Jak być dobrym pracownikiem? Jak budować doświadczenie zawodowe?

Gdy zdecydowałam o przeprowadzce na Karaiby miałam w Berlinie świeżą, świetnie płatną i spokojną posadę architekta. „Pracę marzeń” – można by rzec. Taką, na którą się czeka. Emigracja oznaczała porzucenie tej pracy. Ale zdecydowałam, że żadna praca nie będzie decydować o moim życiu.

Pamiętasz ten moment w Matrixie, kiedy Morfeusz tłumaczy Neo, czym ten Matrix jest? Mówi: „Nie potrafisz tego wytłumaczyć, ale czujesz to. Czułeś to całe swoje życie. To, że coś jest nie tak z tym światem. Nie potrafisz wytłumaczyć dlaczego, ale podświadomie o tym wiesz i doprowadza Cię to do szału.

I mnie też doprowadzało to do szału. Niby wszystko było OK, niby moje życie było wspaniałe, ale podświadomie czułam, że coś nie gra. To moja potężna intuicja mówiłam mi „Czas się zawijać!”. Była na tyle silna, że nawet owa praca, bezpieczeństwo i komfort nie mogły z nią konkurować.

Byłam gotowa rzucić to wszystko. Mogłam zostać nauczycielką angielskiego, jak za dawnych lat. Czy nawet Niemieckiego. Mogłam pracować w recepcji jakiegoś hotelu bo znałam parę języków. Miałam milion pomysłów na to co zrobię, jeśli nie znajdę na Karaibach pracy w swoim zawodzie. Ale, o dziwo, znalazłam. I to bardzo szybko, bo już w pierwszym tygodniu.

Ale zanim omówię dokładnie dlaczego nigdy nie mam problemów ze znalezieniem pracy – zajmijmy się najpierw dwoma podstawowymi typami dobrych pracowników:

Specjalizacja

marina łodzie

Teoretycznie idealny wybór drogi kariery. Im większa Twoja specjalizacja – tym mniejsza konkurencja na rynku i tym wyższe Twoje zarobki. 

Ale to, co jest zaletą specjalizacji jest jednocześnie jej poważną wadą – tego typu osoby mają gigantyczny problem ze zmianą pracy czy miejsca zamieszkania. Właśnie dlatego, że dzięki niej zarabiają całkiem dobrze, a ilość ofert pracy maleje tym bardziej – im większa jest Twoja specjalizacja. Przykładowo – prawnik z wieloletnim stażem w Polsce może właściwie pracować na swojej pozycji tylko w Polsce. Często też tylko w danym regionie, gdzie ma rozeznanie i poważanie. To samo lekarz specjalista – ilość ofert pracy będzie dla niego bardzo ograniczona.

Gdy zostajesz specjalistą skazujesz się więc na bardzo silne przywiązanie do zawodu i często również miejsca pracy. Im później będziesz chciał je zmienić – tym trudniej będzie to zrobić. Bo szansa na znalezienie pracy gdzie indziej równie mała co Twoja ochota na zaczynanie nowej kariery z minimalną pensją. 

Szerokie doświadczenie

zachód słońca statek

Druga, mniej popularna droga to zdobywanie jak najszerszego i jak najbardziej różnorodnego doświadczenia. Może to dotyczyć również danej branży.

Taki pracownik zna się „po krótce” na bardzo wielu rzeczach. Np. potrafi zaprojektować dla firmy prostą stronę www, dogadać się z klientem po niemiecku, zrobić biznesplan, wystawić faktury, zamówić reklamę, przeszkolić innych z MS Word, ogarnia Excela, zna się na druku offsetowym i jeszcze dodatkowo parzy pyszną kawę.

Taka osoba łatwo znajduje pracę, bo ma wiele różnorodnych umiejętności. Jeśli wyjedzie zawsze gdzieś się „zahaczy” – np. jako nauczyciel niemieckiego, czy pracownik drukarni. Ale bardzo poważnym minusem są tutaj zarobki – ponieważ taki pracownik potrafi wszystko ale tylko w podstawach – nigdy nie zarobi więcej niż pensja minimalna.

Typ „T”

marina łodzie

Scott Belsky w swoim bestsellerze „Making Ideas Happen” opisuje idealny typ pracownika – nazywając go „typem T”. Są to najbardziej produktywne osoby w pracy. Ich siła polega na tym, że znają „po krótce” daną branżę, albo mają kilka różnych umiejętności podstawowych, a w jednej konkretnej kwestii są specjalistami. Scott Belsky opisuje tą ogólną znajomość branży czy danego zagadnienia jako górną belkę litery „T”, a specjalizację – jako jej belkę pionową. Stąd nazwa typu pracownika.

