Jak realizować marzenia? Nawet nie mając pieniędzy?

Większość osób, na pytanie o to, dlaczego nie realizują marzeń odpowie: „Bo mnie nie stać”. Na wyjazd, na samochód, na sprzęt, na kurs, na…

Alan Watts mówił, że jeśli Twoim jedynym celem w życiu są pieniądze to jesteś głupi. Bo spędzasz całe swoje dnie robiąc coś, czego nie lubisz, po to by… żyć tak dalej i dalej robić to, tego nie lubisz… 

Jeśli myślisz, że pieniądze są potrzebne do realizacji marzeń to się bardzo grubo mylisz. Tak, pieniądze bywają niezbędne, ale są tylko i wyłącznie jednym z elementów składowych. Mogą, ale nie muszą być częścią planu… 

Jeśli przykładowo – jesteś fryzjerem i codziennie, strzygąc klientów marzysz o posiadaniu własnego studia fryzjerskiego – to potrzebujesz dużo więcej niż samych pieniędzy na start. Załóżmy że twoim marzeniem jest stworzenie pierwszego studia „eko”, w którym używa się naturalnych kosmetyków, unika plastiku, ucięte włosy kompostuje lub oddaje producentom peruk dla chorych na raka… Taki „eko-fryz”.

Czy same pieniądze wystarczą? Absolutnie nie!

zachód słońca

Musisz zrobić rozeznanie na rynku, znaleźć dobrą lokalizację, odpowiedni lokal do wynajęcia, odpowiednich wspólników i pracownikow, którzy podzielą Twoja pasję. Musisz zorganizować odpowiednie produkty, zastanowić się jak rozreklamować swoja markę wśród klientów i opracować przynajmniej wstępna strategie na rok, dwa, trzy…

Jasne, można rzec, że pracując na etacie nie ma się kiedy o tym myśleć. Ale nie oszukuj się – gdy coś faktycznie jest Twoim marzeniem – nie przestajesz o tym myśleć. I poświęcisz każdą wolną chwilę, nawet jeśli będzie to tylko 15 minut dziennie. I jeśli faktycznie pasjonujesz się jakimś tematem – to prędzej czy później dokładnie go poznasz i dowiesz się o nim wszystkiego.

Jeśli, jak w przykładzie powyżej, Twoim marzeniem jest „eko-fryz” to codziennie czytasz, edukujesz się i próbujesz nowych rzeczy w tych dziedzinach. Szukasz rozwiązań. Poznajesz ludzi. Testujesz produkty. Bo Cię to jara i nikt nie musi Cię do tego zmuszać ani Ci za to płacić. Wręcz przeciwnie – Ty sam jeszcze zapłacisz za możliwość obcowania z tym tematem. To właśnie jest pasja. To to uczucie, które sprawia, że wybierzesz jeden wyjazd na spotkanie „Ekologicznie zakręconych fryzjerów” zamiast 10 biletów do kina na najnowsze hity. To dla tej pasji, tego marzenia porzucisz możliwość awansu, ukochane miasto, a może nawet i osobę…

drzewo

możliwe, że miną lata nim uzbierasz odpowiednią ilość informacji na temat prowadzenia studia fryzjerskiego, zdobywania klienta, strategii marketingowych, praw podatkowych i możliwości finansowania firmy oraz kredytów… Być może obejrzysz setki lokali, nawet nie mając na nie ani grosza – tylko po to, by na chwilę wyobrazić sobie jak wyglądałoby w nich Twoje studio, przy okazji zaznajamiając się z rynkiem najmu… Być może wydasz tysiące złotych na przetestowanie naturalnych produktów i sprawdzenie alternatywnych sposobów na farbowanie i układanie fryzur, bo będzie Ci się zwyczajnie chciało, bo będzie to najciekawsze zajęcie, jakie możesz sobie wyobrazić…

I w końcu – będziesz miał wszystko, czego Ci potrzeba. I bardzo możliwe, że wśród tych elementów składowych nie będzie nawet grosza Twoich oszczędności!

