zachód słońca

Jak urządzić mieszkanie?Zacznij od swojego życia!

Piękne, nowe, pachnące… Mieszkanie, kuchnia, samochód, buty…. Co z tego, że na kredyt? Stać mnie! Jeszcze tylko ta wymarzona sofa z Cinkei, zegarek od Ciapcianiego, torebka Ciucci-Frucci i perfumy Cianel. I wtedy już będzie idealnie!

Mieszkanie urządzone, najmodniejsze rzeczy kupione, a życie… nadal to samo… Nadal czegoś brakuje… Nadal ta sama codzienna rutyna… Nadal te same problemy…

Jeśli ciągle czegoś Ci brakuje, ciągle potrzebujesz tej „wymarzonej” sukienki, tego „idealnego” samochodu, tego „wyczekiwanego” gadżetu, itd. – oznacza to, że Twoja przestrzeń jest niezwykle pusta. I nie mam tu na myśli czterech ścian. Mam na myśli twoją przestrzeń życiową, to czego tak naprawdę pragniesz, to, co kryje się za tymi wszystkimi materialnymi symbolami.

Za materialnymi symbolami chowa się pragnienie lepszego życia

mieszkanie

Życia pełnego, niebanalnego, natchnionego… Ale takie życie to nie produkt, który można sobie kupić. Szczęśliwe życie wymaga „umeblowania” go sobie na swój sposób. Zaprojektowania i wykonania. Wymaga czasu, działania, a nie – jak błędnie sądzimy – większych pieniędzy.

Urządzanie życia nie tylko sprawia, że sam zaczynasz żyć. Wzbogaca również życia innych, zwłaszcza osób Ci bliskich. Sprawia, że zaczynasz stawiać sobie cele i realizować marzenia. A to prowadzi w prostej linii do prawdziwego szczęścia. Cały sekret polega na rozbijaniu odległych celów na mniejsze pod-cele, które osiągnąć można w krótkim czasie. Jak również na szukaniu możliwości w swoim otoczeniu i skupianiu się na swoich prawdziwych potrzebach – większość czasu wydaje nam się, że czegoś chcemy, bo wmawia nam to świat zewnętrzny.

Przykładowo – marzysz o większym, wygodniejszym, bardziej przestronnym mieszkaniu. Bo widziałeś tyle wspaniałych zdjęć pięknie oświetlonych słońcem wnętrz w gazetach. I zapragnąłeś się tam znaleźć. Pośród tych wszystkich idealnie zaprojektowanych przedmiotów. Zanim zaczniesz tego szukać i wpakujesz się w dożywotni kredyt zadaj sobie to proste, ale jakże potężne pytanie:

Co będę robił, gdy już będę to miał?

szampan

Zapewne odpowiesz, że będziesz miał więcej miejsca, więcej przestrzeni. Że jak będziesz miał więcej przestrzeni to będziesz lepiej zorganizowany. Że jak będziesz lepiej zorganizowany to będziesz miał więcej czasu, którego ciągle Ci brakuje. Że jak będziesz miał więcej czasu to będziesz robił tyle różnych rzeczy, np. gotował posiłki w swojej nowej, lśniącej kuchni i zapraszał znajomych, itd… Domyślasz się, do czego zmierzam?

Czy to wszystko, co kojarzysz z nowym mieszkaniem jest faktycznie niedostępne teraz? Czy przypadkiem nowe mieszkanie nie jest tylko symbolem tego, czego Ci brakuje? Organizacji? Czasu? Aktywności? Spotkań? Lepszej diety? Pewności siebie?

Bardzo łatwo oszukać w ten sposób swój umysł. I wykorzystują to twórcy reklam, od past do zębów po właśnie mieszkania. W telewizji widzisz uśmiechniętych po uszy dzieci i dorosłych – podświadomie Twój umysł rejestruje: „pasta X=szczęśliwe życie”. W magazynie widzisz zdjęcie pary celebrytów i ich wielkie, nowoczesne mieszkanie, Twój umysł rejestruje: „nowoczesne wnętrze, meble firmy Y=sukces życiowy i szczęśliwe małżeństwo”. Itd, itp. Potem żyjesz w przeświadczeniu, że te rzeczy materialne dają szczęście. Dlatego reklamy są tak skuteczne i firmy są gotowe płacić za nie miliony.

