Kokos – owoc tysiąca zastosowań

 Nawet jeśli nie mieszkasz (jeszcze?) w tropikach ten cudowny dar natury powinien na stałe zagościć w Twoim życiu. Na Filipinach znany pod nazwą „drzewo życia”, w sanskrycie – „drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby”. Kokos, bo o nim mowa, to owoc doprawdy wyjątkowy.

Kokos składa się w nieco ponad połowie z nasyconych kwasów tłuszczowych, w jednej trzeciej z węglowodanów (głownie błonnika), posiada znikomą ilość protein. Jest bogaty w  mangan, żelazo, fosfor, selen i miedź, dodatkowo posiada sporo kwasu foliowego. 

Świeża woda kokosowa to najprawdopodobniej najlepszy i najzdrowszy napój na świecie. Dodatkowo, na upały – najsmaczniejszy. Naturalne elektrolity (potas i inne minerały) sprawiają, że nie ma na ziemi lepszego trunku dla sportowców. 

Ale najbardziej wartościowym (i przy okazji łatwo dostępnym w Polsce) produktem jest zimnotłoczony, nierafinowany olej kokosowy. Jest przede wszystkim cennym źródłem kwasu laurynowego. Co to takiego kwas laurynowy? Oprócz występowania w kokosie, w tak dużym stężeniu  (40-50%) znajduje się on jeszcze tylko w mleku matki. Jest bardzo ważnym elementem budowania odporności organizmu. Dodatkowo posiada bardzo silne właściwości bakteriobójcze i wirusobójcze.

Stosowany wewnętrznie niszczy wirusy i bakterie nie uszkadzając przy tym, w przeciwieństwie do antybiotyków, całej flory bakteryjnej. Doskonale nadaje się do zwalczania wszelkiego rodzaju infekcji typu wysypki, zaczerwienienia, ukąszenia owadów, egzemy i innych chorób skórnych. Według najnowszych badań spożywanie samego oleju kokosowego chroni też przed chorobami serca i wieloma innymi problemami zdrowotnymi.

Ale najbardziej interesująca wiadomość to zapewne ta, że, według badań, olej kokosowy, składający się prawie w całości z nasyconych kwasów tłuszczowych, świetnie wpływa na chudnięcie!

Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Jeśli czytałeś artykuł na temat prawdziwych przyczyn dzisiejszej otyłości i nadwagi, dobrze wiesz, że za taki stan rzeczy odpowiedzialna jest współczesna dieta, która nasze, naturalnie spalające tłuszcz ciała przekształca na takie, które wolą spalać minimalne ilości węglowodanów, a ich nadmiar razem z tłuszczem odkładać jako tkankę tłuszczową. Olej kokosowy pomimo, że jest tłuszczem nasyconym posiada taką budowę, że jest bardzo szybko i łatwo przekształcany na energię. Więc osoby, stosując zdrową dietę i spożywając go codziennie (wystarczy 1-2 łyżeczki) przyspieszają tym samym konwersję swojego ciała na takie, które spala tłuszcz. Zwyczajnie dużo łatwiej Twojemu ciału nauczyć się spalać olej kokosowy niż inne tłuszcze.

W Polsce można nabyć świeże kokosy w niektórych supermarketach ale odradzam ten pomysł, chyba że macie w domu maczetę i umiecie się nią posługiwać. Na szczęście mamy całą gamę kokosowych produktów, dostępnych praktycznie wszędzie:

Mleko kokosowe

Uwaga na skład! – wiele firm dodaje konserwanty. Szukajcie takich, które zawierają tylko wodę i kokosa, najlepiej w 60%. 70-90% produkty mają konsystencję kremu (można je rozwodnić lub ubić jak bitą śmietanę). Doskonałe jako składnik zdrowych deserów.

Mleko kokosowe idealnie nadaje się jako dodatek do zup (np. dyniowa, na imbirze) oraz wszelkich dań orientalnych. Można nim z powodzeniem zastąpić zwykłe mleko (szczególnie jeśli ktoś ma nietolerancję). Można je również dodawać do koktajli owocowych a nawet wykonać z niego naturalny kefir!

Masło kokosowe

Najczęściej do kupienia w postaci twardych, dość trudnych w użytkowaniu kawałków. Ponieważ wykonuje się go, w przeciwieństwie do oleju, z całego miąszu, zachowuje ono słodki, kokosowy smak. Doskonałe jako przekąska np w podróży.

