plaża palmy

Jak zaoszczędzić 10000 rocznie?

Ostatnio kupiłam mojemu chłopakowi na urodziny wycieczkę na sąsiednią wyspę karaibską – zieloną i tradycyjną Dominikę. Zapłaciłam za przelot, nieco droższą niż hotele „eco-lodge” i dość kosztowny tam samochód. Gdy to wszystko podliczyłam okazało się, że… na ten raptem 3-dniowy pobyt przeznaczyłam prawie 700€…

Troche mnie to przeraziło… Co się stało? Czy przestałam odpowiednio oszczędzać? Czy miłość mnie zaślepiła i wydałam pieniądze, których nie powinnam?

Sprawdzając moje konta okazało się, że jednak nie. A gdy przeanalizowałam moje wydatki z zeszłego roku, okazało się, że oszczędzam dużo więcej niż kiedyś. I faktycznie – przez ostatnie miesiące pomimo sporych wydatków (na remont mieszkania i naprawę samochodu) moje finanse są w lepszej formie niż kiedykolwiek. Skłoniło mnie to do rozmyślań – jak dużo oszczędzam, dzięki stylowi życia, jaki prowadzę? Podliczyłam więc roczne koszty mojej „codzienności” i porównałam z tym, co płaciłam za „żywot” kiedyś – wynik wbił mnie w fotel!

UWAGA! W tym zestawieniu nie wymieniam wielu rzeczy (benzyna/bilety, rachunki) – bo nie zmieniły się dla mnie ich koszty. Wymieniam tylko te elementy codzienności, w których na przestrzeni lat przeprowadziłam zmiany:

Jedzenie

jedzenie

Raz na dwa tygodnie jeżdzę do lokalnego BIOgrodu, czyli całkowicie naturalnego ogrodu prowadzonego przez pasjonatów po drugiej części wyspy. Za ok. 10€ można tam nakupić masę wspaniałych sezonowych warzyw i owoców (prosto z drzewa!). Takie zakupy starczają mi spokojnie na te 2 tygodnie, część nawet zamrażam. Dodatkowo raz w tygodniu zaopatruję się w świeże owoce za ok. 10€ i 2 razy w miesiącu w mięso i sery za ok. 20€. Raz na miesiąc robię zakupy w dyskoncie BIO (makarony, ryż, jaja, mleko na kefir, etc) – za ok 50-70€. Całość – ok. 150€ (600zł) na miesiąc.

Raz w tygodniu spotykam się z kimś na lunch w przerwie od pracy lub wychodzimy ze znajomymi do restauracji. Średni koszt to ok. 15€. Czyli ok. 60€ (250zł) w miesiącu.

Z pieniędzy przeznaczonych na „żywot” opłacam też kartę do telefonu – 15€ (60zł) na miesiąc.

Razem daje to kwotę ok. 225€ (900zł) na miesiąc… Nieźle, jak na osobę o bardzo zdrowej i „BIO” diecie… Dla porównania w Berlinie, bardzo tanim mieście, jedząc podobnie wydawałam co najmniej 500€ (2000zł) miesięcznie. Dziś po prostu unikam supermarketów jak ognia, zaopatrzam się w nich tylko 1-2 razy w miesiącu i tylko w rzeczy, których z jakiś powodów nie znajduję gdzieś indziej (np. mąka, ryże, sery, etc).

Gdybym tak jak większość ludzi zakupy robiła wyłącznie w sklepach BIO i supermarketach, jadła produkty paczkowane i lunche w knajpach zamiast samemu gotować, wyniosłoby mnie to co najmniej 100€ na tydzień + 15€ x 5dni pracy. Razem – 700€! I tyle faktycznie większość ludzi tu wydaje (choć znam wiele takich co wydają ponad 1000€! I uważają, że tyle kosztuje „życie”…). I pewne narzekałabym jakie to „życie na Karaibach jest drogie”. Nie jest, okazuje się, że jest dużo tańsze!

Całkowite oszczędności w ciągu roku: ok. 5500 € (ok. 22 tyś zł)!!!