Typ „T” ma również największe szanse na rynku – dzięki bogatemu i różnorodnemu doświadczeniu zawsze znajdzie jakąś pracę – jest więc mobilny i nie jest uwiązany do kariery i miejsca. Jednocześnie, dzięki specjalizacji – zawsze ma szansę na porządne zarobki. Nawet jeśli nie znajdzie pracy w swojej specjalizacji od razu – może wykonywać jakąś inną przez pewien czas – szukając bardziej odpowiedniej.

Moje doświadczenie i specjalizacja

hamak

Gdy studiowałam wybierałam jak najbardziej różnorodne tematy projektów i uczyłam się rzeczy bardzo nietypowych. Gdy pracowałam – starałam się wybierać różne role w zespołach projektowych, brać na siebie różne obowiązki. Zawsze szukałam projektów, których nigdy wcześniej nie robiłam. Wiedziałam, że różnorodne doświadczenie zwiększa moje szanse na zdobycie pracy np. za granicą. Dodatkowo uczyłam się i testowałam kilka programów dla architektów.

Efektem tych działań jest to, że moje portfolio jest tak różnorodne, że niezależnie czy  ktoś szuka kogoś do projektowania szkół, biur czy zwykłych apartamentowców – ja się do tego po prostu zawsze nadaję. Jedyny obszar, w którym nie mam żadnego doświadczenia to duże szpitale. Ale nawet ten temat przerobiłam na studiach, a w swoim portfolio mam kilka mniejszych klinik

Ale to, w czym biję innych architektów na głowę – to znajomość ArchiCADa, mniej popularnego, ale za to niezwykle potężnego programu dla architektów. To jest moja specjalizacja – w tej dziedzinie mam potężne doświadczenie.

Ta świetna znajomość ArchiCADa w połączeniu ze znajomością innych programów pozwalają mi na tworzenie pięknych graficznie projektów i prezentacji kilkukrotnie szybciej niż innym architektom. Sprawia to, że wykonuję swoją pracę dużo szybciej i efektywniej, niż inni. Ale oczywiście ta wiedza nie spadła mi z nieba – tego programu uczyłam się sama już przed studiami, bo widziałam w nim ogromny potencjał.

Bezkonkurencyjność

morze plaża pomost

Właśnie dzięki temu, że jestem pracownikiem „typu T” – z różnorodnym doświadczeniem podstawowym oraz specjalizacją w jednym oprogramowaniu – zawsze bez problemów znajduję pracę. Na Karaibach dostałam 3 oferty współpracy, wśród których mogłam wybierać. Im szersze moje doświadczenie i większa specjalizacja – tym większa jest moja bezkonkurencyjność.

Dzięki różnorodnemu doświadczeniu zawodowemu mogę pracować praktycznie przy każdym typie projektu – bo z każdym typem miałam do czynienia. Ale zawsze szukam ofert pracy, które wymagają znajomości ArchiCADa – bo w tej kwestii jestem praktycznie bezkonkurencyjna.

Oczywiście chyba każdy rozumie, że bogate doświadczenie i porządna specjalizacja to nie coś, co zdobywa się w rok czy dwa. Warto poświęcić czas na rozwój w obu kierunkach – uczyć się wielu różnych, nawet niezwiązanych ze sobą rzeczy – i jednocześnie ciagle zwiększać swoją znajomość jednej konkretnej dziedziny, oprogramowania, itp.

zachód słońca palmy

W moim przypadku często oznaczało to wybór oferty z niższym wynagrodzeniem – ale z możliwością pracy nad zupełnie nowym typem projektu. Oznaczało to również prace dodatkowe jako np. nauczycielka angielskiego, rysunku czy projektowania, by móc „związać koniec z końcem”. Jak i również ciągłą naukę obcych języków i programów.

Ale takie podejście bardzo szybko zaczęło przynosić mi bardzo duże profity. I otwierać kolejne drzwi z nowymi możliwościami. Każdy nowy język nauczony choćby w stopniu komunikatywnym otwierał mi cały nowy rynek pracy. Mogłam wyjechać do Brazylii, Portugalii, Hiszpanii, Australii, USA… Ostatecznie „wylądowałam” na Karaibach – przede wszystkim dlatego, że tu mogłam znów nauczyć się czegoś nowego – projektowania w rejonie sejsmicznym i… kolejnego języka.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

38 myśli nt. „Jak być dobrym pracownikiem? Jak budować doświadczenie zawodowe?”

