Jak radzić sobie z „hejtem”? Przekuj negatywność innych w energię do działania!

Od jakiegoś czasu mam taką prostą zasadę – ograniczam ludziom negatywnym i agresywnym miejsce w moim życiu. Mają oni bowiem tylko jeden cel – budować swoją wartość na deprecjonowaniu innych.

Tego typu osoby skutecznie podcinają skrzydła. Pisałam o tym już w tym artykule. Wielokrotnie podkreślałam też, że tego typu jednostki należy zwyczajnie wyeliminować ze swojego otoczenia. Dzięki temu nie tylko pozbędziesz się wielu problemów w swoim życiu, ale też zrobisz miejsce na nowe osoby, warte Twojego czasu.

Ale o ile możemy kontrolować to, kim się otaczamy do pewnego stopnia, o tyle w życiu będziemy się z takimi jednostkami zawsze spotykać, bo oni po prostu są wszędzie. Bo potrzebują innych, by na nich przelewać swoje negatywne emocje. Obrażają, klną, kłamią, oskarżają, itp. Często pod płachtą żartu lub sarkazmu. A gdy zwrócisz im uwagę powiedzą Ci coś w rodzaju: „Nie bierz tego tak do siebie”…

Rzecz w tym, że nie da się tego ‚nie wziąć do siebie’. Bo już Cię to zdenerwowało, zasmuciło, zirytowało czy niemiło zadziwiło. Gdy coś wzbudzi w Tobie emocjonalną reakcję – to już wziąłeś to do siebie. Nie da się tego cofnąć. Ale takie sytuacje nie muszą oznaczać tylko czegoś negatywnego. Wręcz przeciwnie – można je w bardzo łatwy sposób przekuć na pozytywy. Tak, z działań i słów osób negatywnych można zbudować życiowy sukces.

palmy

By to zilustrować podam przykład Adriana, który postanowił na moim fejsbukowym profilu napisać wulgarny komentarz do artykułu “Czy Twoja praca ma prawo definiować Ciebie i Twoje życie?” (pisownia oryginalna):

Widzę, koleżance obce są dwa skrajne uczucia. Pierwsze, kiedy się wk*rwiam, że trzeba się oderwać od „tworzenia” i iść coś zjeść lub do wc oraz drugie, kiedy pokazujesz innym efekt, deklasujący całą okolicę – „to moje, to projektowałem”. Jestem głodny w obu przypadkach. W drugim (póki co) – bez przerwy. Malkontenci zapominają, że pasja + uprawnienia = NIEZALEŻNOŚĆ (wygoda) A propo… właśnie wk*urwiony opuszczam moją „pracownię” bo od 6 nic nie jadłem (a jest 10:30), ale wiem, że kiedy przekroczę próg pokoju i zobaczę ciągle roześmianą rodzinę to mi natychmiast przejdzie.”

Adrian reaguje bardzo emocjonalnie, przy okazji potwierdzając swoimi słowami tezę artykułu. Być może dlatego, że zaburza on jego postrzeganie rzeczywistości, w której swoją wartość i zadowolenie z życia określa poprzez swoją pracę, jej ocenę przez innych, swoją rodzinę, itd. Po zwróceniu uwagi, żeby wulgaryzmy zostawił w swoim domu, o ile jego rodzina je akceptuje, dodał:

“Jak masz z ocenzurowanym problem i moją roześmianą rodziną (aż tak zabolało?) to usuwaj. Gwoli informacji, ten post był żartobliwy i z dystansem a umoralnianie przy takich argumentach obu stron jest zwyczajnie słabe – zupełnie jak znajomość technologii i prawa budowlanego przez większość narzekających na swój los architektów. Bo w istocie – „satysfakcję z pracy czerpię dopiero teraz, gdy jestem świadoma, że jest to tylko praca” – zakrawa to na „odkrycie Ameryki” i przy okazji …na syndrom pociągu dalekobieżnego. Poza tym gdzie stwierdziłem, że pasji nie ma?!”

Po braku mojej reakcji Adrian próbował jeszcze swoich sił pisząc prywatną wiadomość, a później dodatkowo próbując obrazić inną osobę, która też zwróciła mu uwagę na jego wulgarną i nieśmieszną formę wypowiedzi…

Nasuwa się oczywiste pytanie: Skąd u tych osób takie zachowanie? Skąd ta negatywność?

