma smaku…

      Lubię to

  5. Jest wiele przyczyn nadwagi, ten jest tylko jednym z nich. Z moich doswiadczen wynika; ze obok tluszczow trans, najbardziej tuczace sa tluszcze pochodzenia zwierzecego. Natomiast tluszcze roslinne, pelne, najlepiej zimnotloczone, nie. Rowniez spozywanie mleka krowiego i jego przetworow sprzyja nadwadze. Nie mowie tego z teorii. Doswiadczylam tego na sobie.
    Nie uwazam rowniez, zeby smalec byl zdrowym tluszczem.Jest pelen toksyn i bardzo obciaza organizm. Nie mowiac juz o tym, ze sa tacy, dla ktorych jedzenie zwierzat nie jest naturalne, nie mowiac juz o etyce. Tak samo jak spozywanie produktow na bazie mleka – czyli pokarmu przeznaczonego dla cielat. Czy maslo – zrobione z pokarmu dla cielat moze byc zdrowe?

    Lubię to

    1. Mam ziecia Włocha i niestety sa tak samo schorowani jak reszta społeczeństwa, dlatego, że jedzą pszenice GMO, mieso zwierzat hodowanych na paszach z antybiotykami , sterydami i hormonami wzrostu. Jest bardzo dużo otyłych Włochów tylko w rejonach biednych gdzie uprawy są naturalne i nie ma nawozów sztucznych a jedzenie jest tradycyjne tam są szczupli Włosi. Człowiek ma oczy z przodu wiec z natury jest drapieżnikiem.
      problem jest nie w samym miesie lecz w sposobie hodowli zwierzat, sposobie ich uboju i ilosci zjadanego miesa na codzień. Do tego warzywa na pestycydach które zawierają Glyphosat (składnik Roudap-u) który rozpuszcza błony komórek – uszkadzając naturalną bariere krew-mózg.
      Jest plemie w Afryce które odżywia si wyłącznie miesem krów i pije mleko, krowy nie jedzą trawy nawożonej chemią ,ale ów plemie zjada do tego zioła które rosną dziko. Jemy pokarmy różnorodne to sposób hodowli i przetworzenia powoduje choroby. To jedzenie miesa spowodowało u człowieka szybszy rozwój mózgu nie same rośliny, jak zaczął je obrabiac termicznie to przyspieszył jego trawienie. Znam ludzi którzy jedzą mieso i tłuszcz, i są zdrowi przestali nosi okulary, pozbyli se miażdżycy, jedzą żywnośc ekologiczną i mieso z hodowli eko oraz bezstresowy ubój. Człowiek potrzebuje tłuszczu aby pecherzyk żółciowy si obkurczał i wydalał żólc, w ten sposób minn. wątroba pozbywa sie 35% toksyn a szczelnośc jelita decyduje o tym czy te toksyny są wydalane czy dostają sie na obwód spowrotem.
      Polecam książke z fizjologii i biochemii tam jest dokładnie opisany proces trawienia. Nieszczelne jelita , chemiczna żywnośc, stres i wróc jak w jelitach problem to w głowie także kółko sie zamyka. Zastanów sie co do ust wkladasz i zdawaj sobie sprawe z konsekwencji.
      Poizdrawiam

      Lubię to

      1. Dokładnie tak. Takie same mam obserwacje. I oczywiście miałam na myśli tradycyjną kuchnię włoską. Znam wielu Włochów i to są dla mnie okazy niesamowitego zdrowia i takiej urody, która po prostu pokazuje zdrowie, ale to są zawsze ludzi z dosłowną paranoją (pozytywną:) w kwestii swojego jedzenia – patrzą na każdy najmniejszy składnik, gotują z sercem, no po prostu kultura która ma chyba największego bzika na punkcie swojego pożywienia 😀

        Lubię to

        1. ja od 15 lat mieszkam we wloszech i zdrowia takiego jak opisujecie nie widzialam ,a jezeli chodzi o sylwetki to masakra niskie podwozia ,makaron i pizza to nie tuczylo jak nie bylo nic innego do jedzenia i byla bieda,pracowali i raz dziennie jedli , ale teraz to zupelnie co innego mlodziez jest obtluszczona ,widac to przewaznie latem i powiem szczerze ze nie odskoczyli daleko od USA ,jak szczupla dziewczyna to cudzoziemka

          Lubię to

          1. Nie przeczę. Ja po prostu wszystkich Włochów jakich znam i jakich we Włoszech widziałam nazwałabym okazami zdrowia i fenomenalnego wyglądu. Natomiast to, że dziś jakość jedzenia i tam upadła jest oczywiste, pewnie w miastach i okolicach miast są dokładnie te same problemy co wszędzie.

            Lubię to

        1. GAPS, SCD – długotrwałe ale jedyne sposoby na wyleczenie chorych jelit. Tona domowego rosołu (ew./też glutation-bardzo drogi, galaretka wołowa) + probiotyki naturalne typu domowy kefir. Ogólnie bez rygorystycznej diety i masy czasu w kuchni nie da się wg mnie tego wyleczyć. Kuracja trwa od kilku do kilkudziesięciu miesięcy.

