more

„Można, a nawet trzeba, mądrze gospodarować swoim budżetem” – rozmowa z Alicją „Oszczędnicką”

Alicja jest młodą mamą z niecodziennym podejściem do życia, podróży i pieniędzy. Choć dopiero zaczęła dzielić się nim z innymi na swoim blogu Oszczednicka.pl – przyciąga masę osób i jak nikt potrafi zainspirować do przemyśleń na temat życia i naszych codziennych potrzeb.
Zanim rozpoczęłaś stabilne życie rodzinne, jako młoda osoba zwiedziłaś niemalże cały świat, w tym Karaiby. Opowiedz jak tego dokonałaś?

Podróże mam we krwi. Jako dziecko podróżowałam dużo z rodzicami. Mój pierwszy samodzielny wyjazd to ponad dwa miesiące na morzu na pokładzie polskiego żaglowca Fryderyk Chopin. To była prawdziwa szkoła życia, którą polecam każdemu!

W klasie maturalnej pojechałam na miesiąc jako załoga na tym samym statku na rejs po Karaibach. Podczas studiów sporo podróżowałam budżetowo z moim obecnym mężem, jednocześnie odkładając pieniądze na nasze marzenie – podróż dookoła świata. Po obronie pracy magisterskiej wyruszyliśmy w świat. W ciągu 7 miesięcy odwiedziliśmy m.in. Brazylię, Chile, Nową Zelandię i Australię, Singapur, Indonezję, Tajlandię… Opisaliśmy to na stronie showmeyourway.pl.

Wiele osób zastanawia się, skąd mieliśmy pieniądze na taką podróż po studiach. Odpowiedź jest bardzo prosta – po prostu odłożyliśmyPracowaliśmy przez całe studia, ja dodatkowo dostałam dwa razy stypendium. Łącznie wydaliśmy niecałe 60 tys. zł, z czego 30% to bilety.

Swoim przykładem pokazujesz, że niemożliwe jest możliwe. Jakie były Twoje wrażenia z tej miesięcznej wyprawy na Karaiby? Co wspominasz?

żaglówki

Poznałam Karaiby z trochę innej, można powiedzieć portowej, strony, bo spałam na statku i moje życie kręciło się raczej wokół wacht i szorowania pokładu. Ale w wolnych chwilach mogliśmy oczywiście schodzić na ląd. Odwiedziłam m.in. Dominikę, St. Nevis, St. Lucia, St. Vicent, Gwadelupę, Martynikę, St. Martin…

Miesiąc spędzony na karaibskich wodach wspominam wspaniale. Miałam wtedy ledwo co skończone 18 lat, byłam więc bardzo  młodziutka i ufna. Wydawało mi się, że wszędzie jest bezpiecznie. Na szczęście nie zdarzyło się nic co zweryfikowałoby moje poglądy.

Pamiętam smak kokosa prosto z drzewa, ulewne deszcze, uśmiechniętych ludzi, jazdę autostopem… Niebiańskie plaże, lokalną dyskotekę, tańce do rana, wiatr uniemożliwiający podejście do lądu, oblepiające ciepło… Pamiętam też rozwalające się domki z blachy i moje pierwsze zderzenie z “prawdziwą” biedą

Gdy w Twoim życiu pojawiło się dziecko – podróże odeszły na drugi plan. Z wyboru czy z przymusu? 

cached

Marzyłam, że jak pojawi się nasz dzidziuś, to razem z nim będziemy zwiedzać świat. Jednak sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Pierwszą ciążę straciliśmy, a druga (ostatecznie zakończona szczęśliwie) była zagrożona. Nie było mowy o żadnych podróżach. 

Myśleliśmy jednak, że jak Junior pojawi się na świecie, wszystko “wróci do normy”. Jednak los po raz kolejny pokazał, że ma inne plany, bo urodziło nam się bardzo wymagające dziecko. Junior przez pierwsze dwa miesiące swojego życia nieustannie płakał. Potem okazało się, że każda dłuższa podróż, nawet zwykłym samochodem jest dla niego udręką. Na jakiś czas zawiesiliśmy podróże na kołku

Być może za parę miesięcy spróbujemy raz jeszcze. Świat nas wzywa… ale czas pokaże.