Każdy z nas jest inny

ludzie bar

Każdy z nas jest wyjątkowy. Każdy z nas jest indywidualnym zlepkiem wydarzeń, wspomnień, przemyśleń… Każdy z nas to jednostka o innych zdolnościach, pomysłach, wizjach, potrzebach… Każdy z nas wnosi coś innego do społeczeństwa. I w związku z tym zawsze znajdą się ludzie, dla których wszystko to, co Adrian uważa za swój sukces życiowy nie ma absolutnie żadnego znaczenia. 

Bo nie ma w życiu nic idealnego. Każda decyzja ma swoją cenę. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie ma „wiecznie uśmiechniętych”, idealnych ludzi, zawodów, itd. I każdy, kto próbuje Wam wmówić, że tak jest kłamie tak jak wszystkie reklamy i obnaża tym samym swoje problemy. Ideały po prostu nie istnieją.

Ale jednak mimo, że dobrze to wiemy tak często nadal chcemy być najlepsi. Najpiękniejsi, najszybsi, najważniejsi, najmądrzejsi, najbogatsi, itd… To prowadzi do tego, że wiecznie porównujemy się do innych, a swoją wartość budujemy na tych, których uważamy za gorszych od siebie. Ale w tej pogoni łatwo zapomnieć, że to, że ktoś czegoś nie ma może być jego świadomym wyborem, a nie wynikać z tego, że nie może tego mieć. Że niektórych po prostu nie obchodzi to co my osiągnęliśmy, kupiliśmy, wygraliśmy, etc. I fakt, że my coś posiadamy nie robi z nas kogoś lepszego. Robi z nas tylko i wyłącznie kogoś innego.

Przykładowo – gdybym ja chciała mieć przytaczane przez Adriana ‚niezależne’ życie, własną działalność, rodzinę – miałabym dziś takie właśnie życie – mieszkałabym nadal w Polsce. I nadal twierdziłabym uparcie, że moja praca to moja pasja, i poświęcała na nią całe dnie, a czasem i noce. Pewnie nadal postrzegałabym swoją wartość przez pryzmat swoich projektów i ślęczała nad nimi każdego wieczora. Pewnie wkurzałabym się na ZUS, podatki, przepisy, prawo i to jak traktowałoby mnie państwo i inni. Pewnie narzekałabym na to jak jest źle, ale zawsze znajdowała wymówki, by nie zmieniać swojego życia. Bo zapewne czułabym się nim przytłoczona i niesamowicie sfrustrowana. I pewnie pisałabym podobne jak Adrian komentarze, nie umiejąc przy nich nie zakląć, na profilach znajomych, którzy kroczą swoją drogą, nie patrząc na dogmaty i innych. Którzy swoim przykładem pokazują, że prawdziwe szczęście jest zupełnie gdzie indziej, niż nam przez całe życia wmawiano

Pewnie czułabym wszechogarniającą potrzebę przekonania ich, a przez to samej siebie, że to właśnie moje życie jest wspaniałe, najlepsze, najpiękniejsze i najszczęśliwsze. Że jestem wiecznie roześmiana i że nigdy nie popełniam błędów. I że inni krytykują takie życie, bo są „głupi”

plaża

Wyjechałam z Polski z wielu względów, ale przede wszystkim dlatego, że nie odnajdowałam się wśród takich negatywnych ludzi, których jest w tym kraju wyjątkowo dużo. Nie chciałam stać się taka jak oni. I to, co na co dzień reprezentują dziś sobą moi dawni znajomi oraz architekci tacy jak Adrian, jest tylko potwierdzeniem, że podjęłam odpowiednią decyzję.

