Zdrowe tłuszcze – jak jeść tłuszcze, by się nie zabić?

U większości osób wiedza na temat tłuszczy zaczyna i kończy się na „nasycone są złe, a ich nadmiar powoduje choroby serca”. A szkoda, bo gdyby posiadały chociaż podstawowe informacje, nie mielibyśmy corocznie tylu zgonów…

Same tłuszcze są nam niezbędne (w przeciwieństwie do węglowodanów, bez których człowiek może funkcjonować!). Tłuszcze same w sobie są zdrowe i nie powodują tycia – natomiast to, jak je dziś spożywamy woła o pomstę do nieba. Ale zacznijmy od podstaw:

Co to właściwie jest tłuszcz?

Fotor_14362236581222

Tłuszcze (kwasy tłuszczowe) to substancje składające się z atomów węgla, wodoru i tlenu o różnej budowie. Są niezbędne dla ludzkiego organizmu – szczególnie do wytwarzania ciągłej, trwałej energii oraz budowania i utrzymywania w odpowiedniej formie elementów organizmu jak np. błony komórkowe. Wyróżniamy tłuszcze nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone. W żywności spotyka się ich różne mieszanki, np. w oliwie z oliwek przeważają kwasy jednonienasycone, a olej kokosowy składa się prawie w całości z kwasów nasyconych.

Tłuszcze pochodzenia zwierzęcego to w zdecydowanej większości tłuszcze nasycone, pochodzenia roślinnego (z wyjątkiem kokosa) – nienasycone.

Co to znaczy „tłuszcz nasycony”?

W bardzo dużym uproszczeniu cząsteczka tłuszczu wygląda tak jak powyżej. Długość tego łańcucha jest różna w zależności od rodzaju tłuszczu, a końcówka -COOH wskazuje po prostu na to, że jest to kwas (stąd pełna nazwa „kwasy tłuszczowe”). Każdy atom węgla jest tu połączony z wodorem (poza końcówką -COOH). W takim przypadku nie ma miejsca na połączenie z jakimkolwiek innym pierwiastkiem.

Mówimy więc, że wiązania takiego kwasu są nasycone – i stąd nazwa „tłuszcze nasycone”. Tego typu tłuszcze to tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. I to te właśnie tłuszcze są najstabilniejsze – przyjmują zwykle stan stały (np. masło twardnieje w lodówce). Jest to bardzo ważne bo tylko takie tłuszcze nadają się do dłuższej obróbki cieplnej (smażenia, pieczenia, etc), co wytłumaczę niżej.

A „tłuszcze nienasycone”?

Fotor_14364898715694

Tłuszcze nienasycone to takie, którym w łańcuchu brakuje jednego (jednonienasycone) lub więcej (wielonienasycone) atomów wodoru:

Powyżej mamy przykład tłuszczu jednonienasyconego (jedno nienasycone wiązanie) typu Omega-9. Nazwa pochodzi od miejsca nienasyconego wiązania – tutaj na dziewiątej pozycji. Tego typu tłuszcz występuje w dużej ilości np. w oliwie z oliwek. Tłuszcze wielonienasycone wyglądają tak:

Kwasy Tluszczowe schmat_Fotor 3

Tutaj nienasycone wiązanie znajduje się już na szóstej pozycji i taki kwas tłuszczowy nazywamy Omega-6. Poniżej drugi, dobrze znany typ Omega-3:

Kwasy Tluszczowe schmat_Fotor 4

Często słyszy się, że właśnie O6 (Omega-6) i O3 (Omega-3) są nam niezbędne. To dlatego, że tego typu tłuszczu nasz organizm nie potrafi sobie sam wytworzyć i musimy go pozyskiwać z pożywienia.

Takie tłuszcze mają bardzo niestabilne wiązania i szukają pierwiastka, którego mogłyby sobie doczepić w miejsce wodoru. I takim pierwiastkiem, który łatwo się łączy z węglem jest tlen.