Środki czystości

klamerki

Jedna litrowa butelka zwykłego octu starcza mi na ok. 3 miesiące sprzątania. To koszt tylko 3€ rocznie (jedna kosztuje niecałe 1€). Do tego mydło naturalne w płynie – używam jako środek myjący, płyn do prania, płyn do naczyń (jest naprawdę wszechstronne) – również 3 butelki litrowe na rok – całość ok. 40€. Do tego soda oczyszczona 2x1kg na rok oraz nieco boraksu (do rur i na owady) – razem ok. 7€. To wszystko, czego potrzeba by utrzymać dom w całkowitej czystości! (Artykuł na ten temat już niebawem). Razem – ok. 50€ (200zł) rocznie.

Gdybym nadal kupowała te wszystkie drogie, toksyczne i zbędne środki, które wciskają nam reklamy („potrzebujesz innego produktu do innej powierzchni”, „najnowszych kostek do zmywarki”, „nowego płynu do prania”, etc) wydawałabym – jak kiedyś w Berlinie – co najmniej 150€ (600zł) w rok (same kostki do zmywarki kosztowały 20€ za paczkę – jak dziś myślę, że się na to nabierałam to mi słabo :-))…

Całkowite oszczędności w ciągu roku: ok. 100€ (ok. 400 zł)


Kosmetyki

mydło

Raz na rok kupuję litrowy słoik oleju kokosowego, którego używam również do gotowania, ale wliczę go w koszty tutaj. Wystarcza na wykonywanie past do zębów, dezodorantu i jako olejek do opalania. (Więcej o jego wspaniałym i wszechstronnym zastosowaniu możecie przeczytać tutaj). Koszt takiego oleju to ok. 12€ (50zł). Dodatkowo sama robię dezodoranty, pasty, itd – więcej na ten temat poczytasz w tym artykule.

  • soda oczyszczona (policzona już wyżej),
  • węglan wapnia do pasty do zębów – pół kilo to koszt ok. 2,5€ (10zł),
  • olejki (miętowy do pasty, z trawy cytrynowej na komary) – ok. 4szt. na rok, łączny koszt ok. 20€ (80zł).
  • nici do zębów nie liczę, bo jedna jedwabna za 8zł starcza na lata więc są to naprawdę grosze…
  • mydło: na rok starczają mi 2 duże kostki lokalnego czarnego mydła z neem – koszt ok. 12€ (50zł) oraz mydło w płynie (policzone wyżej).
  • nie liczę produktów do odżywki bo kupuję je w dyskoncie BIO więc są w kosztach jedzenia
  • 3 sztuki bambusowych eko-szczoteczek – łączny koszt 12€ (ok. 50zł)
  • makijaż – dzięki pigmentom mineralnym, o których dopiero co pisałam, to koszt tylko ok. 5zł miesięcznie…

Całkowite wydatki na rok za kosmetyki wynoszą więc tylko ok. 60€!

A teraz wyobraźmy sobie, że zaopatrzam się w te rzeczy w supermarketach:
  • szczoteczki do zębów – miałam elektryczną, więc policzę koszt zestawu samych 4 wymiennych końcówek – ok. 32€ (130zł)
  • pasty do zębów – ok. 2,5€ za tubkę czyli ok 5€ (20zł) za 2 tubki na rok
  • nici do zębów – co najmniej 2 op. na rok – ok. 5€ (20zł)
  • dezodorant – ok. 4€ za sztukę (w Polsce dużo taniej), czyli 8€ (32zł) za 2 sztuki na rok
  • żel pod prysznic – co najmniej 1 małe opakowanie na miesiąc, zawsze kupowałam olejki myjące za ponad 2€, razem 24€ (95zł) na rok
  • szampon – 3€, również co najmniej jeden na miesiąc – razem 36€ (150zł) na rok
  • odżywka – używałam tzw. maski mlecznej – 2 duże opakowania kosztowały ok. 12€ (50zł) na rok.
  • specjalne pianki myjące do twarzy, itp – co najmniej 10€, 4 sztuki w roku – razem 40€
  • makijaż: 4 tusze do rzęs (ok. 60€), cień mineralny (ok. 10€), podkład mineralny, 3 sztuki (ok. 30€), razem 100€ na rok…

Całość – ok. 300€ (1200 zł) w rok!

