Jak pozbyć się stresu? O paradoksie „radzenia sobie” ze stresem

Stres stał się tak wszechobecny, że traktujemy go jak coś oczywistego. Po prostu przyjmujemy jego obecność na każdym kroku jako coś normalnego. Coś, czego nie da się uniknąć.

Trendy medytacji. uważności, życia „fit”, itp. bazują na przeświadczeniu, że jeśli będziemy bardziej uważni, aktywni, skupieni to będziemy sobie lepiej „radzić” ze stresem i z naszym życiem. Że wprowadzimy „harmonię” – wyrównamy poziom relaksu: stresujący dzień w pracy – seansik yogi lub siłownia wieczorem dla załagodzenia; trudna sytuacja rodzinna – trochę medytacji i mądrości ze wschodu i już nam lepiej…

W całej tej pogoni za „odstresowaniem” umyka nam podstawowe pytanie: dlaczego w ogóle tego potrzebujemy? Dlaczego nagle wszystkie te trendy są tak bardzo cool?

Potęga stresu

jacht morze

Stres, jakiegokolwiek źródła, jest zawsze wyniszczający dla naszego organizmu. Szczególnie tzw. stres chroniczny – utrzymujący się przez jakiś okres czasu, jak na przykład lęk o utratę pracy, lęk o bliską osobę, itp.

Każda, nawet najmniejsza stresowa sytuacja powoduje natychmiastową dysfunkcję naszego organizmu. Próby zaleczenia tego przez jakiekolwiek aktywności są jak próby leczenia kaca – jeśli nawet dają jakiś efekt to jest on minimalny i nie rozwiązuje problemu. Codzienny stres można porównać do codziennego picia – efektów możemy nie zauważyć od razu, ale po paru latach dadzą o sobie znać, a po parunastu mogą nawet zabić. I nie pomoże tu żaden wspaniały koktajl witaminowy „na dzień po”.

Paradoksalnie – im bardziej próbujesz stres zagłuszać, niwelować, „radzić sobie” z nim – tym większe szkody pozwalasz mu wyrządzać. Stres, szczególnie chroniczny, jest informacją Twojego organizmu, że coś jest nie tak. To sytuacja, w której nie potrafisz poprawnie funkcjonować. I nie da się tego naprawić ani metytacją, ani żadnymi filozofiami wschodu, ani nawet aktywnością fizyczną.

Jak więc radzić sobie ze stresem?

palmy morze

Nie radzić sobie. Unikać. Ograniczać. Eliminować. I tylko w tej kolejności. Stres jest jak socjopatyczne jednostki – nie ma możliwości normalnie funkcjonować, jeśli są obecne w Twoim życiu. W przypadku gdy już wyrządza szkodę – można tylko niwelować skutki. Nie da się żyć zdrowo ze stresem obecnym w naszym życiu na co dzień.

Najczęściej nawet nie dostrzegamy jak wiele mamy stresowych sytuacji: kłótnie, głośne ulice, korki, przekonanie o wiecznym braku pieniędzy, praca, nadgodziny, drogie rzeczy, o które później się „boimy”, a nawet sam brak odpowiedniego snu, diety, itd. Brzmi znajomo?

Stres jest ceną jaką nieświadomie płacisz za „wygodne” cywilizowane życie w mieście. To właśnie dlatego czytasz teraz tego bloga, ciągle marzysz o wakacjach, ciągle czujesz, że czegoś Ci brakuje. To właśnie dlatego ludzie wyprowadzają się poza miasta, jeśli tylko ich na to stać. I dlatego większość życia poświęcają na pracę – bo mają nadzieję, że kiedyś będą dość bogaci, aby móc „kupić sobie” lepsze, spokojniejsze życie.

Stres traktujemy jak naturalną część naszej codzienności, bo „takie mamy czasy”. Ale już jego najmniejsze ilości jak np. nieprzespana noc dosłownie skracają nam życie. Co byś zrobił, gdyby okazało się, że każda stresowa sytuacja pozbawia Cię jednego dnia Twojego życia? Czy to, jak żyjesz jest faktycznie tego warte?