  1. Witam, widzę że post nie jest młody, ale mimo to ucieszyłabym się z odpowiedzi. Mieszkam w Niemczech od roku i mam 2 krotkie pytania:
    1. Czy dużo używa się w Niemczech ArchiCada? (Juz mialam sie przerzucic- o zgrozo- na sketchup+v-ray, ale na szczescie z nowymi wersjami AC dołączony jest CineRender wiec nadzieja odzyskana). W ogłoszeniach nie spotykam, raczej zawsze allplan i vectorworks a to przeciez 2d tylko.
    2. Wyjechałam do Niemiec za chłopakiem, wiec nie zrobilam magistra, znam język (nauczylam sie w 1,5 roku biegle), ale nie mam certyfikatu. Czy mimo to jest możliwe znalezienie pracy jako architekt/asystent/kreślarz w Niemczech, i robienie mastera gleichzeitig?

    Zaczynam własnie „Bombardierung” ale chcialabym wiedziec poprostu czego sie spodziewac.

    Polubienie

    1. Update: znalazłam pracę w zawodzie. Trzaskam rysunki. Nauczę się tyle ile mogę i idę dalej… Ciezko wykryć własny mózg po 8h dziennie robienia komus przysługi…
      Pozdrawiam

      Polubienie

  2. Fajny tekst, podpisuje się pod nim. Ja pracuję jako specjalista, osoba któa robi to, czego inni za barddzo nie chcą. Mam klientów w Holandii czy Niemczech, ale również w Chinach, Japonii czy na Sri Lance… ale mieszkam w Polsce, tu mam dom, tu mam swoje Konie, swoje lasy i rodzinę… i nigdzie się bez nich nie wybieram 🙂

    Polubienie

  3. Sluchajac intuicji rzucilam prace, nie tylko sluchajac, bo to juz byl totalny burn out. Skonczylam wazny dyplom (praca 500 str), byly klody pod nogi, musialam zawalczyc. Jak dla Polki, zostanie literatem we Francji, to jest duze wyzwanie, ale staram sie. Nie lubie Paryza, czuje sie tu przyduszona bo to jest na dluzsza mete uciazliwe miasto, ale… gdzie indziej moge pisac teksty literackie po francusku? Nawet powrot do mojego Krakowa, ktory uwielbiam jest niewyobrazalny, bo kogo obchodzi filozofia po fancusku, a jakbym miala ta prace tlumaczyc na polski, to juz sobie wogole nie wyobrazam… Sa takie zawody, ktorych nie da sie wykonywac „wszedzie” i kiedy sie idzie za swoja intuicja, nie zawsze prowadzi ona do sytuacji, ktora opisujesz jako T. A ja wiem, ze juz nie mam sily robic „czegos” tylko, zeby przezyc (robilam to przez 10 lat), to mnie nie kreci, albo znajde TO miejsce, albo nie wiem co bedzie… Od rzucenia pracy… troche… a nawet mocno dryfuje… troche mnie to przeraza… mam nadzieje jednak, ze dotre do szczesliwego portu, ktory przy okazji da mi mozliwosc zamieszkania wsrod zieleni (nie musi byc daleko od Paryza, ale poza poza). Uwielbiam podroze, ale na razie je poswiecilam dopuki nie znajde swojego miejsca zawodowo…

    Polubienie

    1. Z tego co widzę pasja przesłania Ci życie. Pasja to piękna sprawa, ale bardzo niebezpieczna. Pasja jest czasem jak narkotyk, zabierający nam radość życia. Życie skladać się musi z wielu elementów, podporządkowywanie go tylko jednemu jest bardzo ryzykowne. Na pewno znajdziesz swoje odpowiedzi, nie bój się na chwilę odpocząć od tej pasji, by spojrzeć na wszystko „świeżym” okiem.

      Polubienie

      1. Dzieki 🙂 Teraz to musze znalezc TO miejsce, wiem, ze to jest ten czas, wiec odpoczynek nie za bardzo. Jak to ktos powiedzial : jak samolot startuje to caly wysilek jest zmobilizowany na ten start, a jak juz sie wzbije i sobie frunie to mozna wyluzowac… A ja wlasnie startuje 🙂

        Polubienie

  4. Cześć 🙂 Trafiłam do Ciebie przypadkiem, przeczytałam kilka postów i bardzo mi się podoba.
    Wydaje mi się, że ja jestem raczej typem osoby, która ma pobieżną wiedzę w wielu dziedzinach. Akurat w mojej pracy (administracja, ale z elementami bhp, HR, księgowości, organizacji eventów) się to bardzo sprawdza i mi pomaga. Chcę się jednak wyspecjalizować w jednej z tych rzeczy (księgowość), żeby stać się pracownikiemt typu T.