Olej kokosowy

Polujcie tylko na olej zimnotłoczony i nierafinowany. Najlepiej zakupić duży litrowy słoik np. na Allegro – będzie Wam służył co najmniej rok więc nie należy przerażać się zbytnio ceną – w Polsce do zdobycia nawet za nieco powyżej 40zł. Do smażenia (wytrzymuje bardzo wysokie temperatury), jako dodatek do deserów, można też z jego pomocą wykonywać własną czekoladę lub lemon curd.

Woda kokosowa

Tylko świeża, nie polecam paczkowanej – w ogóle nie ma smaku prawdziwej wody z kokosa.

Mąką kokosowa

Znana i ceniona zwłaszcza wśród osób z nietolerancją na gluten. Ma dość mocny posmak kokosa, dlatego nie zawsze nadaje się do wypieków. Uwaga – dość szybko się przypala!

Wiórki kokosowe

Zna chyba każdy i nie wymagają opisu. Dostępne praktycznie wszędzie. Wykonane z wysuszonego miąszu kokosa. Można z nich samemu własnoręcznie wykonać np. mleko kokosowe.

Zastosowanie kokosa wykracza jednak daleko poza samą kuchnię. Olej kokosowy, to jedna z tych substancji, które po prostu trzeba zawsze mieć pod ręką. Oto do czego świetnie się nadaje:

Olejek do opalania

opalenizna

Według mnie najlepsza substancja na słońce. Olej kokosowy posiada naturalny filtr „4” – przy ekspozycji na słabe słońce w zupełności wystarcza. Ale co najważniejsze – olej kokosowy pomimo, że chroni skórę przed poparzeniem, całkowicie przepuszcza promieniowanie B – odpowiedzialne za naturalne brązowienie skóry . Dzięki niemu skóra „opala się” (brązowieje) co najmniej 2 razy szybciej, bez szkodliwości (brak efektu wysuszenia itp). Stosuję go osobiście na poranne i popołudniowe słońce i efekt jest fenomenalny – skóra uzyskuje przepiękny kolor, jest doskonale nawilżona, a opalenizna utrzymuje się przez długie tygodnie.

Remedium na wszelkie stany zapalne

Zaczerwienienia skóry (w tym również poparzenia słoneczne), stany zapalne a nawet ukąszenia owadów (np. komarów) – olej kokosowy radzi sobie z nimi w dosłownie jeden dzień. Przetestuj, zamiast kolejny raz wydawać grube pieniądze na szkodliwe kosmetyki. Olej kokosowy jest silnie bakteriobójczy, dzięki czemu wszelkie stany zapalne goją się niesamowicie szybko. Natomiast na same komary polecam olejek cytrynowy – odstrasza je skuteczniej niż jakikolwiek sprej na owady.

Pomoc na wszelkie rany i infekcje

Olej kokosowy wspomoże gojenie się ran typu zadrapania, nakłucia, rozcięcia. Doskonale radzi sobie również z infekcjami skórnymi. Dzięki swoim właściwościom wspomaga ogólne leczenie całego organizmu.

Dezodorant

Nie będę się rozpisywać na temat szkodliwości współczesnych dezodorantów. Wystarczy przeczytać skład – praktycznie wszystkie bazują na aluminium. Idea jest taka, aby zablokować skórze możliwość wydalania potu. Jak bardzo jest to nienaturalne rozumie chyba każdy. Jak nieskuteczne – doświadczył też każdy w bardziej ekstremalnej sytuacji. Oczywiście można w sklepach kupić bardziej naturalne dezodoranty na bazie olejków, których zasada działania jest inna – pozwala ciału się pocić, ale neutralizuje nieprzyjemny zapach. Niestety są one bardzo drogie i wg mnie bardzo nieskuteczne.

Od ponad 2 lat używam naturalnego dezodorantu, który skutecznością bije absolutnie wszystko, a jego działanie trwa nawet 2 dni, przy naprawdę minimalnej ilości. Do tego nie kosztuje praktycznie nic. Wystarczy wymieszać sodę oczyszczoną z olejem kokosowym (wcześniej leciutko go podgrzewając, najlepiej w kąpieli wodnej do uzyskania bardziej płynnej konsystencji). Mieszamy na papkę, która później jeszcze bardziej stężeje. Można opcjonalnie dodać kroplę olejku o ulubionym zapachu, mi osobiście odpowiada sam bardzo minimalny zapach kokosa. Jak dużo? W moim przypadku malutkie pudełeczko (ok 10ml) wystarcza na co najmniej miesiąc – a użytkuję go na Karaibach gdzie jest wiecznie gorąco!). Rano wystarczy nabrać dosłownie ilość wielkości ziarnka kawy, rozetrzeć w dłoniach i posmarować okolice pach. Tak minimalna ilość w zupełności wystarcza na cały dzień, a nawet dłużej.

