Jak być sobą? Dlaczego boimy się być autentyczni?

 „Co u Ciebie? Co nowego słychać?” – na dwa dni przed moją przeprowadzką na Karaiby spotykam starą znajomą, której nie widziałam już od bardzo dawna.

Mimo, że już od miesiąca odpowiadam na te słowa w ten sam sposób nadal nie czuję się z tym komfortowo. Nie lubię mówić o decyzji o emigracji na Karaiby. Budzi to zawsze szereg kolejnych pytań, na które sama nie znam odpowiedzi…

Ale reakcja znajomej jest nietypowa. Nie bombarduje mnie pytaniami o to jak, dokąd, czy z pracą, oszczędnościami, etc, poprzedzonymi wybuchem mieszanki zachwytu i zdziwienia. Uśmiecha się tylko szeroko i mówi: „Nie wyobrażasz sobie jakim jesteś dla mnie wzorem!”.

Ja? Wzorem? Przecież robię coś bardzo, bardzo, baaardzo głupiego! Co najmniej szalonego!

„Nie, nie chodzi o samą tą emigrację” – kontynuuje znajoma widząc moją zdębiałą minę – „jesteś dla mnie wzorem tak ogólnie. Ty zawsze tyle robisz w życiu! Korzystasz z niego w pełni”…

Faktycznie, dużo w życiu robiłam i robię, a zwłaszcza tych rzeczy, które wydaje się, że nie mają żadnego sensu (jak np. prowadzenie tego bloga :-). Ale zaraz wzorem? Przecież nie jestem nikim wyjątkowym! Jestem tylko zwykłą, szarą… sobą.

Co to właściwie znaczy „być sobą”?

karaiby łódka

Nie jest możliwe „sobą być”, gdy sami nie wiemy, kim jesteśmy. No ale właśnie – kim tak naprawdę jesteś? Czy kiedykolwiek zadajesz sobie to pytanie? Dlaczego tu jesteś? Dlaczego robisz, to co robisz? Dlaczego myślisz tak, a nie inaczej? Dlaczego wstydzisz się tego i tamtego, dlaczego nie wyjdziesz z domu bez pewnych rzeczy…Pytania rodzą kolejne pytania, i tak jak ja w sytuacji powyżej nie potrafisz tak naprawdę sam sobie na nie odpowiedzieć. Więc unikasz ich jak tylko możesz.

Najbardziej przerażająca rzecz na świecie to zostać samemu ze swoimi myślami. Gdy tylko znajdziemy się w takiej sytuacji panikujemy. Rzucamy się na cokolwiek mamy dostępne, co może rozpraszać naszą uwagę. Od samego rana, od momentu gdy otworzymy oczy szukamy pilota od telewizora, laptopa, telefonu, tabletu… Przeglądamy puste treści, nic nie wnoszące w nasze życia wiadomości, plotki, wywiady, stylizacje… Prowadzimy wyścig ze samym sobą, w którym próbujemy jak najszybciej zagłuszyć swoje myśli.

Kiedy jesteśmy w miejscach publicznych najczęściej zachowujemy się jakbyśmy nie chcieli by ktokolwiek nas zauważył. Zakładamy maski i udajemy kogoś innego. Makijaż, fryzura, ciuchy, okulary, torebka… Ile rzeczy potrzebujesz ukryć, aby wyjść z domu?

metro

Gdy mieszkałam w Berlinie bardzo lubiłam obserwować ludzi w metrze. Każdy boi się rozmawiać ze innymi. Więc wszyscy, bez wyjątku, starają się uniknąć jakiegokolwiek kontaktu, nawet wzrokowego. Pół biedy jeśli mają ze sobą telefon, gazetę czy książkę. Gorzej mają Ci, którzy przyszli „nieprzygotowani”. Szukają czegoś, na czym mogą skupić uwagę. Zwykle są to ekrany z wiadomościami i reklamy oblepiające ściany. Ale te reklamy widzieli już setki razy, a wiadomości to powtarzane w kółko te same, bzdurne informacje… Błądzą więc między jedną reklamą, a drugą, próbując desperacko znaleźć coś, w co można się wgapić. Cokolwiek, co uchroni ich przed ich własnymi myślami…