          Lubię to

      2. jeżeli kategoria „oczy z przodu” czyni nas drapieżnikami, to co powiedzieć o małpach roślinożernych, które także mają oczy z przodu? Co oprócz oczu mamy w sobie naturalnego, co czyni nas drapieżnikami? Pazury, zęby, głośny ryk, mocne dzioby czy szybki bieg? Tylko to, że umiemy wytwarzać broń, ale tego także nie traktowałabym w kategoriach drapieżnictwa.

        Lubię to

      1. W dużej mierze ogromną ilość ludzi ma nie tkankę tłuszczową, ale śluz nagromadzony w przestrzeniach międzykomórkowych. Ponieważ są wychłodzeni, minn. picie wody mineralnej bardzo wychładza organizm, w przeszłości jak ktoś był chory, lekarz wysyłał „do wód” czyli sanatorium gdzie jednym z elementów był spokó, i picie wód mineralnych o określonym działaniu, ale to było na czas rekonwalescencji nie przez całe życie. Jak zorientowano się, że na wodzie można zrobić kasę, tak zaczęło wciskać jam kity, że picie wody zimnej i mineralnej to samo zdrowie. Przegotowaną woda jie dość, że jest neutralna to jeszcze się strukturyzuje, czyli zmniejszają się klastry (cząsteczki) wody, problem jest tylko z jej jakością. Dzisiaj jest wiele czynników sprzyjających nadwadze, nie ma diety cud, a każdą dietę leczniczą musimy traktować i stosować na czas powrotu do stanu homeostazy. Pozdrawiam

        Lubię to

    2. Dobre,smalec toksyczny i niezdrowy a margaryna same dobro,ale mniejsza o to oswiec nas jak to kalorie moga tuczyc,stawiam dolara ze nie wiesz.

      Lubię to

  6. Temat ciekawy ale nieco akademicki i mocno teoretyczny…Myślę że w tej sprawie ciężko wskazać jedyną przyczynę…przykład? Statystycznie Hiszpanie są jednym z najzdrowszych narodów Europy – „przeżywalność” 70 lat w dobrym zdrowiu jest najwyższa w Europie (przepraszam nie pamiętam źródła, niedawno publikowane badania – były nawet w polskiej sieci). Kuchnia oparta na oliwie z oliwek, smażą kilkukrotnie w tej samej oliwie (proszę zerknąć na znanych hiszpańskich kucharzy na YTube- jest o tym mowa…) – przecież tak nie „wolno” ?
    Natomiast co do otyłości i tam gdzie jest problemem (np. wyspy kanaryjskie) to winowajcą jest cukier, cukier, cukier – tani i w nadmiarze…w wielu szkołach jest zakaz spożywania słodyczy.

    Lubię to

    1. Niekoniecznie. Jeśli smażą w temp do 180st to jak najbardziej. Według jednego z testów oliwa była utrzymywana w ok. 170st przez 24 godziny i nie uległa szkodzeniom. Dodatkowo Hiszpanie mają podobne podejście jak Włosi – naprawdę dbają o jakość w swojej kuchni.

      A co do cukru – ja nie przeczę tym artykułem że on też jest winowajcą. Mówię tylko o tym, że kiedyś cukier był, a nie było otyłości, właściwie on jest znany w różnych formach od „zarania dziejów”, ale to właśnie ostatnie ograniczenia tłuszczy zdrowych spowodowały lawinę produktów słodkich, które są przysłowiowym „gwoździem do trumny” (dla niektórych niestety dosłownie 😦

      Lubię to

  7. Wszędzie? Od olei do smażenia, przez margaryny, frytury (służące do smażenia np. frytek), po ciasteczka, wypieki, produkty paczkowane.

    Nie jem żadnych z powyższych, wypieki robię z kaszy jaglanej buraka i mąki orkiszowej, hmm chyba problem mnie nie dotyczy. Gdy jeszcze jadłem mięso (przestawiłem się na wege) to zawsze uważałem że smalec jest zdrowszy od margaryny.

    Lubię to

    1. To wspaniale! Tak trzymać. Tłuszcze trans można jednak spotkać w prawie wszystkim co gotowe – nawet tam gdzie człowiek by się nie spodziewał, jak jakieś czekoladki, etc. Jeśli sam przygotowujesz jedzenie eliminujesz ten problem i to jest najlepsze rozwiązanie. Ale wiem też że większość osób nie potrafi się za to zabrać, bot o wymaga naprawdę sporej organizacji i gotowania.

