dominika czysta woda

Kim jest Jah?

Zaledwie 30 minut lotu – tyle dzieli Gwadelupę od Dominiki – przepięknej, zielonej, nadal szalenie dzikiej i w większości niedostępnej wyspy karaibskiej.

Wokół małego lotniska jest jedna wielka pustka i tylko lekko poharatana droga przerywa obraz czystego nieba i fal zatopionych w soczystej zieleni. Co kilka minut dźwięki natury przerywa ryk silników samochodów – większość to stare, pordzewiałe pick-upy. Łapiemy jednego z nich i wskakujemy na tył. Przejażdżka pod gołym niebem z panoramicznym widokiem na krajobraz i malutkie wioski, które mijamy nie może się równać z żadną, nawet najluksusowszą limuzyną…

dominika wybrzeże

Rozglądam się próbując objąć wzrokiem piękno tej wszechogarniającej zieleni gdy nagle zwalniamy na zakręcie i mój wzrok przykuwa grafitti na zaparkowanej przy drodze ciężarówce:

„Szukaj Jah, póki jeszcze można go znaleźć”

„Kto to w ogóle jest Jah?” – myślę mijając to jakże dziwne hasło – „i czemu niby niebawem ma go zabraknąć?… Nie jestem znawczynią tematu ale „Jah” kojarzy mi się z Bobem Marleyem, „jaraniem jointów” i ogólnym rasta-hipisizmem. Jakąś formą religii. A ta, z tego co mi wiadomo, ma się dobrze… Dziwne… Ale jedziemy dalej!

„Zielony” to coraz częściej tylko kolor

wodospad

Dalsza przechadzka północną, znaną jako najbardziej „zielona” częścią wyspy nie pozostawia złudzeń co do tego, że i ten kawałek ziemi dopadły już szczęki konsumpcjonizmu – widzimy pana w kombinezonie i masce, pryskającego rośliny pestycydami… Niemiły początek podróży do miejsca, które uznawane jest za najbardziej zieloną wyspę na Karaibach. No chyba, że „zielona” oznacza tu tylko kolor…

Dalej jest już tylko gorzej – malutkie miasteczka Dominiki, pomimo że momentami bardzo urokliwe, giną w gąszczu chaosu, hałasu i… śmieci. Odpady, butelki i inne plastiki są dosłownie wszędzie. I jest to dość komiczny widok, bo dosłownie co 10 metrów stoi znak: „Zakaz śmiecenia pod groźbą grzywny w wysokości 5 tyś Dolarów Karaibskich (ok. 8 tyś PLN) lub miesięcznym więzieniem”

Przykro patrzeć, jak kolejna zielona oaza ginie pod uporem Coca-Coli i chipsów (jedne z dosłownie kilkunastu produktów dostępnych tu w sklepikach). Na ulicach nie da się zjeść nic świeżego i lokalnego – nawet soki robione są z syropów… Efektów ubocznych takiego stanu rzeczy nie trzeba też długo szukać – otyłość, cukrzyca i inne choroby są tu na porządku dziennym. Przynajmniej w rejonach miast…

zatoka

Naprawdę boli oglądanie takich obrazów na tle przepięknej, dzikiej przyrody Dominiki – natura tutaj faktycznie bije na głowę inne karaibskie wyspy. Jest bezczelnie prawdziwa i nieposkromiona, potężnie górująca nad wszystkim, przerażająca i fascynująca jednocześnie… Dziewięć aktywnych wulkanów na wyspie sprawia, że z jakiej strony by na nią nie patrzeć – widoki zapierają dech w piersiach. I sprawiają, że czujemy się strasznie malutcy.

Wyspa, której nikt nie chciał

plaża dominika

Dominika ma bardzo ciekawą i nietypową historię – ze względu na swoją trudną, górzystą strukturę nigdy nie została silnie zurbanizowana, ani wykorzystana na plantacje. Nie przejmowano się też zbytnio jej losem – władcy ziemi żyli tu w strachu przed ciągle wymykającymi się im niewolnikami – którzy tworzyli swoje dzikie plemiona ukryte daleko w górach. Wizja buntu tychże musiała im nieźle spędzać sen z powiek.