Swojego bloga założyłaś w czasie urlopu macierzyńskiego. Jest to dość oryginalne połączenie – na bloga o oszczędnym rodzicielstwie chyba nikt jeszcze nie wpadł. Co było Twoją motywacją?

restauracja nad wodą

Chciałam pokazać, że dziecko wcale nie musi kosztować fortuny i że zarządzanie domowym budżetem, wbrew panującym przekonaniom, jest bardzo proste. Owszem czasem wymaga wysiłku i przeorganizowania swoich przyzwyczajeń, ale naprawdę warto.

Wszystko zaczęło się od rozmów z innymi rodzicami, którzy narzekali, że wychowanie dziecka jest bardzo kosztowne. Kiedy byłam w ciąży, wszyscy mówili mi, że dziecko kosztuje fortunę.

Gdy zaprzeczałam słyszałam: “Zobaczysz jak się urodzi”. Ale nasz Junior przyszedł na świat i jakoś specjalnie nie zauważyliśmy dziury w naszym budżecie. Wtedy znów ludzie mówili: “Zobaczysz jak podrośnie”. Jednak Junior rośnie i rośnie i wyrwy w finansach dalej nie widzimy…

Chciałam pokazać innym rodzicom, że dziecko i jego potrzeby wcale nie generują dużych kosztów, to my sami nakręcamy się na wydatki, wpadając w pułapkę (zgrabnie zastawioną przez marketingowców): “Wszystko dla naszej pociechy”

Zarażasz pasją i o rzeczach powszechnie uważanych za skomplikowane piszesz z niesamowitą łatwością. Czy czujesz w tym wszystkim jakąś misję? Co byś chciała osiągnąć?

żaglówki

Jasne, że mam misję! Chciałabym dotrzeć do wszystkich polskich rodziców (wiem, ambitnie), żeby uświadomić im, że w większości przypadków wydatki na dziecko to ich wybór. Żeby nie dali się mamić marketingowcom wmawiającym nam, że nie wypada (czy nawet nie można!) oszczędzać na dziecku i trzeba mu kupić “wszystko, co najlepsze” (nawet kosztem siebie i swoich potrzeb).

Można, a nawet trzeba, mądrze gospodarować swoim budżetem i wydawać pieniądze na to, co naprawdę jest dla nas (i dla naszego dziecka) ważne. Mojego bloga kieruję głównie do rodziców, ale marzy mi się, żeby wszyscy Polacy przykładali większą wagę do zarządzania swoimi finansami. Nie do zarabiania większych pieniędzy, ale właśnie do sensownego, świadomego ogarniania swoich finansów.

Mam nadzieję, że mój program “Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie” pomoże niejednej osobie i pokaże, że działając powoli i małymi kroczkami można osiągnąć niesamowite rzeczy. 

Wierzę, że zbuduję dużą społeczność wspierających się nawzajem rodziców, którzy będą się dzielić swoimi doświadczeniami i sprawdzonymi sposobami na ogarnianie domowych finansów.

Twoja rada dla osób, które nie wierzą w to, że „się da”? Co byś powiedziała komuś, kto uważa, że żyjąc w Polsce nie da się oszczędzać, dobrze żyć, spełniać marzeń…?

horizon morze

Parafrazując sentencję H. Forda: “Jeśli uważasz, że nie jesteś w stanie dobrze żyć, oszczędzać i spełniać marzeń to masz rację. Jeśli uważasz, że możesz, to też masz rację”. Żyj dalej, tak jak żyjesz i narzekaj na otaczający Cię świat. Żeby się w tym upewnić, przeczytał artykuł Dlaczego nie warto oszczędzać… 

A tak na poważnie, Twój los leży w Twoich rękach. Owszem jesteśmy zależni (w dużym stopniu) od otaczającego nas świata i wielu rzeczy nie da się przeskoczyć. Jednak mimo to Polska jest naprawdę wspaniałym krajem do życia.

Zbyt często porównujemy się do tych, co „mają lepiej” zapominając, że my też mamy dużo lepiej od większości ludzi żyjących na świecie! Bądź wdzięczny za to, co masz i staraj się czynić dobro, a ono wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą!

.


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

2 myśli nt. „„Można, a nawet trzeba, mądrze gospodarować swoim budżetem” – rozmowa z Alicją „Oszczędnicką””

  1. Jak się bardzo chce, to można i pani Alicja jest na to dobrym przykładem:) Tyle miejsc zwiedzić mając zaledwie 18 lat! Robi wrażenie:) Przynajmniej nie będzie sobie pluła w brodę, że nie spróbowała, a to dopiero początek!

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s