Jak dobrze zaplanować emeryturę? Przestać na nią czekać!

Powyższe zdjęcie wisi od dawna na mojej tablicy marzeń. Odkąd pamiętam tak właśnie wyobrażam sobie moją „emeryturę”.

Grecja… Cicha spokojna i nieznana wyspa. Mały dom, wielki ogród, nieskończony horyzont. Łagodne zimy, długie wiosny, lata i jesienie obfitujące w przepyszne jedzenie. Wino, uśmiechy, muzyka…

Pewnego dnia, kiedyś…

Tak jak większość, jeszcze do niedawna błędnie sądziłam, że na takie rzeczy trzeba długo czekać. Że emerytura to przecież za dziesiątki lat, a poza tym uzbierać tyle pieniędzy…

Ale tak może wyglądać moje życie już za… 11 lat. Lekko ponad dekadę. Skąd to wiem? Poprzez magię matematyki. Pewnego dnia najzwyczajniej w świecie usiadłam z kartką papieru i długopisem, i policzyłam ile pieniędzy potrzebuję na takie życie (oraz ciągłe podróże, bo na emeryturze nie zamierzam zwalniać tempa). Okazało się, że wcale nie tak dużo jak nam się wydaje. Licząc moje zarobki i nie uwzględniając nawet podwyżek przez następną dekadę jestem w stanie spokojnie odłożyć i zainwestować dość pieniędzy aby już za 11 lat móc całkowicie przestać pracować. Pracować zapewne będę nadal, bo 42 lata to niezwykle młody wiek, ale będę mogła robić co mi się podoba, nie martwiąc się o zarobki.

Nie tego dnia, nie dziś…

Tak naprawdę, za każdym razem, gdy o swoich marzeniach czy planach mówisz „pewnego dnia”, „kiedyś” – mówisz „nigdy”. Za każdym razem gdy znajdujesz coś ważniejszego i pilniejszego, część Twojego marzenia po prostu znika. Za każdym razem, gdy pojawia się nawet najbardziej sensowna i przekonywująca wymówka pozbawiasz sam siebie prawa do szczęścia. Za każdym razem, gdy myślisz, że to niemożliwe – Twoje marzenia stają się niemożliwe. To ty decydujesz co się z nimi stanie. Każdego dnia.

O tym jak potężny jest nasz umysł już pisałam. To co myślimy, czym się otaczamy może być naszym wrogiem lub naszym sprzymierzeńcem.

Dlaczego?

Od kilku lat mam pewne marzenie. Pragnę odwiedzić pewne miejsce. Co roku znajduję jednak różne wymówki: nie ma z kim, daleko, można taniej gdzie indziej… Co roku o tym mówię, ale nigdy tak naprawdę nic w tej kwestii nie robię – nie sprawdziłam nawet jak się tam dokładnie dostać…

W tym roku postanowiłam, że czas to zmienić. I co? I już po pierwszej próbie znalezienia odpowiedniego transportu i policzeniu cen zaczęłam powtarzać to, co wszyscy znamy aż za dobrze: „to za daleko, za długa podróż, za droga – przecież można za połowę ceny gdzieś indziej w podobne miejsce” itd, itp. Daleko, trudno, w dodatku jeszcze w ogóle nie znam tych miejsc, na pewno się nie uda… I jakby tego było mało doszła żonglerka tanich biletów z Karaibów tak, żeby terminy pasowały mi i mojemu chłopakowi…

W międzyczasie tanie bilety się skończyły… Niewykonalne. Po prostu się nie da… Pamiętam, że próbę zaplanowania samego transportu podejmowałam ze 2-3 razy. W końcu, po kolejnej nieudanej, doszłam do wniosku, że to jest chore. Właściwie to dlaczego ja chce tam jechać? Po co? Dlaczego akurat tam? Przecież są inne, podobne miejsca, łatwo dostępne, równie piękne… Dlaczego właściwie ja się uparłam na tą niewykonalną podróż? To jest szaleństwo.

Poddałam się i zaczęłam planować inną podróż, dużo łatwiejszą i prostszą. Mój chłopak, rodzice i znajomi cieszyli się, bo dla nich cały mój upór był kompletnie niezrozumiały. I mieli rację, bo przecież sama sobie nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: dlaczego właśnie tam?

Ale popełniłam wielki błąd. Pokierowałam się rozumem, a nie swoją intuicją. Szybko okazało się, że planowanie podróży w inne, choć podobne miejsce w ogóle mnie nie interesuje. Nawet za najmniejsze pieniądze. I wtedy zadałam sobie jedyne pytanie, jakie należy sobie zadawać w kwestii swoich marzeń:

Czy?

