basen

Jak olewać innych? Wysublimowana sztuka „olewania”

Wiele razy w moim życiu przejmowałam się różnymi rzeczami. Tym, co inni myślą, tym co mówią, nawet tym co robią. Wiele razy też olewałam to co myślą, mówią i robią inni. I to właśnie olewanie pewnych rzeczy zaprowadziło mnie tu, gdzie jestem dziś.

Większość ludzi przez całe swoje życie przejmuje się absolutnie wszystkim. Tym, co mówi o nich sąsiad, tym jak patrzy na nich szef, tym co robią ich znajomi. Niektórzy nawet tym, co mówi jakiś polityk w odległym kraju, tym, kto wygrał wojnę 300 lat temu czy jakiś mecz wczoraj…

Gdybym sama przejmowała się tego typu rzeczami nigdy nie powstał by ten blog. Nigdy nie wyjechałabym na Karaiby, nigdy nie nauczyłabym się tylu języków, nigdy nie pracowałabym w tak wielu różnorodnych miejscach… Przejmowanie się jest u mnie zarezerwowane na specjalne okazje. Takie podejście jest praktyczne i ułatwia życie. Sprawia, że porażki nie przerażają, tylko uczą. Odmowy nie bolą, tylko informują. Potknięcia i błędy nie ranią, tylko rozbawiają i pozwalają spojrzeć na siebie z dystansem…

Przejmowanie się rzeczami zmniejsza się, ale nie mija z wiekiem

palma

Jako małe dzieci rozpaczamy, gdy upadnie nam lód. Jako nastolatki rozpaczamy, gdy ktoś wyśmieje nasz strój. Jako dorośli rozpaczamy, gdy nie dostaniemy awansu czy podwyżki… Całe życie rozpaczamy. I to rozpaczanie blokuje nasze działania. Ogranicza nas i sprawia, że życie wydaje nam się trudne i skomplikowane.

Zdolność kontrolowania tego kiedy się czymś przejmujesz, a kiedy coś olewasz to esencja siły i pewności siebie. Należy ją kultywować od najmłodszych lat. Skupiać się na celu, nadawać rzeczom priorytety według własnego zdania, a nie według tego, co mówią inni. Ile razy robiłeś coś tylko dlatego, że robili to wszyscy dookoła?

Nie zliczę ilości przypadków, w których ludzie przejmują się rzeczami, które w ogóle nie mają znaczenia, i często, odbicia w rzeczywistości:
  • dziewczyna z lękiem i nastawieniem „na pewno się nie nadaję, wiem, że nie mam dość doświadczenia” – wysyła najlepsze CV ze wszystkich i dostaje pracę…
  • chłopak z nastawieniem „nie jestem profesjonalistą, wiem, że dużo mi brakuje” – wygrywa konkurs fotograficzny…
  • czytelnik z nastawieniem „targały mną wątpliwości czy się nie wygłupię, czy nie zostanę „olany” – wysyła ciekawą, inspirującą i motywującą wiadomość i porusza tak wiele istotnych tematów, że daje mi pomysły na kolejne kilka artykułów…

Skąd możesz wiedzieć co potrafisz a czego nie, w czym jesteś dobry, a w czym nie, co możesz osiągnąć, a czego nie, jeśli nigdy nie próbujesz?

morze

Dlaczego ludzie latają na księżyc, wspinają się na Mount Everest, przepływają Atlantyk kajakiem? Po co? Sądzisz, że robią to, bo coś tam jest? Bo to ma sens? Nie! Robią to bo chcą się dowiedzieć czegoś o samym sobie i o świecie – czy potrafię, czy jestem zdolny do tego, czy da się to zrobić? Ale 99% tych, którym się cokolwiek udaje próbują wiele razy, czasem nawet całe życie.

Natomiast ci, którzy po pierwszej nieudanej próbie się poddają to właśnie ci, którzy nigdy nic nie osiągają w życiu. To ci małostkowi, negatywni, wiecznie marudzący, na każde rozwiązanie znajdujący problem ludzie. Nie zdobędą nigdy nawet najniższych szczytów, bo ich podejście skutecznie ich blokuje. I to oni będą właśnie mówić Ci, że coś jest niemożliwe i wiecznie Cię krytykować.