„Popsuty” tłuszcz

Fotor_143649002716920

Gdy dojdzie do połączenia z tlenem, mówimy, że tłuszcz ulega utlenieniu, a jego cząsteczka – zniszczeniu. Ma to gigantycznie znaczenie dla naszego zdrowia. Mówiąc po ludzku – taki tłuszcz psuje się, jełczeje. Bardzo szkodliwym zjawiskiem temu towarzyszącym jest powstanie tzw. wolnych rodników. Zbyt duża ilość wolnych rodników powoduje tzw. stres oksydacyjny. To z kolei powoduje cały szereg zaburzeń i w konsekwencji chorób w naszym organizmie, w tym tak popularnych chorób serca.

Proces utleniania tłuszczu zachodzi naturalnie tym szybciej, im wyższa temperatura. Dlatego otwarte oleje trzyma się w lodówce. Ale co się dzieje z takim tłuszczem, gdy podgrzewamy go na patelni lub w piekarniku w temperaturze 180 stopni i więcej? Jak nie trudno się domyśleć cząsteczki takiego tłuszczu ulegają zniszczeniu (utleniają się) kilkakrotnie razy szybciej.

Oleje pochodzenia roślinnego (wielonienasycone i jednonienasycone) absolutnie nie nadają się do obróbki cieplnej (smażenia, pieczenia, etc). Taki tłuszcz poddany nawet na krótko działaniu wysokiej temperatury zamienia się w substancję toksyczną dla organizmu człowieka.

Tłuszcze trans – śmierć na wyciągnięcie ręki

623351_big

Wbrew temu co nam się wmawia miażdżyca nie ma nic wspólnego z cholesterolem. Przyczyną zawałów, przez które ginie rocznie tak wiele osób jest tzw. blaszka miażdżycowa. Są to po prostu zgrubienia tętnic. Te zgrubienia powstają na skutek odkładania się w nich różnych substancji, ale nie ma wśród nich cholesterolu (zainteresowanych tematem odsyłam do źródła: „Cholesterol naukowe kłamstwo” Ravnskov Uffe). Są za to m.in. wapń oraz… uszkodzone frakcje kwasów tłuszczowych Omega-6Co to oznacza? Tyle, że spożywanie utlenionych tłuszczy jest śmiertelnie niebezpieczne dla naszego zdrowia!

Niedawno rząd USA zakazał używania tłuszczy trans w produktach żywnościowych. W ciągu 3 lat mają zostać całkowicie wycofane z rynku ze względu na ich potwierdzoną badaniami szkodliwość dla zdrowia. Uważa się je już oficjalnie za główny powód chorób serca – cóż, „lepiej późno, niż wcale” chciałoby się rzec…

Co należy powiedzieć o firmach, które wciskają nam oleje słonecznikowe, rzepakowe, czy jakie tam jeszcze dziś są „najzdrowsze” oraz margarynę z hasłami „idealne do smażenia”, „z naszą margarynką Ci się uda”?

Sprawa jest na tyle poważna, że powszechnie dostępne oleje „do smażenia” oraz margaryny – zwane tłuszczami „trans” – to produkty chemicznie modyfikowane. Są to tłuszcze, które zostają już w procesie produkcji podgrzane do bardzo wysokich temperatur w celu zmiany ich struktury chemicznej (np. żeby margarynka miała odpowiednią konsystencję, a nie twardniała w lodówce jak masło). Nie dość więc, że cząsteczki tych tłuszczy ulegają zniszczeniu w produkcji takich olejów, to jeszcze końcowy efekt jest taki, że serwuje nam się tłuszcze zmodyfikowane chemicznie – substancje, których nasze ciało nie rozpoznaje.

Co dzieje się, gdy taki utleniony, zniszczony, chemicznie przetworzony olej wylewasz na patelnię i jeszcze na nim smażysz, powodując kolejne zniszczenia jego cząsteczek? Ano to, co musi się stać – serwujesz sobie toksyczną bombę, przed którą Twój organizm nie potrafi się bronić (nie rozpoznaje takich substancji) i która wywołuje silny stan zapalny.

Na czym więc smażyć i piec?

