Cukrowy detoks – pierwszy krok do szczupłej sylwetki

 Chcesz mieć szczupłą sylwetkę. Raz na zawsze. I płaski brzuch, bez ćwiczeń? Mam dla Ciebie złą i dobrą wiadomość.

Zła jest taka, że wymaga to drastycznego i bolesnego przekształcenia Twojego organizmu, rodzaju głodu, jaki odczuwasz oraz smaku. Polega na zbudowaniu ciała, które spala tłuszcz, a nie węglowodany.  Trwa to zazwyczaj od 1 do 3 tygodni.

Dobra jest taka, że gdy tego dokonasz Twoja dieta zmieni się raz na zawsze i nie będziesz mieć ochoty wracać do starych nawyków żywieniowych bo…. pizze i ciastka przestaną Ci smakować. Brzmi niemożliwie? A jednak.

Cukier i jego substytuty oraz współczesne produkty zbożowe powodują 5 podstawowych problemów, zmieniających zdrowe funkcjonowanie organizmu:

  1. zabijają smak: zaczynamy lubić tylko rzeczy słodkie, przestajemy wyczuwać naturalny smak warzyw, owoców, mięsa, wydają nam się mdłe. To powoduję również, że uzależniamy się od cukru, pieczywa, ciastek etc.
  2. zapychają organizm: jedząc je jesz mniej prawdziwego jedzenia, bo odczuwasz uczucie „zapchania” – żołądek jest pełny, brzuch nadęty (u niektórych non stop – dlatego niektórzy nawet pomimo ćwiczeń nigdy nie osiągną płaskiego brzucha dopóki nie odstawią tych produktów, jak w moim przypadku!), a organizm nadal głodny, bo nie otrzymuje prawie żadnych wartości odżywczych. Pełne ziarna również mają, wbrew reklamom, znikomą ilość wartości odżywczych w stosunku do ilości kalorii (zwłaszcza jeśli porównamy je z warzywami). I jeszcze bardziej nas „zapychają”.
  3. zmieniają rodzaj głodu jaki odczuwamy: przestajesz odczuwać prawdziwy głód, zaczynasz odczuwać potrzebę kolejnej dawki cukru – bardzo często, kilka razy dziennie. Jest to identyczny mechanizm jak w przypadku uzależnienia od narkotyków i odstawienie powoduje podobne symptomy.
  4. powodują niestabilny poziom energii: masz problemy z obudzeniem się rano, czujesz potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego o poranku oraz w ciągu dnia, pijesz kawę. Twój poziom energii to wieczna sinusoida – spadek, zastrzyk z cukru/kawy- wysoki skok, znów spadek, kolejny zastrzyk z cukru – itd…
  5. po pewnym okresie czasu powodują insulino-oporność: pierwsze stadium cukrzycy. Prawie każda osoba otyła cierpi na insulino-oporność. Insulina utrzymywana na wysokim poziomie poprzez ciągłą konsumpcję cukrów i współczesnych produktów zbożowych powoduje, że Twoje komórki przestają być na nią wrażliwe.  Twoje ciało produkuje więc jeszcze więcej insuliny, aby sprostać swojemu zadaniu. Jej wysoki poziom blokuje możliwość spalania tłuszczu. Dlatego  tak trudno schudnąć, jeśli nie wykluczysz z diety produktów powodujących duży skok insuliny (o tzw. wysokim indeksie glikemicznym).

Aby więc w ogóle mieć szansę zacząć chudnąć w dzisiejszych czasach, należy bezkompromisowo przejść cukrowy detoks. Jak już wspomniałam trwa on od 1-3 tygodni (w większości przypadków ok. 2 tygodni). Efekty odstawienia cukru będą tym silniejsze i bardziej męczące, im więcej cukru było w naszej diecie do tej pory. Osoby, które jadły w miarę zdrowo mogą prawie w ogóle ich nie odczuć. Najpopularniejsze symptomy odstawienia, występujące zwykle najsilniej w ciągu pierwszych 1-3 dni i stopniowo ustępujące to:

  • irytacja i stany lękowe – ogólnie rozdrażnienie, upośledzona zdolność koncentracji
  • bardzo silne zachcianki na słodkie – nagłe, niekontrolowane, należy je przeczekać lub w ostateczności zjeść np: banana, (koniecznie dojrzałe – miękkie) mango, kawałek gorzkiej czekolady (co najmniej 85%); ochotę na słodkie świetnie „zabija” również kilka łyków wytrawnego czerwonego wina.
  • lekkie stany depresyjne
  • lekkie zawroty głowy
  • poczucie ciągłego zmęczenia – niektórzy odczuwają również symptomy zmęczenia organizmu podobne jak przy np. grypie
  • bóle głowy
  • problemy ze snem
  • częste zmiany nastroju
  • problemy z pamięcią

Powyższe symptomy nie występują razem, odczujecie co najwyżej kilka z nich naraz. Nie należy się nimi zbytnio przejmować – są naturalną reakcją organizmu i trzeba je przeczekać (jak przeziębienie).

Przejdźmy zatem do konkretów – jak przeprowadzić proces detoksu? Jak się do tego zabrać?

Przede wszystkim należy bezzwłocznie pozbyć się z domu/pracy wszelkich „produktów” (możesz być pewien, że dopóki je masz pod ręką będziesz po nie sięgać, tylko całkowita ich eliminacja zmusi Cię do szukania alternatyw). Rzeczy, które należy wyeliminować:

  • wszelkiego rodzaju pieczywo, makarony – wszelkie produkty mączne (ogółem – wszystko co ma w składzie mąkę, cukier lub coś, czego nie potrafimy wymówić lub zrozumieć – to chemia).
  • wszelkie cukry i słodziki (na tym etapie również naturalne: miód, syrop klonowy, etc)
  • wszystkie napoje paczkowane i w puszkach, również soki
  • ryż, ziemniaki
  • poza tym wszystko co nie jest zgodne z dietą pierwotną.

Oprócz tego od razu wprowadzamy zasady pierwotnego stylu życia. Zdrowa dieta i odpowiednia ilość snu będzie nam niezbędna, aby ten proces przejść pomyślnie. Jest to bowiem dla organizmu bardzo duży stres. Ale tak, jak wspominałam na początku – jeśli wytrzymasz kilka tygodni, bardzo szybko zapomnisz o starych nawykach. Zmieni się Twoje odczuwanie głodu, potrawy zaczną mieć smak, zmieni się Twój poziom energii i samopoczucie.

Owoce, krem kokosowy i sos ze 100% czekolady – lepsze niż jakikolwiek deser z cukrem!

Około 2 miesięcy potrzeba aby organizm całkowicie przyzwyczaił się do zmian. Bądź cierpliwy i nie przejmuj się małymi „potknięciami„. Jeśli nie wytrzymasz i zjesz ciastko, wypijesz colę, lub cokolwiek innego – nie poddawaj się. Idź w zaparte. Każdy przeżywa przy tych zmianach momenty słabości. Jest to całkowicie normalne. Nie przejmuj się nimi i kontynuuj to co zacząłeś. Pamiętaj, że każda zachcianka na słodkie, która pokonujesz posuwa Cię o krok bliżej Twojego celu – ciała, które potrafi spalać tkankę tłuszczową!

Jak maksymalnie ułatwić sobie ten proces?

