Jak się nie bać? Jak przezwyciężyć swój strach?

Autorem poniższego artykułu jest Tomasz Tokarz, autor bloga: ŻYCIE ROZWÓJ ZMIANA.


Zaczynam podejrzewać, że nie ma emocji powszechniejszej niż strach – o różnych obliczach, wcieleniach, twarzach. Czasem widoczny jest od razu, przebija się wyraźnie na zewnątrz, towarzyszy ci nieodłącznie, możesz go dotknąć i posmakować.

Zdajesz sobie sprawę z jego obecności, rozmawiasz z nim, potrafisz nazwać, opisać, nawet zinterpretować. Mimo to nie znika. Czasem jest głęboko ukryty, przyczajony, nieuświadomiony. Zagnieżdża się w miejscu, do którego nie docierasz myślą. Sączy jad, którego źródeł nie znasz.

Strach to niezwykle paraliżująca emocja, blokująca zmianę, obłuszczająca i niejednokrotnie konserwująca w miejscu, które nie daje nam radości, spokoju i spełnienia. Zagnieżdża się jak pasożyt we wnętrzu, stopniowo przenikając coraz głębiej, wypuszczając ciężko usuwalne pędy.

Można oczywiście żyć ze strachem. Nawet całkiem poprawnie funkcjonować. Zbudować sobie pseudo-bezpieczny świat i szukać w nim szczęścia. Jednak strach blokuje zmianę, która jest nieodłączną częścią rozwoju. Hamuje proces poznawania siebie. Powstrzymuje nas przed tym, czego naprawdę pragniemy.

Czego się boimy?

wybrzeże

Myślę, że najczęściej po prostu nowej sytuacji. Przyzwyczajeni do pewnego układu zmiennych, schematów jakie znamy (które wszczepiono nam już w dzieciństwie), skryptów wpisanych nam do głów, kolein, jakimi się przemieszczamy – obawiamy się nowego, które może dać nam zadowolenie i spokój ducha, ale może także przynieść ból: „lepszy stary smutek, niż nowa radość”. Przemiana może prowadzić do odrzucenia (w szerokim znaczeniu – przez bliskich, otoczenie, środowisko, społeczeństwo) a w konsekwencji – do samotności, bezradności, utraty stabilności (najczęściej bardzo fikcyjnej, ale oswojonej).

Różne strategie reagowania na strach

marina

Niektórzy wycofują się, niemal delektują się biernością: „nie da się nic zrobić”. Nie podejmują działań, nie szukają rozwiązań. Pozwalają lękom panować nad życiem. Poddają się syndromowi sztokholskiemu – uzależniają się od strachu-oprawcy, usprawiedliwiają go, pozwalają mu się zdominować, czerpiąc nawet z tego pewną, dość specyficzną, satysfakcję.

Inni, często nieświadomi podłoża swych lęków, wybierają drogę agresji, walki, zaciekłej konfrontacji. Ich reakcją obronną jest kompulsywny atak, dążenie do dominacji, kontroli, wpływania na innych. Władza staje się dla nich substytutem szczęścia. Wbrew pozorom taka postawa ma także wyraźny charakter ucieczkowy.

Co zatem zrobić ze swoim strachem?

jacht

Jeśli już zdecydujemy się coś z nim robić – przede wszystkim rozpoznać go, potem wzmocnić się, znaleźć siłę (w sobie i bliskich), by się z nim zmierzyć, w końcu podjąć działania, w stronę wyzwolenia. Brzmi bardzo prosto, banalnie. W istotne jest niezwykle trudne. Wymaga cierpliwości, determinacji, mocnego przekonania (własnego! – nie narzuconego przez innych). I nie ma tu prostych recept. Każdy musi poszukać własnej drogi w tych zmaganiach. We właściwym czasie.

Radzenie sobie ze strachem, przezwyciężanie go, to sprawa indywidualna, zależna od cech osobowościowych i warunków zewnętrznych. Wymaga precyzji, ostrożności, czasu. Lęki nie znikną od razu, nie można ich wyłączyć „pstryczkiem elektryczkiem”. Nie wyparują po wpływem słów: „po prostu przestań się bać”. Nie ulotnią się w wyniku otrzymania gotowego zestawu tzw. dobrych rad. Każdy musi sam poradzić sobie z własnymi ograniczeniami.