Zasada działania jest banalna – ciało ma możliwość pocenia się, nie jest więc nienaturalnie blokowane, ale soda skutecznie pochłania wilgoć, podczas gdy olej kokosowy dba aby żadne bakterie nam się nie rozwinęły. Proste i naprawdę skuteczne!

Pasta do zębów

Znów – nie będę się rozpisywać o szkodliwości współczesnych past, (świetnie zrobili to już inni). Jeszcze raz wystarczy spojrzeć na skład – masa zupełnie zbędnej nam chemii (choć producenci dbają abyśmy myśleli inaczej – tak szczerze, co tak naprawdę wiesz o tym fluorze, poza tym co słyszysz w reklamach?).

Pastę wykonujemy dokładnie tak samo jak dezodorant, z tym że proporcje oleju do sody powinny wynosić 3:1. Tutaj olejek jest już niezbędny – bez niego będziemy czuć dość niemiły smak sody. To wystarczy, można nawet szczotkować zęby samą sodą (tak naprawdę w procesie mycia ważne jest samo szczotkowanie, a nie substancja, którą szczotkujemy), ale ja dodaję jeszcze sporą ilość kredy – CaCO3 (z łatwością można nabyć jako proszek np. na Allegro).

Zęby myjemy jak normalną pastą. Soda to naturalny wybielacz zębów, zresztą czasem obecny w droższych sztucznych pastach.

„Krem” na mróz i balsam do ust

Olej kokosowy świetnie sprawdza się jako smarowidło chroniące skórę zimą, aczkolwiek należy uważać – ze względu na swoją strukturę zbyt duża ilość może blokować pory. Najlepiej rozetrzeć na skórze i po chwili przetrzeć ręcznikiem papierowym aby zebrać ewentualny nadmiar. Stosowany na usta jako balsam nie ma sobie równych! W dodatku pysznie pachnie i smakuje 🙂

Serum na suche włosy

O ile nie masz włosów o strukturze „porowatej” (mocno kręcone, puszyste loki), będziesz zachwycona – nałóż olej kokosowy na końcówki włosów, zawiń w ręcznik i pozostaw na co najmniej 15min. Następnie dokładnie umyj. Włosy po kilku takich kuracjach naprawdę odżywają. Niestety nie nadaje się on na włosy porowate – w tym przypadku bardziej szkodzi niż pomaga (zbyt trudno go też zmyć) – tutaj lepiej sprawdzi się np. zwykła oliwa z oliwek. O tzw. „olejowaniu” suchych, zniszczonych włosów możecie poczytać w internecie.

Peeling i demakijaż

Olej kokoswy jest wspaniałym dodatkiem do naturalnych peelingów do skóry – soli, sody oczyszczonej czy np. kawy. Wystarczy wymieszać i nałożyć na skórę. Samym czystym olejem możemy również zmyć makijaż – polecam zwłaszcza paniom o wrażliwej skórze.

Olejek do ciała

Spokojnie można nim zastąpić wszelkie drogie i często szkodliwe olejki dla dzieci, jak i również stosować ogólnie na skórę jako balsam.


Jak wybrać dobry olej kokosowy?

 

Przede wszystkim nie ma sensu kupować małych ilości – rzadko są to oleje dobrej jakości i nie starczą nam na długo. Najlepiej od razu zamówić online lub szukać w sklepach BIO itp. szklanego (koniecznie!) słoika wielkości ok 1 Litra (często 0,8-0,9L). Bardzo ważne jest aby był to olej zimnotłoczony i nierafinowany. Tylko taki zachowuje swoje dobroczynne właściwości.

Nie jest konieczne aby był BIO – aczkolwiek większość dobrej jakości olejów będzie miało taki certyfikat. Wydatek – ja w swój ostatni słoik 0,9L zaopatrzyłam się niecały rok temu – ok 45zł na Allegro. Mimo, że jest w ciągłym użytkowaniu, nadal pozostało go jeszcze ok. 1/4. Biorąc więc pod uwagę zalety i ilość, cena jest naprawdę niewielka. 