Uciekamy od samych siebie

palma

Od swojego prawdziwego ja. Bo łatwiej jest słuchać tego, co nas otacza, niż myśleć i wybierać świadomie i samemu. „Jesteś tego warta”, „stać Cię na to”, „ten szampon jest stworzony dla Twoich włosów”, „ten samochód jest dla takich ludzi, jak Ty”, „lubisz to”, „nie lubisz tego”, „myślisz tak, dlatego wybierasz nasz produkt”…

Jeśli nie myślisz samodzielnie, jeśli chłoniesz to co Cię otacza, to kim jesteś? Nie jesteś nikim. I dlatego właśnie tak bardzo boisz się być sobą…

Nie jest łatwo bowiem wyjść na przeciw swojemu środowisku. „Ale co powiedzą inni, jeśli powiem to?”, „nie będę lubiany, jeśli zaprotestuję”, „nie będę tolerowany, jeśli wyjawię prawdę”, „stracę poważanie, jeśli ubiorę na siebię to”, itd… Jesteś częścią swojego środowiska, ale czy na pewno to jest to środowisko, które do Ciebie pasuje? Skąd możesz nawet wiedzieć, skoro nie znasz sam siebie?

Kiedy pracowałam w dość sporej firmie, która bardzo chciała być korporacją zauważyłam dość przerażającą prawidłowość. Praktycznie wszyscy, bez wyjątku nosili garnitury i garsonki. Byłam jedyną osobą, która do pracy szła w niewysuszonych włosach, wygniecionych, ulubionych bluzkach i wyblakłych jeansach. I to pomimo, że nasz dział (architekci) nie miał ani przez sekundę żadnego kontaktu z klientami, który mógłby wymagać konkretnej aparycji. Za to odpowiedzialne były inne działy. Po co więc wszyscy, dzień za dniem, stroili się do pracy?

biznes ludzie

Rozmowy podczas lunchy bardzo szybko obnażyły jak puste są wnętrza tych garniturów. Nigdy wcześniej nie spotkałam aż tylu ludzi kompletnie pozbawionych charakterów. To były jednostki, z którymi nie dało się rozmawiać. Jakakolwiek próba podjęcia tematu innego niż „Berlin to beznadziejne miasto, ja to byłem w Nowym Jorku”, czy „najlepszy fitness club jest na Potsdamer Platz bo jest najdroższy” kończyła się dziwnymi spojrzeniami w moją stronę, pełnymi niezrozumienia.

To były jednostki, które robiły to, co mówiła firma, myślały to, co mówiła firma, mówiły to, co mówiła firma i… wyglądały tak, jak wyglądała firma. Jednostki, które bardzo chciały być kimś, ale były nikim. Dlatego garnitury. Dlatego najnowszy telefon na kredyt. Dlatego wyjścia do restauracji „na pokaz”. Nie było w nich ani trochę osobowości. Wszyscy byli identyczni, myśleli identycznie i zachowywali się identycznie.

I niestety tak jest w większości wielkich społeczeństw, tylko zamiast dużej firmy mamy reklamy, wiadomości, filmy, seriale, gry… Ogólnie pojętą rozrywkę, która dyktuje Ci co masz mówić, myśleć, robić…

Szczerość

morze

„Wszystko polega na tym, żeby człowiek był taki jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie na są na ogół niewolnikami konwenansów.

Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i kim są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie.

Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą.

Milan Kundera

Aby poznać siebie, musisz zapomnieć o zewnętrznym świecie i zacząć słuchać swojego umysłu. I nie ma na to lepszej metody jak zamknąć wszystkie drzwi, okna, wyłączyć wszystkie sprzęty elektroniczne, muzykę, odizolować się od całego tego chaosu, który nas otacza i usiąść na chwilę w ciszy, tylko ze sobą. Lub wykorzystać chwilę, gdy nie masz dostępu do rozpraszaczy uwagi. Zostać ze swoimi problemami, radościami, lękami, pytaniami…Dać sobie szansę by być, przynajmniej wobec siebie, przez tą krótką chwilę, całkowicie szczerym.

