Jak przestać kupować? Czy można uwolnić się z zakupoholizmu?

Zwiększ jakość, zmniejsz ilość i voila! Jesteś „slow”. Kupuj rozważnie, kupuj eko, kupuj ze stylem, kupuj sezonowo…

Slow fashion z hukiem weszło na salony. Teraz już nie jest „cool” być jak szafiarka. Szafiarki są „passe”. Teraz trzeba być minimalistycznym, mieć mało i najlepiej szaro, czarno lub buro. Koniecznie chociaż kilka drogich marek, ale nie po to, by „szpanować”. Więc nie standardowy model Luis Vitton, tylko jakiś mniej znany, nierozpoznawalny. A jego nazwę podajemy tylko po to, by pokazać jakość, a nie się chwalić, że nas stać. Dlatego koniecznie dodajemy, że kupiliśmy w TK Maxxie, albo lumpeksie. Takie zakupy są teraz na czasie…

Jak mamy taki zestaw to możemy się mianować wolnymi – jesteśmy mądrzejsi, jesteśmy rozsądniejsi. Nie dajemy się omamić. Świadomie decydujemy o naszej garderobie i naszym życiu. Nie jesteśmy już ofiarami mody…

Czyli właściwie ofiarami czego? Co nas tak naprawdę różni od tych, którzy kupują dużo, szybko i często? Tych od znienawidzonego fast-fashion? Tym, że jesteśmy modni wydając mniej? Wybierając lepiej? Zmieniając garderobę co lata, a nie raz na miesiąc? Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw zrozumieć czym tak naprawdę jest moda.

Moda nie jest sztuką

moda

Większość osób postrzega modę jako rodzaj sztuki, wyrażania siebie: „Moda to moja pasja”, „Pasjonuję się modą” – takie wypowiedzi widać i słychać dziś wszędzie. Moda zdominowała damski świat, a męski też już się pod nią powoli ugina.

Znacie jakąś celebrytkę, albo celebrytę, którzy nie otarli się o modę? Którzy nie mają kolekcji sygnowanej swoim nazwiskiem, linii kosmetyków czy choćby perfum? Każdy chce dziś być częścią tego świata. A mniej bogatym i mniej znanym pozostają blogi modowe, które wyrastają jak grzyby po deszczu. Bo każdy chce wyrażać siebie. A wyrażanie siebie to przecież sztuka?

sukienka

Nie. To nie jest sztuka. Jest gigantyczna różnica, między uzdolnionym artystą, który z doskonale znanych mu materiałów potrafi wykreować coś niesamowitego, pięknego, coś co zapiera dech w piersiach i czego jeszcze nie widzieliśmy, a celebrytką, która potrafi tylko dobrać sandałki do koloru sukienki czy blogerką modową, której największym osiągnięciem jest wylansowanie koronek jako trendu tygodnia…

Sztuka to tak naprawdę pojęcie nigdy do końca nie określone. Zdefiniować je próbowało wielu, ale nadal jego znaczenie pozostaje bardzo płynne. Ale mamy coś takiego jak dziedziny sztuki – i moda nigdy nie była i nigdy nie będzie jedną z nich. Bo sztuką jest tworzenie, rzemiosło, praca z materiałem, makijażem, itp. – ale nigdy moda sama w sobie.

Moda nie jest kulturą

kobieta moda

OK, ale mamy przecież „świat mody”. Może więc moda jest kulturą? Wytworem człowieka o jakimś znaczeniu dla ludzkości?

Nie, moda nie jest też żadną kulturą. Kultura jest również pojęciem ciężkim do zdefiniowania, ale określa pewne wspólne zachowania i działania konkretnych grup ludzi. Rock&Roll jest kulturą. Chrześcijaństwo jest kulturą. „Hipisism” jest kulturą. Moda nie jest kulturą i nie może nią być. Bo przecież moda to nie zachowanie, ani żadne konkretne działanie ludzi. Pojęcie „świat mody” również jest ułudą. Nie ma żadnego świata mody. Tak samo jak nie ma świata architektury. Są architekci, jest architektura i są jej użytkownicy. Tak samo są projektanci, jest moda i są jej użytkownicy.

No więc czym do cholery jest ta moda?

reklamy

Reklamowaniem. Moda jest reklamowaniem. Ciuchów. Torebek. Pasków. Czapek. Kubków, stołów i gaci. Słowem – wszystkiego, co możesz kupić… Tym i tylko tym. Żadną misją, sztuką, ani ruchem społecznym. Więc dlaczego na to nie wpadłeś?