Bo, na przykład, Twoja pasja i wiedza zachwyci innego fryzjera,, który zdecyduje się skredytować inwestycję w zamian za udziały. A może znajdziesz sposób na zdobycie środków z Unii. Albo przekonasz swoim błyskotliwym biznesplanem jakiegoś inwestora, który postanowi zaryzykować swoimi pieniędzmi…

Są miliony sposobów na realizację marzeń. Część z nich wymaga większych pieniędzy, część mniejszych, a część żadnych. Ale każdy wymaga pasji, zaangażowania, wytrwałości i najważniejszego:

DZIAŁANIA

surfer

Wiem co teraz myślisz: „Za mało się staram”, „Nigdy nie spróbowałem, więc pewnie tak naprawdę wcale nie chcę spełniać mojego marzenia”, itd…

Oczywiście jest taka możliwość – niektóre marzenia pozostają na zawsze tylko marzeniami. Niektóre się przedawniają. Ale zdecydowana większość osób – i mówię to tylko i wyłącznie z własnej obserwacji – nigdy nie podejmuje większych kroków, bo są demotywowani. Przez swoje otoczenie, przez najbliższych, przez państwo… Bo za każdym razem, gdy próbują, słyszą „Nie da się”, „Jesteś głupi”, „Zejdź na Ziemię”, „Nigdy Ci się nie uda”… Albo właśnie: „A skąd weźmiesz na to wszystko pieniądze?”

Takie rzeczy, wysłuchiwane od dziecka zakorzeniają się w naszych umysłach. I za każdym razem, gdy poniesie nas pasja, gdy pojawi się ciekawość, motywacja, gdy zabłyśnie nam iskierka w oku – te słowa powracają… I skutecznie depczą nasz zapał.

„Jeśli masz marzenie, musisz je chronić. Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić, więc mówią, że ty też nie możesz.”

Chris Gardner, „W pogoni za szczęściem”

Pozwól, że Ci coś zdradzę – gdy zaczynałam tego bloga nigdy nie pomyślałabym, że jestem w stanie pisać. To miał być foto-blog z pięknymi widokami i tyle. Ale bardzo szybko okazało się, że nie tylko potrafię coś naskrobać i ma to sens – okazało się, że ludzie tego potrzebują. W szkole nigdy nie szły mi wypracowania. Całe życie myślałam, że nie tylko nie potrafię, ale nawet, że nie lubię pisać. Wmówiono mi, że się nie nadaję. Że są lepsi… Gdybym nigdy nie spróbowała – to dziś nie czytałbyś tego artykułu.

Daj się ponieść

surfer

Widziałeś kiedyś profesjonalnych surferów? Jak majestatycznie ślizgają się na tych przepięknych, turkusowych falach? Niczym Jezus, stąpający po wodzie – jakby urodzili się w takiej scenerii? To „ich świat”. Robią to co kochają i robią to cholernie dobrze. 

Ale każdy z tych surferów zaczynał od tego samego – próbując „złapać” swoją falę. I mimo, że wygląda to tak pięknie i prosto – surfing to jeden z najtrudniejszych sportów. Samo utrzymanie równowagi na desce wymaga wielu godzin treningu… i setek upadków.

Teraz wyobraź sobie, że jesteś takim początkującym surferem. Spodobał Ci się ten sport. Zobaczyłeś jak robią to inni i zachciałeś być jak oni. Siedzisz na desce i czekasz na wysoką falę. A gdy ona nadchodzi, ludzie stojący na brzegu krzyczą „nie uda Ci się!”… Więc rezygnujesz. Nadchodzi następna fala i ludzie znów krzyczą „nie dasz rady!”… I znów się poddajesz.  I tak z każdą kolejną falą… Jak myślisz, kiedy zostaniesz profesjonalnym surferem?

surfer upadek

A teraz wyobraź sobie, że pomimo tych okrzyków ruszasz i łapiesz pierwszą falę. Próbujesz stanąć na desce i przez chwilę czujesz ten błogi stan, gdy niesie Cię siła wody. A potem upadasz. Bo musisz upaść. Musisz się pomylić. Musisz popełnić błędy. Ale to bez znaczenia. Teraz, gdy poczułeś to uniesienie – pomimo porażki masz ochotę na więcej. Więc wracasz i bierzesz kolejną falę. I kolejną.

Wkrótce udaje Ci się utrzymać na desce coraz dłużej – i coraz dłużej trwa to cudowne uczucie surfowania. Głosy ludzi na brzegu przestają mieć znaczenie – przecież oni nawet nie zamoczą nóg, nigdy nie zrozumieją, co to znaczy dać się ponieść fali…

Im dłużej próbujesz, tym więcej pozytywnych emocji wyzwala Twoje marzenie. To jest jak perpetuum mobile – raz wprawione w ruch toczy się samo i ciągle przyśpiesza. Upadki – porażki nie mają już znaczenia, bo wiesz, że za chwilę nadejdzie kolejna fala, kolejna możliwość by spróbować… I by znowu poczuć tą radość, te emocje, które daje samo dążenie do celu. I z każdą falą inspiracji, emocji, zainteresowania i motywacji, której dajesz się ponieść jesteś coraz bliżej realizacji swojego marzenia. Niezależnie od tego, ile razy przy tym upadniesz.