Jeśli nauczysz się rozumieć swoje emocje i poznasz ich potęgę będziesz w stanie wychwycić takie sygnały. Zrozumiesz czego tak naprawdę pragniesz w życiu. I będziesz w stanie podjąć działania by to osiągnąć. Zaczniesz kreować swoje życie. Staniesz się jego architektem.

Nie czekaj na więcej pieniędzy, one nigdy nie kupią tego, czego naprawdę potrzebujesz. Skup się na tym co masz i rozwijaj swoją wyobraźnię – pozwoli Ci ona doświadczać życia w nowy sposób. Większość rzeczy, które pragniesz możesz mieć już teraz. Ale musisz działać, a nie szukać wymówek.

Zacznij rozglądać się wokoło i dostrzegać możliwości. Stwórz listę marzeń.  Pomyśl czego tak naprawdę chcesz. Co kryje się pod tymi wszystkimi symbolami, jak np. życie na Karaibach? Co te marzenia dla Ciebie oznaczają?

Opieraj decyzje życiowe na priorytetach

krajobraz

Nie pozwól, aby o Twoim życiu decydowała praca, inne rzeczy lub, broń boże, inne osoby. Zbuduj życie oparte na priorytetach – co jest dla Ciebie najważniejsze, co mniej ważne? To podstawa w podejmowaniu życiowych decyzji.

Nie, nie możesz mieć wszystkiego. To fizycznie niemożliwe. Nie możesz mieć wielkiej kariery i być dobrym rodzicem, który ma czas dla dziecka jednocześnie. Nie możesz mieć spokojnego życia na Karaibach i rozrywek wielkiego miasta. Nie możesz mieć szczupłego ciała i jeść fast foody „tylko od czasu do czasu”. Nie możesz mieć nowego mieszkania na kredyt i wolności do podróżowania i życia gdziekolwiek, itd…

Gdy już określisz swoje priorytety będziesz w stanie przeprojektować swoje życie, tak samo, jak przeprojektowujesz mieszkanie:

Swoje życie, tak samo jak mieszkanie, można bez końca przeprojektowywać. Jeśli jakaś rzecz za jakiś czas przestanie Ci pasować – zawsze możesz ją wymienić. W miarę jak się rozwijasz zmieniają się Twoje potrzeby. To co było ważne kiedyś, traci na znaczeniu. Nie bój się wówczas przeprowadzić zmian.

Być może nawet tak drastycznych, jak kompletna zmiana mieszkania – wyprowadzka w nowe miejsce? Pamiętaj tylko, że wówczas, Twoje życie, tak samo jak nowe, puste mieszkanie, urządzić będziesz musiał na nowo, od zera.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

29 myśli nt. „Jak urządzić mieszkanie?Zacznij od swojego życia!”

  1. Witam. Zgadzam się w pełni, że blog jest super, a zdjęcia to poezja (zwłaszcza w obliczu panującej aury).
    Tylko tak odnośnie poprzedniego wpisu dzielące odbiorców na trzy grupy- co by było gdyby połowa Polakowcrzucilacwcrym jednym momencie wszystko i poleciała pracować na Karaiby? Czy nadal byłoby takim samym miejscem? Czy na pewno każdy może sobie pozwolić na komfort robienia tego co chce lub robienia mniej? Czy w dzisiejszej rzeczywistości, kiedy to ziemię zamieszkuje ok. 6 mld ludzi każdy może mieć ten komfort.? Ja tak troszkę pesymistycznie., bo obecnie zaczynam pokonywać strach przed wyjściem poza swoja strefę dotychczasowego komfortu w kierunku zmian i nurtuje mnie również ta strona medalu. Co by było gdyby lekarzom przestało się chcieć doksztalcac przez całe życie czy policjantom nadstawiac za nas karku.
    Mimo tego blog mnie bardzo zainspirował i dodał odwagi- pomyśleć, że weszłam tu żeby przeczytać o hashimoto, które prawdopodobnie mam 😊
    Pozdrawiam

