Jak mniej pracować? Przestań żyć dla pracy!

Jakiś czas temu trafiłam na sentencję: „Przestań żyć, by pracować i zacznij pracować, by żyć”. Niedługo potem podjęłam decyzję, że nie będę kolejnym smutnym architektem, który nie ma życia poza pracą.

Zwyczajnie nie miało to dla mnie sensu. Widziałam jak absolutnie wszyscy moi szefowie, pomimo, że zarabiają niemało, poświęcają każdy wieczór i nierzadko weekendy na pracę. Co z tego, że zarabiasz dużo, skoro nie masz kiedy tych pieniędzy wydawać, bo całe Twoje życie obraca się wokół pracy?

Praca

Już sam 8-godzinny dzień pracy to naprawdę kiepski wymysł cywilizacji. Człowiek nie jest w stanie tyle pracować. I nikt tego nie robi. Twój umysł jest w stanie przepracować 5, góra 6 godzin dziennie. Cały pozostały czas to czas stracony (na pogawędki, facebooka, kawę, itp). Oczywiście są momenty, kiedy pod wpływem weny potrafimy skupić się na czymś nawet przez całą noc, ale to są pojedyncze przypadki, a nie codzienność.

Dlaczego więc właściwie tyle pracujemy? Odpowiedź jest prosta – pieniądze. Duże pieniądze i dobra pozycja, praca na etacie. To ma zapewnić to, czego tak naprawdę większość pragnie i kojarzy z majątkiem:

Bezpieczeństwo

Niestety – nawet najlepsza praca na etat, w najlepszej firmie świata nie gwarantuje Ci żadnego bezpieczeństwa. A już na pewno nie w Polsce. Zawsze istnieje możliwość, że pracę stracisz. Owszem, zostaniesz poinformowany miesiąc lub więcej przed, może nawet dostaniesz jakąś odprawę. Ale nigdy nie masz 100% gwarancji bezpieczeństwa. Ani tego, że znajdziesz kolejną odpowiednio płatną.

To samo tyczy się emerytury – czy ktokolwiek w ogóle o tym myśli? Poświęcasz lwią część swoich zarobków na coś, co w przyszłości najprawdopodobniej sprawi, że otrzymasz mniejsze świadczenia niż obecnie Twoi dziadkowie. Czy to nie jest przerażająca wizja?

Pracując na etat – zawsze pracujesz na kogoś, na jego marzenia i cele, nie na swoje. Poświęcanie na to całego życia jest według mnie szaleństwem. Stajesz się niewolnikiem systemu. I im dłużej w nim trwasz, tym trudniej się wydostać. 

No ale co zrobić?

Takie mamy czasy? Nie. To Ty decydujesz o swoim życiu. Fakt, że mieszkam obecnie na Karaibach, że pracuję dużo mniej, że mogę sobie pozwolić na podróże po świecie – wynika tylko i wyłącznie z moich świadomych wyborów. Nie zarabiam wiele, po prostu oszczędzam dużo. Żyję według prostych zasad, a każda moja decyzja przewiduje ryzyko. Ale przede wszystkim – mam prosty plan na życie, którego się trzymam. Zakłada on jeszcze kilka poważnych przeprowadzek i emeryturę za 11 lat. Nie jest to nic nadzwyczajnego, wystarczy tylko zadać sobie proste pytania:

