Dlaczego warzywa „nie smakują”?

Gdy byłam mała część dzieciństwa spędziłam z dziadkami, w ich wielkim domu w małym miasteczku w centrum Polski. Mieli spory kawał ziemi, na którym znajdowały się pielęgnowane ogródki, zagrody dla małych skrzydlatych mieszkańców, pszczele ule oraz wielki garaż, służący głownie jako „graciarnia”.

Pamiętam jak spędzałam całe dnie w tej wiecznie słonecznej krainie i wyjadałam np. znalezione w ogródkach marchewki. Potrafiłam „wszamać” kilka takich marchewek w ciągu jednego popołudnia. Wystarczyło je wyrwać, oskrobać i już można było stać się na chwilę królikiem Bugsem.

Mam nadzieję, że mieliście tyle szczęścia w życiu i podobne wspomnienia z dzieciństwa. Tak czy owak, dużo później zawsze zastanawiało mnie to, co zapewne zastanawia i Was – dlaczego warzywa przestały smakować? Dlaczego trzeba je w siebie niemalże „wciskać” na siłę? Albo silnie przyprawiać, by dało się je przełknąć? Może one smakują nam tylko, jak jesteśmy mali?

warzywa

Ostatnio, dzięki odkryciu lokalnego BIOgrodu na Gwadelupie znów poczułam się na chwilę jak królik Bugs. Gdy po raz pierwszy dorwałam rzeczy z tego miejsca – zjadłam kilka surowych marchewek pod rząd. Smakowały jak najlepszy deser świata – niesamowicie słodkie, soczyste… Po prostu prawdziwe…

Drugiego dnia w pracy zapomniałam przyprawić puree z batatów i zielonych bananów przed podgrzaniem. Zorientowałam się o tym dopiero długo po zjedzeniu. Ale to puree nie potrzebowało przypraw – tak wyrazisty i tak mocny był ich smak. Wyobrażacie sobie, że jecie niczym nie przyprawione, nieosolone ziemniaki?

Innego dnia zrobiłam sobie zwykłą sałatkę: liście sałaty, ogórek, pomidor, oliwa, sól, pieprz… To miała być przystawka przed daniem głównym… I danie główne stało się zbędne. Najadłam się samą sałatką. Wtedy przypomniało mi się, jak w tym domu dziadków moja ciocia i mama zawsze kroiły sobie pomidora, posypywały solą i cebulką i wcinały taki talerz np. na kolację. Mogły nie jeść już nic więcej. Te pomidory były tak dobre i tak „mięsiste”, że spokojnie można się było nimi samymi najeść…

Warzywa tracą smak, bo tracą swoją jakość

marchewka

Marchewka z supermarketu nie ma już nic wspólnego z prawdziwą marchewką. Smakuje jak papier. Kompletnie pozbawiona soczystości i wartości odżywczych. Możesz zjeść ich 10, a i tak dalej będziesz głodny. Choć nie dasz rady… Bo smakuje jak papier…

Świat dwoi się i troi dziś by poradzić nam, jak być zdrowym. Diety vegańskie przeżywają istny wybuch popularności. Najmodniejsze jest gotowanie na parze. Wszystko, aby „nie utracić cennych wartości odżywczych”… Tylko, że tych wartości już nie ma.

Współczesne uprawy to masowe uprawy – i często wspominam, że to jest największy dzisiejszy problem. Masowe uprawy oznaczają łatwy „kąsek” dla szkodników – toteż zawsze oznacza to pryskanie „chemią”. Dosłownie – nie da się mieć wielkich upraw, które będą „eko”. Nawet uprawy BIO są pryskane – tylko w inny sposób i troszeczkę innymi substancjami (przynajmniej w Niemczech – informacja z pierwszej ręki).

