plaża fale

Czy warto wybaczać? Jak konstruktywnie podejść do rozbitych relacji

Ciągle słyszę, że gdy ktoś Cię w jakiś sposób obrazi, zrani, etc. – powinieneś mu wybaczyć. Ostatnio wschodnie filozofie doprowadziły to wręcz do absurdu – „Wybaczaj innym, bo trzymając urazę szkodzisz samemu sobie”. Czy aby na pewno?

Wybaczanie jest jak wojna – przegrywają wszyscy

plaża

Jeśli stawiasz siebie w pozycji osoby, która wybacza – to automatycznie, nieświadomie – stawiasz osobę, która Cię skrzywdziła w pozycji tego „złego”, tego, który zrobił źle. Możliwość wybaczenia daje wrażenie posiadania kontroli, daje wrażenie bycia lepszym, silniejszym – często słyszymy określenie „miłosierny”, które jest zakorzenione w naszej kulturze.

I takie właśnie podejście rodzi silne patologie. Po pierwsze dlatego, że pozycja raniącego czy zranionego nie robi automatycznie z nikogo lepszego czy gorszego człowieka. Po drugie – dlatego, że wybaczanie samo w sobie nie rozwiązuje żadnych problemów. Wręcz przeciwnie – w 99% przypadków rodzi tylko kolejne, nowe.

Ci, którzy głoszą, że należy wybaczać zawsze mówią, że jest to konieczne, by poczuć „wewnętrzny spokój” i by móc się od danego incydentu mentalnie uwolnić. Bzdury nad bzdurami!

plaża

Takie założenie już samo w sobie jest patologiczne, bo sugeruje, że masz stuprocentowy wpływ na to, co czujesz, na swoje emocje. W dodatku – co jeśli faktycznie wybaczysz i nie poczujesz się lepiej? Czy źle wybaczyłeś? Za słabo się postarałeś? A może coś z Tobą nie tak?

Zauważyłam, że ludzie najczęściej wybaczają tylko ze względu na społeczne normy. Po to, by nie wyglądać na „niemiłosiernych”. Efekt jest zawsze ten sam – stłumione emocje szybko dają o sobie znać. Na różne sposoby, ale zawsze z silnie negatywnym skutkiem.

Bardzo łatwo zaobserwować to w związkach. Jeden partner popełnia błąd, rani. Drugi – jest załamany, ale wybacza, bo przecież „trzeba wybaczać”. Od tej pory to on jest „tym dobrym, tym miłosiernym, który wybaczył poważny błąd”, a ten pierwszy – „tym złym, który zranił, ale któremu zostało wybaczone, który dostał drugą szansę”. I wszystko jest niby w porządku. Do czasu… Gdy kolejny trudny moment pojawi się na ich drodze – ten, który wybaczył, najczęściej nieświadomie, szybko użyje tego incydentu jako argumentu w nowej kłótni…

Na pewno znacie takie przypadki. Być może nawet sami uczestniczyliście w takim scenariuszu. Fakt wybaczenia zawsze może być użyty by znów poczuć się lepszym, silniejszym. Bardzo często jest używany by potwierdzić, że to Ty masz rację, że to ty się nigdy nie mylisz, itd… I takie zachowanie rodzi kolejne i kolejne problemy, buduje napięcie, które w końcu prowadzi do całkowitego niezrozumienia i erozji relacji między dwiema osoba. Wybaczanie buduje iluzję „tego lepszego i gorszego”, która tworzy przepaść między ludźmi. Uniemożliwia konstruktywne podejście do problemów.

Wybaczenie nie naprawia błędów

pomost

Sam akt wybaczenia drugiej osobie nie rozwiązuje żadnego problemu. Bo prawdziwym problemem jest fakt, że ktoś Cię zranił. Nie da się tego cofnąć, nie da się tego zapomnieć, nie da się też tego zadośćuczynić metodą „oko za oko, ząb za ząb” – uczuć nie można zmienić poprzez cierpienie innych. Jeśli boli Cię stopa, bo ktoś Cię skaleczył – czy będzie Cię mniej bolało, jak skaleczy się też on?