Bo nie masz na to wpaść. Bo masz myśleć, że jest inaczej. Że moda to coś wzniosłego. Dostępnego dla lepszych, bogatszych, piękniejszych, mądrzejszych, bardziej świadomych siebie czy świata… Masz myśleć, że to sztuka, sposób na wyrażanie siebie, nieodłączna część szczęścia i wolności… Bo tylko wtedy kupisz. I tylko wtedy będziesz skłonny zapłacić więcej. Tylko wtedy się ugniesz pod ciężarem presji.

Moda nie jest żadną sztuką. Nie jest nawet kulturą. Moda to reklamowanie. A reklamowanie to pieniądze. I za każdym razem, gdy jej ulegasz – Twoje pieniądze trafiają do czyjejś kieszeni.

Co zabiera nas znów do początku tego artykułu: „Kupuj rozważnie, kupuj eko, kupuj ze stylem, kupuj sezonowo…” – ale nadaj kupuj. Bądź. Żyj w rytmie „slow”!

Slow-fashion to nadal moda. To nadal reklamowanie. Wpływanie na Ciebie, byś wyciągnął kolejną złotówkę z kieszeni. Być może ta idea była szczytna i miała sens u swoich początków, ale teraz, gdy zaczęto ją wykorzystywać do załatania powstałej luki na rynku, nie różni się zbytnio od samej fast-fashion. To nadal jest reklamowanie.

Więc jak się przed tym bronić?

victorias secret reklama

Idealnie byłoby żyć w świecie bez reklam. Gdzie zamiast nakazujących haseł: „Bądź”, „Kup”, „Zrób” istniałyby tylko opinie użytkowników danych produktów czy marek. Ale to utopia. Jedyne co możemy zrobić, to odmówić. I użyć swojej wyobraźni.

Przecież to logiczne, że im bardziej coś musi być reklamowane, tym gorszej jest jakości. Dobre, porządne i piękne rzeczy bronią się same. I same się sprzedają. Są ponadczasowe, nie potrzebują być trendem. Wystarczy zastosować tą prostą metodę – gdy widzisz jakąś reklamę, zastanów się, dlaczego ten produkt jej wymaga. Czy rozważałbyś jego kupno, gdyby nie ona? Czy naprawdę potrzebujesz czerwonego szalika tej jesieni? Nowego ekspresu do kawy? Różowych szpilek? Czy musisz być jak Kasia Tusk? Czy jakaś inna modelka blogowa? Czy musisz być „slow”?…

To nie jest proste i uświadomienie sobie gigantycznego wpływu, jaki mają na nas reklamy oraz nasze środowisko zajmuje trochę czasu. Ale jak zawsze – najtrudniejszy jest pierwszy krok. Więc gdy następnym razem, oglądając piękny obrazek czy film poczujesz tę ogarniającą chęć do posiadania danej rzeczy – zadaj sobie pytanie: „Czy na pewno tego potrzebuję? Czy tylko chcę to mieć?… I bądź ze sobą szczery – garnitur od Armaniego nie sprawi, że nagle zaczniesz wyglądać jak ten model z okładki. Kolczyki z Apartu nie sprawią, że Twoja twarz będzie nagle piękna jak twarz Anji Rubik. Torebka od Gucciego nie zmieni Cię nagle w bogacza… Ale posiadanie kilku jakościowych rzeczy w stylu minimalistycznym niekoniecznie zrobi z Ciebie też od razu minimalistę. Bycie świadomym, wolnym i pewnym swoich wyborów nie jest w ogóle uzależnione od ciuchów! To stan umysłu, a nie sama ilość i jakość rzeczy w szafie.

plaża

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

14 myśli nt. „Jak przestać kupować? Czy można uwolnić się z zakupoholizmu?”