      Lubię to

    1. Świetny argument… przeciwko sobie. Długość życia zaczęła się zmniejszać, na pewno w Stanach – nowe pokolenie będzie żyło przewidywalnie DEKADĘ krócej niż ich rodzice, obecnie. A i w Polsce chyba też to już się zaczęło. Też już mamy 15-letnich cukrzyków…

      Lubię to

    2. Kiedyś były stałe konflikty zbrojne, najazdy, wojny – to ścinało średnią długość życia na maksa.
      Poza tym nie było oczyszczalni ścieków w każdym mieście, nie było stacji uzdatniania wody w każdym mieście, sieci wodociągów, usług komunalnych typu wywóz śmieci, sprzątanie. Pomyjów do rynsztoka też nie wylewamy przez okno. Przychodnia zdrowia jest na każdym osiedlu – kiedyś u naszych przodków tego bodajże nie było…? Dostępu do wszelkiej żywności też nie było 😀 Penicyliny nie było, itd itp itd itp. Głód brud i ubóstwo było powszechne. Tłumaczyć dalej…?

      Lubię to

    3. Bo z higieną byli na bakier, w krajach śródziemnomorskich nie wpuścili do miasta zanim się ktoś nie wykąpał, mimo wszystko niedożywienie i sprowadzony cukier który niszczył zdrowie szlachty, mieli czarne zęby od próchnicy. Trochę historii i logicznego myślenia.
      Przejdź się na cmentarz i zobacz w jakim wieku umierają teraz ludzie 35-60 lat i dużo dzieci ( to ststystyka z małego zakładu pogrzebowego), nie bierz pod uwagę naszych rodziców bo żyli w innych warunkach, a natura sama selekcjonowała społeczeństwo. Teraz utrzymują każdego zdechlaka i sztucznie wydłużają życie lekami-;tylko co to za życie w mękach i bez radości.
      Więcej pokory i edukacji- ratuje życie
      Pozdrawiam

      Lubię to

  8. Z tymi restauracjami to bym nie przesądzała- mój partner jest kucharzem i wiem z pierwszej reki ze smaży sie czesto na oliwie 🙂 przy niskiej temp to jest ok. wiadomo ze jesli to na byc głęboki olej czy b wysoka temp to nie ale to po prostu logika.
    Choc rownież z pierwszej reki wiem ze niestety na profesjonalnych kuchniach jest tez duzo syfu 😦

    Ja juz pisałam ze jestem na diecie wysokoweowodanowej, 95% weganskiej (dopuszczam małe ilości nabiału jeszcze) i uwazam to za optymalny sposób żywienia. Ludzie zaczęli gotowac skrobie znacznie szybciej niz nam sie dotąd wydawało (co wynika z analizy płytki nazebnej i odchodów), i prawdopodobnie to duże ilości węglowodanów pozwoliły nam na zwiększenie objętości mózgu itd ale to juz pisałam 🙂
    No i ja jem przetworzone tłuszcze (oliwę, c’mon wiadomo ze to tez jest processed food) ale uwazam ze w żadnym wypadku nie sa niezbędne! Co innego te tzw whole foods czyli orzechy nasiona awokado miąższ z kokosa. Żadne przetworzone jedzenie ktore nie występuje w naturze nie jest ani zdrowe ani potrzebne 🙂
    Wiadomo ze większości ludzi ciezko to zaakceptować, bo to w koncu tłuszcz w jedzeniu jest smaczny 😉
    Aha, prawie nie jem przetworzonego cukru- jem nieograniczone ilości skrobi i fruktozy w owocach i nie mam potrzeby sięgania po sztuczne słodkości 🙂

    Monika

    Lubię to

    1. Chyba powtórzyłaś komentarz dwa razy. Więc jeszcze tylko spytam co do nasion orzechów itd – czy Ty zdajesz sobie sprawę jaką mają kompozycję tłuszczy orzechy i nasiona? Czy słyszałaś kiedykolwiek o kwasie fitowym?

      I pytanie trzecie – ile orzechów czy nasion jest dostępnych dla człowieka w naturze i jak ciężko je zdobyć?

      Przykro mi widzieć, że tak wiele osób daje się nabrać na te diety cud. Bo to już nawet nie wymaga jakiejś wielkiej wiedzy na temat żywienia. Tu wystarczy tzw. „chlopski rozum”, czyli zwykła wyobraźnia, żeby zrozumieć jak idiotyczne, nienaturalne i naiwne są te diety.

      Lubię to

      1. No nie wiem. 😀
        Łatwiej pozbierać orzechy (czyli np. nasiona orzechów, orzechów laskowych, buków, a nawet żołędzie, bo te również używano) i przechować przez zimę, niż upolować zająca (lub coś innego) co parę dni.
        A kiedy posieje się zboże na kawałku ziemi i przypilnuje, żeby dojrzało, to już w ogóle stajemy się samowystarczalni. I tak właśnie ludzkość ewoluowała od kultury zbierackiej i myśliwskiej do rolniczej.