Wyjrzyj poza ramy swojego życia

wybrzeże

Kiedy zastanawiałam się czy wyjechać na Karaiby pewna znajoma powiedziała mi: „Ludzie ciężko harują cały rok, żeby pojechać na 2 tyg wakacji w takie miejsce… Czemu nie spróbować żyć odwrotnie? Spędzać cały rok w raju, a do Europy przyjeżdżać tylko na wakacje?”. No właśnie? Dlaczego???

Nasze wyobrażenie o tym, jak żyją inni jest jednym z największych ograniczeń życiowych. Podróże to zmieniają, ale tylko wtedy, gdy faktycznie w nich uczestniczymy, gdy jedziemy by się uczyć, doświadczać nowych rzeczy, a nie tylko biernie zwiedzać. Jeśli uda Ci się spojrzeć na swoje życie z dystansem, zaczniesz dostrzegać, że wszystko ma swoje dobre jak i złe strony. Że żyć można wszędzie, a do szczęście potrzeba nam zupełnie innych rzeczy niż myślimy. W dzisiejszych czasach nie musisz nawet podróżować – wystarczy czytać, oglądać, szukać. Otworzyć się na świat.

Chcesz być naprawdę „uważny”, chcesz żyć filozofią „tu i teraz” – zacznij patrzeć na swoje życie całościowo. Czy to co dziś robisz będzie dla ciebie dobre za 5, 10, 20 lat? Czy zamiast poświęcać kolejna godzinę z życia więcej na medytacje po pracy nie lepiej wyeliminować nadgodziny? A być może i samą stresującą pracę należy zmienić na mniej dochodowa ale satysfakcjonującą, a przez to eliminującą potrzebę „radzenia sobie” ze stresem?

Nie czekaj, działaj!

tęcza

Wszystkie te filozofie i aktywności są na nic, jeśli uświadomiwszy sobie problemy nadal nic z nimi nie robisz. Jeśli widzisz, że Twoje życie osiąga niebezpieczny poziom stresu – jedyny sposób to pomyśleć o zmianach. Czy na pewno musisz tyle pracować? Czy musisz mieszkać w mieście? Czy naprawdę potrzebujesz tego wszystkiego dookoła za co płacisz ciężkie pieniądze?…

Ktoś powie, że zmiany spowodują przecież kolejny stres. I zgadza się, ale stres związany ze zmianami bardzo szybko minie, bo człowiek ma niesamowitą zdolność dostosowywania się do nowych realiów. Natomiast nierozwiązane problemy i patologiczne sytuacje będą nam wyrządzały krzywdę przez całe życie.

Kiedy rozpoczynałam życie na Karaibach stres związany ze zmianą otoczenia i środowiska był ogromny. Ale trwał tylko chwilę. Dziś cieszę się życiem, które jest prawie w 100% bezstresowe. Pracuję, bo naprawdę chcę, i tylko tyle, ile chcę. Mam czas by cieszyć się każdym momentem dnia. I przede wszystkim – po raz pierwszy w życiu czuję, że niczego mi nie brakuje. Że nie muszę za niczym gonić.

Kiedyś przeczytałam sentencję, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie: „Zmiany kosztują bardzo dużo – pieniędzy, czasu, nerwów, czasem łez… Ale niezależnie jak wysoka jest to cena – zapłacisz jeszcze więcej, jeśli nie zmienisz nic”.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

9 myśli nt. „Jak pozbyć się stresu? O paradoksie „radzenia sobie” ze stresem”

  1. Nie da się uniknąć stresu w życiu, jeśli bierzemy na siebie coraz więcej obowiązków. Ale nie można się poddawać, trzeba poznać siebie i reagować w odpowiednim momencie.

