Czy na Karaibach jest bezpiecznie?

 Słońce, plaża, piasek – raj! Ale czy aby na Karaibach nie spotka nas nic złego? W końcu to wyspy położone na obrzeżu małej, ale bardzo skomplikowanej płyty tektonicznej, pełne aktywnych wulkanów, z całkowicie dziką przyrodą. Na myśl przychodzą rekiny, jadowite owady oraz malaria…

Karaiby to faktycznie zupełnie inny świat. Ale czy faktycznie są tak niebezpieczne jakby się nam wydawało?

Trzęsienia ziemi

Rejony styku płyt tektonicznych narażone na trzęsienia ziemi
Rejony styku płyt tektonicznych narażone na trzęsienia ziemi

Są tak częste, że mieszkańcy nie zwracają już nawet na nie większej uwagi. Jak wyglądają? Zanim przeżyłam swoje pierwsze w życiu trzęsienie, ludzie opowiadali mi, że podczas drgań ściany „falują” ku górze – jakby były z miękkiego materiału. Śmiałam się z nich, bo dla architekta jest to nie do pomyślenia – sądziłam, że to złudzenie optyczne. Ale to prawda – drgania nasilają się w ciągu kilku-kilkunastu sekund i ściany budynków (zbrojone tu imponującą ilością stali) naprawdę „falują”. Jest to coś niesamowitego, bo jakoby zaprzecza prawom fizyki (na pierwszy rzut oka). Dalej mamy tąpnięcia, szarpnięcia lub silniejsze drgania z ewentualnym powtórzeniem po kilku-kilkunastu minutach.

Prawdą jest, że w takich momentach zdajemy sobie sprawę z tego jak mali jesteśmy w skali całej potężnej ziemi. Ale poważne, długotrwałe i niebezpieczne trzęsienia ziemi (takie jak słynne trzęsienie w Haiti z 2010 roku) zdarzają się tu, mimo wszystko, niebywale rzadko. Większość trzęsień ziemi obecnych na Karaibach ma magnitudę 3 – bardzo słabą, prawie niewyczuwalną (dla porównania – trzęsienie ziemi w Haiti  – ok. 7.2). Raz, dwa na rok pojawia się tu trzęsienie o sile ok. 5-6 w skali Richtera. Takie trzęsienie poczujemy (jeśli jesteśmy w budynku nawet dość silnie), ale nie stanowi ono zagrożenia. Silne trzęsienia Ziemi pojawiły się w historii wysp właściwie tylko 2 razy – i w tym samym miejscu – Haiti. Tamte regiony mają pecha leżeć w bardzo delikatnym miejscu i prawdopodobnie zawsze będą bardzo podatne na niebezpieczne trzęsienia.

Sposób konstrukcji tutejszych domów oraz większych budynków praktycznie uniemożliwia zawalenie – używane materiały (stal, drewno) oraz sam sposób konstruowania zapewniają bezpieczeństwo (oczywiście na tyle, na ile można – trzęsienie w Haiti zawaliło całe miasto właściwie tylko ze względu na to, że trwało wyjątkowo długo – ponad 2 minuty!).

Tak więc wynik rachunku prawdopodobieństwa jest po Waszej stronie. Szanse, że coś Wam się stanie w związku z trzęsieniem ziemi są znikome. Co nie oznacza, że przyjeżdżając tu nie należy zapoznać się z podstawowymi zasadami zachowania podczas takich wydarzeń.

Wulkany

Ale jeśli nie trzęsienia, to może wulkany? Na wyspie Montserrat można oglądać najdłużej aktywny w historii świata wulkan – Soufrière Hills – wybuchający nieprzerwanie do 1995 roku. Każda karaibska wyspa ma swój wulkan – albo nawet kilka. Jednak większość z nich może zadziwić – nie mają nic wspólnego z naszymi wyobrażeniami. Nawet aktywny wulkan na Montserrat nie wybucha w prawdziwym tego słowa znaczeniu – tylko wypluwa z siebie gorącą lawę – i to tylko co jakiś czas. W tej chwili na wyspie tej mieszkają nadal niektórzy „śmiałkowie” (jak nazywają ich inni Karaibczycy), a część wyspy jest otwarta nawet dla samych turystów.