        Lubię to

    2. Nowotwór odżywia się cukrem, i nie ma znaczenia jaki dostarczasz, istotne jest tylko jaki rodzaj toxyn wprowadzasz przy okazji, dieta węglowodanowa zakwasza organizm a w takim środowisku super rozwijają się wszelkie patogeny, orzechy niestety mogązawierać pleśnie, a przy osłabionym układzie immunologicznym jesteśmy wystawieni na ich toxyczne działanie. Brak tłuszczu w diecie powoduje nie obkurczanie pęcherzyka żółciowego, a wątroba poprzez żółć usuwa także sporo toxyn. Szczelność jelit jest decydującym czynnikiem co przedostaje się do krwioobiegu i ich kondycja zależy czy usuwają zanieczyszczenia. Tak jak zbadano genotyp dna ludzkiego tak naukowcy rozpoczęli program badawczy flory bakteryjnej w jelitach człowieka. I tu jest jak się okazało potężna robota.
      Jesteśmy wszystko „żerni” przesadzamy jednak z ilością i jakością. I można pisać elaboraty na temat cukru, tłuszczy czy innych składników pokarmowych. Wszystko zależy jakim typem jesteśmy czy otyli to trzeba rozgrzać orgajizm, czy chudzi bardzo to go trzeba wychłodzić, nadmierna chudość też nam nie służy. Równowaga – do tego trzeba dążyć a jak ją uzyskamy to pielęgnować. Tak jak dbamy o kwiatki tak i o samych siebie powinniśmy dbać. Pozdrowienia

      Lubię to

  9. Z tymi restauracjami to bym nie przesądzała- mój partner jest kucharzem i wiem z pierwszej reki ze smaży sie czesto na oliwie 🙂 wiadomo ze jesli to na byc głęboki olej czy b wysoka temp to nie ale to po prostu logika.
    Choc rownież z pierwszej reki wiem ze niestety na profesjonalnych kuchniach jest tez duzo syfu 😦

    Ja juz pisałam ze jestem na diecie wysokoweowodanowej, 95% weganskiej (dopuszczam małe ilości nabiału jeszcze) i uwazam to za optymalny sposób żywienia. Ludzie zaczęli gotowac skrobie znacznie szybciej niz nam sie dotąd wydawało (co wynika z analizy płytki nazebnej i odchodów), i prawdopodobnie to duże ilości węglowodanów pozwoliły nam na zwiększenie objętości mózgu itd ale to juz pisałam 🙂
    No i ja jem przetworzone tłuszcze (oliwę, c’mon wiadomo ze to tez jest processed food) ale uwazam ze w żadnym wypadku nie sa niezbędne! Co innego te tzw whole foods czyli orzechy nasiona awokado miąższ z kokosa. Żadne przetworz

    Lubię to

    1. Ja tego typu radykalne diety uważam za bardzo niebezpieczne. Już pomijając ich wpływ na organizm – one są zwyczajnie nienaturalne. Przeczą kompletnie lokalnemu i sezonowemu odżywianiu.

      Jesteśmy omniworami, jemy prawie wszystko na Ziemi. Zaprzeczanie temu jest zaprzeczaniem tego, co się ma przed oczami.

      Co do restauracji – smażenie na oliwie to bardzo kiepski pomysł, szczególnie na tej gorszej jakości. Ja tego unikam. Natomiast głęboki olej – no cóż – tego nie da się zrobić tak, by to było zdrowe. To jest najgłupszy wymysł ludzkości chyba. I gotowa droga do chorób serca. Ale niektórzy nawet z tą świadomością będą dalej jeść frytki, bo „na coś trzeba umrzeć”.

      Lubię to

  10. Co do idealnej sylwetki włochów to przesada.Często oglądając włoskie programy telewizyjne słyszę wypowiedzi lekarzy o tym jak duży jest problem z nadwagą szczególnie wśród dzieci i młodzieży.

    Lubię to

    1. Tak, ale czy to wina włoskiej diety, czy może produktów paczkowanych i innego syfu który dotarł też tam?? W Polsce jest to samo – wszędzie gdzie dotarła łapa konsumpcjonizmu zdrowie pada na pysk. Ja mówię o tradycyjnej diecie Włochów. Nie wielkich miastach z problemami i dziećmi z cukrzycą w wieku 10lat 😀

      Lubię to

    2. EWiem bo14 lat mieszkalam we Wloszech oni nie jedza oni poprostu zrą mlode mezatki po roku naj sylwetki jak nie z tej ziemi a dupy jak szafy…dzieci tez nie jedza sniadan popularne sniadanie do szkoly zimna pizza i pepsi wiemto z wlasnej obserwacji i pracy w dobrych knajpach i nie tylko Fakt uzywa sie duzo dobrej oliwy ale to nie ma znaczenia jesli sie obrzera chipsami i lodami ze slodka bolka tzw brosscia fij

      Lubię to

  11. Twój artykuł jest miejscami zaskakujący, czy mogłabys podać źródło swoich przemyśleń? Chętnie przeczytam

    Lubię to

    1. Odsyłam do Włochów, Greków, tradycyjnie gotujących Polaków 🙂 Niestety konkretnych badań w tym dziale… NIE MA! Wiem, też mnie to szokuje. Są badania nt trawienia tłuszczy, węglowodanów, ale o wpływie jednych na drugie, takim o jakim piszę po prostu nie ma. Jeśli ktoś trafi – będę wdzięczna.

