Czy kierować się intuicją? Wpływ intuicji na nasze życie

Ostatnio dostałam bardzo ciekawą wiadomość od Anny, której obecnym marzeniem jest przeprowadzka na Lazurowe Wybrzeże we Francji. Blog bardzo ją zainspirował i pomimo, że w Polsce ma dobrą i stabilną pracę i ułożone życie, postanowiła przenieść się w wymarzone miejsce.

Wysłała wiele CV ale nikt nie odpisał. Mimo, że ma świetne doświadczenie zawodowe, a jej francuski jest perfekcyjny.

Gdzie więc jest problem?

Anna poszukuje pracy we Francji, mieszkając w Polsce. Wysyła CV, na którym widnieje jej polski adres. Tak się nie da, i już o tym pisałam. Anna wie, czego chce, ale kieruje się tylko i wyłącznie rozumem. I tu jest pies pogrzebany. Czy raczej – tu są pogrzebane jej marzenia.

Rozum to Twój silnik, Intuicja to Twój kompas

Oprócz rozumu, mamy jeszcze serce (nasze emocje). Intuicja to czerpanie z tych emocji informacji. Zdolność odczytywania sygnałów swojego ciała, takich jak: lęk, radość, smutek, itp i rozumienia ich przyczyny. To potężne informacje i należy je bardzo szanować.

Intuicja jest najpotężniejszą bronią przeciwko rzeczywistości. To ona wyznacza dobre kierunki Twojemu życiu.

Rozum jest świetnym narzędziem, ale jest ograniczony do logiki i analizy. Jest silnikiem, tym co napędza Twoje plany, ale to intuicja jest Twoim kompasem. Bez niej, nawet największy i najsilniejszy silnik (rozum) nie zabierze Cię nigdy tam gdzie powinieneś być. Nie wiem jak i nie wiem dlaczego, ale serce i intuicja po prostu zawsze wiedzą, kim chcesz się stać i dokąd powinieneś zmierzać.

Większość ludzi, tak jak Anna, kieruje się tylko rozumem, bo rozum wygrywa z intuicją. Czujesz, że powinieneś rzucić tę pracę, że ona Cię wykańcza? Ale rozum zaraz mówi “hola hola! A z czego będziesz żyć? Pracuj dalej, a jak znajdziesz nową lepszą posadę, wtedy złożysz wypowiedzenie.” I tak ludzie spędzają czasem całe życie w pracy, której nienawidzą. Bo żeby znaleźć nową pracę trzeba mieć czas i energię by jej szukać, a to można mieć tylko rzucając aktualną. Czujesz, że pragniesz zamieszkać w cichym spokojnym słonecznym miejscu, np. na Karaibach, ale rozum Cię dyscyplinuje: “przecież nie znasz nikogo, nie znajdziesz tam pracy, nie uda Ci się i co wtedy?”. Itd, itp. Rozum to zabójca marzeń!

Intuicja nie jest racjonalna. Rzadko jest logiczna. To normalne, że musi walczyć z rozumem. I walczy, czasem bardzo długo. Jej głos będziesz słyszeć w swojej głowie dopóty, dopóki nie podejmiesz działań. Nie będziesz nigdy w pełni szczęśliwy, dopóki jej nie posłuchasz. Może Ci się nawet wydawać, że Twoje życie jest idealne, stabilne, bezpieczne i ogólnie powinieneś być szczęśliwy i zadowolony, ale gdzieś w środku będziesz miał wrażenie, że chcesz czegoś innego. To właśnie intuicja puka do Twoich drzwi i mówi: “musimy się zawijać, znam takie miejsce, które Ci się naprawdę spodoba – ale musisz mi zaufać!”.