Zdecydowanie dużo częściej piękne, niż niebezpieczne - formacja wulkaniczna Piton na Św. Lucji
Zdecydowanie dużo częściej piękne, niż niebezpieczne – formacja wulkaniczna Piton na Św. Lucji

Prawie na każdy wulkan można bez problemu dostać się szlakami turystycznymi. I tak naprawdę poza erupcją na Martynice z 1902 roku oraz aktualną, która zniszczyła część wyspy Montserrat – nie było w historii Karaibów innych katastroficznych wybuchów. Tak więc niestety i tu muszę Was zmartwić – wulkany na Karaibach groźne nie są.

Choroby tropikalne

Zwane przeze mnie grypami tropikalnymi. Bo również w tym przypadku nasze wyobrażenia nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Tak, panują epidemie, tak jak w Europie mamy epidemie grypy. Tak, jedna na ileś tysięcy osób ginie od powikłań, tak samo jak jedna na tysiące osób ginie w wyniku powikłań grypy. Choroba trwa około tygodnia i poza trochę wyższą gorączką (co zresztą chyba jest naturalne dla takiego klimatu) nie różni się wg mnie od grypy. Może poza dźwięczną nazwą. Panująca tu ostatnio nazywała się „Czikungunja” (Chikungunya). Poza 3-dniową gorączką oferowała również stan zapalny stawów, który odnawia się co jakiś czas (u niektórych nawet do 2 lat po chorobie, ale to skrajne przypadki) w postaci bólów. Nic poważnego. Przeżyłam i szczerze – myślę, że to nic w porównaniu z chorowaniem przez 2 tygodnie na nową mutację grypy co jesień i wiosnę. Jeśli będziecie chronić się przed komarami – nic Wam nie grozi. A nawet w przypadku zachorowania – większość z tych chorób przenoszonych jest tylko przez konkretny gatunek komarów, występujących zwykle tylko w strefach tropikalnych. Dlatego nie zarazicie nikogo w Polsce.

Owady

stonoga
Skolopendra

Jadowite węże, pająki i ohydne owady… Niestety, to nie tutaj. Właściwie poza komarami, nie ma tu nic co mogłoby Was ukąsić, a już na pewno nie jadowicie. Wężę tu nie występują, pająki ograniczają się do małych domowych oraz swoich bardzo rzadko spotykanych – lekko większych, ale całkowicie niegroźnych braci. Wbrew pozorom owadów jest tu bardzo mało (mniej niż np, na południu Europy). Również komarów – o dziwo dużo mniej niż latem w Polsce.

Jedynym owadem, który może wam wyrządzić lekką krzywdę jest tzw. skolopendra. Nie spotyka się jej często (lubi drewno więc należy uważać w przypadku drewnianych domów, mebli itp). Ta obrzydliwa stonogo-szczypawica nie tylko wygląda strasznie – potrafi też ukąsić niczym osa. Mniejsze nie są groźne, większe – mogą, jeśli akurat macie alergie (jak w przypadku osy czy pszczoły). Warto więc mieć przy sobie zawsze olej kokosowy, który całkowicie wyleczy ukąszenie w ciągu 2 godzin. Poza tym Karaiby obfitują w całkowicie niegroźne, ale również obrzydliwe karaluchy. To wszystko.