    Polubienie

  2. Myślę, że zanim zmienimy pracę/miejsce zamieszkania/czy podejmiemy podobnie drastyczne decyzje, warto się zastanowić, czy problem tkwi faktycznie w otoczeniu, czy w nas samych. Bo jeżeli w nas samych, to gdzie nie pojedziemy, problem raczej będzie się ciągnął za nami.
    Np. jeżeli mamy problem w komunikowaniu się/relacjach z ludźmi, z asertywnością, gdzie nie pojedziemy/jakąkolwiek pracę (z ludźmi) wybierzemy, stres już będzie na nas tam czekał. Jeżeli nie spełniamy się, bo nie wiemy czego tak naprawdę chcemy, stale będziemy nieszczęśliwi i stres będzie na nas czekał w każdym miejscu na ziemi. Czasem ludzie popełniają błąd stale uciekając „do nowego miejsca”, zamiast stawić czoła problemom i zrozumieć ich źródło.
    Czasem mówimy: „Praca mnie stresuje”, ale nie zastanawiamy się dlaczego, co nas w niej stresuje… Czy jest zbyt intensywna? Czy ludzie w niej nas nie rozumieją? Czy za dużo od nas się wymaga w tej pracy?
    Myślę, że dopiero po zrozumieniu siebie i przyczyn stresu, warto rzucić się na zmiany.

    Polubienie

  3. Myślę, że w codziennym życiu nie da się uniknąć każdej stresowej sytuacji. Zauważyłam że dla mnie najskuteczniejszą metodą walki ze stresem jest sport oraz suplementy diety, takie jak magnez czy witamina d.

    Polubienie

  4. Przelałas moje mysli na klawiaturę. Tyle czasu szukam metody na radzenie sobie ze stresem. Ilość artykułów i porad na ten temat przeraża i… Przecież gdyby działały to już nie byłoby kogo z tego stresu leczyć. Przecież praktycznie każdy mieszkaniec dużego miasta zestresowany sytuacją zawodową słyszał juz nie raz o jodze, medytacji, pracy z oddechem. Wielu praktykuje to regularnie nie mówiąc o popularności siłowni po pracy i biegania. Czy dzięki temu społeczeństwo stało się mnie zestresowane? Wątpię, jeśli ilość artykułów na ten temat stale się mnoży. Sposoby radzenia sobie ze stresem mogą przynieść ulgę… Po to zeby następnego dnia wszystko wróciło do normy. Dodajmy do tego, że przez internet i media z każdej strony słyszymy jak mamy żyć i tragedia gotowa. Tutaj też przyda się strategia olewania. Olejmy wszystkie rady i odkryjmy w sobie co naprawdę pomaga nam odzyskać równowagę.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Im starsza jestem, tym więcej rzeczy w związku ze szczęściem, stresem rozumiem. Kiedyś byłam idealistką, której nigdy nic nie pasowało i wciąż była niezadowolona z teraźniejszości. Konsekwencje tego widzę już teraz, mimo że nadal jestem bardzo młoda. Pracuję, ale gdy tylko zauważyłam, że jestem za bardzo przemęczona – zmniejszyłam liczbę godzin. Wolę mniej zarabiać i mieć energię, by po pracy wyjść na spacer. I od tego momentu zaczęłam widzieć wszystko w cieplejszych barwach! Nawet swoją pracę bardziej polubiłam 🙂

    Polubienie

  6. Twój wpis wywołał i uśmiech i płacz; ) Ja ze stresem walcze od półtora roku, odkąd przyjechałam do Paryża i zaczęłam pracowac. I od dłuższego czasu zastanawiam się jak sobie z tym stresem radzić? Objawy stresu momentalnie wracają jak tylko przekrocze granice Francji;) Doskonale wiem, tak jak piszesz, że powinnam zmienic prace, bo to ona mnie stresuje ale tylko ona daje mi takie dochody dzięki którym szybko realizuje cele, by kiedyś( może juz wkrótce) tez cieszyć się życiem w 100% . Zazdroszczę Ci podjęcia takiej decyzji o tak drastycznej zmianie, co najważniejsze zmianie na lepsze. Życzę dużo szczęścia 😉

    Polubienie

    1. Paryż to jedno z tych przecenianych i przereklamowanych miejsca na ziemi. A czy taka praca jest tylko w Paryżu? Są piękne i spokojniejsze miejsca we Francji, Marsylia, Lyon, etc… Na pewno można tam zarobić podobnie a jakość życia – zupełnie inna. Jest powód dla którego cała Francja nie cierpi i nie rozumie Paryżan 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s