Osoby, które spełniają swoje marzenia i żyją pełnią życia zawsze powiedzą Ci to samo: “słuchaj swojego serca i intuicji i po prostu rób to, co Ci podpowiadają”. Kieruj się nimi, nawet, czy przede wszystkim wtedy, gdy wydaje Ci się to całkowicie szalone i nielogiczne. Rozumu używaj do analizy i planowania. Jeśli czujesz, że chcesz zmienić pracę, to po prostu rzuć ją. Tu i teraz. To jest Twoja decyzja. Po prostu to zrób. Masz kredyty, zobowiązania? Użyj rozumu, by się z nich wyplątać. Jeśli chcesz rzucić pracę, która Cię wykańcza to najprawdopodobniej chcesz po prostu czuć się wolny od zobowiązań, które sam sobie zbudowałeś i które Cię duszą.

Jeśli np. myśl o emigracji w jakieś inne miejsce (np. na Karaiby) Cię ekscytuje i motywuje, tak że masz ochotę skakać po pokoju to jest to znak, że powinieneś to zrobić. Jeśli nie możesz przestać o tym myśleć, to jest to znak, że powinieneś to zrobić. Jeśli ciągle o tym gadasz, nawet sam do siebie to jest to znak, że powinieneś to zrobić. I jeśli zdecydujesz, że to robisz, dopiero wtedy uaktywnij rozum, by zbudować planjak się tam dostać, jak szukać pracy, jakie są możliwości, ile potrzebuję oszczędności, itp.

W skrócie: intuicją obieramy cel, a rozumem napędzamy silnik, który nas do tego celu zabierze.

Im większy i dalszy cel tym dłużej zajmie nam dotarcie do niego. Ale nie ma żadnych limitów. Jeśli nikt nigdy Ci tego nie powiedział, to pozwól, że ja to zrobię:

Możesz być kim chcesz

Możesz robić co chcesz. Możesz zostać prezydentem. Możesz polecieć w kosmos. Możesz nawet zostać szefem mafii albo pierwszym człowiekiem, który skonstruował latający rower. Jest wiele przeszkód, które dzielą Cię od Twojego celu, ale największym i pierwszym, który musisz pokonać jest Twój własny, logiczny i bezpieczny, ale nudny do bólu i niezwykle ograniczony rozum.

Droga do celu

Jeśli po przeczytaniu powyższego postanowiłeś rzucić pracę, kupić bilety na Karaiby czy też podjąć inna, poważną i przerażającą Cię wcześniej decyzję to szacunek i gratulacje! Cieszę się razem z Tobą i trzymam kciuki. Ale pamiętaj, że ten entuzjazm nie potrwa wiecznie. Rozum pozwoli Ci co prawda zaplanować z grubsza drogę z punktu A do punktu B, ale jak to z podróżowaniem bywa, zawsze pojawią się przygody i nieoczekiwane “zwroty akcji”. I wtedy trzeba będzie znów silnie aktywować intuicję. Pojawi się też cała masa wątpliwości i chwil, kiedy pomyślisz, że nie warto. To normalne.

Poważne zmiany życiowe nie są proste. Pomyśl o tym tak – wyruszasz z punktu A, na celowniku masz punkt B. Ale to nie podróż wygodnym, niezawodnym i punktualnym niemieckim pociągiem, z którego piszę tego posta. Droga do celu bywa długa, kręta i pełna problemów. I często okazuje się, że punkt B nie jest tam, gdzie dokładnie myślałeś.

Kiedy myślałam o emigracji z Berlina chciałam tak naprawdę spędzić jakiś czas pracując w jakimś dużym mieście w Ameryce Południowej. Marzyłam, że zamieszkam w Rio albo w Bogocie, żeby nauczyć się projektować zupełnie inną architekturę. Potem chciałam pomieszkać jakiś czas w San Francisco i nauczyć się projektować w strefie aktywnej sejsmicznie. Ostatecznie trafiłam (przypadkiem) na Karaiby, o których wiedziałam kiedyś tyle, że gdzieś tam są w okolicach Ameryki Środkowej. Projektuję architekturę, jaką chciałam i do tego w rejonie silnie sejsmicznym. Rio jeszcze nie odwiedziłam, za to San Francisco okazało się całkowitym rozczarowaniem i po kilku dniach w tym mieście wiedziałam, że nigdy nie chciałabym tam mieszkać. Myślałam, że chcę mieszkać w wielkim mieście, okazało się, że jestem szczęśliwsza żyjąc blisko natury, w spokoju. Było to początkowo wyzwanie i nie było łatwo, ale właśnie tego potrzebowałam. Jak widzisz, moja intuicja zabrała mnie tam, gdzie powinnam być, mimo że wydawało mi się wcześniej, że mój cel jest gdzie indziej.