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

24 myśli nt. „Kokos – owoc tysiąca zastosowań”

  1. A możesz powiedzieć w jakich proporcjach należy użyć tych dwóch składników do stworzenia tego cudownego dezodorantu? 🙂

    Polubienie

  2. Wiedziałem, że gdzieś to u Ciebie widziałem! 😀
    To na ten temat komentarz byłby krytyczny, ponieważ środowisko naturalne to jedno, a klimat to coś innego. I o ile na jedno wpływ mamy ogromny, to na drugie żaden, ale nam wmówiono, że obie sprawy są tożsame. Taki współczesny mit. 😉

    Polubienie

    1. Wiem co masz na myśli – wiele osób twierdzi że to „naturalne”. Tylko że takie „naturalne” fenomeny zanotowano by w historii. Ponadto ludzie tu alarmują że klimat zmienił się w ciągu ostatnich 10lat więcej niż w ciągu stulecia. Połącz to z wycinką lasów i masowym zanieczyszczaniem w Brazylii w ciągu ostatnich 2 dekad i wyciągnij własne wnioski. Z naturą to zjawisko nie ma nic wspólnego.

      Polubienie

      1. Produkcja i zanieczyszczenie wciąż wzrasta, a mimo to, od kilkunastu lat nie notuje się ocieplania się klimatu.
        http://dailycaller.com/2015/04/24/global-warming-pause/

        A tu ciekawostka z tego roku:
        http://dailycaller.com/2015/07/22/expedition-to-study-global-warming-put-on-hold-because-of-too-much-ice/

        Inna zasłyszana ciekowstka. Podobno Al Gore, wieszcz katastrofalnego ocieplenia i podniesienia się poziomu mórz o 6 metrów, kupił sobie dom nad samym oceanem w San Francisko…

        Klimat zaczął się ocieplać, mniej więcej, w momencie Twoich urodzin i dobrze pamiętam gorące lata końca lat osiemdziesiątych i początku dzieiwęćdziesiątych oraz brak śniegu w zimie. Było ocieplenie i było bardzo wyraźne. Ale od początku tego wieku powróciły śnieżne zimy. Już nie jest tak ciepło. Kilkanaście dni temu skończyły się tropikalne upały w Polsce, temperatura spadła do 20 stopni w dzień… i od razu siadła wegetacja. A to dopiero sierpień 😦
        W ciągu kilku ostatnich lat próbowałem u siebie uprawiać rośliny ciepłolubne. Efekt mizerny – za późno zaczyna się robić ciepło i za wcześnie kończy.

        Przechodząc do alg. W Polsce, od czasu powodzi w 1997, często występowały plagi komarów. Ostatnich kilka lat było koszmarnych. Nie można było wejść pod drzewa, nie można było nic robić rano i wieczorem. Ale w tym roku widziałem może kilkanaście, może kilkadziesiąt komarów przez całe lato… Jest za sucho i nie miały warunków do rozwoju. To samo z algami. Akurat były idealne warunki i one to wykorzystały. To jest zupełnie naturalne. Każdy gatunek jest przystosowany do pewnych warunków i kiedy wszystkie wpływające na życie czynniki są sprzyjające, to następuje niekontrolowany rozrost populacji. Tym razem padło na brunatne algi. Za rok może ich wcale nie być.
        Wmówiono nam, że poprzez działanie na środowisko naturalne wpływamy na klimat. A jest dokładnie odwrotnie – to klimat determinuje możliwości rozwoju poszczególnych gatunków. Człowiek, oczywiście, ten proces zaburza i to jest fakt. Ale na klimat to nie wpływa. Głównymi czynnikami kształtującymi klimat Ziemi są Słońce i ruch oceanów. Cała reszta czynników, nie dość, że słabo poznana, nie ma większego znaczenia przy tych dwóch.
        Problem leży w tym, iż podświadomie, widząc niszczenie środowiska, myslimy, że ludzkie działania zmieniają klimat. Tego wpływu nie da sie nawet udowodnić, ponieważ nie znamy wszystkich czynników wpływających i nie wiemy, jak one wpływają. Ostatnio odkryto, że dwutlenek węgla spełnia podwójną rolę – w niższych warstwach atmosfery ociepla, w wyższych ochładza nam klimat. Ziemia potrafi o siebie zadbać. Człowiek nie potrafi zadbać, ani o Ziemię, ani o siebie.
        Klimat się zmieniał, zmienia i będzie zmieniał, niezależnie, czy człowiek zniszczy całą planetę, czy nie. Skupmy się na tym, co możemy zrobić, czyli na środowisku naturalnym. Straszenie zmianami klimatu służy jedynie kontroli i wyciąganiu pieniędzy. W latach siedemdziesiątych straszono globalnym oziębieniem. Od lat dziewięćdziesiątych straszy się globalnym ociepleniem. Czynnik je wywołujący ma być ten sam – działalność człowieka.

