Jak żyć bez…? Czego nauczyło mnie życie na karaibskiej wyspie?

Kiedy zamieszkałam na karaibskiej wyspie miałam początkowo trudności z odnalezieniem się w nowym miejscu i całkowicie innym otoczeniu.  Pojawiły się wątpliwości, lęki, a nawet myśli o powrocie do Europy.

Jesteśmy bardzo, ale to bardzo ograniczeni przez nasze przyzwyczajenia i przez zachodnią kulturę. Myślimy, że wiele rzeczy jest nam niezbędnych do życia. Że nie potrafimy się dostosować do niektórych warunków.

Życie na Karaibach uczy kompletnie nowego podejścia do świata. Nagle znajdujesz się w miejscu małym i ograniczonym powierzchniowo, gdzie większość miejskich rozrywek nie istnieje, z kompletnie inaczej myślącymi ludźmi, gdzie produkty i jedzenie, na jakie masz akurat ochotę nie zawsze są dostępne, a rzeczy materialne są bardzo ograniczone. I aby faktycznie się cieszyć tym miejscem i móc z niego korzystać, musisz całkowicie zmienić swoje myślenie zarówno o  świecie jak i samym sobie.

Nie musisz nigdzie pędzić – świat poczeka

Na Karaibach czas płynie wolniej. Ludzie cieszą się życiem, a nie stresują kolejnym spotkaniem. Dwie godziny spóźnienia na spotkanie? Norma. Jeśli umawiamy się na godzinę 17:00 to każdy wie, że przed 18:30 nie ma sensu się pojawiać, bo nikogo jeszcze nie będzie. Chcesz coś kupić? Musisz poczekać, aż właściciel sklepu skończy pogawędkę z poprzednim klientem. Szukasz sklepu, szkoły, warsztatu – nie znajdziesz ich na Google, tutaj guglować trzeba wśród ludzi – pytać, prosić o polecenie. itd.

Wbrew pozorom nie jest to coś negatywnego – ludzie tu kładą po prostu wielki nacisk na brak stresu. Nawet w pracy – w ponad rocznej karierze jako architekt ani razu nie byłam świadkiem kłótni, stresu czy innych problemów w biurach – rzeczy, które w Europie są codziennością!

Cywilizowane życie jest mocno przereklamowane

Prąd, woda, sklepy, paliwo… Idea bycia od nich odciętym przeraża niejedną osobę, żyjącą w mieście. Ale tu na Karaibach awaria prądu czy wody nie przeszkadza zbytnio w życiu – po pewnym czasie przestajesz się tym nawet przejmować. Nie mają one przecież wpływu na spotkania z przyjaciółmi, aktywność fizyczną czy wycieczki. Twoje życie nie jest ograniczone elektroniką czy udogodnieniami cywilizacyjnymi bo żyjesz w większości na zewnątrz, obok natury. Rozrywki „miastowe” tutaj nikogo nie interesują. Po co iść do kina, na kolejny amerykański hit, skoro można w tym czasie popływać kajakiem, tańczyć, surfować, itd?

Zawsze wykorzystuj to co masz wokół siebie do maksimum

Musisz całkowicie otworzyć się na nowe możliwości i otoczenie. Życie typowo miejskie nie jest tu możliwe. Restauracje i sklepy nie pracują całą dobę, lokalna żywność różni się w zależności od sezonu, a rzeczy materialne są bardzo ograniczone (lub trzeba je zamawiać w Europie i czekać). Jeśli chcesz żyć zdrowo (i tanio) musisz nauczyć się gotować i poznać lokalne owoce i warzywa. Musisz zaplanować zakupy i być gotowy na to, że nie znajdziesz tego na co akurat masz ochotę. Bierz to co daje Ci chwila i wykorzystuj to do maksimum. Życie na ograniczonej powierzchniowo wyspie niesamowicie uczy skromności, która bardzo rozwija wyobraźnię i szacunek do natury i innych.

Zamiast myśleć o tym, czego Ci brakuje – skup się na tym, co masz dostępne. W Polsce nie możesz tak po prostu wziąć deski pod pachę i pójść sobie posurfować czy pograć w siatkówkę na plaży o zachodzie słońca. Nie możesz po prostu wyjść z domu i wskoczyć do orzeźwiającej, morskiej wody. Nie masz też możliwości nauczyć się całkowicie odmiennego, nowego języka.