Tak więc nie zawsze to, co wydaje nam się naszym celem faktycznie nim jest. Jak to powiedział ktoś mądry: nie dotarłem tam, gdzie początkowo chciałem, ale znalazłem się w miejscu, w którym powinienem być.

I tak jak w przypadku Anny, może trafienie na tego bloga rozpaliło Twoje marzenia o emigracji na tropikalne Karaiby, i może o nich myślisz, jako o swoim celu, ale równie dobrze może okazać się, że stanie się nim właśnie dużo bliższe Lazurowe Wybrzeże? A może jakaś wyspa we Włoszech? A może… jeszcze inny z rajów, z otwartym rynkiem pracy dla Polaków?

Niezależnie od tego co chcesz zrobić, jak chcesz zmienić swoje życie musisz najpierw zrobić w nim miejsce na nowe rzeczy. Musisz podjąć ryzyko, tak jak Anna, która aby znaleźć pracę we Francji musi najpierw rzucić wszystko i tam pojechać. Musisz obrać cel za pomocą swojego kompasu – intuicji i nigdy nie wątpić w jej skuteczność. Musisz rozpędzić silnik jakim jest Twój rozum, wyruszyć według mapy nim naszkicowanej i nie bać się, tego, że po drodzę się pogubisz.

I musisz zawsze pamiętać o tym, że Twój prawdziwy cel zna tylko Twoja intuicja.

Ale skąd ta pewność?

Z doświadczenia. Kiedy patrzę na swoje najlepsze decyzje – te, które miały wspaniały i zbawienny efekt na moje życie – wszystkie miały jedną wspólną cechę – były kompletnie nielogiczne i nie miały żadnego sensu:

  • nauka geometrii i kreślenia ręcznego w czasach, gdy do projektów używano już dawno tylko komputerów (bo mnie to “jarało jak cholera”),
  • przerwanie studiów za granicą (bo nie wydawały się warte mojego czasu),
  • podjęcie ciężkiej pracy architekta na budowie za pensję, z której śmiali się znajomi (bo zafascynował mnie projekt),
  • odrzucenie szans na awans i odejście z pracy (bo po prostu nie czułam, że na to czas),
  • przeprowadzka na drugi koniec świata (tu z kolei czułam, że właśnie na to czas)…

Wszystkie te decyzje były szalone i irracjonalne, ale ich efekt był piorunujący:

  • dzięki wyobraźni przestrzennej, którą świetnie wyćwiczyłam na zajęciach z geometrii i kreślenia ręcznego pracuję dziś kilka razy szybciej i efektywniej niż inni architekci, przez co mogę przebierać w ofertach pracy
  • studia w Polsce okazały się lepsze jakościowo i w efekcie nauczyłam się więcej
  • praca na budowie pozwoliła mi zdobyć bardzo cenne doświadczenie, dzięki któremu znalazłam później pracę za granicą
  • odrzucenie awansu i odejście z pracy okazało się zbawienne – firma, w której pracowałam niedługo później wpadła w poważne kłopoty finansowe
  • przeprowadzka na Karaiby – cóż mogę powiedzieć – to jak dotąd, najlepsza decyzja mojego życia

Ale sens tych wszystkich działań widać dopiero teraz. Kiedy je podejmowałam, wydawały się szalone. Mimo wszystko robiłam to co dyktowała mi intuicja i dziś nie żałuję.