        Polubienie

            1. Jeśli wiemy że zanieczyszczenia – zmiany w środowisku, które jak sam mówisz nie do końca pojmujemy – prowadzą do nagłego potężnego oslabienia prądów morskich, etc – to tak, to są zmiany klimatyczne. Ludzie mają tendencję do myślenia że zanieczyszczenia np dym leci sobie do atmosfery i się tam magicznie rozpływa (bo znika). Tak nie jest. To wszystko gdzieś się przemieszcza. Gdzieś dociera. To są naczynia połączone. Mamy gigantyczny wpływ na środowisko i jak gigantyczny widać właśnie np na Karaibach – klimat tu się zmienia, zbyt drastycznie. W bardzo nienaturalny sposób. I nie trzeba być naukowcem by to stwierdzić – wszyscy mieszkańcy się co do tego zgadzają. Ludzie będą szukać takich usprawiedliwień, że to nie my, to ziemia, natura, bo powoduje to u nich niewygodne poczucie – jestem odpowiedzialny. Mój styl życia (który swoją drogą unieszczęśliwia, jak silnie nie możesz dostrzec bo nigdy nie żyłeś poza cywilizacją) sprawia, że moje dzieci nie będą wiedzieć co to czysta woda… Nie chcemy o tym myśleć. Ale tak jest. Już nawet najbardziej zielone oazy na ziemi są zanieczyszczone. W Brazylii ostatnio jest głośno o tak silnym skażeniu wód (wszędzie) że określa się jej stan na nieprzydatny do nawet kąpieli. Szkody ludzie czynią w ciągu kilku lat, efekty będą z nami przez setki, jeśli nie dłużej. Jak już wspominałam kiedyś – tu pestycydy użyte RAZ skaziły południe wyspy na ponad 100 lat.

              Polubienie

            2. Hmmmm… czemu nie mogę odpowiedzieć na Twój komentarz? Trudno, piszę nad nim.

              Wspomniałem wcześniej, iż zanieczyszczenie środowiska i zużycie energii (produkcja) wciąż rosną, ale od kilkunastu lat proces ocieplania się klimatu nie postępuje. Dlatego wiązanie jednego z drugim jest ryzykowne i niezmiernie trudne do udowodnienia. Nie wiem w ogóle po co to robić, bo to się logicznie „nie dodaje”.
              Nie wiem też, dlaczego sugerujesz mi próbę wymigiwania się od odpowiedzialności za stan środowiska, w którym żyję?
              Ja tylko upieram się, by nie łączyć dwóch różnych tematów, bo do niczego sensownego przez takie łączenie nie dojdziemy. Żaden model zmian klimatu, uwzględniający wpływ człowieka, nie sprawdza się. Modele oparte na cyklach naturalnych dużo lepiej odpowiadają rzeczywistości.
              Klimat ma to do siebie, że jest zmienny. To jego cecha immanentna. Co więcej, uważam iż nie mamy na klimat zauważalnego wpływu. Chociaż nie, możemy wpływać na klimat oddziaływując na jonosferę. Przeprowadzano kiedyś próby jądrowe w jonosferze, a teraz przynajmniej dwa państwa prowadzą w jonosferze eksperymenty wojskowe. Są to USA (program HAARP) i Rosja (nazwy programu nie pamiętam). To faktycznie może mieć wpływ na klimat, ale nikt nie wie, jaki.
              Problemy ze środowiskiem naturalnym też widzę. W Polsce przejawia się to głównie poprzez zmiany w rolnictwie. Więcej chemii, odmiany GMO, monokultury wielkopowierzchniowe. Do tego bardzo niski stan świadomości społeczeństwa. Nawet nie ma sensu tego opisywać, bo to temat na poważną pracę. Zresztą, sama dobrze wiesz, jak ludzie korzystają ze środowiska.
              Teraz spróbuj wytłumaczyć biednym Brazylijczykom, że zamiast się dorabiać, mają klepać biedę i szanować środowisko.
              Tego się nie da zrobić. Bo niby dlaczego oni mieliby być biedni, a Amerykanie bogaci?
              Tylko bogatych stać na dbanie o środowisko naturalne. Pech w tym, że ci bogaci najpierw poniszczyli przyrodę u siebie, a cenne przyrodniczo tereny są w państwach „na dorobku”. To jest tragedia dzisiejszego świata, a nie sprawy zmian klimatu, których i tak prawie nie rozumiemy. Dlatego łatwo dajemy się manipulować. Co więcej, tych problemów nie da się rozwiązać odgórnie, ponieważ żaden rząd nigdy nie rozwiązał żadnego problemu. Za to każdy rząd stwarza ich tysiące…