Po wschodniej części wyspy do dziś żyją potomkowie Karibów – pierwszych dzikich Indian zamieszkujących te tereny. Zachowali oni swoje tradycje i mają nawet do swojej dyspozycji sporą część lądu – uznawaną za ich niepodległe terytorium.

palmy

Ostatecznie Dominika, podobnie jak Św. Łucja uzyskała niepodległość pod koniec lat 80-tych. Od tamtej pory bardzo mozolnie rozwija się tu turystyka – bo Dominika to przede wszystkim dzikie, trudno dostępne, schowane głęboko w górach skarby w postaci bajecznie pięknych wodospadów, gorących jezior i pamiątek po burzliwej historii wyspy. To właśnie tu nakręcono masę scen z „Piratów z Karaibów”. To nie jest typowa hotelowa wyspa z białym piaskiem i palmami. To miejsce, które przyciąga tylko prawdziwych podróżników – a Ci, bardziej niż luksusowy hotel cenią darmową noc pod gwiazdami…

Człowiek, który odnalazł Jah

statek

Ponad godzina trudnego szlaku dzieli Dominikanina o wdzięcznym imieniu „Jabłek” (fr./kr. „Pomme”) od cywilizacji. Od prawie 40-stu lat mieszka na schowanej w lesie tropikalnym równinie, w malutkim drewnianym domku. Ma tu wszystko, czego mu trzeba – niekończące się plantacje, ciszę, spokój i przepastną wiedzę na temat natury. Jabłek za pomocą samych roślin potrafi uśmieżyć migreny, bóle stawów czy żołądka. Ani on, ani jego rodzina nigdy nie potrzebowali lekarza. Sekrety natury przekazały mu matka i babka, a on przekazuje je swoim dzieciom.

Tu, gdzie mieszka nie ma dróg, elektryczności, wody, telefonu ani internetu. A jednak Jabłek żyje tu bez problemu od kilku dekad. Jak to możliwe? „Ludzie liczą dni i lata, ale ja codziennie czuję się tak, jakbym budził się tu i widział to wszystko po raz pierwszy. Każdy dzień jest inny. Każdego odkrywam coś nowego. Nie czuję upływu czasu – wręcz przeciwnie, codziennie mam wrażenie, że dopiero co się tu znalazłem”.

dzika dominika

Jabłek uprawia wszystko, co tylko wpadnie mu w ręce. Jego ogrody są przepastne i zachwycające. Wybudował nawet system nawadniania, który pozwolił mu stworzyć rodzaj bagna dla niektórych roślin. Na jego plantacjach rosną imponujące ilości lokalnych warzyw i owoców, ale także takie rzeczy jak np. śródziemnomorskie figi. Jabłek sam stworzył sobie nawet rodzaj paliwa drzewnego do gotowania…

Takich ludzi jak Jabłek jest na wyspie zapewne bardzo wielu. Jednak schowani głęboko w dzikiej tropikalnej dżungli, żyją z dala od miasteczkowego zgiełku, chaosu i od pogoni za pieniądzem. Jabłek ze smutkiem mówi o młodej generacji Dominikańczyków: „Młodym uprawa roślin kojarzy się z biedą. Uważają, że to praca dla biednych, domena niewolników. Wolą jeść paczkowane rzeczy ze sklepu, bo myślą, że wówczas są częścią rozwiniętego zachodniego świata. Wielu z nich jest otyłych i cierpi na wiele chorób – ale mimo to nie przestają tak jeść i żyć. Myślę, że to paczkowane jedzenie jest uzależniające, bo przecież z jakiego innego powodu ktokolwiek robiłby sobie coś takiego?„.

A czego szukamy my?

dominika wulkan

Ciężko się nie zgodzić i nie zastanowić, kto tak naprawdę jest współczesnym niewolnikiem – młodzi, harujący ciężko na puszkę kurczaka czy uprawiający w spokoju swój kawałek ziemi Jabłek, który dodaje: „Mam prostą filozofię życia – jem tylko to, co sam wyhoduję, a wszystko co zjem – wyhodowuję na nowo. Jeśli ktoś uważa, że to nie jest odpowiednie podejście do życia i natury, to nie jestem zainteresowany jego wizją świata”. 

