Czy rzucić pracę? O sztuce rezygnacji

W moim życiu wielokrotnie rezygnowałam z wielu różnych miejsc pracy, osób i sytuacji. Wielokrotnie też słyszałam to samo – że za szybko się „poddaję”.

Ale właściwie dlaczego przypisujemy rezygnacji z pewnych rzeczy tak negatywne cechy? Przecież żyjemy w kulturze, która promuje filozofię „zostawiania rzeczy, które nam już nie służą”, a szeroko pojęty minimalizm przeżywa swój największy rozkwit, rozlewając się na wszelkie dziedziny nie tylko sztuki i architektury, ale także naszego codziennego życia.

Nie tak dawno „rzuciłam” kolejną pracę. I, choć wydawało się to absurdalne, była to jedna z najlepszych decyzji mojego życia. W ostatnim czasie zrezygnowałam też z wielu innych rzeczy, jak np. niezdrowe relacje z różnymi osobami. I za każdym razem słyszałam prawie to samo: „Po prostu za mało się starasz”. Ale paradoksalnie, właśnie tego typu myślenie sprawia, że ludzie nigdy nie zmieniają swojego życia. Nawet wtedy, gdy czują, że ono im już kompletnie nie pasuje i rodzi tylko frustrację i cierpienie.

Wielokrotnie prace, które rzucałam miały bardzo destruktywny wpływ na moje życie. A jednak nawet najbliżsi i przyjaciele radzili mi, by kontynuować…

karaiby wulkanŁatwo jest ulec wpływom najbliższego otoczenia. Ale mimo, że ludzie mają zwykle na uwadze Twoje dobro i bezpieczeństwo, to nie oni żyją Twoim życiem. Niezależnie od tego jakie decyzje podejmiesz, to Ty, a nie inni, poniesiesz ich konsekwencje. Dlatego powinieneś robić to, co wydaje się najlepsze Tobie. Czasem to oznacza działania wbrew rozumowi i ogólnie przyjętym standardom.

Ale, jak już wspomniałam, każda decyzja rodzi konsekwencje. I zawsze musisz być gotowy je ponieść. Mimo to, uważam, że naprawdę warto rezygnować z różnych rzeczy w życiu, kiedy tylko czujemy, że „coś jest nie tak”.

Życie ma się jedno

statek

I ma się je po to, by się nim cieszyć. Ludzie, którzy pytają o jego sens, to po prostu osoby, które nie czerpią z niego radości. Życie jest jak wielka impreza. Jedni tańczą i szaleją tak długo, jak tylko starcza im sił i próbują wszystkiego, inni martwią się o swój wygląd, przyszłość, o to czy odpowiednią zatańczą, itp – i nie biorą w niej w ogóle udziału. I o ile ci pierwsi mogą przesadzić i skończyć z wielkim kacem – ci drudzy nawet nie dają sobie szansy na dobrą zabawę.

Jeśli czujesz, że Twoje życie to coś, co w swoim ogólnym zarysie nie sprawia Ci radości (nikt nie jest szczęśliwy i uśmiechnięty przez cały czas) – to tylko zmiany mogą na to wpłynąć. I nie zawsze muszą to być rzeczy, które rozumiesz i które wydają się rozsądne. Podążanie za intuicją wystarczy.

Siebie ma się wiele

kobieta plaża zachód słońca

Życie samo w sobie i tak jest już w swoim charakterze ciągłą zmianą, czy nam się to podoba, czy nie. Cały czas zmieniasz się i Ty. Masz tylko dwie możliwości: robić to świadomie i w obranym przez siebie kierunku, albo pozwolić sobie „płynąć z tłumem”.

To właśnie dlatego rzuciłam studia za granicą, karierę, itd. Bo czułam, że podążam w złym dla siebie kierunku. Że moim życiem steruje ktoś inny. Że stanę się przez to kimś, kim nie chciałabym się stać. Dziś dużo bardziej świadomie i odważnie podejmuję decyzje zgodne z moimi priorytetami i zasadami. I nawet, jeśli inni się z nimi nie zgadzają – mają do mnie wielki szacunek.

