Jak osiągnąć sukces? Jak realizuję cele i marzenia?

Moje marzenia i plany nigdy nie są konkretne. Są tylko ideami, płynnymi wizjami tego, czego pragnę w życiu. Nierzadko wydają się innym szalone i nierealne. Ale dla mnie są jak najbardziej poważne.

Realizacja takich marzeń rzadko jest prosta, łatwa i przewidywalna. Zdarza mi się wątpić w powodzenie moich planów i zmagać z wątpliwościami, czy na pewno podejmuję właściwe decyzje. Zawsze istnieje też świadomość, że wiele rzeczy pozostaje poza naszą kontrolą. Ale w większości przypadków ufam swojej intuicji, która nigdy mnie nie zawodzi. Nawet wtedy, gdy wydaje się to zupełnie irracjonalne. Bo wiem, że koncentrowanie się tylko i wyłącznie na samym celu zwykle jest błędne. Droga do niego, to nie prosta linia, tylko kręta podróż. I, jak mówią mędrcy świata tego, to właśnie ta podróż jest celem, a nie cel sam w sobie.

Cele zaślepiają

raj karaiby

Skupienie na celach to ważna rzecz przy realizacji marzeń. Ale to także najprostszy sposób, by pozbawić się całej radości w życiu, którą daje samo ku niemu dążenie. W dzisiejszym świecie już nie podróżujemy. Pędzimy, gonimy. Zewsząd słyszymy, że powinniśmy się zatrzymać, ale nawet, jeśli to zrobimy, zaraz znowu wracamy do gonienia. Dlaczego? Za czym?

Gdy zadaję to pytanie innym nie potrafią odpowiedzieć. Albo mówią, że nie mają czasu, by się nad takimi rzeczami zastanawiać. O ironio…

Miałam kiedyś znajomego, który najpierw nie mógł się doczekać, aż skończy szkolę – marzył o samodzielności. Gdy ją skończył, nie miał czasu na celebrację, bo chciał jak najszybciej znaleźć dobrą pracę i wyprowadzić się „na swoje”. Gdy w końcu mu się udało, zabrał się znów za szukanie idealnego mieszkania na kredyt. Gdy i to w końcu znalazł, nie było mowy o cieszeniu się nim, bo cały czas spędzał na szkoleniach, by zdobyć upragniony awans…

A gdy go już zdobył nie był w stanie się niczym cieszyć, bo całe swoje życie poświęcał na pracę… Teoretycznie, zdobył swój cel – zrobił wielką karierę. Ale praktycznie – nie sądzę, że o dokładnie takim życiu marzył…

Brakujący element układanki

puzzle

Gdy byłam dzieckiem, razem z bratem bardzo lubiliśmy układać puzzle. Potrafiliśmy nawet ułożyć te ulubione po kilka razy, jak np. dość skomplikowany obrazek Świątyni Wang w Karpaczu. Do dziś mam przed oczami ten obrazek i pamiętam dokładnie, które jego części były łatwe, a które sprawiały nam niemałe zagadki.

Gdy udało nam się dokończyć obrazek, nigdy nie czuliśmy jakiejś gigantycznej satysfakcji. Jasne, cieszyliśmy się i byliśmy z siebie dumni. Ale to nie było nic szczególnego, wszakże po okładce wiedzieliśmy dokładnie, co powstanie.

Największą radość sprawiał nam sam proces układania. Przeszukiwanie godzinami pudełka w celu odnalezienia tego jednego, pasującego elementu. Zachwyt, gdy w końcu, któreś z nas go odnalazło, często po tym, jak już się prawie poddawaliśmy. I wielka satysfakcja, gdy dokonywaliśmy tego sami, bez pomocy rodziców.

Życie składa się z małych, a nie wielkich elementów

puzzle

Gdy patrzę na swoje życie, potwierdza się ta zasada – prawdziwa radość pochodzi z nauki, tworzenia, czasem nawet z cierpienia, przy samym procesie realizacji planów, a nie z samego ich osiągania. Z tych małych, pojedynczych kroków, które prowadzą w końcu do celu. Z samej podróży i możliwości nauki.

Od dziecka marzyłam, by zostać architektem. Ale samo osiągnięcie tytułu „inż.arch.” nie dało mi prawie żadnej radości (ani możliwości). Za to cały proces, samodzielna nauka, ciekawość, pokonywanie przeszkód, poznawanie trudnych i skomplikowanych rzeczy – to wszystko sprawiało mi zawsze niebywałą radość.

I to właśnie przez te rzeczy dziś jestem kimś, kim chciałam być – architektem, który dzięki różnorodnemu doświadczeniu może pracować na całym świecie. To suma malutkich życiowych sukcesów i poświęcanie im odpowiedniej uwagi zadecydowało o tym, że osiągnęłam swój cel. Nie fakt, że mogę sobie dopisać tytuły przed nazwiskiem.

Chęć posiadania wszystkiego „tu, teraz, zaraz” leży w naszej ludzkiej naturze. Dlatego wiecznie pędzimy, bo zawsze jest coś nowego, co chcielibyśmy mieć. Coś interesującego, czego chcielibyśmy doświadczyć. Ale jeśli nie celebrujemy malutkich kroków, które nas do tego prowadzą, jeśli nie poświęcamy im uwagi, nie wyciągamy z nich dla siebie wniosków i jeśli nie zmienia się pod ich wpływem nasza osobowość – pozbawiamy się całej przyjemności, która płynie z realizacji marzeń. Zabieramy sobie szansę na rozwój i budowanie siebie. Na docenienie swoich możliwości i swojej siły. I przede wszystkim na lepsze zrozumienie dokąd tak naprawdę zmierzamy

Życie jest jak wielkie pudełko skomplikowanych puzzli. Znalezienie pasującego elementu potrafi czasem zająć kawał czasu i wymaga wielu prób i błędów. Ale gdyby ktoś dał Ci gotowy, ułożony obrazek – jaką miałbyś z tego frajdę? Ciesz się każdym odnalezionym elementem. To z ich układania płynie radość życia.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

Jedna myśl nt. „Jak osiągnąć sukces? Jak realizuję cele i marzenia?”

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s