Jak spędzić Święta?

Te Święta będą dla mnie wybitnie wyjątkowe. Nie dlatego, że będą inne. Nie dlatego, że będą „pod palmami”. Dlatego, że po raz pierwszy – nie będą „rodzinne”.

Dopóki nie podjęłam decyzji o pozostaniu w tym roku na Karaibach nie zdawałam sobie nawet sprawy. że wszystkie moje Święta były identyczne. Kiedyś nawet przez myśl by mi nie przeszło, że można je spędzić bez rodziny. To było coś tak naturalnego i oczywistego, że robienie w te dni czegokolwiek innego niż pałaszowanie barszczu z najbliższymi wydawało się absurdem…

We Francji ponoć tylko pierwszy dzień Świąt jest dniem wolnym… Amatorzy! To, jak obchodzi się Wigilię i czas świąteczny na Karaibach opiszę na pewno w innym poście. W tym chciałabym się skupić na czymś innym – na spojrzeniu na same Święta z boku. I zrozumieniu dlaczego co roku tak samo przystrajamy choinkę, tak samo gotujemy barszcz, tak samo latamy zestresowani, żeby wszystko było na tip-top…

plaża karaiby

Tak naprawdę Święta są tylko pretekstem do spotkania rodzinnego. Religijne znaczenie tego czasu nie ma już dziś takiej mocy, jako że większość osób wyznaje dziś „Pieniądzylizm” – największą udręką przedświąteczną nie jest już nieprzypalenie barszczu tylko wybranie odpowiednio dużo, odpowiednio drogich (lub tanich) prezentów. Jeśli powiem Ci, że Święta bez nich byłyby dużo bardziej udane – pewno mi nie uwierzysz. Jest bowiem coś, dużo ważniejszego niż podarunki, ozdoby i czekoladki. Dużo ważniejszego niż nawet barszcz.

To czas jest tym, co tworzy Święta. To czas jest tym – czym tak naprawdę obdarowujemy innych. Nie tylko ten, który z nimi spędzamy. Również ten, który poświęcamy na przygotowania, na zakupy, na pracę, by zdobyć pieniądze na te zakupy…

pomost

Niby oczywiste, a jednak nie. Czas jest najważniejszym elementem Świąt. To od niego zależy, w każdym stopniu, to jak one będą wyglądały. W moim przypadku, w tym roku, ten czas poświęcam sobie. Mam Skype i telefon na kontakt z rodziną, ale największą część tych Świąt przeznaczam dla siebie. Nie „wydaję” mojego czasu na podróż do Europy. Nie „wydaję” go na odwiedziny znajomych i bliskich. W tym roku „inwestuję” mój czas w siebie.

Oznacza to dla mnie samowolne deprawowanie się z radość i tradycji spędzania Świąt z rodziną. Oznacza tęsknotę, cierpienie i silny smutek. Ale oznacza to również związany z tym wszystkim, szeroko pojęty rozwój osobisty. Oznacza możliwość zupełnie nowego spojrzenia na to, co zawsze było standardowe. Oznacza uzyskanie nowej perspektywy. Oznacza poważne przemyślenia i utwierdzenie się w przekonaniach co do tego, co tak naprawdę ma najważniejszą wartość w życiu.

Dziś rano obejrzałam prezentację Roberta Waldingera na stronie TED.com, która potwierdza to, o czym mówię od dawna. Najważniejszy element szczęśliwego życia to relacje. Relacje międzyludzkie, relacje z najbliższymi. I pewnie myślisz, że zaraz zacznę mówić tak jak wszyscy o tym, jak ważne jest spędzanie czasu z najbliższymi, jak ważna jest rodzina i jak ważny jest ten cholerny tradycyjny barszcz. Otóż nie.

Rodzina nie jest najważniejsza

skały wybrzeże

Tradycja nie jest najważniejsza. Barszcz też nie jest najważniejszy. Najważniejsze są relacje. A w nich – najważniejszy jesteś Ty.

