Jak mieć więcej energii? Dieta, która zmienia życie – przewodnik

Większość popularnych diet i samych dietetyków zaleca spożywanie 10-15% kalorii w formie protein, około 60% w formie węglowodanów (najlepiej pochodzących z ciemnego pieczywa) i poniżej 30% w formie tłuszczów. I to niezależnie od tego, jakie mamy cele czy jak dużo nadwagi chcemy zrzucić!

Do tego zaleca się standardowo 2000-2500 kalorii dziennie. Ale jak już wspominałam, nie jest to takie proste. To, skąd pochodzą te kalorie jest niesamowicie ważne.

Proteiny

Absolutnie niezbędne w Twojej diecie. Powinny stanowić 20-30% kalorii. Jeśli dostarczasz ciału również węglowodanów i tłuszczów, zostaną użyte w pierwszej kolejności jako budulec komórek i enzymów.

W przypadku braku węglowodanów – mogą być przekształcone na glukozę. Pamiętaj, że zależy Ci na wysokiej jakości – mięso i jaja od lokalnych rolników, u których zwierzęta żyją na wolności i karmią się zielenią.

Węglowodany

To właśnie ich nadmiar powoduje odkładnie tłuszczu w Twoim ciele. Są najprostszym paliwem dla organizmu i dlatego są przez niego preferowane, ale mało osób wie, że wbrew powszechnym opiniom nie są nam niezbędne. Można bez problemu funkcjonować nawet przy całkowitym ich braku.

Wszystko dzięki zdolności organizmu do wytwarzania tzw. ketonów, które zasilają mózg i dostarczają minimalnej potrzebnej energii. W czasach niedostatków żywieniowych człowiek potrafił przetrwać na rezerwach tłuszczu, nawet całe tygodnie czy miesiące (dla przykładu dieta Eskimosów składa się wyłącznie z tłuszczu i protein!).

Każdy organizm jest inny, ale możemy ogólnie przyjąć, że przedział 100-150 gram węglowodanów dziennie pozwoli każdemu bez problemu zrzucić niechcianą nadwagę. To wystarczająca ilość, aby ciało nie wpadało w ketozę i jednocześnie dość niska, pozwalająca uruchomić zgromadzony tłuszcz.

Praktycznie niemożliwe jest przekroczenie tej ilości jeśli jemy tylko warzywa i kilka owoców. Problemem współczesnej diety, bogatej w przetworzone produkty mączne i cukier jest to, że dostarcza ona 300 i więcej gram węglowodanów, czyli co najmniej 2 razy więcej niż nam potrzeba. Efekty widać na każdym kroku.

Tłuszcz

Sądzisz, że jest najmniej ważny w diecie i najlepiej go unikać aby schudnąć? Nic bardziej mylnego. Tłuszcz to najbardziej naturalne paliwo dla ciała. Zapewnia jednostajną energię, nie ma wpływu na insulinę i co najważniejsze – nawet minimalne jego ilości dają poczucie sytości.

Niestety współczesna dieta przesycona jest tłuszczami modyfikowanymi (oleje słonecznikowe, rzepakowe, margaryny, itp), bo cena naturalnych tłuszczy jest wysoka.

Gdzie więc są zdrowe tłuszcze? Przede wszystkim w czerwonym mięsie, rybach i jajach (i ten powinieneś preferować jako, że z reguły zawiera idealną relację proteiny-tłuszcz), ale również w: naturalnym maśle, orzechach, avocado, oliwie z oliwek, niemodyfikowanych olejach roślinnych (np. olej z makadamii, z pestek dyni, itp – używamy tylko na zimno!). Na szczególną uwagę zasługuje tu olej kokosowy o wspaniałych właściwościach odchudzających oraz leczniczych.

Tłuszcze należy spożywać codziennie i powinny stanowić około 35-40% kalorii.

To co najszybciej zauważysz jedząc w ten sposób to fakt, że potrzebujesz dużo mniej kalorii aby utrzymać zdrowy tryb życia, zdrowe ciało i nie odczuwać głodu.

Dieta bez produktów supermarketowych może wydawać się trudna, ale w rzeczywistości nie jest i nie wymaga wcale nie wiadomo jakiej ilości wolnego czasu. Posiłki są proste i nie przekraczają 20 minut na przygotowanie.

Co jemy w diecie pierwotnej?