Wiem, co teraz myślisz. Że to zbyt radykalne, że Ty nigdy nie mógłbyś, że to za trudne i że takie życie musi być ciężkie, nudne, straszne… Że każdy marzy o możliwościach, rozwoju, itd… Że bez pieniędzy nie da się nic osiągnąć…

morze

Ale to nie Jabłek szuka elementów życia zachodniego świata. Od prawie 40 lat nie ruszył się ze swojej ziemi. Nie pożąda nowego samochodu czy lepszego mieszkania. On i jego rodzina są szczęśliwi na swoim malutkim kawałku tej wyspy. Niczego im nie potrzeba. Niczym nie dałoby się ich przekupić. Nic nie mąci ich życia…

To do Jabłka i jego ogrodu schodzą się pielgrzymki turystów, rolników, a nawet pracowników firm farmaceutycznych. To oni chcą go poznać, dowiedzieć się czegoś o jego życiu, o roślinach, jakie hoduje, o tym, jak można żyć prościej i szczęśliwiej. To świat zachodni szuka jego, a nie odwrotnie…

zachód słońca morze

Co tłumaczy napis na ciężarówce, który tak przykuł moją uwagę. Może Jah nie jest zwykłym Bogiem? Może Jah to po prostu natura? Matka Ziemia? W swoim nienaruszonym, czystym, zielonym stanie? Taka, której coraz mniej… Od której uciekliśmy, zwiedzeni błyskotkami nowoczesności? O której niemalże zapomnieliśmy? I której zaczęliśmy się bać…
Szukaj Jah, póki jeszcze można go znaleźć. Bo gdy go całkiem wyprzedamy i zorientujemy się, że pieniędzy nie da się jeść, będzie już za późno…

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

8 myśli nt. „Kim jest Jah?”

  1. Słowa z ciężarówki są bardzo aktualne , jest to cytat z księgi Izajasza 55:6 „Szukajcie Jah, dopóki można go znaleźć. Wzywajcie go, dopóki jest blisko. 7 Niech niegodziwiec porzuci swą drogę,a krzywdziciel — swe myśli; i niech się nawróci do Jehowy, który się nad nim zmiłuje,oraz do naszego Boga, gdyż hojnie przebaczy.”
    Z Biblii dowiadujemy się, że Bóg powierzył człowiekowi zarządzanie Ziemią (Rodzaju 1:28; 2:15). Aby jednak zachować na niej równowagę ekologiczną, ludzie musieliby mieć do zleconego im zadania odpowiednie nastawienie. Naprawdę musieliby kochać swój ziemski dom i chcieć utrzymać go w doskonałym stanie. Ale człowiek został obdarzony wolną wolą, toteż istniało prawdopodobieństwo, że nie zechce właściwie gospodarować Ziemią i jej zasobami. Tak też się stało. Rezultaty niedbałości i chciwości człowieka są tragiczne.
    Wymienić można kilka takich problemów. 1) Trzebienie lasów zmniejsza absorpcję dwutlenku węgla z atmosfery, co z kolei może wywoływać anomalie pogodowe. 2) Nadmierne używanie pestycydów niszczy owady, które odgrywają nieocenioną rolę w różnych ekosystemach, chociażby przez to, że zapylają rośliny uprawne. 3) Zanieczyszczenie mórz i rzek oraz intensywne połowy drastycznie zmniejszyły populację ryb. 4) Chciwe eksploatowanie surowców naturalnych pozbawia tych zasobów przyszłe pokolenia i jak się uważa, przyśpiesza globalne ocieplenie. Na dowód tego niektórzy ekolodzy powołują się na zjawisko topnienia lodowców oraz odrywania się od lądolodu gigantycznych brył — zarówno w Arktyce, jak i na Antarktydzie.
    Wzrastająca liczba klęsk żywiołowych może skłonić kogoś do wniosku, że nasza planeta broni się za pomocą kataklizmów. Bóg oddał nam ją w darmową dzierżawę (Rodzaju 1:26-29). Jednak obecna sytuacja na świecie pokazuje, że wielu ludzi nie dba o nasz piękny ziemski dom. Są pochłonięci spełnianiem samolubnych pragnień. Okazali się złymi dzierżawcami, którzy — jak przepowiedziano w Księdze Objawienia 11:18 — „rujnują ziemię”.
    Z proroctw biblijnych wynika, że wszechmocny Bóg Jehowa, Stwórca procesów podtrzymujących życie, postanowił „wyeksmitować” złych lokatorów (Sofoniasza 1:14;Objawienie 19:11-15). On nie dopuści, by ludzie zrujnowali Ziemię — zaingeruje szybciej, niż się spodziewamy (Mateusza 24:44)*. Tylko Jehowa może uratować naszą planetę. Dlatego szukajmy Jah póki można go znaleźć.