Ludzie utożsamiają wybaczanie innym z byciem porządną, dobrą osobą. Jeśli jesteś dobrą osobą – to powinieneś wybaczać i koniec. Według naszej kultury – jak nie wybaczysz – nie okażesz miłosierdzia – będziesz nie tylko „zły”, ale też pozbawisz się możliwości by poczuć się lepiej. Nie naprawisz problemu. Ale jak już wspomniałam – uczuciami nie da się żonglować w ten sposób. By naprawić zaistniały problem można zrobić tylko jedno – być szczerym. Przede wszystkim z samym sobą, a idealnie – również z innymi.

plaża

Niestety, niewiele osób się na to decyduje – bo takie zachowanie wymaga odwagi. Odwagi, by przyznać to, co faktycznie czujemy. Odwagi, by pokazać swoją słabość (jeśli cierpisz przez kogoś to znaczy, że zostałeś trafiony w swoje czułe miejsce). Wymaga to także odwagi, by w odpowiedni sposób przekazać te emocje innej osobie. By zamiast oceniać, obwiniać i reagować wywołaną smutkiem i żalem agresją – dotrzeć do tego, co te zachowania powoduje – i przekazać to w spokojnym tonie, tak by druga osoba mogła to zrozumieć.

W ten sposób dajesz innym możliwość w pełni dostrzec efekty ich działań, zrehabilitować się i naprawić błąd. Tylko w takim przypadku mają oni możliwość wykazać się empatią, poczuć skruchę, prawdziwie i szczerze przeprosić, przyznać Ci rację (uwaga na osoby, które będą w takiej sytuacji mówić Ci, że „nie powinieneś” czegoś czuć! To najprawdopodobniej socjopaci). Tylko takie zachowanie z Twojej strony daje innym szansę na to, by nauczyć się na własnych błędach, wyciągnąć wnioski i być lepszymi w przyszłości.

Szczerość sprawia, że wygrywają wszyscy

marina

Ty – ponieważ Twoje emocje zostają wysłuchane, zaakceptowane i w ten sposób mogą naprawdę się uspokoić (i tylko w ten sposób można uspokoić swoje emocje!); druga osoba – ponieważ ma możliwość zrozumieć, co zrobiła źle, wyciągnąć lekcję życiową i rozwinąć przez to swoją osobowość. W ten sposób budujesz most porozumienia z innymi i silną relację, w której obie osoby są na równi, nie ma „tych złych, co zranili” i „tych dobrych, co wybaczyli”. Podarowanie drugiej osobie szczerości i szansy zrozumienia własnych błędów poprzez zrozumienie Twoich emocji jest dużo bardziej łaskawe niż wybaczanie.

Oczywiście nie zawsze druga osoba zachowa się w opisywany wyżej sposób. Część ludzi jest „emocjonalnie kulawa” i nie potrafi lub nie chce przyznać się do własnych błędów, a co dopiero na nich uczyć. Ale w takiej sytuacji tym bardziej warto być szczerym – dowiesz się wówczas, z kim masz do czynienia. I będziesz wiedzieć co dalej zrobić z taką „kulawą” znajomością.

Więc zapomnij o wybaczaniu i po prostu bądź szczery. Ze sobą i z innymi. To jedyne konstruktywne podejście do problemów i jedyny sposób, by budować swoje relacje z ludźmi. To również jedyny sposób, by pozbyć się ze swojego otoczenia osób, które Cię nie szanują i w ten sposób blokują Ci możliwość bycia prawdziwie szczęśliwym.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

53 myśli nt. „Czy warto wybaczać? Jak konstruktywnie podejść do rozbitych relacji”

  1. Czytam często Twoje wpisy i też się zastanawiałam, czy Twoje przemyślenia i życie opierają się na jakiejś religii ? Czy raczej utożsamiasz się z ateizmem ?

    Lubię to

    1. Moją religią jest brak religii 🙂 Mam w ogóle taką teorię wszechświata pewną, choć trudną do zrozumienia dla innych, ale dla mnie jedyną sensowną, w sumie powinnam o tym napisać 😀 Dzięki za pomysł! Będzie artykulik!

      Ateizm to nie ja, bliżej agnostycyzm (agnostyzm?). Nie potrzebowałam nigdy religii, ale rozumiem skąd się biorą i szanuję je, uznaję za część naszych kultur. Uwielbiam też mitologię grecką. Kiedyś bacznie studiowałam buddyzm. Można uznać że całą młodość „szukałam” swojej religii by w końcu dojść do wniosku że żadna mnie nie przekonuje.