Warzywa i owoce

Rośliny to podstawa diety człowieka. Przy minimalnej ilości węglowodanów zapewniają multum wartości odżywczych oraz niezbędny błonnik (znów – wbrew powszechnej opinii nie zawierają go wcale najwięcej ziarna – warzywa biją je kilkukrotnie!).

Preferujemy lokalne, uprawiane bez pestycydów i chemii – poszukaj rolników w swojej okolicy i zaopatruj się u nich. Jedzenie nie powinno być transportowane setki kilometrów i tak naprawdę kupując cokolwiek w supermarkecie z innego kraju możesz być pewny, że zostało „zakonserwowane” chemicznie.

Prawdziwe jedzenie psuje się w ciągu kilku dni. Wierzcie mi, tu na Karaibach lokalne warzywa i owoce trzeba konsumować od razu po zakupie, bo już po 2 dniach nadają się do wyrzucenia (temperatura robi swoje, ale nawet w Polską zimę jedzenie nie ma prawa się nie popsuć w ciągu kilku dni).

Buraki, brokuły, brukselki, marchewki, kalafior, bakłażan, pomidory, rzodkiew, rzepa, czosnek, imbir, jarmuż, cebula, papryka, szpinak, dynia – to najpopularniejsze warzywa o dużej zawartości składników odżywczych. Pozostałe, jak sałata czy ogórek, mają ich dużo mniej, ale też są świetnym wyborem.

Wśród owoców najlepszym wyborem są „jagodowe„: truskawki, jagody, wiśnie, czereśnie, brzoskwinie. Zawierają najmniejszą ilość węglowodanów i bardzo dużo antyoksydantów.

Kolejnymi są: banany, jabłka, figi, grejpfruty, kiwi, gruszki, granaty – zawierają więcej cukru. Ananas, winogrona, mango, melon, nektarynki, pomarańcze, papaja, śliwki, mandarynki – te zawierają najwięcej cukru i należy jeść je w mniejszych ilościach.

Czerwone mięso, ryby, owoce morza

Tutaj największy nacisk należy położyć niekoniecznie na lokalne, ale na karmione zielenią i pasące się na wolności zwierzęta. Idealnie byłoby znaleźć i jedno i drugie naraz, ale czasem jest to zwyczajnie niemożliwe. Dlaczego tak ważne jest pożywienie w przypadku jakości mięsa?

Nawet tylko częściowe dokarmianie zwierząt ziarnami powoduje spadek wartości odżywczych i skok ilości pro-zapalnych kwasów tłuszczowych Omega-6 (podczas gdy mięso karmionych zielenią zwierząt ma odpowiednie ilości pro-zdrowotnych Omega-3).

Uwaga – jemy wszystko: nie tylko mięśnie ale też wątróbkę i podroby, a nawet języki, itp. Te części są nie tylko dużo tańsze ale przede wszystkim zawierają niesamowitą ilość wartości odżywczych i witamin (np. wątróbka zapewnia gigantyczną dawkę witaminy C!). Nie bój się eksperymentować i próbować.

Ryby i owoce morza – najlepiej lokalne i dzikie (żyjące na wolności, a nie hodowane na farmach): sardynki, łosoś, makrela, śledź: są kopalnią kwasów tłuszczowych Omega-3 i niezbędnych minerałów jak jod. Jeśli nie masz do nich dostępu wybierz inne ryby lokalne, lub ryby w puszce (pamiętaj aby sprawdzić skład!).

Rosół i żelatyna

W polskiej kuchni znany i ceniony. Niestety dziś najczęściej w formie „z papierka”, która z prawdziwymi zdrowotnymi właściwościami nie ma już nic wspólnego.

Prawdziwy rosół gotujemy z kości wołowych i/lub drobiowych (lub np. z całej kury) przez co najmniej 3 godziny (idealnie 12 – 48 godzin – np. w wolnowarze przez noc) na minimalnym ogniu (leciutko bulgoczący). Gotowy rosół powinien ścinać się w lodówce (powstanie biała, podobna do smalcu powierzchnia).

Tak przygotowany możemy zamrozić i później wykorzystać (warto więc gotować więcej za jednym razem i dzielić na porcje). Dodajemy wybrane przez siebie warzywa (moja ulubiona opcja to zupa z lokalnej karaibskiej odmiany dyni zwanej giromon) i gotujemy kolejne 1,5-2 godzin.