  1. Co chcę robić w życiu? Do czego dążę? Czego potrzebuję? – możesz a nawet powinieneś zrobić sobie listę marzeń lub po prostu określić swoje cele – ale konkretne cele. To nie może być po prostu „dużo zarabiać” – to nic nie znaczy. Określ swoje priorytety. Określ czego potrzebujesz: rodzina 3 czy 5-osobowa? Dom nad oceanem czy w górach? Określ też czego nie chcesz: zimny klimat czy może słoneczne miejsce do życia? Auto czy może rower?
  2. Policz ile pieniędzy potrzebujesz (dochodów miesięcznie) by realizować swoje cele – ile mniej więcej kosztuje wymarzony dom/apartament? Ile będzie kosztować utrzymanie się w wybranym miejscu? Ile będzie kosztować wychowanie dziecka? Samochód? Podróże? Jaka minimalna kwota miesięczna jest Ci potrzebna? To wcale nie jest tak dużo, jak myślisz!
  3. Poszukaj możliwości – zainteresuj się długoterminowymi, bezpiecznymi formami inwestycji (np. w nieruchomości). Zacznij gromadzić wiedzę, która za parę lat pozwoli Ci na pierwszą poważną inwestycję. Policz ile jesteś w stanie oszczędzać i jak szybko możesz zacząć inwestować.
  4. Zacznij maksymalnie oszczędzać pieniądze – jeśli masz określone cele i marzenia, chwilowa zmiana komfortu nie będzie trudna. O tym jak skutecznie i maksymalnie oszczędzać pisałam w tym artykule.
  5. Zrób symulacje – ile jesteś w stanie oszczędzić rocznie? Jak szybko możesz zacząć inwestować? Kiedy inwestycje zaczną generować przychód wystarczający aby pokryć Twoje koszty życia z punktu 2? W moim przypadku jest to tylko 11 lat! A wcale nie zarabiam dużo!
  6. Ułóż prosty plan swojego życia – kiedy inwestycje? Kiedy wielkie marzenia? Rodzina? Emerytura?

To naprawdę jest tak proste

Wydaje nam się, że jest to trudne, bo nikt nigdy o tym nie myśli i nie planuje. Nawet ja do niedawna nie zastanawiałam się kiedy dokładnie mogę pozwolić sobie na to, by przestać pracować. Gdy wszystko policzyłam, okazało się, że już niebawem. Że nie muszę wcale harować ciężko całe życie, aby spełniać swoje marzenia. 

Mój plan zakłada coroczne oszczędności 30% zarobków, które pozwolą mi co 3 lata kupować małe kawalerki na wynajem (kredytowane w 2/3) w centrach dużych miast. Za około 11 lat wygenerują one wystarczająco przychodu bym mogła przestać pracować (zakładam, że będę żyć w Grecji, gdzie koszty życia są dość niskie). To nie będą wcale duże kwoty – ale moje potrzeby nie są duże. W tym tkwi cały sekret. Co więcej – to będzie tylko początek emerytury – oszczędzać i inwestować będę nadal i w ciągu kolejnych 10 lat moje zyski się co najmniej podwoją. To wystarczy, aby spokojnie dożyć 130 lat realizując po drodze wszystkie wielkie marzenia.

Bez planu na życie pozwalasz, aby o jego losie decydował ktoś inny. Ktoś, kogo nawet nie znasz! Kogo w ogóle nie obchodzisz! Dajesz się nabrać na ułudę bezpieczeństwa i szczęścia, jaką kreuje wokół Ciebie nowoczesny świat, dla którego jesteś obiektem, nic nie znaczącym pionkiem w grze o kasę.

Zacznij świadomie planować swoje życie: przestań żyć by pracować, zacznij pracować, aby żyć! Jedyna osoba, jaka ma prawo decydować o Twoim losie to Ty sam. 

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

20 myśli nt. „Jak mniej pracować? Przestań żyć dla pracy!”

  1. ALe oszczerstwo . Gdzie na produkcji ktoś ma czas na pogawędki i facebooka a jeżeli tak jest w innych branżach to bym zwalniał za lenistwo i nieróbstwo

    Lubię to

  2. Alez nie pracujemy”zeby miec wiecej pieniedzy”.System pracy jest w wiekszosci regulowany i z gory okreslony.Nie powiem w pracy:”nie przyjde na moj dyzur bo trwa 12 godzin-a moge tylko 5 max”.Artykuly sa ciekawe ale w 80% to utopia.Jesli kazdy zacznie byc bez wyksztalconego zawodu i pracowac z doskoku:co zrobimy bez”wyuczonych”,np.lekarzy,architektow itd?…..
    Chodzi o Nowy Swiat.Zniszczyc pieniadz i niewolnictwo-praca)-nie wazne 2 czy 20 godzin na dobe.