      Lubię to

  2. To jest nie popularne co piszesz. I to jest jedna z rzeczy, ktore mi sie podobaja w tym wpisie. Pracuje jako psycholog/psychoterapeuta i powiem co mowia badania. Ano badania mowia, ze ludzie potrafia wybaczyc ale tylko w zamian za cos np. wybaczam rodzicom, bo chce miec z nimi relacje. Jest to przeszkoda, ktora sa wstanie przejsc w zamian za cos. i teraz to cos moze byc autentyczne lub i nie. Autentyczne wybaczenie dziala tylko wtedy kiedy druga strona jak to napisalas nie jest „emocjonalnie kulawa”, i odpowiednio oddaje i zadoscuczynia wyrzadzona krzywde – jezeli to jest mozliwe. Wtedy po czasie, jezeli osoba udowodni, ze zrozumiala lekcje, da sie to przejsc. Moim zdaniem rzadko. Natomiast czesciej ludzie oszukuja sie ze wybaczyli, a tak naprawde staraja sie zignorowac fakty i ciezkie wew emocje tylko po to aby zachowac wiez z ta osoba bo np. chca miec tradycyjna rodzine, nie umieja byc sami itd itd. Wtedy kreuja fantazje w glowie i racjonalizuja fakt krzywdy (a bo moze nie wiedzial/a, a moze nikt go/ja nie nauczyl inaczej) itd itd.
    Sa rzeczy niewybaczalne. Ja tez nie wybaczam.
    Pozdrawiam z Irlandii – nowa na Twoim blogu i szukam inspiracji do zmiany, ktora raz juz dokonalam, ale brakuje mi slonca 😀
    Milego tygodnia.

    Lubię to

    1. Hey! Dziękuję za ten komentarz – miło słyszeć, że specjalistka potwierdza moje obserwacje! WOW! 🙂 Świetnie podsumowałaś temat – właśnie to miałam na myśli. Prawdziwe wybaczenie jest zależne do drugiej osoby. Niestety….

      Lubię to

  3. Nie do konca zgadzam sie z artykulem. Wybaczanie a rozwiazywanie Napiec I konfliktow dwie rozne sprawy. Obejrzalam naprawde dobry film wczoraj ktory podejmowal taki temat : ‚Do you believe?’ (2015). Ma slaby marketing ale genialne przeslanie

    Lubię to

  4. Szczerość i wybaczanie nie wykluczają się, wręcz przeciwnie, mogą, a właściwie powinny iść w parze 🙂 „wybaczanie”, które przedstawiasz, to tylko jego nieudolna karykatura. Prawdziwe wybaczenie nikogo nie wywyższa ani nie poniża, ale jest pełne miłości i zrozumienia, że nie jesteśmy doskonali.
    Jeśli chodzi o uczucia, może trudno to pojąć i zrozumieć, ale sami jesteśmy za nie odpowiedzialni. Nikt inni, tylko my sami. Czy się zezłoszczę lub zdenerwuję lub też będę pełna spokoju, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Kiedy winą za nasze uczucia obciążamy innych, oddajemy im władzę panowania nad nami samymi, a to już prosta droga do konfliktów 🙂

    Lubię to

    1. I tak właśnie sądzi większość osób i wierzy w te wschodnie bajki o odpowiedzialności za uczucia. Dopóki nie zaczniesz żyć w zgodzie ze swoimi uczuciami dopóty będzie usprawiedliwiać („nikt nie jest doskonały”) i wybaczać. Uczucia są REAKCJĄ na bodźce zewnętrzne, a nie czymś co sobie wymyślamy – więc tak, inni są odpowiedzialni za nasze uczucia. Jeśli ktoś Cię pobije, to Twoją naturalną reakcją (emocją) jest lęk i agresja. Duszenie tego i wybaczanie na siłę jest katastrofalne w skutkach. Takie myślenie, jak przedstawiasz, jest jednym z powodów dla których np. maltretowane kobiety i dzieci nie bronią się tylko trwają w chorych relacjach… Przemyśl temat, to naprawdę nie jest takie proste jak chcieliby mnisi buddyjscy.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jakie emocje wzbudzi w nas dana sytuacja, zależy też od naszego nastawienia. Są dni, kiedy ‚bez kija nie podchodź’ i wszystko nas prowokuje do negatywnych reakcji, ale też są dni, kiedy nie zwracamy uwagi na głupstwa i niemal nic nie jest w stanie wytrącić nas z równowagi. Łatwo to sprawdzić. 😉

        Polubione przez 1 osoba

        1. To nie jest kwestia dnia tylko nawarstwienia emocji. To o czym mówisz to sytuacje kiedy masz rozchwiane emocje – czyli coś już jest nie „halo” – a kolejne bodźce z zewnątrz są „przeładowaniem” systemu – i system się buntuje 🙂 To jest właśnie efekt wcześniejszego hamowania emocji, itp. Bardzo destruktywne. Bajkami są też opowieści buddyjskich mnichów o całkowitym zen, etc. – każdy, absolutnie każdy z nas ma swoje limity wytrzymałości – możemy dążyć do absolutu spokoju ale nigdy go nie osiągniemy. Każdy, postawiony w odpowiedniej sytuacji i otoczeniu może się pogubić.