Najważniejsza rzecz, jakiej nauczyłam się do tej pory w BIOgrodzie to to, że rośliny nie wymagają żadnej opieki, innej niż nawadnianie – jeśli są odpowiednio rozplanowane. Np. bazylię sadzi się obok pomidorów, bo chronią się one nawzajem – szkodniki „pomidorowe” uciekają gdy wyczują bazylię w pobliżu. Itd…

papryka

Prawdziwy, naturalny, EKOgród, czyli prawdziwy BIOgród nie może mieć masowych upraw. Nie może mieć większej powierzchni obsadzonej jednym typem rośliny. Wówczas nie jest eko bo nie jest to fizycznie możliwe. Podobne do siebie rośliny zabierają sobie również nawzajem minerały z gleby – co je osłabia.

Apropos gleby – dziś nawożona sztucznie, a jeśli naturalnie – bardzo słabo. Prawie wszystkie wartości odżywcze warzyw korzennych pochodzą z gleby. Od jej jakości i świeżości (uprawianą glebę należy nawozić – tak, najlepiej „kupką” naturalnie hodowanej krówki, itp) zależy jakość i świeżość roślin. Nawet te rosnące nad ziemią czerpią masę składników właśnie z gleby. Toteż masowe uprawy produkują słabe jakościowo rośliny.

Natomiast uprawy naturalne – w których różne rośliny sadzone są obok siebie by nie tylko chronić się nawzajem – ale też nie konkurować o minerały z gleby – dają przepyszne, smakowite jedzenie. Jedzenie, które nas syci – bo po prostu jest pełne wartości odżywczych. I cała sztuka ogrodnictwa polega właśnie na wiedzy co gdzie jak i z czym obok siebie sadzić…

Jak zła jest dziś jakość warzyw?

sklep

Powiedziałabym, że tak zła jak ich smak... W ciągu trzydziestu lat brokuły straciły ok 60% swoich wartości odżywczych, podobnie ziemniaki. Marchewka straciła 75% magnezu, szpinak 65% witaminy C. A banan aż 95% witaminy B6… (źródło danych).

Będę strzelać – warzywa ogólnie straciły dziś sporo ponad 50% swoich wartości odżywczych. A ponieważ straciły przez to również prawie całkowicie swój smak – w związku z czym jemy ich dużo mniej – jeszcze bardziej pogłębiamy tę „dziurę odżywczą”…

Ale to nie wszystko. Warzywa nie tylko straciły – w zamian „zyskały” wspaniałe dodatki jak pestycydy, którymi muszą dziś być pryskane (bo, jak wspominałam, masowa hodowla = masowe ataki szkodników). W związku z tym jedząc dzisiejszą marchewkę nie tylko konsumujesz praktycznie pusty wartościowo „papier” – wrzucasz w siebie masę niesamowicie szkodliwych substancji – a pestycydy to metale ciężkie, które nie są usuwane z organizmu, kumulują się, aż w końcu doprowadzają do chorób – stąd mamy taki wysyp zachorowań na raka, etc.

I jeszcze ostatnia, choć nie mniej ważna kwestia – przestaliśmy zwracać uwagę na to, co świeże i lokalne. Wiele młodych osób nawet nie wie dziś, co rośnie w ich regionie, a co nie. Jedzenie jak najbliższych sobie produktów to nie tylko ukłon w stronę środowiska – to przede wszystkim dużo większa szansa na to, że warzywa czy owoce dłużej dojrzewały na słońcu. Jedzenie w Polsce pomarańczy czy bananów jest pozbawione sensu – one nigdy nie miały szansy w pełni dojrzeć – nie będą miały swojego prawdziwego smaku i aromatu – a tym samym i wartości odżywczych.

Rozwiązania?

banany

Jak już wspominałam przechodzenie na diety wegetariańskie czy wegańskie to trochę „strzelanie sobie w stopę”. Czy nam się to podoba czy nie – mięso, nawet z masowych hodowli ma dziś dużo więcej, dużo lepiej przyswajalnych składników odżywczych niż warzywa. Więc nawet gigantyczne ich ilości powodują w dłuższym okresie czasu poważne problemy ze zdrowiem.