Tak przygotowana zupa jest wspaniałym źródłem minerałów oraz bardzo ważnego kolagenu (odpowiedzialnego między innymi za zdrowe stawy oraz jędrną skórę). Ale co najważniejsze – prawdziwy rosół z kości leczy nasze jelita (które są uszkadzane wszelkimi produktami supermarketowymi i przez to nie funkcjonują prawidłowo).

To właśnie dlatego rosół od pokoleń uznawany jest za najlepszy lek na wszelkie dolegliwości (a w czasie przeziębień czy chorób mamy na niego ochotę). Idealnie jest pić szklankę zupy do każdego posiłku, ale nawet raz dziennie wystarczy aby odczuć różnicę w zdrowiu.

Jeśli nie masz wystarczająco dużo czasu na przygotowanie rosołu co tydzień (można go mniej więcej tyle przechowywać w lodówce) zaopatrz się w żelatynę (idealnie wołową, jeśli nie to wieprzową, koniecznie ze zdrowego źródła) i przygotowuj własne galaretki (z sokiem ze świeżych owoców, np pomarańczy).

Drób i jaja

Tu znów nacisk kładziemy na lokalne, żywiące się zielenią kurczaki. Uwaga – będą sporo kosztowały (na Karaibach kurczak hodowany na wolności przez długi czas, bez antybiotyków kosztuje 20-30 Euro za ok. dwukilogramową sztukę!).

To samo tyczy się jaj – wybieraj te od kur hodowanych na wolności, dopiero w przypadku braku – oznaczone na początku numerem z 0 (hodowla BIO na wolnym wybiegu) lub 1 (wolny wybieg). Unikaj jaj z oznaczeniem 2 lub 3 – odpowiednio hodowla „podłogowa” i w klatkach – są to najgorsze możliwe rodzaje hodowli.

Mleko i przetwory

Większość osób ma mniejsze lub większe problemy z tolerancją mleka – najczęściej laktozy. Zawsze wybieraj mleko surowe i jego naturalnie sfermentowane przetwory (jogurt, kefir) oraz naturalnie dojrzewające sery (w składzie będzie tylko surowe mleko i bakterie).

Im wyższa zawartość tłuszczu w serach tym mniejszy problem z laktozą (bakterię ją neutralizują) – niestety również cena idzie mocno w górę. Jeśli nie masz problemów z przyswajaniem mleka możesz do diety włączyć również śmietanę oraz samo surowe mleko.

Unikaj mleka odtłuszczonego i wszelkich produktów mlecznych w supermarketach. Właściwie jedynym sposobem pozyskiwania dziś wartościowego mleka i jego przetworów są lokalni rolnicy. Produkty sklepowe są całkowicie pozbawione cennych bakterii. 

Warzywa o dużej zawartości skrobii

Platany, banany zielone, słodkie ziemniaki, zwykłe ziemniaki oraz ryż i inne ziarna niemodyfikowane genetycznie i bezglutenowe – unikaj jeśli chcesz schudnąć bez wysiłku, włącz do diety jeśli jesteś aktywny fizycznie.

Ważne jest odpowiednie przygotowanie – ziarna zawsze moczymy w wodzie przez co najmniej kilka godzin (i wymieniamy wodę przed gotowaniem), ziemniaki, itp. gotujemy na małym ogniu w całości (w skórce – zachowują wartości odżywcze) aż całkowicie zmiękną (eliminuje to szkodliwe substancje).

Zdrowe przekąski i dodatki

Jedzone pomiędzy głównymi posiłkami, w ilości nie większej niż garść:

  • Orzechy: zawsze wybieraj niełupane, jeśli są dostępne – po pierwsze unikniesz zajadania się nimi, po drugie – mają lepszy smak. Wszystkie orzechy mają wysoką zawartość kwasów Omega-6 i należy je spożywać w umiarkowanej ilości (np. garść dziennie): najniższa zawartość Omega-6 maja orzechy makadamia, migdały, pistacje, nerkowce i orzechy laskowe – umiarkowaną, najwyższą: orzechy włoskie i pekany.
  • Ziarna: słonecznika, dyni, etc. – są świetnym dodatkiem do sałatek
  • Sprowadzane warzywa w słoikach: np. oliwki, koniecznie bez dodatków, pakowane w szkło, nie plastik i tylko wysokiej jakości i koniecznie bez sztucznych dodatków
  • Kiszonki: najlepiej własnej roboty, są nieocenionym źródłem zdrowych probiotyków
  • Octy: winny, jabłkowy – kolejne naturalne źródło probiotyków
  • Tran: zwłaszcza w porze zimowej, gdy brak nam witaminy D; szukamy dobrej jakości tranu, tradycyjne fermentowanego
  • Przyprawy i zioła: kurkuma, papryka, suszony imbir, gałka muszkatołowa, sól (morska lub himalajska, bez dodatków jodu!), pieprz (najlepiej cayenne); zioła można suszyć samemu, lub szukać wysokiej jakości: koperek, tymianek, rozmaryn, ziele angielskie, zioła prowansalskie, pietruszka i inne.
  • Suszone owoce: najlepiej własnej roboty, lub jeśli sklepowe – nie zawierające dodatkowego cukru ani oleju roślinnego (częste). Morele, banany, jabłka, rodzynki, itp. Zawierają wysoką koncentrację węglowodanów więc należy je wyeliminować na jakiś czas jeśli chcemy schudnąć. U osób, które uzyskały już pożądaną sylwetkę a ich ciała spalają tłuszcz owoce suszone mogą być świetnym dodatkiem do zdrowych deserów.
  • Gorzka czekolada (85% -100%): tylko dobra jakościowo, prawdziwa czekolada (w składzie nie powinno być nic poza: masą kakaową, masłem kakaowym, cukrem i ew. wanilią). Najlepiej zetrzeć ją na wiórki lub roztopić ze śmietaną na sos i używać w małych ilościach jako dodatek do deserów, owoców, etc.
  • Czerwone wino: wytrawne dobre czerwone wino jest świetnym źródłem antyoksydantów. Dopuszczalne w małych ilościach (kieliszek dziennie), idealne jako akompaniament obiadu. Pamiętaj, że tylko czerwone wino posiada właściwości zdrowotne i zawsze wybieraj wytrawne, pochodzące z kontrolowanych upraw.
  • Herbaty ziołowe: zielona, miętowa, rumianek, itp.

Co należy całkowicie wykluczyć z diety?

  • Tłuszcze trans: podstawowy winowajca współczesnych chorób cywilizacyjnych – o tym, gdzie występują i jak je rozpoznać przeczytasz tu: KLIK.
  • Wszelkie zboża: chleb, makaron, płatki śniadaniowe – dzisiejsza ich jakość powoduje poważne problemy z otyłością na czele
  • Cukier i wszelkie sztuczne słodziki: biały cukier, cukier trzcinowy, syrop glukozowo-fruktozowy, aspartam, itp. – kolejni winowajcy otyłości
  • Leki: sięgamy po nie tylko w ostateczności,szczególnie antybiotyki powodują spustoszenie w organizmie, ale nawet zwykłe tabletki przeciwbólowe jak apap czy ibuprom są wyniszczające dla jelit.
  • Warzywa strączkowe: w tym soja (poza sfermentowanym sosem sojowym) – mają więcej substancji szkodliwych i mogą powodować poważne problemy trawienne – odstawiamy je przynajmniej na jakiś czas i obserwujemy reakcję organizmu
  • Wszelkie produkty paczkowane: ogólnie można przyjąć prostą zasadę, że wszystko co pakowane (zwłaszcza w plastik) to trucizna; wyjątek mogą stanowić niektóre produkty bez sztucznych dodatków, które można bez problemów transportować (nie psują się): mleko kokosowe (składać powinno się tylko z kokosa i wody), paczkowane orzechy i owoce suszone, czysty puder kakaowy lub czekolada, itp.
  • Wszelkie napoje alkoholowe: dopuszczalne są tylko małe ilości czerwonego wina oraz cydru jabłkowego (apple cider); piwo (zawiera gluten) i inne alkohole to produkty o bardzo wysokiej zawartości cukru, powodujące nie tylko przybieranie na wadze ale również masę innych problemów

Jeśli zmuszeni jesteśmy kupować coś w supermarketach zawsze zwracamy uwagę na etykiety.

Ogólnie dietę pierwotną możemy podsumować prostą zasadą: JEMY JEDZENIE A NIE PRODUKTY.