Sens swoim intuicyjnym decyzjom możesz nadać tylko patrząc w przeszłość. Nie da się tego zrobić patrząc w przyszłość. Więc po prostu musisz założyć, że to, co dziś robisz kiedyś okaże się słuszne. Rób więc to, co nie ma dziś żadnego sensu. Musisz zaufać swojej intuicji, bo jakimś cudem ona wie lepiej od Ciebie samego kim chcesz się stać i gdzie tak naprawdę chcesz być. Wszystko inne jest drugorzędne.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

30 myśli nt. „Czy kierować się intuicją? Wpływ intuicji na nasze życie”

  1. Chciałam tylko podkreślić, że życie w zgodzie ze sobą bardzo często jest sumą małych zmian wprowadzonych w życiu, niekoniecznie wyjazdem zagranicę i wielką rewolucją. Dlatego, że często jest to właśnie w ten sposób przedstawiane, ludzie się tego boją. Zmiana przede wszystkim zachodzi wewnątrz. Znam kogoś kto prawdziwie spełnia się pracując w ogrodzie na swojej działce w Polsce i mam przyjaciółkę, która wyniosła się do Australii i zaczęła tam studia, ale zostawiła wszystkich bliskich jej ludzi bardzo ich przy tym raniąc. Nie warto wyjeżdzać za wszelką cenę rzucając wszystko bo czasem jesteśmy naprawdę potrzebni innym tu, na miejscu. Rodzinie, partnerowi, lokalnej społeczności. A niewielkie zmiany mogą wnieść bardzo wiele – w moim przypadku wystarczyło zmienić pracę na biuro 2 ulice dalej i zapisać się na kurs renowacji mebli, o którym zawsze marzyłam. Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

      1. W sensie zagubienia. Jakbyśmy widzieli przed sobą masę rozchodzących się ścieżek (opcji, możliwości, dróg) i żadna do końca nie wydawała się właściwa. Czasami jedynie jakby dostęp powracał, który pozwala przefiltrować opcje i w ogóle swoje potrzeby.

        Lubię to

        1. Pisałam o tym dokładnie w ebooku „Jak odnaleźć swój raj”. Taka sytuacja oznacza, że nie znasz siebie i swoich potrzeb. I wówczas jest tylko jedno co można robić – szukać siebie poprzez próbowanie nowych, nieznanych i niewygodnych rzeczy.

          Lubię to

              1. Wątpię aby w tym była rzecz. Jednak przemyślę to.
                A pytanie stąd, że nie wiem jaka jest treść e-booka; chociaż może w trochę nie zgrabny sposób je zadałem.
                Niestety minusem tej formy jest to, że nie można dokonać przekartkowania, jak w przypadku książki.

                Lubię to

  2. Piękne 😀
    Jeszcze bardziej zmobilizował mnie ten wpis, aby po skończeniu szkoły w Polsce wyjechać z niej. Mi się marzy Norwegia… są momenty, w których mam wątpliwości, ale jeżeli tam nie pojadę, to sobie chyba tego nie wybaczę. Też dzięki Tobie postanowiłam znaleźć partnera językowego, aby uczyć się norweskiego.
    Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

    1. Cześć 🙂 I jak Pani idzie z nauką norweskiego? Czy zapał do nauki szybko się nie ulotnił?
      Pozdrawiam
      Ps: jestem tego bardzo ciekawa, gdyż zawsze chciałam znaleźć partnera językowego, ale zawsze z powodu mojej nieśmiałości nie miałam odwagi rozpocząć z kimś kompletnie obcym konwersacji

