pomost

Minusy podróżowania

Ludzie zawsze skupiają się na problemach związanych z podróżowaniem i emigracją, ale nikt nie mówi o tym co jest dla nas – podróżników/emigrantów najtrudniejsze. Nikt nie mówi o tym, jak trudno jest wracać do „domu”.

Wszyscy skupiają się na wyjeżdżaniu i życiu poza krajem: szukaniu pracy, poznawaniu nowych ludzi, nowych zwyczajów, kultur, popadaniu w tarapaty i wychodzeniu z nich, błądzeniu i odnajdywaniu drogi… Ale to wszystko to po prostu doświadczenia, przez które trzeba przejść. Bo to, czego się uczymy i co zdobywamy podróżując jest tego warte.

Ale żadne doświadczenia i lekcje życiowe poza domem nie przygotowują na powrót

plaża palmy

Gdy wracasz ze swojej pierwszej poważnej podróży czy emigracji spotykasz starych znajomych, opowiadają co u nich, wspominacie, itd. Przez krótką chwilę jesteś w centrum zainteresowania. Odwiedaisz znane miejsca. Cieszysz się, że do nich wracasz. „Dobrze być z powrotem w domu” – myślisz.

Ale po początkowych sentymentach i radości uświadamiasz sobie, że nic nie jest już takie jak kiedyś. I nie dlatego, że się zmieniło. Dlatego, że zmieniłeś się Ty.

Cieszysz się, że wszyscy mają się dobrze i opowiadają o nowych pracach, partnerach, ślubach, dzieciach, kredytach, mieszkaniach, kolorach mebli, itd. Ale gdzieś w środku czujesz gigantyczny dystans. Czy nikt nie dostrzega, jak bardzo się zmieniłeś? Czy nikogo nie interesuje, że rzuciłeś złe nawyki i poprawiłeś swoje zdrowie, że nauczyłeś się nowego języka, jak cholernie się on różni od polskiego i jak jest ciekawy, że poprzez to, co widziałeś zmienił się cały Twój światopogląd i jak to wpłynęło na Twoje postrzeganie kraju? Chcesz, żeby ludzie to zrozumieli i chcesz o tym rozmawiać, ale nikt nie chce nawet słuchać.

Bo nie ma sposobu na wytłumaczenie komuś jak Twoja osobowość ewoluuje gdy porzucasz bezpieczny dom i zmuszasz się do drastycznych zmian. Jak wspaniale jest znaleźć się w sytuacjach, w których musisz użyć całej swojej wyobraźni, a nie tylko regułek wykutych w szkole. Wiesz, że Twoje postrzeganie świata i samego siebie zmienia się z każdym nowym dniem i każdym nowym doświadczeniem, ale nie potrafisz przekazać tego uczucia innym. Bo jak opisać to, co zachodzi w Twojej głowie gdy podróżujesz? To coś, co trzeba przeżyć, by móc to w pełni zrozumieć.

Czujesz się zagubiony

zachód słońca

Zdenerwowany ignorancją innych. Zadajesz sobie pytanie po co w ogóle chciałeś tu wracać. Czujesz się, jakbyś mówił jakimś innym, nowym językiem i w ogóle nie był w stanie się komunikować. I właśnie dlatego jeśli kiedykolwiek na dobre zaczniesz podróżować, to nigdy nie skończysz.

Nazywają to chorobą, „wanderlustem”, ale tak naprawdę to po prostu chęć ponownego znalezienia się wśród innych, podobnie myślących osób. Osób, które przemawiają tym samym językiem. I nie mam tu na myśli angielskiego czy hiszpańskiego. Mam na myśli język tych, którzy wiedzą, co to znaczy opuścić swoją strefę komfortu, zmienić się, rozwinąć, doświadczyć rzeczy, a potem wrócić do „domu” i czuć się bardziej zagubionym niż na najdalszym krańcu świata.

I to właśnie to jest najtrudniejszą częścią podróżowania i emigrowania. I właśnie dlatego, nawet jeśli wracamy, to za chwilę znów uciekamy.

 „Ludzie nie odkrywają miejsc. To miejsca odkrywają ludzi.”

John Steinbeck

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

15 myśli nt. „Minusy podróżowania”

  1. Nie wiem gdzie umieścić najlepiej, więc umieszczam tu.
    Jestem ciekawa Twoich wypowiedzi na temat kilku kwestii (a najlepiej posta/y o tym, byłyby przydatne dla szerszego grona):
    1.Co bys poradziła osobom ktore marzeń spełnić nie mogą – tych nie podróżniczych, na przykład ktoś chce zostać
    policjantem/ratownikiem medycznym/strażakiem/lekarzem, ale jest za niski, za szczupły, za chory i tak dalej(to były tylko przykłady). Ogólnie mówiąc takie marzenia nie do spełnienia z powodów niezależnych od nich. Przecież odbija sie to na psychice całe życie. Co wtedy?
    2. Jak podróżować, gdy ma się dzieci? Takie vademecum, jak nie bać się formalności, języka w szkole, co z opieką nad nimi itp. A także co poradziła byś rodzicom, których dzieci są chore(badź oni sami), czy lepiej pomęczyć się z załatwianiem w nowym miejscu, czy zrezygnowac z marzeń? Chodzi mi o choroby poważniejsze niż grypa, takie że mają refundację/dofinansowanie leków w PL, albo zapewniona rente tutaj. (ale tych chorób wymieniać nie będę, gdyż to tylko przykład). W sumie można to podciągnąc pod pkt 1.
    3. Co byś poradziła osobom, które chcą podróżować, jednak obawiają się o bliskich (rodziców, dziadków itp) i cięzko im ich zostawić bo są oni bardzo chorzy, bo mają problemy finansowe/komorników i tak dalej…

