Czy wracać do Polski?

Niedzielne popołudnie, spacer po szczecińskim Central Parku, tym z orłami. Słońce, dzieci, pieski, lody… czysty relaks… I nagle pojawiają się oni! Bezwzględni piewcy pięknych haseł…

Wszystkich atakują i wciskają: kolorowe papierki z pustymi hasłami i głowami polityków. Mijamy którychś z kolei napastników. Uff! Nadal żyjemy! Ale oberwało się mojej mamie! Trzyma w rękach kilka ulotek i… paczkę chusteczek higienicznych sygnowanych uśmiechniętą głową w garniturze… 

Moja bojowa dusza nie wytrzymuje, odwracam się i głośno mówię: „Może jak już nas tak bombardujecie, to podacie jakieś konkrety? Coś merytorycznego?”Napastnicy niezbyt bohatersko chowają się, a na pierwszy front wystawiają swojego wodza: „To to pan profesor powie”.

No i stoi przede mną ‚pan profesor’, z hollywódzkim uśmiechem. I powtarza swoje hasło, w którym ponoć zawarte jest „wszystko”. Widząc, że mnie to niezbyt przekonuje kontynuuje opowiadając o dobrobycie i jak to ogólnie wszystko będzie zajebango… Przerywam mu więc monolog i pytam: „Może będzie łatwiej, jeśli zadam Panu proste pytanie?”:

Od wielu lat mieszkam poza Polską, co Pan zrobi, żebym chciała wrócić do Szczecina?

„Stworzymy Pani miejsce pracy!” – wykrzykuje odruchowo ‚pan profesor’. „Zajmiemy się… no… yyyy… a gdzie Pani mieszka?”

„We Francji, a konkretnie na Karaibach… Chyba będzie trudno…”

„Aaa, no o Karaibach to ja, proszę Panią, wiem więcej niż przeciętny Szczecinianin! Ja tam pracowałem, pracowałem na statku… Martynika, Puerto Rico… Wyspy Dziewicze – przepiękna Tortola… Emerytura tam mi się marzy… Wie Pani co… Niech Pani tam zostanie… Niech Pani tu nie wraca…

„Idź na studia” – mówili – „daleko zajdziesz”  I oto jestem, 8000 kilometrów od domu…

raj

Od wielu lat nie głosuję. Wiem, że to zdrada narodu, hańba największa i draństwo skończone, itd… To nie jest tak, że nie chcę. Że nie mogę na emigracji. Ja po prostu nie bardzo wiem na co… Chusteczki higieniczne z głowami polityków jakoś mnie nie przekonują… A Was?

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

39 myśli nt. „Czy wracać do Polski?”

  1. Całkiem niedawno szłam w tym samym miejscu, z moją przyjaciółką Ewą – mieszka rzut beretem od Orłów, i ona mnie przekonywała, że powinnam wrócić do Szczecina, bo ta Grecja to, be, kryzys, etc.
    Mówi:
    – chociaż na starość wróć do nas, tam ci nikt nawet szklanki wody nie poda, nikt cię nie zna tak dobrze, jak my.
    a ja na to:
    – Ewuniu, od 2005 roku mieszkam poza Polską, w różnych miejscach, teraz osiadłam na stałe, bo wreszcie znalazłam „swoje” miejsce. NIKT ani NIC nie zmusi mnie do powrotu do tego zaścianka, podaj mi choć jeden powód, który skłoni mnie do powrotu.
    NIC, cisza.
    PS. piękny blog, tak trzymać!

    Polubienie

    1. dokładnie – zaścianek! Byłam w kilku miejscach za granicą, głównie turystycznie, więc po prostu cieszyłam się ciepłem, słońcem, wodą. Ale po wizycie w Szwecji byłam zdruzgotana – dobitnie przekonałam się o tym, że Polska to zaścianek Europy, bliżej nam kulturowo, a przede wszystkim mentalnie (niestety!), do biedoty z Ukrainy i Rosji (bez urazy). Na razie jeszcze nie mogę sobie pozwolić na emigrację ale już teraz ją planuję, aż pewnego dnia wprowadzę w życie i tego się trzymam 🙂
      A mieszkania na Karaibach czy w Grecji zazdroszczę, kibicuję i popieram 🙂