    Lubię to

    1. To się nigdy nie wydarzy dlatego, że:
      – ludzie są różni. Wierz lub nie są tacy co są szczęśliwi w Polsce czy innym zimnym klimacie
      – ludzie są chciwi – i to jest wspaniała cecha, wbrew pozorom – policja nie broni Cię, bo przejmuje się Twoim losem, tylko dlatego że im za to płacisz.
      Świat jest tak skonstruowany, że „pomagamy sobie” nie wiedząc czasem nawet o swoim istnieniu, właśnie dzięki takim cechom jak chciwość.

      Dziękuję za miłe słowa 🙂

      Lubię to

  2. Spadlas mi z nieba! Od niedzieli siedze na chorobowym, bo mi psychika wysiadla. Jestem w Niemczech, do ktorych pojechalam po to, by ratowac swoj zwiazek. Przez dwa lata robilam kursy jezykowe, ale z praca bylo krucho, bo nikt bez certyfikatu mnie przyjac nie chcial. Od miesiaca pracuje i… nic sie nie zmienilo. Jest gorzej. W dodatku doszlo do POTEZNEJ klotni z mezem, juz ktorejs z kolei i.. nie widze wyjscia. Juz nie. I wten wchodze na blog aniamaluje i wchodze na te strone. Olsnienie. Mozna inaczej, mozna pelniej, mozna bardziej dla siebie, nie dla kogos. Zrobilas mi sieczke z mozgu. Jesli za jakis czas dostaniesz ode mnie kolejna wiadomosc, ze jestem W KONCU szczesliwa, ze odwazylam sie, ze jest dobrze to bedzie oznaczalo, ze naprawde robisz kawal dobrej roboty. Dodam, ze mam dopiero 26 lat, a czuje sie jak styrana zyciem, jeczaca baba. Tak nie moze byc. Dziekuje!

    Lubię to

  3. Smutno mi jak czytam komentarze mowiace, ze malzenstwo ogranicza…Uwazam, ze jezeli tak sie dzieje to po prostu jestesmy z niewlasciwa osoba..Nie moge zrozumiec dlaczego ludzie tak czesto wiaza sie ze soba porzucajac swoje marzenia dla drugiej osoby. Gleboko wierze, ze kazdy z nas ma mozliwosc znalezienia sobie takiego partnera, ktory bedzie mial bardzo podobne cele, a wtedy o ograniczeniach mowy nie ma. Wmawia sie nam od malego, ze bycie samolubnym jest czyms zlym, a já uwazam, ze to jest super cecha! Ludzie, walczcie o siebie i zyjcie w zgodzie ze soba, to podstawa do zbudowania dobrego zwiazku! Nie zatracajcie siebie dla innych, bo kazdy z nas zyje tylko jeden raz!

    Lubię to

    1. Chyba coś naskrobie na ten temat też 🙂 Oczywiście to co mówisz ma prawo bytu – ale ludzie się zmieniają – i w miarę jak ewoluują odkrywają nowe rzeczy. I bardzo często to prowadzi na różne drogi. I tu pojawiają się dwie możliwości – kompromis albo każdy w swoją stronę. W dzisiejszym świecie związek stracił na znaczeniu. Kiedyś była to „potrzebniejsza” do przeżycia rzecz. Dziś myślimy, że jesteśmy samowystarczalni. Według mnie znalezienie balansu pomiędzy swoją drogą, a związkiem to klucz do sukcesu. Eh, długi temat. Chyba faktycznie trzeba się wziąć za taki artykuł 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Uwielbiam tekst „stać mnie”. Nie ma chyba głupszego uzasadnienia na bezsensowne wydawanie pieniędzy i życie ponad stan 🙂 Jakie to jest powszechne!

