zachód słońca

Jak pięknie żyć?

Wyobraź sobie, że idziesz ulicą, zbierasz po drodze wszystkie możliwe brudy, śmieci i rozpadające się, śmierdzące, zapleśniałe rupiecie.

Wnosisz je do mieszkania i rozstawiasz po kątach, tak żeby codziennie natknąć się na jak najwięcej z nich. Dodatkowo zapraszasz wszystkich napotkanych meneli, ćpunów i przestępców, i pozwalasz im panoszyć się po Twoim mieszkaniu kiedy tylko chcą.

Od teraz smród i zgiełk nie pozwalają Ci spokojnie spać, wstajesz i potykasz się o syf i butelki, jakie pozostawiają po sobie nowi bywalcy Twojego lokum. Zjedzenie śniadania staje się niemalże niemożliwe w ustawicznym smrodzie, hałasie i wszechobecnym brudzie. A to dopiero początek Twojego dnia…

Czy zrobiłbyś coś takiego ze swoim mieszkaniem? Za żadne skarby?

Więc dlaczego robisz to ze swoim życiem?

zachód słońca

Twoja codzienność składa się z tego, czym sam ją wypełnisz. Na pewne rzeczy wpływu nie mamy, jak np. wypadki i tragedie, które przydarzają się każdemu (choćby nieuniknione śmierci bliskich, itp). Jednak znaczna większość naszego życia to rzeczy, które sami sobie wybieramy. To ludzie, miejsca, informacje, itd., które je wypełniają. Ludzie, miejsca i informacje, które sami wybieramy.

Ile razy denerwowali, czy frustrowali Cię ludzie, którymi się otaczasz? Ile razy tłumaczyłeś ich zachowanie, tylko dlatego, że to rodzina, bliscy, przyjaciele, partnerzy?

Ile razy denerwowały i frustrowały Cię miejsca, w których przebywasz – mieszkanie, praca, ulice, autobusy, sklepy? Ile razy wmawiałeś sobie, że nie masz innego wyboru? Bo pieniądze, bo się nie da, bo… bo.. bo…

Ile razy wkurzałeś się, martwiłeś, bałeś, nie mogłeś spać przez coś, co przeczytałeś – w gazecie, internecie, książce, itd? I ile razy wyładowywałeś swoje emocje z tym związane – w internecie, czy np. rozmawiając z innymi?

Przecież z negatywnymi, problematycznymi czy w inny sposób paskudzącymi Ci życie ludźmi możesz zerwać kontakt. Wykańczającą pracę możesz rzucić i zacząć inną, może nawet mniej płatną, ale za to choć trochę satysfakcjonującą, lub pozwalającą się czegoś nauczyć? Telewizor możesz spektakularnie wyrzucić na śmietnik lub po prostu spieniężyć, gazet możesz nie kupować, a w internecie – chyba nie ma nic prostszego niż filtrowanie treści właśnie tam…

Mimo, że jest to naprawdę proste – większość znanych mi osób swoje życie traktuje jak to mieszkanie opisywane na początku tego artykułu. Wypełnia je, często przypadkowymi, rodzącymi kłopoty i niezdrowe emocje informacjami. Kilka dni temu zobaczyłam na Facebooku post znajomego:

Negatywne emocje mają to do siebie, że bardzo ciężko sobie z nimi poradzić. Mało kto potrafi z nich korzystać, a jeszcze mniej osób – w odpowiedni sposób przekazywać je na zewnątrz, do otoczenia. Ale nawet osoby, które to potrafią, w końcu polegną, przy odpowiednio dużej ilości tych emocji. Bo przekazane w typowy sposób – agresywny, wyzywający, „wypluwający” je na zewnątrz – sprawia, że niezdrowo krążą one w społeczeństwie, rozprzestrzeniając się jak wirus.

Bardzo dobrym przykładem są tu polscy (i nie tylko) politycy – wśród których nie znam i nie pamiętam żadnego, który potrafiłby zachować się jak dorosła osoba. Nawet Ci, którzy faktycznie mają jakieś merytoryczne rzeczy do przekazania – robią to w sposób, który ich dyskwalifikuje. Krzyczą, obrażają, wyśmiewają, itd. Jak w takiej atmosferze można budować jakikolwiek dialog społeczny? Jest to fizycznie niemożliwe.

Podobne zachowania widać wśród samych ludzi. Ostatnio zauważam, że popularne znów się stało szydzenie z Kaczyńskiego i PiSu. Rozumiem frustrację i zdenerwowanie – ale czy takie zachowanie faktycznie coś buduje? Jaki jest jego cel? Co osiągniesz powtarzając te obraźliwe rzeczy?