Twoje ciało i umysł potrafią dostosować się do każdej sytuacji

Większości rzeczy, które dziś uznajesz za „niezbędne” w swoim życiu – nie są Ci wcale takie niezbędne. Nawet wyżej wymieniony prąd czy woda. Ludzie to istoty potrafiące dostosować się do każdych warunków, jesteśmy wszędzie – od równika po bieguny. Nasz organizm przyswaja każdy typ jedzenia. Rzeczy materialne, marki, metki, moda? To chyba najgłupsze z ludzkich wynalazków. Tutaj nikogo nie obchodzi, jakim samochodem jeździsz i co na sobie masz. Smartfon? Będzie usmarowany piaskiem i potłuczony u 90% mieszkańców wysp. Często w ogóle go ze sobą nie zabieramy i nawet tego nie zauważamy. Zegarek też jest zbędny. Tutaj to, że potrafisz dopasować modne buty do spodni nie ma znaczenia. Liczy się tylko to czy potrafisz rozróżniać materiały i wybrać te, które nadają się na upał.

Morska woda i wilgotne powietrze to najlepsze kosmetyki na świecie

Morska woda i wszystko co oferuje tu natura sprawi, że zapomnisz o kosmetykach raz na zawsze. Moje włosy nigdy nie wyglądają lepiej niż po kąpieli w morskiej wodzie. Moja niezwykle sucha kiedyś skóra nie wymaga kremów nawilżających ani peelingów. Odkąd mieszkam na Karaibach na palcach jednej ręki mogę policzyć ilość „kosmetyków” jakie posiadam: zwykłe czarne mydło, olej kokosowy, ocet jabłkowy, soda oczyszczona… wszystko to całkowicie naturalne i śmiesznie tanie produkty. Również wszelkie ukąszenia, zaczerwienienia, itp wyleczyć można samą kąpielą w morzu i olejem kokosowym. Żyjąc w mieście skazujesz się na bardzo zanieczyszczoną wodę, powietrze, jedzenie. Dodatkowo, cała chemia jakiej używasz nie rozwiązuje problemów – tylko jeszcze bardziej je potęguję, bo wylewasz na siebie i wsmarowywujesz gigantyczne ilości drogich toksyn, naiwnie wierząc reklamom, które mają Cię przekonać, że „ten właśnie kosmetyk jest dla Ciebie” .

Zanieczyszczając Ziemię zanieczyszczasz swoje własne otoczenie i swój organizm

W mieście nie widzimy ilości syfu, jaki produkujemy. Ktoś za nas posprząta, przytnie trawkę i zasadzi ładne kwiatki. Kogo obchodzi gdzie wędrują śmieci i ile ich produkujemy?

Na ograniczonej powierzchniowo wyspie nie ma miejsca na taką obojętność i naiwność. Jeśli zostawisz śmieci na swojej plaży – to następnym razem sam się na nie natkniesz. Głośna była sprawa zanieczyszczenia południowej części wyspy silnymi pestycydami – spowodowały, że ziemia w tym rejonie nie nadaje się pod uprawy przez następne 100 lat! Masowa uprawa wszystkiego, od owoców po bydło powoduje nie tylko tragiczne szkody w środowisku – ale przede wszystkim w naszych organizmach.

Sama masowa uprawa bananów i melonów na eksport produkuje tu co roku setki ton (ton!!!) plastikowych worków. Ile produkują ludzie, zbyt wygodni aby posługiwać się przy zakupach materiałowymi torbami? Nie chcę nawet wiedzieć. Od dawna jest jasne, że plastik to jedna z najbardziej rakotwórczych substancji, a jednak nie protestujemy, gdy jest obecny absolutnie wszędzie – od pojemników na żywność po nasze własne ubrania! Zaśmiecamy sami siebie, a potem cierpimy chorując na przeróżne choroby cywilizacyjne i pytając „dlaczego akurat ja?”


Życie w świecie konsumpcyjnym przyzwyczaja nas do poczucia, że wszystko zawsze i wszędzie jest dla nas dostępne na wyciągnięcie ręki: wszelkie możliwe produkty i jedzenie, o każdej porze roku, restauracje z całego świata, rzeczy i ciuchy w każdym możliwym rozmiarze, kolorze, kroju. Rozrywki i wypełniacze czasu, rzeczy materialne to coś, bez czego nie wyobrażamy sobie życia – bo boimy się przebywać sami ze sobą, bez „dodatków”: makijażu, świecidełek, samochodu, okularów, itp.