      Póki co to są moje obserwacje i wnioski. Kilkusetletnie tradycje kulinarne kilku różnych kultur nie mogą się według mnie mylić 🙂

      Lubię to

  12. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby olej rzepakowy był niezdrowy. Muszę o tym więcej poczytać.
    Oliwę ubóstwiam i często gości w naszej kuchni 🙂

    Tłuszcze, tłuszczami, ale myślę, że cukier też ma swoje 3 grosze w epidemii otyłości. Bo jest wszędzie… Jeśli ktoś rzecz jasna kupuje bardziej lub mniej przetworzone jedzenie…

    Lubię to

      1. Może i efekt ale napewno jest przyczyną. Tylko glukoza (cukier) powoduje wytworzenie insuliny a jak wiadomo jest to hormon anaboliczny. Jeżeli masz kompleks metaboliczny i z tym związaną oporność insulinowa, to skutkiem jest tycie – glukoza nie może trafić do mięśni i trafia w postaci kwasów tłuszczowych do tkanki tłuszczowej.

        Lubię to

        1. Polecam Ci to badanie: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17636085

          Tak – insulina skacze od cukru, ale to jak działa organizm jest bardzo zależne od toksyn – w tym tłuszcze trans wiodą dziś prym, bo są wszędzie.

          Druga sprawa to to, o czym wspominałam już – sposób tycia. Ja jak byłam mała to już widziałam że coś jest nie tak. Amerykanie, Szwedzi, Brytyjczycy, których widziałam nie byli „normalnie” otyli. To wyglądało jakby ich ciało powariowało, bardzo nieregularne – dla mnie nienaturalne tycie i badania to potwierdzają – od tłuszczy trans tyjemy inaczej niż od zwykłej np. tradycyjnej polskiej diety w nadmiarze.

          Lubię to

          1. Jeżeli toksyny nie mogą być zmetabolizowane i usunięte z organizmu to są odkladane w bezpiecznym dla innych organów miejscu czyli w tkance tłuszczowej. Z drugiej strony tkanka tłuszczową nie jest spalana i usuwana gdy organizm ma problem z metabolizmem – np kompleks metaboliczny. To nie jest liniowa zależność typu tyje bo truje się tluszczami trans. Poza tym współczesne pożywienie to nie mono pokarm tylko z reguły związek białka, cukru i tłuszczu w tym tłuszczu trans. Bardzo łatwo tu o uproszczenia.

            Lubię to

          2. Catherine Sophie, dzięki za artykuł. Ciekawe wnioski a w szczególności jedno zdanie na temat utraty mięśni przez badane małpy – „suggested a mechanism for these changes in carbohydrate metabolism”. Z tego wynika, że tłuszcze trans powodują (ang. induce) taki sam metabolizm jak przy węglowodanach – ” Impaired glucose disposal was implied by significant postprandial hyperinsulinemia, elevated fructosamine, and trends toward higher glucose concentrations”. To już oznaka insulinooporności :-).

            Lubię to

        2. Fruktoza miod i inne to pies.
          Co niektorzy,komicznie przekonuja mnie ze fruktozs jest naturalna,a cukier to produkuja w fabrykach,dobre.
          O ile mi wiadomo,fruktoza w zasadzie od razu i drastycznie podnosi poziom glukozy

          Lubię to

          1. Fruktoza nie działa jak glukoza i faktycznie w teorii nadaje się dla cukrzyków. W rzeczywistości jednak powoduje bardzo poważne problemy dla wątroby. Jedzenie czystej fruktozy nie jest dobrym pomysłem. Nie bez powodu jest ona w naturze bodajże zawsze obecna mniej więcej pół na pół z glukozą i w owocach, które zawierają też inne składniki.

            Lubię to

  13. Nurtują mnie dwie rzeczy. Pierwsza, we wpisie „tluszcze-jak je spożywać by się nie zabić” piszesz ze można smażyć tylko i wyłącznie na tluszczach nasyconych a tutaj piszesz, ze na oliwie ez można.
    Druga. Czego dokladnie dotyczy żaka tluszczow trans w Danii? Bo nadal można tu kupic oleje i margaryny. Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Te zakasy, z tego co mi wiadomo, są wprowadzone z różnym tempem wykonania – np w USA mają zniknąć w ciągu 3 lat. W innych krajach jest np. zakaz nazywania ich „tłuszczem roślinnym” itd. Po szczegóły odsyłam do Google. W tamtym artykule celowo nie podawałam oliwy, bo przy smażeniu nie da się kontrolować temperatury – więc po co ryzykować smażenie na oliwie? W dodatku jakość – nie ma kiepskiego smalcu, natomiast oliwy, zwłaszcza te supermarketowe to często mieszanki naprawdę złej jakości.