Nie mówię tego bez powodu – znam naprawdę wiele długoletnich byłych wegetarian, którzy albo zostali zmuszeni do zmiany diety z powodu rozwiniętych chorób, albo zwyczajnie po np. dekadzie niejedzenia mięsa ich organizm sam się o nie upomniał – tak silnie, że nie byli w stanie tego kontrolować.

I nie zrozum mnie źle – nie chcę tutaj nawoływać do jedzenia mięsa. Chcę po prostu wytłumaczyć, że rozwiązanie nie jest proste. Sama zdrowa dieta dziś nie wystarczy. Nie bez powodu po dłuższej chwili z dietą wegańską tak wiele osób odczuwa spadek energii i ogólnie zaczyna się czuć naprawdę źle. To nie żadne „obumieranie bakterii” spowodowane „detoksem” – to po prostu brak składników odżywczych, których dzisiejsze warzywa nie są już w stanie dostarczyć. Szczególnie te „supermarketowe”.

mango
Dojrzewające w słońcu mango

Jedyne, co możemy i powinniśmy moim zdaniem zrobić to zacząć szukać małych, lokalnych upraw. Jeśli mieszkasz w mieście – może to być sporym problemem. Ale samo pytanie i domaganie się takich produktów generuje popyt – a na popyt prędzej czy później znajdzie się podaż. Nawet w dużym mieście da się „zdobyć” naprawdę pyszne jedzenie od prawdziwych rolników – osobiście znam osoby, którym dzięki inicjatywom społecznym się to udaje. Zarówno w Polsce jak i w innych krajach.

Nie będę robić reklamy – zainteresowanych odsyłam do wujka Google. Powiem tylko tyle – mi znalezienie mojego BIOgrodu zajęło grubo ponad rok. Dojazd i powrót z drugiego końca wyspy, gdzie się on znajduje zajmuje mi pół dnia. Ale gdy wracam do domu obładowana świeżymi, pachnącymi i przepysznymi warzywami i owocami prosto z drzewa – wiem, że warto poświęcać na to czas. Szczególnie, że dzięki temu oszczędzam dodatkowo 500€ miesięcznie.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

34 myśli nt. „Dlaczego warzywa „nie smakują”?”

  1. Probowalam diety weganskiej i najwiekszy problem, ktory w niej widze to to, ze jest bardzo… slodka. Otworz jakakolwiek ksiazke kucharska dla wegan i wszedzie wszystko jest na slodko. Tu weganskie ciasto czekoladowe, tu smoothie z bananami, tu lody bananowe, tu herbatka slodzona stewia. Owszem, pochodzenie tego cukru jest naturalne, ale mimo wszystko zaburza poziom cukru we krwi. W bardzo krotkim okresie czasu po przejsciu na diete weganska, zaczelam miewac nagle spadki cukru we krwi, ktore doprowadzaly do zaslabniec i drgawek (ktore zalecano leczyc, o ironio, puszka coli). Po zrezygnowaniu z tej diety problemy ustapily same. Byl to ciekawy ekperyment (odkrylam wiele nowych, ciekawych smakow), ale na dluzsza mete to nie dla mnie.

    Polubienie

    1. Dieta wegańska jest wykańczająca dla organizmu, podobnie jak wegetarianizm, ale efekty widać czasem dopiero po wielu latach a nawet dekadach. Niestety wtedy już jest za późno na naprawy szkód. Napiszę o tym niebawem coś na pewno. To co piszesz jest jak najbardziej trafne. Najlepszym przykładem wykończenia przez wysokocukrową dietę wegańską jest Steve Jobs. Jego trzustka po prostu padła po latach tej diety.

      Polubienie

      1. To, ze trzustka pada, to tylko jeden z problemow. Bakterie i grzyby typu candida maja przy takiej diecie szerokie pole do popisu. Objawow poczatkowo nie widac, bo i nakarmione „robaczki” sa zadowolone, ale z czasem tak rujnuja organizm, ze strach sie bac. Wtedy ofiara padaja wszystkie organy.