      Polubienie

  2. A ja i tak uważam, że Dzieci Wiedzą Lepiej 🙂

    „Wybory to jest tak, że się wrzuca kartki do skrzynki i się losuje. I cała niedziela zarwana.”
    „Jak są wybory to ktoś otwiera kopertke i mówi ‚wyliczanka powiedziała że to będziesz ty’.”
    „A polityki są potrzebne żeby wiadomościom się nie nudziło.”
    „Rząd też myśli o dzieciach, więc bardzo wymyśla fajne bajki.”
    „Obywatel to taki ktoś kto się bardzo dobrze zna na pracy. Haruje na chleb i na bułeczki.”
    „I mówią że będzie lepiej. I mają takie karteczki, na których jest zapisane co mają powiedzieć, bo mają bardzo krótkie pamięcie.”
    „Rząd jest pod ochroną. Tak jak padalce i zaskrońce.”

    Niby małe dzieci, a z ust sama prawda 😉

    Polubienie

  3. A ja zaglosuje za Korwin Tez mieszkam na emigracji a zaglosowac teraz zaden problem.
    https://ewybory.msz.gov.pl/
    Pozdrawiam nie zostawiajcie Polakow jesli wyemigrowaliscie tak jak ja.
    A jesli juz sie naczytaliscie i myslicie ze was glos nic nie zmieni tnz.
    (system dziala) bo mlody sie wypalil i jest juz dobrze zaprogramowany.

    Polubienie

  4. na wybory trzeba iść! chociażby, żeby oddać nieważny głos. jakby tak zrobiło kilka milionów polaków to jakaś reakcja w mediach, gdziekolwiek może i by była. wiem, wiem….jestem romantykiem i patriotą…

    Polubienie

    1. Też tak uważałem. Stety niestety współpracowałem z politykami i przyjrzałem się temu łajnu z bliska. Polityka to sztuka wygrywania wyborów. To nie politycy widoczni na jedynkach przygotowują kampanię wyborczą – robią to spece od marketingu politycznego. To oni wczuwają się w potrzeby pospólstwa, bo wiedzą że to ich najłatwiej zmanipulować. Oddanie nieważnego głosu zostanie wykorzystane przez polityków ze środkami pieniężnymi i odpowiednim zapleczem politycznym i medialnym. Szansą byłoby umożliwienie zagłosowania na „Żaden z powyższych”, wysoki procent takich głosów byłby realną porażką partii rządzącej, opozycji i skłoniłby do rzeczywistych zmian w polityce, byłby nie do wybronienia przez marketingowców. Kandydaci musieliby odejść, ale zabawa trwałaby dalej, ponieważ rozpoczęłoby się sterowanie z tylnego siedzenia. Jednocześnie byłaby szansa, że do polityki włączą się też ludzie, którzy uznali, że nastał ich czas. Tylko edukacja nas wybroni, mądrość, którą się nabywa latami. Na dzień dobry trzeba oglądać w tv dokumenty a nie debilne programy i stronnicze wydania wiadomości. Czytać książki i uczyć się. Jesteśmy w d.pie, bo edukacja w Polsce jest coraz gorsza a ludzie nastawieni są na konsumpcjonizm. Tylko z jakiegoś powodu opcji „Żaden z powyższych” nie możemy się doprosić.
      Pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Przecież jest opcja „żaden z powyższych”. Wybierają ją ci, którzy nie idą do wyborów. Uważam za bardzo mało rozsądne głosowanie bez świadomości, na co oddaje się głos.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Nie, absencja na referendum jest absencją na referendum. Przyczyny braku uczestnictwa mogą być różnorakie, jednak jak już wspomniałem wcześniej, polityka to sztuka wygrywania wyborów a kampanią sterują marketingowcy polityczni. Niska frekwencja jest wykorzystywana w późniejszych debatach do przerzucania się łajnem, zwalania winy jednych na drugich itd. Oczywiście, że najczęściej ludzie nie idą głosować, bo nie mają na kogo albo mają to w d.pie – sam też w tym roku nie pójdę (i myślę, że w kolejnych też nie pójdę). Moje ostatnie referendum, to wrześniowe – zlekceważone przez społeczeństwo i skompromitowane przez obecną władzę. Taka jest polityka w Polsce, to głęboko uknuta intryga, nad którą pracują całe sztaby specjalistów. Gdybym miał prawo oddać głos zaznaczając kratkę „Żaden z powyższych”, poszedłbym i taki głos bym oddał. Szacuję, że odsetek takiego głosu zawierałby się w przedziale 25-35% przy frekwencji rzędu 75-80%. Żaden politykier w studiu wyborczym nie mógłby powiedzieć, że to wina rządu czy opozycji, że ludziom nie chce się głosować. Obecny stan rzecz jest im bardzo na rękę, uwierz…