I najśmieszniejsze jest to, że to wszystko co uważamy za tak niezbędne jest tak naprawdę obciążeniem. Nie pozwala nam cieszyć się życiem. I sprawia, że stajemy się więźniami swojej pracy, swojego otoczenia i ograniczeń, które sami sobie budujemy.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

17 myśli nt. „Jak żyć bez…? Czego nauczyło mnie życie na karaibskiej wyspie?”

  1. Czy znalezienie pracy jest trudne czy raczej nie ma z tym problemu? Chętnie uciekł bym od całego zgiełku Europy i usadowił się na wyspie bez myślenia o pieniądzach. Chce tylko żyć, nie odkładać pieniądze na złudne szczęście w produktach. Pozdrawiam!

    Lubię to

  2. Dzięki za to co robisz, a przede wszystkim to dziękuję mojej żonie za to że jest mądra i kochana i że mi to wszystko pokazała. I mam na myśli wszystko co tu piszesz od wolności do sposobu odżywiania (sami już od dawna dbamy o swoje zdrowie w ten naturalny sposób). Byliśmy miesiąc w Indiach i przez pierwszy tydzień chodziłem jak na szpilkach, totalnie nie byłem w stanie oderwać się od Europejskich miejskich standardów i przyzwyczajeń. I mimo że po powrocie nadal nie byłem zawładnięty innym podejściem do życia, takim nie ograniczonym i swobodnym, to już teraz po kilku miesiącach (i Twoich artykułach) ROZUMIEM, rozumiem o co w tym chodzi. Odnajduję siebie w życiu. Mamy to samo pracując w międzynarodowej korporacji i posiadając złudne poczucie wartości i bezpieczeństwa, wiemy że się dusimy i że w głębi duszy to nie to czego chcemy od życia.
    Czas transformacji i przygotowań właśnie się zaczął. Do zobaczenia 🙂

    Lubię to

  3. Chciałabym spróbować takiego życia ale z jednego powodu prawdopodobnie nigdy się nie zdecyduję – poziom medycyny. Ja to tam pal licho ale mam małe dziecko, w planach kolejne i gdyby coś im się stało, tylko przez to że wybrałam mieszkanie w kraju o mniejszym poziomie medycyny to chyba nigdy bym sobie nie wybaczyła. A szkoda bo nienawidzę tego całego konsumpcjonizmu. Chociaż widzę że z dnia na dzień coraz więcej go we mnie.

    Lubię to

    1. Błąd – medycyna u nas jest na poziomie takim samym jak we Francji. Tak samo wykwalifikowana kadra, zresztą studia medyczne trzeba kończyć we Francji. Poczytaj artykuł https://zyciepodpalmami.wordpress.com/2015/07/08/opieka-medyczna-na-karaibach/ . Druga sprawa to właśnie dzieci – ja nie wyobrażam sobie wychowywać dzieci w Europie – gdzie życie jest tak zanieczyszczone, że chyba już nie ma dziecka bez alergii i innych problemów. Tu dzieci dorastają w słońcu, obok natury, takie rzeczy jak iPady i gry ich nie interesują, bo mają tę wolność, której w innym klimacie brak.

      Lubię to

  4. No własnie, to jest to. Nam brakuje takiego luzu, zapomnienia na chwilę. Dążymy cały czas do pieniędzy, sukcesów, kariery, wręcz za tym biegniemy, nie zwracając uwagę na to,że życie nas omija…
    Ja staram się żyć jak najbardziej naturalnie, owszem, ciągnie mnie do takich kosmetyków, ale wiem, co jest dla mnie lepsze 🙂
    Kiedyś na pewno się odważę i zaryzykuję innego życia!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Nie wszyscy, co mieszkaja w miescie „wylewasz na siebie i wsmarowywuja gigantyczne ilości drogich toksyn”. Mieszkam w NY a moje podstawowe kosmetyki do ciala to: olej kokosowy, extra virgin oliwka z oliwek I dwa zwykle polskie kremy. Codzienne moje drinki to: szklanka soku z trawy pszenicznej i szklanka siemienia lnianego z woda oraz herbata ze swiezym imbirem 🙂

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s