Dlatego właśnie podróżowanie tak bardzo buduje osobowość, bo zmusza Cię by stawiać czoła nowym, nieznanym sytuacjom i uczy prawdy o samym sobie. Dlatego ludzie wspinają się samotnie na ośmiotysięczniki, rejony, gdzie organizm ludzki nie potrafi funkcjonować. Nie robią tego po to, by zdobyć szczyt, robią to po to, by zdobyć prawdę o sobie. Zmierzyć się ze swoimi słabościami. Żeby zobaczyć, jak potężny jest ich umysł.

góry

Nie można zrozumieć kim się jest, jeśli nie wystawi się samego siebie na próbę. Często słyszę „ja nigdy nie mógłbym…”, „nie wyobrażam sobie, żebym…”. Ale skąd wiesz, do czego zdolny jest Twój umysł, do czego zdolny jesteś Ty sam, skoro nigdy nie byłeś w takiej sytuacji? Ludzki organizm potrafi przystosować się do najbardziej ekstremalnych warunków. To samo dotyczy naszych umysłów.

O osobach, które wiele przeszły mówimy „osoby z charakterem” nie bez powodu. Charakter, czyli osobowość, buduje się na doświadczeniach życiowych. Ale ciężko o te doświadczenia, jeśli nigdy nic nie robisz. Jeśli nie próbujesz nowego.

Kiedy był ostatni raz, gdy zrobiłeś coś w życiu pierwszy raz?

żagłowki

Czy kiedykolwiek próbowałeś czegoś odwrotnego, do tego, co uważasz, że lubisz? Wyprowadzka na Karaiby była jednocześnie najtrudniejszym ale i najpotężniejszym doświadczeniem w moim życiu. To było odwrócenie wszystkiego o 180 stopni. Postawienie się w sytuacji, która mnie przerażała. Ale właśnie to buduje charakter, pozwala Ci szczerze przemyśleć swoje lęki, niepewności i wszelkie inne negatywne emocje. Pozwala odnaleźć siebie.

Nie sugeruję, że masz nagle odwrócić swoje życie do góry nogami. Ale codzienne, nawet najmniejsze zmiany pozwolą Ci szukać prawdziwego „ja”. Spacer czy rower, zamiast auta – szczególnie jeśli nienawidzisz rowerzystów. Film, którego nigdy byś nie obejrzał. Jedzenie, którego nigdy nie próbowałeś. Rozmowa z osobą, która uważasz za nieinteresującą. Nauka czegoś, co uważasz za bezużyteczne. Weekend w miejscu, które uważasz za nudne…

Jedną z najpotężniejszych lekcji życiowych można wyciągnąć zmieniając swoje środowisko. Zamiast iść na piwo ze starymi znajomymi odwiedź jakieś miejsce, o którym nie wiesz nic, poznaj ludzi, z którymi teoretycznie nic Cię nie łączy. Efekty mogą Cię naprawdę zszokować.

Całe życie wmawia się nam, że jesteśmy „zdefiniowani”. Że mamy umyśl ścisły lub humanistyczny… Że jak jesteś informatykiem, to jesteś kiepski z polskiego… Że jak lubisz duże miasta, to zanudzisz się na śmierć w małych miejscowościach… Że jak się boisz latać, to nie możesz być podróżnikiem… Że jak lubisz koty, to nie lubisz psów, a jak lubisz Coca-Colę, to nie posmakuje Ci Pepsi…

Jestem najlepszym przykładem tego, że to kompletne bzdury. Architektem i jednocześnie autorką bloga. Osobą, która nie wyobrażała sobie życia poza miastem, a która jest dużo szczęśliwsza na małej wysepce z ograniczonymi zasobami. Moja znajoma tak bardzo boi się latać, że w samolotach krzyczy i płacze, ale i tak podróżuje… Definiuje nas tylko to, co faktycznie robimy.

„Żeby być sobą, trzeba być kimś”

gitarzysta

Powiedziałby nam Stanisław Lec. Ja dodałabym, że aby być kimś, trzeba coś robić. To Twoje działania mówią o Tobie prawdę. Decydują o życiu Twoim i innych. Decydują o Twoim losie.

Ludzie popełniają gigantyczny błąd myśląc, że opinie innych, czy też np. ich wygląd ma jakikolwiek wpływ na to, kim są. Każdy chce być akceptowany przez innych, ale nawet najbardziej znana i uwielbiana osoba nadal jest nikim, jeśli jej życie pozbawione jest działania. Każdy może założyć maskę i udawać kogoś, kim nie jest. Ludzie, którzy faktycznie coś robią ze swoim życiem i są szczerzy, sami ze sobą, ale też i z innymi nie potrzebują masek.