              Polubienie

              1. a czemu stawiasz znak równości między zamiana klimatu i ocieplenie klimatu? Przecież klimat to nie temperatury. To dużo szerszy temat.

                Szanowanie klimatu nie ma nic wspólnego z majętnością kraju. To są znów dogmaty – bajki w ktore wierzysz tylko dlatego że od dziecka Ci je ktos powtarza. Recycling itp praktyki nie ratują nam ziemi. Problemy są u podstaw – miasta. Ludzie nie żyją naturalnie. I stąd wsyztskie problemy. Mi to jest już szczerze obojętne – ludzie żyjący w tych krajach niebawem wyginą na własne życzenie. Zastąpią ich imigranci którzy niebawem potem też wyginą. I spoko, jak ktoś tak woli żyć, ale 10 lat to jego wybór. Tylko że przy okazji zasyfiany jest każdy cm2 ziemi. Jak znajdziesz miejsce, gdzie jeszcze nie ma zanieczyszczeń – daj znać, bo szukam od dawna i niestety… Nawet w najbardziej odległych oazach znajduje się dziś kawałki plastików, zanieczyszczoną wodę, itd…

                Polubienie

        1. Mówię o ocieplaniu klimatu, ponieważ wciąż twierdzi się, że temperatura na Ziemi rośnie i ten wskaźnik jest przytaczany jako najważniejszy w całej argumentacji. Dlatego upraszczam.
          Nie ma czegoś takiego, jak „szanowanie klimatu”. Natomiast można szanować środowisko. „Szanowanie klimatu”, to jak szanowanie pogody za oknem, która w jakimś ułamku odzwierciedla panujący klimat. Do klimatu można jedynie się dostosować lub zmienić strefę klimatyczną.
          Od dziecka powtarzane mi są inne bajki, a dużych skupisk ludzkich unikam, chociaż mam bardzo blisko do takowych. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło. I nie chodziło mi też o recycling, tylko o przywracanie stanu naturalnego zniszczonemu środowisku. To są koszty, ponieważ ludzie muszą oddać to, co wzięli, potem trzeba tam posprzątać i pozwolić rozwijać się przyrodzie.
          Nie wiem, kiedy i czy w ogóle, Brazylia będzie na tyle bogata, by próbować odtworzyć zniszczoną dżunglę. Ale spróbuj im wytłumaczyć, że nie mają prawa się wzbogacić, bo jeśli zniszczą środowisko, w którym żyją, to sami tam długo nie pożyją.
          Szanowanie środowiska ma związek z majętnością państwa i jego obywateli. Najpierw zaspokajamy potrzeby najistotniejsze, biologiczne. Potem wychodzimy na zewnątrz, interesujemy się tym, co wokół nas.
          Są oczywiście miejsca, w których ludzie nie zachłysnęli się naszą cywilizacją i system wartości u nich jest nieco inny. Takim przykładem jest buddyjskie państwo Bhutan.
          Widzę jednak, że mamy do tego tematu, czy związku tematów, różne podejście i doświadczenia i w kilku komentarzach nie wypracujemy wspólnych wniosków. Podzielam Twoje obawy względem stanu środowiska, ale zupełnie nie wiążę ich z klimatem i wręcz twierdzę, że nasze działania względem środowiska naturalnego, są przez klimat ignorowane.