Zorientowałam się w porę, że moje decyzje nie były ‚moje’. Że robiłam i mówiłam wiele rzeczy tylko dlatego, że nie miałam innych możliwości czy wzorców. Że wmawiałam sobie, że lubiłam to co miałam, zamiast szukać tego, co naprawdę lubię. Zamiast podjąć działania. A gdy w końcu je podjęłam i zaczęłam zmieniać swoje życie, okazało się, że to wszystko, co większość uznaje za „idealne”, wcale idealne nie jest. Że żyjemy wykreowanym przez media ‚lajfstajlem’, który bezmyślnie kopiujemy, bo myślimy, że to jedyna droga do szczęścia i spełnienia…

Wiele zmieniło się w moim życiu od czasów emigracji, ale nic nie miało tak gigantycznego na nie wpływu jak zrozumienie, że nie ma lepszych, gorszych, mądrzejszych, głupszych, ładniejszych, brzydszych, itd. Że po prostu jesteśmy wszyscy inni. I porównywanie siebie do kogokolwiek innego jest jednym z największych błędów, jakie można w życiu popełnić. Bo zatracamy wówczas siebie. Swoje marzenia, swoje zdanie, swoje potrzeby…

Abyś Ty wygrał, inni nie muszą przegrać

curacao

Budowanie swojej wartości na deprecjonowaniu innych zawsze kończy się frustracją. Bo oszukujemy samych siebie. Nigdy nie będziesz najlepszy, najszczęśliwszy, najmądrzejszy, itd. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej od Ciebie. Zawsze. 

Jeśli wybierasz jakąś drogę życiową, podejmujesz jakieś decyzje zastanów się dwa razy, czy na pewno są Twoje. Czy przypadkiem nie dałeś się zmanipulować mediom, swojemu otoczeniu, lękowi? Czy to, do czego dążysz faktycznie jest tym, czego naprawdę chcesz? Czy to, czym się otaczasz faktycznie wpływa pozytywnie na Ciebie i Twoje życie? Czy to, co mówisz faktycznie jest Twoim zdaniem, wnioskiem, przemyśleniem, czy może powtarzanym w kółko wokół Ciebie dogmatem? Czy to, czego się boisz, wstydzisz, itd. faktycznie ma prawo definiować Ciebie i decydować o Twoim losie?

Gdy zaczniesz dokonywać świadomych wyborów i sam pokierujesz swoim życiem szybko dostrzeżesz, jak zdanie innych przestanie mieć znaczenie. Bo przecież to Ty prowadzisz swój statek, a nie inni. Oni mają swoje statki. Nie wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Każdy odkrywa dla siebie inne horyzonty.

Abyś Ty miał rację inni nie muszą się mylić

plaża

Poprzez doświadczenia życiowe i obserwację doszłam w życiu do różnych wniosków. Na przykład do tego, że religia jest ciekawym, ale nie niezbędnym elementem życia, że małżeństwo nie koniecznie oznacza dojrzały, udany związek, że warto podążać za swoją intuicją, nawet jeśli kierunek, jaki wskazuje wydaje się być bezsensowny, itp. Nie są to jedyne, najlepsze, najmądrzejsze prawdy i sposoby na życie. Ale są moje – świadomie wybrane na podstawie dostępnych informacji. 

Aby Twoje poglądy i przekonania były dla Ciebie prawdziwe, inni nie muszą się mylić co do swoich. Każdy ma własne doświadczenia życiowe, na podstawie których wytwarza swoje zdanie na różne tematy. Przykładowo: osoby opowiadające się za przymusowymi szczepieniami mają swoje racje i ci, którzy opowiadają się przeciwko też je mają. Szczepionki mogą być świetnym wynalazkiem i jednocześnie być nieodpowiednio wykorzystywane i powodować powikłania (co wyjaśniałam w tym artykule).

Abyś Ty siebie szanował inni nie muszą tego robić

marina

Gdy swoją wartość budujesz na elementach z zewnątrz: opinii innych, rodzinie, majątku, tytule, itd – zawsze skazujesz się na brak szacunku. Bo, jak już wspominałam wyżej, zawsze pojawi się ktoś, dla kogo te rzeczy nie będą miały znaczenia. Będziesz wówczas myślał, że nie okazuje Ci należytego szacunku. A tak naprawdę nie będziesz go miał dla siebie sam. Bo jeśli potrzebujesz rzeczy zewnętrznych, zer na koncie, tytułów naukowych, itp. by czuć się wartościowym, to co to mówi o Twoim wnętrzu? O Twoim umyśle, Twoich poglądach, Twoim zdaniu, decyzjach?

Jack Johnson, w swojej fenomenalnie prostej, ale niezwykle dosadnej piosence „Gone” śpiewa: „Auta, telefony i diamenty, wszędzie błysk… Ale to są rzeczy, które można Ci odebrać. A co z Twoim umysłem? Czy on potrafi błyszczeć?”