      Lubię to

  14. Jedna rzecz mnie zaintrygowala – dotychczas zawsze slyszalam ze oliwy podgrzewac nie wolno bo traci swoje wlasciwosci i ulega utlenieniu.. Ty piszesz ze wrecz przeciwnie. To ciekawe, dotychczas zawsze staralam sie uzywac jej na zimno.

    Druga sprawa – ponoc olej rzepakowy (o ile nierafinowany) jest odpowiednikiem oliwy w naszej strefie klimatycznej i lubie po niego siegac dla odmiany. Inne oleje – tak samo, uwielbiam ale kosztuja sporo.. Za jakosc sie placi, nie ma co. Dziekuje za super wpis!

    Lubię to

    1. Nie ma za co. Ju tłumaczę – rzepakowy, o ile mamy dostęp do nie masowych upraw, czyli BIO i zimnotłoczonego – świetnie i warto na pewno po niego sięgnąć ze względu właśnie na to, że lokalny i tradycyjny.

      Oliwa – podgrzewają ją Włosi i Grecy w swojej tradycyjnej kuchni – i ja im ufam 🙂 Kiedyś widziałam też badanie – jak znajdę to wrzucę, gdzie porównywano oliwy różnych marek – te najlepsze utrzymywały się najdłużej (jedna nawet non stop podgrzewana do 180st C przez bodajże 24h). Ustalono, że temperatura 180 jest graniczna, powyżej następuje rozpad tłuszczu.

      Tak czy owak – wszystko zależy od jej jakości – na pewno nie supermarketowe, tylko BIO, małe produkcje, a najlepiej to w ogóle od wujka Greka z jego ogrodu 🙂

      Ja osobiście używam tylko w pizzy i do makaronu ryżowego, który zapiekam z serem – w obu przypadkach jest to krótka obróbka termiczna w ok. 150-160st.

      Do smażenia wolę „bezpieczne” masło klarowane, tudzież smalec. Albo olej kokosowy, jeśli akurat smakowo pasuje.

      Pozdrawiam ciepło!

      Lubię to

      1. Czytałam, że oliwa utlenia się w 40 stopniach, nabierając właściwości rakotwórczych.I rzeczywiście, ja chwilę podgrzewam, to pojawia się nieprzyjemny zapach

        Lubię to

    2. nie jestem znawcą tematu , ale … oliwa z oliwek po podgrzaniu po prostu śmierdzi , w odróżnieniu do oleju rzepakowego . druga rzecz to przez 13 lat jadłem chipsy prosto z linii produkcyjnej i nie przytyłem 63 kg wagi przy 170 , a tłuszcz o olej palmowy . ale teraz sączę 2 piwa dziennie i brzuszysko ROŚNIE

      Lubię to

      1. Pytanie, czy to był tłuszcz palmowy, czy tzw. „hydrogeneted palm oil”. Bo to 2 różne rzeczy. Od pierwszej nie utyjesz. Jeśli oliwa po podgrzaniu śmierdzi, to po prostu jest kiepskiej jakości – masa producentów dodaje do niej dziś tanie oleje, np. słonecznikowy – pisałam o tym zjawisku. Dlatego polecam wystrzegać się oliwy z supermarketów i masowo produkowanych, oraz podejrzanie tanich.

        Lubię to

      2. Można mieć kompleks metaboliczny i być szczupłym. Skoro po piwie rośnie Ci brzuch to oznacza już co najmniej oporność insulinową i wstęp do cukrzycy.
        Ogranicz węglowodany do max 50 g dziennie i zacznij jeść tłuszcze zgodnie z powyższym art.

        Lubię to

          1. Hej :-). Oczywiście że nie jest i nie musi być rozwiązaniem wszystkich problemów. Wystarczy że spadają triglucerydy, insulina i cholesterol ldl a wzrasta cholesterol hdl. Co najważniejsze organizm zaczyna spalać własny tłuszcz :-). Z dietą keto musisz uważać przy cukrzycy typu 1 – kwasica ketonowa. W przeciwnym wypadku jest bezpiecznie – wiem co piszę :-).

            Lubię to

  15. Moj komentarz jest taki ze to kolejny prowokacyjny tekst. Niepoparty zadnymi faktami, pelen uogolnien i od nieznanego autora wyglaszajacego noc wiecej- jak tylko swoja opinie.
    Mecza mnie takie artykuly…….

    Lubię to

    1. A dlaczego w takim razie czytasz blogi, a nie np. książki medyczne? Pytam całkiem poważnie. Tam masz „jedyną słuszną, zbadaną naukowo PRAWDĘ pisaną przez same autorytety”. Jeśli nie mają dla Ciebie znaczenia opinie ludzi, tylko samych autorytetów to powinnaś sięgnąć raczej po literaturę naukową.

      Tekst nie jest w żaden sposób prowokacyjny, jest po prostu tym, czym są wpisy na blogach – przemyśleniami związanymi z doświadczeniami i aktualną wiedzą danej osoby. Tylko tym i aż tym.