          Co innego mi jednak nie daje spokoju. Napisałaś wczoraj:
          „Mój styl życia (który swoją drogą unieszczęśliwia, jak silnie nie możesz dostrzec bo nigdy nie żyłeś poza cywilizacją) sprawia, że moje dzieci nie będą wiedzieć co to czysta woda…”
          Tego „unieszczęśliwiania” nie rozumiem, nawet jeśli podejrzewam, co chciałaś przez to powiedzieć. Możesz to trochę rozwinąć? Niekoniecznie tu i teraz, ale na przykład, poprzez jakiś wpis z Twoimi przemyśleniami?
          Nie jestem aż takim pesymistą. Zresztą, Ziemia może istnieć bez różnych gatunków – człowiek nie jest tutaj niezbędny.

          Polubienie

          1. Brazylia już się ogarnęła z lasami – zaczęli zalesiać wykorzystane rejony (narazie w nałym procencie ale idą dalej). Także nawet „biedni” potrafią przejrzeć na oczy. To nie jest kwestia majętności. Jakbyś popatrzył np na Niemcy – oni „udają” takich środowiskowych – Ci co się tam udzielają w tym temacie to najbardziej dziwni ludzie – miałam z nimi styczność – uważają się za lepszych od innych. To nie jest żadne rozwiązanie. A klimat – wg mnie zmienia się bo klimat i środowisko to rzeczy powiązane – zmieniamy drastycznie nasze otoczenie (np wycinka lasów w brayzlii októrym już się trąbi od dekad) -> zmiana klimatu poprzez zmianę mówiąc najprościej chemii na ziemi. Więc też możesz podziękować Brazylii, że nie masz już wiosny i lata bo ci ich morze już nie przyniesie. Ze słońcem to ma naturalnie też jakiś związek – ale nie uważam że taki potężny. Człowiek jak o sobie wśród natury mówi, to ma się za boga, a jak trzeba o sobie wśród zanieczyszczeń itd – to już jest taki maltki, że nie ma w ogóle żadnego wpływu 🙂

            Polubienie

            1. Słońce (szczególnie słońce) i oceany jako główne czynniki wpływające na klimat, to nie jest mój pomysł, tylko wyniki badań. Kilka lat temu je opublikowano, były dostępne w sieci. Nie wiem, czy dalej są, bo się dawno tym nie interesowałem. Przerabiam temat i idę dalej, nie kolekcjonuję, nie wracam, dopóki coś istotnego się nie zmieni.
              Brazylia jako państwo nie jest taka biedna. Brazylijczycy i owszem. Dobrze, że coś z tym robią, lecz wątpię, by mieszkańcy tym się przejmowali. Żeby coś zmienić, potrzebna jest świadomość konieczności zmiany. Posadzą trochę drzew, wypalą resztę…
              Środowisko z klimatem jest powiązane, a wręcz uzależnione od niego. Kiedyś temperatura na Ziemi była wyższa o około 5 stopni. Węże w tropikach dorastały do dwudziestu metrów długości, a krokodyle do 15. Ale to było dawno. 🙂 Teraz żyjemy w epoce lodowej, pomiędzy jednym zlodowaceniem a następnym. Niedawno zaczęło się ochładzać. Nikt nie wie, czy to krótkotrwałe, kilkudziesięcioletnie zjawisko, czy właśnie zaczęło się czwarte zlodowacenie? Na Twoich sto trzydziestych urodzinach będziemy wiedzieć więcej. 😉
              A w tym roku była i wiosna i nawet krótkie, ciepłe lato. To, co tutaj obserwuję, to zmiana cyrkulacji powietrza na kontynentalną. Dlatego było gorąco w lecie. Ale jeśli to się utrzyma i zimą też będzie wiało ze wschodu… Nie lubię mroźnych wyżów.

              „Człowiek jak o sobie wśród natury mówi, to ma się za boga, a jak trzeba o sobie wśród zanieczyszczeń itd – to już jest taki maltki, że nie ma w ogóle żadnego wpływu.”
              Dlatego trzeba do tego podchodzić spokojnie. Na Wschodzie mówią „kiedy poczuję się wszechmocny, spróbuję zatrzymać wiatr”. Człowiek nie jest ani bogiem względem świata, ani takim marnym pyłkiem, że go wcale nie widać.

              Co do Niemców, Twoje słowa mnie specjalnie nie zdziwiły. Jako naród, są dziwni. Pojedynczy ludzie różnie, każdy jest przecież inny.