Miło mi słyszeć Wasze pozytywne opinie o blogu i o mnie, ale czy to zmienia faktycznie to jak postrzegam siebie? Nie. Dla mnie samej, nadal jestem tylko zwykłą, „szarą” (dosłownie!) sobą. Tylko sobą i aż sobą. 

Jestem dziewczyną, która każdy grosz wydaje na podróże. Która swoje przemyślenia na temat świata opisuje na blogu, bo chce się nimi dzielić z innymi. Która panicznie boi się płaszczek i motyli. Która płacze na każdej bajce Disney’a… Która jeszcze niedawno myślała, że Mount Everest leży w Alpach (tak, jestem aż takim debilem!)…
A Ty, kim tak NAPRAWDĘ jesteś?

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

22 myśli nt. „Jak być sobą? Dlaczego boimy się być autentyczni?”

  1. Świetny wpis!
    Ciężko nawet przelać moje myśli, które mi teraz chodzą po głowie w formie tekstu, ale spróbuję 😀
    To jest niesamowite, jakie niby proste, ale zarazem trudne jest określenie, kim się jest. Próbuję to odkryć, ale zaraz napotykam wiele sprzeczności, niepewności. Miałam też dość dużo nieciekawych wspomnień z przeszłości, oraz trwającą wiele lat nerwicę natręctw ( myśli ), która chyba była tego wynikiem, przez co ciężko mi było i czasem jest, określić co jest „moje” a co „nie jest”. Chociaż nieraz jest ciężko, to kiedyś potrzebowałam ciągle pomocy innych z własnymi myślami. A teraz, nieraz trzeba pozwolić polecieć łzom, ale umiem sama sobie pomóc, wyjaśnić dużo 🙂 Kiedyś było zdecydowanie gorzej, pomimo tego, że teraz niby trudniejsze myśli mnie napadają, to zamiast czuć się gorzej, to czuję że… sama z niej jakoś wychodzę. Akceptacja własnej osoby w tym bardzo pomaga, więc pragnę do niej dążyć w 100% 😀 I właśnie widzę, że o tym jest twój blog. Aby nie rezygnować z tego, co się chce. I za to bardzo dziękuję 🙂 Kiedyś wierzyłam, że jak pozbędę się nękających myśli, to moje życie od razu stanie się przepiękne i idealne. A teraz wiem, że trzeba i kształtować siebie i swoje otoczenie, realizować marzenia, aby dobrze czuć się z samym sobą. Dotarło też do mnie, ile marzeń mam, takich rzeczy o których wiem, że chcę je zrobić, a czemu – nie wiem. Chcę na przykład polecieć kiedyś na lotni, pomimo, że mam lęk wysokości, czy też zrobić sobie tatuaż, pomimo tego, że umiem płakać podczas pobierania krwi – ze strachu. Szkoda tylko, że nie mam jeszcze takich marzeń odnośnie zawodu, ale tu najwyraźniej będę musiała poszukać własnej drogi 🙂 Dziękuję jeszcze raz za motywujące wpisy, oraz życzę wszystkim szczęścia i miłego dnia!

    Polubienie

  2. Dziękuję Ci za ten wpis. Ja podobnie jak Ty poróżuję ale coś siebie odnaleźć nie mogę, charakter mam ale emocje mam tak wytłumione ze w sumie nie wiem kto to ja? 😀
    ale masz rację czas działać, a nie myśleć.
    ale strach w zyciu jest tak duzy skąd on się do licha bierze? 😀

    pozdrawiam i powodzenia na wyspie, moze kiedyś Cię tam odwiedzę i przywiozę polskiego kabanosa 😀

    Polubienie

  3. Bardzo mnie irytuje taka szablonowość życia ludzi.Ciagle coś należy robićtak a nie inaczej,bo tak nakazują jakies bzdurne normy narzucone samym sobie tylko dlatego ze cała brać ludzka robi.Ale mnie trapi jeszcze ciekawa rzecz, pewnie kazda-dy ma bardzo dobrego kolege wel koleżanke.Ichociażby w pracy ,stosunki miedzyludzkie super pełny luz swoboda w wyrazaniu siebie,i to doślownie ,to gdy jestesmy już poza murami zakładu pracy,a chowujemy się tak jakbyśmy własciwie niemieli jakiegokolwiek znaczenia nimalze znieczulica .Inagły szok, co jest ztymi ludzmi ,jacy oni naprwde sa nawet wtedy kiedy jesteśmy wobec nich fer.Jak psychologia to tlumaczy.