    Lubię to

  5. ,,Czy przypadkiem nowe mieszkanie nie jest tylko symbolem tego, czego Ci brakuje?” Przestrzeni? Oddzielnego pokoju by nie przeszkadzać domownikom ćwiczeniem gry na kontrabasie?
    Twoje stwierdzenia brzmią tak jakby chęć posiadania czegoś była ZAWSZE kompensacją braku jakiejś cechy. A można być zadowolonym z życia i stwierdzić, że coś jest potrzebne/

    Lubię to

  6. Witam serdecznie 🙂
    Jestem tutaj pierwszy raz i bardzo podoba mi sie wpis. Szczerze muszę przyznać, ze zbierałam się do przeczytania go około tygodnia ;( ale dzisiaj wreszcie się udało, może dla tego ze ostatnie prawie 3 godz spedziłąm na segregowaniu i prasowaniu ubrań (mundurków) dzieciom na jutro do szkoły. I chyba ta adrenalina jaka wydzieliła mi się podczas tego fascynującego zajęcia doprowadziła mnie do tego stanu, że o godz 01.00 wreszcie go przeczytałam (juz nie wspominajac jak dlugo ta strona była otwarta w mojej przegladarce i zachęcała mnie tymi palmami do lektury kazdego dnia). Udało się. Hura! Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona, gdyż kilka rzeczy potwierdziło to co gdzieś tam ukryte było w mojej głowie. Taki dodatkowy kopniak, żeby wreszcie przestac życ przyszloscia, ktora moze nadejdzie a moze nawet jej nie dozyje a zacząc cieszyc sie terazniejszoscia, ktora jest tu i teraz i która umyka nam kazdego dnia. My z męzem rownez wyjechalismy za granice , dla lepszego zycia dla naszych dzieci. Mamy 4 dzieci, pierworodny urodzil sie w Polsce reszta za granicą. Jestesmy juz 9 lat w rozjazdach. Gdy syn skonczyl 2 klase zabralismy cała czworke i wyprowadzilismy sie blizej Polski (Niemcy). Co łaczylo sie ze zmiana jezyka (jak dla niego po raz trzeci) a po roku zycia w Niemczech poniosło nas do Kanady. Kolejna zmiana miejsca zamieszknia. Odbilo sie to na jego zachowaniu po 9 miesiacach zycia w Kanadzie. Mlodsza corka po tych zmianach rowniez zmieniła sie na gorsze. I znowu zmiana kraju (jak dla syna na szczescie bo wrocilismy do naszego wlasnego domu i on do swoich kolegow, z ktorymi przezyl wiekszosc swojego zycia. Na wiesc o powrocie poplakal sie ze szczescia, az wzruszylam sie razem z nim). Po 5 miesiacach w Naszym domu z naszymi sasiadami, z ktorymi dzieci spedzily wieksza czesc swojego zycia, mogę powiedziec, ze emocjonalnie dzieci powrocily do normalnego stanu. Wiedza gdzie jest ich DOM ich wlasny kat, ich zabawki…. czuja sie bezpiecznie a co za tym idzie sa spokojniejsze i grzeczniejsze. Jednoczesnie i my zaznalismy troche spokoju w sercu co dzieci od razu wyczuły. po przeczytaniu tego artykułu jakby utwierdzilam sie w tym, ze te nasze plany przyszlosciowe, do ktorych tak intensywnie dazylismy tylko zaburzały nam spokoj i harmonie w rodzinie. Wszyscy zyli w ciaglym stresie, ze swiadomoscia, ze byc moze zaraz znowu bedziemy sie przenosic i znowu wszystko od poczatku. Teraz podjelismy decyzje, ze jestesmy TU i zyjemy TU w terazniejszosci a co bedzie to czas pokaze. Nie planujemy niczego tak jak do tej pory. Zapisujemy dzieci na zajecia dodatkowe, z ktorych ciesza sie bardzo i zaczynamy nowe zycie TU i TERAZ w spokoju ducha i miłością jaką sobie okazujemy z dnia na dzień coraz wiecej, bo mamy na to czas, nie biegnemy za przyszlością, nie wprowadzamy nerwowej atmosfery bo cos idzie nie tak jak sobie zaplanowalismy albo, ze czas gra nie na nasza korzysc.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Zapomiałam dodać, że moim marzeniem jest mieć szczęśliwą, kochajacą się rodzinę. A to jednak nie lada wyzwanie w tych obecnych czasach, gdzie często nawet nie wiemy kiedy a tracimy relacje z naszymi najbliższymi. Pozdrawiam i miłego dnia 🙂