Przed rozpoczęciem diety koniecznie przejdź fazę cukrowego detoksu – przyśpieszy proces chudnięcia.

Jakich zmian możemy oczekiwać w ciągu pierwszych 2 miesięcy stosowania tej diety (razem z całym pierwotnym stylem życia):

  • redukcję wagi o co najmniej 10% (im więcej nadwagi tym większa redukcja)
  • przypływ energii i brak silnych zachcianek na słodkie, zmiana typu głodu jaki odczuwamy (łatwa do kontrolowania, nie irytująca ochota na proteiny i tłuszcze, a nie na węglowodany)
  • lepsze samopoczucie/ zanik stanów depresyjnych
  • brak uczucia „nadętego” brzucha po jedzeniu – osoby szczupłe uzyskają całkowicie płaski brzuch
  • bezproblemowe budzenie się i wstawanie nawet bardzo wcześnie rano
  • zmiana smaku, mogą zacząć nam smakować rzeczy, na które wcześniej nie mogliśmy patrzeć i odwrotnie
  • znaczną poprawę stanu skóry, włosów, paznokci
  • poprawę symptomów chorób autoimmunologicznych – hashimoto, PCOS, eczemy, itp.

Początki diety bywają trudne, jako że w pewnym sensie uczymy się „na nowo” co to znaczy zdrowe jedzenie. Wymaga to czasu, koncentracji i wyobraźni. Nie wymaga za to praktycznie wcale zdolności gotowania – świeże składniki wystarczy ugrilować, ugotować lub podsmażyć i dodać szczyptę przypraw. Dobre jakościowo jedzenie nie wymaga dodatków, bo samo w sobie jest zwyczajnie smaczne. 

Nie należy denerwować się, ani załamywać, jeśli stracimy siłę i zjemy coś „niezdrowego” – to tylko małe potknięcie, a im dłużej stosujesz tę dietę, tym mniejsze będzie to miało znaczenie i wpływ na Twój organizm. I co najważniejsze – nie liczymy kalorii, jemy do syta i obserwujemy wygląd i zachowanie swojego ciała, a nie wskazówkę na wadze.

Zmiana stylu życia i diety na zdrowe ma być przyjemnością i nowym odkrywaniem co nam sprzyja a co szkodzi. Pamiętajmy – każdy z nas jest inny i każdy powinien dążyć do szukania właściwej diety dla siebie samego.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

47 myśli nt. „Jak mieć więcej energii? Dieta, która zmienia życie – przewodnik”

  1. Odkrywam raz po raz Twoje artykuły na różne tematy i jestem oczarowana. Mądra z Ciebie Babka 🙂 Podoba mi się Twoje niekonwencjonalne podejście. Jestem w trakcie wychodzenia z krótkowzroczności przy pomocy słabszych okularów, wideo na temat typów osobowiści bardzo mi pomogło – jestem 4. Już wcześniej poprzez obserwację odkryłam, że powinnam popracować nad swoja inteligencją emocjonalną, zastanawiałam się dlaczego reaguję bardziej emocjonalnie niż inni. Teraz znam przyczynę i zaczynam nad tym pracować, dziękuję! Kolejnym aspektem, który chcę poprawić jest unormowanie przerostu candidy, objawiające się zmęczeniem, wzdętym brzuchem po calym dniu, białym nalotem na języku, do tego wydaje mi się ma to tez wpływ na stan emocjonalny, wszystko sie łączy – oczy,emocje, układ pokarmowy, wątroba…. Wiem już, że tradycyjne podejście, które każe wykluczyć wszelkie owoce jest bardzo trudne do zasosowania i po prostu nie działa. Zwolennicy surowej diety 811 uważają, że przerost candidy można uregulować dietą warzywno-owocową już w ciągu kilku dni, zmniejszając ilość przyjmowanych tłuszczów (80% – węglowodany, 10% – tłuszcze, 10% – białka). Tylko zastanawiam się, czy jeśli za jakiś czas jednak zrezygnuje z tej diety, candida znowu zacznie wzrastać. Kluczowe jest jeszcze oczyszczenie wątroby. Chciałam się zapytac, czy miaś w tym temacie jakies doświadczenia?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Marta

    Polubienie

    1. W kwestii candidy wiem tyle, że dieta to za mało. Trzeba zastosować probiotyki, prebiotyki i coś oczyszczającego. O ile dobrze pamiętam najpopularniejszy jest olejek z oregano. Ale przeszukaj informacje i badania, gdyż ja to wiem tylko od ludzi, którzy sami stosowali.