Odcięcie

plaża

Osobiście, gdy napotykam cokolwiek, co mną wstrząsa, lub w jakikolwiek inny sposób mnie „atakuje” – po prostu usuwam taką osobę, miejsce, czy źródło informacji ze swojego życia. Nie zawsze mi się to udaje – czasem i mi „puszczają nerwy” i dołączam do głupiej dyskusji, próbuję wytłumaczyć danej osobie, dlaczego jej zachowanie mnie drażni, etc. I zawsze widzę, jak bezcelowe jest takie podejście. Słowa tylko perpetuują negatywne emocje.

W takich sytuacjach liczą się działania. Proste, jasne i silnie dające do zrozumienia, że coś nie będzie tolerowane – jakakolwiek forma zerwania kontaktu z daną osobą (czasem tylko chwilowa, bo część ludzi potrafi zmienić swoje zachowanie gdy otrzymają taki sygnał), zmiana miejsca (np. wybór innego sklepu, bez wiecznie obrażonych pań sprzedawczyń), usunięcie frustrującego źródła informacji (np. nie kupowanie gazety, usunięcie danego źródła, czy osoby z Facebookowej „ściany”, itp).

Bardzo ważna jest tutaj jak najszybsza reakcja – im później reagujesz, tym trudniej zrobić to odpowiednio. Nie robiąc nic, próbując dyskutować, etc – tak naprawdę dajesz swoje przyzwolenie. Pozwalasz, by coś, czego nie tolerujesz trwało.

plaża palmy

Gdyby do Twojego mieszkania nagle wtargnął jakiś bezdomny lub gdyby ktoś zaczął znosić Ci śmierdzące rupiecie – zareagował byś przecież od razu. Dlaczego więc nie robisz tego, gdy to samo dzieje się w Twoim życiu? Gdy jakiś znajomy przynosi Ci, w postaci rozmowy czy Facebookowego postu agresywne, wywołujące lęk, itp. informacje? Gdy ktoś „wprasza się” do Ciebie ze swoimi problemami i wymaga, byś je rozwiązał? Gdy jakieś miejsce działa na Ciebie negatywnie?

Nadal sądzisz, że nie masz na to wpływu? A ile razy polubiłeś jakąś stronę na Facebooku, typu „Nie dla PiSu”? Ile razy kupiłeś gazetę z szokującym tytułem na okładce? Ile razy oglądałeś wiadomości w telewizji? Ile razy słuchałeś kogoś czy robiłeś coś z lęku przed tą osobą? Lub z lęku o swoją pracę, wygląd, opinię, itp? Może zamiast dodawać sobie do codzienności kolejną stronę typu „Nie dla PiSu” warto dodać w jej miejsce coś typu „Tak dla Marzeń”? Pozytywne rzeczy są wszędzie, wokół Ciebie, ale by je dostrzec musisz najpierw pozbyć się tych negatywnych, które przesłaniają Ci widok.

carpe diemCodziennie dokonujesz wyborów, które budują Twoje życie. Codziennie swój czas poświęcasz rzeczom, ludziom i miejscom, które je wypełniają. Decydujesz o tym Ty, a nie kto inny. W każdej chwili możesz pozbyć się tego, co Ci nie służy, co paskudzi Twoje życie, by zrobić miejsce na coś innego.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

11 myśli nt. „Jak pięknie żyć?”

  1. Poza tym artykuł też nie zawiera żadnej wartościowej treści. (Najbardziej wartościowi są tutaj ćpunami). Otaczający nas ludzie są częściami nas. Jeśli wszyscy dookoła nas denerwują to znaczy, że przede wszystkim mamy problem z własnymi negatywnymi rzeczami. A jeśli ktoś faktycznie jest dla nas wyjątkowo okrutny – oznacza to , że jest to nasza ciemna strona. Jak będziemy przed tym uciekać, to przyciągniemy kolejną osobę z taką cechą. Im bardziej będziemy uciekać tym np. okrucieństwo, sadyzm (to są poważne wady, a nie to, że ktoś jest ćpunem np…. problem ma raczej ten, kto osądza innych ) doprowadzą do katastrofy.

    Lubię to

    1. Myślę że powinieneś poważnie zastanowić się dlaczego ten fragment o ćpunach tak bardzo Cię irytuje. I dlaczego tak bardzo czujesz potrzebę by ich „bronić”. Artykuł nigdzie nie wspomina o tym, że to bezwartościowi ludzie – mówi tylko o tym, że większość z nas raczej nie sprowadza ich sobie do domu… Jedno nie wyklucza przecież drugiego.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Prawda. Ludzie muszą zrozumieć, że są w zdecydowanej większości odpowiedzialni za swoje życie i swoje wybory, a nie tylko „tak im się wszystko akurat przytrafia i nie mają na to wpływu”. Bo oczywiście przecież muszą całe życie otaczać się rzeczami i osobami, które ich denerwują, pracą, która nie rozwija itp itd… Trzeba wreszcie zdać sobie sprawę, że niedolę, na którą narzekamy, sami głownie na siebie sprowadzamy.
    A tak zmieniając temat, cóż to za język na Facebooku? Uczysz się już nowego?!:-)

    Polubione przez 1 osoba

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s