Fotor_14362235403176

Na tłuszczach nasyconych – tylko i wyłącznie. Ich budowa sprawia, że są bardzo stabilne w wysokich temperaturach. Takie tłuszcze to między innymi:

  • masło klarowane (można wykonać samemu – masło podgrzewamy i czekamy aż na wierzchu zbierze się piana, którą potem zdejmujemy łyżką)
  • smalec (tak, ten niedobry smalec)
  • olej kokosowy (jako wyjątek – składa się prawie z samych tłuszczów nasyconych przez co nadaje się idealnie do kuchni)

Z powyższych najlepszym rozwiązaniem jest smalec – jest to jeden z najstabilniejszych tłuszczy i można na nim smażyć naprawdę długo. Pamiętaj jednak o prostej rzeczy – potrawy smażone są najmniej zdrową opcją. Nawet jeśli smażysz na bezpiecznym tłuszczu nasyconym – ogranicz takie dania do minimum. Im krótsza obróbka cieplna jedzenia tym zawsze lepiej dla Twojego zdrowia.

Co z pozostałymi olejami? Spożywamy je tylko i wyłącznie na zimno: do sałatek, serów, past, sosów – inspiracji polecam szukać w kuchni śródziemnomorskiej.

Jak wybierać oleje?

Tłuszcze trans – margaryny, olej słonecznikowy, rzepakowy, itp oleje pakowane w plastik – nie wybierać w ogóle! Wyrzuć to co masz w lodówce i zastąp tłuszczami opisanymi poniżej. To jedne z najbardziej szkodliwych produktów współczesnego świata.

UWAGA! tego typu tłuszcze, zwane zwykle „tłuszcz roślinny”, „olej roślinny” znajdują się praktycznie w każdym produkcie żywnościowym w supermarketach – od mrożonek, przez suszone owoce, po batoniki i ciasteczka. Zacznij czytać skład albo zwyczajnie przestań spożywać to co paczkowane, jeśli chcesz faktycznie żyć w zdrowiu.

Tłuszcze nasycone – smalec, masło (najlepiej klarowane), olej kokosowy – przeznaczone do smażenia i pieczenia nie muszą być wysokiej jakości – wystarczą zwykłe. I tak zostaną przez Ciebie poddane obróbce cieplnej (a tym samym stracą swoje ewentualne dodatkowe witaminy, itp.).

Tłuszcze jedno- i wielonienasycone – oliwa z oliwek i wszelkie inne oleje roślinne – muszą być koniecznie tłoczone na zimno i nierafinowane. Dodatkowym plusem będzie pochodzenie BIO, jako że taki olej będzie zawierał więcej wartości odżywczych.


Polska jest krajem o chłodnym klimacie i bogatej tradycji kulinarnej, w której miejsce czołowe zajmowały zawsze masła, smalce, naturalnie tłuste mięsa i zupy. Mamy jedną z najzdrowszych kuchni na świecie, a nie potrafimy docenić jej zalet i potężnego wpływu na organizm.

Przetworzona, paczkowana i sprowadzana z daleka żywność zawsze będzie szkodliwa dla naszego zdrowia. Tłuszcze zajmują tu szczególne miejsce, bo prawie całkowicie odeszliśmy od naturalnych na rzecz przetworzonych, sztucznych i śmiertelnie groźnych tłuszczy typu „trans”, które są już prawie wszędzie. Ich cena mówi też sama za siebie – dobrej jakości oleje, tłoczone na zimno kosztują kilka-kilkanaście razy więcej.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

53 myśli nt. „Zdrowe tłuszcze – jak jeść tłuszcze, by się nie zabić?”

  1. Najlepszy do dlugiego smażenia jest olej rzepakowy, BASOLUTNIE NIE MASŁO. Masło nadaje się do krótkiego smażenia. Wprowadzanie w blad.

    Polubienie

    1. Olej rzepakowy jak każdy inny roślinny nie nadaje się do podgrzewania. O tym jest artykuł – przeczytaj go jeszcze raz ze zrozumieniem. Masło, a masło klarowane to też gigantyczna różnica. To 2 zupełnie różne produkty.

      Polubienie

  2. Probowalam zmazyc na oleju kokosowym, ale niestesty nie pasuje mi. Uzywam teraz avocado olej, slyszalam ze jest dobry. Czy to prawda?

    Polubienie

  3. A jak bedzie miała sie sprawa z rybami, które zawierają omega 3? Czy pieczenie lub grillowanie takie ryby jest dla nas szkodliwe?

    Polubienie

    1. To też jest ciekawy temat. Polecam podpatrzeć kultury „rybne” – czy japończycy grilują ryby? 😀 No właśnie.

      Karaibczycy spożywają tylko świeże ryby, tzn. nie zjedzą np. złowionej wczoraj, nawet z lodówki. I grilują je bardzo krótko. To jest chyba najlepsza opcja.