    Lubię to

    1. „co zrobimy bez”wyuczonych”,np.lekarzy,architektow itd?” – Co zrobimy?!

      To by było ZBAWIENIE dla ludzkości, gdyby te nieroby w końcu zostały przez wolny rynek zmuszone do efektywnej pracy.
      Najlepszą ilustracją tego, co te wszystkie regulacje i tytuły, itp. „dają” ludziom jest sytuacja taksówkarzy i Uber’a. Ostatnio coraz głośniejsza w Polsce i wielu innych krajach. Uber po prostu oferuje ludziom bardziej efektywny, wygodniejszy i dużo tańszy serwis. Co stało na przeszkodzie, żeby dziś taksówkarze mogli zaoferować to samo? Przecież są bardziej doświadczeni, zgrani z innymi, słowem – są w branży od dziesiątek lat, dlaczego przegrywają z „gówniarzami” za kółkiem?

      Ano właśnie dlatego, że taksówkarze są jak lekarze. Regulacje, tytuły, itd. Tytuł lekarza w dzisiejszym świecie nic nie znaczy. Tak samo tytuł taksówkarza. To, co się liczy to to, czy potrafisz wyleczyć pacjenta, lub czy potrafisz mu zaoferować wygodny i odpowiednio wyceniony transport.

      Bez „wyuczonych” z tytułami mielibyśmy po prostu Uber’a zamiast taksówki – byłoby szybciej, lepiej, efektywniej, bezpieczniej i przede wszystkim – TANIEJ.

      Lubię to

  3. jedynym mankamentem tego anu zarabiania jest to ,że od 10 lat moje potrzeby rosną o ile sam mogłbym żyć już z dochodów pasywnych w Grecji o tyle w trakcie realizacji planu nabyłem 3 dzieci , dom ale tez jest pięknie i swiadomie i 100 razy lepiej niż jak się takiego planu nie ma, z dziećmi jestem co roku w Grecji i też pięknie:)

    Lubię to

  4. Jakiś czas temu zaczęłam czytać tego bloga – zdążyłam już przejrzeć wiele wpisów i powiem, że niezwykle mi pomogły 🙂 Akurat stoję przed maturą, wyborem studiów. Nie wiem, co chcę robić, ale szukając „wymarzonego” kierunku słucham się pewnej rady tu znalezionej, co sądzę, że wyjdzie mi na dobre – otóż intuicyjnie staram się wyczuć, czy coś może mnie zainteresować lub nie. Jeżeli czuję, że szukam jakichś negatywów na siłę, lub po prostu nie jestem przekonana, odrzucam daną opcję. I teraz tak sobie uświadomiłam, że pomimo tego, że latałam tylko kilka razy, a na samolotach się nie znam w ogóle, jakoś tak ekscytuje mnie myśl o pracy na lotnisku. Nie wiem czemu. I nawet nie wiem, w jakim konkretnie zawodzie. I teraz zastanawiam się, czy nie posłuchać tego dziwnego głosu, który czasem mi to podpowiadał, chociaż wydaje mi się to momentami niedorzeczne :D. W każdym bądź razie – dziękuję za świetne artykuły, rozszerzenie horyzontów myślowych i motywację 😉

    Lubię to

      1. Dam, dam 🙂 Tym bardziej w sumie to mam ciekawie, bo interesują mnie kierunki zarówno ścisłe jak i humanistyczne. No cóż, zobaczymy jak to wyjdzie 🙂

        Lubię to

  5. Och!!! To dokładnie tak jak ja podchodzę do tematu pracy.Brak tylko konkretnych rozwiązań aby zabezpieczyć sobie finanse na teraz i przyszłość.Czy ta opcja z mieszkaniami na wynajem i kredytami to rzeczywiście przyniesie taki dochód aby z niego żyć?
    Ps.a czemu zamierzasz wyprowadzić się z Karaibów?