      Polubienie

  2. Stosuję dietę od miesiąca i w końcu minęły dręczące mnie wzdęcia. Po mlecznym śniadaniu czuję się super. Jedyne z czym mam problem to na pewno słodzik, bo w pracy piję 2-3 kawy, ale ograniczyłam 2 kuleczki do jednej, może z czasem zejdę do 0,5 i do zera 🙂 Podobnie zakupy – czy mrożone warzywa mogą być? Są szybsze w przygotowaniu, a ja nie mam opcji zakupów na bazarku 😦 I a propos białka – czy jest jakieś ograniczenie ilościowe? Jem na śniadanie ser pleśniowy (18g białka/100g), potem serek wiejski (18g/100g), wieczorem np. jajka, nie chcę „przedawkować” 🙂
    Czekam na post z przykładowymi przepisami!

    Polubienie

  3. ogolnie wpis ładny, jak zwykle zdjęcia dodają uroku całości.

    Ale znowu muszę się przyczepić… gdzie przeczytałaś ze paracetamol (Apap) jest szkodliwy dla jelit? Na jakiej podstawie tak piszesz?

    Z ibuprofenem jeszcze mogę się zgodzić, ale jakim cudem wpisałaś tam Apap? Mechanizm blokowania bólu przez ten lek p/bólowy jest zgoła odmienny od reszty. Nie będę się tu rozpisywać na temat blokowania cyklu oskygenazy, ale każdy kto choć odrobinę zna się na farmakologii od razu wyłapie tę bzdurkę.

    Pisanie bloga to duża odpowiedzialność, za czytelników. Niektórzy, może nieświadomie nawet, będą powoływać się na wiedzę, którą zyskali na Twoim blogu. Jest tu dużo dobrych perełek, ale też kilka bubli, dlatego warto wcześniej dobrze sprawdzić podawane informacje.

    pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

    1. Ten artykuł nie jest mój, autorka jest w nim podana. Natomiast co do paracetamolu to się zgodzę, ale zdaje się, że żołądek to go za bardzo nie lubi 🙂 Ja wyznaję zasadę że jak już muszę – to faktycznie wybieram zawsze paracetamol a nie ibuprofen. Ciekawostka – w Stanach paracetamol jest chyba zakazany, nigdzie go nie ma… zastanawiało mnie zawsze dlaczego…

      Polubienie

  4. Dziękuję za świetny artykuł! Przeczytałam też kilka innych – powiem szczerze że zmobilizowały mnie, aby zrobić coś z własnym odżywianiem – na razie jem ogromne ilości cukru i chcę to zmienić 🙂 Zrezygnowanie z chleba wydaje mi się bardzo abstrakcyjne, ale w sumie trzeba wyjść ze swojej „bezpiecznej, wygodnej strefy” i spróbować czegoś innego. Mam tylko takie pytanie – jak to wygląda z herbatami ( mam na myśli sypane, kupowane w sklepach herbacianych, a nie w marketach ) uwielbiam je, zapewne jak domyślam się, są zdrowe, ale chciałabym i tak zapytać się o zdanie 🙂

    Polubienie

    1. Herbaty zwykle są „bezpieczne”, aczkolwiek miewają dodatki, nawet w postaci aspartamu. Po prostu czytaj zawsze skład – jeśli to same zioła to droga wolna. Warto też zwrócić uwagę na jakość, bo sklepowe Liptony itp to tragedia jakościowa. Najlepiej wybierać herbaty w formie liści – masz pewność, że do składu nie dorzuca się żadnych odpadów (których nie widać w wersji mocno zmielonej, Lipton miał ostatnio aferę o dodawanie do herbat… brudów zamiatanych z podłogi). Należy też uważać na herbatki ziołowe – działają w większych ilościach jak leki i można sobie niechcący zrobić jakieś „kuku” 🙂

      Polubienie

  5. Jak się tłumaczy dietę pierwotna na angielski? Bo chciałabym poczytac na ten temat w innych źródłach ale po polsku nic na ten temat nie znalazłam.