Po prostu zrób to

fale

Na koniec pozwól, że zdradzę Ci jeszcze jedną, cholernie ważną rzecz – te ostatnie akapity przyszły mi do głowy w trakcie prysznica. Więc piszę je, owinięta w ręcznik z kapiącą z głowy pianą… Mój chłopak śmieje się ze mnie, bo wybiegłam z łazienki jakbym zobaczyła ducha. Mogłabym, widząc to, zrezygnować. Poczekać, ubrać się i wtedy usiąść do pisania.

Ale zbyt dobrze wiem, że jeśli nie napiszę tego teraz, pod wpływem emocji i motywacji – to za parę minut te emocje opadną i o tym zapomnę. I, być może, ten tekst nigdy nie powstanie. Tak jak cała masa innych, które odłożyłam „na później”, bo coś stanęło na drodze…

Kiedy wpada Ci do głowy jakiś pomysł, jeśli coś Cię zainteresuje, jeśli poczujesz tą motywację, by rzucić wszystko i biec robić coś, tu i teraz – to to jest właśnie ta pasja, te emocje, których potrzebujesz, by pchnąć swoje marzenie na dobre tory. To jest ta energia, która powinna napędzać Twoje życie. To jest jedna z tych niewielu rzeczy, które dają prawdziwe i długotrwałe szczęście.

A gdy pojawi się w Twojej głowie czerwona lampka z hasłem „brak pieniędzy” – pamiętaj, że jest to tylko głos tamtych ludzi, co stoją na brzegu. Tych, którzy nigdy nawet nie zamoczą stóp. Tych, którzy nigdy nie zrozumieją Twojej pasji. I nigdy nie pojmą, dlaczego siedzisz na tej desce, pośrodku zimnej wody, wyczekując kolejnej fali… Oni nie mają możliwości dać się ponieść marzeniom. A Twoja fala właśnie nadpływa. Co zrobisz?

fala

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

6 myśli nt. „Jak realizować marzenia? Nawet nie mając pieniędzy?”

  1. Jeszcze kiedyś pisałaś, że praca zgodna z pasją nie jest dobra, bo często kończy się pracoholizmem, a najważniejszym jest to co po pracy robisz.
    A artykuł ten rozpoczynasz od akapitu o realizacji i satysfacji zawodowej – otwarcia wymarzonego salonu…
    Pytam, bo może po prostu nie rozumiem przesłania…

    Lubię to

    1. Jedno nie wyklucza drugiego. Ja jestem najlepszym przykładem – pracuję jako architekt, ale już nie ślepo i w nadmiarze – praca jest tylko pracą. To, że ktoś zostanie eko-fryzjerem nie sprawia automatycznie, że zostanie też pracoholikiem (jeśli mądrze podejdzie do tematu). Ja pisałam o tym, że ludzie, których praca jest jednocześnie ich pasją mają większą skłonność do pracoholizmu (bo nie potrafią wyznaczyć limitów, gdzie kończy się praca, a zaczyna zabawa, hobby- pasja). Tylko tyle 🙂

      Lubię to

  2. Dokładnie tak! Zgadzam się i podpisuję pod tym wpisem wszystkim, czym mam 🙂 chociaż założę się, że 70% czytających powie: to tylko teoria, łatwo jej mówić itd… i wrócą do swojego życia, które nie przynosi im żadnej satysfakcji. Ale chwała tym, którzy chcą, i ta chęć jest silniejsza niż wszystko, co mówi rodzina, co mówią normy społeczne, i takim osobom ten wpis jest teraz potrzebny (jeszcze bardziej niż ewentualne pieniądze) 🙂 bo dodaje odwagi, wiary i inspiracji! Haha, ja jestem taką osobą 🙂 bo zaczęłam coś zmieniać już kilka miesięcy temu (o czym Ci już pisałam pod różnymi notkami:P), ale wciąż brakuje mi tego rozpędu 🙂 może po prostu zbieram siły do walki, bo później nie będzie już kiedy 🙂

    Lubię to

    1. Dokładnie tak – i o tym myślałam. Ten, kto nie ma pasji, kto po prostu żyje z dnia na dzień – nie ma tego motoru. Ale są osoby, które go mają, ale są zatrzymywane przez otoczenie. Szczególnie w Polsce, gdzie marudzenie i szykanowanie ludzi sukcesu jest szczególnie rozpowszechnione. Cieszę się, że działa!

      Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s