No właśnie. Czy Twój umysł ‚błyszczy’? Czy to co sobą reprezentujesz, Twoje słowa i działania, zasługuje na Twój własny szacunek? Bo jeśli nie masz go sam dla siebie, jeśli sam dla siebie nie jesteś wzorem, to nikt i nic z zewnątrz tego nie zmieni. Nigdy nie będziesz czuł się ‚dość dobry’. I będziesz miał potrzebę deprecjonować innych, tak jak Adrian. Co zabiera nas do początku artykułu i pytania:

Jak przekuć negatywność innych na własny sukces?

plaża relaks

Przede wszystkim obiektywnie oceniać każdą wypowiedź, nawet tę najbardziej obraźliwą. Czasem w emocjonalnych zdaniach kryje się mimo wszystko dużo istotnych informacji, które można wykorzystać. Jeśli taka osoba przekracza nasze granice tolerancji – jasno dać jej o tym do zrozumienia. Takim działaniem budujesz poczucie własnej wartości, wyznaczając swoje granice. Jeśli mimo to będzie ona kontynuować – uniemożliwić jej to poprzez np.: odejście, odłożenie słuchawki, zablokowanie dostępu, itd.

Słowa i działania takiej osoby nie definiują Ciebie. Definiują tylko i wyłącznie ją samą. Pokazują kim ta osoba jest. Adriana, na podstawie jego wypowiedzi można ocenić jako bardzo sfrustrowaną brakiem zainteresowania innych jednostkę, która na siłę próbuje wmówić, że jest mądrzejsza, jego projekty są najlepsze w okolicy, a rodzina „wiecznie szczęśliwa”. I może faktycznie tak jest, może Adrian jest świetnym architektem i szczęśliwym rodzicem.  Ale swoją postawą, językiem i traktowaniem innych mi osobiście przypomina bardziej ludzi, którym się w życiu nie powiodło. Którzy czują się ograniczeni. I zdecydowanie nie należy do osób, którymi warto się otaczać. Bo zaraża swoją negatywnością. Potrzebuje innych, by na nich przelać swoje emocje, z którymi sobie nie radzi.

Nie możesz zmienić zachowania tych osób. Nie pomogą tłumaczenia, prośby, ani nawet wyraźne żądania. Takie zachowanie świadczy bowiem o tym, że zamiast budować i rozwijać swoją osobowość, oni wybierają drogę budowania swojej wartości poprzez deprecjonowanie innych. Będą poszukiwać kłótni, obrażać, wyśmiewać, itp. Bo tylko na tym im zależy.

Więc jedyne co możesz zrobić to nie pozwolić im kontynuować. Pokazać, że nie będziesz ‚ofiarą’ ich negatywizmu. Wyeliminować ich ze swojego życia i świata. A na podstawie tego, co już powiedzieli czy zrobili – wyciągnąć dla samego siebie wnioski. Najczęściej jest tak, że swoimi słowami i działaniami potwierdzają tylko Twoje poglądy na życie (Adrian swoją postawą potwierdza tezę artykułu, który komentuje).

Więc nota bene w niektórych sytuacjach są oni nawet przydatni. I zawsze można przeanalizować ich zachowanie i wyciągnąć z tego coś pozytywnego dla siebie. Na przykład pomysł na kolejny artykuł na bloga. Z którego potem mogą czerpać dodatkowo inni.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

21 myśli nt. „Jak radzić sobie z „hejtem”? Przekuj negatywność innych w energię do działania!”

  1. „Wyjechałam z Polski z wielu względów, ale przede wszystkim dlatego, że nie odnajdowałam się wśród takich negatywnych ludzi, których jest w tym kraju wyjątkowo dużo. ” nie wiem skad w Polsce taka frustracja, ale z przykroscia stwierdzam ze mieszkalam juz w kilku krajach i nigdzie nie spotkalam sie z taka negatywnoscia i narzekaniem jak w Polsce. Z takim powszechnym smutkiem na ulicach. I z wiecznym zwalaniem tego na politykow i sytuacje ekonomiczna. Lub na sasiada i inne okolicznosci. Przykro mi tak negatywnie pisac o rodakach ale po kazdej wizycie w PL towarzyszy mi takie uczucie…