              Polubienie

              1. Dalej mówisz o tych temperaturach 🙂 Oddziel to – temperatury (zwłaszcza mediany) nie definiują zmian klimatu. Wracając do glonów – polecam poczytać o tym co się dzieje w Bałtyku – podobny temat i ewidentny efekt działań ludzi. Naprawdę, jesteśmy malutcy ale to co robimy ma wielkie znaczenie. Bo nie robimy tego pojedynczo, tylko w ilości miliardów. I tu jest problem.

                Polubienie

            2. Chodzi Ci o taką definicję zmian klimatu:
              „jest to postępujący proces zmian fizycznych i chemicznych w strukturze atmosfery polegający na tym, że czynniki powodujące ten proces prowadzą do ustalenia się nowego stanu równowagi całego systemu klimatycznego względem stanu wyjściowego”?
              Taka definicja uwzględnia ludzki czynnik, ponieważ jakakolwiek emisja jakichkolwiek substancji do atmosfery, powodować musi zmianę punktu równowagi chemicznej i fizycznej w atmosferze. Ale to nic nie mówi 🙂
              Dla mnie zmiana klimatu to różnica pomiędzy zjawiskami pogodowymi w dłuższej perspektywie czasowej. I tu temperatura jednak jest istotna.

              Tak, to co robimy jest problemem. Kolejny raz się z Tobą zgadzam. Ale to wcale nie znaczy, że od naszych działań zmienia się klimat. Gdybyśmy nic nie robili, klimat też by się zmieniał. Tu się różnimy i chyba najlepiej będzie zaakceptować tę różnicę.

              Pojawiają się w Bałtyku dziwne gatunki. Czasami pojawiają się foki, a kilka dni temu wyłowiono martwego wieloryba (nie wiem, jakiego gatunku i nie wiem, co on u nas robił?). Zawsze wydawało mi się, że te ssaki wolą zimne wody.

              P.S. Troszeczkę zeszliśmy z tematu właściwości i sposobów wykorzystania kokosów, więc nie wiem, czy nie będzie lepiej dla przejrzystości Twojego bloga, żeby ten wątek zniknął z tego miejsca?

              Polubienie

  3. jak wygląda dostępność i cena oleju kokosowego i awokado na wyspach karaibskich? oprócz zimnotłoczony i nierafinowany dobrze jest zwrócić uwagę aby był z pierwszego tłoczenia przynajmniej w pl.
    świetny blog! jeszcze lepsze zdjęcia:)

    Polubienie

    1. Olei kokosowych i innych jest mnóstwo, ale zawsze są to domowej roboty produkty. Osobiście kupuje zawsze w PL i przywożę, bo jest taniej i praktyczniej niż zawsze kupować małe buteleczki.

      Polubienie

      1. Przywożenie oleju kokosowego na Karaiby wygląda trochę, jak wożenie drewna do lasu, lecz od strony praktycznej jest to, niewątpliwie, dobre rozwiązanie. 🙂

        Ale do rzeczy. Odniosę się do zastosowania oleju kokosowego jako dezodorantu. Sam próbowałem znaleźć jakiś dobry antyperspirant, z marnym skutkiem, więc przy najbliższej okazji skorzystam z Twojego sposobu.
        Dostrzegam jednak jeszcze inny mechanizm działania mieszaniny oleju z sodą. Mianowicie, soda ma odczyn zasadowy, a skóra jest lekko kwaśna. W środowisku zasadowym bakterie naskórne nie mogą się rozwijać. Sama soda jednak wysuszałaby skórę, ale w mieszaninie z olejem, olej działa osłaniająco. Przynajmniej tak to widzę. 😉

        Polubienie

        1. Dokładnie. Niemniej jednak olej tłoczony tu jest dużo droższy i nie mam pewności czy na zimno i BIO… Więc wolę wozić (drewno do lasu:). Dezodorant coco-soda jest genialny, ja używam od lat. Uważaj by nie używać zbyt dużo – soda może podrażniać.

          Polubienie

          1. Będę uważał; dzięki za ostrzeżenie 🙂

            Próbowałem znaleźć Twój wpis o pladze brunatnych alg na plażach, ale albo to nie u Ciebie, albo nie wiem, gdzie tego szukać? Tam chciałem trochę pomarudzić… 😀
            Wygląda na to, że jednak nie przyciągasz krytykantów. I bardzo dobrze.

            Polubienie

          2. W końcu udało mi się przetestować „coco-sodę” i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony. Na pewno nie wrócę do chemii.
            Dzięki za ten przepis. 🙂

            Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s