  1. „najlepiej szaro, czarno lub buro. Koniecznie chociaż kilka drogich marek” Nie wiem, skąd pomysł, że slow fashion polega na braku kolorowych ubrań. Ani jaki ma związek slow fashion z drogimi markami – znaczy, jeśli slow fashionistkę stać i uważa, że takie ubranie jest ładne, dobrej jakości, to pewnie sobie kupi, ale przymusu nie ma. Niezrozumienie pojęcia slow fashion.
    „Moda zdominowała damski świat, a męski też już się pod nią powoli ugina.” Było wręcz odwrotnie. Moda zaczęła się od mody męskiej, a do nas to dopiero przeszło. Historia nauczycielką życia 🙂
    Co do tego, czy moda jest sztuką – jest, ale w wydaniu projektanckim, a nie blogerki, które jedynie łączy elementy. Zresztą, w takim wydaniu też może być sztuką, dadaizm pokazuje. Znowu, historia nauczycielką życia.
    „ale nadaj kupuj. Bądź. Żyj w rytmie „slow”!” Czyli slow fashion jest złe, bo ma związek z kupowaniem ubrań (nie tylko z tym, ale…)? To zróbmy wersję 2 – bądź slow, nie kupuj ubrań! …Tylko nie każdy umie i ma czas szyć. A wcześniej i tak musiałby kupić materiał, ewentualnie mieć czas zasadzić len i zająć się wszystkim.
    „Gdzie zamiast nakazujących haseł: „Bądź”, „Kup”, „Zrób” istniałyby tylko opinie użytkowników danych produktów czy marek. Ale to utopia. (…) Czy musisz być jak Kasia Tusk? Czy jakaś inna modelka blogowa? Czy musisz być „slow”?…
    Duża część blogerek nie zarabia na swoich wpisach, więc akurat ich sprawy to opinie użytkowników. Zatem żyjemy częściowo w twojej utopii.

    Polubienie

    1. „Niezrozumienie pojęcia slow fashion.” – właśnie o to mi chodzi. Slow Fashion tak jak napisałam było może sensowne w założeniach, ale dziś robi się z tego kolejną „modę”. Wystarczy popatrzeć na blogi „w rytmie slow”. O tym jest ten wpis. O chłonięciu kolejnego trendu bez nawet chwili zastanowienia.

      Polubienie

  2. Hmmm… Z tym się nie zgodzę, ze „moda nie jest sztuką”. Wiele projektantów mogłoby się naprawdę za te słowa obrazić. I mieliby racje. Ale ja nie myślę tu o fakcie, czy groszki są teraz trendi czy nie. Tu chodzi o coś zupełnie innego. Czym w takim razie jest wiele ubrań haute couture?? One są często nawet na granicy malarstwa, rzeźby, instalacji. Wiele z nich nie nadaje się do chodzenia nawet na przyjecia. Powstają – właśnie tak – jako rodzaj dzieła sztuki. Moda też sama w sobie nie jest kulturą, ale zapewne bardo silnym jej elementem, mówiącym naprawdę wiele o danych czasach. Dla nas teraz to takie niby nic, ale kiedyś było to rewolucją, moment kiedy kobieta pierwszy raz włożyła spodnie, kiedy na plaży pojawiło się bikini, nawet zwykłe teraz, kiedyć „coś” upięcie włosów w koński ogon. Zwykłe rzemiosło samo w sobie też sztuką nie bedzie. Obraz, rzeźba, architektura też szutuką być nie muszą, jeśli są zwykłe, powszednie. Zwykła uliczna moda, to też nic nadzwyczajnego. Ale jeśli coś jest : innowacyjne, na nowo wyraża czyjąś wizję świata, zmienia, pokazuje coś zupełnie inaczej, wywołuje emocje, powoduje jakiś przełom, uświadaima coś, to jest to sztuka. A te kryteria może, ale nie musi spełniać moda.
    Tutaj taki pierwszy lepszy przykład:
    http://www.bemodels.pl/artykuly/zobacz/2239/arkadius-kontrowersyjny-projektant/strona/2

    Pozdrawiam Kasia gorrrąco z Grecji:DD

    Polubienie

    1. Dokładnie. Zaznaczyłam to w artykule. Moda jako pojęcie ogólne nie ogranicza się jednak tylko do tego, co opisałaś – gdyby tak było, to owszem, byłaby sztuką. Ale w takiej formie jaką obrała dziś – nie jest.

      Polubienie

      1. Hej! Kasia, z góry przepraszam, że może tak dewaguje, ale poprostu zainteresował mnie ten temat:DD Chodzi mi o to, że ta modą, o której piszesz, nigdy nie będzie pretendowała do pojęcia „sztuki”, bo to moda codzienna, coś zupełnie takiego zwykłego.
        Też zgodzę się z tym, że te wszystkie trendy – to jest taka manipulacja wielkich firm, żeby kupować, kuuupować i raz jeszcze kupoooować! Takie ubrania nawet nie powinny być trwałe. Jak się zniszczą to i lepiej – można kupić nowe. Ale w „slow fashon” raczej nie widzę takiego zamysłu by wydawąć pieniądze- bo to raczej przeszkadza znanym markom – kupuje się mniej…
        Jakiś czas temu słuchałam w radiu wywiad z rękawicznikiem z Wawy. Mężczyzna od lat zajmuje się robieniem ręcznym rekawiczek szytych na miarę. Takie rękawiczki to podobno coś niesamitego. Jedna para kosztuje ok. 200 zł. Jest jeszcze tylko dosłownie kilka osób, które w Pl coś takiego robi. Ten rękawicznik powiedział coś takiego:” Klienci marudzą tylko na jedną sprawę w moich rękawiczkach… Nie da się ich zniszczyć, żeby za trochę kupić sobie nowy model”. Myślę, że w tych słowach jest sedno dzisiejszych zwariowanych czasów…
        Pozdrawiam Cię gorrrąco z Gr!
        PS. Udało mi się znaleźć pewien grecki serial – napisze na prive:DD