  • przez pierwsze 2-4 tygodnie zaprzestań aktywności fizycznej – będzie nieefektywna i będzie stanowić kolejny, niepotrzebny stres dla ciała
  • zacznij gotować (tak, musisz znaleźć na to czas)
  • spożywaj białko (proteiny: mięso, jajka) co najmniej 2 razy dziennie (idealnie w małych ilościach przy każdym posiłku)
  • zawsze miej pod ręką świeże owoce – banany, mango, truskawki/maliny/jagody (mogą być mrożone) oraz świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy i w chwili silnych zachcianek na słodkie przygotowuj sobie koktajle (smoothies) lub jedz same owoce.
  • zaopatrz się w dobrą jakościowo, ciemną czekoladę (co najmniej 85%) – jej gorzki smak pozwoli zabić ochotę na słodkie. Nie powinna zawierać innych składników niż: masa kakaowa, cukier (lub zamiennik, cukier trzcinowy, kokosowy), masło kakaowe i ewentualnie naturalne dodatki jak: wanilia, chili, imbir. Tylko czekolady dobrej jakości spełnią te kryteria, tańsze będą naszpikowane lecytynami i innymi „truciznami”. Dobrej jakości czekolada kosztuje powyżej 10 zł za 100 gr.
  • przygotowuj sobie codziennie jeden zdrowy deser – stanie się dla Ciebie wspaniałą alternatywą dla ciastek, lodów, etc. Jeśli najdzie Cię ochota na słodkie, pomyśl czy wolisz zjeść ciastko, czy w domu przygotować sobie świeży deser – będzie Ci łatwiej wytrwać bo zaczniesz preferować prawdziwe jedzenie (przepisy znajdziesz tu)

Na etapie detoksu bardzo pomocne będzie jedzenie mniejszych porcji kilka razy dziennie. Stopniowo należy jednak starać się zwiększać porcje i jednocześnie odstępy między nimi, tak, aby przynajmniej jakiś czas czuć głód. Rodzaj głodu będzie się zmieniał – od początkowych silnych zachcianek na słodkie powinniśmy w ciągu 2-3 miesięcy dojść do momentu, w którym odczuwalny głód będzie inny – będziemy mieć ochotę na tłuste proteiny – czerwone mięso, żółty ser, rosół/zupy, ewentualnie żółtka jaj. Nie powinniśmy w tym momencie mieć w ogóle ochoty na węglowodany (ani pieczywo, ani ziemniaki, ryż, makarony, itp). Jest to głód pierwotny. Głód naturalny, który zmienia całkowicie to jak postrzegasz jedzenie.

Głód pierwotny jest łatwy do kontrolowania (można go odczuwać nawet kilka godzin i spokojnie wytrzymać aż przygotujemy sobie odpowiedni posiłek) i oznacza, że nasze ciało przestawiło się na spalanie tłuszczu. Możemy sobie pogratulować i powoli włączać do diety bezpieczne węglowodany – jak ziemniaki i ryż. Zależnie od tego jak bardzo jesteśmy aktywni będziemy mieć różne na nie zapotrzebowanie (zależy to również od płci – kobiety potrzebują więcej węglowodanów dla prawidłowego funkcjonowania hormonów).  Kolejnym etapem będzie obserwacja swojego ciała i dopasowanie diety pierwotnej do własnych potrzeb.

W ciągu tych 2-3 miesięcy ciało chudnie bardzo szybko (co najmniej 5% wagi u osób z małą nadwagą, dużo więcej u osób bardziej otyłych). Całkowicie znika cellulit (o ile nie masz poważnej nadwagi – wtedy naturalnie potrzebujesz więcej czasu). Zauważycie gigantyczne zmiany nie tylko w swoim wyglądzie ale przede wszystkim w swoim samopoczuciu. Od tej pory dalsza droga będzie już łatwa, prosta i przyjemna, a ewentualne chwilowe słabości nie wpłyną już na Wasze życie i organizm tak bardzo jak w czasie detoksu.

Gwarantuje Wam również, że nie będziecie już mieć ochoty na to, co teraz wydaje się Wam pysznym jedzeniem. Uwolnicie się raz na zawsze ze szponów współczesnej diety, która szpeci Wasze ciała i wyniszcza Wasz organizm. Odkryjecie nowe smaki i jedzenie, o istnieniu którego nie mieliście pojęcia. Te pierwsze 2 tygodnie „męczarni” naprawdę jest tego warte.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

33 myśli nt. „Cukrowy detoks – pierwszy krok do szczupłej sylwetki”

    1. Tylko na kilka tygodni. Cukrowy detoks wymaga wysokiej podaży wartości odżywczych, zboża niestety kolidują z odpowiednim wchłanianiem różnych substancji i „zapychają” – szczególnie pełnoziarniste. Do tego dochodzi błonnik, który powinien być przez jakiś czas dostarczany przez warzywa.