    Polubienie

    1. Witam,jestem pierwszy raz na tym blogu i przyznam ,ze jestem zachwycona.Dziekuje za dawke tak pozytywnej energi i zgodze sie z asiainasiablog .Mieszkam we Francji od 4 lat,nie zmusila mnie sytuacja ekonomiczna,ale mialam dosc zycia w polsce,ciaglego narzekania ludzi i frustracji ze komus powodzi sie lepiej…Poznalam fantastycznego faceta i zaczelam nowe zycie w jego kraju.Zycie jak wszedzie indziej,problemy dnia codziennego…ale ludzie tutaj sa nastawieni do innych cieplo.Nie spotkalam sie z ani jedna sytuacja zeby ktos ”obcy” potraktowal mnie gorzej,ale niestety spotkalam sie z zawiscia naszych rodakow za granica i w polsce i to niestety nie pierwszy raz.To jest smutne ,ze jestesmy sami sobie wrogami

      Polubienie

  2. O to to tak. Też uważam, że Polska jest krajem ludu narzekającego i wiecznie niezadowolonego. Ale trudno się dziwić, bo w tym kraju ludziom podcina się skrzydła, zamiast pozwalać się rozwijać. Też bałam się, że stanę się taka jak ten stereotyp, więc wyemigrowałam. Dobrze mi z tym.

    Polubienie

  3. A dlaczego zakładasz że Adrian jest sfrustrowany z uwagi na swoją pracę, niezależność i mieszkanie w Polsce. Powodow może być miliony i to nie praca musi go spędzać w taki stan. Dla niektórych Noe jest prowadzenie własnej działalności i łączenie pasji z pracą. Piszesz żeby nie oceniać poprzez pryzmat własnych wyborów a właśnie sama to zrobiłaś 😉 hmmm

    Polubienie

    1. Nie da się oceniać nigdy w 100% obiektywnie, ale tu to akurat bez znaczenia. Podawałam przykład z mojego punktu widzenia – nie musi to dotyczyć Adriana (choć myślę że wielu Polaków ma wspólne frustracje, np właśnie ZUS). Jest to jakaś próba zrozumienia takiej osoby, a co dokładnie u niej powoduje takie zachowanie to już nieważne – szukanie powodów u innych to bardzo groźna racjonalizacja, porównywanie zachowania innych z własnymi doświadczeniami to bardzo potrzebna próba zrozumienia. I tak jak napisałam – mogę się mylić, może Adrian jest super osobą, świetnym architektem itd – ale tutaj swoim zachowaniem powoduje, że ja mam inną opinię na jego temat. Jedno nie wyklucza też drugiego (polecam art. o sztuce obiektywnego oceniania) – Adrian może jednocześnie być np. dobrym architektem i niedowartościowanym frustratem, który nie potrafi zapanować nad swoimi negatywnymi emocjami i wyrzuca je na innych.

      Polubienie

  4. Witam! super blog 🙂 ja rowniez wyjechalam z Polski, w pewnym sensie zyje tez pod palmami bo na lazurowym wybrzezu we Francji. Zycie za granica nie zawsze jest latwe ale do wszystkiego trzeba starac sie podchodzic pozytywnie. Rowniez stosuje Twoja filozofie zycia i ciesze sie ze trafilam na tego bloga bo kazdy artykul naladowuje pozytywna enegia 🙂 i super ze sa tacy ludzie jak Ty!
    Jednego sie nauczylam w zyciu, jedynym ograniczeniem jakie mamy jestesmy my sami 🙂 pozdrawiam

    Polubienie

  5. Mam toksyczną teściową która nie może żyć bez intryg i kłótni, poniżania i obwiniania innych za wszystko (tylko Ona jest idealna). Najgorsze że mieszkamy parę metrów od siebie. Odcieliśmy się z mężem jak tylko mogliśmy(nie chodzimy tam, nie rozamawiamy, omijamy ją z daleka) to i tak nic nie daje… Wyprowadzka nie wchodzi w grę ponieważ zainwestowaliśmy wszystkie swoje oszczędności w remont mieszkania.