Rekiny i inne stworzenia morskie

Niedawno czytałam artykuł o kolejnej ofierze na Reunion (terytorium Francji w rejonie Madagaskaru). Na Karaibach można spotkać tylko rekina wielorybiego. To gatunek żywiący się planktonem, w dodatku tutaj – osiągający tylko ok. metra długości i całkowicie bezpieczny dla człowieka. W ramach atrakcji turystycznej ogląda się je i pływa obok nich w rejonach dzikich rezerwatów przyrody. Poza rzadko spotykanymi meduzami oraz występującymi na niektórych plażach jeżowcami – nie ma tu zagrożeń morskich, o ile oczywiście zamierzamy rafę koralową tylko oglądać. Skorupiaki mogą nas bowiem zadrapać lub nawet ugryźć. Należy zawsze pytać o jeżowce na bardziej dzikich plażach i zwyczajnie obserwować dno morskie – są łatwo widoczne. Ewentualne ukłucie stopy kończy się 2 tygodniową opuchlizną i bólem, uniemożliwiającym zbytnio poruszanie się, ale nie jest to nic co zagrażałoby życiu.

Dzikie zwierzęta

Na Karaibach nie występują zwierzęta, które mogłyby nas skrzywdzić. Właściwie jedyne, które może nam coś zrobić to iguana – może nas uderzyć swoim ogonem – i bywa to bardzo bolesne, o czym co roku przekonują się naiwni turyści, którzy chcąc zrobić im zdjęcia podchodzą zbyt blisko. Poza tym – dzikie zwierzęta są tu małe i całkowicie nieszkodliwe: koliberki i inne kolorowe ptaszki, flamingi, itp.

Przestępstwa

Współczynnik przestępstw różni się bardzo między wyspami. Ogólnie możemy przyjąć, że wyspy niepodległe są pod tym względem mniej bezpieczne, natomiast wyspy należące do krajów europejskich – tu nie mamy się zbytnio czego obawiać. Karaiby to miejsce silnie uturystycznione, toteż występuje tu znany problem – mieszkańcy żyjący bardzo skromnie a obok – bogate hotele, luksusy, itp. Bardzo niebezpieczna pod tym względem jest Św. Lucja – tu ataki i rabunki na turystach zdarzają się często. Jest to piękna wyspa o gigantycznym kontraście – biedne miasteczka, brak pracy i zamknięte resorty hotelowe dla bogatych. Jeśli udajecie się na tego typu wyspy – trzymajcie się miejsc turystycznych, wynajmujcie własne samochody i zwyczajnie zachowajcie zdrowy rozsądek.

Natomiast wyspy bardziej zurbanizowane – jak Brityjskie Wyspy Dziewicze, Martynika,  Anguilla, Antigua, Gwadelupa – należą do najbezpieczniejszych. Największe problemy z przestępstwami są na Jamajce, St, Kitts & Nevis, Trinidad i Tobago, Bahamach oraz Puerto Rico. Jednak niezależnie gdzie się udajemy – pamiętajmy, że pojawią się tam typowe zagrożenia miejsc turystycznych: kieszonkowcy, naciągacze, itp. Należy zwyczajnie zachować zdrowy rozsądek, jak w każdym nowym, nieznanym nam miejscu – nie przechadzać się samemu nocą po nieznanych dzielnicach czy plażach, zawsze pytać mieszkańców o rejony, które planujemy zwiedzić i w miarę możliwości wszędzie udawać się w grupach, z innymi turystami, najlepiej samochodem, a ulicznym sprzedawcom i naciągaczom od razu mówić, że nie mamy przy sobie pieniędzy.

Kobiety – w zależności od wyspy będą tu, mniej lub bardziej, ale zawsze zaczepiane. Nigdy nie zwracajcie na to uwagi, nawet na osoby udające, że szukają pomocy (nikt normalny nie szuka pomocy u turystów). Bardzo rzadko zdarzają się osoby natrętne, takim odpowiadamy raz, ale bardzo dosadnie i agresywnie: np. „nie rozumiem” – po polsku, najlepiej lekko pytającym tonem. Wystarcza, aby ich odstraszyć. Poza tym zachowujemy ostrożność – i chyba nie muszę mówić, że nie paradujemy same nocą po ulicach czy plażach.

Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie należy nawiązywać żadnego kontaktu ze sprzedawcami narkotyków – zwłaszcza wyspy niepodległe to miejsca pod tym względem niebezpieczne – zdarza mi się widzieć tu młodych turystów szukających takich atrakcji. Choć zabójstwa turystów są tu raczej niespotykane, w kręgach narkotykowych są częste – a nie chcielibyście chyba być wyjątkiem od reguły? Legalność takich kontaktów już pominę – nawet na Jamajce sprzedaż narkotyków jest niedozwolona. Unikajcie jak ognia, chyba że chcecie mieć kłopoty.

Naiwność ludzka

Pomimo, że część wysp jest mocno zurbanizowana, Karaiby to nadal ostoja dzikiej natury. Turyści bardzo często zachowują się po prostu głupio. Spotkałam tu Polaków, którzy zamierzali w klapkach (!!!) wejść na wulkan – ok. 1500 m wysokości, szlak o średniej trudności przez skały, że nie wspomnieć o silnym wietrze oraz nie najlepszej pogodzie na górze – bywa tam 15 stopni.

Głupota ludzka nie zna granic – jak mawiał Einstein. Karaiby są małe i dzikie – miejmy to na uwadze. W przypadku bardziej wymagających szlaków – jesteśmy zdani tylko na siebie. Rzadko będziemy w zasięgu sieci komórkowych jeśli wybierzemy się w rejony lasów tropikalnych. Każda dłuższa wycieczka powinna być organizowana w grupach co najmniej 4-osobowych. Należy mieć ze sobą co najmniej 0,5 L wody na każdą godzinę wędrówki (2 razy więcej jeśli się wspinamy – są tu szlaki gdzie przez kilka godzin wspinamy się tylko i wyłącznie po schodach i skałach w górę!). W przypadku jakiegokolwiek wypadku – jedna osoba zostaje z poszkodowaną, a 2 pozostałe schodzą szukać pomocy. Przed jakąkolwiek wędrówką należy też powiadomić hotel lub kogokolwiek gdzie będziemy, kiedy panujemy wrócić. To są podstawy, o których większość turystów nie ma niestety pojęcia. Co roku giną tu ludzie, którzy nie szanują potęgi natury.

Nawet plaże pełne turystów nie gwarantują też bezpieczeństwa. Na Karaibach praktycznie każda plaża jest „dzika” – nie ma tu ratowników. Wiele plaż posiada silne prądy morskie – zauważymy to po ruchu wody – fale będą „zakręcały” po plaży, a kiedy znajdziemy się w wodzie będzie nas znosić w lewo lub prawo. Na takich plażach polecam sobie odpuścić kąpiel całkowicie – jest to bardzo niebezpiecznie. Najlepiej przyjmijcie prostą zasadę – jeśli widzicie tylko turystów i żadnych lokalnych osób – nie jest to bezpieczna plaża.


Jak widać – zagrożeń na Karaibach jest stosunkowo mało i trzeba mieć naprawdę dużo nieszczęścia albo naprawdę mało rozumu, żeby mieć szansę ich doświadczyć. Należy zwyczajnie zachować ostrożność gdy udajemy się w dzikie rejony i zawsze wypytywać o wszystko lokalne osoby. Jeśli planujecie wybrać się tu sami – trzymajcie się miejsc turystycznych i jak najszybciej znajdźcie sobie innych turystów do wspólnych wycieczek. Jeśli w grupie – mimo wszystko zachowajcie się ostrożnie.

Na sam koniec wspomnę jeszcze o dość ważnym temacie, któremu poświęciłam też osobny artykuł:

Karaibskie słońce

Nigdy, powtórzę – NIGDY, nawet przy lekko zachmurzonym niebie nie przebywamy na plaży czy w jakikolwiek inny sposób nie wystawiamy się na słońce między 11:00 i 14:00. Nawet osoby już opalone czy o ciemnej karnacji. Absolutnie nigdy! Nawet krem z największym filtrem Was nie uchroni! Słońce tu nie tylko opala, ono dosłownie parzy skórę poprzez wiatr i samo gorące powietrze. W czasie letnim (maj-wrzesień) należy go unikać jeszcze bardziej: 10:00 – 15:00.