      Lubię to

  7. Pisz,pisz,pisz!!!
    Twoj blog daje nadzieje na lepsze wielu ludziom.
    Daje takiego emocjonalnego kopa.Poruszasz tematy nad ktorymi nigdy sie nie zastanawialam i daje nadzieje.
    Dzieki :0))

    Lubię to

  8. Czytanie Twojego bloga to dla mnie nie tylko przyjemność ale tez ucieczka do czasów studenckich kiedy naprawdę maiłem marzenia. Z reszta dokładnie takie same jak te, które opisujesz :). Od paru lat zacząłem wtapiać się w świat „dojrzałych i roztropnych” ludzi do którego pasuje jak pięść do oka. Ale nie poddałem się, wyjeżdżam. Dzięki, że przypomniałaś mi i rozpaliłaś we mnie to kim jestem, to co świat europejskich wartości tak skutecznie zaczął tłamsić i spychać na drugi tor. Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    Ps. Nie przestawaj pisać. Jesteś inspiracja dla wielu osób i świeżym oddechem w smogu codziennego życia

    Lubię to

  9. Wszystko bardzo fajnie brzmi i potwierdzam, ze takie marzenia sa do relizacji, bo sama kiedys wyjechalam z kraju, skonczylam studia za granica i mieszkam w „raju”. Kiedy jest sie singlem, to wszystko mozna sobie zaplanowac i zrealizowac nawet najbardziej szalone pomysly. Niestety wszystko sie zmienia kiedy wiazemy sie z drugim czlowiekim i stajemy sie odpowiedzialni za dzieci. Wtedy trzeba wziac ten kredyt na mieszkanie i kupic ta kanape, zapuscic korzenie i ustabilizowac zycie. Praca staje sie jedynym zrodlem utrzymania calej tej gromady ludzi i rzeczy zwanej rodzina/domem. Funkcjonujesz na dwoch fazach praca-dom, dom-praca. Jak wtedy przeprojektowac swoje zycie? Jak wyrzucic stare, niepotrzebne?
    Ja chetnie zmienilabym swoje zycie na lepsze, czekam na to i nie boje sie zmian. Ale mam 4 dzieci na utrzymaniu, ktore codziennie trzeba odholowac do szkoly, nakarmic, przypilnowac, utrzymac i wychowac na ludzi. Jestem uziemiona przynajmniej do czasu jak najmlodsze pojdzie na studia ( to tylko jeszcze 7 lat ).
    Twoj blog to dla mnie inspiracja i nadzieja, ze kiedys wroce do takiego zycia gdzie sama sobie sterem, zeglarzem, okretem. Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Oczywiście tu się zgadzam. Dlatego np.sama nie planuje narazie dzieci. Bo albo jedno, albo drugie. Nie można mieć wszystkiego. Natomiast nie zgodzę się, że nie da się mając nawet 4 czy 5tkę dzieci zmienić drastycznie swojego życia. Boimy się tego, stąd wymówki „mam dzieci”. Chyba skrobnę i o tym artykuł, bo tyle osób dzieci używa jako „wymówki”. Bo „trzeba” odchować, wsyłać an studia. Nie. Nie trzeba. Dzieci trzeba nakarmić i dać im uwagę. Nie trzeba ich posyłać do szkoły, ale trzeba ich uczyć. Nie trzeba na studia, ale trzeba usamodzielnić i pokazać że mogą być kim zapragną, ale wszystko ma swoją cenę. Dla mnie dzieci byłyby tym bardziej motywacją by zmieniać swoje życie, szukać rozwiązań, a nie tkwić w czymś co mnie (i je przy okazji bo to zależne) unieszczęśliwia. Chcemy jak najlepiej dla dzieci, ale przez to je katujemy. Dzieci powinny przeżywać cierpienia (w jak najbardziej świadomy sposób – w tym nasz obowiązek) – i uczyć się poprzez nie życia. Obecnie możemy w Polsce zaobserwować pokolenie wychowane „bezstresowo” – ludzi kompletnie pogubionych, bez poczucia własnej wartości, z ogromnym i cierpiącym ego, itd. Dziecko musi nauczyć się żyć samemu. Dając mu zbyt wiele i chroniąc zbyt mocno – uszkadzamy je. Druga sprawa to to, że dzieci mają dużo większą zdolność adaptacji – to co Tobie wydaje się strasznie trudne – dla nich będzie łatwe. Jeśli np. Tobie dostosowanie się do nowej sytuacji życiowej zajęłoby załóżmy 6 miesięcy – dzieciakom zajmie to miesiąc. Mówię to na podstawie tego co obserwuj u rodzin, które zmieniają nawet drastycznie swoje życie.