    I też bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz o sobie – fajnie, że masz świadomość swojej wartości 🙂 mam podobnie, ale widzę, że niektórzy odbierają to jako wymądrzanie się… Powodzenia!

    Polubione przez 1 osoba

  5. ojej!!!
    Droga Cathrine Sophie,
    czytam i czytam, to co napisałaś i…..mam prawie 30 lat. Jestem architektem, w głwie mam milion pomysłów. Mam dużo różnych dużych projektów w portfolio, chwytałam się też innych branż. Mnie też całe życie ciągnęło gdzieś….nie wiem gdzie….myślałam, że coś ze mną jest nie tak! Chłopak miał zawsze do mnie pretensje, że mu głowę zawracam ciągłymi pomysłami i że powinnam się uspokoić….

    Kiedy przeczytałam Twój wpis poczułam bliskość z tym, co piszesz. Gratuluję Ci, że znalazłaś i odważyłaś się pójść za głosem serca!

    Ja biję się z myślami co dalej. Nic mnie nie trzyma w Polsce i w mojej stabilnej i super pouporządkowanej pracy. Brakuje mi tylko (aż) odwagi, żeby rzucić wszystko….masakra!

    Polubione przez 1 osoba

  6. Bardzo ciekawy artykuł i zdecydowanie zgadzam się z tym, co piszesz. Rozwijanie swoich talentów, zdobywanie doświadczenia w różnorodnych dziedzinach oraz posiadanie jednej bardzo specyficznej i pożądanej umiejętności bardzo ułatwia znalezienie pracy. Muszę też wspomnieć, że od razu widoczne jest, że nie mieszkasz w Polsce wśród naszych zakompleksionych rodaków, którzy opowiedzenie o swoim sukcesie lub po prostu o tym, że robi się coś dobrze, traktują jako grzech śmiertelny i przejaw narcyzmu. Sama często gryzę się w język, gdy chcę powiedzieć coś pozytywnego o samej sobie, bo przecież trzeba być skromnym i umniejszającym swoją wartość, aby przypadkiem nie zostać posądzonym o samozachwyt. Na komplement typu: ładną masz sukienkę, prawidłową odpowiedzią jest u nas: daj spokój, taka stara i sprana. Tak więc cieszę się, że jednak są osoby, które nie boją się mówić otwarcie o swoich sukcesach i umiejętnościach. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Kurczę! Jakie to ciekawe co piszesz! Gdy ja kogoś tu komplementuję oni się uśmiechają i dziękują. Gdy ktoś komplementuje mnie – ja odpowiadam właśnie tak jak napisałaś – „a nie to stare, szare, e tam” 😀 Dzięki! Zacznę zwracać na to uwagę. Uczymy się całe życie i od wszystkich 😀

      Polubienie

  7. Witajcie Kochane. Znowu sie wlaczam do rozmowy.
    Architekt/projektant, lekarz specjalista (jakiej branzy?) i krawcowa zawodowa. I kto z tej grupy pierwszy bedzie zauwazony i doceniony za swoja prace?
    Moim zdaniem Architekt/projektant, gdyz wykona kilka rysunkow i juz widoczna jest jego „marka”.
    Druga osoba bedzie krawcowa zawodowa. Dlaczego? gdyz przez uszycie oryginalnego „ciucha” czy czegos innego dla klijentki zrobi sobie tym reklame a i klijentka bedzie ja dalej protegowac az trafi tam gdzie marzyla.
    A co z lekarzem specjalista? Musi byc naprawde znany, protegowany aby zdobyc pacjentow i zaufanie otoczenia i srodowiska. Lekarz specjalista, to moje zdrowie w jego rekach. Czy go znam, czy moge mu zaufac. Dlaczego tu przyjechal, czego szuka a moze cos ukrywa?
    Architekt i krawcowa nie odpowiadaja bezposrednio za zdrowie i zycie innych. Wiec kto bedzie mial latwiej w znalezieniu zatrudnienia w jakim-kolwiek miejscu? Oczywiscie wszedzie potrzebna jest znajomosc jezyka i praktyczne pokazanie swoich umiejetnosci czy zdolnosci.
    Catherine, bardzo podoba mi sie Twoje odwazne informowanie ludzi o mozliwosciach i potencjale jaki w nas siedzi i pobudzasz nas przez to do myslenia i dzialania.
    Przeciez nikogo do niczego nie zmuszasz lecz podajesz fakty z wlasnego zycia i zyciowych doswiadczen.
    A tylko przez sluchanie, czytanie i rozwazanie samych siebie mozemy sami o sobie podejmowac decyzje co dalej z soba zrobic.
    Droga do tzw sukcesu lub osiagniecia swoich marzen czy pragnien wiedzie pod gorke i jest coraz wezsza i stroma, pelna wyrzeczen i trudu lecz na szczycie jest to co chcielismy osiagnac! Odetchnac pelna piersia i cieszyc sie zyciem z innymi i dla innych, dziekujac za to wszystko Bogu.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie, zyczac osiagniecia wymarzonego szczytu i cieszyc sie tym z innymi.
    Jolanta.