Jeśli naprawdę nie macie możliwości schronić się w cieniu – np. na wycieczce łódką – weźcie ze sobą lekkie przewiewne ale kryjące ramiona i nogi ubrania oraz kapelusz – tylko to uchroni Was przed poparzeniem.

Jeśli chcecie się opalić – róbcie to w godzinach porannych: między 8:00-11:00 i wieczornych: 15:00-18:00 – wtedy słońce jest niżej, nie jest takie groźne, a opalenizna będzie trwała. Również samo przebywanie na słońcu jest wtedy przyjemne – w środku dnia jest zwyczajnie za gorąco.

Oparzenia widoczne są często dopiero wieczorem. To, że nie jesteście jeszcze czerwoni o niczym tu nie świadczy. Zachowajcie szczególną ostrożność i prostą zasadę – jeśli parzy to znaczy, że skóra doznaje zniszczeń. O tym jak silne jest tu słońce niech świadczy fakt, że w miesiącach zimowych, gdy jest go najmniej (grudzień-styczeń) jest ono nadal dużo silniejsze niż słońce na południu Europy latem. Poparzenia słoneczne skutecznie popsują Wam urlop, a z wakacji zamiast z piękną, lekką ale trwałą opalenizną wrócicie z łuszczącą się, zniszczoną i poprzebarwianą skórą. Turyści są tu zawsze czerwoni jak raki. Nie bądźcie kolejnymi naiwniakami.


Szczegółowe informacje na temat życia na Karaibach znajdziesz w e-booku:

Kierunek Karaiby

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

6 myśli nt. „Czy na Karaibach jest bezpiecznie?”

    1. zaszczepic? trzeba?
      no co ty….
      od spadajacych kokosów ginie więcej ludzi 🙂

      …chociaz jak stwierdzil Jim Carrey – firmy farmaceutyczne juz pracuja nad szczepionka przeciwko temu 🙂

      leć śmiało, i nie pytaj zadnego lekarza bo ich odpowiedz jest oczywiscie oczywista

      pozdrawiam

      Polubienie

    2. Szczepienie nie zaszkodzi ale ogolnie nie ma takiej potrzeby. Zdecydowanie nalezy jednak unikac picia wody innej niz z butelek fabrycznie zamknietych( wlaczyc w to mycie zebow, nie spiewac pod prysznicem). Nalezy tez byc ostroznym z jedzeniem. Fajnie jest cos sprobowac od ulicznego sprzedawcy ale moze to sie skonczyc dotkliwa choroba zoladka. Tubylcy sa przyzwyczjeni, turysci maja inna flore bakteryjna i ich zaladki maga sie „zbuntowac” a nikt nie chce spedzic wakacji chory. kurzak z rozna raczej nie zaszkodzi ale napoj z lodem, gdzie lod zostal zrobiony z wody wodociagowej moze zaszkodzic. Trzeba byc po prostu ostroznym. Biegunki to dosc czeste przypadlosci nieostroznych turystow. Tak jak radzi Katarzyna nalezy zachowac zdrowy rozsadek.

      Polubienie

  1. Witam
    Wybieram się w kwietniu na Arubę,mam pytanie,czy warto zaopatrzyć się w środek przeciw komarom DEET? Z tego co czytałam jest on szkodliwy dla ludzi,ale skutecznie odstrasza komary.

    Polubienie

  2. Mam pytanie….. Dla mnie dość ważne, choc może zabrzmi głupio. Czy te skolopendry ( brrrrr…..nawet napisanie tego słowa jest dla mnie odrażające ), to te duże, wielkości kociaka? Czy raczej szczypawicy?

    Polubienie

    1. od małych kilku centymetrowych po spore, nawet 20-cm, ale takie są tylko na zewnątrz, np w trzcinie cukrowej do spotkania (choć raz taką widziałam jak spacerowała przy krawężniku :)). Zwykle są małe max 8cm. Nie widzi się ich też znów tak często, a przy odpowiednim potraktowaniu domu np. octem nie przychodzą. Ja w domu ich odkąd tu mieszkam widziałam może z 6szt, zwykle malutkich.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s