      Lubię to

  3. Ja też w dużej mierze sugeruje się intuicja. Najbardziej niesamowite zjawisko które mi się przydarzyło, to mieszkając w Holandii i pracując jako sprzedawca w sklepie odzieżowy zamarzylam by podszkolić angielski i wyjechać do UK. W związku z tym że firma w ktorej pracuje jest irlandzka i ma swoje sklepy w UK zaczęłam myśleć o transferze. Pamiętam jak dziś, otworzyłam mapę Google i wymyśliłam sobie ze chciałabym pojechać do Bournemouth, nie wiadomo dlaczego, nigdy tam nie byłam. Gdy sprawdziłam nowo otwierające się sklepy jednym z nich było Bournemouth! Nie ma pojęcia jak to mogło się stać, ja sobie poprostu to miasto wymyśliłam. Zaaplikowalam na pozycję managera, i ja poprostu dostawał. Przeskoczylam z pozycji sprzedawcy na funkcję managera pomijając supervisora pośrodku. Wyjechałam, spełnialam sie.Znalazlam partnera, urodziłam syna którędy za dwa kończy 5 lat! . Po 4 latach UK poczułam że to koniec poprostu, więc wymyśliłam Francję. I tak, od 2.5 roku mieszkam w pięknym Dijon, mówię po dobrze po francusku a gdy przyjechałam ledwo potrafiłam powiedzieć Bonjour! I wiecie co…. Czuje ze 2017 to czas dużych zmian, tak… Szwajcaria mi siedzi w głowie… Zakochałam się w tym kraju.. Czas na zmianę pracy i rozpoczęcia życia w Swiss. Miałam dużo szczęścia że dzięki firmie w której pracuję mogłam już dwa razy się przenieść, ale ta praca to nie moja bajka.. Chcę zmiany.. Czuję że ta cała droga przez te kraje pozwoliła mi nauczyć się języków bym mogła skończyć w Szwajcarii.. Tylko jeszcze ten niemiecki pozostawia wiele do życzenia niestety… Ale co tam.. Będę próbować! Nie traccie wiary i do przodu! Chociaż małymi krokami, ale do przodu… Powodzenia 😉😀

    Lubię to

    1. super że Ci tak fajnie wychodzi… ja dopiero biję się z decyzją opuszczenia Polski bo ciągnie mnie w świat, niestety dwa lata temu dostałem dobrą pracę przypadkiem, której nie planowałem wcześniej (a byłem zdecydowany na wyjazd już) i tak wciąż żal mi trochę ją rzucić.. i ciężko mimo tego co się dzieje w PL rzucić to wszystko.. ale zbieram siły 😀
      zastanawiam się jak podszedł do tego Twój partner poznany w UK?
      wyjechał razem z Tobą do Francji? nie miał problemu z rzuceniem wszystkiego i ruszeniem za Tobą/ z Tobą?

      Lubię to

      1. Tak, mój parter mimo to że jest Brytyjczykiem to wychować do Francji ze mną. Nie byli to takie łatwe dla niego jak dla mnie, ale jest szczęśliwy tutaj.
        Decyzję nie są łatwe, ale czasem właśnie trzeba ryzykować… Bez ryzyka nie ma za wiele w życiu 🙂
        Powodzenia i wytrwałości..

        Lubię to

  4. A ja do Anny :
    Droga Anno, mam nadzieję że wcześniej miałaś okazję być na lazurowym i jeśli tak bardzo Ci się tam podoba, to życzę dużo szczęścia i powodzenia! Tak jak w artukule:chcieć to moc! Jeśli jednak nie byłaś tam wcześniej, pojedz najpierw zanim podejmiesz ta decyzję. Ja się rozczarowalam osobiście Lazurowym, nie jest to żadna atrakcja a plaż takich lub ładniejszych jest dużo w Europie. Ceny na lazurowym są bardzo ooo wysokie i w mojej opinii nie warte tego Lazurowego. Mieszkam we Francji od 2.5 roku. Służę pomocą gdybyś chciała się rozeznać. Powodzenia 🙂