      Lubię to

      1. Świetna odpowiedź – ja z mężem mimo dwójki dzieci postanowiliśmy „drastycznie” zmienić życie naszej czwórki – jedziemy daleko do obecnego życia, sami, ale szczęśliwi i z nadzieją, że damy sobie i dzieciom coś więcej niż polskie marudzenie, że pokażemy im świat, aby sami bez naszej pomocy mogli go zdobywać 🙂 niestety tutaj z wielu względów jest to bardzo trudne…
        jeżeli się czegoś bardzo chce to nie ma wymówek, trzeba szukać sposobów na realizację marzeń i należy ryzykować…choć nikt nie obiecuje, że się uda… inaczej jest się zgorzkniałym i niezrealizowanym człowiekiem z którym trudno żyć!

        Lubię to

        1. Życzę powodzenia! Będzie wiele wybojów, ale jak już podjęliście decyzję – kontynuować, nie poddawać się. Dzieciaki Wam kiedyś za takie rzeczy wielce podziękują. Ja z dzieciństwa, mimo że nam się nie przelewało zawsze pamiętam jedną rzecz jako tą najwspanialszą (i mój brat też) – podróże! Nieważne że małe, nieważne że blisko, ważne że z rodziną i poznawać nowe!

          Lubię to

    2. Tez mam 4 dzieci i z doswiadczenia wiem ze nie jest lekko spelniac marzenia jezeli jest sie zwiazanym z druga osoba i ma sie dzieci.Nie mieszkam w Polsce ale moim marzeniem zawsze bylo to zeby wrocic do kraju.Niestety latwo sie pisze ale trodniej to wykonac.Zeby spelnic swoje marzenia musiala bym sie rozstac z mezem i porzucuc dzieci.Oni nie chca slyszec o przeprowadzce tymbardziej ze dzieci urodzily sie tu gdzie obecnie mieszkamy.Wydaje mi sie ze rozbicie rodziny to za duza cena za ktora bym musiala zaplacic aby spelnic swoje marzenie.Moze kiedys mi sie uda jak dzieci wyfruna z domu :0))