          Polubienie

          1. Wrześniowe referendum nie miało sensu. Pytania były źle sformułowane.
            Powiedz mi, bo nie wiem, a nie chce mi się sprawdzać – partie dostają dotacje na podstawie otrzymanej ilości głosów, prawda? To co je najbardziej zaboli?

            Polubione przez 1 osoba

            1. Miało nie miało, to skomplikowane. Nie będę się nad tym rozwodził bo trochę mi szkoda życia. Odniosę się tylko do dotacji, a ściśle rzecz ujmując – subwencji. I odkryję Ci pewną tajemnicę – nie dla pieniędzy z budżetu idzie się rządzić, to nie o subwencje chodzi. Tak się tylko wydaje tym, dla których te pieniądze wydają się wysokimi kwotami. Polityka, to sposób życia, my jesteśmy narodem, który wciąż wstaje po latach uciskania. W lepiej rozwiniętych demokracjach rozumie się, że wygrać wybory można sluchając ludzi, można załatawiać swoje biznesy, ale trzeba dbać o ludzi. Tymczasem w Polsce, naród jest bardzo pobłażliwy w stosunku do wybieranych polityków, którzy w sumie traktują to jako zawód i sposób załatwiania własnych spraw. Swoją drogą, nie wspomniałem o referendum wrześniowym, bo koniecznie chciałem zmiany a’la Kukiz. Po prostu albo bawimy się w demokrację, albo nie bawimy. 5 lat działałem w organizacji pozarządowej, dzięki czemu wiem, że o demokrację trzeba dbać każdego dnia, a nie tylko w niedzielne wybory.
              Pozdrawiam!

              Polubienie

            2. Żeby nie śmiecić, bo nie zgadzam się prawie z niczym, co napisałeś, odniosę się tylko do dotacji budżetowej. To są pieniądze wydawane na utrzymanie struktur oraz na media. To, co kradną nie jest ewidencjonowane i nie może być wydane na działalność jawną.

              Polubione przez 1 osoba

  5. Z wielkim zapałem poszedłem na swoje pierwsze wybory, który wypadły mi jakoś zaraz po moich 18. urodzinach. Nakłaniałem wszystkich, że to jedyna droga aby coś w naszym państwie zmienić, w szkole średniej działałem w klubie europejskim, wygrywałem nagrody w konkursach, reprezentowałem szkołę na jakiś kongresach. Potem chodziłem na każde referendum, czego by ono nie dotyczyło. W międzyczasie uczyłem się ekonomii, praw rządzących światem i obserwowałem świat. Zobaczyłem przepełnionych ignorancją ludzi, którzy rozpychają się łokciami wchodząc do pociągu, specjalistów we wszystkich dziedzinach życia, w ogóle best of the best. Wiele razy przekonywałem ludzi do głosowania, gdy podawali mi argument „mój głos nic nie zmieni” – że gdyby tak zrobiło więcej ludzi, to może wygrałby jakiś nacjonalistyczny oszołom, którego armia posłusznie pójdzie i zagłosuje.
    Dzisiaj ja się czuję jak oszołom gdy widzę, że ludzie poglądy wyrabiają sobie na podstawie żenujących debat toczących się w mediach. Gdy widzę, że są ignorantami i łykają po kolei wszystkie obietnice i nic się nie uczą z historii. 25 października mam urodziny – w dniu wyborów. I postanowiłem sobie, że moim prezentem urodzinowym będzie, jak te wybory oleję, bo mój głos nic nie znaczy. Zresztą, nie ma na kogo głosować, wszyscy liczący się w wyborach lecą w populizm. Dziwię się, że ludzie nie chcą tego zauważyć. Wszystkiego dobrego 🙂

    Polubienie

  6. Zwykle głosowałem i pewnie w tych wyborach też wezmę udział. Ale bez serca, bo wiem, że zrobiono wszystko, by nic się tu nie mogło zmienić.