      Więc ogólnie – na czas detoksu warto być radykalnym, a potem – prawdziwe pieczywo, jeszcze na zakwasie – jak najbardziej, wręcz polecam. Oczywiście z naturalnie uprawianych mąk.

      Lubię to

  1. Super artykuł sama nie wiedziałam że właśnie przechodzę cukrowy detoks. Już trzeci tydzień jak zaczęłam dietę mż zdrową oczywiście. Odstawiłam cukry, białe pieczywo, makarony, ziemniaki. Pierwszy tydzień był najgorszy ciągle chodziłam głodna i zła, później przez parę dni budziłam się w środku nocy i nie mogłam spać mimo że zasypiałam moment. Teraz nie ciągnie mnie do słodkiego może troszeczkę, za to mam straszną ochotę na kawał żółtego sera. Wiec wszystko się zgadza 😀

    Lubię to

  2. Uzależnienia od cukru jestem juz w 100% świadoma. Przymierzam sie do detoksu od jakiegoś czasu i głód, pożądanie czegoś słodkiego wygrywa. Spotkanie z koleżanka, kawa i rozmowa przez telefon, frustracja, to chwile w których czuje ze mi sie to należy. Wiem, bez sensu ale tak jest. Chciałabym sie pozbyć odczuwanej mega przyjemności przy smaku słodkim. I tu zastanawiam sie czy rzeczywiście warto sięgać po substytuty typu owoce itd. Choć wiem ze tak bedzie prościej. Pozostając przy owocach mam pytanie czy większe ilości nie bedą sie odkładać w tkance. Owoce (fruktoza) chyba nie biorą udziału w procesie insulinowymi i podobno od razu jest to magazynowane. Widzialam przepisy na koktajl np z 6 banków … Czy to nie za dużo? Osoba polecająca koktajle np na śniadanie jest szczupła. Byłam na detoksie bez cukru, bez owoców 40 i efekt był nieziemski. Ale jak zaczęłam jeść słodycze nawet w min ilościach to głód cukrowy tez wrócił. Kolejny odwyk cukrowy tez 40 dni ale jadłam owoce nie był juz taki spektakularny. Dlatego zastanawiam sie czy owoce są ok? Ostatecznie nadal czujemy smak słodki wiec czy to ma sens? Czy zjedzenie większych ilości owoców jest ok? I jak to sie ma gdy jestem u progu insulinooporności? Banan i chyba generalnie owoce maja wyższy indeks.

    Lubię to

    1. Owoce w całości zawierają też błonnik, który zmienia proces trawienia. Ogólnie – owoce nie tuczą. Ale fruktoza z owoców w dużych ilościach nie jest dobrze tolerowana przez większość ludzi. Na pewno możesz zacząć od koktajlów jako zamiennika „słodkości”. Stopniowo organizm przyzwyczai się do spalania tłuszczu – oczywiście pod warunkiem że mu go dostarczysz. Dobre zdrowe tłuszcze są podstawą chudnięcia, taki paradoks 🙂

      Lubię to

  3. Hej czy to jest to samo co dieta dr. dąbrowskiej? jeśli nie to co o niej sądzisz? jestem 5 dzień na cukrowym detoksie czuje się jakbym miała umrzeć ale też wcześniej byłam nałogowym słodyczocholikiem po 10 paczek ciastek dziennie. cud ze niemam jeszcze cukrzycy . pozdrawiam serdecznie

    Lubię to

    1. Nie znam diety dr. Dąbrowskiej. To jest tylko zmuszenie organizmu, by zaczął spalać tłuszcz, a nie cukier. Trzymaj się dzielnie, 4-5 dzień są najgorsze, potem zaczyna się robić coraz łatwiej. Powodzenia!