    Jeżeli udało by się złożyc wszystko w całość w jednym poście była by REWELACJA !!! Jednak jeśli nie chcesz pisać posta o tym wszystkim, proszę o jakas odpowiedź w komentarzu 🙂

    Lubię to

    1. Pisałam o tym w artykule „Jak podejmować ważne życiowe decyzje” – każda decyzja wiąże się z ryzykiem. Należy sobie zawsze odpowiedzieć na pytanie: czy jestem w stanie sprostać konsekwencjom tej decyzji? Konsekwencji jest wiele i należy je zwyczajnie policzyć. Zawsze podkreślam – nie ma rzeczy idealnych. Każda decyzja wiąże się z ryzykiem. Kwestia czy jesteś gotowa je podjąć. Ci co nie ryzykują, nic nie zdobywają. Taka jest natura tego świata i tego nie zmienisz.

      Lubię to

  2. Ja natomiast czuje braku”czegoś” za czym ciągle gonie jak tylko myślę ze to „złapałam” gonie dalej i tak w kolko… nieważne czy to dotyczy miejsca, człowieka, uczucia, czy ze mną jest „coś” nie tak? czy wszystkie moje decyzje muszą skupiać się do bycia samotna…

    Lubię to

  3. Ja natomiast mam mieszane doswiadczenia, ktore przechodzilam fazami… Byly momenty poczucia braku i checi zrozumienia ze strony tych, ktorzy podobnych przezyc nie mieli, ale i calkowitego komfortu i spokoju wewnetrznego w kontekscie tego, ze mimo iz bardzo chcialam sie podzielic emocjami czy prezyciami, zrozumialam, ze ta strefa mojej natury, osobowosci jest bardzo intymna i pozostanie juz wylacznie dla mnie i ze mna… I to jest bogactwo wnetrza, ktore jest integralna czescia mnie samej…

    Lubię to

  4. Brak zainteresowania i zrozumienia to tylko jedno z wyzwań po powrocie. Podczas podróżowania zmieniają nam się priorytety i postrzeganie. Przestaje być ważne zbieranie kolejnych przedmiotów, okopywanie się meblami czy gadżetami. Zamiast tego wolimy zbierać wspomnienia a każdy grosz wydać na kolejną podróż. I nikt tego nie rozumie, bo przecież nowy samochód, nowe meble, remont mieszkania, komputer… Ten kto podróżuje jest w podróży, a znajomi twierdzą, że jesteś szalona, bo pojechałaś do Tajlandii, gdzie jest tak niebezpiecznie. Bo na wakacje szukają miejsca oddalonego godzinę drogi od miasta „bo z dziećmi nie da się podróżować”.

    Lubię to

    1. bardzo dobry komentarz. ale to zależy też pewnie od twardości skóry każdego z nas. ja czuję podobnie, ale sądzę że znajdzie się sporo osób, które jeżdżą za tzw „pieniądzem” po świecie i mentalnie nigdy nie są równi podróżnikom sentymentalnym i marzycielom.

      Lubię to

  5. Co za bzdury ! zawsze dużo podróżowałam, 3 lata mieszkałam w NY, 2 lata w Kopehadze, od 5 lat mieszkam w Bergen i nigdy nie czułam po powrocie do domu tego o czym piszesz, że ludzie nie chcą słuchać, że ignorują, że czujesz się inny, że chcesz znowu wyjechać. Mam wręcz przeciwne doświadczenia za każdym razem, chyba masz nieodpowiednich przyjaciół. Albo….. zachwysnąłeś się swoją emigracją. Taki syndrom „patrzcie, to ja mieszkam tammm a nie tu”. Żałosny post.

    Lubię to

    1. Nie zgodzie się z tobą. Bardzo dużo prawdy jest w tym co tu napisano. Sztuka jest powracać i nie czuć się obco wśród swoich.

      Lubię to

    2. No ja mam podobne odczucia, również podróżuję, mieszkałam w kilku pięknych miejscach, wiele osób ( a znamy się kilkanaście lat ) mówi, że się zmieniłam, zmieniam nadal, ale nigdy nie odczułam osamotnienia wśród nich albo braku zainteresowania wręcz przeciwnie, zaczęłam doceniać „stare” więzi międzyludzkie, jestem bardziej otwarta na nowe znajomości a im więcej ludzi poznaję tym coraz bardziej doceniam nasze „stare śmieci”, bo tak naprawdę warto doceniać nie tylko to co nowe, ale też to gdzie przyszliśmy na świat. Dziś rozmawiałam z imigrantem pochodzącym z Argentyny, który od 5lat mieszka w Poznaniu, wymienił problemy z jakimi oni się borykają i co zauważył u nas, w każdym kraju są plusy i minusy, są też ludzie, którzy wracają do siebie i czują, że tu jest ich dom i że warto budować lepszą przyszłość właśnie w Polsce, znam też takich, którzy zostają tam gdzie wyemigrowali i są szczęśliwi.
      Znajomy szwed podróżujący po całym świecie, w wieku ponad 40lat, powiedział kiedyś, że ludzie, którzy odnajdują szczęście i spokój w sobie nie potrzebują „nałogowo” podróżować.
      Autorka tekstu ma trochę racji, że emigracja jest formą „ucieczki” 😉

      Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s