Pracowitość to nie wszystko

zatoka

Wychowujemy się w kulturze silnie „zamerykanizowanej”. Hasło „Arbeit macht frei” można by z powodzeniem przykleić nad wejściem niejednej firmy czy korporacji. „Pracuj, pracuj, pracuj, a będzie Ci… zaproponowany kolejny kredyt. Byś pracował jeszcze więcej, dłużej, wytrwalej!”. Pracowitość jest wychwalana od najmłodszych lat – w szkole nagradzana najwyższymi ocenami i wyróżnieniami, w typowej, korporacyjnej pracy – pochwałami, nagrodami i obietnicami awansu. Ale z perspektywy lat widzę, że to właśnie Ci najbardziej pracowici mają w życiu najgorzej.

Prawie wszystkie osoby, jakie pamiętam z liceum i studiów, które były wzorowymi uczniami – nie radzą sobie kompletnie w życiu. Są pogubieni, pozwalają innym decydować o swoim losie. Natomiast ci, którzy szukali własnych dróg, mieli własne zainteresowania, często odbiegające od szkolnych kanonów – mają się dziś najlepiej. Są swoimi własnymi „szefami” i nawet jeśli pracują ciężko – jest to ich własna decyzja. Wśród znajomych mam też kilku architektów. Wszyscy, co do jednego, mają dużo większe niż ja doświadczenie, niektórzy uprawnienia, etc. Ale podczas gdy ja jestem niezwykle szczęśliwa w mojej obecnej sytuacji zawodowej – oni diagnozują u siebie, jeden po drugim, silne stany depresyjne i przejawiają silne frustracje życiowe. Pracowitość to nie wszystko. Jesteśmy oszukiwani od najmłodszego wieku. Pracowitość bez odpowiednich decyzji i świadomego kierowania swoim życiem to robienie z siebie współczesnego niewolnika, wierzącego w hasło „Arbeit macht frei”.

Mówienie „nie” buduje pewność siebie

plaża kobieta

Za każdym razem gdy stajesz w obronie tego, co uważasz za słuszne dla siebie samego – rozwijasz swoją osobowość i pewność siebie. Uczysz się szanować własne emocje i wierzyć w swoje zdolności. Rozwiązując problemy i szukając możliwości rozwijasz swoją wyobraźnię, która z czasem pozwala Ci coraz lepiej odnajdywać się w nowych realiach.

Jak już wspominałam – życie to ciągła zmiana. Im więcej nowych sytuacji przeżyjesz, im większe jest Twoje doświadczenie życiowe – tym łatwiej będzie Ci się odnaleźć w niezaplanowanych zmianach. Twoja rodzina nie będzie żyć wiecznie. Żadna posada nie jest bezpieczna. Żaden związek, ani relacja nie są nigdy w 100% pewne, właśnie dlatego, że życie się ciągle zmienia. Zmieniają się ludzie. Im mniej będziesz na to przygotowany, tym bardziej Cię to uderzy.

Życie jest po to, by je przeżyć. Wszystkie jego etapy. Nikt nigdy nie uciekł od śmierci i prawdopodobnie nigdy nie ucieknie. Próby zatrzymania czasu, gromadzenia dóbr – muszą się skończyć fiaskiem. Czy nie lepiej po prostu pozwolić czasowi wpływać na nas i nasze życie? Na nasz wygląd? Dostosowywać się do zmian, by czerpać z nich jak najwięcej?

Nasza życiowa przestrzeń nie jest nieskonczona

łódka

Tak często słyszę: „Jak tylko znajdę inną pracę, to tą rzucam”. Ludzie powtarzają to latami, czasem nawet dekadami. W mojej karierze tylko raz udało mi się znaleźć nową pracę nie rzucając wcześniejszej. Wszystkie inne (a było ich naprawdę dużo) „rzucałam” bez bezpiecznej posady czekającej za rogiem. Czasem to oznaczało nawet kilka miesięcy życia z silnym „zaciskaniem pasa” i nierzadko lękiem o jutro. Ale nie da się znaleźć nowej drogi w życiu, dopóki się kroczy starą. Jest to fizycznie niemożliwe. Pracując, szczególnie na etacie, cała Twoja energia jest kierowana na obecną pracę. Nie masz nawet czasu by zastanowić się, czego właściwie chcesz.