          Lubię to

          1. Weź sobie nie prześpij kiedyś nocy, to zobaczysz, czy też nie będziesz mieć „rozchwianych emocji” następnego dnia… 😀

            Lubię to

            1. Ale w tym przypadku nie ma żadnego „nawarstwienia emocji” itp. To jest wpływ czysto fizycznego zmęczenia, które zmienia nasze podejście do otaczającego świata i wpływa na nasze reakcje. I na ten sam bodziec, który był dla nas całkowicie neutralny, reagujemy w stanie zmęczenia zupełnie inaczej. Nie tylko zmęczenie tak wpływa.

              Lubię to

            2. Tu się nie do końca zgodzę, chociaż tak, wychodzą jakieś emocje z ukrycia, bo tracimy kontrolę. Zmęczenie powoduje, że naturalne bariery stają się słabsze i reagujemy na najmniejszy bodziec zewnętrzny. I to reagujemy nieadekwatnie, czyli zmęczenie ma wpływ na stan naszej świadomości. I jak wspominałem, nie tylko zmęczenie, ale także to, co robimy, o czym myślimy, czy nawet to, co jedliśmy, więc nasza odpowiedzialność jest całkiem spora.
              Wracając do początku, mamy wpływ na to, co czujemy, nie jesteśmy tylko robotem automatycznie reagującym na bodźce zewnętrzne. Zresztą, gdyby było inaczej, to byłoby straszne, bo można byłoby nami dowolnie manipulować, bez konieczności opracowywania długich kampanii propagandowych.

              Lubię to

              1. Popełniasz ten błąd, że nie patrzysz dalej jak samo zmęczenie. Zmęczenie nie jest problemem dla ciała – jak ciało jest zmęczona to się kładzie i śpi. Natomiast problemem są emocje, ktore wywołuje „nie mogę odpocząć, bo muszę pracować”, „nie mogę teraz pójść spać bo mam obowiązki” etc – mogą to być naprawdę różne rzeczy – sens jest ten sam – walka z samym sobą. I to wywołuje automatycznie negatywne emocje – dlatego jesteśmy podenerwowani. Ale to nadal są emocje a nie samo zmęczenie.

                Lubię to

              2. Ale to co mówisz to jest wpływ na nasze ciało, fizyczny. A emocje są wynikiem naszych myśli+bodźców z zewnątrz. Nasze myśli to nasze wspomnienia (znów emocje) itd – nasze światopoglądy itp. Więc sprawa kręci się wokół emocji, w ogóle całe życie po prostu jest emocją, jak nie masz emocji to nie żyjesz, albo inaczej – nie jesteś w stanie „czytać” życia, wegetujesz. Np ludzie w ostrej depresji wegetują, nie odczuwają. Odczują zimno, ale nie emocje z tym związaną (np. zimno mi -> tęsknię za rodzinnym ciepłym domem).

                Lubię to

            3. Teraz się nie zgodzę. 🙂
              W „niespaniu” mam praktykę i jestem w pewnym sensie do tego przyzwyczajony, więc nawet kiedy noc mija zupełnie bezproblemowo, a rano kładę się spać, to czasami w ciągu dnia niektóre moje reakcje nawet mnie zaskakują. Nie musi być po drodze żadnych negatywnych emocji, przeżyć, myśli, nic – tylko zwykłe fizyczne zmęczenie, wynikające z prostego faktu, że człowiek jest stworzeniem dziennym i lepiej regeneruje się śpiąc w nocy. Nie wytłumaczę Ci tego lepiej, bo to trzeba sprawdzić na sobie, a nie będę Cię do takiego masochizmu zachęcać. 🙂

              Lubię to

            4. Ja mówię, że reakcja na bodźce z zewnątrz nie zawsze jest taka sama, bo ma na nią wpływ wiele dodatkowych czynników. Tyle 😉

              Lubię to

          2. To nie sa bajki o calkowitym Zen, problem w tym, ze wiekszosc ludzi nie ma odpowiedniego treningu aby zachowywac sie beznamietnie i bez sumienia, ale gwarantuje, ze przy odpowiednich warunkach i powtarzalnosci sytuacji ludzie z latwoscia beda postepowac bez wiekszych emocji robiac straszne rzeczy. Ten trening w jakims sensie jest deprawacja, ktora jest jak lamanie galezi drzewa. Jesli skrzywdzisz kogos w celu jakiejs wlasnej korzysci i widzisz ze jestes bezkarna zaczynasz robic podobne rzeczy, lancuch przyczynowo skutkowy w ktorym taka osoba jest zawsze zwyciezca prowadzi ja do swoistego psychopatycznego mistrzostwa.