W psychologii istnieje anegdota o lisie: spacerując lis dostrzega piękne soczyste winogrona, próbuje więc wskoczyć na drzewo i je zdobyć. Niestety nie jest to takie proste i lis spada. Potłuczony i wkurzony spogląda na swój niedoszły łup, po czym stwierdza, że wcale takie ładne te winogrona nie są i właściwie to wcale ich nie chciał…

Ta opowiastka ilustruje mechanizm obronny osób, które nie potrafią poradzić sobie z porażkami życiowymi: „nie udało mi się, więc udam sam przed sobą i przed innymi, że wcale tego nie chciałem, a inni, którym się udało są głupi, bo przecież te winogrona wcale takie ładne nie są”.

zachód słońca

Takie zachowania i takie osoby możesz zauważyć na co dzień, szczególnie w Polsce. Tacy ludzie będą patrzeć na tych, którzy coś osiągnęli z zazdrością i nienawiścią i próbować przekonać samych siebie i innych, że ich to nie obchodzi, podczas gdy obchodzi ich to właśnie za bardzo. Tak bardzo, że nigdy nie spróbują niczego nawet raz tylko będą ustawicznie paplać, jakie to wszystko jest „bez sensu”, „głupie”, itp.

Jeśli takie jednostki przeważają w naszym otoczeniu, skutecznie zniechęcą nas do działania. Przejmiemy ich negatywne myślenie i przekonanie, że nie jesteśmy nic warci. Takie osoby czują potrzebę podcinania innym skrzydeł, ponieważ sami czują się puści, bezwartościowi (bo coś im się kiedyś nie udało – i przejmują się tym do dziś). Im mniej są pewni siebie, tym bardziej będą potrzebować porażek innych. Będą dążyć do tego, aby, jak w anegdotce, wszyscy uznali, że nie chcą „winogron” lub że zerwanie ich jest niemożliwe.

I przejmowanie się takimi jednostkami jest zwyczajnie niepraktyczne. Co z tego, co ktoś myśli? Co z tego, że Cię krytykuje, skoro ta krytyka nie zawiera żadnej treści, nie przekazuje żadnej sensownej informacji? Jest coś takiego jak merytoryczna krytyka i takiej jak najbardziej należy otwarcie słuchać (np. „Twój blog ma błąd ortograficzny tu i tu”). Ale większość krytykantów to po prostu natrętni krzykacze, nie mający absolutnie nic do przekazania (np. „ale jesteś głupi”, „ale bredzisz”, itp). I nawet jeśli myślą to, co myślą – czy faktycznie powinno to mieć wpływ na Twoje decyzje?

Pamiętaj, że to, jak oceniamy świat i ludzi jest bezpośrednią projekcją naszego sposobu myślenia i opinii o nas samych. Jeśli ktoś czuje się zerem, będzie innych nazywał zerami, głupkami, etc. Jeśli ktoś czuje się wartościowym i wyjątkowym człowiekiem to będzie innych widział jako wyjątkowe i oryginalne jednostki.

By być w stanie coś olać, musisz być skupionym na czymś dla Ciebie ważniejszym

śmiech

Skupianie się na celu i osiąganie go w konkretnym terminie to rzecz, której można się nauczyć. Ludzie zbyt często pozwalają, by o ich życiu decydował ktoś inny, lub warunki zewnętrzne: „nie mogę wyemigrować, tu mam dobrą pracę”, „chciałbym iść na spotkanie ale jest zimno i pada śnieg”, itp…

Gdy stawiam sobie jakieś zadanie do wykonania, jakiś cel, to nie ma rzeczy, która by mnie powstrzymała przed dążeniem do niego. Cel jest ważniejszy niż wszystko dookoła. Dobrą sytuacją ilustrującą to jak ludzie nie potrafią skupić się na swoim celu jest coś, czego chyba każdy w życiu doświadczył – chęć otrzymania podwyżki:

Masz wrażenie, że zarabiasz za mało, postanawiasz „poprosić” szefa o podwyżkę. I już zaczynają się problemy, które sam sobie stawiasz – myślisz „prosić”, a nie, np. „domagać się”, „żądać”. Czekasz na dobry moment. Boisz się odmowy. Boisz się reakcji szefa. Boisz się swojej własnej reakcji. W spirali zwątpień i lęków sam stwarzasz sytuację, w której ostatecznie nic nie robisz. Albo nieudolnie „prosisz” o podwyżkę, otrzymujesz oczywistą odmowę, a potem żyjesz w ciągłej frustracji…

