Emigracja – czy warto? Stereotypy na temat ludzi, którzy wyjechali

Ostatnio trafiłam na FB na artykuł Anny Breslaw na oficjalnej stronie popularnego magazynu ELLE. Autorka stwierdza tam, że osoby, które porzuciły swoją pracę i wyjechały zamieszkać na rajskich wyspach to tylko i wyłącznie niezwykle bogaci ludzie.

Według autorki, taka zmiana życiowa wymaga gigantycznych pieniędzy i jest luksusem, na który, jak sama przyznaje, „jej nie stać”. Artykuł zalała fala bardzo negatywnych komentarzy. Głównie dlatego, że autorka pokazała w nim, jak mało wie na ten temat i jak stereotypowe jest jej postrzeganie ludzi, którzy wyjechali w takie miejsca. Pozwolę sobie zacytować jej wypowiedzi i odnieść się do każdej z nich po kolei:

1. Bogactwo jest konieczne, aby podjąć decyzję o zamieszkaniu na karaibskiej wyspie

Kiedy postanowiłam wyjechać w nieznane, bez pracy, bez planów – miałam ze sobą dokładnie 2600€ oszczędności, czyli około 10 tyś PLN. To mniej niż cena porządnego samochodu (używanego!). Co więcej – sporą część zgromadziłam ze sprzedaży mebli, itp. – rzeczy kompletnie zbędnych.

Ludzie często myślą, że życie na rajskiej wyspie to gigantyczne luksusowe apartamenty i pływanie jachtami. Oczywiście, są ludzie, których na to stać i którzy tak robią, ale to pojedyncze przypadki. Większość żyje, zarabia i funkcjonuje tu jak wszędzie indziej.

Piękno życia w takim miejscu polega na tym, że większość atrakcji jest całkowicie darmowa – nikt nie każe Ci płacić (na szczęście!) za obcowanie z naturą. Plaże, nawet te hotelowe, są dostępne dla każdego. Ludzie nie spędzają tyle czasu w kinach, teatrach, centrach handlowych, itp – bo zwyczajnie nie chcą. Ciekawsze jest życie „na zewnątrz”. Osobiście wolę wydać 20€ na wycieczkę motorówką, niż na 3 bilety do kina.

2. Ludzie bogaci sądzą, że pieniądze nie mają znaczenia, bo nigdy nie doświadczyli ich braku

Błąd. Jeden z najbogatszych świata tego, Warren Buffet, jak i wielu innych, którzy odnieśli gigantyczne sukcesy finansowe, przyznaje, że prawdziwe bogactwo to Twój umysł, a nie liczba zer na koncie. Mamy przypadki milionerów, którzy kompletnie bankrutowali, a po latach znów dorabiali się fortuny. To Twój umysł i Twoje doświadczenia życiowe są Twoimi najważniejszymi i najpotężniejszymi bogactwami. 

Najcenniejszym dla mnie bogactwem nie są zgromadzone pieniądze, tylko to, co mam w głowie. Lata ciężkiej pracy i zbierania doświadczeń życiowych (również tych związanych z podróżami) są zwyczajnie dużo cenniejsze niż pełne konto w banku. Dzięki nim, dziś mogę przebierać w ofertach pracy i pracować prawie w każdym miejscu na Ziemi (dzięki np. znajomości wielu języków obcych). Ale nie spadło mi to z nieba, tylko jest efektem świadomych wyborów.

3. Ludzie, którzy zostawili swoją pracę w mieście i przenieśli się na rajskie wyspy sugerują, że jest to rozwiązaniem wszystkich problemów

Absolutnie nie. Po pierwsze – nie sugerujemy, że rozwiąże to Twoje problemy. Wielokrotnie pisałam, że prawdziwe szczęście to coś, na co składa się bardzo wiele elementów. Wiele osób, żyjących w dużych miastach, robiących kariery uważa się za bardzo szczęśliwych. I wierzę im. Sama mieszkałam w Berlinie i był to jeden z najciekawszych okresów w moim życiu, który do dziś wspominam z sentymentem.

Ale o ile jest cała masa ludzi, którzy mieszkają gdzie indziej i marzą o życiu na Karaibach , o tyle nie znam nikogo, kto mieszka tu i marzy o powrocie do życia miejskiego. Więcej – znam osoby, które z różnych względów są zmuszone do opuszczenia tego miejsca – robią to bardzo niechętnie i planują powrót. To mówi samo za siebie. Nawet osoby urodzone i wychowane tutaj – jeśli wyjeżdżają nawet na kilka lat – wracają tu i tu planują swoją przyszłość.