            Lubię to

      2. Do mnichów buddyjskich i do buddyzmu mi daleko 😉 Może nie wyjaśniłam tego zbyt dokładnie.
        Tak uczucia są reakcją na bodźce zewnętrzne, ale nadal pochodzą od nas i my mamy nad nimi kontrolę. Ta sama sytuacja jednego rozśmieszy u innego wywoła furię, a jeszcze innego zmobilizuje.
        Przedstawię to na przytoczonym przez Ciebie przykładzie. Jeśli mnie ktoś zaatakuje czy pobije, to oczywiście będę czuła lęk, być może chęć odwetu. Jest to dla mnie informacja, że stało się coś co miejsca mieć nie powinno. I teraz to ode mnie zależy co z tym zrobię. Czy dam się zastraszyć lub będę planowała zemstę (która i tak nie przyniesie ulgi), czy sięgnę po pomoc z zewnątrz i będę dążyła do ukarania osoby, która mnie skrzywdziła. Oczywistym jest też, że będę się bronić. Jeśli jednak dam się zastraszyć, to stawiam się na pozycji przegranej. Nigdzie nie napisałam, że nie mamy prawa do emocji. Emocje są nam niezbędne. Przebaczanie nie polega na wyzbyciu się emocji. Odpowiedzialność za własne emocje, a może raczej za to co z nimi robimy wciąż należy do nas.

        Lubię to

        1. Ale to tu odpisujesz już działania – które możemy kontrolować. Emocji-jako reakcji – nie. One są wynikową naszych doświadczeń i są podświadome, a to kontrolować to już naprawdę trudna sztuka i nie znam nikogo kto by to robił z pozytywnym skutkiem (za to dużo osób z bardzo negatywnym skutkiem) :). Tak więc jeśli chodzi o działania wynikowe z emocji – tak tu możemy to kontrolować ale to zależy od poziomu naszej świadomości i naszego związku z naszymi emocjami – tego jak je traktujemy. Emocje same w sobie po prostu są. Nad nimi zapanować się nie da. Da się tylko zapanować nad tym – do czego prowadza

          Lubię to

          1. Czy w takim razie nie dasz rady zapanować na złością i gniewem czy też smutkiem lub nie pohamowana radością? Tak, da się. Wtedy kiedy wiesz do jakich konsekwencji może dojść i jesteś w stanie nad sobą zapanować. Tak jak w opisanej sytuacji pobicia. To ja decyduję, czy początkowy lęk przerodzi się w nienawiść do danej osoby i innych wokół, czy może pozwoli mi się zatrzymać i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Jeśli pozwolę emocjom całkowicie kontrolować moje życie, to tak jakbym oddała innym władzę nad nim. Podsumowując, tak, emocje są reakcją na bodźce z otoczenia, ale są też one informacją o nas samych. To jakie emocje (nienawiść, lęk, zaszczucie czy też opanowanie, itp.) nastąpią później (po pierwszej informacji), zależy ode mnie.

            Lubię to

            1. Nie do końca, ale po części tak. Granica jest płynna bo emocje wywołują działanie, więc czasem trudno to rozgraniczyć (czy agresja jest emocją czy już dziłaniem?). Zgadzam się z tym co mowisz, ale wg mnie za daleko to posunęłaś – mamy wpływ tylko na część, nasze reakcje w postaci emocji będą czy nam się podoba czy nie, a to co z nimi zrobimy – tu leży nasza moc.

              Lubię to

            2. Zastanow sie jeszcze raz nad tym. Czy w ogole masz pojecie SKAD przychodza Ci do glowy nie tylko emocje ale same mysli? Nikt nie jest Panem swojego losu, mamy mozliwosc ludzic sie ze istnieje wolna wola i mozliwosc podjecia innej decyzji, ale zawsze podejmujemy ta jedna jedyna decyzje a inne nie istnieja w alternatywnej rzeczywistosci. Rzeczywistosc jest jedna, decyzje i emocje sa jedne i takie jakie byly czy zostaly podjete byly jedynymi mozliwymi w danym czasie aby moglby zaistniec. Na zasadzie klucza od zamka – w wiekszosci przypadkow zly klucz nie jest w stanie otworzyc danego zamka.