Rezygnacja z różnych rzeczy sprawia, że stwarzasz miejsce w swoim życiu. Przestrzeń życiowa jest ograniczona. Dopóki nie ma w niej miejsca na nowe rzeczy – one się nie pojawią. Musisz najpierw wyrzucić stare, te które przeszkadzają, nie pasują, denerwują, zagracają…

Im mniej rzeczy w Twoim życiu, tym więcej możliwości. Gdy ja zrezygnowałam z prawie wszystkiego i wyjechałam na Karaiby – moje życie było praktycznie puste – gotowe, by zapełnić je nowymi rzeczami, ludźmi, doświadczeniami. Gdybym nie podjęła takich decyzji, nie rzuciła pracy, nie sprzedała wszystkiego, co miałam i ograniczyła się do jednej walizki, prawdopodobnie nadal żyłabym tamtym życiem i marzyła o innym.

Za każdym razem, gdy mówisz czemuś „nie” – powiększasz swoją przestrzeń życiową. Dajesz szansę innym rzeczom ją zapełnić.

zatoka

Cieszę się, że wielokrotnie w życiu udawało mi się przejść przez trudne czasy, „zaciskając zęby”. Ale dużo ważniejsze są te momenty, w których postanawiałam rezygnować z tego, co mi nie służyło. To głównie one sprawiły, że dziś jestem w takim, a nie innym miejscu w moim życiu.

Nie oznacza to, że każdy powinien natychmiast rzucić swoją pracę i wyjechać na Karaiby. Oznacza tylko tyle, że warto spojrzeć na swoje życie i zadać sobie pytanie: „Czy chcę żyć tak dalej?”. Bo wbrew temu, co Ci się wydaje – masz możliwości by wszystko zmienić. I nigdy nie jest na to za późno.

motorowka

Artykuł silnie inspirowany przemyśleniami Joanne Clark.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

23 myśli nt. „Czy rzucić pracę? O sztuce rezygnacji”

  1. Kasiu przez Twojego bloga mam metlik w głowie ☺ poczytalam jeszcze Joannę Clark i historię kobiety, która nagle obudziła się w nowej rzeczywistości jako wdowa i matka trójki dzieci.
    Tak sobie rozmyślalam, że Ty Kasiu porzuciłaś pracę, ale nie porzuciłaś zawodu. Cały czas jesteś architektem. Oczywiście zmieniłaś miejsce wykonywania zawodu, jego formę i postanowiłam pracować mniej. Niejako wykonując wolny zawód mamy ten przywilej, że często możemy go wykonywać wszędzie (o ile przepisy pozwalają). Jednak pracowitość troszkę popłaca- no i wybór zawodu. Ponieważ przeszłam ostatnio ogromną burzę mózgu (twoje artykuły skłoniły mnie do przemyśleń głębszych niż dotychczas) doszłam do wniosku, że ciężko podjąć decyzję rzucić czy nie rzucić pracę nie mając nowej w zanadrzu- zwłaszcza jak się ma z tyłu głowy, że są dzieci są rachunki- i co z tego, że mąż dobrze zarabia i by wystarczyło. Nie wiem czy na każdym etapie życia da się świadomie coś zmienić biorąc pod uwagę mnogość rzeczywistości i sytuacji w których każdy z nas żyje funkcjonuje- zmiany najczęściej wynikają jednak z tych życiowych ciosów. Skąd brać tą odwagę?

    Polubienie

      1. Kasiu dzięki! Rzeczywiście chyba z tych negatywnych. Przez ten tydzień odkad trafiłam na Twój blog przemyślałam więcej niż w ciągu ostatnich kilku lat ☺ czuje się z tym naprawdę dobrze- bo w końcu spojrzałam w oczy wszystkim moim lękom !

        Polubienie

  2. Stoję przed taką decyzją i czuję, że jej potrzebuję. Zmęczyło mnie etatowo biurowe życie, słuchanie plotek i obgadania koleżanki, która aktualnie jest na zwolnieniu, licytowanie się kto ma więcej pracy . Boję się tej decyzji, ale podświadomie wiem, że ciężko wyjść z tych udeptanych kapciuszków bez wywalenia ich definitywnie do kosza. No bo przecież już od tylu lat obiecuję sobie, że poszukam nowej pracy . Najmilej wspominam urlopy macierzynskie- mimo ogromu obowiązków byłam wolnym człowiekiem.
    Dzięki Kasiu za pozytywne wibracje!