      Lubię to

  16. Główny problem z otyłością nie polega na tym, co jemy, bo organizm naprawdę wiele jest w stanie naprawić, ale polega na tym, iż jemy tak dużo, że tego nie jesteśmy w stanie strawić. Zabija nas nadmiar.

    Lubię to

    1. Tomek, jakbyśmy nie trawili – to by nie było otyłości, bo pożywienie by nie trafiło do organizmu 😀 Nadmiar jedzenia to nie jest sam problem – wspomniałam o tym jak tyli nasi dziadkowie, rodzice a jak tyją np. amerykanie? To zupełnie inne rodzaje tycia i widać to gołym okiem.

      Lubię to

      1. Tylko nasi dziadkowie pracowali fizycznie i wszystko robili recznie nie wozili się samochodami tylko biegali wszędzie piechotą. Tata mi opowiadał jak ludzie po 10 kilometrów pieszo szli by pójść do kościoła czy gdzieś tam. Niestety nie ma co porównywać życia naszych dziadków z życiem obecnych ludzi oraz z dieta kiedyś większość produktów była naturalna i zdrowa a teraz jemy chemie. Oczywiście że nadmierne objadanie się i dostarczanie zbyt dużej ilości kalorii której organizm nie jest w stanie przetworzyc powoduje że zaczyna się magazynowac w postaci nadwagi.

        Lubię to

      2. Stąd właśnie biorą się różne złogi w organizmie. Nie trzeba być otyłym, żeby mieć miażdżycę i inne choroby cywilizacyjne. Jeżeli organizm nie może się czegoś pozbyć, to odkłada – w jelitach, w żyłach, w tkance tłuszczowej…
        Z doświadczeń na szczurach wynikało, że ograniczając im ilość pożywienia o połowę, można wydłużyć ich życie nawet do dwóch razy.

        To, co jemy, ma mniejszy na nas wpływ od tego, ile jemy i z czym łączymy. 😉

        Lubię to

        1. To źle się wyraziłeś – miałeś na myśli, to czego nie zutylizujemy co jest już strawione. Tak, to prawda, że „żremy” za dużo w zachodnich kulturach, ale to jest znów wynik nienasycenia – jak ktoś je fast foody to cały czas będzie chodził głodny bo to jedzenie jest całkowicie pozbawione wartości odżywczych.

          Lubię to

          1. To jest wynik wyrobienia pewnych niewłaściwych nawyków żywieniowych przy ograniczonej ilości ruchu. Potem ciężko się przestawić, nawet zmieniając jedzenie na lepsze.
            Jak wspominała Paula, dawniej ludzie więcej się ruszali, chociaż nigdzie im się nie spieszyło. Jedzenia też było mniej, za to znacznie lepszej jakości.
            Jako ciekawostkę dodam, że kolega dziadka mojego kumpla ze szkoły, do pracy miał 20 kilometrów. Sześć dni w tygodniu, cztery godziny w jedną i cztery godziny drogi w drugą stronę, a praca trwała godzin dwanaście. Nawet nie miał czasu na jedzenie 😀

            Lubię to

    2. Absolutnie nie prawda. Metabolizm cukru jest inny niż metabolizm tłuszczy czy protein. W związku z tym mamy inne w każdym przypadku działanie hormonów (insuluna, leptyna, itp). Więc ważne jest to co jemy. 100 kcal z cukru wywoła inna reakcje hormonalna niż 100 kcal tłuszczu. Skutek też będzie różny.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Tomek – Ale co ma do tego pewność? Chyba, że chcesz zastosować figurę retoryczną typu – skoro nie jesteś pewien, że wiesz wszystko to na pewno mylisz się w każdym przypadku. Postaraj się odnieś do tego co napisałem w bardziej uzasadniony sposób. Jak tak zrobiłem do kwestii którą poruszyłeś – zbyt mało ruchu. Co do nawyków to masz rację ale nie do końca zgadzam się z Tobą odnośnie ruchu. Zaraz dam Ci przykład osoby, która trenowała codziennie po kilka godzin do triatlonu a mimo wszystko nabierała tkanki tłuszczowej. Ostatnio lobby cukrowe stworzyło hasło – „jedz mniej i ruszaj się więcej”. I jest to w dużym wymiarze bzdura. Jeżeli nie rozumiesz co to jest anabolizm i katabolizm, jaki jest wpływ insuliny na anabolizm mięśni i tkanki tłuszczowej oraz jaki skutek wiąże się z opornością insulinową to możesz katować się na siłowni i robić cardio a i tak będziesz tył. A tu ciekawa strona – http://eatingacademy.com/why-i-decided-to-lose-weight. Może następnym razem zadasz ciekawsze pytanie ? 🙂

          Lubię to

          1. Przecież nie pisałem wyłącznie (a wręcz prawie wcale) o tkance tłuszczowej, tylko o produktach przemiany materii, których organizm nie nadąża pozbywać się oraz o kumulowanych toksynach. Tkanka tłuszczowa, do pewnego stopnia, to żaden problem. Organizm ma tendencję do robienia zapasów, szczególnie organizmy kobiet, co wiąże się z ewentualnością wykarmienia dziecka.
            Ty natomiast piszesz o sprawach, które badano – reakcje biochemiczne, które stanowią ułamek tego, co się w organizmie dzieje z pożywieniem. To jest analiza, a na organizm trzeba patrzeć syntetycznie, bo nie jesteśmy oderwani od świata zewnętrznego, czy jak wspominałem florę bakteryjną, również i wewnętrznego.