Całkowite oszczędności w ciągu roku: 240€ (ok. 1000 zł)


Ubrania

zakupy

Dwa razy na rok wymieniam kilka rzeczy w mojej mieszczącej się do jednej walizki garderobie. Koszt – ok. 200€. Kiedyś chodziłam na zakupy co najmniej raz na miesiąc wydając bez problemu po 50-100€, czyli ok. 900€ rocznie.

Całkowite oszczędności w ciągu roku: 700€ (ok. 2800 zł)


Mieszkanie

stół krzesła plaża

Gdy przeprowadziłam się do Berlina przez dwa lata wynajmowałam pokój zamiast całego mieszkania (choć „było mnie stać”). Biorąc pod uwagę ówczesne ceny oszczędzałam co najmniej 200€ na każdym miesiącu. Łącznie zaoszczędziłam więc ok. 5000€ (ok. 20 tyś. zł!) w ciągu 2 lat!.

Dziś dzielę mały apartament z chłopakiem, co w porównaniu z cenami kawalerek generuje oszczędności rzędu co najmniej 300€  (ok. 1200zł) miesięcznie. (Gdybym nie mieszkała z nim zapewne wynajmowałabym pokój w willi z innymi młodymi ludźmi oszczędzając podobnie). I pomyśleć, że kiedyś myślałam, że potrzebowałam wielkiego apartamentu, a moja garderoba zajmowała… cały pokój…

Całkowite oszczędności w ciągu roku: 3600€ (ok. 15 tyś zł)


paddle boarding
Jak widać „Życie bez Strat” to nie tylko gigantyczne oszczędności czasu – to również finansowa rewolucja. Powyższe wyliczenia i tak nie uwzględniają całej masy pierdół, które kiedyś kupowałam zachęcona reklamami. Pierdół, których nigdy nie używałam i które tylko zagracały mi życie. Które ostatecznie i tak kończyły w koszu (a razem z nimi moje pieniądze). Podliczając całość:

Rocznie na Życiu bez Strat oszczędzam ponad 10 tysięcy Euro (40 tyś zł)!!!

I to właśnie dzięki temu mam pieniądze m.in. na 2-3 porządne, kilkutygodniowe wakacje w roku. Dzięki temu nie muszę harować po 8 godzin dzień w dzień. I zamartwiać się czy starczy mi na to i na tamto – wręcz przeciwnie, dzięki dodatkowemu systemowi oszczędzania mogę budować swoją niezależność finansową, a za 10 lat przejść na emeryturę. 

widok morze

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się aż tak wysokiej kwoty. Z drugiej strony – patrząc ile wydaję na ciągłe wycieczki weekendowe, podróże, itd. – ta kwota wydaje się mieć sens (na same bilety lotnicze wydaję co najmniej 3 tyś Euro w roku). Dosadnie widać też, że największe oszczędności to lokalne, naturalne jedzenie, składające się z dużej ilości warzyw, które zawsze są najtańsze.

Na koniec chcę jeszcze podkreślić, że pomimo, że te kwoty podaję tu jako „oszczędności” – w rzeczywistości są to pieniądze, które wydaję na podróże i marzenia (np. na ten wypad na Dominikę, który sprezentowałam właśnie chłopakowi). Kiedyś, tak jak większość, myślałam, że takie życie wymaga gór pieniędzy. Dziś wiem, że wymaga tylko i wyłącznie trochę ciekawości, uporu i podstaw matematyki.

A jak wyglądają Wasze finanse? Czy kiedykolwiek liczyliście ile wydajecie na życie? Czy szukaliście alternatyw dla supermarketów, mieszkania, itd?

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

29 myśli nt. „Jak zaoszczędzić 10000 rocznie?”

  1. Bardzo fajny artykuł i przemyślane działania z Twojej strony. Oczywiście ma to sens, gdy Twoje zarobki są nadal na takim samym lub podobnym poziomie. Jeśli zarabiasz powiedzmy 10.000 PLN mniej rocznie i oszczędzasz o tyle samo mniej to tak naprawdę nic nie zaoszczędzasz w sensie dosłownym. Z kolei zmiana otoczenia, wyjazd na tak piękną wyspę, spędzanie czasu i życia w sposób jaki sobie wymarzyłaś nie da się porównać z żadną oszczędnością.