Życie na Karaibach czy w podobnym miejscu nie rozwiąże żadnych Twoich życiowych problemów – to TY sam musisz sobie z nimi poradzić. Ale prawdą jest, że przebywanie tutaj uczy zupełnie innego spojrzenia na świat. Pozwala dostrzec rzeczy, których próżno szukać w miastach. To małe, niby nieistotne detale, które składają się jednak na wielką całość o niesamowitym wpływie na jakość życia.

4. Życie w raju szybko się znudzi

Temu tematowi poświęciłam swego czasu cały artykuł. Dla autorki artykułu z ELLE życie na karaibskiej wyspie to „leżenie na plaży z odpowiednim filtrem, seks, jazda na skuterze… i nic poza tym”. Chyba każdy, kto tu mieszka zrobiłby wielkie oczy i zdziwioną minę, gdyby to usłyszał.

To prawda, że na Karaibach nie ma wielkich miast i aż tylu rozrywek czy restauracji (choć na mojej wyspie znajdziecie atrakcje nie mniejsze niż w średnim polskim mieście: kina, kręgle, strzelnice, kluby, centra handlowe, szkoły tańca, etc). Ale, pomimo że sama kocham miejskie życie, ani trochę mi go tu nie brakuje. Zdecydowanie wolę spotkania z przyjaciółmi na plaży, taniec, rejsy, wspinaczki, sporty wodne i plażowe, itd… Atrakcji dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas jest tu o niebo więcej niż w największym mieście.

5. Cieszenie się każdym dniem i bezstresowe życie to strata czasu, trzeba myśleć o przyszłości

Jest to pewnego rodzaju paradoks. Pracujemy, a właściwie harujemy ciężko przez najlepsze lata naszego życia, aby później, „na starość”… No właśnie? Aby na starość co?

Już dawno doszłam do wniosku, że należy znaleźć jakiś złoty środek, aby jednocześnie pracować na swoją przyszłość, ale także móc w dużej mierze cieszyć się życiem w swoim młodym wieku. Jako 20-latka pracowałam naprawdę ciężko, po 10-12 godzin dziennie. I choć czerpię z tego dziś korzyści, w postaci bogatego doświadczenia, wiem, że to samo osiągnęłabym, gdyby pracowała mniej, ale skupiła się na konkretnych celach.

Oszczędzanie pieniędzy to rzecz bardzo ważna. Ale poświęcanie swojej młodości bez konkretnej wizji i planu to według mnie szaleństwo. Nie musisz pracować całe życie na swoją emeryturę, która w przypadku Polski będzie i tak z trudem wystarczała Ci na życie. Ja swoją własną, pomimo średnich zarobków zaplanowałam na wiek 42 lat. I nie jest to nic nadzwyczajnego.

Wystarczy zastanowić się jakiego życia oczekujemy za kilka/kilkanaście lat, rozpisać możliwości, zarobki, oszczędności i zwyczajnie policzyć na co możemy sobie pozwolić. Zainteresować się inwestycjami (np. w nieruchomości) i szukać rozwiązania, które pozwoli Ci zarabiać bez Twojej pracy. I tu znów wracamy do największego bogactwa – to nie pieniądze na koncie a to co masz w głowie!


Kiedy sama porzuciłam nową, dobrze płatną pracę w Berlinie i przeprowadziłam się tutaj była to prosta, choć dość niezrozumiała dla wielu decyzja. Nie widziałam swojej przyszłości jako architekt w wielkim mieście. Miałam trochę oszczędności by móc spróbować swoich szans na Karaibach, a w razie niepowodzenia – wrócić. Choć wiedziałam o tym miejscu dużo więcej niż autorka artykułu z ELLE, nie spodziewałam się, że Karaiby mają aż tyle do zaoferowania. Po prostu dałam im szansę, i nie żałuję. 

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

2 myśli nt. „Emigracja – czy warto? Stereotypy na temat ludzi, którzy wyjechali”

  1. Dziękuję za tak obszerny wpis. Ostatnio coraz intensywniej myślę o emigracji i o tym wszystkim – życiu w Polsce itd. Bardzo Ci dziękuję za to, co robisz 🙂

    Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s