      Lubię to

  4. Hej!
    Poczytałam, przemyślałam i jak nic wychodzi mi, że mimo odstawienia cukru i cukrów (z miodem, syropem z agawy itp włącznie), i pomimo gotowania w sposób tradycyjny (od zawsze) i używania dobrych tłuszczy (prawie zawsze) nic się w moim organizmie nie zmienia na lepsze… bo nie odstawiłam przemysłowo przerabianych ziaren (chleba, makaronu itp). W dodatku, nie jedząc słodyczy, mam na zboża straszna ochotę. Zawsze byłam mączna, ale od 5 tyg bez cukru, o którym mogę zapomnieć, to … chleb za mną chodzi. Jakaś podpowiedz, porada w tej kwestii ?

    ps musze zrzucić brzuszek i przede wszystkim uniknąć cukrzycy 2 : rodzinna przypadłość od pokoleń.
    Bardzo ciekawe posty i komentarze ! gratuluje!
    Kim N

    Lubię to

    1. Chleb można akurat dość łatwo zastąpić piekąc go samemu np. z kaszy gryczanej. Naleśniki czy placki bez użycia mąki pszennej to też nie jest problem 🙂 Jeśli chcesz, zajrzyj na mój blog na którym opublikowałam proste przepisy właśnie na bezpszeniczny chleb i placki, może to pomoże Ci wykluczyć pszenicę 🙂
      https://apositivechangeweb.wordpress.com/2017/01/16/dieta-bez-pszenicy-prosty-i-szybki-przepis-na-chleb-i-placki/

      Lubię to

  5. Cześć. Chciałam przejść na cukrowy detoks, jestem tez na diecie FODMAP, co juz oznacza potrzebę wyeliminowania dużej ilości cukrów. Niestety, poza bezglutenowymi zamiennikami zwykłego „jedzenia” nie za bardzo wiem jak przygotowywać na przykład śniadania albo lunche do pracy. Lubie tez ziemniaki :D. Nie przepadam tez za słodkimi śniadaniami, wiec wszystkie owsianki i jaglanej mi odpadajaJakie są Twoje ulubione zestawy w tym przypadku? Chodzi mi i śniadania i jedzenie do pracy. Nasze obiady w domu są raczej niskowęglowodanowe , bo jemy je pod wieczór. Zreszta wole na przykład grillowana pierś kurczaka z przyprawa Jerk i zielona fasolka niż zjesc to samo z ryżem ;D

    Lubię to

    1. Jaja wcinaj 😀 Albo same żółtka spróbuj, jeśłi są problematyczne. Ogólnie w takim przypadku to możesz lepiej się posilić zaleceniami diety GAPS/SCK bo na jedno wyjdzie. Ale taka dieta wymagania bardzo dużo czasu.

      Lubię to

      1. Dzieki 😀 poczytam o tej diecie 😉 moje jelita powolutku wracają do równowagi na FODMAP. Niestety, każda próba zjedzenia czegoś zbożowego albo mlecznego (poza twardym serem) kończy sie wielkim bolem. Nic dziwnego zreszta, przeciez to trucizna.

        Mmmmm jajka bardzo lubię 😀 szczególnie zapiekane w awokado i do tego łosoś wędzony. Albo moje nowe odkrycie – jajecznica robiona na parze 😉

        Lubię to

        1. Awokado nie podgrzewamy, roślinnych tłuszczy nigdy – robi się z tego toksyczna bomba. Avocado to bardzo „słabe” tłuszcze mono – nie wolno ich podgrzewać nawet minimalnie. Polecam Ci ten art: https://zyciepodpalmami.pl/2015/07/10/tluszcze-jak-je-spozywac-by-sie-nie-zabic/

          Jajecznica na śniadanie jest idealna, na parze brzmi znakomicie, ja robię często na małym ogniu dość długo tak z 10 min się czeka ciągle mieszając, mniam:>