      Słyszałam też o gotowaniu ryb na parze, ponoć to dobry wybór, ale prawda jest taka, że im krócej i mniej podgrzewamy taką rybę tym lepiej.

      Ryb w Polsce ja bym nie jadła. Świeże są tylko z Bałtyku czyli zanieczyszczone do granic możliwości, a sprowadzane – nie są świeże 🙂

      Na szczęście mamy masę pysznego lokalnego dzikiego mięsa – dużo zdrowszego niż np. wołowina.

      Polubienie

      1. Hmm tu, gdzie mieszkam ciezko jest dostać świeża rybę, tak samo warzywa i owoce 😦 lokalni „rolnicy” oszukują i sprzedają np awokado, melony, które to na pewno nie rosną w UK 😀 wszystko, co mozna kupic na lokalnych straganach wyglada dokładnie tak samo jak w marketach :/

        Często mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać, gdyby tylko moj partner mogl być pianista na Karaibach 😂 a ja tez raczej nie zostanę inżynierem bez doswiadczenia 🙂 póki co tak gdybamy, czołgamy sie, ale zawsze do przodu 😀 moze sie uda za kilka lat 🙂

        Polubienie

  4. Mega podobał mi się ten jak i poprzedni artykuł ze problem otyłości nie zaczął się od cukru. Świetnie wyczerpująco opisany temat, każde pytanie jakie miałam w trakcie czytania tekstu rozwiewalo się po przeczytaniu kolejnych linijek tekstu.
    Mogłabym prosić o wpis na temat węglowodanów i łączenia ich z tłuszczami oraz białkami? Bardzo interesujący jak dla mnie temat…
    Pozdrawiam serdecznie i udostępniam dalej 🙂

    Polubienie

    1. Tu nie ma co pisać – łączyć i się nie bać Byle to było naprawdę różnorodne jedzenie. Najlepiej też sięgać do tradycji kulinarnych wg mnie – polskiej, francuskiej, włoskiej, japońskiej, chińskiej… Nie bez powodu jemy sushi z sosem sojowym, mięso z kiszonką, sałatkę z octem balsamicznym, itd…

      Polubienie

  5. Artykuł bardzo ciekawy i wiele wnoszący, dzięki! Mam jednak pytanie – na jakich tłuszczach piec powyżej tych 180 stopni(np. 220st) i rzeczy takie jak ciasta i inne, do których smak smalcu raczej nie pasuje?

    (Osobiście smalec uwielbiam, ale raczej na kanapkach)

    Polubienie

    1. smalec, masło klarowane, olej kokosowy – ale nie za długo. Do ciast ja daje zawsze masło, tylko wtedy smakują 🙂 Temp. powyżej 200st używam raczej tylko do steków, wtedy piekę je tak dosłownie kilka minut (grilowanie).

      Polubienie

    1. Wg badań – 180. Ale pamiętajmy, że oliwy sklepowe są dziś opłakanej jakości. W samych badaniach często naukowcy podkreślają, że wszystko zależy od jakości czy marki oliwy. Dlatego ja nie polecam podgrzewać jej ani długo ani do zbyt wysokich temperatur. Pamiętajmy też że temperatury na piecykach itp nie są dokładne. Dlatego dla świętego spokoju w tatym artykule podałam 160 – bo ja takiej temp nie przekraczam z oliwą.

      Polubienie

    1. Niestety takich mamy dziś dietetyków, że lepiej od nich się trzymać z daleka. Co nie oznacza, że nie zdarzają się dobrzy w tym fachu – szukaj takich, którzy ciągle się dokształcają, jeżdżą na szkolenia, którzy ciągle poszerzają swoją wiedzę i nie boją się trudnych czy dociekliwych pytań. No i przede wszystkim takich, którzy nie polecają oleju rzepakowego 😀

      Polubienie

  6. Ja używam olej kokosowy – podobno jest najzdrowszy. No i oczywiście oliwę z oliwek do sałatek. A jeśli brakuje Wam pomysłu na zdrową dietę, to zapraszam na Muscle Boss.pl

    Polubienie

  7. A co pisał dr Kwaśniewski w „Diecie optymalnej” ? Tylko tłuszcze nasycone i JAJKA ! A lekarze i różni „spece” z IŻiŻ odsądzali go od czci i wiary ! A jak pisał, że mamy jeść tani kolagen z galaret świńskich i kurzych łapek, to też był piętnowany i wykpiwany na wszelkie strony . Jakoś to teraz nie przeszkadza lekarzom przepisywać w receptach na bolące stawy drogich specyfików różnych koncernów farmaceutycznych o różnych nazwach zaczynających się na FLEX z TYM SAMYM kolagenem !!!
    Tylko za krocie !