              Lubię to

          2. Sorki, że wejdę w słowo. Pojawiającej się emocji nie kontrolujemy i tu masz 100% racji, tylko czy my ją w ogóle odnotujemy albo zignorujemy, to zależy już od nas, od naszego nastawienia, o czym pisałem gdzieś powyżej. O ile przyjmiemy, że emocja jest czystą reakcją organizmu, o tyle nasza jej interpretacja podlega modyfikacji. I chyba tylko o to się spieramy?

            Lubię to

            1. I właśnie wtedy kiedy ją interpretujesz, jesteś w stanie nad nią zapanować i jeśli chcesz, to ją zmienić lub nie pozwolić żeby rządziła Twoim życiem 🙂 Dzięki Tomek 🙂

              Lubię to

              1. Tu się znów nie zgodzę. Sama interpretacja emocji nie zmienia tej emocji. Jeśli umrze Ci ktoś bliski, to co z tego, że zrozumiesz skąd i dlaczego smutek, żal, złość, etc? Rozpracowanie takich rzeczy to jest długi proces i te emocje wracają dopóki się ich nie „wygada” – w takich sytuacjach to zajmuje nawet lata. Nie ma pstryk i emocji nie ma, bo ją zrozumiałam. Dlatego mówię że ich się nie da kontrolować w 100%. Nigdy.

                Lubię to

            2. Chyba też nie tak do końca. Kiedy odbieram emocję, to jest już ona zmodyfikowana przez mój konkretny stan fizyczny, więc nawet mogę nie zauważyć, jaka ta emocja jest naprawdę. Natomiast ode mnie zależy, co z tą odebraną emocją zrobię, jak zareaguję. I chyba wokół tego krążymy? 😀

              Lubię to

            3. Nie da się nieodnotować emocji – emocje po prostu są. Można z niej tylko czerpać informacje – i jeśli ktoś to potrafi to będzie mógł do jakiegoś stopnia (też nie całkowicie) kontrolować działania jakie ta emocja wywoła.

              Lubię to

            4. Nie wiem, gdzie ta odpowiedź wyląduje, więc wszystkie uwagi umieszczam tu.
              1. Oczywiście, że można nie odnotować emocji, szczególnie jeśli bodziec jest słaby. I to nawet nie jest zaburzenie psychiczne, tylko słaba świadomość emocji.
              2. O ile emocji nie kontrolujemy, tylko je odbieramy zmodyfikowane przez nasze filtry, o tyle działania możemy kontrolować. Przynajmniej dopóki nie poniosą nas emocje… 😀
              3. Jeżeli ktoś próbuje kontrolować emocje, to sobie szykuje bardzo duże poplątanie w życiu. Kiedyś nie będzie nawet wiedzieć, co czuje.
              Ale to nie znaczy, że jesteśmy niewolnikami emocji. Coś czuję, lecz to ja decyduję, jak tą informację wykorzystam.

              Lubię to

  5. Większość z tego, co piszesz jest prawdą, ale zabrakło najważniejszej rzeczy. Nie zdefiniowałaś słowa „wybaczanie” 😛
    Bez tego, każdy zrozumie to inaczej.

    Lubię to

    1. I każdy ma prawo. Bo co to właściwie znaczy wybaczyć? Dla mnie np – to takie słowo-duch, bez znaczenia, które nie powinno tak naprawdę istnieć. Bo jeśli wybaczyć tzn. zdusić emocje, to mamy to wyrażenie na to. Jeśli to zapomnieć, to mamy słowo „zapomnieć”, itd. A jeśli wybaczyć to porozmawiać o emocjach, przez co pozwolić im wyjść na zewnątrz – to jest to uwolnienie emocji, przekazanie, rozmowa, znalezienie rozwiązania, itd. Dla mnie to słowo nie ma definicji. I nie powinno w ogóle istnieć. Ale każdy niech sobie na swój sposób interpretuje 🙂

      Lubię to

      1. Właśnie nie. Wybaczenie polega na uwolnieniu się od przywiązania do emocji, które wiążą się z konkretną sytuacją i stojącą za nią osobą. Wnioski należy wyciągnąć, sytuację, jeśli się da, wyjaśnić, pamięci stracić się nie da, ale poprzez wybaczenie, odzyskujemy spokój. I tego nie robi się na pokaz, tylko dla siebie. Wiemy, co się stało, pamiętamy, ale nie czujemy już emocji związanych z tamtym wydarzeniem, nie żyjemy przeszłością.

        Lubię to

        1. Wierz mi że jeśli przekażesz te emocje na zewnątrz, zwłaszcza w odpowiedni sposób, nie będzie potrzeby „uwalniania” się od nich. Każda forma mieszania we własnych emocjach kończy się niestety tragicznie. Czasem efekty widać dopiero po latach, jeśli nie dekadach – ale one w końcu nadejdą. Szkoda życia!