    Polubienie

    1. A zostawiła Pani tu w Polsce kogoś bliskiego? Może warto dla niego oddać głos? Wszyscy kandydaci to mistrzowie teorii, nie będziemy mieć pewności czy zrobią wszystko to co obiecują, trzeba zaufać, jak się sparzymy – trudno, taka nasza rzeczywistość. Jak podjąć wybór? Najlepiej odrzucić to wszystko czego byśmy nie chcieli i co nam się nie podoba w hasłach wyborczych.Dzięki temu zmniejszymy zakres wyboru. Gorszy jest brak wyboru i pozostawienie naszego kraju w rękach tych, którzy są ściśle określeni i jednostronni. Ja pójdę na wybory, bo chcę chociaż mieć cień nadziei, że walczyła o lepszą Polskę.

      Polubienie

      1. Aniela, mam nadzieje ze moja odpowiedz da Ci do myselnia, a nie spowoduje obraze – przez tak jak Ty myslacyh ludzi tam nie mieszkam. Jestescie naiwni i, niestety, bardzo leniwi. Jak w koncu sie wkurzycie i ruszycie na sejm robic rewolucje, bo to jest jedyny Wg mnie sposob na realne zmiany, to bede z Wami pierwszym samolotem. Poki co walcze o lepsze Karaiby, bo tu mam z kim.

        Polubienie

        1. Też napiszę do przemyślenia. Ludzie wychodzą na ulice, robią rewolucję i…? No właśnie, co się zmieni?
          Żeby coś robić, trzeba mieć wizję tego, co chce się osiągnąć, trzeba mieć ludzi, którzy potem przejmą władzę i będą wiedzieć, co zrobić. Nie wystarczy sam zryw, bo potem wszystko wróci do stanu sprzed rewolucji.

          Polubienie

          1. Wystarzy. Potem kopiuj wklej konstytucje i prawo np z US lub Niemiec, tam wszystko swietnie funkcjonuje (nie idealnie, ale blisko). Ale tak jak mowie – to bedzie wymagac ciezkiej, naprawde ciezkiej pracy, rowniez nad soba, Polakow. A to niestety zawsze przegrywa z „by zylo sie lepiej” itp pustymi haslami

            Polubienie

            1. Do tego potrzebni są ludzie, którzy zajmą odpowiednie stanowiska i pokierują zmianami. Już Stalin zauważył, iż o wszystkim decydują kadry, czyli tak, jak to piszesz – przywódcy. Jeżeli takich nie będzie, to wróci stare i zorganizuje wszystko po swojemu. Na tym polegała „transformacja ustrojowa” w 1989.
              Samo się nie zrobi, szczególnie przy jednej z wad Polaków. Dać w mordę, to i owszem, dadzą… ale potem nie dobiją. W historii nie ma żadnego zwycięstwa, które zostałoby przez nas wykorzystane.
              Oczywiście, wszystko wymaga pracy i ta praca się rozpoczęła już jakiś czas temu. I dobrze, że młodzi wyjeżdżają za granicę, uczą się, rozwijają, zdobywają pozycję społeczną. To potrwa całe lata, ale nie sądzę, by była droga na skróty. Tylko żeby potem jeszcze chcieli przyjechać pomóc, tak jak to miało miejsce w 1918.

              Polubienie

              1. I dokładnie o tym mówię! Wiele rzeczy mnie w Polsce wkurza ale to są wszystko efekty tzw. mentalności. ALe śledząc historie innych krajów które się rozwinęły na wariata jak Chiny, Brazylia nie wygląda to kwitnąco. Porównajmy to z Niemcami, krajem o niesamowitej tradycji, budującym przez setki lat swoją potęgę – i tym bogactwem Niemiec jest właśnie to o czym też często piszę – MENTALNOŚC, to co mają w głowach, to jak chowają swoje dzieci, jakie wartości im przekazują. To naród, który szanuje pracę. To samo Francuzi. To samo Brytyjczycy. To samo Szwedzi. Itd. Ale to także nacje, które w obliczu naruszania ich wolności i demokracji stają razem i od razu protestują, a nie głosują na mniejsze zło, czekając na zbawiciela. Nie będzie żadnego przywódcy zbawiciela. Swoimi rękami trzeba sobie swój sukces wypracować. Przywódcy mogą tylko stworzyć sprzyjające warunki, np: uprościć systemy.