    Lubię to

  5. Dziękuję za tego fascynującego, życiowego i pozytywnego bloga. Jest on najciekawszy z wszystkich, na jakie do tej pory natrafiłam 🙂 A do tego bardzo podoba mi się styl pisania oraz podzielam refleksje autorki, a także Jej odwagę i determinację w szukaniu własnej drogi życiowej i spełnianiu marzeń! Sama jestem od nastolatki głęboko zakochana w Ameryce Łacińskiej (podejmowałam ryzykowne decyzje i pracowałam 2 lata na emigracji, by móc tam pojechać na dłużej). Obecnie przebywam w Europie i próbuję na nowo swoich sił tutaj, ale i tak cały czas mnie ciągnie do latynoskiego kontynentu… Dziś miałam kryzysowy dzień, ale Twój blog znacznie mi pomógł i przywołał uśmiech na twarzy, przypomniał, co jest najważniejsze i na czym warto się skupiać, bardzo dziękuję! Potwierdziłaś mi, że nie warto się poddawać, trzeba ufać swojej intuicji i pozostawać otwartym, ciekawym świata i poszukującym. A czas zweryfikuje pomysły i decyzje 😉 Z pewnością poczytam jeszcze Twojego bloga, pozdrawiam słonecznie 🙂 Pozdrowienia także dla wszystkich komentujących i szerokiej drogi podczas wszelkich podróży!

    Lubię to

  6. Hej 🙂 Śledzę Twoj blog i zazdroszcze Ci jak większośc pewnie osób. Odwaga i podjęcie ryzyka jest ważne… Ja poki co nie posiadam aż takiej odwagi, choć posiadam miejsce daleeeeeko w którym chciałabym mieszkać. Może kiedyś sie ziści moje marzenie… 🙂

    Powodzenia i wesołych Świąt!

    Lubię to

  7. Czytam o podróżach… ale ja jestem dziwna pod tym względem. Nie lubię podróżować. Wystarczy mi do szczęścia tydzień, a nawet trzy dni raz do roku nad Bałtykiem . Uwielbiam moje mieszkanko, Gdyby nie praca, wychodziłabym z niego bardzo rzadko. Moim marzeniem jest pracować w domu. Ale nie udało mi się wpaść na pomysł, cóż takiego mogłabym robić, by w domu zarobić. Wciąż jestem osobą poszukującą i z tego co widzę, pewnie zostanę nią do śmierci.
    Ale… zdarzyło mi się w czasach głębokiego bezrobocia znaleźć pracę,(uwaga!) na moim osiedlu. By nie dojeżdżać i nie tracić czasu na te dojazdy. Tak sobie wymyśliłam i to zrealizowałam.
    Umiałam poszukać pracy dodatkowej, zza biurka poszłam do fabryki na produkcję (!!!), dużo radości mi ta praca sprawia już od ponad dwóch lat. Uzyskałam umowę jaką chciałam (ja jedyna w całej fabryce), czyli niepełny etat, bez pierwszych zmian, bo nie cierpię wstawać wcześnie rano.
    Ale to nadal nie jest to! Nadal to nie jest praca w domu…
    Szukam, szukam…. i czytam takie blogi, może doznam olśnienia…

    Lubię to

  8. ja właśnie jestem na etapie realizacji swoich marzeń. Rzuciłam pracę i odrzuciłam awans, podjęłam pracę w UK poniżej swoich kwalfikacji, tylko po to, aby w przyszłym roku mieć pieniądze na przeprowadzkę do Chin.

    Twój artykuł bardzo dużo mi pomógł. Bo faktycznie co jakiś czas przychodzą do mnie myśli: ‚czy to jest warte tego wszystkiego’? I głosy osoób bliskich, które nie rozumieją jak mogłam zostawić pracę w jednej z największych firm w Polsce i teraz pracować w fabryce,
    Ale ja wierzę, że się uda ! :)))

    Lubię to

  9. To jest niesamowite uczucie jakie teraz przezywam po przeczytaniu tego tekstu i przegladnieciu Twojego bloga. I tutaj sie zgadzam – rozum zabija marzenia – u mnie to sie „sprawdzilo” w zupelnosci ;-(

    Wnioslas niezwykle duzo poztywnych emocji w moje zycie – dziekuje

    Lubię to

  10. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że właśnie opisywana przez Ciebie intuicja zaprowadziła mnie na Twój blog. Bardzo mi się podoba to podejście i się z nim zgadzam. Blog świetny, bardzo fajnie napisany. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s