Można jednak sformułować kilka wskazówek, wspomagających w samodzielnym zmaganiu z lękami. Kluczem do zmiany jest zadanie sobie kilku standardowych pytań:
  • Czego się tak naprawdę boję? Co napawa mnie lękiem? Co mnie paraliżuje?
  • Dlaczego się boję? Z czego to wynika? Jakie podłoże ma mój strach? Jakie są jego źródła?
  • Co bym zrobił, gdybym przestał się bać? W jakim miejscu bym się znalazł?
  • Co czuję wyobrażając sobie, że robię to, przed czym powstrzymują mnie lęki?
  • Co najlepszego może się stać, gdy zmierzę się ze swym strachem i podejmę działania? Co najgorszego może się zdarzyć, jeśli to zrobię? Jakie mogą być konsekwencje tej decyzji?
  • Co mogę zrobić, by przestać się bać? Co i kto może mi w tym pomóc?  W jaki sposób?
  • Jakie pierwsze kroki podejmę w najbliższym czasie, by zmierzyć się ze moimi lękami?

Odpowiedzi na te pytania pomogą nam rozpoznać sytuację, w jakiej się znajdujemy, jej przyczyny i skutki, oszacować możliwe rozwiązania, opcje, furtki, jakimi dysponujemy, zauważyć zasoby jakie mamy (indywidualne i społeczne), a które mogą nam pomóc, a wreszcie sformułować bliższe i dalsze cele. Walka z lękami jest możliwa, choć bywa piekielnie trudna. Ale:

„Wszystko czego pragniesz, jest po drugiej stronie strachu”

.


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

12 myśli nt. „Jak się nie bać? Jak przezwyciężyć swój strach?”

  1. Ciekawy wpis 🙂
    Ja osobiście czuję, że lęk mi towarzyszy w wielu momentach. Z jednym z nich zamierzam się zmierzyć 😀 Stresuje mnie perspektywa rozmowy z partnerem językowym, boję się popełnić błąd, strzelić jakieś głupstwo, ośmieszyć się, bo język ten mam dość nie najgorzej opanowany i czuję ” że powinnam nie popełniać głupich błędów „. Ale staram się nauczyć, że każdemu się zdarza, co nie jest łatwe. Oraz pragnę nauczyć się dystansu do siebie. A lęk w tym przypadku jest zarówno bezsensowny jak i po prostu szkodliwy – ciężko się czegoś nauczyć, czy wypowiadać będąc pod wpływem nerwów.
    Wydaje mi się, chociaż nie jestem pewna że to jest pozostałość z mojej wczesnej edukacji, kiedy to byłam zawsze tą ” jedną z najlepszych „… a teraz uczę się innego podejścia, co nieraz wywołuje we mnie strach. Ale pragnę działać i to na przekór niemu :).

    Polubienie

  2. . Nie boję się typowo śmierci lecz utraty pełnej świadomości, zakończenia egzystencji. Strach ten męczy mnie od jakiś 10 lat i nie ma dnia, abym nie dostał napadu paniki. Ciężko o tym mówić a jeszcze ciężej to przeżywać i codziennie rozmyślać. Okropnie to utrudnia funkcjonowanie. Obawiam się wizyty u psychologa lub psychiatry z powodów oczywistych. Strach przed końcem jest normalny i nie da się raczej z tego wyleczyć lub zaprzestać myślenia o tym.

    Polubienie

  3. Podobno, by przezwyciężyć strach trzeba się z nim zmierzyć oko w oko. Jedni się boją ciemności, inni pająków. A ja czego się boję? Latania. Jednak nie siedzę z założonymi rękami tylko działam, od jakiegoś czasu jeżdżę do leszczyńskiego tunelu aerodynamicznego i pokonuje swój strach.

    Polubienie

  4. Witaj,
    Jak oswoić własny lęk, było dla mnie kiedyś podstawowym pytaniem. Opatrzność pomogła mi chyba znaleźć sposób na mój lęk, bo myślę, że teraz już potrafię go opanować. To w sumie nie jest żadna nowość, ten sposób jest dość powszechnie stosowany np w leczeniu arachnofobii, ale dla mnie było to moje własne odkrycie. Chodzi mi o metodę małych kroków. Generalnie miałem problem w relacjach z innymi ludźmi z wyrażaniem własnego zdania, z proszeniem o przysługę, kierowaniem działaniami innych osób. Wymyśliłem sobie jakie sytuacje z tych wymienionych budzą we mnie lęk tylko odrobinę większy od własnej odwagi, siły woli i przekonania. Kiedy już miałem określoną sytuację, przerabiałem ją w realnych relacjach z ludźmi. I kiedy poczułem się pewniej, podnosiłem poprzeczkę. Teraz, po kilku latach mogę szczerze powiedzieć że dalej się boję, ale mogę spokojnie patrzeć na mój strach i robić swoje.