          Lubię to

  6. Twoje wpisy bardzo motywują i są ogromną kopalnią wiedzy. Wraz z zakończeniem świąt Wielkanocnych zdecydowałam się na detoks i dietę pierwotną. Jestem osobą szczupłą, jednak czuję, że moje ciało jest nieprzyjemnie otłuszczone. Bezskutecznie, próbowałam wielu rzeczy i mam szczerą nadzieję, że właśnie znalazłam odpowiednie rozwiązanie, ew zrobiłam pierwszy krok. Minęły prawie 3 tygodnie, a ja nie miewam okropnych napadów głodu i ochoty na słodkie. Potrafię się opanować i wstrzymać z jedzeniem do określonej pory. Wcześniej nie czułam nasycenia i opychałam się bez opamiętania. Teraz organizm sam daje znać, że wcale tak dużo nie potrzebuje. Gdy widzę ogromną stertę jedzenia robi mi się po prostu niedobrze ;))) Jestem ciekawa co się będzie działo po ok 2 miesiącach. Póki co nie widzę zmian w samym wyglądzie, ale to chyba jeszcze za wcześnie. Trochę się rozpisałam, ale czasami człowiek musi bo inaczej się udusi 😉 Pozdrawiam serdecznie

    Lubię to

    1. Gratuluję! Polecam włączyć jakieś ćwiczenia siłowe tzn budujące mięśnie. Co prawda osobom szczupłym zwykle trudno jest to osiągnąć, niemniej jednak to jest najszybsza droga do pozbycia się nadmiaru tłuszczu, o którym piszesz. Zwykłe ćwiczenia ze sztangą po 5min dziennie już zdziałają cuda. Oczywiście polecam pod okiem trenera, przynajmniej na początek by sobie nie zrobić „kuku” bo z ciężarami to łatwo 🙂

      Lubię to

      1. Dziękuję! 🙂 Na pewno zacznę chociaż trochę ćwiczyć siłowo, jednak nie chcę zbytnio przesadzać. Mam już pewne doświadczenia z trenowania na siłowni i wiem, że moje ciało dość szybko się rozrasta. Myślę też, ze basen będzie dobry dla wysmuklenia sylwetki. Pięknie dziękuję za odpowiedź! 🙂

        Lubię to

    1. Nie da się zrobić detoksu cukrowego i diety opartej na tłuszczach bez jedzeni zwierząt. Przykro mi – albo w jedną, albo w drugą stronę. Albo budujesz ciało spalające tłuszcze (zwierzęce i tylko zwierzęce dają efekt zaspokojenia głodu) – albo pozostajesz przy ciele spalającym węgle (weganizm). Chciałabym bardzo, aby np. olej kokosowy czy oliwa z oliwek dawały taki sam efekt jak tłuszcze zwierzęce – ale tak niestety nie jest. Wybór należy do Ciebie. Jeśli masz problemy z wagą i zdrowiem – ja bym się nie zastanawiała.

      Lubię to

      1. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Na szczęście nie mam problemów ze zdrowiem i wagą, a weganką jestem ze względów etycznych. Jednak na pewno od tej pory będę zwracać większą uwagę na zawartość cukrów w diecie – więc dzięki!

        Lubię to

  7. hmm… a mnie zastanawia fakt że pisze Pani w jednym artykule że nie możemy się dać zwariować, otumanić przez media, a w drugim daje Pani mnóstwo rad w jaki sposób utrzymać szczupłą sylwetkę do której tak usilne dążenie wpojone jest właśnie przez TV, internet, społeczeństwo i ogólnie pojętę media.. :-/ szczerze wątpię żeby ludzie „pierwotni” zastanawiali się czy od jednego pożywienia utyją, a od drugiego schudną… Przypuszczam raczej że cieszyli się z czegokolwiek co zdobyli. Pomijając fakt że żyli oni ładny kawałek czasu temu…

    Lubię to

    1. Szczupłe ciało = zdrowe ciało, zdrowe ciało = więcej możliwości z życia. Tylko o to tu chodzi. To, czy ktoś jest wysoki, niski, ciemnowłosy czy łysy nie ma tu żadnego znaczenia. W tym przypadku chodzi o komfort życia. Jasne, że niektórzy będą uparcie twierdzić, że otyłość, cellulit, etc im nie przeszkadza i czują się z nimi komfortowo – ale ich życia są przez to mocno ograniczone. Również w długości, co potwierdzają badania. Po prostu żyj zdrowo – zdrowa sylwetka sama się pojawi. Zdrowszy wygląd i zadowolenie z niego – też.