                Polubienie

            2. I teraz możemy się zgodzić.
              Ta nasza bierność jest wyuczona przez lata stracone w PRLu. Jesteśmy mentalnie zniewoleni i sama to zauważyłaś, pisząc iż praca przegrywa z „hasłami”, bo całe życie organizowało nam państwo. Teraz też próbuje. Ludzie nie pójdą za nikim, kto powie, że sami musimy budować własny dobrobyt ciężką pracą. Brak jest tej najprostszej świadomości w społeczeństwie. Wyjście na ulicę tego nie zmieni. To proces; do tego trzeba dorosnąć.
              Przyjęcie ustawodawstwa krajów zachodnich też nic nie poprawi, ponieważ jesteśmy na zupełnie innym poziomie rozwoju. Kiedy były biedniejsze, miały inne rozwiązania prawne.
              1 stycznia 1989 roku weszła w Polsce ustawa o wolności gospodarczej. To jest to, do czego powinniśmy wrócić, likwidując całe prawo z nią sprzeczne i od tego trzeba zacząć. Własność cywilizuje.

              Polubienie

              1. Ej tam PRL, etc. Niemcy też miały PRL na wschodzie i żyją… Ja bym nie szukała winnych tylko szukała rozwiązań. Moje podałam – rewolka i copy-paste, zróbmy se drugie stany. Tylko że to wymaga żeby np ludzie pracowali po 14h przy budowie mostów – jeśli chcą oczywiście, w nieludzkich warunkach itp. Cieżka praca. Niestety. Samo się nie zrobi.

                Polubienie

            3. Nie szukam winnych, staram się zrozumieć przyczyny. Pokolenie przedwojenne nie było tak bierne.
              Bardzo wiele osób naprawdę ciężko pracuje i biorąc pod uwagę, ile zarabiają, można powiedzieć, że pracują hobbystycznie. Pracowitość Polaków uważam za nasz atut.
              Niemcy do wschodnich landów wpakowali miliardy marek, a teraz dodatkowo zarządzają całą Unią, więc mam opory przed porównywaniem się z nimi. Natomiast możemy brać z nich przykład, jak się dba o interes narodowy.
              Nie możemy też żywcem przenosić rozwiązań prawnych z zachodu, gdyż inne sprawy mamy na głowie. A gdybyśmy nieopatrznie to zrobili, to nie moglibyśmy, na przykład, pracować po te 14 godzin i to w nieludzkich warunkach.
              W sprawach gospodarczych kwestia jest prosta – powrót do reformy Wilczka i skasowanie wszelkich sprzecznych z nią ustaw. Do tego niezbędna jest kompletna reforma sądownictwa, co jest konieczne do sprawnego eliminowania patologii na rynku. Reszta jest już do wykonania całkowicie oddolnie.
              Ach! Jeszcze należy rozwiązać kwestię własności na ziemiach zachodnich, na co nikt się nie zdobył od zmiany granic.
              No i na koniec kosmetyka, czyli pozostawienie w kompetencji państwa jedynie spraw związanych z bezpieczeństwem, a oddanie ludziom wolności w kwestiach, w których zazwyczaj ludzie radzą sobie lepiej, niż państwo.
              Przeprowadzenie powyższych reform spowodowałoby skutek o wiele potężniejszy od milionowych demonstracji na ulicach i dostania się jakichś szumowin do władzy. Po kilku latach kierunek migracji odwróciłby się diametralnie. 🙂
              Problem nie jest w organizacji rozruchów. Problemem jest znalezienie i umieszczenie odpowiednio przygotowanych ludzi na stanowiskach decyzyjnych. Ja na razie takowych nie widzę. Nie znam też skutecznego sposobu na wyeliminowanie karierowiczów. To znaczy znam, ale to bardziej skomplikowana sprawa i w dodatku może nie wypalić.
              Podsumowując, podoba mi się Twoje podejście, jest bardzo polskie i chciałbym, żeby w ten sposób można było dokonać korzystnych zmian, ale obawiam się, iż tak nie uda się zmienić Polski na lepsze. Potrzebna jest ogólna świadomość do czego mamy dążyć. Tego nie ma. Nie ma nawet wystarczającej liczby przywódców, którzy by to ludziom tłumaczyli. Trzeba więc czasu.