    Lubię to

      1. Nieruchomości , giełda (akcje dywidendowe) , lokaty , fundusze inwestycyjne , biznes który sam działa ( zatrudniamy menager zamiast siebie )
        /Pozdrawiam

        Lubię to

  2. Zazdroszczę możliwości kupowania lokalnego jedzenia za grosze. W Warszawie kupowanie zdrowych /ekologicznych warzyw to koszt (minimum!) dwukrotnie większy w porównaniu do żywności hipermarketowej/dyskontowej… próbowałam wdrożyć eko jedzenie ale niestety rachunki zmusiły mnie do zrezygnowania z tego typu żywności.

    Lubię to

    1. Certyfikowana BIO będzie kosztować więcej bo certyfikaty kosztują. Warto szukać rolników, których uprawy znamy – wtedy mamy jedzenie za grosze.

      Staje się to niestety coraz trudniejsze w miastach, nikomu nie chce się jeździć poza i kontrolować skąd pochodzi jedzenie. Ale to znów wybór każdego z nas – życie w miastach to życie w więzieniu. Nie bez powodu każdy kogo stać wyprowadza się zwykle poza nie.

      Lubię to

  3. Dopiero co trafiłęm na twojego bloga a jestem nim zachwycony:)
    Bardzo fajnie napisałaś o oszczędzaniu w kuchni i łazience, jednak z gotowaniem to wyższa nauka jazdy heh. Ja jako facet potrafię jedynie usmażyć jajecznicę albo schabowego a do bardziej wyszukanych dan z warzyw jednak nie mam zdolnosci:( może przydał by się jakiś artykuł dotyczący stricte tego jak gotujesz co gotujesz z czego gotujesz itp:)
    jakie są mniej więcej dokłądne koszta tygodniowe itp, p jak wyglada twoja oszczedna dieta:)

    Lubię to

    1. OK, no tak prosicie o te przepisy, że chyba zacznę 😀 Ale od razu powiem – że ja nie potrafię gotować też. Rzecz w tym, że z dobrych, naturalnych składników nie trzeba przyrządzać niewiadomo czego. A wszelka wiedza nt. przygotowywania danych warzyw, mięs itd jest w internecie. Wystarczy wyobraźnia, którą własne gotowanie i eksperymentowanie w kuchni pięknie rozwija.

      Większość moich posiłków tak właśnie powstaje – intuicyjnie. Ostatnio makaron ryżowy (z ryżu pół-białego) penne wymieszałam na patelni z sosem pomidorowym własnej roboty, jajkiem, serem kozim. Wymieszane tworzy przepyszne danie. Pietruszka suszona na wierzch i już mamy pełnowartościowy posiłek. To naprawdę jest proste.

      Oczywiście próbując samemu nie zawsze nam się uda, ale na błędach się człek uczy, więc nie da się inaczej :).

      Obiecuję, że parę moich sekretów „Gotowania bez Strat” opiszę już niebawem.

      Lubię to

  4. Ja też ciągle słyszę „skąd ty masz pieniądze na podróże?” a odkąd wdrażam życiowy minimalizm, oszczędności robią się same 🙂 Ciuchów nie kupuję, wyjście do galerii to dla mnie największa kara. Jeśli już czegoś potrzebuję to idę poszperać w ciuchlandzie 😉 regularnie robię czystki w szafie, odsprzedaję na allegro, gotuję sobie zamiast chodzić na lunch’e do pracy itp. To się sprowadza nawet do prostej kawy. Kawa w Warszawie kosztuje 8 zł. jak podliczyłam ile mnie to wynosi miesięcznie, kupiłam kubek termiczny i kawę parzę w domu 🙂 Dzięki oszczędnościom, w poprzednim roku udało mi się być we Włoszech, na Malcie, w Norwegii na trekkingu i w Hiszpanii 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Tak, wszystko pieknie, tylko zeby oszczedzac 40000 rocznie najpierw trzeba tyle zarobic. A nie – zarobic trzeba wiecej zeby tyle oszczedzic…..

    Lubię to

    1. Artykułu nie należy traktować jako wyznacznik zer tylko jako schemat. Pokazuję w nim na przykładzie swoich finansów jak wielki wpływ mogą mieć proste zmiany na nasze życie. Jeśli zamiast 10 tyś Euro zaoszczędzisz 10 tyś złotych, to źle?