          Lubię to

          1. Napisałem tylko na czym polega przebaczenie. To nie jest „puste” słowo.
            Ty sobie radzisz z tym lepiej, więc nie potrzebujesz wracać do emocji sprzed lat. Sporo jednak ludzi ma jakieś traumy z przeszłosci i musi sobie z tym jakoś poradzić, a nie ma już komu przekazać swoich emocji. Pozostaje przyjrzenie się sytuacji i oczyszczenie jej z emocji za pomocą przebaczenia. Trzymanie się bowiem negatywnych emocji jest szkodliwe dla zdrowia i to nie tylko psychicznego.

            Lubię to

            1. To jest kolejne błędne założenie – że emocje można przekazać tylko komuś. Nie. Oczywiście to jest najprostsza i najszybsza droga, bo wówczas mamy możliwość obserwacji reakcji drugiej osoby i dodatkowo wiele pytań znajduje odpowiedzi. Ale to nie jest konieczne. Ludzie piszą wiersze, piosenki, książki, tańczą, śpiewają… wiesz do czego dążę? 🙂 Cała sztuka oparta jest przecież na… przekazywaniu swoich emocji na zewnątrz. I w taki sposób, nie włączający nawet innych osób można osiągnąć taki sam cel – to oczyszczenie z nich. Natomiast traumy, o których mówisz to są bardzo skomplikowane rzeczy bo opierają się na zakorzenionym, często paraliżującym lęku. I tu tylko metoda małych kroków, IMHO, się sprawdza – reakcją naszego ciała na traumy są ucieczki. Ale można, dając sobie dużo czasu, powoli to przezwyciężać – szukając też wewnątrz przyczyny panikowania, etc. Mi się udało bardzo wiele swoich traum w ten sposób pokonać, choć bywało bardzo, bardzo ciężko.

              Lubię to

            2. Piszesz o odreagowaniu. To nie jest to samo, co wybaczenie. 😉
              Traumy powodują nie tylko lęki, ale także poczucie zranienia, nienawiść.
              Lęki się oswaja, zranienia, i krzywdy wybacza.

              Lubię to

              1. Nie zgodzę się. Do tego potrzebna jest akcja – np. dana osoba przeprasza i czujemy, że nie powtórzy błędu, lub dana osoba olewa sprawę – w tym momencie my olewamy ją. W jednym i drugim pozbywamy się emocji związanych z wyrządzoną krzywdą – w pierwszym budując nowe zaufanie – w drugim – budując granice („nie dam Ci możliwości skrzywdzić mnie znowu – np ograniczając kontakt”). Znam osoby, które wybaczają ale emocje pozostają i one się pytają co robić. Ano – jedno z tych dwóch powyższych, czasami pierwsze rozwiązanie nie wchodzi w grę bo zwyczajnie nie umiemy już zaufać danej osobie – i to jest znak że należy coś z taką relacją zrobić.

                Lubię to

            3. Olanie kogoś nie powoduje, że znikają emocje. Jeżeli ktoś siebie okłamuje, twierdząc iż wybaczył, a trzyma nadal emocje, to nie wybaczył.
              Coś się wydarzyło, wnioski i konsekwencje trzeba wyciągnąć, żeby w przyszłości już do tego nie dopuścić (można ograniczyć kontakt, nie widzę przeciwwskazań). Emocje „trzeba” oczyścić. Ty to robisz na bieżąco, inni albo tego nie potrafią, albo potrzebują więcej czasu, by zrozumieć, a może mają jeszcze jakieś inne sposoby na radzenie sobie z emocjami.
              Dla mnie całkiem naturalnym jest, że po zdarzeniu relacje z drugą osobą już nie będą takie same, bo na jeden aspekt więcej będę zwracał uwagę.

              Lubię to

              1. Ale w takim razie czym się różni to „wybaczyć” od „zapomnieć te emocje”? 😀 To jest to, o czym pisałam – to słowo nie ma racji bytu, są inne. Niestety rozumiemy je jako „wybaczyć” czyli zmusić siebie by olać, by emocje uciekły od nas – a to jest w założeniu patologiczne, niemożliwe, emocje są i mogą odejść tylko jeśli je po peirwsze zaakceptujemy, po drugie pozwolimy im „działać” (akcja np. decyzja „nie rozmawiam więcej z tą osobą, bo ona mnie rani”) -> rozwiązanie problemu, który wzbudził emocje -> oczyszczenie z tych emocji.