      Lubię to

      1. no tak. ale przecież nie wszyscy ludzie na świecie są grubi. Dużo jest ludzi szczupłych którzy nie stosują diety „pierwotnej” jak to Pani nazywa, i są zdrowi. wydaje mi się że nie ma jednego właściwego sposobu odżywiania się dla wszystkich ludzi. A piszę to dlatego że sama mam Zaburzenia odżywiania i przestudiowałam milion diet. I szczerze mówiąc wiele z nich wydawały mi się bardzo kuszące i „zdrowe”. Ale potem czytałam o innych który miały być jeszcze „zdrowsze”. Aż w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że każda z nich mówi coś diametralnie innego. I nie mówię tu o jakichś dietach typu Kwaśniewskiego, czy tłuszczowej. Mam na myśli diety wegetariańskie, wegańskie, paleo, makrobiotyczne, raw, bezcukrowe, , albo np. 5 przemian. Owszem sama nie jem rafinowanego cukru, ale wydaje mi się że nie można popadać w przesadę!
        Pozdrawiam
        PS. Blog bardzo fajny w ogóle… 😉

        Lubię to

        1. Można. To nie jest kwestia tego, że dieta pierwotna jest radykalna. Tak, jest radykalna, ale to nie wynika z tego, że np: ziarna są niezdrowe dla człowieka tudzież nabiał. Tu chodzi o JAKOŚĆ TYCH ELEMENTÓW dzisiaj. A jakość nie jest zła. Ona jest tragiczna. Paleo/primal powstało w USA, gdzie coś takiego jak chleb w ogóle nie istnieje (istnieją chleby typu tostowego, napakowane chemią, nie mające praktycznie nic wspolnego z naszymi wypiekami). Nie uważam też że jest to dieta idealna, bo takiej nie ma. Natomiast uważam że jest to optymalna dieta wyjściowa, dla każdego. Na jej podstawie można sobie obrać własną drogę (bo dzięki niej szybko można zorientować się co nam szkodzi, co nam sprzyja). I uwaga na koniec: bycie szczupłym nie oznacza bycia zdrowym. Czasem wręcz przeciwnie. Pozdrawiam ciepło!

          Lubię to

          1. to że bycie szczupłym nie oznacza bycia zdrowym to fakt. ale jeśli osoba czuje się dobrze mimo iż je wszystko, to i tak ma uważać się za chorą bo nie stosuje diety? trochę to dziwne. ponadto przecież warzywa i owoce w dzisiejszym świecie są tak samo nawożone jak ziarna , nie mówiąc już o mięsie, rybach, czy jajkach od kur ‚antybiotykowych’. Nie każdy ma możliwość żyć na własnej farmie, uprawiać rośliny które potem zje i chodować zwierzęta. Bo sprawa ludzi którzy w ogóle nie mają co jeść to już całkiem oddzielny temat.

            Lubię to

            1. Otóż to. Ale każdy ma wybór. Tylko nie rozumiem potem takich ludzi, jak zachorowują na poważne choroby i jest płacz typu: „Dlaczego akurat ja?” – bo takich a nie innych dokonałeś wyborów. Nie szanujemy zdrowia, niektórzy jawnie mówią „wolę jeść co chcę, wszyscy na coś umrzemy”, ale gdy nadchodzą problemy dopiero wtedy się pojawiają przemyślenia i żale. A wtedy jest już zwykle za późno. Ja osobiście uważam, że brak edukacji w kwestii żywności jest jawną zbrodnią przeciwko ludziom. Dzieci w USA nie potrafią nawet odróżnić warzyw i owoców. Śmiejemy się z nich, że są tacy „głupi” ale sami podążamy w dokładnie tym samym kierunku.

              Lubię to

Twoje przemyślenia na ten temat?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s