To jak wyglądają Twoje relacje z innymi zależy przede wszystkim od Ciebie. Bo relacje są wprost proporcjonalnie zależne tylko i wyłącznie do jednego – czasu, który im poświęcamy. Ale niekiedy – odpowiednią relację z inną osobą można mieć tylko… nie poświęcając jej czasu w ogóle. Są osoby w naszym życiu, które zwyczajnie na niego nie zasługują. Jak łatwo o tym zapomnieć pod ciężarem tradycji, rodziny, bliskich, itp.

„Rodziny się nie wybiera”

wybrzeże

Prawda. Ale wybiera się relacje z tą rodziną. Masz prawo traktować innych tak jak uważasz za słuszne Ty, nie społeczeństwo. Masz prawo poświęcać swój czas tym, których sam wybierzesz, a nie tym, których wybrała dla Ciebie tradycja czy natura. Masz prawo decydować o swoim szczęściu. Masz również prawo żądać od innych, w tym najbliższych – by traktowali Cię tak, jak Ty tego chcesz.

Nie piszę tego dlatego, że mam kiepską rodzinę. Wręcz przeciwnie – nie mogę pomyśleć o ani jednej bliskiej osobie, z którą nie chciałabym teraz dzielić tego czasu. Ale co Święta słyszę od znajomych narzekanie. Widzę ich poczucie winy, widzę ich zakłopotanie. Więc powtórzę jeszcze raz – to od Ciebie zależy jak wyglądają Twoje relacje z innymi.

Więc w te Święta chcę życzyć Wam odwagi. Poświęcenia czasu sobie i spojrzeniu na to, co gryzie, denerwuje, stresuje, wszystkiemu co w jakikolwiek sposób wprowadza nieład w Twoich emocjach. Odwagi by przekazać to innym w sposób spokojny i przemyślany. Odwagi by naprawiać to, co nie działa. I również odwagi by to, czego czasem nie da się naprawić – zwyczajnie wyrzucić.

Bo co by było, gdyby były to ostatnie Twoje Święta? Czy na pewno spędziłbyś je tak jak chcesz je spędzić?

Przemyślanych Świąt!

hamak

.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

7 myśli nt. „Jak spędzić Święta?”

  1. Pewnie trudno mi będzie uniknąć pewnych ocen, ale co zrobić?.Wydaje mi się , że ta psychologia w pani wykonaniu to jest naprawdę wysokich lotów.Pewnie to jest pani przeznaczenie, chociaż nie wiem czy można na Karaibach się z tej profesji utrzymać.No i niestety wyspy to nie jest kraina wiecznej szczęśliwości gdzie żyje się bezproblemowo.Luzackie życie które jest charakterystyczne dla ludzi półkuli południowej, nie zawsze odpowiada nam ludziom północy.Za co oczywiście płacimy stresem i zawałami.Nasze miejsce na ziemii powoduje takie czy inne zachowania.Stawia pani na silny indywidualizm i rozwój osobisty i skupienie się na własnym ego, co oczywiście nie jest złe,ale gdy ma się rodzinę , a zwłaszcza dzieci, to życie wygląda trochę inaczej i do tego opieka nad rodzicami.l jeszcze niech pani namówi na przyjazd mln. rodaków z tego czy innego rejonu świata i te wszystkie raje zamienią się w wielkie śmietniska pełne chorób i problemów i gdzie pani wtedy wyjedzie?.Co nie oznacza, że panią potępiam, tylko staram się pokazać, że w każdej decyzji są rzeczy dobre i złe.Jeżeli tych dobrych jest więcej , warto podjąć ryzyko.

    Polubienie

    1. Dziękuję. Wiem co masz na myśli. Ale tak naprawdę Karaiby są tak specyficznym miejscem że odnajdą się tu tylko pewne osoby – dość mały procent. Więc nie boję się że zjawi się tu nagle tona Polaków i zrobi się „śmietnik” o którym piszesz.

      Polubienie

  2. Mniej więcej to właśnie teraz robię. I nie wiem, czy będę coś naprawiał…

    Zdrowych, radosnych Świąt, nawet z dala od rodziny. 🙂

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s