    Polubienie

  8. Niestety, post ten nijak ma się do rzeczywistości. Tak jak moje poprzedniczki pisały, pozwolę sobie nadmienić, iż specjaliści, nie tylko lekarze, (ale zwłaszcza) bez problemu znajdą pracę praktycznie wszędzie. Pozycja, o której piszesz, nie zatrzyma ich w Polsce, gdyż na starcie mają o wiele większe zarobki, nawet jeśli dopiero zaczynają. W Irlandii lekarze są na tyle deficytowi, że tam lekarz rodzinny leczy również dzieci, w innych krajach UE zazwyczaj wymaga się specjalizacji z pediatrii. Specjaliści informatycy również bez problemu znajdą pracę praktycznie, gdzie tylko chcą. Podkreślę to jeszcze raz specjalizacja pracownika to zaleta nie wada. „Gigantyczny problem ze zmianą miejsca zamieszkania”? Człowiek, który jest odważny nie ma takiego problemu, wszędzie sobie poradzi, a ktoś wyspecjalizowany w wąskiej dziedzinie zwłaszcza. Poza tym Twój sposób pisania zaczyna być męczący, piszesz jakbyś potocznie to ujmując „pozjadała wszystkie rozumy”i nie chodzi mi o to, że nie lubie ludzi sukcesu, czy coś jak pewnie zaraz mi zarzucisz… Po prostu uważam, że pewność siebie jest bardzo ważna, ale popadanie w samozachwyt już niekoniecznie. Nie jestes pępkiem świata dziewczyno… Z pozdrowieniami i mimo wszystko życzliwym uśmiechem 🙂

    Polubienie

    1. Może nie do końca w takim razie mnie zrozumiałaś. Mi chodziło o to, że mając tylko specjalizację i żadnej dodatkowej wiedzy w danej dziedzinie czy innych – zawężamy sobie możliwości. Jeśli, przykładowo, ja bym była tylko specjalistką od Revita – innego oprogramowania dla architektów i np. posiadała doświadczenie wyłącznie w projektowaniu więzień – to nie miałabym czego szukać na Karaibach. Bo tu używa się innego oprogramowania, a więzienie buduje raz na dziesiątki lat, w dodatku takie projekty zleca się firmom z Francji.

      Chodziło mi o takie sytuacje. Nigdzie też nie mówię, że żaden lekarz nie może wyjechać. Może ten przykład z lekarzem faktycznie nie jest trafiony – ja nie siedzę w tej branży, wnioskowałam to po prostu po ilości wiadomości od takich osób.

      I znów powtórzę, że ja nigdy nie mówię, że to co piszę to jest jakaś święta prawda – wręcz przeciwnie – zachęcam do krytycznego myślenia i własnej oceny – również moich bazgrołów. Nikt nie ma patentu na „rację”.

      Pytanie z ciekawości – sama jesteś lekarzem?

      Polubienie

  9. Cześć
    Czytam Twój blog od dłuższego czasu i postanowiła napisać. Ogólnie moim zdaniem to co jest u Ciebie plusem to promowanie zmian w życiu, odwagi i słuchania intuicji. Ale coraz częściej mam niestety wrażenie, że trochę tu narcystycznie. Być może pasmo sukcesów powoduje u Ciebie niezachwianą pewność siebie i to widać, ale jednak moim zdaniem kłują w oczy zdania typu „jestem bezkonkurencyjna”, „robię to lepiej niż inni”. Co do szukania pracy, a raczej jej znalezienia, to zależy to od tak wielu czynników, że wpis jest moim zdaniem dość dużym uogólnieniem. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. To nie są słowa moje – tylko moich pracodawców. Może powinnam była o tym wspomnieć. Ja siebie nie uważam za kogoś nadzwyczajnego – wręcz przeciwnie, uważam, że niczym się nie wyróżniam, no może poza tym, że potrafię otwarcie mówić. Sama byłam zdziwiona jak mi pracodawcy mówili takie rzeczy na koniec współpracy. Po ostatniej pracy w Berlinie usłyszałam np. że mam bezkonkurencyjne portfolio. Toteż o tym piszę, bo może wielu to pomoże – i przede wszystkim doda pewności siebie.