        Najlepszy jest jak zwykle ten slynny, zloty srodek.Tylko czemu tak ciezko to ludziom wytlumaczyc?

        Polubienie

        1. Bo ludzie mają skłonność do „wielkiej objawionej prawdy”. To część naszej natury i jedni są bardziej odporni (mniej więrzący, bardziej obserwujący i oceniający), inni mniej (wierzący, uważający, że to ich oceniają i obserwują np. bogowie) 🙂

          Najlepszym „tłumaczeniem” jest zawsze opowiadanie historii. Czyli to co nota bene robisz i chwała Ci za to.

          Polubienie

  2. Wystarczy kupować z Bio bazarów żywność, obecnie powstaje ich coraz więcej w miastach i tworza się też lokalne inicjatywy koperatywy spożywcze gdzie mozna się zaopatrzyc w zdrową żwyność, ja kupuję tylko Bio warzywa i owoce oraz wszytskie inne produkty organiczne, inne ogólne jedzenie smakuje jak papier, nie da sie tego jeść jak ktoś posmakuje Bio nie zajrzy do zwykłych warzyw i owoców. Nie wydaje majątku na to jedzenie poniewaz bazuje gł na kaszach ziarnach gotowanych a warzywa i owoce lokalne kupuje i duzo sama gotuje, mam bardzo duzo energi każdego dnia po ty jedzeniu, więc polecam:) Jeśli ktoś nie mieszka z wduzym mieście a na wsi albo dogada się z rolnikiem co nie stosuje chemi, jakimś małym albo będzie kupowac przez internet od sklepu ze zdrowązywnością który jest w miarę blisko, rozwiązania juz sa tylko trzeba chciec sie wysilić.

    Polubienie

  3. Jeżeli mogę sobie pozwolić na zamieszczenie kilku filmików.
    Polecam każdemu, kto widział- w celu odświeżenia oraz przede wszystkim tym, którzy jeszcze nie widzieli:

    Filmik „Jedzenie ma znaczenie”. Polecam również zapoznać się z właściwościami witaminy C oraz detoksykacją od metali ciężkich.
    Film obrazuje, jak ogromny wpływ na nasze życie i zdrowie ma jedzenie.
    Z pozoru proste wybory, jak wybranie w sklepie, co zjemy, mogą przyczynić się do strasznych konsekwencji na naszym zdrowiu.
    [8 części filmu- długo, ale warto]

    Oraz ten filmik:
    jak obchodzić się z warzywami oraz owocami przed zjedzeniem:

    Wujek opowiedział mi historię, kiedy to pojechał do klienta, który jest rolnikiem i sprzedaje swoje warzywa przez cały rok. Zainteresował się faktem, że jak to przez cały rok! Paprykę? Jabłka? Przecież bardzo szybko czernieją i nie nadają się do jedzenia. Wtedy to ów rolnik zwierzył się ze swoich sposobów….otóż warzywa maczane są w silnie chemicznej substancji konserwującej na kilka minut i następnie składowane w chłodniach. Tym sposobem nie widać i przede wszsytkim nie da się wyczuć w smaku, że są dawno „po terminie”. Przerażające, że to jemy i zazwyczaj wyłącznie szybko płuczemy pod wodą i wkładamy do ust. Wujek zapytał, jak się pozbyć tej glazury…rolnik stwierdził, że najlepiej obrać ze skórki ewentualnie mocno wyszorować…..

    Kiedy zostawiłam nieopatrznie pokrojone jabłko na stole, o którym zapomniałam. Stało całą noc i kolejny dzień aż nie przyszłam z pracy. Ku mojemu zdziwieniu jabłko miało kolor dokładnie taki sam, jak w momencie krojenia. Oczywiście wyrzuciłam do kosza.

    To, że substancje konserwujące są dopuszczone przez normy nie oznacza, że są bezpieczne dla naszego zdrowia.
    Pod spodem ostatni link, który pokazuje jak sytuacja przedstawia się w USA, jednak myślę, że u nas też w podobny sposób obchodzą przepisy.