    Polubione przez 1 osoba

  8. Jak w takim razie zrobić mięso np w piekarniku. Zaleje mięso oliwą z oliwek która ma wysoką temp. utleniania. Ale smaży się długo więc i tak sie utleni. Co wtedy zrobić? 🙂

    Polubienie

  9. Masz rację Catherine. Przepychanka co zdrowsze, komu wierzyć. A tak naprawdę bez przemysłu nasi rodzice jedli to co jedli i są do tej pory zdrowsi niż my wychowani na produktach przetworzonych. A już przerażające jest karmienie niemowląt mlekiem, które podaje się bez gotowania. Sama chemia. Te dzieci skazane są już na starcie na choroby i nietolerancje pokarmowe.

    Polubienie

    1. Zupy, te tradycyjne gotowane właśnie na „trupach” to najzdrowszy posiłek dla jelit. Galarety – to samo. Gotowane posiłki są wbrew pozorom bardzo zdrowe. Nie mamy w tradycyjnej kuchni surowizny, bo klimat po prostu na to nigdy nie pozwalał – tylko latem można było coś skubnąć. Toteż tradycyjne dania składają się z warzyw fermentowanych – znów niezwykle zdrowych dla jelit i pełnych wartości odżywczych. Poza tym bardzo długa tradycja rolnicza, która niestety dziś zanika kosztem wielkich koncernów. No i mamy coraz więcej MCDolandsów i jedzenia paczkowanego, a tym samym chorób prosto z „zachodu” za którym tak ślepo gonimy…

      Polubienie

  10. Chciałbym zwrócić uwagę autorowi tekstu, gdyż są pomyłki. Mianowicie występują one na obrazkach tłuszczów nienasyconych. Dokładniej chodzi mi o to, że węgiel w związkach organicznych jest ZAWSZE cztero wartościowy, a na podanych wzorach występują miejsca, gdzie jest on nawet pięcio wartościowy. Dołączam trochę inną cząsteczkę, ale jest zawarte, to o co mi chodziło.

    😉

    Polubienie

  11. Nie możesz pisać, że tłuszcze nasycone mogą być dowolnej jakości. Właśnie w tkance tłuszczowej zwierząt jest mnóstwo toksyn i chemikaliów. Niektóre witaminy rzeczywiście się rozłożą czy utlenią przy smażeniu, ale mnóstwo syfu zostanie. Jest spora różnica pomiędzy smażeniem na najgorszym smalcu i najlepszym.

    Polubienie

    1. To nie podlega wątpliwości, chodziło mi bardziej o to że np. do smażenia można „od biedy” użyć np. kokosowego rafinowanego. Jasne że zawsze lepiej szukać 100% jakości, ale nie każdego na to stać to raz, dwa – jak już ktoś chce być naprawdę zdrowy to po prostu nie spożywać smażonych rzeczy – to najmniej zdrowa obróbka cieplna i nie ma tu zmiłuj – nawet smażone na najlepszym oleju np. ryby – będą niezdrowe. Ale to już temat na następny art,

      Polubienie

    1. Celowo pominęłam, dlatego że tylko do 180stopni ( a to mało), i dwa- bardzo krótko. I tylko i wyłącznie na prawdziwej oliwie z oliwek, a nie „supermarketowej”. Niestety z jej jakością jest dziś jak z każdym masowo produkowanym produktem – naprawdę ciężko znaleźć 100% dobrą oliwę. W marketach można kupić śmiesznie wręcz tanie produkty, które tytułują się mianami „oliw roku” etc. W produkcji takich bardzo często są domieszki, właśnie zwykłych tanich olei. Także jest to zawsze ryzyko. Polecam dać sobie spokój i smażyć na tłuszczach zwierzęcych. Po co ryzykować?