    Polubienie

  3. Dziękuję Kochana! Właśnie tego w tej chwili potrzebowałam:)
    Potężne zmiany przede mną, cholernie się boję ale i cholernie jara mnie wizja moich planów.
    Sama boję się,że to zbyt szybka, trudna decyzja,ale z drugiej strony dłużej tak nie wytrzymam…Psycha mi nie wytrzyma żyć dalej w tym zawieszeniu.
    „A thoustand miles..” (moja ulubiona piosenka) tyle za mną, wierzę że jeszcze więcej przede mną.

    Dziękuję jeszcze raz za ten wpis!
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

  4. Sadze ze da sie przeprowadzac zmiany mniej drastycznie. Mozna zmienic prace na lepsza/inna majac dobra prace – no i moze tutaj wlasnie jest caly problem. Jak sie czlowiek zasiedzi to potem strach zaglada w oczy i jest coraz trudniej. Mnie tez sie to przytrafilo, zasiedzialem sie… i zredukowali moj etat 🙂 Najlepsza rzecz jaka mogla mi sie wtedy przytrafic! Mimo ze przepadl mi przez to ciekawy wyjazd…. wygodne warunki pracy… to natchnelo mnie zeby zaczac dzialac.

    Polubienie

  5. A ja tak pracowałam, pracowałam, męczyłam się i w końcu postanowiłam, że rzucam tę cholerną pracę. I jestem niesamowicie szczęśliwa. I nie dlatego, że teraz mogę się obijać szukając kolejnej, tylko dlatego, że czuję się jakby coś we mnie odżyło na nowo;) Zaczęłam też opisywać odbyte podróże, czyli zrobiłam coś, co planowałam od dawna, ale praca zajmowała mi 99% czasu (ach te nienormowane godziny pracy) i nie było kiedy. Będę tu wpadać częściej! Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  6. Wpis dobry, dający do myślenia, ale… 🙂
    Nie pasuje mi porównanie życia do „wielkiej imprezy”, ani wniosek, iż należy mnożyć doświadczenia życiowe, bo to ma ułatwić odnajdywanie się w nowych sytuacjach.
    Bez wyciągania wniosków z wcześniejszych doświadczeń, wchodzenie w nowe powoduje powtarzanie tych samych zachowań, nic więcej. A wyciąganie wniosków prowadzi do odpuszczania sobie poszukiwania podobnych doświadczeń.
    Życie bardziej więc przypomina szkołę (chociaż to nie jest dobre słowo).

    Polubienie

      1. Oczywiście.
        Wiele osób działa jednak tak, jakby żadnych wniosków wyciągać nie potrafiło i nie zmienia stanu swojej świadomości. Oni na hasło „życie to wielka impreza” mogą zareagować bardzo entuzjastycznie i kontynuować działania bez patrzenia na wynikające z nich konsekwencje.
        Nie każdy wyciąga te same wnioski z tych samych słów. 😉

        Polubienie

          1. Racja; niepotrzebnie analizuję różne możliwości.
            Nie można ludziom zabronić ponoszenia konsekwencji własnych wyborów – to nieludzkie.

            Polubienie

  7. Twój blog napawa optymizmem, trafiasz w sedno za każdym razem. Gdy czytam Twoje wpisy uśmiecham się do siebie, do Ciebie, do świata 😀😀😀

    Polubienie

  8. Odwazny ale prawdziwy artykul. Nie raz trzeba postawic wszystko na jednA karte 🙂 Ja rowniez porzucilam wszystko by wyjechac w nieznane 🙂 warto bylo choc ciezko. No pain no gain !

    Polubienie

  9. Serdecznie dziękuję za ten budujący,napawający nadzieją i odwagą artykuł.Będę go czytac w kółko i może w końcu znajdę w sobie siłę i odwagę do zmian,bo narazie mam z tym problem 🙂

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s