A gdybyś po prostu olał to wszystko co jest dookoła i skupił się na swoim zadaniu? Jaki tak właściwie jest cel? Sama podwyżka? Nie! Gdybyś z samego rana, zawitał u szefa, rzucił konkretne „musimy porozmawiać, tu i teraz”, po czym poinformował szefa jak się czujesz, szczerze mówiąc co myślisz i zwyczajnie zapytał czy on się z Tobą zgadza (Twoja praca jest więcej warta) czy może nie (Twoja praca nie jest więcej warta)? Celem wówczas nie jest sama podwyżka – jest nim poznanie prawdy o sobie samym i o otoczeniu.

A jeśli odpowiedź szefa jest odmowna – czy to umniejsza Twojej wartości? Nie. Po prostu dowiadujesz się, że Twoja praca warta jest tyle ile już zarabiasz i koniec. Chcesz zarabiać więcej – musisz szukać innego rozwiązania. Cel został osiągnięty – uzyskałeś informację, którą chciałeś posiadać. Możesz na jej podstawie podejmować dalsze, świadome decyzje. 

zachód słońca

Takie podejście zmienia Twoje spojrzenie na świat o 180 stopni. Przestajesz być ofiarą działań i opinii świata zewnętrznego, sam siadasz za sterami swojego życia. I podążasz swoją ścieżką, podejmując własne decyzje. Świadomy konsekwencji. A gdy coś Ci się nie udaje, wyciągasz z tego lekcję, dowiadujesz się cennych rzeczy o sobie i o świecie, i idziesz dalej. Być może próbujesz ponownie, z już innym podejściem.

To, że dziś żyję w pięknym miejscu, otoczona szczęśliwymi ludźmi, że decyduję o praktycznie każdym aspekcie mojego życia i podążam tam, gdzie chcę, a nie gdzieś, gdzie „muszę” wynika z tego, że po drodze olałam wielu „krzykaczy” i krytykantów. Niezależnie od ich tytułów naukowych, statusów czy wyglądu. To, że nie przejmuję się swoim wyglądem, ciuchami, itp. pustymi rzeczami wynika z tego, że rozumiem, że moja wartość nie jest od tego w ogóle zależna.

I nie oznacza to, że jestem obojętna na innych. Że „nie mam serca”. Wręcz przeciwnie. Po prostu wybieram osoby i rzeczy, które zasługują na moją uwagę. Tych, którzy niepotrzebnie zajmują mi czas, lub mnie atakują – eliminuję ze swojego życia.

Będę olewać różne rzeczy i ludzi całe swoje życie – chyba że zaczną coś sobą reprezentować i będą w stanie wnieść do niego jakąś treść. Wówczas być może znajdzie się dla nich miejsce. Ilość mojego przejmowania się jest ograniczona. Jest zarezerwowana tylko na rzeczy, które faktycznie na to zasługują. I Twoja też powinna.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

5 myśli nt. „Jak olewać innych? Wysublimowana sztuka „olewania””

  1. Jak to zwykł mawiać mój tata: Jeśli ktoś chce ci obrobić d”#$ to znajdzie sobie ku temu powód.

    Trzymam się tego powiedzonka i do tej pory zawsze mi się udawało dostać tam gdzie chciałam, czasem od razu, a czasem ścieżka była badzo wyboista. Niemniej jednak udawało się. Przykro jest mi patrzeć na moich znajomych, którzy już (mają około 22 lat tak jak ja) nie mają siły i motywacji by działać.

    Myślę, że najlepiej obrazują to, co powiedziałaś, programy typu talent show. Masa rewelacyjnych wokalistów pojawia się tam i, choć mają swoje zespoły i mogliby zaprezentować swoje utwory, woli śpiewać oklepana kawałki amerykańskich gwiazd. A kto zazwyczaj robi karierę, niezależnie od tego, czy przeszli dalej, czy wygrali? Ci, którzy prezentowali swoją muzykę. Ci, którzy skorzystali z szansy, którą daje talent show, na pokazanie siebie, a nie kogoś innego w swoim wykonaniu.