            Lubię to

    3. Tomek, to nie tak. Jeżeli nie możesz czegoś strawić to wydalasz. A jeśli wydalasz to raczej dobrze. Prawda? Wg mnie gorzej jeżeli za dużo jesz i wszystko trawisz a to co jest tego efektem odkłada się w naszych mięśniach, narządach i tkance tłuszczowej.

      Lubię to

      1. Nie do końca. Nie wszystko, czego nie strawisz, jesteś w stanie wydalić. W różnych miejsach organizmu (najczęściej w jelitach, ale i w krwioobiegu) mogą tworzyć się złogi z materiałów, których organizm nie potrafił wykorzystać, ani nie zdołał się pozbyć. Do tego bardzo istotną, a chyba pomijaną, rolę odgrywa flora bakteryjna. To około dwa kilogramy mikroorganizmów w naszym przewodzie pokarmowym. One nas karmią, one nas grzeją i dlatego istotnym jest, by ta flora była prawidłowa. My tak dużo o sobie nie wiemy…

        Lubię to

        1. To prawda. Badanie flory bakteryjne dopiero teraz ruszyło – nie wiemy w tym temacie nic, praktyczne „nofing, zirou” jak to mówi Max Kolonko:D Nawet w kwestii probiotyków lekarze rozkładają ręce – bo dopóki nie będziemy w stanie zbadać sobie dokładnie tego co mamy, za przeproszeniem w tyłku, to nie będziemy też w stanie odpowiednio się suplementować i probiotykować (czy jeszcze PREbiotykować). A wszystko wskazuje na to, że jelita to najważniejsza część naszego organizmu. Kiedyś słyszałam też, że rak jelit jest najpowszechniejszy, niemożliwy w leczeniu i najwięcej zgonów „rakowych” powoduje. Nie jestem w stanie potwierdzić tej informacji, ale mimo wszystko – To powinno dać nam do myślenia.

          Lubię to

          1. Właśnie tak. 🙂
            I z tego można wysnuć wniosek, że skoro ludzie dawniej stosowali bardzo ubogą dietę, a mimo wszystko funkcjonowali prawidłowo, to kwestia pożywienia jest mniej istotna od stanu naszej wewnętrznej fabryki, która dostarczyć nam potrafi wszystkiego, czego nam brakuje.
            Przynajmniej tak obecnie uważam 😀

            Lubię to

    1. Poczytaj jak jest produkowany olej rzepakowy to zrozumiesz dlaczego nie warto obok niego nawet przechodzić 🙂 Dwa – to taki sam olej roślinny – podgrzewanie go (a już jest podgrzewany w procesie produkcji) to idealna recepta na śmierć.

      Masło klarowane jak najbardziej, smalec też. Opisałam dokładnie tłuszcze w artykule: „Tłuszcze – jak je spożywać, by się nie zabić” – odsyłam.

      Lubię to

      1. ale mówimy o zimnotłoczonym i nawet ten ma stosunkowo wysoką temperaturę dymienia (do 190), tyle, że utleniają się o-3 do o-6, ale przecież oliwa tak czy siak ma o-6.

        Lubię to

  17. Z wszystkim sie zgadzam!
    Tłuszczy trans trzeba unikac, jak i całej innej wysoko przetworzonej zywnosci.
    Nie zgodze sie tylko z jednym, z tym przykładem Włochów.
    Wloskie dzieci zajmuja drugie miejsce pod wzgledem otylosci, zaraz po małych amerykanach.

    Lubię to

  18. To ciekawe, bo ja dotąd myślalam, że oliwy z oliwek nie powinno sie podgrzewać… W kuchni mam olej z orzechów włoskich albo winogronowy i myślałam, że to dobry wybór :/ widać jednak się myliłam…

    Lubię to

    1. Oj, nie!!! Oleje orzechowe nigdy! One zawierają bardzo dużo Omega 6. TYLKO NA ZIMNO! Z oliwą z oliwek jest ten problem, że dziś dostać pozbawioną domieszek (oczywiście nielegalnych) jest ciężko. Warto więc kupować BIO i najlepiej z mniej znanych marek (mniejsza produkcja=mniej szans na oszustwa). Ja podgrzewam do max. 160 st. – tak dla marginesu bezpieczeństwa. Nie używam jej też nigdy do smażenia – bo tam zwykle temperatury są wyższe.

      Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s