      Myślę, że Polakom tego najbardziej brakuje. W innych krajach, które znam nastawienie do ludzi sukcesu jest zupełnie odwrotne – i dużo się o tym słyszy. Codziennie dostaję wiadomości od czytelników, którzy ewidentnie są wspaniałymi, utalentowanymi i pięknymi ludźmi, a są tak strasznie wyniszczeni przez tą polską „kulturę”, że czasem to się nie chce wierzyć, że taka osoba, która tyle potrafi ma tak niskie mniemanie o sobie.

      I ostatnia sprawa – moje życie to nie jest pasmo sukcesów. To pasmo naprawdę wielu porażek z małymi przebłyskami sukcesów. Na każdą pracę, którą dostałam przypada co najmniej kilka odmów w innych biurach. Po prostu inaczej podchodzę do życia – te porażki traktuję jak cenne lekcje, a nie jak definicję mnie. To, że w jakimś biurze jestem pożądanym pracownikiem nie oznacza, że w 10 innych będę. Cały sekret to umiejętność znalezienia swojej roli.

      Polubienie

  10. Uwielbiam twoje artykuły i w zdecydowanej większości zgadzam się z nimi w niemal 100%. Jednak tym razem mam pewne watpliwosci, a mianowicie odnośnie stwierdzenia, że lekarz specjalista ma bardzo ograniczoną ilość ofert pracy i może pracować na swoim stanowisku praktycznie tylko w Polsce. W wielu miejscach na świecie jest deficyt lekarzy specjalistwów, a jeśli lekarz zna bardzo dobrze język danego kraju to dlaczego nie miałby zostać zatrudniony? Jest mnóstwo opcji zatrudnienia; w klinikach, szpitalach państwowych i prywatnych, a nawet w hotelach, a ludzie chorują na całym świecie i to nie tylko na grype, ale także na nowotwory i inne poważne schorzenia do których specjaliści zawsze są potrzebni. Pobadto są także wypadki, których nie da się przewidzieć, a które moga się przydarzyć ludziom nawet na urlopie. Czy naprawdę polski chirurg z dużym doświadczeniem znający perfekcyjnie francuski/angielski/ niderlandzki miałby takie problemy ze znalezieniem pracy w zawodzie na Karaibach?

    Polubienie

    1. Nie chodzi o to że nie znajdzie pracy. Chodzi o pozycję. Sądzisz że nagle w nowym środowisku i miejscu będzie miał dokładnie taką samą pozycję jak wypracowaną w Polsce? Szczególnie tyczy się to prywatnie pracujących na własne konto.

      Polubienie

      1. Dzisiaj lekarz specjalista z doswiadczeniem wszedzie znajdzie prace i czesto na lepszych warunkach niz w Polsce. I jezeli nie od razu na takim samym stanowisku to napewno szybko takie stanowisko dostanie. Moze nie beda to europejskie stolice ale mniejsze miejscowosci bardzo potrzebuja specjalistow np. w Danii, Norwegii. Moim zdaniem to wlasnie zawod lekarza jest idealny jezeli chodzi o mozliwosci zmiany miejsca zamieszkania.