      Lubię to

        1. To prawda. Ja wracalam kilka razy i uciekalam jeszcze szybciej. W Polsce sie urodzilam i spedzilam pierwsze 20 lat zycia. Polska we mnie jest i tesknie za nia. nastepne 25 lat, studia, maz, dzieci, praca i dorosle zycie za granica. Mam taka sama sytuacje jak Polka. Mieszkajac za granica tesknisz za Polska, bedac w kraju tesnisz za domem ( za granica ). To jest tak, ze trawa jest zawsze zielensza po drugiej stronie.
          Jak spelniac marzenia o podrozach jezeli codziennie MUSISZ odwozic dzieci, robic zakupy, gotowac, sprawdzac lekcje, rozmawiac, wyjsc z psem, placic rachunki, robic pranie, etc, etc. no i jeszcze czasem popracowac. Owszem znam takich ludzi co np. zeglowali z malymi dziecmi, czy mieszkali w wojskowych bazach co rok w innym miescie, sama duzo podrozowalam z malymi dziecmi. Ale dzieci rosna, zaczyna sie szkola, obowiazki, stabilizacja ktora jest dzieciom potrzebna do poczucia bezpieczenstwa, wtedy zostaje nam juz tylko rutyna i nuda. Jak patrzylam na swoich rodzicow, to myslalam, ze ja nigdy nie bede zyla takim nudnym zyciem jak oni, tylko praca i dom. Owszem udalo mi sie wyrwac z polskich realiow zycia, udaje mi sie robic to co lubie i mam na to czas pracujac 3 dni i majac 4 dni wolnego. Ale jak zwiazemy sie z druga osoba i mamy dzieci, to tak do konca nie jestesmy w pelni wolni, zeby robic co nam sie podoba. Cos za cos. Tak jak napisalas, nie mozna miec wszystkiego. Pozdrawiam i czekam na wiecej. Super blog. Najlepszy jaki czytalam.

          Lubię to

          1. Dziękuję! Dużo prawdy jest w tym co mówisz. Jak dorastamy dzieci zaczynają dyktować życie – chcemy dla nich jak najlepiej więc poświęcamy się dla nich. I to też jest jakaś podróż i doświadczenie w życiu. Po prostu wybierasz teraz to bo to jest dla Ciebie ważne. Ale niebawem minie, dzieci dorosną i ani się obejrzysz jak będziesz tęsknić za czasami gdy dom był pełny. Skupić się na chwili obecnej i nią cieszyć nie jest łatwo – bo zawsze chcemy tego co nie mamy – tak jak mówisz „trawa jest zieleńsza”. Myślę że jak popatrzysz na swoje życie od tej strony – niebawem się zmieni, dzieci wyjdą z domu – zaczniesz dostrzegać małe detale które sprawiają że właśnie takiego życia TERAZ chcesz. A podróże, powroty, Polska, wolność – to nadejdzie. I wtedy będziesz się cieszyć tamtym. Grunt to pamiętać, że nic nie jest nam dane na wieczność, dlatego cieszmy się póki mamy i korzystajmy w pełni!

            Lubię to

  10. Bardzo dobry, wyczerpujący, a jednocześnie zwięzły poradnik, jak żyć i… zero komentarzy. 😀
    Paradoks? Jeśli nawet, to tylko pozorny.
    Czytelników tego artykułu podzieliłbym na trzy grupy.
    Dla pierwszej grupy, która widzi, że „życie, jak wszyscy” jest drogą pełną frustracji i rezygnacji z samospełnienia, tekst jest najoczywistszą oczywistością. Nie ma więc czego komentować, ponieważ jest tu wszystko czarno na białym.
    Druga grupa jeszcze nie dokonała wyboru i być może musi jeszcze pewne sprawy przemyśleć. Ale kiedy już przemyśli, też nie będzie o nic pytać, ponieważ jest tu wszystko. 🙂
    Trzecia grupa, to ci, którzy uwierzyli, że „życie, jak wszyscy” jest najlepszą życiową drogą, pewnie nawet spłacają kredyty konsumpcyjne, mają więcej „zabawek”, niż czasu, żeby się nimi bawić…
    Ci dostali „kijami współczucia”. Oni nie komentują dlatego, iż nigdzie nie ma słów, które chociażby trochę ich „pogłaskały”, wykazały zrozumienie dla ich wyboru. I albo się zreflektują, że ich życie zmierza nie tam, gdzie by chcieli, albo się obrażą i przestaną tu zaglądać.

    Polubione przez 2 ludzi

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s