    ….zostawiam do przemyślenia….

    Myślę, że im więcej osób zobaczy tym więcej nas będzie do przeciwstawienia się tym zakłamaniom, które nas otaczają.

    Jedzmy zdrowo i smacznie!

    Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam!

    Polubienie

  4. Witajcie wszyscy interesujacy sie zdrowym odzywianiem.
    Czy slyszeliscie i prubowaliscie odzywiac sie wg waszej grupy krwi? Przeciez wszystko co spozywamy i jak sie po tym czujemy, czy mamy po tym energie czy jestesmy usypiani, swiadczy o przyswajalnosci i wplywie danego „produktu” na nasza krew, samopoczucie i zdrowie ogolne. Oczywiscie bardzo wazne jest srodowisko gdzie zyjemy i z jakich produktow korzystamy. Jednak wszystko przechodzac przez zaladek i jelita odzywia nas przez nasza krew. Szczegoly w tym temacie mozna zdobyc w ksiazkach D.Peter J.D`Adamo oraz w ksiazkach o tkzw. „trenkoscie”, czyli nie laczenia weglowodanow z produktami zwierzecymi. Tak wiec nie kazdy moze byc wegetarianinem lub tylko „miesozernym”, potrzebujemy we wszystkim rownowagi.
    Ja stosuje ten sposob ozywiania sie od ponad 20 lat i obywam sie bez wizyt lekarskich i zazywaniu jakich kolwiek medykamentow. Oczywiscie zyczyloby sie nam wszystkim pozywienia zdrowego i naturalnego, bez dodatkow chemikali, ale na to musimy jeszcze chwile poczekac.
    Zycze wiec wszystkim zdrowia i cierpoliwosci.
    Jolanta.
    (przepraszam, ze nie mam polskiej czcionki z ogonkami i kreseczkami,)

    Polubienie

    1. Przepraszam wszystkich, chyba bylam w nocy zbyt zmeczona i nie napisalam na temat „niesmakujacych warzyw”. To prawda nie maga smakowac i byc zdrowe sztucznie pedzone warzywa. Ja jeszcze mialam tyle szczescia, ze wyroslam na ogrödkowych warzywach i owocach z wlasnego, przydomowego ogrödka, mieszkajac na skraju miasta. Dzisiaj sa tam betonowe molochy ze skrawkami zieleni. W takich miejscach nie da sie zdrowo zyc i oddychac. Nie w tym celu zostalismy stworzeni i zyjemy. Mamy dbac i pielegnowac ziemie a nie ja betonowac. To jednak pozostawiam sumieniu kazdego z nas. Ja sie zaczynam juz po malu pakowac i mentalnie przygotowywac do duzych czekajacych mnie zmian zyciowych!
      Tego tez zycze wszystkim spragnionym slonca, prawdy, milosci, sprawiedliwosci, wolnosci i zdrowia.
      Jolanta.

      Polubienie

  5. Haha widze ze tu jakas inna Monika tez sie odezwała 🙂
    To ja nawiąże: ile tego mięsa jecie? Bo ha jem maaase warzyw i owoców, ryżu, kasz i wiem ze wszystkiego sobie dostarczam (d i b12 czasem suplementuje ale mam mieszane uczucia czy to ma większy sens bo czytałam ze stężenie d3 wcale nie jest wysokie gdzies u koczowniczych ludzi Afryki.. To samo b12 w koncu sa społeczności na dietach wege ktore nie maja niedoborów- chyba patrzymy za bardzo na szczegół a nie na ogół. Organizm to skomplikowana maszyna), tak czy siak- mięsa raczej je niewiele a jesli sie je go duzo to tez mizna dobie zaszkodzić i de facto trudniej sobie te kilka witamin (juz nie przesadzajmy z ta odzywczoscia) dostarczyć, a jesli nie to i tak jest to tak samo łatwe na diecie roślinnej 🙂
    No i mięso tez jest wątpliwej jakości, zwierzęta zjadają wątpliwej jakości pasze, juz chyba wole pierwsze ogniwo łańcucha i nie narażać sue na skutki biomagnigikacji 😉