    Polubienie

    1. Primal – choć więcej znajdziesz na „Paleo”, pierwotna od „paleo” różni się tym że włączone są produkty mleczne – szczególnie kefiry etc. Wiedzę czerpać możesz jednak spokojnie z obu – ale uwaga – pojęcie „paleo” stało się dziś już tak popularne, że możesz znaleźć różne czasem sprzeczne informacje na ten temat. Dlatego pamiętać należy że idea Paleo/Primal to nie rygorystyczna dieta – a przede wszystkim szukanie rozwiązań dla swojego organizmu. Słuchanie go. Paleo jest dobrym rozwiązaniem na początek (bo na dzieńdobry ogranicza wszystkie najbardziej problematyczne produkty) – ale to nie oznacza, że to jest jedyna słuszna dieta. Należy skomponować własną, opartą na własnych doświadczeniach i wnioskach.

      Polubienie

  6. zaglądam do Twojego bloga od kilku miesięcy…nadszedł czas na zmiany w moim życiu. Twórcze i niezwykle szczere artykuły i porady utwierdziły mnie w przekonaniu, ze podążałam w złym kierunku. Cieszę się, że dzielisz się „tym” z nami i dziękuję. Zrezygnowałam z pracy, ustaliłam cel i podniosłam głowę do góry. Zaczynam wprowadzać zmiany, czyli cukrowy detoks. Próbowałam powoli zmieniać swoje nawyki żywieniowe przez kilka ostatnich miesięcy i zauważyłam, że przestaję kontrolować nad jedzeniem, gdy tylko pojawi się w diecie cukier i węglowodany…..do dzieła!!! jeszcze raz dziękuję i przeyłam ciepły uśmiech z chłodnej Polski ;))))

    Polubienie

    1. Dziękuję za miłe słowa! Cieszy mnie niezmiernie taka postawa czytelników! Bo gadanie gadaniem, ale jeśli za tym nie idą czyny to całe to pisanie byłoby bez sensu! Dziękuję że się swoją motywacją dzielisz! Trzymam kciuki.

      Polubienie

  7. zboża trudne do trawienia?! A mięso to nie? (nie mówiąc już o tym że to są odczuwające istoty zamykane w katorżniczych warunkach, żeby je potem zabić…) przeciez to są bardzo skomplikowane cząstki które organizm musi rozkladac przez wiele godzin, żeby dojść do prostych związków. ponadto właśnie tłuszcze zwierzece odpowiedzialne są w dużej części za choroby cywilizacyjne (miażdżyce, zły cholesterol, zawały).
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Wiesz, że wiele krajów, np. Szwecja, w tym nawet USA – właśnie się wycofało z tych tez i zakazuje tłuszczów roślinnych a nakazuje tłuszcze zwierzęce? Choroby cywilizacyjne są powodowane przez współczesne roślinne tłuszcze (np. słonecznikowy) oraz, niestety – zboża, cukier, etc. Dzisiejsze zboża to już nie te same zboża co jeszcze 50 late temu. Obiecuję poświęcić temu kolejny obszerny artykuł.

      Polubienie

      1. a skąd masz taką wiedzę? I dlaczego po głośnej diecie tłuszczowej ludzie lądowali w szpitalach?
        Ponadto wydaje mi się ze nie tylko zboża są gorszej jakości ale także produkty zwierzęce naszpikowane antybiotykami i hormonami…

        Polubienie

        1. No i właśnie o tym mówimy. Jakość, nie ilość. Mięso zajmuje tu czołowe miejsce, bo kiepskiej jakości więcej naszkodzi, niż pomoże. Ludzie jedli wysokotłuszczowe diety bez warzyw (mięso należy spożywać TYLKO z warzywami, najlepiej zielonymi) – nic dziwnego że lądowali w szpitalach. Dobrej jakości pożywienie jest dziś tak trudne do zdobycia, że ciężko oceniać sensownie wszelkie badania etc. Szczególnie te nt mięsa – nigdy nie uwzględniają różnic między wolnohodowanym, odżywianym zielenią, a fabrycznym – a różnicę są jak między krzesłem i krzesłem elektrycznym (ale lubię to porównanie:D)

          Polubienie

          1. porównanie genialne! 😀
            a jeśli chodzi o mięso to myślę ze ludzie pierwotni jedli je rzadko, jak coś złapali to było wielka radość..