              Polubienie

              1. Nie zgodzę się że Polacy są pracowici. Np. praca fizyczna jest hańbą („na kasie”= hańba, itp). W Niemczech praca fizyczna jest bardzo ceniona i nikt nikogo z powodu stanowiska nie uznaje za gorszego. Szef korporacji będzie rozmawiał ze studentem który w jego firmie „tylko sprząta” jak z równym sobie. U nas o tym możesz zapomnieć. Toteż wieczne studiowanie, itd. Polacy rzadko szanują swoją pracę, zawsze znajdą coś na pracodawcę, etc.

                Polubienie

                1. Przykro mi ale nie zna Pani realiów… Praca kasjerki w zachodnim supermarkecie za pensję, za którą w Niemczech nikt by nie ruszył palcem, w warunkach, których nikt na zachodzie by nie zaakceptował jest pracą niewolniczą … A co do demokracji w Niemczech, to jest to kraj z tradycją zamordyzmu a nie demokracji. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego 🙂

                  Polubienie

                  1. Nie zgodzę się. Nawet w obecnych czasach, gdy eliminuje się wolność słowa Niemcy nadal są krajem z większą wolnością i silniejszym społeczeństwem niż Polska.

                    Co do pracy – gdyby nie mili wyboru to i Niemcy czy Francuzi by pracowali jako kasjerzy nawet za pół darmo. Mają rozwinięty socjal, toteż nie muszą. W Polsce mamy właśnie „zamordyzm” – gigantyczne podatki, ale nic z tych podatków. W Niemczech są wysokie, ale ludzie coś z tego mają. I widzą swoją władzę nad tym. Natomiast Polacy płacą, nie mają nic, i nadal nic z tym nie robią…

                    Polubienie

            4. To jest kwestia leczenia kompleksów niższości oraz niewielka umiejętność pracy zespołowej i podporządkowania się innym większości Polaków. Taka mentalność. Sporo mamy wad, ale to nie znaczy, że Polacy nie potrafią pracować. Potrafią i w dodatku potrafią w pracy improwizować, działać nieschematycznie. Sumarycznie nie jesteśmy wcale takim najgorszym narodem. Tkwi w nas duży potencjał – potrzeba tylko trochę wolności, by mógł się objawić w pełni.
              Zresztą, popatrz na siebie. Czy gdzieś na świecie nie potrafiłaś sobie poradzić z otaczającą rzeczywistością?

              Polubienie

              1. Otóż to. Potrzeba wolności, aby ludzie zaczęli brać sprawy w swoje ręce. Póki co,ci, co nie potrafią i nie chcą zostają i marudzą, a Ci, co potrafią – zgnieceni przez Polskie prawo i system – wyjeżdzają.

                Polubienie

            5. Tak, to jest działanie celowe i tym się różni IIIRP od PRL, iż teraz niezadowoleni mogą wyjeżdżać. To taki wentyl bezpieczeństwa, by ludzie nie wyszli na ulice. Zostają tylko ci, których trudno zmusić do działania lub tacy, którzy nauczyli się tu kombinować.
              Cały system jest oczywiście do gruntownej zmiany (o czym pisałem). Ale nie może to być zmiana na system zachodni, czyli na państwo opiekuńcze, bo nas na to nie stać i jest to niekorzystne dla ludzi, gdyż zniechęca do działania. Najpierw Polacy muszą dostać możliwość uczciwego wzbogacenia się, a potem może wcale nie będą chcieli, żeby państwo się nimi opiekowało?
              Na Zachodzie ludzie często ostatnio protestują, lecz głównie chcą utrzymania przywilejów socjalnych, a nie więcej wolności. Nie chciałbym tego w Polsce.