        Polubienie

        1. Piękne!!! Dokładnie tak jest – „sztuka” – rzemiosło wymiera. Wystarczy porównać np. „rozwinięte” Niemcy a Polskę. Niemcy nie mają NIC i nie potrafią NIC. Oni są więźniami systemu, jaki sobie zbudowali. Jak Niemiec turysta jedzie np. do włoch to kupuje jak szalony różne rzeczy, np. chińskie sztuczne skóry najtragiczniejszej jakości i myśli, że to „prawdziwa włoska skóra”… Przykro patrzeć, widziałam to wielokrotnie na własne oczy.

          Polska jeszcze ma wiele talentów. I przykre, że tak goni za tym zachodem, zamiast skupić się na tym co potrafi najlepiej – byciem najlepszą z kultur Słowiańskich o niesamowitych zdolnościach i tradycji 😀 Moglibyśmy na tym zarabiać, i to niemało. Jedyne czego nam brakuje to silnego kopa dla małych przedsiębiorców, żeby taki Pan rekawicznik zaczął zarabiać jak mistrz dzieł i to samo „buciarz” czy krawiec. Bo umieć zrobić coś pięknego to jest właśnie sztuka. Jesteśmy na dobrej drodze, Kukiz i jego kompania przejmują stery i naprawdę chcą coś zmieniać, wiec mamy pierwszy raz w historii Polski coś, co może na zawsze odmienić jej losy. Ja trzymam kciuki! Obyśmy za 10 lat mogli powiedzieć: ta rozwinięta (już bez cudzysłowiu) Polska i te zacofane Niemcy 🙂

          Polubienie

          1. Haha, naiwna ta wiara w Kukiza…jak widać nic się nie zmienia, a jest tylko gorzej. Na szczęście przedsiębiorczość nie ma nic wspólnego, z tym, kto akurat pociąga za sznurki. To odwaga by pracować na swoim, umiejętność doskonalenia i sprzedania własnych umiejętności. Chęć do tego by codziennie ciężko pracować na własną markę, własny mały biznes. Moda to z jednej strony wielka manipulacja i zmuszanie ludzi do kupna niepotrzebnych rzeczy. Z drugiej – ogromne pole do wyrażenia siebie, do tworzenia, bardzo istotny element kultury (wiadomo, że nie kultura sama w sobie…). Te elementy wg mnie umniejszyłaś w swoim poście. Teraz na szczęście widać akurat odwrót sytuacji – jest wielka moda na rękodzieło, rzeczy dobrej jakości…całe szczęście, że ludzie to kupują bo są to rzeczy ręcznie robione, niejednokrotnie z pasji. Grunt, ż e nie w fabryce w Chinach.

            Polubienie

  3. Chcesz coś, bo uważasz, że to jest potrzebne? To zrób listę tego, co mieć „musisz” i wróć do niej po kilku dniach, a jeszcze lepiej po kilku tygodniach.
    Ja tak robię i po ponownym przeglądnięciu listy bardzo często zastanawiam się, po jaką cholerę mam to kupować? A przecież było mi to takie „potrzebne”, kiedy pisałem listę… 🙂

    Polubienie

    1. Ja mam podobny sposób – jak mnie coś „złapie” na wystawie, w sklepie, etc. – oglądam, ale nigdy nie kupuję od razu. Wychodzę, spaceruję, mówię sobie że „wrócę później”. W 99% przypadków po paru minutach kompletnie zapominam o czymś, co jeszcze przed chwilą było mi tak „niezbędne, że muszę to mieć!”… 😀

      Polubienie

      1. To nawet lepsza metoda 🙂
        Przy czym ja, większość zakupów dokonuję przez internet, ponieważ dzięki temu szybko potrafię dotrzeć do informacji na temat danego produktu, no i szukam, kiedy mam czas i ochotę na to. Dlatego zapisuję. Potem do listy wracam lub znajduję ją zupełnie przypadkiem i nawet nie pamiętam, kiedy sporządzałem. Jestem słabym klientem, mało kupuję 😀

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s