            Polubienie

            1. Zgadzam się. W dodatku należy pamiętać, że nawet jeśli jedli częściej, bo było to główne źródło kalorii i tłuszczu – to jedli mięso całkowicie DZIKIE. Takie mięso znowu kompletnie różni się od hodowlanego – jest jeszcze zdrowsze.

              Polubienie

            2. Najlepszy jest ten slynny, pozornie nieosiagalny zloty srodek. Nasz organizm wie doskonale co dla nas jest najlepsze. Problem w tym, ze przetworzone produkty i wszechobecny cukier (a czesciej syrop glukozowo-fruktozowy) tlumia ten wewnetrzny glos rozsadku. Ja chyba najpierw zdecyduje sie na cukrowy detoks, a pozniej bede sluchac nowo-odzyskanego wewnetrznego glosu 🙂

              Polubienie

              1. Oczywiście! Cukier dosłownie zabija smak. Jego odstawienie u mnie spowodowało to, że zaczęłam jeść rzeczy, których nigdy „nie lubiłam” – ryby, różne warzywa. Odzyskiwanie smaku to również cudowna sprawa, nagle jedzenie staje się niesamowitą przyjemnością, a własne gotowanie niesamowitą frajdą.

                Polubienie

      2. Jestem tu przez przypadek , szukając informacji o hashimoto na którą choruje moja druga połowa. I zgadzam się co do żywności czy roślinnej czy zwierzęcej. Genetyka króluje wszędzie. Siejąc orkisz a obecną odmianę pszenicy widzę kolosalne różnice. Podobnie jest z produkcją zwierzęcą. W latach 80-tych waga kurczaka brojlera to było około 1,6 kg / 8 tyg. a teraz mamy 2,8 kg/ 6 tyg – genetyka . Chciwość : dużo , tanio i szybko .

        Polubienie

        1. Warto się tu zastanowić, czy tylko sprzedający/produkujący są chciwi? Z chciwością zauważam jest tak, że zawsze to „inni” są chciwi, a nie nigdy my sami:D Wszyscy są egoistami tylko nie my! Tak naprawdę właśnie takie gadanie jest największym przejawem egoizmu i.. chciwości!

          Przecież CHCESZ zdrowego jedzenia. Jesteś chciwy.
          Przecież kupujący CHCĄ taniego mięsa. Są chciwi…

          Do przemyślenia 🙂

          Polubienie

    2. Zgadzam się z koleżanką ,MIĘSO ,MLEKO, JAJA itp produkty odzwierzęce są dla ludzi toksyczne,człowiek jest z natury roślinojadem.

      Polubienie

      1. Z natury człowiek jest wszystkojadem, a nasze organizmy przystosowują się do pokarmu, o czym świadczą najlepiej różne enzymy obecne u różnych ludów. Np. japończycy trawią rzeczy, których my nie potrafimy i odwrotnie. Też uważam, że dieta oparta o warzywa jest najoptymalniejsza, ale nie potrzeba do tego dorabiać filozofii.

        Polubienie

    1. Jak ktoś uważa, że mięso jest bee, tudzież nie ma dostępu do naturalnie, nie masowo hodowanego (na Karaibach są tradycyjnie hodowane zwierzęta, nawet krowy się pasą na zieleni) – to niech nie je. Ja uważam mięso, jaja, ogólnie produkty odzwierzęce za bardzo ważną część diety człowieka. Oczywiście mówię zawsze o naturalnie hodowanych, tudzież dzikich zwierzętach. Zwięrzęta hodowane przemysłowo, masowo – to zagłada nie tylko dla nich ale też dla ludzi.

      Polubienie

    1. Wszystko można. Kwestia czy chcemy. Poczytaj o zbozach ogolnie i o tych zawierajacych gluten. Nasiona chia to troche inna kwestia, nasiona ogolnie nie rowna sie zboza. Ale one tez nie sa latwe do trawienia i watpliwy jest ich udzial w diecie – jesli juz polecam jako dodatek a nie glowna czesc dan.

      Polubienie

        1. Kasze są tematem skomplikowanym – moim skromnym zdaniem – przy zdrowych jelitach (tylko kto je dziś ma) – jak najbardziej, przy problemach jakichkolwiek lepiej odstawić do czasu równowagi. Zawierają wiele drażniących i niepożądanych substancji. Osobiście teraz je jadam od czasu do czasu, zawsze odpowiednio przygotowując. Jest wiele publikacji na ten temat, więc odsyłam do google.

          Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s