        Polubienie

          1. Bo zostać lekarzem jest ciężej niż architektem – i kimkolwiek innym. Nie chodzi mi tylko o progi na studia i ich uciążliwość, ale przede wszystkim o długość czasu trwania edukacji. Studia to 6 lat, potem 13 miesięcy stażu (~2000 zł/miesiąc), potem minimum 5 lat specjalizacji (pierwszy rok – 2300 zł/mc, potem kolejne cztery 2500 zł/mc, zakładając, że jest się na rezydenturze, czyli „posadzie państwowej”). Jeśli nie wystarczy miejsc, człowiek się nie dostanie, robi przerwę – idzie na minimum pół roku na bezrobocie (rekrutacje są dwa rady do roku), jeździ w pogotowiu (znowu za ~2500 zł/mc) albo robi specjalizację prywatnie, nierzadko za darmo, byle się uczyć. Dopiero po jej zakończeniu można prowadzić prywatną praktykę i „wyrabiać sobie markę”. Zakładając nawet, że jesteśmy świetni i zrobimy to w rok, i tak KOŃCZĄC edukację – zaledwie! jesteśmy po trzydziestce, a i to o ile wszystko idzie zgodnie z planem. A że każdy lekarz wie (a przynajmniej powinien wiedzieć), jak działa biologia, to jeśli myśli się o dzieciach, warto się już wtedy pospieszyć… Zwłaszcza, że praca jest bardziej stresująca i dobowo rozregulowuje organizm, więc po prostu często jest nam z tym ciężej – nie od dziś wiadomo, jak stres wpływa na kobiety. 🙂 O studiach, sesjach i innych rzeczach nie wspominając u początku drogi. Sama pamiętam swój pierwszy rok – dni bez nauki od października do września miałam 6 – wigilię, Boże Narodzenie, św. Szczepana, Wielką Sobotę, i dwa dni Świąt Wielkanocnych. Oczywiście, ktoś powie – nie trzeba się aż tak starać! – ale ja chciałam mieć na wakacje, więc potrzebowałam dobrych wyników, żeby mieć stypendium, a o podjęciu jakiejś dodatkowej pracy nie ma mowy – człowiek marzy, żeby spać dłużej niż 6 godzin, nie ma tego gdzie upchnąć. A, no i z wakacji miesiąc oddaje się szpitalowi na praktyki. Do wyboru jest lipiec albo sierpień, codziennie przez cztery tygodnie na wybranym oddziale. Dlatego też lekarzom tak ciężko to później rzucić – wyrzekasz się najpierw najlepszych lat na studiach, potem uczysz się ciągle za marne pieniądze, jeśli dyżurujesz przez weekendy, to dobijesz pensją do 3-3,5 tysięcy – ale za cenę niewracania do domu przez parę dni, do tego ciągle wszyscy wymagają kompetencji, uśmiechu, zaangażowania i nieomylności. Kiedy przychodzi prywatna praktyka i człowiek może wreszcie odetchnąć, dostając przy tym godne pieniądze, proporcjonalne do wkładu pracy… Szkoda jest zaczynać od zera. Osobiście na razie nie mam rodziny, więc emigrację widzę jako niezłą szansę na nabycie nowych umiejętności, zdobycie doświadczenia i przy tym dostanie za to godnych pieniędzy, ale rozumiem większość, której ciężko się rozstać z życiem w Polsce wtedy, kiedy „wreszcie zaczyna się im układać” (przynajmniej zgodnie z wyobrażeniami większości społeczeństwa). Do wielu krajów można jechać na specjalizację. Z Karaibami i Francją sprawa jest inna, bo w tych systemach egzaminy na specjalizację zdaje się na VI roku studiów (a u nas dopiero po) – i nie ma tego jak „wyrównać”, a żeby do nich przystąpić, trzeba być francuskim studentem – czyli np. być we Francji na ERASMUS-ie. To kłóci się znowu z edukacją w Polsce, bo nie można studiować w kraju, a skończyć studiów we Francji. 🙂 Czyli na Karaiby ruszyć od nas najlepiej po zakończeniu specjalizacji – a wtedy napisałam już, jak jest. Chociaż wszyscy kuszą: oferuje się polskim lekarzom – postrzeganym bardzo dobrze, jako solidnych, wykształconych, dodatkowo z obywatelstwem UE – wiele zagranicznych miejsc pracy. Ostatnio trafiła do mnie oferta z Norwegii: pracodawca funduje rok w Hiszpanii na naukę norweskiego dla lekarza+rodziny, po tym czasie przenosi do siebie, oferując własny ośrodek, dom, pomoc w znalezieniu pracy dla współmałżonka i szkoły dla dzieci. Po wklepaniu w wyszukiwarkę miejsc pracy na Karaibach też szybciutko parę znalazłam. Więc raczej nie jest trudno się przenieść fizycznie, gorzej mentalnie i, oczywiście, językowo.

            Podsumowując, dla mnie, jako osoby patrzącej „od środka” polskiej służby zdrowia, Twój przykład specjalisty faktycznie był nietrafiony. 🙂 Ale nie każdy musi wiedzieć, jak to od środka wygląda. Mam nadzieję, że teraz już będziesz wiedzieć. Pozdrawiam i powodzenia!

            Polubienie

            1. Czytajac to czlowiek sie zastanawia, ze ktos sie w ogole godzi na takie warunki…tyle ciezkiej pracy podczas studiow i potem za marne pieniadze trzeba sie przebijac i „dorabiac”. Znam lekarzy ktorzy w wieku 40 lat wyjechali do Danii. W Polsce zostawili dom, wlasna praktyke i stres zwiazany z praca ktory towarzyszyl im od lat. W Danii pracuja miej za lepsze pieniadze. Maja czas podrozowac i oddawac sie swoim hobby.