    Lubię to

  2. Z gory przepraszam za brak polskich liter.Piszesz wiele bardzo interesujacych artykulow,ktore moga wplynac na zmiane swiatopogladu wielu ludzi.Zastanawiam mnie tylko jedna ,czy kazdy czlowiek posiada szereg cech,wlasciwosci,ktore moga okazac sie niezbedne przy realizacji okreslonych dzialan,realizacji celu.Czasami bywa tak, ze liczne porazki ,brak sukcesow a a takze brak okreslonych predyspozycji zniechecaja czlowieka do podejmowanie kolejnych prob Co zalecilaby Pani osobom,ktore nie posiadaja zadnych okreslonych talentow,ktore czuja sie nijakie,nudne,ktore nie potrafia odnalezc w sobie zadnej pasji?Ludzie ci mimo wszystko ,chca bardzo dokonac modyfikacji swojego zycia ,ale nie wiedza jak.Bylabym bardzo wdzieczna za udzielenie mi odpowiedzi na Re nurtujace mnie pytanie.Pozdrawiam.Ewelina

    Lubię to

    1. Na tym właśnie polega różnica między tymi co odnoszą sukces, a tymi, którzy się poddają. Jeśli porażki traktujesz jak porażki, a nie jako lekcje życiowe to oczywiste jest że zabraknie motywacji. Życie jest po to, by próbować, szukać, i to bez przerwy, człowiek zmienia się całe życie. Jeśli ktoś jednak jest leniwy i czeka, aż życie coś samo mu podsunie, to będzie czekał aż do śmierci.

      Lubię to

      1. @Anonim,
        jak znam nasz kraj jest spora szansa, że żyjesz w toksycznym środowisku, które Cię tłamsi na sposoby, o których istnieniu większość ludzi nawet nie ma pojęcia. Jeśli masz możliwość, spróbuj zmienić otoczenie, albo przynajmniej poznać ludzi o bardzo odmiennym sposobie życia niż ten, który Cię otacza. Są pewne grupy (nie chcę pisać publicznie jakie), w których jest duża szansa spotkać ludzi ciepłych, życzliwych i wyrozumiałych. Zwykła rozmowa czy dwie z takimi osobami może odsłonić nieznane wcześniej horyzonty (wcale nie musi, ale warto spróbować).

        @ Catherine Sophie
        Powyższa odpowiedź to piękny przykład „subtelnej sztuki olewania”. Porażka, czy też „kolejna lekcja życiowa”, zwał jak chciał, oznacza zazwyczaj jedną z trzech rzeczy (a czasem kilka naraz):
        1. nie umiesz dość dobrze tego, co chciałeś zrobić,
        2. ktoś ci przeszkodził,
        3. miałeś pecha i czynniki losowe zaprzepaściły Twoją szansę.
        Warto z porażek wyciągać uczciwe wnioski, ale nie ma najmniejszego sensu ich gloryfikować. W końcu to nie o kolekcjonowanie porażek nam chodzi (choć są one nieuniknione!), a o osiąganie sukcesu właśnie.

        Poza tym znane są badania psychologów stwierdzające, że „ludzie sukcesu” są retrospektywnymi optymistami, tj. przeceniają swoje własne znaczenie i lekceważą wpływy zewnętrzne na ich sukces. Zupełnie odwrotnie „ludzie porażki” – ci zazwyczaj głównie dostrzegają wpływy otoczenia na efekty ich działań, wliczając w to efekt tzw. wyuczonej bezradności. Jedno i drugie to po prostu mechanizmy obronne ludzkiej psychiki. W szczególności ludzie o niezaburzonej psychice przeceniają swój wpływ na rzeczywistość, podczas gdy np. depresjoniści postrzegają tenże wpływ takim, jaki on jest faktycznie, co również udowodniono stosownymi badaniami.

        Lubię to

        1. Świetna wypowiedź! Szkoda, że nie można sobie usiaźć przy kawie i o tym pogadać, pewno powstałyby pomysly na 10 kolejnych wpisów! Dzięki za te przemyślenia! O wyuczonej bezradności też chcę napisać niebawem, bo to tak poważny w PL temat

          Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s