      Polubienie

  12. Szanowny Autorze

    Tłuszcze nierafinowane nie nadają sie do smażenia – mają duzo niższy punkt dymienia od rafinowanych. Nierafinowane tłuszcze stosuje sie jedynie na zimno np do sałatek.

    Rafinacja usuwa komponenty m.in o niskim punkcie dymienia czyli takie które już przy niższej temp ulegają szkodliwej dla zdrowia oksydacji . W ogóle pojęcie punktu dymienia zignorowałeś a to kluczowe pojęcie odnośnie przydatności tłuszczy do smażenia. Poniżej link który tak naprawdę tłumaczy ktore tłuszcze się nadają a ktore nie do smażenia:

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Punkt_dymienia

    Polubienie

    1. Rafinacja to potraktowanie olejów chemicznymi substancjami przy wysokiej temperaturze… Czyli dokładnie traktowanie tłuszczy tak, jak nie należy. Wnioski wyciągnij sam. Oczywiście w przypadku np. oleju kokosowego nie wyrządzi to aż takiej krzywdy, ale w przypadku tłuszczy roślinnych – serwuje nam właśnie tłuszcze, które zabijają.

      Polubienie

  13. Jak najbardziej popieram tego typu artykuly pisane przez blogowiczow. Uwazam, ze warto a wrecz nalezy zaznaczac, ze to Co publikujemy jest naszym zdaniem, nie opartym o najnowsze badania naukowe – mam na mysli konkluzje typu, ze nasza dieta jest zdrowa. Wielu ludzi nie jest w stanie czytac publikacji pisanych jezykiem naukowym i swoja wiedze opiera o informacje wyczytane na blogach. Nie wprowadzajmy sie nawzajem w blad. Zdrowie jest najwazniejsze. Z wyrazami szacunku.

    Polubienie

    1. Problem w tym, że tego typu wielkie organizacje zwykle się mocno mylą. To prawda że brakuje warzyw, ale to kwestia bardziej tego, że wszystko zastąpiły zboża w gigantycznych ilościach – i to należy, wg mnie zmniejszyć lub najlepiej w ogóle odstawić na jakiś czas, a w ich miejsce poszukać właśnie kolorowego jedzenia.

      Polubienie

      1. A mozesz podeprzec czyms pierwszego zdanie komentarza na temat WHO? Wydaje mi sie, ze masz na mysli organizacje rzadowe jak USDA (Usa), ktora rzeczywiscie broniac intetesow wielkich firm publikuje bzdury (np. Food Pyramid) i zaleca spozycie zbyt duzych ilosci produktow z przetwozonych zboz – o czym mozna poczytac na stronach Harvardu (http://harvardmagazine.com/2001/11/demolish-the-food-pyrami.html) A w artykule WHO, ktory przytoczylam zalecaja spozycie jak najwiekszych ilosci warzyw. Co do zboz, WHO pisze wyraznie, ze spozycie przetwozonych zboz moze byc drastyczne w skutkach dla zdrowia. Ponownie, polecam zapoznanie sie z publikacja. Pozdrawiam

        Polubienie

        1. Dzięki za informację! Według mnie najlepiej po prostu słuchać zaleceń starych pokoleń, które żyły jeszcze w tradycyjny sposób i czerpać z tradycji różnych kultur – setki lat ich doświadczeń są na wagę złota.

          Polubienie

      1. Trochę mnie zdziwiłaś ostrą krytyką oleju rzepakowego. Czytałam, że ponoć jest najzdrowszy w naszym klimacie (polskim, nie karaibskim ;)). Czy jeśli wybiorę olej rzepakowy tłoczony na zimno i nierafinowany, to będzie OK? I czy można na nim wtedy smażyć…? Ponoć na nierafinowanych olejach nie wolno…

        Polubienie

        1. A proces rafinacji polega na podgrzewaniu do bardzo wysokich temp. olejów i zmiany ich chemicznej budowy -czy taki olej się nadaje do ponownego podgrzewania i spożywania? Mit rafinacji też krąży po zachodnim świecie i wszyscy go powtarzają mimo że nikt nawet nie wie, co to takiego ta rafinacja. Kolejne kłamstwo.

          Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s