              Jednak danie więcej wolności Polakom, nie zmieni ich nawyku do narzekania, „bo to takie polskie” 😀

              Polubienie

            6. USA jeszcze nie są państwem opiekuńczym, ale dzielnie zdążają w tym kierunku, chociaż Amerykanie się bronią.
              Miałem na myśli kraje Europy zachodniej jako bliższe nam i kulturowo i organizacyjnie. A w Stanach nie ma jednolitego prawa wszędzie.
              Pod szpitalami umierali też ludzie w Wielkiej Brytanii w czasie strajków związków zawodowych. Społeczeństwo miało dość dyktatu związkowców i dlatego M. Thatcher została premierem rządu. Umieranie ludzi pod szpitalami nie jest wyznacznikiem opiekuńczości państwa, no i w Polsce też się to zdarza. W Tajlandii nikt nie umiera pod szpitalami, chociaż tam lecznictwo jest płatne.
              Ludzie dostosowują się do systemu, w którym żyją, reagują na wszelkie wprowadzane zmiany. Nie zmienią się, jeśli system wciąż będzie patologiczny. Dlatego potrzeba ludzi, kórzy wiedzą, jakie zmiany należy wprowadzić i potrafią tego dokonać. Bez tego nic z tego, bo nawet jeśli wprowadzimy ustawodawstwo Teksasu, a nie zmienimy władzy, to system przepoczwarzy się w to, co jest teraz. Z tego względu cały czas piszę, iż to nie jest takie „hop siup”, jak może się wydawać.

              Polubienie

              1. Zgadzam się tyle że jak popatrzysz na drogę, którą musi się przejść by zmieniać konstytucję i prawo to… rewolka i palenie sejmu są jedyną drogą. Druga jest do zrobienia – musiałbyś mieć większość w sejmie i senacie. A to się nigdy nie zdarza i raczej nie zdarzy. Bo zawsze będą nauczyciele czy inni urzędnicy, którym dana Partia „da”.

                Polubienie

            7. I niestety w tym jest problem, że system stworzył zbyt dużą grupę beneficjentów i przez to stale utrzymują się przy władzy ci sami ludzie.
              Kiedy uda się przekonać przynajmniej kilka milionów Polaków do kierunku koniecznych zmian, to można będzie i spalić Sejm i rozliczyć władzę i nawet wprowadzić konieczne zmiany bez procedury demokratycznej. Ale na razie nie ma świadomości w społeczeństwie, więc trudno będzie coś zmienić. A w zasadzie, to mam pewność, iż w najbliższym czasie wciąż będzie tak samo i wciąż władza będzie oszukiwać całkowicie ogłupionych obywateli…

              Polubienie

            8. Właśnie wpadłem na propozycje koniecznych reform, jakie należy przeprowadzić w Polsce. Samo ich pobieżne omówienie trwa około 90 minut i są tam sprawy daleko poważniejsze od tych tutaj przez nas poruszanych. Lojalnie więc uprzedzam, iż materiał jest trudny i długi, więc nie namawiam do oglądania, ale wrzucam link jako uzupełnienie tematu i pokazanie, że reformę państwa muszą przeprowadzić ludzie, którzy wiedzą, co robią:

              Polubienie

        2. Popieram. Ja mam 39 lat , dwoje dzieci i od kilku lat na emigracji. Wczesniej bardzo dalekiej , teraz troche blizszej a za kilka lat planujemy z Rodzina Karaiby. Tylko nie Polska – poddalem sie.

          Polubienie

      2. W poglądach i postulatach każdego, ale to każdego człowieka, znajdzie się coś co mi sie nie podoba albo z czym się nie zgadzam, albo przynajmniej nie podoba mi się JAK coś zostało powiedziane. Tak więc „odrzucanie” też nie jest żadną metodą. Dla mnie metodą jest wyselekcjonowanie rzeczy które są naprawdę ważne i nie głosowanie na kogoś kogo poglądy i postulaty są z tymi „ważnymi sprawami” sprzeczne. A nie ma rzeczy ważniejszej niż ekonomia, bo wszystko zaczyna się i kończy na pieniądzach. Również wolność – bez pieniędzy nie istnieje.

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s