    Polubienie

  5. Właśnie jestem w trudnej decyzji życiowej. Strach paraliżuje mnie w całości, Wszystkiego mieć nie można. Zostawiając jedno, zdobywam co innego. Dziękuję że akurat w tym dniu przeczytałam ten artykuł. To trochę mnie wzmocniło, umocniło że powinnam kierować się swoim sercem i tym co pragnę, a nie presją z zewnątrz bądź wpojonymi zasadami. Wybór między życiem u boku rodziny, a byciem emigrantem jest ciężki. Mam nadzieję że dokonam właściwego wyboru. Z jednej strony rodzina…. zobowiązania bo ” powinnam ” iść na studia, a z drugiej wspaniała szansa na osiągnięcie w parę lat tego czego nie uda mi się osiągnąć w domu + nowo poznani cudowni ludzie. Kolejne wakacje miały być dla mnie i mojego chłopaka tylko wakacyjną pracą w Niemczech, a teraz gdy skończyliśmy szkołę w Polsce wszyscy namawiają nas do zostania. Cenią naszą pracę i jakimi jesteśmy ludźmi. Dlatego właściciele hotelu dają nam darmowe mieszkanie, darmowe jedzenie + wynagrodzenie na początek 1300 euro ( praktycznie 1000 Euro odkładamy z chłopakiem bez problemu i przywozimy do Polski) Co więcej obiecują że będą opłacać studia, ale tutaj…. w ich kraju. Sami są emigrantami, zaczynali od 0 i mają dzieci w naszym wieku 19 lat. Także nie są to bajki wypowiedziane z ich ust. Są wiarygodni i wypłacalni. Każdy teraz może pomyśleć, że jesteśmy szaleni wciąż się zastanawiając czy zostać, ale decyzja o zostawieniu wszystkiego, nie na 2 miesiące ale już praktycznie na całe życie nie jest taka łatwa. Mam mętlik w głowie. Bo nikt nie przeżyje za nas życia… Sami kreujemy swoją rzeczywistość. A 9 godzin podróży autem do rodziców wcale nie jest takie straszne. Wiele osób emigruje, ale to teraz dotyczy nas osobiście. Łatwo było marzyć o emigracji, lecz gdy życie stawia nas przed tym wyborem jest naprawdę ciężko….
    Dziękuję i pozdrawiam

    Polubienie

    1. Koktajlowo, polecam Ci jeszcze ten art: https://zyciepodpalmami.wordpress.com/2015/02/09/jak-podejmowac-wazne-zyciowe-decyzje/. Ja od siebie mogę dodać tylko tyle, że gdybym mogła cofnąć czas, nie poszłabym już na studia. I tu gdzie jestem dziś byłabym po prostu 5 lat wcześniej (studia praktycznie w ogóle się do niczego nie przyczyniły w moim życiu – wszystkiego nauczyłam się sama). Studia to dziś puste słowo, zwłaszcza w Polsce. Poza tym – zawsze można je zrobić (wbrew temu co gadają). A młodość ma się jedną. Idź za głosem „serca” (czyli intuicji): https://zyciepodpalmami.wordpress.com/2015/06/16/dlaczego-robie-rzeczy-ktore-nie-maja-sensu/.

      Polubienie

      1. Dziękuję za rady. Wiele dla mnie znaczy Pani opinia, ponieważ sama jest Pani emigrantką, mniej więcej wie co mi aktualnie w duszy gra i jest postronna 😉 akurat w tej sprawie wolę takie rady niż moich rodziców, którzy by chcieli mieć swoją jedynaczkę zawsze w domu 😛 chociaż cenię ich najbardziej i będę musiała z nimi poważnie porozmawiać 😉 Przyzwyczajałam ich w tym roku że po studiach za 3 lata wyjadę, ale najwyraźniej będą musieli zaakceptować moją decyzję trochę wcześniej. Jeśli nie uda mi się w Niemczech zawsze mogę wrócić do domu 😉 a perspektywy mam tutaj o wiele większe. Szczególnie że niecodziennie 19 letnia osoba nieznająca języka niemieckiego po technikum hotelarskim dostaje taką szansę. A mogę odkładać sporo pieniążków i podróżować.

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s