Nie „dlaczego”, nie „jak”, nie „kiedy”. Czy? Czy chcesz to zrobić? Czy naprawdę chcesz spełnić to marzenie? Czy nie?

I gdy tylko je sobie zadasz, wszystkie inne pytania nie mają znaczenia. Nie wiem dlaczego muszę odwiedzić to konkretne miejsce, a nie inne. Nie wiem co tam jest. Nie wiem kogo tam spotkam. Nie wiem nic poza tą jedną rzeczą – naprawdę chcę się tam znaleźć. To mówi mi moja intuicja. 

Jadę. I nie obchodzi mnie z kim, kiedy i jak. Po prostu tam pojadę, niezależnie od wszystkiego i choćbym miała przebyć całą długą podróż sama. Nagle wszystkie przeciwności stały się malutkie i straciły znaczenie. Ważne stało się tylko jedno – to jest możliwe – trudne, drogie i wymagające poświęceń – ale możliwe.

Dwa dni później trafiłam na nowe promocje na loty do Europy i zakupiłam bilety. Kilka dni zajęło mi planowanie całej podróży – nie było łatwo ale ani na chwilę nie schodził mi z twarzy uśmiech. Po tygodniu wiedziałam już wszystko, co było mi potrzebne podczas podróży i tyle ile mogłam o miejscu docelowym (nie jest znane). Nagle, w ciągu kilku dni niemożliwe stało się możliwe. Więcej – kompletnie zaplanowane.

To już dziś!

Wstyd mi za siebie i moje wcześniejszego podejście. Oto nawet ja – osoba, która zawsze szuka i znajduje – wpadłam w pułapkę własnych wymówek. Padłam ofiarą własnego lenistwa i lęku. Ale dzięki mojemu zaufaniu do intuicji i determinacji – już za miesiąc spełni się kolejne moje marzenie.

I może okaże się jedną wielką pomyłką, może to nie będzie to czego się spodziewam (choć nie spodziewam się niczego konkretnego, nadal nie wiem po co i dlaczego tam jadę). Może w ogóle nie będzie mi się nic podobać… Ale to bez znaczenia. Bo realizacja mojego marzenia już sprawiła mi wiele radości. Już samo planowanie napawa optymizmem i daje niesamowitą siłę. Dowiedziałam się tyle na temat różnych miejsc, które wcześniej były jedną wielką niewiadomą, że sama ta wiedza warta jest więcej na przyszłość niż pieniądze, które wydałam. Krótko mówiąc – jeszcze nie zrealizowałam swojego planu, a już „było” warto.

Nie odkładaj swoich marzeń na później, myśląc, że kiedyś będzie bardziej odpowiedni na nie czas. Że kiedyś będą na nie pieniądze. Każdy dzień to odpowiedni moment. Każda minuta Twojego życia jest dobra, aby podążać za swoją intuicją.

Nasze dni nie są nieskończone, życie jest po to, aby żyć, nie czekać. Nie bój się marzyć. Szukaj możliwości, planuj i realizuj. Nigdy nie czekaj na „kiedyś”. Dziś również jest „pewien dzień”.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

13 myśli nt. „Jak dobrze zaplanować emeryturę? Przestać na nią czekać!”

  1. Niesamowite, jak ten blog zmienił moje podejście do życia… nawet ciężko mi wymienić wszystkie te zmiany – po prostu zbyt wiele myśli lata mi teraz po głowie. Siedzę teraz z kartką, piszę swoje plany i marzenia i utwierdzam się w przekonaniu, że pragnę zwiedzić Norwegię. Po prostu dziękuję! 🙂

    Polubienie

  2. Ach wsiąkłam w ten blog, wzrusza mnie mega i porusza i motywuję . Dziękuję, dziękuję dziękuję!! Takie słowa są totalnie potrzebne nam wszystkim!

    Polubienie

  3. Czy to Twoje wymarzone miejsce w Grecji to też wyspa? Przypuszczam, ze tak. Ja też mam swoją wymarzoną grecką wyspę. Mój adres e-mail wskazuje jej nazwę. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Za miesiąc znowu na niej będę. I będę na nią wracać. Jednak czytając Twego bloga uświadomiłam sobie, że nie muszę tam wracać. Mogę tam po prostu być. Nie jest to niemożliwe.
    Byłam na Karaibach, znam niektóre wyspy, ale ta moja grecka jest najpiękniejsza😍

    Polubienie

  4. Też zdarza mi się wpadać w pułapki, ale na szczęście coraz częściej łapię „momenty świadomości” i wewnętrzny upór/intuicja/cokolwiek to jest, wygrywa. 🙂
    Catherine, co to za miejsce? Gdzieś w Grecji?

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s