    Polubienie

      1. już tak myślałam ale niestety przez 5 lat nie możemy sprzedać ponieważ mieszkanie zostało na nas przepisane z klauzulą … ;(

        Polubienie

        1. Po 5 latach, to już byście odłożyli na wyjazd, i na naukę 1/2 języków 🙂
          Liczy się podejście. Ja akurat jestem w znakomitej sytuacji, bo mam 18 lat, przede mną matura.Ale wiem, że nigdy nie dam się wcisnąć w taką toksyczność i zażenowanie życiem, jakie mogę zaobserwować dookoła. Choćby nawet w szkole, jest to już zauważalne. Ludzie siedzący w grupkach własnej adoracji, oczerniają innych, budują sobie chyba na tym własną samoocenę, ale jak to zadział a w drugą stronę, i ktoś im ubliży, to oni by się tak „nigdy” nie zachowywali.
          No i oczywiście dwulicowość jest tutaj normalnością.

          Polubienie

  6. Krótko i zwięźle pisząc: takie osoby jak Adrian po prostu zazdroszczą Tobie innego życia. Proponuję tylko jedno: zakończyć kontakt.

    Polubienie

    1. Niekoniecznie. Osoby, które nie radzą sobie ze swoimi negatywnymi emocjami po prostu szukają kogokolwiek, czegokolwiek, na co mogą je przelać. Te osoby nie muszą mieć nic wspólnego ze źródłem tych emocji. Pisałam o tym w artykule o gniewie, agresji – to są rzeczy zaraźliwe, przenoszone na innych 🙂

      Polubienie

  7. kolejny świetny artykuł. Jednak razi mnie fragment
    „(…) że nie odnajdowałam się wśród takich negatywnych ludzi, których jest w tym kraju wyjątkowo dużo.”

    takich negatywnych ludzi jest pewnie w każdym zakątku ziemi proporcjonalnie tyle samo. Nie róbmy z naszej Polski jakiegoś zaścianka. Jak wszędzie są ludzi i tacy, i tacy… I Polska w tym nie odbiega

    Pozdrawiam

    Polubienie

  8. Witam
    Twoj blog jest super,czuje ze porusza kazda komurke mozgowa i zmusza do myslenia.Dzieki za to:).Zgadzam sie z Toba ze trzeba takich ludzi eliminowac ze swojego otoczenia ale czasami sie nie da.Moze masz dla mnie jakas zlota rade jak to zrobic w sytuacji gdy taka osoba jest wspolpracownik.Bardzo lubie swoja prace i nie chce z niej zrezygnowac,a mamy w swoim zespole kolezanke nazwijmy ja A ktora ma konflikt z kolezanka B.Kolezanka A caly czas obgaduje kolezanke B.My niejednokrotnie i dobitnie mowilysmy ze nie mamy ochoty tego sluchac ale ona sobie z tego nic nie robi i w dalszym ciagu slyszymy brzydkie i uszczypliwe komentarze na temat kolezanki B.Jestesmy juz bardzo zmeczone bo przez to panuje zla atmosfera w naszym zespole,a kierownictwo nie reaguje na nasze skargi.
    Pozdrawiam serdecznie i z gory bardzo dziekuje za odpowiedz.

    Polubienie

    1. Miałam podobną sytuację, dziewczyna miała jakieś problemy i wszystkich obgadywała, czepiała się dosłownie wszystkiego. Ja po prostu ją olewałam, wiec nigdy nie kierowała tego do mnie. Ale psuła atmosferę w całym biurze, obgadywała nawet szefa. Problem rozwiązał się sam bo w końcu sama odeszła (przeprowadziła się z chłopakiem). W Twoim przypadku porozmawiałabym z nią na spokojnie, jeśli to jest jedyny problem. Zadaj jej pytanie: „Słucha, A, zauważyłam że jesteś bardzo negatywna wobec tej koleżanki, z czego to wynika?”. Może takie pytania dadzą jej do myślenia – a jeśli nie, postaw sprawę jasno: stanowcze „nie chcę tego słuchać” – jak tylko zaczyna. Jeśli będzie kontynuować spróbuj znaleźć coś co ją przestraszy – może mów głośno to co mówi tej obgadywanej?

      Polubienie

      1. Powinno wystarczyć samo pokazanie owej koleżance, że jej gra została odczytana. Odkryta strategia przestaje mieć wartość, więc powinna zmienić sposób postępowania.
        Straszenie może nie być dobrym pomysłem, bo automatycznie stajemy się wtedy stroną, więc sytuacja będzie musiała zostać wtedy rozwiązana mniej ugodowo, łącznie z koniecznością poszukania sobie innej pracy.

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s