    Polubienie

    1. Powtórzę się ale znów – dieta wege nie będzie możliwa w zimniejszych klimatach. No chyba że ważniejsza jest niż lokalne i świeże jedzenie. Inaczej – nic z tego. Natury się nie oszuka. Im zimniejszy klimat – tym większe zapotrzebowanie człowieka na tłuszcze odzwierzęce.

      Polubienie

      1. Na północy (południu) i w górach tak, ale u nas jest to możliwe. Po prostu, w okresie zimowym spożywa się więcej nasion i zbóż, a człowieka odżywia prawidłowa flora bakteryjna w układzie pokarmowym.

        Polubienie

            1. Dlaczego tragicznie? Ćwierć wieku sobie jakoś z tym radzę i żyję.
              Taka ciekawostka. Chłopi z musu żyli na diecie wegetariańskiej, ponieważ mięso jedli kilka razy w roku. Całe pokolenia tak trwały. Organizm zawsze stara się dostosować, a człowiek regularnie lekceważy jego potrzeby… i tak całe życie 😉

              Polubienie

  6. Dla mnie warzywa i owoce z targu w Polsce sa wciąż dobrej jakości ale i na zachodzie mozna znaleźć zjadliwe rzeczy. Generalnie sie zgadzam (mono uprawy, zyznosc gleby, pestycydy swoją droga w naturze nie ma czegoś takiego jak szkodnik..) ale krytyka diet wegetariańskich i weganskiej (jest generalnie tylko jedna dieta weganska chyba ze bedziemy dywagowac nt miodu) troche mnie podburzyla. Ja uwazam to za najzdrowsze ale i najbardziej etyczne podejście do jedzenia. Nikt mamy mozliwosci wykarmic ludzi z polowania a wspolczesna hodowla to rods aj niewolnictwa. Nie wierze zeby mięso i produkty odzwierzece były nam potrzebne (zreszta co wierzyć, nie sa) i sama mam sie bardzo dobrze. Jestem zwolenniczka diety wysoko weglowodanowej (ale bez przesady jem ok 20% tłuszczy). Obecnie mowi sie tez ze to właśnie węglowodany (w sensie z roślin uprawnych a nie z zebranych bananów 😉 ) a nie mięso pozwoliły na gwałtowny rozwój człowieka, wzrost masy mózgu itp (jak popatrzysz na polujące plemienia gdzies w papui czy Afryce to nadal mięso stanowi skromny procent och diety). Przy czym mam partnera nie wege i wiem ze jestesmy wszyscy w rożnych miejscach naszej drogi i o ile ktos nie na mięso-obsesji i nie zawraca mi głowy to nie ma problemu 😉 ale jesli sie z czyms nie zgadzam (z krytyka mojej diety) to sie odezwę 🙂
    Btw Mi banany w Europie smakują ale awokado do karaibskiego sie nie umywa 😦 śni mi sie po nocach to wielkie pyszne awokado 😉

    Polubienie

    1. A jak długo jesteś wegetarianką czy weganką jeśli mogę spytać? Ja nie krytykuję, ja po prostu obserwuję. Moje obserwacje są takie a nie inne. Myślę że radykalizm w każdą stronę jest błędny. Dla mnie też argument klimatyczny jest nie do zbicia- północne rejony wymagają paliwa w postaci tłuszczu zwierzęcego (nie ma odpowiednika, nawet olej kokosowy, teoretycznie nasycony mocno tłuszcz – nie spełnia swojego zadania. Zresztą gdzie w zimnym klimacie kokosy:). Człowiek jest wszystkożerny i dostosowuje się do każdego klimatu na ziemi. Eskimosi, dla przykładu, jedzą prawie samo mięso. Bo po prostu nie mają roślin. Im cieplejszy klimat = więcej węglowodan i roślin. Im zimniejszy – więcej tłuszczu z mięsa.