    Polubienie

  4. Jeśli chodzi o metro w Polsce, to też ogólnie tak mamy.
    Jednak, osobiście, krok po kroku łamię ten zwyczaj/tendencję „milczącego tłumu” 🙂

    Polubienie

  5. myślę czasami o sobie, że mam jakiś problem ze sobą. że mam w sobie jakieś 2 osobowości. z jednej strony uwielbiam podróże, kontakt z ludźmi, nie mam problemu, że podejść do obcej dziewczyny i po prostu pogadać. uwielbiam się uśmiechać do ludzi, mam sporo znajomych we Włoszech i Hiszpanii – czuję się tam jak w domu. Z drugiej strony uwielbiam biegać! ale tylko sam, ze słuchawkami w uszach. to samo dotyczy jazdy na rowerze i np pływania. tylko ja i ja. czasami zamiast iść na browara w weekend, wolę zostać w domu, poczytać książkę albo po prostu pochodzić z kąta w kąt, tak o!
    jestem mega otwarty na przygody i nowe znajomości, ale doceniam również samotność, nie wiem czy to jest normalne. pocieszam się pewnym cytatem ( jakoś tak to leciało): „Tylko ludzie inteligentni nie nudzą się we własnym towarzystwie”.
    aha…no i poważnie się zastanawiam nad rzuceniem pracy i wyjechaniem za granicę aby nauczyć się nowego języka i nauczyć się …surfować! ❤ jestem na 95% zdecydowany, żeby to zrobić! 🙂

    Polubienie

    1. Jeśli chcesz nauczyć się surfować, to jedź do Indonezji, na Lombok, do miejscowości Kuta. Tam jeżdżą surferzy z całego świata i wszyscy twierdzą, że to najlepsze miejsce do uprawiania tego sportu. Fale są tam zawsze niezależnie od pory roku, zawsze jest ciepło i są też świetne warunki do nauki. A po za tym miejsce jest jeszcze niezepsute masową turystyką, więc jest klimatycznie, surferowo, lokalnie i przede wszystkim – śmiesznie tanio. I wszyscy surfują, więc łatwo się nawiązuje nowe znajomości. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Odnosnie surfowania… niekoniecznie musza to byc miejsca egzotyczne, aczkolwiek tylko i wylacznie polecane jesli pokieruje cie tam wewnetrzna nawigacja 🙂 ta lokalizacja jest Irlandia oraz polnocna czesc Anglii, z tym ze surfuje sie tutaj nie nago lecz w ubraniu, praktycznie przez caly rok… tak sie to mawia zartobliwie… co roku sciagaja na wyspy znani surferzy z calego swiata! bo od zawsze marzyli, by sie tu znalezc… a jesli pojawiaja sie w okresie od stycznia do marca, to maja szanse na najwieksze fale, na ktorych moga sie sprawdzic 🙂 Pozdrawiam z Irlandii, Slawek…

        Polubienie

  6. Oo, ja też płaczę na (prawie) wszystkich bajkach Disney’a, choćbym oglądała tę samą po raz trzeci i wiem dokładnie co się wydarzy… Króla lwa II oglądałam tak często, że nawet nie pamiętam ile razy, ale kojarzę, że dopiero gdzieś za piątym razem „uodporniłam się” na emocje i nie płakałam 😉 A swoją drogą, jak to, boisz się motyli? Co one takiego Ci zrobiły?

    Polubienie

      1. Ojejka, ja za to panicznie boję się ciem… żadne tłumaczenie nie pomaga, głowa niby wie, że wszystko okej – ale gdy jakaś ćma jest w pokoju, umiem z niego wybiec i siedziec obok, dopóki ktoś się nią nie zajmie. 😣

        Polubienie

  7. Podziwiam ludzi, którzy mają na tyle odwagi, żeby rzucić wszystko i spełniać marzenia. Twój wpis uświadomił mi, że nie tylko ja mam taki problem „a co ludzie powiedzą”, dlaczego jesteśmy tak bardzo zamknięci na to co nowe i dlaczego się boimy ludzi, skoro to co robimy lub chcemy robić jest piękne i inne. To takie przykre… Chyba przyszedł czas na zmiany 😉

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s