    Lubię to

  2. Jesli chodzi o smieci to jest tez opcja , ze je zawiewa (o ile to gdzies przy plazy)- tak było tam, gdzie ja mieszkałam. Oczywiscie ludzie tez śmiecili na potegę i mi niestety karaiby kojarzą sie ze śmieciami i beznadziejna gospodarka odpadami ale tutaj duzo zależy od wyspy.
    Bardzo chciałam jechac na dominike, ale niestety finanse mi nie pozwoliły. Po tym co napisałaś mam mieszane uczucia choc zdecydowanie chciałabym tego raju jednak jeszcze doświadczyć.
    Jak jest na Gwadelupie?

    Poznałam tez paru takich panów Jablkow i bardzo to było pozytywne! Jeden pan miał panele słoneczne, swoje sady nawadnial deszczówka, miał własne zwierzęta i ziemie (imo zwierzęta by mogły sobie wolno biegać, jestem zwolenniczka diety roślinnej ale przynajmniej nie jadł kurczaków importowanych z USA), prądu produkował tyle zeby mu radio grało:) na jego plantacje chodziłam z wycieczkami szkolnymi ogladac rośliny 🙂
    Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Dokładnie, Dominika ma kiepską relacje cena-jakość. W porównaniu z sąsiednią Św. Łucją wypada kiepsko – na Św. Łucji mamy podobne krajobrazy + naprawdę piękne plaże, 2x niższe ceny i dobre restauracje, etc – ogólnie lepiej rozwiniętą bazę hotelową i turystyczną. Ale jeśli ktoś chce „dziczy” to zdecydowanie Dominika jest dobrą lokalizacją.

      Co do śmieci – jedynym faktycznym rozwiązaniem wg mnie jest po prostu ich nie produkowanie. Na Dominice przeraża ilość plastiku – jest wszędzie. W dodatku również w formie największej katastrofy – styropianu…

      Lubię to

  3. Tak sobie Ciebie czytam i czytam. I tak mi jest miło że są ludzie którzy odkrywają Świat :). Że można odkryć sens i radość życia którego tak nam tutaj w Polsce brakuje. Tak, mieszkam tutaj ale co jakiś czas lecę gdzieś w slońce doładować akumulatory. A teraz zaczynam poważnie myśleć o Gwadelupie 🙂 To nie tylko Twoje ” Życie pod palmami” mnie do tego namawia, to również mój ukochany serial ” Smierć pod palmami ” 😀 czyli angielski ” Death in Paradise „. Taka fajna zbitka tytułów 😀
    Zaczynam powoli przekonywać do tego moją Lepszą Połowę. Tylko mu muszę znaleźć tzw. atrakcje do zwiedzania bo to człowiek czynu i plaża pod palmami znudzi go po dwóch godzinach. A przecieztak miło czasem tylko BYĆ 😀
    Pozdrawiam serdecznie! Marta

    Lubię to

  4. Inspirujące. Chociaż mało kto chciałby całe życie spędzić w jednym, choćby najbardziej urokliwym miejscu. Ciekawość świata popycha nas, żeby zobaczyć, co jest za następnym wzgórzem…

    Przyczepię się do jednego zdania, które brzmieć powinno:
    „Przykro patrzeć, jak kolejna zielona oaza ginie pod naporem Coca-Coli i chipsów „. Niby nic, ale tak jest poprawniej. 😉

    Lubię to

    1. Też tak kiedyś myślałam. Ale odkąd jestem na Karaibach zupełnie zmieniło się moje myślenie. Nadal uwielbiam podróże, ale podchodzę do nich dziś zupełnie inaczej. Więc myślę, że jak się znajdzie taki swój kąt – to i parę km kwadratowych wystarczy na „podróże”.

      Lubię to

      1. Ja mam dokładnie na odwrót. „Moje” miejsce zmieniło się tak bardzo, że coraz mniej chcę tu być. A zmiany wszędzie są nieuniknione…

        Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s