      Polubienie

  7. Dawny urok ogródka Babci ehhh człowiek nie doceniał prostego i zdrowego wyżywienia. Tylko pamięć i zaaapach pozostały po tym. Teraz lepiej kupić jest mniejsze ilości warzyw niż tony z smarketu.
    MJT

    Polubienie

  8. Czy dzisiejsze naszprycowane antybiotykami i hormonami mięso jest zdrowsze od pryskanych warzyw i owoców to bym polemizował… obecna żywność jest tak wyjałowiona, że praktycznie większość ludzi ma jakieś braki w organizmie. Niedobór witaminy B12 czy witaminy D w równym stopniu dotyka osoby jedzące produkty pochodzenia zwierzęcego co wegetarian. Pewniejsze będzie tylko pożywienie wyhodowane we własnym ogródku 🙂

    Polubienie

  9. I tak stwierdzenie ze mieso más wiecej wartosci jest mocno przesadzone.. przeciez zwierzeta z ktorych to mieso jest robione tez jadly wlasnie te zanieczyszczone rosliny. A w cialach tych zwierzat zostaly metale ciezkie wiec i tak czlowiek jest zjada. 😯

    Polubienie

    1. Wartości to jedno, a zanieczyszczenia drugie. Ważna jest też kwestia przyswajania – odzwierzęce produkty są dla nas „łatwiejsze” (choć nie w każdej kwestii – mówię ogólnie, podsumowując całość). To, że mięso jest dziś totalną masakrą to prawda. Szeroki temat – na pewno kiedyś się za niego zabiorę 🙂

      Polubienie

  10. Mam własny ogród, niepryskany, bez żadnych nawozów. Może i marchewki nie są takie wielkie i czerwone jak sklepowe, jabłka czasem mają robale ale wiem co wcinam! Zmalego kawałka warzywniaka jest tyle jedzenia że nie nadąża się przejeść wszystkiego. Mięsa jem mało ale jak mnie ciągnie to jem bo rok byłam na diecie wegetariańskiej i było kiepsko. Warzywa, takie lekko podgotowane czy na sposob chiński troszke podsamżone są na pierwszym jednak miejscu. PYCHOTKA!!! Kupiłam w zeszlym roku tunel foliowy i naraz okazało się że foliowa odmiana długich ogórków może byc przepyszna i je się, i je… W tym roku dokupiłam drugi tunel 😀 . Ponieważ pogoda jest okropna robię właśnie plany a pierwsze pomidorki, odmian 18 (!!!) właśnie mi wzeszły.
    Pozdrawiam serdecznie! Podeślij może tu trochę karaibskiego słoneczka. Przyda się 😀
    Nadmiar warzyw i owoców mrożę 😀

    Polubienie

    1. Piękne! Też zawsze powtarzam – ludzie nie zdają siebie sprawy jak mało ziemi potrzeba by mieć naprawdę wystarczająco i jeszcze więcej jedzenia. Ponoć 12m2 wystarczy do wyżywienia „roślinnego” całej rodziny!
      Przesyłam słońce! Ale jeszcze troche i będzie wiosna 😉

      Polubienie

  11. W ramach uzupełnienia, dodam iż dzisiejsze odmiany warzyw i owoców, to nie są te same odmiany, co dawniej. I jak widać, ulepszanie natury nie do końca nam wychodzi…

    Zgodzę się również, że przechodzenie na diety roślinne bez dostępu do dobrego źródła pożywienia, jest ryzykowne.

    Opryski mogą być również naturalne. Niektóre rośliny mają silne właściwości biobójcze, a jednocześnie szybko się rozkładają (czosnek, tytoń…). Osobiście nie stosuję, bo po co zwalczać, na przykład, mszyce, kiedy wystarczy podrzucić w miejsce ich żerowania kilka biedronek? 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s