      Lubię to

  6. Bardzo cenne zestawienie 🙂 od kilku już lat z moim Partnerem wdrażamy zmiane stylu życia z ” mieć” na ” być”.
    Idzie nam coraz lepiej.
    Z ksmetykami mam bardzo podobnie, porównanie sprzed 4 lat i dziś dziwi nawet mnie 🙂
    Moja garderoba zmniejszyła się o kilkaset procent, nie przesadzam, odkąd postawiłam na prostotę a nie podążanie za kolejnym wystawowym hitem… 😉
    I tak dzięki jeszcze kliku decyzjom zbliżamy się do naszej pierwszej podróży na Karaiby 🙂 Ta jeszcze będzie taka rozeznaniowa 🙂 jednak myśl o przeprowadzce jest coraz odważniejsza.
    Jestem francusko języczna więc wybór jest oczywisty 😉
    Informacje na Twoim blogu są bezcenne , dziękujemy 🙂
    Pozdrawiamy z zielonej wyspy

    Lubię to

  7. Nie wiem nawet od czego zacząć, tydzień mnie nie było, a tu tyle naprodukowanych artykułów! 😀

    Świetne zestawienie. Ja od roku spisuje swoje wydatki i na początku byłam przerażona ile pieniędzy wyrzucam na rzeczy, które nie mają żadnego znaczenia. W tej kwestii wiele nauczył mnie pewien człowiek, którego już nie ma w moim życiu, ale staram się patrzeć na świat trochę jego oczami 🙂 macie bardzo podobne spojrzenie i styl, jeśli chodzi o „życie bez strat”. Jednak teraz stosuje technikę czyszczenia, bezlitosnie rozprawiam się z rzeczami, które kiedyś miały się przydać itd. 🙂 co do oszczędzania to narazie najwięcej oszczędzam gotując w domu.

    Czy Twój chłopak też prowadzi taki styl życia, jak Ty?

    Lubię to

    1. Wiem, przepraszam, ostatnio mam wenę i tyle pomysłów, że powstał istny „bombardierung” artykułami 😀

      Mój chłopak żyje podobnie, aczkolwiek w wielu kwestiach nie do końca – ale każdy żyje jak uważa i ja nikogo nie zmuszam 🙂 Uważam że każdy powinien do swoich wniosków dojść sam.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie przepraszaj, tylko produkuj dalej 🙂 Twoje artykuły są bardzo wartościowe i uniwersalne, można czytać na wyrywki i się inspirować 🙂 z Twoim potencjałem i silnym charakterem mogłabyś prowadzić szkolenia:) albo być nauczycielką! Wykladowczynia 🙂 działać na większą skale :))

        Lubię to

      1. no jasne, kazdy ma wybor 🙂
        próbowałam kiedyś zrobic tabletki z sody oczyszczonej, ale nie zdaly egzaminu.
        Dobrze zrozumiałam, że to mydło do wszystkiego robisz np. z aleppo?

        Lubię to

  8. Świetny artykuł, przede wszystkim bardzo przydatny dla tych wszystkich, którzy próbują zacząć oszczędzać tylko nie wiedzą jak się do tego zabrać 🙂

    Lubię to

  9. Super wpis. Lubię takie zestawienia.

    Ja w Polsce spędzam około 250 dni i wydaję w tym czasie około 10000 zł co daje 40 zł na dzień. Wychodzi mniej więcej 20 zł dziennie na jedzenie, 10 zł na rachunki, 10 zł komunikacja+rozrywka+inne zakupy.

    Wyjazdy to pozostała cześć roku i tu wychodzi średnia 200 zł na dzień. Mocno podbijają tą średnią ceny lotów (przy 2-3 tygodniowym wyjeździe koszt lotów to około 2000 zł). Rozbijając każdy dzień na składowe wychodzi 100 zł lot, 30 zł nocleg, 20 zł przejazdy, 40 zł jedzenie, 10 zł inne koszty (np. wizy, bilety wstępu).

    Myślę, że przy długiej podróży jestem wstanie zejść z kosztami do 100 zł za dzień, a przy mieszkaniu w tanim kraju do 2000 zł na miesiąc. Więc bycie rentierem jest już blisko. 🙂

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s