                Lubię to

            4. Catherine, w ostatniej wypowiedzi przedstawiasz obraz procesu wybaczania, który jest zniekształcony, choć zgodzę się, że funkcjonuje w społeczeństwie. Piszę proces, bo wybaczenie nie jest jednorazową zachcianką, a procesem. Procesem, w którym najpierw podejmujemy decyzję, że chcemy przebaczyć, a później podejmujemy odpowiednie kroki. Kroki takie jak wyjaśnienie sytuacji, ograniczenie kontaktu czy oczyszczanie się ze złych emocji towarzyszących zranieniom. Robimy to po to, by nie ranić siebie złością, nienawiścią i żalem do drugiej osoby. Te emocje są destrukcyjne i powinny służyć jedynie jako źródło informacji, że coś jest nie tak, że z czymś się nie zgadzamy. Wybaczyć nie oznacza zapomnieć, a jedynie to, że nie jest się „więźniem” konfliktu. Wybaczamy z miłości i szacunku do siebie i innych.

              Lubię to

            5. Teraz odpowiedź ulokuje się nie tam, gdzie powinna, trudno.
              Nie znam wyrażenia „zapomnieć emocje”. Wybaczenie nie polega na zapomnieniu czegokolwiek. To jest oddzielenie emocji od wydarzenia i osoby i nieprzywiązywanie się już do tych emocji. Pamiętasz wszystko, ale już to zdarzenie nie budzi w Tobie żadnych emocji. I wobec tego, reagujesz adekwatnie, a nie poprzez pryzmat emocji zasłaniających Ci tamtą sprawę.

              Jeszcze słowo o tym, czy życie jest emocją?
              Pod warunkiem, że spokój też jest emocją, to tak. 😀

              Lubię to

  6. Wybaczyć to nie znaczy zdusić emocje, poczucie krzywdy. Wybaczyć to wyjaśnić sytuację i żyć dalej. Bez ciągłego wracania, wypominania. Wybaczyć to zrozumieć, że każdy z nas popełnia błędy. Wywyższanie się oznacza, że nie potrafimy być wyrozumiali także dla siebie.
    Tak ja to rozumiem.
    I wybaczam ☺

    Polubione przez 1 osoba

    1. A czy „wyjaśnienie” sytuacji to nie jest to co opisałam w artykule? 😀 Ja zbyt często widzę właśnie takie wybaczanie na oślep, bo tak się powinno, a nie prawdziwe rozgryzienie tematu.

      Lubię to

  7. Jest w tym artykule duzo prawdy. Zgadzam sie, ze szczerosc i powiedzenie, co nam lezy na zoladku moze zdzialac cuda i moga byc duzo lepsze niz tzw wybaczenie. Zawsze tak postepuje, poniewaz tak zostalam nauczona (studia psychologiczne). Jednak… w 90% przypadkow, napotykam na mur. Wiekszosc ludzi odboera to jako pretensje i jeszcze bardziej sie obrazaja… Oczywiscie, mozna z taka osoba zerwac znajomosc… Jednak… kto nam zostanie? Zauwazylam, ze nawet ludzie z duza swiadomoscia i inteligencja, obrazaja sie za szczerosc… Zycie z ludzmi nie jest latwe.. Ale bez nich tez 🙂 Czy masz duzo przyjaciol?

    Lubię to

    1. Żeby było śmieszniej mam kilkanaście razy więcej niż kiedy żyłam inaczej. Dziś kiedy jestem ze wszystkimi szczera, pomimo życia na małej powierzchniowo i ludnościowo wyspie – mam największa ilość przyjaciół i znajomych w całym moim życiu. I mówię tu tylko o takich „w realu”, nie liczę tych skypowo-facebookowo-whatsappowych, bo razem z nimi to już w ogóle. Owszem, ludzie się często obrażają, ale to oznacza że jeszcze nie do końca dobrze prezentujesz swoje emocje. Postaw się na ich miejscu – ja też czasem za bardzo kogoś zaatakuje, za mocno „wypluję” to co mi leży na sercu – ale to można naprawić jeśli to sobie uświadomimy i przeprosimy od razu. Najlepsze efekty są gdy dobrze się przemyśli co się chce powiedzieć i zastanowi – jak ja bym chciała być o takich uczuciach poinformowana? W jaki najlepszy sposób to przedstawić. Wiem, że to jest szalenie trudne, ale ćwiczenie czyni mistrza. To jest sztuka – umieć się „kłócić” tak, żeby to było budujące a nie dzielące.

      Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s