              Ich syn skonczyl medycyne w Danii. Studia byly lzejsze niz w Polsce bo wiekszy nacisk byl kladziony na praktyke niz na „wkuwanie” suchej teorii. Tutaj mlody lekarz na stazu sostaje calkiem niezle pieniadze a na kazdym nastepnym szczeblu pensja wzrasta. Oczywiscie po zdobyciu specjalizacji zarabiaja naprawe dobrze i nie musza poswiecac 3/4 czasu na prace zeby zyc na przyzwoitym poziomie.

              Podsumowujac tutaj lekarze maja duzo lepszy start niz w Polsce, sa lepiej wynagradzani za swoja prace i maja wiecej czasu dla siebie i rodziny.

              Polubienie

  11. Witam,Po pierwsze cieszę się że znalazłam Twój blog w czasie kiedy dokonuję zmian w swoim życiu.Jestem bardzo zaangażowana i zdecydowana na wyjazd na Karaiby (dzięki Twojej inspiracji) oraz pewnemu wydarzeniu w moim życiu kilka lat temu związany właśnie z wyjazdem.Teraz jestem gotowa i zdecydowana.Jest tylko pewna różnica wieku między Nami gdyż mam w tej chwili 58lat,ale duch mój ciągle młody i odradza się każdego dnia czyli wyzwala z iluzji.Moją główną specjalizacją jest odzieżownictwo,od zwykłego szycia po projektowanie odzieży . Posiadam też wiele innych talentów które rozwijam w sobie ,robię piękne masaże ,piszę artykuły do gazet itp.Mam więc pytanie do Ciebie,czy w tym wieku oraz z moimi umiejętnościami znajdę pracę na Karaibach? Będę wdzięczna za odpowiedż ewentualnie za podsunięcie pewnego pomysłu na pracę dla mnie .Pozdrawiam Teresa

    Polubione przez 1 osoba

    1. Co za zbieg okoliczności!!!! Ja mam 46 lat i też myslę o tym,żeby rzucić wszystko i pojechać na drugi koniec świata. A mam podobne kwalifikacje jak Ty Tereso 🙂 Od 30 lat szyję zawodowo, na dokładkę masuję zupełnie jak TY 🙂 I młodego ducha mam za dużo jak na duszny kraj w którym żyję 🙂 Pozdrawiam i także jestem ciekawa odpowiedzi.
      pozdrawiam….Joanna

      Polubienie

      1. Nie znam rynku – więc powiem tylko że zakładania i prowadzenie firmy we Francji to dramat, ustępujący swoimi problemami chyba tylko temu samemu zajęciu w Polsce:D Natomiast co do samego szycia – nie wiem, ale domniemam, że można tym zrobić karierę. Jako że tu z tego co ja widzę nie jest to na wysokim poziomie. Z drugiej strony wiele osób szyje cały czas samemu więc może po prostu nie ma popytu na profesjonalny serwis w tej kwestii. Tyle mogę powiedzieć 🙂

        Polubienie

        1. Dziękuję za odpowiedż ,może nie jest taka konkretna ale już pierwsze koty za płoty,Najważniejsza decyzja a reszta informacji pojawi się .Pozdrawiam serdecznie Teresa

          Polubienie

        1. Witajcie Kochane
          to ja jestem trzecia i tez mam dyplom masazystki!!
          Mam 49 w tym roku, dwoch doroslych synow, wnuka, 2 ex mezow,
          wlasny biznes , energii jak nastolatka i coraz mniej radosci z zycia!
          13 lat mieszkam w Belgii i zaczynam coraz powazniej myslec o tym zeby rzucic wszystko i wyjechac stad jak najdalej
          mam wrazenie ze doszlam do sciany , ze jak tu zostane dluzej to zwariuje za moment
          szkoda mi zycia
          Myslalam moze o powrocie do Polski( ale znajomi pukaja sie w glowe ze chce tam wracac bo po co??) ale tak jakos od 2 lat kielkuje mi mysl zeby tak moze przeniesc sie zupelnie w inny kierunek: na Karaiby
          Nic mnie tu nie trzyma .
          Generalnie juz 3 razy zaczynalam zycie od nowa wiec i mozna jeszcze raz.

          Polubienie

    2. Z mojego doswiadczenia na Antidze i Wyspie Swietej Lucji widze, ze krawcowa zawsze znajdzie prace na Karaibach. Tutaj wiele osob wciaz korzysta z uslug krawcow – albo do przerobki gotowych ubran lub do uszycia czegos nowego. Podstawa jest jednak znajomosc jezyka, no i zapewne chwilke potrwa „przebicie” sie na rynku 🙂
      Pozdrawiam,

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s