    Lubię to

  6. Bardzo pozytywny blog, naładowałaś mnie tak pozytywną energią , że od jutra „rozwalam” ramy, w które się wsadziłam od niedawna, ale jednak.Dzięki za to 🙂

    Lubię to

  7. Bardzo ciekawy wpis z ktorym w wiekszosci sie zgadzam.

    Mam pytanie, czy kawalerki w ktore planujesz inwestowac zamierzasz kupowac w Polsce czy w innym kraju i jesli nie w Polsce to w jakim kraju?
    Nie bardzo rozumiem jak bedziesz na nich zarabiac skoro sa kupowane w kredycie ktory trzeba splacac przy 2/3 liczac rozumiem ze bedzie to od 10 do 20 lat? – zaznaczam ze ekonomia nie jest moja mocna strona 🙂 Wynika z tego ze zyski zaczna generowac dopiero po splacie kredytu?
    Samo rozwiazanie jest bardzo interesujace i jestem zainteresowana skopiowaniem go 🙂

    Lubię to

  8. no blog po prostu REWELACJA !!!
    Dużo mi uświadomił,a poza tym przepiękne zdjęcia! 🙂
    Ale jednego jestem ciekawa… co byś poradziła osobom, które chcą spełniać marzenia, podróżowac, ale np. nie mają żadnego zawodu – od razu pojawia sie podwójna obawa o bezpieczeństwo i pytania – co ja tam będę robił, przeciez nic nie umiem, z czego będę zyć…blablabla…

    Lubię to

    1. Wszystko można widzieć jako problem lub możliwość. Ludzie, ktorzy mają stałą konkretną pracę, mają gorzej – tak mi się przynajmniej wydaje. Np. są prawnikami – zarabiają dobrze ale nie mają możliwość wykonywania swojeg ozawodu poza danym krajem gdzie mają doświadczenie. Ktoś, kto nie ma konkretnego zawodu ma wolność – może robić wszystko. Może zostać kelnerem, ale równie dobrze modelem, śpiewakiem, stolarzem… Kim chce. Praca to nie tylko biuro… Masz nogi i ręce – już masz możliwości. Nie potrzeba wcale tytułu ani nie wiadomo czego… Chyba dałaś mi pomysł na kolejny artykuł w serii „praca” – bo nasze postrzeganie pracy jest bardzo „spaczone” europą…

      Lubię to

      1. Być może(ba! na pewno) będzie to następna dawka motywującej wiedzy dla wielu osób.
        Często osoby będące np. prawnikami (chodzi o osoby z „tytułem” zawodowym) boją się zmiany zawodu, bo za tym idzie utrata pozycji społecznej(np. jeśli podejmą nagle pracę sprzątaczki, będzie sie to wiązało z poczuciem „teraz jestem nikim ważnym”).
        Biorą też pod uwagę, że w niczym innym nie mają doświadczenia, a takowe jest zazwyczaj wymagane.
        Ze swojej strony, zwracam się z prośbą, aby artykuł na ten temat był dość rozwinięty pod tymi wszystkimi względami. Czekam z niecierpliwością. :).

        Lubię to

  9. faaaajny blog!, wiele mi bliskich opinii – lekko-strawnie podanych;) Czytujesz fridomię Sławka Muturi? to tak odnośnie życia z najmu, podróży itp

    Lubię to

  10. Hej! Fajnie, że są ludzie, którzy myślą podobnie jak ja! Z moich (naszych – z żoną) planów wynika, że osiągniemy rzeczony cel za 3 lata!!! NIe jestem dobry w opisywaniu co myślę ale jak przeczytałem odcinek bloga o „wolności finansowej” i pomyślałem o przyszłości to mi się aż „gęba” uśmiechnęła. Zainspirowało mnie to do przeczytani i innych wpisów. Baaaaardzo pozytywny blog przy jednoczesnym zdroworozsądkowym podejściu do życia. Gratuluję odwagi, rozsądku i determinacji! Pozdrawiam!
    Jurek

    Lubię to

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s